-
Zawartość
654 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Posty napisane przez Salantor
-
-
-
S.W.I.V, w wersji na PC jeszcze z dopiskiem 3D.
-
A dlaczego zaistniał komunizm (skupiamy się na gospodarce) , skoro każdy wie, że nie ma gorszego systemu w gospodarce ?To bardzo interesujące co mówisz, bo o tym, że komunizm jest systemem niewydolnym dowiedziano się sporo po jego wprowadzeniu. Jeszcze w czasie Wielkiego Kryzysu przedstawiano Rosję Radziecką jako kraj daleko lepiej rozwinięty od USA, do którego przybywali Amerykanie za pracą i chlebem. Więc w tym punkcie Twoja teoria jest oparta na przesłankach dzisiejszych, ergo nietrafiona.
Gdyby choć raz w danym kraju wolność gospodarcza byłaby maksymalna, z zachowaniem jedynie takich ograniczeń jak prawo karne (np. by chronić technologię produkcji danej firmy), świat zmieniłby się tak, że ludzie nigdy nie chcieliby już dać sobie narzucić systemów kontrolujących ich - jak np. urzędniczej biurokracji UE, rzucającej przedsiębiorcom kłody pod nogi.Czy naprawdę sądzisz, że rząd czy biurokracja nie mają nic lepszego do roboty, jak psuć własną gospodarkę? Toż to masochizm czysty. Albo skrajna głupota, zależy jak na sprawę spojrzeć.
Poza tym ciekawe podejście. Takie nieco teorią spiskową trącający. I o tyle dziwne, że przez te dziesiątki lat wolności gospodarczej w stopniu maksymalnym nie było. A skoro nie było, to najwyraźniej pewne powody (niekoniecznie przez Ciebie przedstawione) istniały. Ja osobiście nie dziwię się, że w przypadku kryzysów władza interweniuje, starając się ograniczyć jej skutki. Wyjaśnij wszystkim bezrobotnym, że mamy pełną wolność gospodarczą, więc muszą poczekać, aż kryzys sam przejdzie, bo państwo optuje za całkowitą liberalizacją. I nie ma zasiłków, programów interwencyjnych i podobnych. Albo, że jest susza i, stety czy niestety, ale skupu interwencyjnego nie ma, rolnicy niech radzą sobie sami. Good luck.
Jednak jeśli biorę kredyt... powiedzmy na samochód, to nie dość, że na koniec, oddaję bankowi znacznie więcej niż pożyczyłem (najlepiej to widać na przykładzie długoletnich kredytów hipotecznych - niby niskie raty... ale z kilkuset tysięcy zł i spłacane 30 lat i wychodzi, że oddajemy niemal 2x tyle co wzięliśmy. Poza tym, dopóki nie spłacimy wszystkich rat kredytu, takim właścicielem samochodu nie jesteśmy my, lecz bank.Na tym właśnie polega kredyt. Ty go zaciągasz i oddajesz z pewnym bonusem bankowi. A że aż tyle i w tak długim czasie? Takie warunki. Możesz nie brać albo znaleźć najbardziej dla Ciebie optymalne.
Edit for ...AAA...:
A jeżeli uważasz, że system gospodarczy ZSRR był w dobrym stanie to polecam to:.Nigdzie tego nie napisałem...
-
Poza tym, że jest mało realna... No ale mniejsza.
Dla zwolenników PO (oczywiście wszystkich. Jest to fakt bezsprzeczny) "Jarek zmierza do pałacu po trupie brata". Świetnie. Natomiast kandydat PiS "Pragnie kontynuować dzieło brata". Piękny podział na dobro i zło. Czerń i biel w czystej postaci.
Szkoda tylko, że zarzucając tendencyjność innym robisz to samo. Podobnie jak Ziemkiewicz, który w praktyce uznał mnie (i wielu innych) za niepatriotycznych, bo nie płakaliśmy po prezydencie i nie chcieliśmy jego ciała na Wawelu. Fajnie, nie?
