lokusek
Forumowicze-
Zawartość
8 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez lokusek
-
Cóż, rzadko się tu pojawiam, wiąże się to z tym, że niespecjalnie ciągnie mnie do blogowania. Pojawiam się tu z potrzeby napisania kilku słów bardziej samemu do siebie niż do was, wyrzucenia z siebie tego, co mi tam w środku siedzi. Może innym to co tu jest wydaje się mocno bez sensu,ale nie dbam o to. Ważne, że jak sam czytam te wypociny to jakimś sposobem zastanawiam się nad sobą i tym, co nazywam tak odważnie własnym życiem;) Co do tekstów to sam widzę, że pod względem językowym daleko temu do poprawności, sam czuję, że to się nie klei, ale jedyne co mogę zrobić, to czytać, czytać i jeszcze raz czytać kolejne książki. I właśnie jedna z nich pchnęła mnie do małej refleksji Jakoś tak wychodzi, że wiecznie jestem sam. Znaczy mam kolegów, nawet całkiem sporo, co do części to wiem tyle, że widać gdzieś się spotkaliśmy, że zawsze mi cześć mówią Każdy ma takich znajomych;) Mi się rozchodzi o to, że jakoś nie układa mi się z dziewczynami;) Możliwe, że coś tu na rzeczy jest z moim dość dziwnym stylem życia. Lubię spokój, porządek i ciszę. Nie lubię gadać, raczej wolę słuchać. Lubie dobre książki. Kryminały, fantastyka- zdarza mi się godzinami zatracać w tym;) Lubię składać origami, fajnie się przy tym można wyciszyć Kiedyś strasznie lubiłem gry komputerowe- całymi dniami przesiadywałem przed CS, kolejną fifą i następnym NFS. Teraz mi jakoś przeszło, nudzi mnie to strasznie. Nawet CDA z przyzwyczajenia kupuję, płyty do napędu już grubo ponad rok nie wkładałem. Nie ma po co, nie lubię już grać. Zamiast tego lubię siatkówkę. Strasznie. Z początku byłem miernota niesamowita, ale uparłem się i widać jakieś efekty;) W juniorach szło mi na tyle dobrze, że teraz będę trenować jeszcze do tego razem z seniorami. Teraz grając i tu i tu mam 6 dni w tygodniu pod znakiem bloku i ataku. Fajna sprawa, daje w kość ale i radocha jest pierwsza klasa jak się zdobędzie trzeci punkt z rzędu z bloku na tym samym atakującym;> Może tak na sucho nie wygląda to tak źle, ale ja po prostu lubię samotność, choć mi doskwiera czasami jak jest gorszy dzień ale ją lubię. Śmieszne to, dziwne to, ale taka jest prawda. Złościłem się i zazdrościłem widząc tylu zakochanych w koło, czując się pokrzywdzonym przez los, ale dopiero dzięki książce, byle książce zdałem sobie sprawę, że właśnie ta samotność, to mój własny wybór. Dam wam radę- nie złośćcie się na świat, że jesteście sami. Złośćcie się na siebie, że cenicie stabilizację samotności nad poświęcenia dla uczuć. To, że jesteśmy sami, bądź jesteśmy z kimś to nasza własna decyzja, często podświadoma, ale nasza, nie kogoś lub czegoś w górze. Mówi się, że miłość nie wybiera, dopada każdego nawet bez jego zgody. Jak dla mnie to tylko durne zdanie. Nie ma miłości bez własnych poświęceń, jest tylko jej pragnienie. Trzeba coś oddać za kogoś bliskiego. Oddać samotność którą tak lubię. Jak wielu. I jak wielu tak na prawdę nie chcę jej oddawać. Na razie. Może kiedyś, ale jeszcze nie dziś A wszystko przez jedną, głupią książkę
-
