Skocz do zawartości

Salantor

Forumowicze
  • Zawartość

    654
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Salantor

  1. Jak wróciłem od dziewczyny sporo po dwudziestej i zobaczyłem galę, a dokładniej szybkość odpisywania tam, to zwątpiłem i udałem się do innych zajęć. Co wy, grupa CKM* czy jak? Niemniej po poczytaniu przyznaję - zacna to impreza była. Ale musiałbym mieć więcej czasu i stale na forum siedzieć, by odebrać nagrodę i wszystkie soczki wychłeptać. * To od broni, Ciężkiego Karabinu Maszynowego. A coście pomyśleli?
  2. Nie. Standardowa przyczyna. Ale już masz odpis.
  3. Chudzielec słysząc, że pewne zainteresowanie jego propozycja wzbudziła, zaczął trochę rzadziej uderzać kilofem w wybrane uprzednio miejsce, miast tego więcej mówić. Mówił wtedy, gdy inni pracowali a pracował wtedy, gdy strażnik podszedł za blisko. Dzięki temu jego słowa brzmiały mniej więcej tak: - Kieł jest stary, bardzo stary. Marienburg dopiero powstawał, gdy skała wyciągała się ku niebu. To oni zbudowali na niej zamek, ten, w którym dziś pracujemy. Miał być miejscem dla statków, na handel, ochronę i takie tam. Łup, łup. - Nie wiadomo, co się działo potem. Zamek stał, ale statki przy nim nie cumowały. Winę zwalano na coś, co ponoć mieszkało w środku. Czasami jakiś idiota przyszedł tu, by zdobyć poklask innych i kaput, kończył bez wieści. Stuk, łup. - Ludzie mówią, że dawniej na zamku mieszkał czarnoksiężnik, którego demony pochłonęły za pychę i arogancję. Ale zostawił po sobie wszystkie sługi i chowańców, którymi zajmował się przez lata. Czasami wychodziły na polowanie i wtedy statki rybackie przepadały na dobre. Stuk. - Mówią też, że w podziemiach zbudowały one swe legowiska, łączące się z morzem. Można do nich dostać się tunelami. Tu rozejrzał się na boki bardzo uważnie, czy aby na pewno nikt nie podsłuchuje i schylając się szepnął bardzo, bardzo cicho: - One są prawdziwe. Natychmiast stuknął w kamień raz, drugi i trzeci i pracował kilka chwil, nim nie podjął znów tematu: - Wiemy, gdzie one są. Czasami słyszymy rozmowy strażników i patrzymy gdzie trzeba. Są w kopalniach, w zachodniej części, gdzie jest najwięcej rudy. Gdy przyjdzie nasza zmiana i będziemy tam pracować, zrobimy burdę i uciekniemy. Tunelami do legowisk, potem wodą do brzegu i w świat, jak Imperium długie i szerokie. Co wy na to?
  4. Stanisław Konarski, Pijar, założyciel Collegium Nobilium. Kto chce, niech zadaje.
  5. The Incredible machines, czy jakoś tak. Kurka, to już chyba ósmy raz...
  6. Może to kwestia ogólnej aktywności na forum? Weź pod uwagę ile osób jest zarejestrowanych a ile się częściej udziela. Są tacy, co zaglądają do paru tematów i w nich piszą. Wszelkie dyskusje na temat religii czy filozofii są zajęte przez kilka w zasadzie osób, plus czasami dojdzie ktoś jeszcze a rotacja jest mała. Nie mówię, że to źle, brońcie bogowie czystego Chaosu. Dochodzę tylko do wniosku, smutnego albo i nie, że tak przy nominacjach jak i potem, przy głosowaniu frekwencja będzie stosunkowo niska. Tak jak wszędzie.
  7. Fajnie, że wrzucasz dowcipy. Ale może zamiast jeden wpis - jeden dowcip wrzucać je jakoś bardziej grupowo?
  8. Hm.... Pasowałby Deus, aczkolwiek... No i jest jeszcze Robinson's Requiem, jednak w obu tych grach takiej postapokalipsy nie było.
