-
Zawartość
654 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Salantor
-
W sumie niby nic, była wina i była kara... Ale po co taka nierealna? To prawie tak samo, jak skazać kogoś na sześciokrotne dożywocie. Ładnie brzmi, kara spora i tak dalej, tylko co z tego, jak facet i tak tylko kawałek odsiedzi? Dwa miliony to też przesada. Nie mówię, że zaraz ma być kara minimalna albo wcale, nie nie. Chodzi mi tylko o to, by dało się ją wyegzekwować. A takiej kwoty ni da rady.
-
Koncepcji nie mam, więc kto pierwszy, ten lepszy.
-
Prometeusz?
-
W sumie to z Warrior Withina chyba większość scen taka jest, począwszy od ujawnienia się Empress of Time przez ponowne ujrzenie Dahaki, dalej "Architekt własnego zniszczenia", znalezienie maski... A z innych gier - mało dynamiczna ( wina silnika gry ), ale smutna i dołująca jest scena w Rage of Mages II, kiedy to wojska ludzi i elfów pod wpływem magii nekrusów w ostatniej misji dziesiątkują się nawzajem z powodu nietolerancji rasowej. I tylko bohaterowie nie dają się temu ponieść. Jak tak się zastanawiam, to w pierwszym Homeworldzie w ostatniej misji też było dramatycznie - scena otwierająca misję oraz beznamiętny głos narratora, który mówi, że kapitan jest ciężko ranna i ekipy medyczne starają się ją uratować. A do tego w tle cicho śpiewa chórek. Brrr.... Hm.... Muszę przejrzeć szafkę z grami, coś mi się... A wiem - kilka misji z Freespace 2. W jednej, toczącej się wewnątrz nebuli, gdzie trzeba osłonić sojuszniczy okręt nagle wylatują z nadprzestrzeni jednostki Shivan i w kilka chwil wszystko eliminują. A druga taka misja to wysadzanie jednego z pancerników Shivan ( tego pierwszego całkiem ). Ze wszystkich grup uderzeniowych ( trzy albo cztery były ) zostały łącznie dwie maszyny.
-
Nie krępuj się. To wolne ( prawie całkiem ) forum, gdzie możemy porozmawiać na każdy temat. Śmieszy cię to? To dobrze, przynajmniej jest jakiś pożytek z naszej pisaniny. W takim wypadku śmiej się dalej, a my będziemy wciąż bawić się w pseudofilozofów. Na zdrowie! Aha - wypadałoby zacytować kawałek/łki, które są takie kiepskie. A jak jest ich za dużo, to te dobre. Bo ciężko się odnieść do ogólników. A ten kawałek z Augustynem to dotyczył akurat trójcy świętej, żeby zachować ścisłość.
-
Bombardowanie Hiigary w Homeworldzie II. Do dziś się zastanawiam dlaczego ścisnęły mnie za serce suche komunikaty o erupcjach wulkanów na powierzchni oraz licznik żywych, który w ciągu kilku chwil zmienił swój stan na skromny, tak delikatnie mówiąc.
-
Dobrze, ludu wszelaki - potrzeba mi trzech ( optymistycznie zakładam, że tyle się znajdzie ) osób do Warhammera, edycji II ( aczkolwiek mogę się dać przekonać do pierwszej, jeśli będzie trzeba ). Czas akcji - mniej więcej w trakcie Burzy Chaosu i walk na terenie Imperium. Rasy właściwie dowolne z dostępnych, profesje też, może za wyjątkiem tych magicznych ( chyba, że ewentualny mag zgodziłby się na pewne dość istotne zmiany w kwestiach czarowania ). Wymagam tylko, by postać miała na sumieniu coś mało chwalebnego, a do tego niedawno. Powiedzmy w ciągu ostatniego tygodnia albo dwóch, od kradzieży po zabójstwo włącznie. Szczegóły pojawią się, gdy znajdzie się chociaż jedna zainteresowana osoba. Oczywiście nie wszystkie - nie chcę psuć niespodzianki.
-
Z Warrior Within: At war with Kaileena: http://www.youtube.com/watch?v=AcU49TJXd6U Welcome Within: http://www.youtube.com/watch?v=E0pghT4WOMg...feature=related I jeden z moich ulubionych, czyli walka z Gryfem: http://www.youtube.com/watch?v=Fz8eTdrbRqc...feature=related W zasadzie to musiałbym i całą resztę wymienić, bo kawałki zarówno z walk jak i zwykłego łażenia po zamku Empress of Time są zacne.
-
Strona zablokowana.
-
Cóż... Jak widzę literówkę i mogę ją poprawić, to to robię. I to najczęściej kasuję tekst aż do byka, poprawiam i ciągnę dalej. Chyba, że jest kilka linijek wyżej, wtedy myszka idzie w ruch. A jak nie mogę poprawić, to najczęściej wskazuję autorowi, gdzie co ma źle. Póki co raczej się nie spotkałem z osobami, które byłyby złe za wytykanie im czegokolwiek, ale... wiadomo. I nie wyzywam go od nieuków, bo wiem, że lepiej podejść do sprawy na spokojnie. Ale w bykach jest co innego irytującego. Jeśli widzi się je enty raz, to pamięć zaczyna z deka szwankować. Nie tak dawno zdarzyło mi się zastanawiać przez krótką chwilę, czy morze jako akwen wodny to przez rz czy samo ż. A potem tak siedziałem przez chwilę i miałem przemożną ochotę walnąć łbem w biurko... Tak swoją drogą, to jeszcze przed egzaminem gimnazjalnym miałem oficjalne papiery na dysleksję. Kilka miesięcy później były mi zbędne - intensywne czytanie oraz dobre liceum zrobiły swoje. Więc jak ktoś wali byki, to zwyczajnie powinien się wziąć za siebie a nie zasłaniać zaświadczeniami jak co poniektórzy. A jak nie chce, to niech korzysta z Firefoxa siedząc na necie i ze słownika ortograficznego poza nim. To nie boli.