-
W oświadczeniu Jarosława pada kilkakrotnie słowo Smoleńsk. O Katastrofie, ofiarach i tak dalej jest bardzo dużo napisane. Generalnie cały tekst się na tym wydarzeniu opiera. Więc gdzie niby nie ma tego wspierania się na wypadkach w Rosji?
PS - to, że akurat PO rządzi to za mało, by oskarżać Tuska o szykowanie zamachu. To, że Rosja nas nie lubi to za mało, by insynuować zamach. A może się mylę?
-
Wszystkich, którzy chcą kontynuować dzieło ofiar smoleńskiej tragedii, którzy chcą by prawa Polska i prawi Polacy - jak pięknie powiedział przewodniczący "Solidarności" Janusz Śniadek - na zawsze podnieśli głowy, wzywam do współpracy. Bądźmy razem. Dla Polski. Polska jest najważniejsza.Zgaduj zgadula skąd to cytat? Mam może cytować dalsze kawałki, by nie było wątpliwości?
-
Bard kojarzy mi się z Bard's Tale. Poza tym, że pierwszy i trzeci obrazek są identyczne.
-
"Póki szefa nie ma w pobliżu, będziesz się słuchał mnie!"
W jakiej grze i z czyjej strony padają te słowa?
-
Oczywiście, że byłby smutny - nigdzie temu nie przeczę. Dumny z powodu bycia synem/córka osoby zdolnej do najwyższego poświęcenia, a nie osobistej straty...I pewien jesteś, że dziecko bez matki zrozumie i uzna to za słuszne? Przed sobą ma nieco lat życia, edukację, okres buntu i kryzysów z tym związanych. Ile chłopców i dziewcząt będzie mogło z dumą powiedzieć, że ich matki podjęły dobrą decyzję? Nie posiadając tej matki? Naprawdę łatwo jest tak mówić. A ja wiem, że gdybym nie miał części swej rodziny, to dziś patrzyłbym na świat zupełnie inaczej. Jest spora szansa na to, że doszedłby do tego żal z powodu straty osoby, która tradycyjnie zajmuje się wychowaniem dzieci i jest uznawana za dziecku najbliższą.
Nie patrz tak na dumę. Duma nie przytuli i nie pocieszy.
Słowa nie sprawią. Jednak nadal nie twierdzę, że jest to gorsze. Oddanie za kogoś życia ma być gorsze od zachowania egoistycznej postawy, czyli zniszczenia drugiego życia?Jak zostało wspomniane - i to i to jest życiem. Kto ma prawo oceniać, które z nich jest więcej warte i godne większego szacunku?
-
Jak serii, to prędzej Devil May Cry.
-
Co innego w przypadku ludzi, gdzie walka o terytorium odbywa się albo przy stolikach, albo mamy do czynienia z otwartym konfliktem zbrojnym.Bo dla nas terytorium to nie tylko przestrzeń do mieszkania i jedzenie. My mamy surowce, kopaliny i drewno, tereny rekreacyjne, poligony do testowania broni i wynalazków i prestiż, dla którego jedni dają po twarzy innym. Nasze zasady podboju nijak mają się do zasad zwierząt, tak jak stopień komplikacji i różnorodność naszego społeczeństwa nijak ma się do zwierzęcego.
Czołgi, czy bomby jednak pozostawiają po sobie spory ślad. Zwierzęta często tracą swój dom. Dodatkowo jeśli w konflikcie użyto broni niekonwencjonalnej, to teren pozostaje skażony, na czym cierpią zwierzęta, które próbują się na nim pożywić.O czymś takim możemy mówić, tak na dobrą sprawę, dopiero od I Wojny Światowej, Ypres i Verdun. Wcześniej też było nieco niszczenia, ale nie na taką skalę. Z kolei obecnie, gdy konflikty nie są aż tak powszechne (w sensie nie cały glob tłucze się wszędzie, gdzie popadnie) ze środowiskiem bardziej się uważa. No i po co niszczyć, jak można wykorzystać?
-
Interwencjonizm państwowy zawsze, w każdym kraju prowadzi do upadku, a przynajmniej ograniczenia możliwości rozwoju społeczeństwa.Czyżbyś zapomniał o największej zapaści gospodarczej świata, w przypadku której interwencjonizm jednak sporo pomógł? Tak, mówię o Wielkim Kryzysie, przy którym nasz obecny to małe piwo bez wkładki.
