Skocz do zawartości

Salantor

Forumowicze
  • Zawartość

    654
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Salantor

  1. Dobra rzecz. Morrowind był tak długi tylko dlatego, że nie można było przeskoczyć z miejsca na miejsce w szybszym czasie. Tylko z miasta do miasta, ewentualnie z pomocą zaklęć. A tak to łaź jak głupi z punktu A do punktu B, by zrobić jakiegoś kwesta ( raz jeden zajął mi godzinę. Przy czym samo łażenie to była połowa tego czasu ). Więc za przeskoki jak w Oblivionie bardzo dziękuję, oszczędzałyby ( bo nie grałem jeszcze ) mój czas i nerwy. Z drugiej strony bardzo lubię PoP-a i jego poziom trudności. Więc to tak naprawdę zależy co i gdzie zmieniamy, upraszczamy albo utrudniamy. W jednym miejscu jest to wskazane, w innym nie i tyle.
  2. Nie mam koncepcji trudniejszej, więc będzie banalnie: I http://www.unbiased.co.uk/_images/looking.jpg II http://www.zirk.brickfilms.com/media/movie...dePosterWeb.jpg III http://godtech.info/wp-content/uploads/200...second_life.jpg Z którego to filmu?
  3. Czy nie odnosisz wrażenia, że istnienie forum oraz licznych w nim tematów jest jedną z przyczyn pewnej "martwoty" w AR? I jak wygląda teraz sytuacja z listami - jest kiepsko bo mało, jest kiepsko bo kiepskie czy jest kiepsko, bo dobre ale nic nowego w nich nie ma?
  4. Hm... Ilustracja kojarzy mi się z Obcym. Nie z filmem jako takim a rysownikiem. Więc niech będzie, że Obcy.
  5. Alien Schooter II: Co jak co, ale liczyłem na to, że ta panienka ( imienia nie pamiętam ), co to ją ci źli porywają gdzieś w drugiej połowie gry przeżyje. A tu patrzę i kości widzę... Źle. Final Fantasy VIII: A tu na plus. Głównie za to, że do końca nie ma pewności, co się stało i czy aby na pewno to, co pokazywał filmik. Vorago: Krótka przygodówka we flashu, ale jej zakończenie... Grając w nocy na słuchawkach poczułem się dziwnie. Zwłaszcza potem, tuż przed zaśnięciem. Podobnie: Ex-Mortis I i II: Zwłaszcza w jedynce końcówka była dość... brrr... Dominions III: Po iluś turach i godzinach gry dostałem tylko skromny napis "Game over" ( czy coś w ten deseń ). I to jest nagroda za mój trud?
  6. Obrazki i teksty wyznaczają jakość NL, nie tylko te pierwsze. Jest ok, czasami tylko brakuje mi dłuższych tekstów, głupawych opowiadek czy czegoś w ten deseń.
  7. Salantor

    Religie I

    Ateizm modny? Bez przesady, proszę... Fakt, znajdzie się paru takich, co to mówią, że nie wierzą w boga ( z małej, bo nie chodzi mi tylko o Jahwe w jakiejkolwiek wersji ), bo to akurat fajne. Ale to nie znaczy, że zaraz wszyscy ateiści to banda pozerów. Tak jak mohery nie wyznaczają standardów chrześcijaństwa. Ja stałem się ateistą po dłuższym dopiero czasie. Wpierw była to absencja i nie chodzenie do kościoła i przyznaję, że w tamtym okresie zwyczajnie mi się nie chciało siedzieć godzinę i robić to samo tydzień w tydzień, bez głębszej refleksji. A potem, jak się nad tym wszystkim zastanowiłem, poznałem historię Kościoła oraz różnych religii, zgłębiłem dyskusje "za" i "przeciw" to uznałem, że coś tutaj jednak nie pasuje i kupy się nie trzyma. Trudno dokładnie prześledzić cały ten proces, ale efekt jest jeden - jestem ateistą i jest mi z tym dobrze. I tu się z częścią postu Trymusa zgodzę, mianowicie ze stwierdzeniem, że taki prawdziwy ateizm ( wiara zresztą też ) wymaga głębszego zastanowienia się, pewnej refleksji oraz pokopania po książkach i zbiorach internetowych. Bo bez tego wiara/niewiara jest paskudnie powierzchowna. Prawdopodobnie jak u większości osób po obu stronach.
