Skocz do zawartości

Salantor

Forumowicze
  • Zawartość

    654
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Salantor

  1. Teraz powstaje problem co zrobić, by uzyskać taką muzykę drogą legalną, gdy gry nie ma, płyty osobnej nie ma i w ogóle nie wiadomo, od której strony to ugryźć. Co więcej piractwo zawsze mi się kojarzyło z odbieraniem producentowi pieniędzy za produkt, to znaczy jego kradzież. Czy w sytuacji, gdy produktu nie idzie dostać żadną inną drogą, jak przez torrenty właśnie można dalej mówić o piractwie? A książki? Na przykład podręczniki do RPG, też nie wydawane od dawna, dostępne albo za ciężkie pieniądze na aukcjach, albo też tylko w formie skanów w Internecie. Czy podpadają pod tę samą zasadę co wyżej? Chodzi mi o to jak mam do tego podejść. Mówisz jednostkowo, tyle, że to wymaga informacji. Idzie się w ogóle wydowiedzieć czy muzyka sprzedana została tylko do gry?
  2. Salantor

    Religie I

    Można prosić o źródło albo przynajmniej orientacyjne miejsce występowania? Tu bądź w temacie o filozofii był przedstawiany eksperyment z lustrem, z którego wynikało, że zwierzęta posiadają samoświadomość, ergo odczuwają ból. Gdyby tak nie było pies, co to oberwał butem pod żebra pewno nie dość, że by nie odskoczył, to jeszcze cieszył się z tego, że ktoś na niego uwagę zwrócił. To jak zdefiniujesz ból? Z punktu widzenia biologii zwierzęta wręcz muszą też go odczuwać, inaczej ich budowa anatomiczna, w sumie bardzo podobna u wszystkich ( jest serce, układ trawienny, skóra, jakieś żyły i tak dalej ), musiałaby działać inaczej. Stąd prosta droga do tworzenia nowych podziałów ( zwierzęta czujące i obojętne chociażby ). Sęk w tym, że te źródła mogą był fałszywe lub skażone i o to pewnie Holy'emu chodziło a nie o to, że one w ogóle nie istnieją. Zresztą nie powiesz mi, że obecne tłumaczenie Biblii jest na sto procent autentyczne i pochodzi w prostej linii z pierwotnego tekstu. Poza tym - Holy pisze o powieści S-F w nawiązaniu do zachowań ludzkich, ty zaś od razu się odcinasz i chcesz wracać do rzeczywistości. Nie dziw się więc, że dostałeś taką a nie inną odpowiedź ( udzieliłbym w sumie podobnej, bo bez dobrych dowodów nie uwierzę, że opieramy się na poprawnym tłumaczeniu Pisma. Aż mi się przypomniał o tym dowcip... ). To jest teoria. A teoria z praktyką potrafią się mocno różnić. Przeczytam sobie o filozofii religii i dzieła teologów. I co mi to da, jeśli spora część osób podchodzi do religii jak klienci do towaru? Albo do życia jako takiego inaczej, jak zakłada filozofia X czy Y? Nic. Tylko teoria. Wiara ma różne aspekty, lecz dalej mowa jest o tym, co będzie po śmierci, czytaj nagroda albo kara. Skreślanie systemu bez tego elementu jest w mym odczuciu błędne z prostego bardzo powodu - raz, że bytowanie tutaj my sami obwarowaliśmy sporą liczbą nakazów i zakazów, więc osoba niereligijna, co nie myśli o życiu przyszłym dalej dba o obecne. Chyba, że jest szalona. I druga rzecz - nawet żulowi spod budki z piwem kiedyś zależało albo będzie zależeć, by przeżyć swoje życie jak najlepiej się da ( w jego kategoriach, a te mogą być różne ) i zostawić coś po sobie. Mnie osobiście martwi sytuacja, w której po iluś latach nikt o mnie nie będzie pamiętał, być może nawet wnuki. Dlatego spróbuje zostawić coś po sobie. I tak, jestem ateistą, ale mam zasady moralne a wizja nicości po śmierci jakoś mnie nie przeraża. A co do Testamentu... To tak a propos czego? I dlaczego tylko Nowy? Stary też jest ważny i cytowany po dziś dzień, czyż nie? Zresztą - przeczytać to jedno, zrozumieć to drugie a zapamiętać to trzecie. Ja sam nie jestem w stanie z pamięci rzucać cytatami, bo jest ich za dużo zdecydowanie. I nie zmienia to faktu, że statystycznie wierni ( tacy szarzy, znaczy się bezrefleksyjni i nie starający się zgłębić własnej religii ) nie czytają Pisma. Bo i po co?