Poza tym coś mi się nie chce wierzyć, by wszystkie kredyty Gierka oraz brakujące państwu pieniądze (brakujące z innych przyczyn) spłacono do 1990. Za piękna jest to wizja.
Co do interwencjonizmu - ingerencja państwa zaburza funkcjonowanie gospodarki rynkowej, i jest pięknym wytłumaczeniem dla socjalistów, gdy sami ograniczyli wcześniej rynek mnóstwem biurokracji, podatków, a później domagają się interwencji "bo rynek sam się nie reguluje" - nie reguluje, bo jest krępowany. Zakładając pomoc publiczną, zwiększamy deficyt, zadłużamy "nasze dzieci" i napędzamy inflację. Ba ! A nawet czasem możemy stworzyć podwaliny pod kolejny kryzys.Zależy o jak wielkim interwencjonizmie mówimy. Bo jest subtelna różnica między działaniami Roosevelta w latach Wielkiego Kryzysu a obecnymi ruchami na polu gospodarczym. Poza tym serio wierzysz, że jak się da całkowitą wolność gospodarczą, to rynek będzie działał prężniej niż teraz?
Nawet z + przyrostem naturalnym, w końcu zabraknie pieniędzy na utrzymanie "armii emerytów"To już kwestia zreformowania systemu. Który, stety czy niestety, ale nas zabije.
-
Człowiek nie potrzebuje kamuflażu, bo nie wzbudza podejrzeń po prostu przechodząc w teoretycznie bezpiecznej odległości. W praktyce często jest to odległość równa zasięgowi broni.Stety bądź niestety. Co w sumie jest dziwne też, że po tylu wiekach wciąż nie jesteśmy traktowani jak wrogowie numero uno.
Dlatego uważam, że łuk mimo wszystko jest lepszy od broni palnej.Jeszcze kwestia trafienia. Zdolny myśliwy strzeli ładnego heaszota, mniej zdolny stanie się karmą dla głodnego tygrysa, albo będzie obserwował zwiewającą łanię.
No ja sobie wyobrażam, że jeleń, który dostaje śrutem w zad też do najszczęśliwszych nie należy.Wątpliwe, by zaczął skakać z radości. Z drugiej strony tylko samobójca się uśmiechnie na widok szarżującego na niego nosorożca.
Zwierzęta nie zaczynają wojen, walka o terytorium odbywa się w ich przypadku w dosyć cywilizowany sposób.Rozwiń myśl.
Historia pokazała dokąd prowadzą wojny, niestety jednak często przy rachunkach zysków i strat zapomina się o tym, w jakim stopniu ucierpiała natura.Prowadzą do wielu rzeczy. Zbyt wielu, by je teraz wymieniać.
Z kolei gdy idzie o naturę - zastanawiam się nad tym. Bo wedle tego, co czytałem chociażby w Forum wynika, że te zniszczenia nie są aż takie duże. Broń i podobne - ok. Ale przykładowo przemysł okazał się nie być powodem globalnego ocieplenia. A to tylko dlatego, że odpowiedzialna za analizy instytucja okazała się, mówiąc pokrótce, kłamliwa... No, ale to inny temat.
Daje on jednak nawet w przypadku pudła przewagę. Huk wystrzału odstrasza większość zwierząt, więc w większości przypadków myśliwy nie zapłaci za swoje braki w wyszkoleniu.Ale i zwierzaka też nie zabije. Podobnie jak ryk lwa nie spowoduje, że myśliwy stanie pewniej na nogach i przestanie się pocić.
Jest to coś podobnego do inteligencji, ale inteligencją nie jest. To jest swego rodzaju zdolność do nie stwarzania sobie problemów, czego człowiekowi brakuje.Niestety, ale prawda.
To człowiek odczuwa stałą potrzebę ulepszania wszystkiego, czy tworzenia czegoś nowego. Być może po prostu zwierzęta nie mają tej potrzeby i to jest wyjaśnienie.Może. Z drugiej strony to my osiągnęliśmy postęp, jaki by on nie był.