  9. W sumie Meril zgadł, chociaż bardziej chodziło mi o Dark Crusade. Ale nie będę z powodu podtytułu niepotrzebnie tego przedłużał. Zadajesz.
  10. Najbliższa rodzina + wujek i kuzyn z innej dzielnicy miasta. Choinka będzie, prezenty będą, wspólna kolacja, śpiewanie kolęd być może. *Drapie się po łbie* W sumie jak co roku, więc nie wiem, o czym tu pisać. Święta były, są i będą, tylko w tym roku coś reklamy na ich temat zaczęły się wybitnie za wcześnie.
  11. Hm.... Z mieczem w dłoni prawej i karabinem w lewej wędrujemy od śniegów północy przez pustynie aż do bagien południa, tocząc bitwę za bitwą, aż do ostatecznego zwycięstwa. Cel przed nami jeden, jednak czasami dowódcy wyznaczą inne, bardziej skomplikowane. To nie cytat.
  12. Ano umożliwia. Ale można osiągnąć to samo w inny sposób, niekoniecznie przez działania gospodarcze. W sumie już taką stworzono. Nawet kilka. Mówię tu akurat o tytułach MMORPG w rodzaju Ultimy Online, gdzie poza grindem można sobie postawić domek, założyć organizację i erpegować gospodarczo. Swego czasu tak właśnie robiłem - grałem sobie spokojnie kowalem i obserwowałem, jak to rynek się zmienia na skutek działań graczy albo poprzez zamknięcie kopalni. Norma. Zatem jak wyglądałaby przykładowa linia fabularna? Skoro wycinamy heroiczność, to zostajemy albo kimś pośrednim albo jakimś cieciem. Albo herosem, co nie może kupić sobie zamku, bo coś tam coś tam. Zatem jaki byś walnął główny quest? Co byś umieścił w przykładowej kampanii, co by mieć lepszy obraz twojego pomysłu?
  13. Jasne, że nie. Ale jeśli będzie miał taką ochotę? W pierwszej wersji twojej gry pewno jeszcze nie, ale potem pojawią się głosy tych, co to lubią wybierać kolory tabardów dla swoich przybocznych. Zresztą bardziej mi chodziło o twórców. Nawet Capitalism 2, na którym uczyli się (może dalej uczą?) ekonomii studenci nie odzwierciedla wszystkiego. Poza tym weź pod uwagę, że w takiej grze to masz jednak ograniczony zakres tego wszystkiego, nie są brane pod uwagę wszystkie elementy. Natomiast tutaj, jak rozumiem, analizujemy cenę każdego towaru w każdym mieście, popyt, podaż, braki, dostawy, źródła surowców, producentów et cetera. I takich miast mamy dużo. Dodaj do tego kwestie polityczne (o których sam wspominałeś w międzyczasie, chociaż nie użyłeś tego słowa) i już wychodzi sporo złożonych procesów. I teraz dodaj to do siebie. To wyjaśnij mi dlaczego, bom bardzo ciekaw.
  14. Tyle, że i w tym sandboxie, jeśli patrzymy na wszystko tak w miarę realistycznie oraz chcemy oddać pewne smaczki i niuanse zachodzi tak wiele procesów, że trudno będzie po pewnym czasie to ogarnąć. To znaczy są dwie opcje - albo to wszystko prostacko skryptujemy a cała gra to tyko ich losowy zlepek, albo też staramy się zrobić coś bardziej... hm... rozbudowanego, co podpada pod pełniejszą symulację. Taką, którą aktualne komputery osobiste raczej nie udźwigną. W innym wypadku będzie to po prostu kilka losowych questów, które zmienią wartość X w pliku Y, przez co ceny w mieście Z spadną o wartość A. Czytaj tartak zajęli bandyci. Ale ok - przyjmijmy więc twój model gry. Teraz powiedz mi dlaczego gracz ma mieć tylko pośredni a nie bezpośredni wpływ? Bo wtedy odpada wszelkiej maści dowodzenie, kierowanie, zarządzanie i inne smaczki godne bohatera przez duże B.