  3. Tak się zastanawiałem... Sytuacja hipotetyczna - mamy grę. Gra jest stara, z 1992 roku. Ma fajny soundtrack, dostępny na płytce z grą, możliwy do odtworzenia z pomocą Windows Media Player'a. Gra nie jest od lat wydawana ( jej status niepewny, abandonware może być, ale nie musi ), zaś jej soundtrack nigdy nie trafił na osobną płytę. Muzyczkę sobie ripuję. Póki co jest ok. Teraz wrzucam ją na torrenty. I pojawia się proste pytanie - czy właśnie piracę czy też nie? Jeśli tak/nie to dlaczego? I czy aby na pewno można udzielić jednoznacznej odpowiedzi? Pytanie tyczy się też filmów i generalnie wszystkiego, co ma w sobie muzykę nie wydawaną na osobnych nośnikach.
  4. A zainstalowałeś pozostałe części? Bo DoW to taka specyficzna gra, że w Dark Crusade, jak nie masz Winter Assault na dysku, to Gwardią Imperialną sobie nie pograsz. A klucz za długi - pewien jesteś? Jeśli tak, to skontaktuj się z wydawcą.
  5. Sytuacja była mało ciekawa. Knud biegł po stole, tuż za nim zaś właściciel zupy ( spróbujcie zrozumieć go. Tyra całe dnie w kopalni za marną strawę, a jak już ją dostaje, to traci, do tego przez przypadek i nieludzia. Można szału dostać ). Minęła chwila, a przedstawiciel niziołczej rasy był już pod stołem, mając nadzieję, że to go ochroni przed napastnikiem. W powietrzu latało kilka misek i łych drewnianych, ten i ów oberwał w łeb, ktoś inny zaczął złorzeczyć. Pierwszy cios spadł na łeb siedzącego obok staruszka mężczyzny. Starzec, chociaż lata już nie te, miał sporo pary w łapach. Kolejni więźniowie przyłączali się do walki, podczas gdy osiłek zlazł ze stołu i schylił się, co by dorwać niziołka. W stronę Knuda skierowała się wielka ręka. Dargon dostał burdę. Obronił się trzymaną michą przed jednym napastnikiem, ale inny zaraz walnął go z pięści w twarz. Zabolało, Dargon cofnął się, opierając plecami o stół. W tym samym czasie Eldillora ktoś chwycił oburącz za kark i pociągnął, taszcząc po ziemi. Mężczyzna zaczął się dusić. Jeden Orin ani nie oberwał ani nie został wybrany jako kukła do bicia przez żadnego więźnia. Mógł dzięki temu dostrzec, że przy sąsiednich stołach zaczyna powoli powstawać ferment, zaś strażnicy na górze sięgają po broń. Innymi słowy zapowiadała się mała masakra ( jeśli, oczywiście, plotki o tym, że na Kle więźniowie są eliminowani za byle przewiny jest prawdą ). // Goloman zrobił ciekawą rzecz - pokierował tłem, by przyspieszyć akcję. Nie krępujcie się - możecie robić tak samo. Byle bez przesady! Ewentualne przeginki będę prostował w swoich postach, czytaj im większe przegięcie, tym coraz smutniejsze wypadki będzie mieć postać. //
  6. Harald Hardtooth and The Fight od Cleat Teeth. Grałem w demko. W Commander Keena też grałem, nawet kilka części, więc o Uścisk Dłoni Prezesa też poproszę, a co! I oddaję.
  7. W sumie.... Chyba nie pomyliłeś. Avek znaleziony został przez kolegę na 4chan'ie, sam nie jestem do końca pewien, kogo przedstawia. Grunt, że ładny, o!