-
Że też się chciało tyle chłopakom grać... Zadajesz.
-
Hm... Brzmi podobnie jak u mnie. Z tym, że ja nie grywałem w piłkę a sesjowałem erpegowo. A od kiedy zaczęły się studia, mam jakieś dziwne problemy z zebraniem starej ekipy. Przy nowych się parę razy naciąłem albo nic więcej z prób nie wyszło, zaś lokalny fandom mnie niepokoi. Znaczy nieco zbyt menelsko się prezentuje, a mnie takie klimaty nie ciągną.
Stąd musiałem się zająć nimi od strony bardziej teoretycznej, co jest i dobre i złe zarazem. Ale pograć to bym miał chęć...
PS - czas alergiczny minął. Jeszcze tylko parę dni poodtykać pełen nos i przeżyć nadmiar kaszlu. Dzięki niech będą wszystkim bogom niepodzielnego Chaosu!
-
Cóż - gębę znałem, kreskówkę jednak tylko przelotnie. Ale się uzupełni...
To tak nietypowo troszkę - ile minut liczy najdłuższa piosenka grupy Manowar i jak się ona nazywa?
-
To William Murderface, członek grupy Dethklok z kreskówki Metalocalypse.
-
Tym to się różni. Jeśli zwierzę osłabi jakieś inne zwierzę, to je dobije, człowiek niekoniecznie.Niekoniecznie. Ale ilu jest sadystów na tym świecie? Przypadki skrajne są, jak sama nazwa wskazuje, skrajne. Czyli rzadkie. Stąd myśliwych, co to strzelają dla ranienia, nie jest znowu aż tak wielu. Ale to kwestia moralności, a tą, jak pokazuje praktyka, da się modelować w każdą stronę.
Ma szansę, bo może wypatrzeć napastnika. Człowieka ze snajperką (tak, koloryzuję) trudno jest wypatrzeć, a jeszcze trudniej jest uciec przed kulą, czy raczej w tym przypadku śrutem.Jasne. Ale tak samo, jak dobrze zaczajony tygrys jest pewnym zwycięzcą w walce, tak dobrze przygotowany myśliwy jest równie pewien, że dziś na obiad będzie miał mięso z lwa. Bo w praktyce tak samo ciężko jest dostrzec faceta z odległości iluś metrów, jak tygrysa w chaszczach. Albo innego krokodyla. Kiedyś na discovery bodaj widziałem filmik z polowania. Stadko antylop pije wodę na brzegu rzeczki. A tu nagle, w odległości nieświeżego oddechu, wyskakuje krokodyl. Jeden frag.
Więc w obu tych przypadkach szanse są.
Nikt nie mówi o walce na gołe klaty.Dziewoja wyżej, co to zwie się Yennefer, delikatnie czasem to sugeruje.
ożna użyć broni białej, tudzież bardziej tradycyjnych broni myśliwskich. Łuk np. jest o tyle ok, że wymaga on od użytkownika jako takiej wprawy w posługiwaniu się nim, broń palna (podobnie jak np. kusza) tego nie wymaga.Tyle, że łuk to dalej broń dystansowa, ergo zwierzaki mają gorzej. Poza tym masa człowieka a masa tygrysa? Jest różnica. W przypadku zwierząt roślinożernych już nieco inaczej to wygląda, co nie zmienia faktu, że jak humanoid dostanie z poroża, to zadowolony nie będzie.
Tak, tylko naszym argumentem jest broń palna, która jest jednym z gorszych wynalazków człowieka.Czy ludzie na wojnie powinni odrzucić broń palną, bo inni mogą jej nie mieć? Tak, polowanie to nie wojna, ale skuteczność wymaga wykorzystania sposobności i możliwości. Łatwo jest mówić, że broń palna daje nam przewagę. Ale tak samo daje ją kamuflaż, celne oko czy szybkie nogi. Sam gnat to kawałek metalu, który albo da nam zwycięstwo, albo też okaże się pierwszym gwoździem do trumny w przypadku pudła.