  15. I tu się pojawia problem, bo w cRPG czegoś takiego, bez oskryptowania nie zrobisz na tę chwilę. Musiałbyś zaprząc potężny komputer oraz skomplikowane algorytmy, by w miarę realistycznie to wypadło. To nie Knight of Honor, gdzie powstać może jedno państwo z innego (najpewniej na bazie procentowych szans i skryptu), tylko symulator. Bardzo rozbudowany z tego, co tutaj piszesz. Co więcej jeśli model ekonomii jest tak uwypuklony, to nawet przez pośrednie działania gracz spędzi masę czasu właśnie w kwestiach gospodarczych. Wpierw pójdzie do tego tartaka, by wyciąć w pień bandytów, potem pewnie pomoże poprzedniemu właścicielowi w odbudowie, następnie przyczyni się do uzbrojenia następnych karawan, wreszcie załatwi sprawę z klientami. W zamian będą tańsze łuki. Nie zmienia to jednak faktu, że uwypukla to mocno element ekonomii, a jednocześnie odsuwa na bok kwestie erpegowe. Bo trudno jest zrobić erpega komputerowego pełną gębą, gdy sporo pary idzie też w inne elementy. Dlaczego w takim Baldurze organizacje są przedstawione dość skromnie, także własne gildie? Ano pewno dlatego, że nadmierne rozbudowanie tej opcji uczyniłoby z niej nie ciekawostkę i smaczek, a kolejny filar gry, nad którym siedziałoby się dłużej, niżby wypadało. Taka gra wewnątrz gry. Nie mówię, że to ma być zaraz źle, pfe i w ogóle, ale jakoś mało przekonywająco to brzmi.
  16. Nie sądzisz, że wyszedłby bardziej ekonomik z elementami RPG niż cRPG i ekonomik obok siebie? To dokładnie tak samo, jak kiedyś prowadzona przeze mnie sesja, na żywo, z dużym ładunkiem polityki. W pewnym momencie gracze mogli co najwyżej z dnia na dzień zbierać raporty o aktualnej sytuacji, miast zajmować się przygodą.
  17. Kwestia znalezienia towaru, który zawiera w sobie odpowiednie proporcje. Ilość cukru w cukrze taka a taka, resztę mogą stanowić chemiczne dodatki. Produktu naturalnego w stu procentach teraz raczej nie znajdziesz. Zależy od tego co wsadzi do towaru i w jakiej ilości. Jeśli ostre robi przekręty to jest jasne, że prędzej czy później odbije mu się to ciężką czkawką. Zresztą - jeśli bym chciał żyć całkiem zdrowo, musiałbym sobie odpuścić całkiem sporo rzeczy, m.in. mniej słodzić herbatę i słabiej solić jajecznicę. Nie mówię, że mam ochotę zemrzeć w młodym wieku, ale w drugą stronę przesadzać również nie zamierzam, o!
  18. Rzeknę krótko - jest interesujące. Ładnie prosi się o więcej, jak również o podanie sprawdzonych źródeł oraz fachowej literatury.
  19. Wielkiej różnicy nie zauważysz, poza tym, że zaczną się studia i nieco bardziej "dorosłe i poważne życie", dojdzie kilka zmartwień więcej, przestaniesz być tak ogólnie beztroski jak teraz, alkohol ci sprzedadzą bez szemrania... A potem to już z górki poleci.
  20. A mnie tak naszło na przemyślenia... A mianowicie - jaka powinna być magia w komputerowych RPG? Silna i potężna, zdolna wywalać bramy miejskie i kosić wrogie legiony w czasie bitew, czy też słabsza, bardziej subtelna, dająca jako takie szanse wojownikom w bezpośrednim starciu? Jak sądzicie?
  21. A w sumie i tak na coś trzeba kiedyś umrzeć, czyż nie?
×
×
  • Utwórz nowe...