  8. Dzięki za pomoc, adminka techniczna znalazła rozwiązanie. Temat można zamknąć.
  9. Witam. Tematu podobnego nie widziałem, lecz jeśli gdzieś już jest, to przepraszam za powtórkę. Opiekuję się stroną wikipedii na silniku MediaWiki. Strona jest przeznaczona na użytek gry vallheru. Tak się jednak składa, że nie działają szablony. Wpisanie kodu szablonu, czy to po angielsku, czy też po polsku, nie daje rezultatu. Miast tego wyświetla się napis jak przy linku zewnętrznym o nazwie "Szablon"X" a po kliknięciu odsyła mnie do "Edytujesz Szablon:X". Innymi słowy - niciewo. Teraz pytanie - czy czegoś nie zainstalowano? Może nie pogrzebano w plikach, nie wpisano w odpowiednim miejscu kodu czy inszego skryptu? Może trzeba doinstalować jakąś łatkę? Opiekunka techniczna Wiki szukała i nie znalazła, ja zaś grzebiąc na googlach również nie znalazłem żadnych konkretów. Za pomoc z góry dziękuję.
  10. Może dlatego, że musiałbym się w tej sprawie ruszyć i rzucić nieco świeżego mięska na żer dyskutantom. Znaczy się tak podejrzewam, więc nie musi być to prawda. Niemniej skoro tak, to muszę się zobowiązać. A zobowiązanie jest takie - do końca tygodnia krótki tekst na temat realiów ( jak tam z magią, potworkami, co tam panie w polityce et cetera ) oraz wzór karty postaci i hrabstwa. I wtedy ruszymy dalej.
  11. Zamiast palić wirtualne znicze uczciłeś pamięć dobrego kumpla, używając prostych środków. I osiągnąłeś zdecydowanie lepszy efekt, niżbyś miał tworzyć wielki wpis na jego temat ( w sensie zbitkę tekstu na ileś linijek). Szkoda chłopaka.
  12. Jeden plus za wiedzę. Drugi plus za poświęcony na stworzenie filmiku czas. Trzeci plus za popieranie naukowych teorii. Minus za drobne błędy ( takie jak Ziemia pisane małą literą, w sensie jako nazwa planety ). Ogółem gratuluję dobrej roboty.
  13. Salantor