A może one po prostu widzą w tym pewną pułapkę, której my nie dostrzegamy? Ewentualnie człowiek wcześniej zorientował się, że można to wykorzystać w takich, a nie innych celach. Lub też wykorzystują ową kreatywność w zupełnie innym celu?Poza tym małpy też kombinują z narzędziami, a koty potrafią naprawdę nieźle kombinować (kto ma kota, ten wie). Delfiny, czy orki też są całkiem inteligentne, jeśli rozumieć inteligencję w naszych kategoriach.
Może. W takim wypadku są znacznie inteligentniejsze od nas. W pewnym stopniu.
Co nie zmienia faktu, że kreatywność ma różne poziomy. Zrobienie narzędzi prostych, narzędzi złożonych, budowa państwa - to wszystko jej wymaga w różnych ilościach. Stąd albo to my jesteśmy bardziej kreatywni, albo po prostu zwierzaki patrzą na to z innej perspektywy. Kto wie, czy nie lepszej.
No właśnie, tylko tak samo według naszych definicji my też jesteśmy zwierzętami i nie ma jak temu zaprzeczyć.Amen.
-
Jeśli chcemy polować, to ok, ale róbmy to w sposób, który daje zwierzętom szanse na obronę i nie skazuje ich na cierpienie, bo np. myśliwemu zdarzyło się trafić "niedostatecznie dobrze".Czym to się różni od sytuacji, gdy jedno zwierzę atakuje drugie i nie zabija go od razu? Bo precyzyjnie zaplanowany atak nie udał się w pełni i teraz ofiarę trzeba dobić? I jaką ma szansę na obronę antylopa, do której podkradł się tygrys i teraz bierze ją z zaskoczenia, po dwóch susach dopada i zagryza?
Co by od razu odpowiedzieć - nie, mnie polowania ani nie ziębią, ani nie grzeją. Ale wskazywanie na to, że mamy zbyt wielkie szanse w walce, a przez to powinniśmy rozebrać się do naga i stawać na gołe klaty uważam za pewną przesadę. Na słonia też się lew sam nie rzuci. Nie ta masa, nie te możliwości. Zwierzęta polujące stadnie po coś korzystają z atutów grupy. My mamy broń, one sposoby polowania. To, że nasza potrafi zabijać na wiele metrów? Są zwierzęta mniej i bardziej groźne, z jadami silniejszymi i słabszymi. Jakby się przyjrzeć dokładniej, to i "oni" i "my" jesteśmy dostatecznie dobrze uzbrojeni. Jeno inne atuty posiadamy na ręku.
A przynajmniej tak nam się wydaje, bo nie mamy żadnych podstaw ku temu, by tak twierdzić. Nie potrafimy czytać w myślach zwierząt, więc nie wiemy, czy mają takie cechy, czy nie.Gdyby miały, to, zakładam, dawno by z nich skorzystały. Wyobraźnia i kreatywność dały nam narzędzia i rozwój, jaki by on nie był. Więc skoro dały nam, więc dlaczego nie zwierzętom? Chyba, że ich kreatywność jest kapkę inna, ale w takim wypadku może nie pasować do naszych definicji.
Jeśli chodzi o końcówkę, to przede wszystkim stwarzamy problemy, by potem część z nich rozwiązać.W tym jesteśmy od zwierząt dużo gorsi. Bo te nie mnożą problemów ponad miarę, nie szukają odpowiedzi na pytania bez odpowiedzi, nie grzebią w materii świata i nie starają się go nagiąć do swojej woli, w ten czy inny sposób.
A skąd, że inne zwierzęta nie mają? A jeśli nie mają, to tym bardziej nie są zwierzętami, bo ich tożsamość nawet nie dopuściła tej możliwości, że są zwierzętami.Według naszych definicji - są. Gdyby to świnia była istotą rozumną i nazwała człowieka człowiekiem, to humanoid z dwoma łapami i nogami byłby człowiekiem. Bo to są nasze słowa i nasze kategorie oceniania. Zwierzaki mogą nazywać siebie i nas całkiem inaczej. Ale dla nas nimi właśnie są.