  8. Przez rok to ta kaucja niezbyt zaprocentuje, chyba, że byłaby trzymana łącznie na jakimś koncie. Wtedy to bardziej. Co do widzimisie wykładowców - wolę być ostrożnym. Do tej pory zdarzyła mi się tylko jedna poprawka na wszystkie cztery semestry mojej edukacji i wiem, że w tym przypadku sam jestem sobie winien, wiem jednak również, że na Politechnice Gdańskiej jest wykładowca od bodaj C++, który potrafi się doczepić do byle pierdoły w sposób, z któego mało kto potrafi wybrnąć. Zaś na prawie w tym roku pierwszy rok oblał w ponad 90% egzamin. Coś mi się wierzyć nie chce, by było tam aż tylu nieuków. W szkole masz jasne kryteria, na studiach to wykładowca sam z siebie więcej może. Więc ograniczenie ilości podejść to wielkie ryzyko. Nawet najinteligentniejszy potrafi się wyłożyć. I fakt, edukacja winna być elitarna, aczkolwiek też do pewnych granic. W zasadzie obecnie to fakt, że człowiek kończy studia nie oznacza, że jest fajny. To potem pokazuje, już w dalszym życiu, czy tak istotnie jest. Więc system praktycznie sam się w tym momencie reguluje, nie zaś przez ilość dyplomów w kieszeni. A co do wywalania przedmiotów - i racja i pewna jednak bzdura. Nie wiem, jak na innych kierunkach, lecz na moim w tym roku miałem przedmioty związane ze specjalizacją oraz kierunkiem samym w sobie. Sporo było tego i tu i tu. Ktoś powie, że coś można z tego wywalić i się zgodzę. Jeden do dwóch tak, ale nie więcej. A biorąc pod uwagę, że mam pół roku na naukę naprawdę obszernego materiału, to przycięcie całego toku studiów do czterech lat byłoby... bolesne.
  9. A co rozumiecie pod pojęciem klimatu? Teksty i sposób pisania? Ilustracje? Komiksy? Dodatki? A może całokształt? Bo jak to ostatnie, to wciąż dobrze się przecież czyta ( zwłaszcza kaszanki ) a jak pozostałe, to co w nich nie tak? Warto byłoby doprecyzować, bo teksty w stylu "Straciło, to nie to samo co kiedyś" przekazują... niewiele. No i na mój gust pismo idzie z duchem czasu ( w granicach normy ) i jest dobre tak samo, jak było kiedyś. Co się zmieniło? Teksty o konsolach? Mi nie przeszkadzają. Brak recenzji słowników? Żaden problem. Może inna czcionka w AR? To chyba też nic złego. Więc czym jest ten osławiony klimat zatem?
  10. Nie nazwałbym jej niedocenioną. W praktyce poza chowańcem nie było w niej niczego tak naprawdę oryginalnego, bo sam interfejs potrafił częstokroć więcej zepsuć niż pomóc. Pewnie dlatego w drugiej części dodano ikonki i całą resztę. No i po pewnym czasie gra robiła się zwyczajnie nudna a przejść jej po raz drugi się nie dało bez ćwiczenia od zera chowańca. A to było już ponad moje i pewnie wielu innych osób siły. No i co tu jest do docenienia tak naprawdę? I czy mi się wydaje, czy też Total Annihilation nie zdobył zasłużonych laurów? Pamiętam swego czasu spór na łamach Ś.P. Gamblera na temat wyższości tej gry nad Starcraftem i w drugą stronę. Wychodziło na to, że Star jednak lepszy. Ten sam system co w TA zastosowano potem w Supreme Commander, lecz to chyba trochę mało. I jak TA, to pewnie tez jego kontynuacja, znaczy się TA: Kingdoms ze świetnym patentem przeplatanej kampanii ( raz tymi, raz tymi ) i systemem surowcowym wymuszającym ekspansję ( tak jak teraz w DoW m.in. jest ).