    Kult

    Wczoraj w Gdańsku miał miejsce koncert Kultu. Opinię mogę wystawić krótką - było świetnie. Budynek otwarto o 18, o 20 wyszedł support grupy Zacier ( wcześniej mi nieznany okazał się całkiem przyjemny dla ucha. Teksty też miał powalające. Na samym zaś wejściu wokalista miał na łbie garnek i czapkę, potem już tylko czapkę, zaś jeden z gitarzystów nosił perukę z długimi włosami, co by zakryć łysinę ). W trakcie grania "Odpad atomowy" nagle wchodzi ktoś. Myślałem, że to kolejny cieć od gitar czy co, a ten bierze mikrofon i śpiewa. A kto to? A nikt taki, tylko Kazik w kurtce. Zaskoczenie całkowite. A potem wszedł Kult właściwy. Znudzony klawiszowiec ( tak wyglądał, potem chwycił za gitarę ) w sumie najbardziej wpadł mi w pamięć z zachowań reszty ekipy, bo sam Kazik to klasa sama w sobie. Przykładowe sytuacje: I) Ktoś w tłumie wystawia na tekturze tekst "Szukam buta". A Kazik wpierw mówi, że coś przeczytać nie może ( przy zaciemnieniu "a teraz to już w ogóle" ), potem jemu rzucają ten but a na końcu go odrzuca. II) Przed "Dziewczyną bez zęba na przedzie" już ma zacząć, ale się zatrzymuje, mówiąc, że nie pamięta początku. No to mu publiczność oraz reszta ekipy podpowiada, a ten stoi i słucha. Pewnie zrobił to specjalnie. No a po drodze jeszcze kilka komentarzy i najbardziej miły akcent - Kazik mówi do nas mniej więcej tak: "Dziękujemy, że wystaliście ponad trzy godziny w tym hałasie, że przyszliście tutaj tak licznie. To zaszczyt grać dla was, bo bez was nie byłoby nas", po czym pada na kolana i oddaje nam pokłon. Koncert zakończył się trochę przed północą, do domu wróciłem ( komunikacja nocna, ehs... ) po drugiej. Lepiej być chyba nie mogło.
  14. Ano. Co nie zmienia faktu, że brzmią jak brzmią. A tak delikatnie wykręcając, co by nie siedzieć tylko w tematach głosów... Jaką stosujecie taktykę, grając ulubioną rasą? Bo ja nie ukrywam, że dobrze opanowałem walkę Tau na odległość. Idziemy w Kaynu ( czy jak to się tam zapisywało ), bierzemy firewarriorów, jeden oddział elity, dwa oddziały stealh i zwiadowczy plus komandor. Dowódca i warriorzy to grupa 1, zwiad to 2, stealh to 3 a całość 4. Piechota na piechotę, stealh z dopałkami i tą ichnią bronią dodatkową na pojazdy, zwiad wiadomo, by nam zwiększał pole widzenia. Ze wsparciem pojazdów idzie wiele zrobić. Niestety jest problem - dobicie do takiego poziomu wymaga czasu, a tego najczęściej nie ma. Rekwizycji również, bo Tau mają drogie jednostki, zaś na sam koniec trzeba też łącznie 3 ulepszeń dla warriorów i 2 dla pancerzy stealh ( kolejne koszta ). Więc jak się nie ma pomocy drugiego gracza, to taka taktyka egzaminu nie sprawdza.
  15. *Czyta, czyta i czyta* Hm... Nie. Wzoru na postać i kraj jeszcze zatwierdzonych nie ma, ale będą. Aktualnie przyzwyczajam się znów do studiowania, co jest i trudne i łatwe zarazem i kombinuję to tu, to tam. Czytam też was i staram się wyciągać odpowiednie wnioski. Pewne podstawy już są, na nich można będzie pracować dalej, jest już grono chętnych do gry i pomocy, znaczy można patrzeć optymistycznie w przyszłość. Ale tak jak w Kle teraz nie odpisuję ( bo mi coś gracze milczą ), tak i tutaj szybko nie zacznę. Bycie AdFabem zżera sporo czasu. Mimo to podjąłem się zadania i nie odpuszczę, taki mientki nie jestem. Artefakty - lista nie. Prędzej coś na kształt krótkiej legendy zamieszczonej w widocznym miejscu. A jak się znajdzie, to zaczniemy kombinowanie. Bohaterowie - tak, da rade. Kilku już na start dla każdego ( dowódcy, duchowni, uczeni, dyplomaci ), reszta w trakcie by dochodziła ( a tu awans, a tu łapówka, a tu pielgrzymka et cetera ). Nazwa - dunno. To najmniejszy problem. Czy jakieś jeszcze sprawy tak na przyszłość... Chyba nie. Może inaczej - kto ma pytania i wątpliwości?
  16. Pisałem już - głos. Budowniczy Eldarów brzmią delikatnie, Guardiani tak samo, Banshee zaś to taki mój osobisty szczyt tego. Porównuję do Space Marines chociażby. Tu jak taki Kapelan coś mówi, to słyszę mężczyznę ( Librarian troszkę gorzej, ale ten ma nierówno pod kopułą, so... ), zaś gdy Eldar coś mówi, to słyszę delikatnego mężczyznę. Ale to tylko to. Drobiazg, który w grze nie przeszkadza. Ja jedynie zwróciłem uwagę na element obecny bardzo często ( bo w co jak w co, ale w DoW'a w ciszy się grać nie powinno. Ponad połowa klimatu gry idzie się kochać ), czyli spicze, które na tle reszty brzmią bardzo miękko. I tyle. Arlekini są kolorowi, to fakt. Maja również delikatne głosy ( oraz sposób bycia ). Trudno mi zaprzeczyć. I też fakt, zbędnie się rozpisałeś. Ja tak samo, bo sprawa tyczy się właściwie drobiazgu.
  17. Za I Rzeczpospolitej tak. Ale potem było jeszcze Królestwo Kongresowe, złączone unią personalną z carską Rosją. Tylko nie pamiętam do którego roku tak było. Bodaj do końca I Wojny Światowej, więc de facto królem winien być ostatni car. Gdzie się mylę?
  18. Car Mikołaj II? Nie jest doprecyzowany okres.
  19. Jako admin do spraw fabularnych dużej gry Vallheru i student wracający późno do domu stwierdzam - nie. Chyba, że dalej chcę spać po cztery godziny na dzień. Dobra, jest jeden chętny MG. Znajdzie się ewentualnie drugi? Jak nie, to w dwójkę chyba damy radę zrobić, co trza.
  20. Król chory/wyjechał/na urlopie na Bahamach/wojuje gdzieś. Powód się znajdzie. Co do przeskoków - w takim wypadku gracz robiący po łebkach czeka a reszta wtedy dokańcza swoje. Gdy uznamy, że można robić przeskok, robimy to. Od eventa do eventa. A te dwa miesiące to fakt, nietrafione kapkę. Dobre, na razie zaczyna się to tworzyć... Więc sądzę, że mogę powiedzieć tak - ja do prowadzenia tego się piszę, ale nie do końca. Mogę robić tło. Chętnie, lubię to. Mogę zrobić realia i pierwsze wątki. Ale całości poprowadzić nie chcę już tak bardzo. Tu mi się przyda pomoc kogoś, kto będzie opisywał skutki czynów graczy. Królestwo, zagranica, całe tło mogłoby być moje. Powód prosty - robienie drugiej takiej sesji ( bo jedną dużą już mam gdzie indziej ) by mnie zwyczajnie zabiło. Dziś na przykład ledwo widzę na oczy ze zmęczenia, a jak miałbym jeszcze odpisać... Brrrr. Dlatego potrzeba mi osoby. Albo i dwóch, jeśli będą chętne, do pomocy. Rozdzielimy zadania, sklecimy setting i można grać.
  21. Salantor

