Skocz do zawartości

Salantor

Forumowicze
  • Zawartość

    654
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Komentarze blogu napisane przez Salantor


  1. A ja go o to spytałem na forum, heh...

    A może, co też jest bardzo możliwe, po prostu ilość możliwych do omówienia tematów kapkę już spadła? Albo też poziom się utrzymuje, tylko sposób pisania inny. Kiedyś też były poważne tematy, takie jak piractwo chociażby, teraz są tylko opisywane w bardziej "dorosły" sposób. Znaczy mniej emotek i żaluzji różnych. Jak sądzicie, bardzo się mylę?


  2. Spotkałem. Z wykładowcą, który próbował oblać kumpla tylko za to, że ten niepochlebnie wyraził się o pewnym bojowniku komunistycznym. Miał na egzaminie tak pod górkę, że gdyby nie to, że naprawdę porządnie się obrył, to by nie zdał.

    Fakt, ludzie sobie i z nią poradzili, co nie zmienia faktu, że na kumpla się uwzięła. I to nie jest pierwszy tego rodzaju przypadek. Niektórzy enty raz podchodzą do tego samego egzaminu.

    I tak, możesz znów nie zdać, lecz z Twoich propozycji wynika, że ilość szans powinna być ograniczona. I wiem, że byłaby to metoda nie taka zła, ale jak zawsze, gdy w grę wchodzi czynnik ludzki, jest szansa na jej zepsucie.


  3. Przez rok to ta kaucja niezbyt zaprocentuje, chyba, że byłaby trzymana łącznie na jakimś koncie. Wtedy to bardziej.

    Co do widzimisie wykładowców - wolę być ostrożnym. Do tej pory zdarzyła mi się tylko jedna poprawka na wszystkie cztery semestry mojej edukacji i wiem, że w tym przypadku sam jestem sobie winien, wiem jednak również, że na Politechnice Gdańskiej jest wykładowca od bodaj C++, który potrafi się doczepić do byle pierdoły w sposób, z któego mało kto potrafi wybrnąć. Zaś na prawie w tym roku pierwszy rok oblał w ponad 90% egzamin. Coś mi się wierzyć nie chce, by było tam aż tylu nieuków.

    W szkole masz jasne kryteria, na studiach to wykładowca sam z siebie więcej może. Więc ograniczenie ilości podejść to wielkie ryzyko. Nawet najinteligentniejszy potrafi się wyłożyć.

    I fakt, edukacja winna być elitarna, aczkolwiek też do pewnych granic. W zasadzie obecnie to fakt, że człowiek kończy studia nie oznacza, że jest fajny. To potem pokazuje, już w dalszym życiu, czy tak istotnie jest. Więc system praktycznie sam się w tym momencie reguluje, nie zaś przez ilość dyplomów w kieszeni.

    A co do wywalania przedmiotów - i racja i pewna jednak bzdura. Nie wiem, jak na innych kierunkach, lecz na moim w tym roku miałem przedmioty związane ze specjalizacją oraz kierunkiem samym w sobie. Sporo było tego i tu i tu. Ktoś powie, że coś można z tego wywalić i się zgodzę. Jeden do dwóch tak, ale nie więcej. A biorąc pod uwagę, że mam pół roku na naukę naprawdę obszernego materiału, to przycięcie całego toku studiów do czterech lat byłoby... bolesne.


  4. Hm...

    A ta kaucja to czemu miałaby konkretnie służyć?

    A co do studiów... Wpierw jest mowa o tym, że skracanie liceum do lat trzech jest złe, a sam proponujesz zrobić właściwie to samo, tylko na studiach. Ja sam jadę systemem bolońskim i wiem, że materiału mamy furę do zrobienia w krótkim czasie. W czasie czterech lat to by było tak, jak teraz w liceach - wyścig z czasem.

    Brak warunków też chybiony - każdy student wie doskonale, że to wola profesora często mówi o jego "Być albo nie być". Co za problem kogoś trzy razy spytać o coś podchwytliwego albo też czepiać się byle pierdół. Ja wiem, że to byłby fajny sposób na wywalenie nierobów albo leni, lecz tym samym sposobem można nawet najlepszych pozbyć się bez większych problemów. Wystarczy, że komuś się noga powinie.

    Ogólnie też mam wrażenie, że propozycje zmierzają do jednego - albo sam z siebie nie dasz maksimum i nie będziesz się naprawdę przykładał, albo możesz się pożegnać z nauką. Mylę się bardzo?

×
×
  • Utwórz nowe...