  11. O wielcy bogowie Chaosu... Czy to nie K240 we własnej osobie?
  12. "Ty a postać z gry". W skrócie - dlaczego jesteś podobny z wyglądu, charakteru czy czegokolwiek innego do Mario czy innej Lary Croft.
  13. Hm... A ta kaucja to czemu miałaby konkretnie służyć? A co do studiów... Wpierw jest mowa o tym, że skracanie liceum do lat trzech jest złe, a sam proponujesz zrobić właściwie to samo, tylko na studiach. Ja sam jadę systemem bolońskim i wiem, że materiału mamy furę do zrobienia w krótkim czasie. W czasie czterech lat to by było tak, jak teraz w liceach - wyścig z czasem. Brak warunków też chybiony - każdy student wie doskonale, że to wola profesora często mówi o jego "Być albo nie być". Co za problem kogoś trzy razy spytać o coś podchwytliwego albo też czepiać się byle pierdół. Ja wiem, że to byłby fajny sposób na wywalenie nierobów albo leni, lecz tym samym sposobem można nawet najlepszych pozbyć się bez większych problemów. Wystarczy, że komuś się noga powinie. Ogólnie też mam wrażenie, że propozycje zmierzają do jednego - albo sam z siebie nie dasz maksimum i nie będziesz się naprawdę przykładał, albo możesz się pożegnać z nauką. Mylę się bardzo?
  14. Grywalność, fabuła, klimat, muzyka ( coś dla takiego melomana jak ja ).
  15. No przecież, że Dante z Devil May Cry! W trójce był niezły, w czwórce zrobił się jeszcze fajniejszy, idealny przykład luzaka. Książę Persji w wersji mroczniejszej i ponurej ( znaczy z Warrior Withina ) za to, że w najgorszych nawet chwilach nie poddawał się. I za wszystkie akrobacje w trakcie walk. A bardziej erpegowo to Morte. Sam pomysł z latającą czaszką już był dobry a wykonanie jeszcze lepsze. Najgorsza będzie, jak sobie jakąś przypomnę.
  16. Hm... A wiesz, że tak? Obrazek podrzucił kumpel po przeszukaniu 4chan'a i nie powiedział kto to. Ale dobrze znać źródło. Za tytuły dziękuję. Wezmę na początek pierwszy z brzegu, resztę pewnie też w wolnej chwili obejrzę. Nie obrażę się na ciąg dalszy, oczywiście o bardziej ludzkiej godzinie.
  17. Dawno nie oglądałem anime i do znawców tematu nigdy nie należałem, więc prosiłbym o polecenie mi paru tytułów. Na sam początek przydałby się jakiś lekkostrawny serial. Coś, co obejrzę i znów nakręcę się na oglądanie anime. Może być komedia, może być horror, może być też sci-fi. Za obyczajowe podziękuję. Nie pogardzę dłuższą serią, ale też w granicach normy. A jak już się nastawię odpowiednio, to chętnie obejrzę jakieś anime fantasy. Za Slayersów i Lodossa podziękuję, oglądałem i dokończę/obejrzałem. Nie musi być elementów komediowych. Samo fantasy też nie musi być "czyste", znaczy drobne elementy takiego chociażby S-F mogą występować. Za pomoc z góry dziękuję.
  18. Dahaka z Warrior Withina ( bardziej w scenach ucieczkowych, bo te miały swój klimat ). Kaileena też, ale to tylko dlatego, że trzeba było ją ubijać na raty a jak raz się pomyliłeś to kaplica. A! I oczywiście gryf - raz, że muzyka przy pojedynku była pierwsza klasa a dwa, że przeciwnik należał do wymagających. W Devilu 4 fajny pojedynek był z Saviorem, jak trzeba było skakać po fragmentach zniszczonego budynku i uważać, by łapa cztery razy większa od ciebie nie wywaliła Dantego poza planszę. Z kolei w trójce fajni bossowie to przede wszystkim Agni i Rudra ( oraz ich dialog przed i po walce ), Nevan ( sporo się namęczyłem zanim poszła do piachu. Ale jej teksty i scena z gitarą po walce wynagradzały trud ) i to w zasadzie tyle. I jeśli można uznać, to wszystkie najcięższe okręty Shivan z Freespace'a II. Kto walczył z Sathanas ten wie, że łatwa to walka nie była. Zwłaszcza, jak ci okręt cały ekran zajmował i walił z czego popadnie.