    Unia Europejska

    Tak z góry mówię, że kapkę czuję się dziś zmęczony. No i gadamy nie na temat, więc tym postem skończę. I dlatego wojsko mówi, że nie ma pieniędzy? I dlatego też przejście na wojsko zawodowe to się opóźnia, to przyspiesza, to znów opóźnia? Widać wyraźnie, że potrzeba pieniędzy, ergo małe podatki w takim wypadku mogłyby nie wystarczyć. Nie musisz podawać tak skrajnych przykładów. W sytuacji zagrożenia jasnym jest, że coś robię sam, tak jak nie będę szedł do sklepu kilometr, jak mam inny sto metrów obok i akurat burczy mi w brzuchu. A patrole na ulicach są także po to, by interweniować. Same mandaty to nie jedyna sfera jej działalności. Plus m.in. ochrona zorganizowanych imprez, demonstracji, jakichś marszów i tak dalej. Ale podstawowy cel to ochrona obywateli. Chyba, że nagle coś się zmieniło a mnie nikt nie poinformował. Dzielę, bo morderstwo z premedytacją a w afekcie to dwie różne sprawy. Tak samo, jak ktoś się zagapi i przejdzie na czerwonym ( o ile to przeżyje ) a kimś, kto zrobi to specjalnie. Śmierć a wykroczenie to kapkę inne sprawy, ale porównanie chyba zrozumiałe. No widzisz. Podałeś mi trzy definicje i jest ok. Widać jednak, że tych śmierci to tak trochę jest i podane trzy przypadki to jednak za mało. Jak w każdym innym miejscu, gdzie pracują ludzie. A tych miejsc masz w praktyce 100%, nawet w zautomatyzowanych fabrykach. Więc by wyrugować łapówki musiałbyś wyrugować ludzi. A tak to się raczej nie da. To ja cię proszę, zerknij no do podręczników od prawa. Podstawowe zasady prawa rzymskiego, takie jak "Nieznajomość prawa szkodzi" albo "Prawo nie działa wstecz" są obecne do dziś i stosowane. Po coś studenci I roku prawa się ich uczą. No i z tym bym się zgodził. Zamiast pisać od razu 500 mogłeś napisać to, co powyżej. Bo że ich jest za dużo, to racja, przyznaję bez bicia. Po prostu podałeś dość astronomiczne wartości. Tak, to prawda ( ale to już nie. Jak na razie nie czuję się aż tak bardzo osaczony i nie widzę powodu, by tak miało być. Społeczeństwo to kapkę zbyt niestabilna struktura, by obecnie dało się ją tłamsić ). Też, ale to tylko jeden z elementów totalitaryzmu. Poza tym - Polska jest taka? Nie wydaje mi się. Jak na razie nikt nie cenzuruje mi filmów w TV i nie wychowuje do miłości ojczyzny ponad wszystko, nie muszę oddawać czci jakiejś "wybitnej" jednostce i robić parunastu innych rzeczy, charakterystycznych dla państw totalitarnych. Fakt, ingerencja jest całkiem spora, ale nie aż tak spora. Jeśli robisz to sam - sprzedawaj. Jeśli robisz to jako firma - opisz to. Miej ten numer, miej dokumenty, płać podatki, ZUS i załatwiaj regulacje w firmach. Wiem, 3/4 z tego można by wywalić, ale trzon po coś został zrobiony i nie istnieje dlatego, że ktoś miał taki kaprys. Statystyka. Liczenie PKB i parę innych rzeczy. Zrób coś takiego bez rejestru firm chociażby. Albo ustal kto nie płaci podatku. Pisałeś. A ja pisałem, że to się zmieniło. Bo musiało. Obecnie ten aparat by nie wyrobił z robotą. Jasne. A minister nie wymyśla tego z powietrza, tylko opiera się na opiniach ekspertów, takich jak pedagodzy ( po coś taka nauka istnieje ). Wiadomo, że dziecko najlepiej uczy się od... 6 roku życia? 