EDIT:
ale przemawia do mnie argument, że drugi człowiek przynajmniej będzie miał szanse się obronić, biorąc pod uwagę, jakim orężem współcześnie dysponujemy.O ile będzie miał odpowiednie wyposażenie. A nie każdy ma przy sobie nóż sprężynowy, pistolet czy inszą broń, improwizowaną albo nie. Nie każdy też zna sztuki walki albo inne formy samoobrony.
Idąc tym tokiem rozumowania taki lew jest od nas dużo lepszy, bo jak się rzuci i obali, to zabije. A nie każdy będzie miał w takiej sytuacji broń.
Ale mózg? Nie wykształciłeś go samodzielnym wysiłkiem, nie miałeś na to najmniejszego wpływu.Mózg jako taki nie, rozum już jak najbardziej.
Dlatego uważam, że wszystkie argumenty "nikt lwom/mamutom nie zabronił budować fortec/pracować nad pierdzeniem mieszankami gazów, które kładłyby armie" są o kant cycka rozbić. Nie odpowiem na pytanie, dlaczego ewolucja pchnęła akurat naczelne do osiągnięcia takiego stadium rozwoju, a nie np. szczury, które ponoć miałyby równie wielkie szanse na dotarcie do naszego etapu, gdyby nie... właśnie, gdyby nie co? Przypadek? Intelekt nie jest naszą zasługą, a jego brak u innych zwierząt nie jest ich winą, oto, dlaczego sądzę, że w tej kwestii powinniśmy zrezygnować z konkurencji i prawa dżungli.Hm... Zatem lew nie powinien odrzucić swoich pazurów, zdolności do szybkiego biegu, skoku, umiejętności tropiciela i łowcy, bo akurat my mamy tylko paznokcie i kiepskie do biegania nogi? Więcej - jakim prawem mam pozbawiać się atutów w dowolnej sytuacji? W imię szeroko pojętych zasad fair-play, honoru czy czegoś jeszcze innego? Troszkę mi się to kłóci z zasadą skuteczności. Zwłaszcza, że wątpliwe, by tygrys czy insza pantera chciałby w takie fair play się bawić.
Skoro abstrakcyjne myślenie, kreatywność, kolosalny potencjał i osiągnięcia niejako postawiły nas na uboczu cyklu natury, nie rozumiem, z jakiego powodu wciąż mielibyśmy walczyć i wykorzystywać nieuczciwie naszą przewagę. Szanse NIE są równe.Zwierzęta mają swoje atuty, my mamy swoje. Sytuacja, gdy my walimy do zwierzaków z dział czy wielkokalibrowych karabinów jest akurat przejaskrawieniem. Bo one przegrywają na dystansie, za to my w kontakcie. Nie sądzę, by myśliwy nożem ubił dużego kociaka. Więc szanse ogółem są wyrównane. Kwestia sytuacji, bo nigdy nie będzie tak, że jedna strona będzie miała lepiej. Wystarczą sekundy i już przewaga się zmniejsza lub rośnie. Norma.
Przyroda "wie", jak utrzymywać równowagę, z której my się wyłamaliśmy i co wyprawiamy? Mordujemy dla futer, trofeów i dla miliarda innych, bzdurnych powodów, do których zaliczam też pozyskiwanie mięsa, bo, jak wspomniałam, są doskonałe jego substytuty.Znajdzie się troszkę powodów, dla których zabijamy. Innych i siebie. W tym sporo racjonalnych. Futra czy trofea to nie wszystko.
Z tym, że wśród zwierząt mordercy "trafiają się", a nie stanowią 90% populacji.A te procenty to a propos czego?
Z tym, zwierzę nie ma najmniejszego pojęcia, że morduje bezbronnego i tak dalej, my zaś obserwujemy to ze zrozumieniem i moim zdaniem to zobowiązuje nas, by chronić, nie, by efektywniej zabijać.Pewniak, że nie ma pojęcia? Jak do tej pory żaden nie powiedział tego na głos.