Wiecie, wykorzystując wakacyjną nudę zastanawiałem się nad tym i nad owym tknięty opowieściami cioci misjonarki i kilkoma reportażami oglądanymi głównie na NG. Nie dawało mi spokoju to, że mimo iż dzieci w afryce nie mając nic, są dużo bogatsze od nas. Umówmy się, co ma prawdziwą wartość? Dzisiejszy świat opiera się na umownościach, które mają przeważnie tylko z pozoru ułatwić życie. Pieniądz w swej idei był czymś świetnym, nie trzeba było taszczyć ze sobą czterech krów, dwóch osłów i glinianego garnka żeby kupić dwa konie. Niestety, chciwość wszystkich i każdego z osobna spaczyła "nieco" tą ideę, sprawiając, że dziś jesteśmy niewolnikami samych siebie , wydaje się, że jesteśmy wolni, że możemy robić co chcemy, tylko cały szkopuł leży w tym, że nie chcemy. Jesteśmy nijako sterowani przez wielkie korporacje( żadna teoria spiskowa, pomyślcie nad tym). Co potrzebne jest człowiekowi do szczęścia? Jesteśmy istotami stadnymi, potrzebujemy kogoś drugiego, ale jak go przyciągnąć? Najłatwiej być modnym. Większość dziewczyn na widok gościa od stóp do głów ubranego w produkty nike, adidasa itp ma o nim znacznie wyższe mniemanie, niż o chłopaku który ubrałby się tak samo, ale bez tych znaczków. Niech mi ktoś powie, że nie:) Kwestia jest tylko taka, że pierwsze wrażenie to połowa sukcesu;p Wmawia nam się, że jak nie mamy tego i tamtego to jesteśmy nikim. Ilu moich rówieśników chodzi przygnębiona przez tydzień bo mama i tata im nie kupili nowego ipoda etc. Mnie to zawsze śmieszy, potrzeba posiadania urządzenia które robi tylko jedną funkcję, taką, która jest jedynie dodatkiem w innych;) Widzę, że wielu znajomych ma jakieś kompleksy, czują się gorsi bo czegoś nie mają. Sami robimy z siebie niewolników którzy tak wiele poświęcają, by mieć topowe produkty, żeby we własnym odczuciu być kimś. Mało który nastolatek jest szczęśliwy, te znaczki w jakiś dziwny sposób wlazły nam w jego poczucie i korporacje dbają, żeby z nich nie uleciały. Oni liczą zyski, młodzież liczy kompleksy. Ale co to ma do dzieci z afryki? A no ma. To było takie moje własne olśnienie, zrozumienie, że współczujemy im tego, że żyją w świecie bez cywilizacji, ale właśnie ten brak powoduje to szczęście. Jeżeli nie cierpią głodu i pragnienia, to głupi patyk daje im więcej frajdy niż nam te wszystkie telefony, komputery i telewizory. Dążymy do tego, aby nawet na srajtaśmie mieć jakiś znaczek, a gdy to się w końcu uda odkryjemy, że coś zgubiliśmy. Straciliśmy część siebie tworząc przed innymi obraz tyleż modny, co sztuczny. Wszystko rozbija się o to, że chcemy być lubiani, jednak poprzez to, że od kołyski wmawia się nam, że tylko coś mając i robiąc to, co inni, inni będą nas szanować, doprowadza to do tego, że biedni i ci, którzy są zwyczajnie poza ramą dzisiejszego przeciętnego nastolatka są wyśmiewani, a bogaci uwielbiani. Czasem chciałbym wyjechać do afryki, uczyć się cieszenia z każdej głupoty od tych dzieci, bo dziś już tego nie umiemy. Mam w głowie takie porównanie, że my szukając szczęścia nie schylamy się po jego maleńkie ziarenka wypatrując wielkich głazów, czasem je znajdujemy, jednak okresy między tym są długie a w dodatku okazuje się, że te biedne, nic nie mające dzieci zbierając nawet ziarenko piasku, każdy okruch szczęścia otrzymują wiele razy większą liczbę "ton". Dlatego to my jesteśmy biedni, nie one... Pisane jest to z punktu widzenia nastolatka, tekst z kilkoma uogólnieniami, za które przepraszam, tych, którzy nimi się urażeni poczują
-
Cóż, początek tekstem uczcić trzeba...