-
Chodzi o odpowiedni moment, w którym masz chwycić się tego niebieskiego czegoś, co sobie wisi w powietrzu. Jak zrobisz to, gdy Nero jest za nisko, to się nabijesz na kolce ( postać wyleci zbyt wysoko do góry ). Staraj się je łapać szybko zaraz po tym, jak poprzedni przestanie działać, na pewno nie ze zbyt niskiego miejsca ( najlepiej trzymać mniej więcej jeden poziom, czasami troszkę wyżej można się wychylić ). To właściwie tyle, po kilku próbach powinieneś załapać.
-
W sumie znam już odpowiedź... Podawać czy wpierw rozkminić resztę literek?
-
Hmhm.... Czyżby Myth? Najlepiej dwójka?
-
No, jednak zgadli. Your turn.
-
Skończyłem dwa razy, ileś razy pykałem na mapkach pojedynczych. Tak to mnie nie zagniesz. Was ist das? ( może znów nikt nie zgadnie? )
-
Wiesz, trzeba czasami popuścić... A to banał - Rage of Mages 2, miasto "główne" ( bo jest jeszcze drugie, elfie ).
-
Brawo, aczkolwiek nie do końca. Bo to jest obrazek z dodatku, Alien Crossfire. Pojawiał się w czasie uruchamiania gry.
-
A w jakim momencie gry jesteś?
-
Tak mnie właśnie naszło... Gdybyś miał zamówić dla siebie karykaturę, na której przypominasz jakąś znaną postać, to kto to by był? Pomijając Garfielda.
-
Znów coś trudnego: "You do not speak Russian? Ah, I miss days when Russia was at war with everybody."
-
Planescape: Torment?
-
Wiecie, panowie - moderator pewnie nie śpi, więc pewne słowa można by powstrzymać... Ale to taka przyjacielska rada, nie musicie jej brać do serca. A co do Fallouta - trójkę widziałem jedynie u kumpla i rzeknę, że pewne rozwiązania są dziwne ( naprawa pancerza przez łączenie jednego z drugim ), inne zaś nieco odstające od reszty serii ( walka strzelecka w czasie rzeczywistym ). Gdyby nie to, że na moim sprzęcie by nie poszedł, pewnie bym po niego sięgnął. A tak to podziękuję. A skoro było wspomniane o Morrowindzie - raz już na forum wspominałem, że gra ta była długa tylko dlatego, że tempo rozgrywki było beznadziejnie wolne. Fabuła była ok, głównie za sprawą całej otoczki, książek, rozmów z enpecami oraz dawniejszej historii, ale wątek główny jakoś mnie nie powalił na kolana. No i, standardowo, na koniec walka z bossem. Obecnie gra stoi sobie na półeczce i raczej po nią nie sięgnę, chociaż mam mocniejszego kompa. Nie mam ochoty. Za to chętnie popykałbym w Icewind Dale. Tak dla odprężenia. Może z jakimś modem?
-
To tylko potwierdzę, że masz rację.
-
Tak.... i nie. Ja widzę dwa wyjścia - albo trzymamy się ściśle litery prawa albo mniej ściśle. W pierwszej sytuacji wyłącza się myślenie człowieka, bo przepis mówi jasno, że to, to i to. Jeśli są wyjątki, to inny człowiek robi aktualizację przepisu albo dorzuca wytyczne, by przy wyjątku A zastosował regułę dodatkową A, w przypadku wyjątku B regułę dodatkową B i tak dalej. Albo też nie robi się nic, wtedy powstają absurdy różnego rodzaju. System jest dobry, o ile prawo jest dobre i nie wymaga zbyt dalekiego grzebania w nim. A w drugim przypadku ważniejsi są ludzie. A ci, jak wiadomo, są istotami błądzącymi i robiącymi błędy. Jeśli prawo jest drogowskazem a jego interpretacją mają zająć się szeregowi jego przedstawiciele ( może lepiej ci wyżsi? ), to dojść może do dość smutnych sytuacji. Fakt, jeśli odpowiednie organy posiadają kompetentnych, logicznie myślących pracowników, to nie ma żadnego problemu, ale jeśli nie, to cóż... Może być nieprzyjemnie. Ja tam osobiście wolę, by prawo było sztywne do pewnych granic, by określona grupa osób ( na przykład Sąd Najwyższy ) mówił, że prawo działa tu i tu, ale w przypadku takim a takim już nie. Bo ani prawo ślepo wykonywane ani też służące tylko jako drogowskaz nie jest, w moim odczuciu, rozwiązaniem dobrym.
-
Tak. Dokładniej jest to Austriak. Miał związek z walkami w 1849 na Półwyspie Apenińskim.