  19. Startopia byłą fajna tylko do czasu, bo w pewnym momencie robiła się nieco nudnawa. Ot, masz ileś segmentów bazy, pracowników, ileś kasy oraz w zasadzie nic więcej do pracy, poza ulepszaniem tego, co już udało się zdobyć. I jak tak patrzę, to bym pewnie dorzucił również drugiego Alien Schootera. Niby żadna wielka gra, krótka do tego strasznie, ale miała swój klimat.
  20. Jeśli kiedykolwiek zostanę Złym Lordem: - Zmienię sobie imię na mniej mroczne i ponure, by wprowadzać moich wrogów w ogłupienie, gdy je usłyszą ( "Jestem Lord Staszek, miło mi" ). - Nie będę witał bohaterów za pośrednictwem kamer, monitorów czy lokaja. Sam otworzę im drzwi w codziennym ubraniu, grzecznie porozmawiam i zaproszę na herbatkę. Przy okazji w całym kraju nie będzie wiadome jak wyglądam, więc nie powinni zorientować się kim jestem. - Jeśli będę poznawał magię, to nie żadne kule ognia czy inne pioruny. Nauczę się tworzyć skórki od bananów albo zmieniać podłogę w tafle lodu. Proste a skuteczne. - Wprowadzę oficjalny kult swojej osoby i będę przyjmował do pracy tylko fanatyków. Ale tych bardziej inteligentnych. Raz, że mnie nie zdradzą a dwa, że z pewnością będą mieli dobre pomysły. - Wszystkie moje magiczne przedmioty będą posiadały fałszywą aurę bądź będą przeklęte/nieudane. Tym sposobem bohater nacierający na mnie z moim własnym, ognistym mieczem mocno się zdziwi, gdy mu płomyk zgaśnie w nieodpowiednim momencie. - Żadnych zapadni tuż przed tronem aktywowanych na jeden przycisk! Żadnych kolców strzelających ze ścian! Już lepiej ustawić w dobrym miejscu minę kierunkową. - Podziemne twierdze są fajne i niepraktyczne. Dla niepoznaki będę mieszkał w małym domku gdzieś pod lasem a wszystkie sprawy załatwiał przez zabezpieczone łącze. A na gości będą czekać dwa owczarki niemieckie i to tylko po to, by intruza zalizać na śmierć. Jeśli kto będzie pytał, to jestem prostym zbieraczem grzybów. - I żadnej skomplikowanej tytulatury! Moje ego może wytrzymać z samym "Lordem" i imieniem zaraz potem.
  21. Original War. Przyjemna dla oka grafika, ciekawa fabuła, prosty system rozgrywki, konieczność operowania małymi siłami ( bo nie można było robić nowych ), fajne tłumaczenie. W swoim czasie skończyłem ją ze trzy do czterech razy, obecnie pudełko stoi na półce jako ozdobnik. Druga to Kohan. Wiem, że wyszło sporo modów, gra była także w CD-A, ale do dziś coś o niej cicho. Druga część tak samo, a grało się bardzo przyjemnie. I Disciples. Ale to bardziej część pierwsza, bo druga została przyjęta zdecydowanie cieplej. Na chwilę obecną to chyba tyle.
  22. Czyste zło... Puzzle Questa odpalił brat na lapcoku a ja siedziałem obok, jak za lat młodzieńczych i oglądałem jego granie. A potem, zamiast przysiąść do map sztabowych przed kampanią wrześniową to jak ten idiota zainstalowałem. I wsiąkłem na cały dzień. Zapamiętać - nie kupować nowego CD-A gdy nie ma się wolnego dnia w zapasie.
×
×
  • Utwórz nowe...