wpis blogu skomentował lokusek lokusek w Lokuskowy zakątek chwały
Racja, zaraz będzie poprawione, po prostu efekt tego, że jak to pisałem, to jeszcze na ceremonię igrzysk zerkałem;p -
Cóż, mam nadzieję, że choć jedna osoba to przeczyta;p ========================================================================= -Dziadku, dziadku opowiedz nam jeszcze coś! -O nie, nie, już późno, a poza tym jeżeli usłyszycie teraz wszystkie moje historie, to następnym razem nie będę miał się po co tu zatrzymywać. Nie dostanę od was nawet skórki chleba za to same słuchowisko. -Oj prosimy, prosimy! Obiecujemy wam przy następnej wizycie nawet bez bajki ugościć. -No, no, tylko nie bajkę, to wszystko miało miejsce lata temu. No dobra, jeszcze jedną, ale ty, tak ty śmigaj po jakie mleko, bo mi już w gardle zaschło. A ty, mości panno, skocz no i powiedz rodzicom waszej bandy, że się spóźnicie na kolacje, tylko szybko, bo nie będziemy długo czekać. A co ja to? A tak. Znacie może dzieje Rezehiela? Nie? To się dobrze składa. A wiecie, że on pochodzi z tych okolic? Też nie? No to słuchajcie. Był rok 1137 albo 38, nie pamiętam dokładnie... _______________________________________________________________ -Cholera- rzucił pełen złości Gromis - gdzieś ty się podziewał? Co ty sobie myślisz, znikasz bez słowa, a ja tu muszę sobie sam radzić z humorami Elvy. Tylko byś chędożył, nic innego ci po głowie nie chodzi! Która to, córka młynarza? Kowala? A może ta szpetna córka kupca? Ty To byś nawet kozie nie przepuścił. Dobra, mam to gdzieś. Wierzę, że nie pokiereszowałeś nikogo, bo przypominam ci, iż w tej chwili nie damy rady uciekać jak zwykle, bo Srebrna strzała oberwała własną strzałą i w tej chwili leży i zachowuje się jak pani świata. Przynieś to, podaj tamto, zanieś tu, ugotuj to a to, ja tu jak wół tyram a ty się zabawiasz! -Skończyłeś?- odpowiedział spokojnie Florens. -Nie! Ale poczekam jaką to tym razem historię mi przedstawisz. Powiedz mi tylko, czy mam już nas pakować, a Elvę od razu pochować! -Uspokój się!- Ryknął, z mocą jakiej po kimś takiej budowy spodziewać się nie można, a Florens chuderlakiem nie był.- Słuchaj mnie, nie poszedłem pochędożyć, choć nie przeczę, że miałem na to ochotę, nawet wielką. Trzy dni temu, jak ty obskakiwałeś Elvę ja stałem na czatach, pamiętasz? -No ciężko żeby nie, tak pilnowałeś, że musiałem się gęsto tłumaczyć patrolowi dwóch żółtodziobów, dlaczego z ranną obozuję pod miastem zamiast iść szukać pomocy gdzieś w środku! -Już to mówiłem, ale jeszcze raz powtórzę- spokojnie! Nie chędożyłeś już od dawna, boś spięty jak mój pas od miecza- kpiącym tonem powiedział Florens- słuchaj, wtedy, jak stałem na czatach, dostrzegłem dwóch typków z czerwonym płaszczem. Próbowali się ukrywać, ale ta szmata z tyłu ich zdradzała. Ewidentnie kręcili się szukając czegoś. Patałachy były, świeża krew znaczy się, skoro patrol nasz obóz znalazł, a oni nie. No ale słuchaj, poszedłem za nimi. Po nitce do kłębka, hehehe. No i ten, lezę za nimi, po cichu, nie za blisko, coby mnie nie dostrzegli czasem nie? Tylko na postojach podchodziłem bliżej. No i ten, idę za nimi już cały dzień, potem drugi. Doleźliśmy już pod Północny Stok, a tam bracie, nie uwierzysz. Tam cała armia normalnie obóz miała, ze dwadzieścia tysiąca chłopa, dobrze wyposażeni, od razu widać, że stara gwardia. Rozejrzałem się i w trymiga odwrót, miecz na konia wymieniłem u jakiegoś chłopa. Bo oni, podsłuchałem tych patałachów , na posiłki czekali. Wiesz co to znaczy? Że na Fort idą! Pokój, psia mać chędożyć chcą! A nasi nie gotowi są! Ci dwaj to mieli się spotkać z miejscowym, co za sakiewkę złota chciał wygadać co i jak tu jest. A wiesz kto nim miał być? Heromis! - Ten co się nie dalej jak pięć dni temu nogami do góry wyłożył?