Natomiast zmieniający się świat wymusił na nas zabijanie efektywne. Po co walczyli ludzie ze sobą, to można wymieniać długo. A wojna sprawiła, że od mieczy doszliśmy do atomówek. Jak sama rzekłaś - lajf is brutal.
Człowiek naturalnych wrogów nie ma, tak jak pisałam - w moich oczach jest całkowicie poza łańcuchami pokarmowymi, nie stoi nawet na ich szczycie.Łańcuch pokarmowy to nie kwestia tego, kto jest czyim wrogiem, ale kto kogo je. My jemy i rośliny i zwierzaki, ale zwierzaki mogą też zjeść nas. I zjadłyby, gdyby rzucić nieco luda w środek dżungli. Tym sposobem jesteśmy na szczycie i niejako w paru innych miejscach.
Fakt, zgodzę się, że praludzie dysponowali większą siłą i kondycją, ale sami jesteśmy sobie winni - siedzący tryb życia i obżeranie się świństwami zrobiło z nas spasionych wymoczków, którzy nie są w stanie podbiec do autobusu.A jednocześnie przez te wszystkie lata średni wzrost i długość życia poszły w górę. Coś za coś.
Poza tym ten siedzący tryb życia to dość świeży wynalazek, więc, jak na mój gust, trochę za mało czasu minęło, by nasz gatunek miał się tak zdegenerować. Proporcjonalnie do swej wagi człowiek jest silniejszy od konia, jak głosi ciekawostka. To chyba niezły wynik?
Taaak, jeśli wysiądziesz z jeepa na safari nieuzbrojony w żadną broń białą ani palną, rzeczywiście lew efektywnie i efektownie przerobi Cię na obiad (czy raczej lwica, samce u lwów są prawie tak leniwe i bezużyteczne jak u ludzi ;P). W innym przypadku - nie bardzo.Doprawdy? Jak myśliwy nie trafi/podejdzie za blisko/na czas nie przeładuje po pudle/nie uchyli się przed atakiem, to zwierzak też da radę go capnąć. Ale najłatwiej wrzucać wizję uzbrojonego po zęby faceta z pojazdem i niemal bezbronnego przy nim zwierzaka.
Szkoda tylko, że zapominasz o jednym. W takim starciu szanse są tym bardziej nierówne. Jeśli odrzucisz broń, to co ci zostanie? Może lwa zagryźć? Albo wydrapać mu oczy? On ma pazury, kły, siłę, skoczność. Te plusy trzeba jakoś zniwelować. No chyba, że patrzysz tylko na to, co człowiek może, a zapominasz o niemałych atutach zwierzęcych.
-
Jedynym ratunkiem dla Europy jest powrót do starych wartości i liberalizm gospodarczy!Gospodarka i podejście do niej się zmieniały. Kapitalizm miał swoje różne fazy rozwoju, coraz doskonalsze i lepsze. A teoretycy i praktycy reagowali na zachodzące procesy. Jaki sens cofać się więc w tył? Bo rozumiem, że chodzi ci o czysty liberalizm gospodarczy, jak z początków Drapieżnego Kapitalizmu. Czyż nie?
Nie ma wątpliwości co do tego, że na zachodzie panuje Eurosocjalizm, porównanie UE do ZSRR nie jest tylko wymysłem oszołomów. To jest bardzo trafne porównanie. Mamy teraz do czynienia ze Związkiem Socjalistycznych Republik Europejskich. Z jednego cholerstwa przeszliśmy do drugiego.Mhm... To porównanie jest tak głębokie, że aż westchnąłem. Porównywanie związku państw, z takim a nie innym modelem gospodarczym do państwa komunistycznego, totalitarnego, z całym dobrodziejstwem inwentarza z deka mnie przerasta. Więc może nie będę się rozpisywał.
-
Your turn.
-
-
Shadow Warrior
-
Sorry panowie, ale tylko w czwartym SimCity można budować wszystkie te rzeczy. A dokładniej w dodatku.
Pan powyżej zadaje.




Hardcore n' Classics
w Zagadki & Zabawy
Napisano · Raportuj odpowiedź
Byłeś ode mnie wolniejszy, ale rację masz. Twa tura.