7? Nie pamiętam teraz. Więc dolna granica ma swoje mocne podstawy. Dobór przedmiotów - uznaje się, że człowiek winien posiadać pewne niezbędne minimum, czyli wiedzę z tego, tego i tego. Znając moje dziecko wymagałbym, by też miało te podstawy. Nawet, jeśli nie lubi matmy, to ją też musi znać, chociażby procenty. By miało potem w życiu łatwiej. A - są rodzice, którzy tak kochają dziecko swoje, że by je najchętniej pewnie w ogóle do szkoły nie posyłali. Fakt, robią mu krzywdę, ale stwierdzenie "to ich sprawa" w momencie, gdy ktoś taki traci sporo szans na zaistnienie w społeczeństwie ( chyba, że samo się za to weźmie. Ale im dalej, tym trudniej ) jest mylne. Chyba, że społeczeństwa jako takiego nie powinna to interesować. Pf... Jasne. Ale oni nie wybulą, bo im z takim rozmiarem jest dobrze. Inaczej by się nie zamieniali w prosiaki. Mają wolność i z niej korzystają, jak widać z marnym skutkiem. A skoro tak, to trzeba im nieco wolności odebrać. To nie jest objaw totalniactwa wbrew pozorom, każdy kraj cię w jakiś sposób ogranicza ( na przykład zakazem picia w miejscach publicznych ). Gdyby robił to tak ostro, jak III Rzesza, to wtedy inna sprawa. I dalej - możemy mówić ludziom, co im jeść wolno a czego nie. W U.S.A. duży procent ludzi jest otyłych. To już nie jest ich sprawa i ich problem, to problem całego kraju. Tak samo w XIX wieku wprowadzano ustawy socjalne. Nie dlatego, że taka Francja robiła się totalitarna, tylko dziecko, pracując w kopalni po 12 godzin potem nie nadawało się na rekruta. I to było problemem kraju i jego obywateli. Tu działa taka sama zasada. A Tobie? Póki będziesz jadł z umiarem to nie. Ale jak będziesz się obżerał do przesady a wraz z tobą 1/4 społeczeństwa, to wtedy tak. Swobody obywatelskie czasami trzeba ograniczać, zdarzają się odpowiednie przypadki i sytuacje. A kim jestem? W sumie nikim szczególnym dla ciebie. A kto miałby zabraniać? Może Kościół albo sam bóg? Albo dietetyk, któremu możesz powiedzieć w zasadzie to samo, co i mi? Zabraniają czegoś ludzie ludziom, ci, których wybrano na przywódców. A skoro zabraniają, to jest ku temu przyczyna. Tyle, że jego produkcja jest nielegalna. Plus nikt tego nie testuje ( poza tobą ) i nie da ci 100% gwarancji, że robisz dobry towar. Do tego nie płacisz też podatków z tego tytułu. To dalej jest wyjątek. Ja po wyjątkach nie oceniam całości. Plus - prawo może być niesłuszne, ale zostało ustalone takie a nie inne. Mogę chcieć jego zmiany i pracować na tym polu, ale muszę go przestrzegać. To jest zasada prosta i jasna dla mnie i do niej się stosuję. Gdyż taką masz wizję państwa. Ja mam inną. I wrażenie, że jednak moja ( albo podobna do mojej ) jest jednak nieco popularniejsza, ale to mogą być tylko zwidy i majaki mojego zmęczonego umysłu. Jasne, ale to dalej jest incydent. Jak mnie policjant skopie, to od razu będę domagał się zmian w prawie? Dzięki temu dzisiejsza policja nie może wprost do bandytów strzelać, tylko wpierw musi ostrzegać. To dopiero bezsens. Albo też ktoś mnie pilnuje na drodze i pozwala wybrać własną, pod warunkiem, że nie wyjadę poza asfalt. O czymś takim mówię. Nie i nie uwierzę, bo takie coś by nie przeszło. Ani jako groźba, ani tym bardziej jako fakt. No chyba, że dokonałby tego totalny idiota. Jak znajdę czas i chęci... Ale tradycjonalizmu nie lubię. Konserwatywnych nurtów w jakiejkolwiek formie też nie. Bliżej mi do liberalizmu ( chociaż w teście politycznym wyszedł mi Pinoczetyzm. Me poglądy ewoluują, ot co ). Tak czy siak za dyskusję już podziękuję, bo na nos padam i czas wrócić do meritum. Ale ja tego już nie zrobię, bo nie mam weny. Miło się rozmawiało.
×
×
  • Utwórz nowe...