- Wyraził zdziwienie Gromis. - Dokładnie. Kręcili się, szukali i rozglądali za nim, niepowodzenie ich rozzłościło chyba, że czujności zero zachowywali, albo i tak pewni swego byli. Posłuchałem sobie bracie, o tym co planują i nie ma rady, siodłaj konia i dajemy na zamek, niech zbiorą tyle chłopa ile się da, gońca do króla, z odsieczą niech idzie! Zobaczysz bracie, jeszcze nam tytuły szlacheckie zwrócą! - No, o tym to zapomnij. Ja się cieszę, że nas nie skrócili o głowę, a ty mi tu o tytułach gadasz! Z resztą jakim cudem pod Północnym Stokiem są a strażnice nic nie doniosły? - A tak, ty nic nie wiesz, ba, nikt nie wie, tylko ja!- nie bez dumy w głosie ogłosił Florens- słuchaj, bracie, tamci dwaj gadali, że niby i jedna i druga z podstępu wzięta, że boczne bramy otworzyli zdrajcy i w nocy, na spaniu ich pomordowali, sukinsyny. Miesiąc by minął, a nasi by się jeszcze nie połapali, bo zmiana warty za prawie cały kwartał jest. Wiedziały o tym chędożone gnojki. Fort by zdobyli z zaskoczenia, tu stałego garnizonu tylko 1.5 tysiąca jest, a potem to całe równiny otwarte mają. Jakby na świątynie 5 bóstw ruszyli, to sam dobrze wierz ile dóbr by złupili. Z 50 tysięcy dobrych wojaków by za to wystawił, albo i ze 100, niezbyt uczony człowiek jestem. No ale my tu gadu gadu, a czerwone psy prędzej czy później ruszą tyłki z miejsca. Gotowy? -Nachełpiłeś się swoją świetnością? Tak? To pomyśl kto z Elvą zostanie? Jedź sam, mnie i tak ten stary pryk z miejsca na szafot by wysłał. Od razu wyproś jakiś kąt, musimy ją gdzieś przetrzymać jak będzie gorąco. Wiesz, że jak nie załatwisz mi czasowego wstępu, to sam będziesz musiał się Elvą zajmować? Hehe, no nie patrz się tak na mnie, coś ty myślał, że się sama sobą zajmie? No to jedź, powodzenia, ja idę role sługi odwalić.- rzekł Gromis -Baw się dobrze karmiąc ją i sprzątając to co drugą stroną wyjdzie. Hahaha, szkoda, że tego nie widziałem, zaprawdę, Tyle czasu żeś się chciał do jej bielizny dobrać, a teraz to pewnie ciężko ci oglądać przedmiot porządania i nie móc nic zrobić, hahaha! - Chodź tu, nakopie ci do zadu! -Nie chce mi się z konia złazić. No jak to mówią, komu w drogę temu całus na drogę! Elva nie da rady podejść ale może ty ją wyręczysz, w końcu wszystko za nią robisz, hahaha! - Krzyknął ruszając w drogę Florens. Pogonił konia piętami i oddalając się doszedł go jeszcze głos Gromisa- -Zobaczysz jak wrócisz! -Eh, ten to za grosz poczucia humoru, nie przyjacielu?- rzekł do swojego wysłużonego ogiera, który jakby wyrażając poparcie zarżał donośnie- No, my to się zawsze rozumieliśmy. Brakowało mi ciebie przez całą podróż na tamtym koniu. Wiesz, że miecz musiałem za niego dać? A teraz, psia mać, nie sprzedam go nawet za zardzewiałą klingę. Eh, parobek biznes życia zrobił. No ale starczy żalów, bramę już widać. Jak znów trafię na tego ciula dziesiętnika to przysięgam wbiję mu tą jego dzidę do zadu tak głęboko, że mu uszami wyjdzie. Nie trafił, na własne szczęście. O dziwo bez większych problemów udało mu się dotrzeć do kwatery namiestnika, który o dziwo był całkiem trzeźwy i o dziwo przyjął go od razu. Florens pomyślał, że coś nowego. Więcej nie zdążył, bo namiestnik zasypał go pytaniami, o cel wizyty tak późną porą. Po niemal dwóch godzinach tłumaczeń Florensa cały Fort został postawiony na nogi. Ludzie biegali to w jedną, to w drugą stronę. Nikt nie wiedział co się dzieje, więc wszyscy kręcili się tu i tam, byle ktoś wyższy stopniem nie mógł ich ochrzanić, że nic nie robią. Namiestnik jednak i tak zrugał dowódców, potem nakrzyczał na gońca, który mało z konia nie spadł, tak szybko ruszył. Na koniec i Florensowi się oberwało, tak, żeby nie pomyślał sobie, że jest zbyt ważny. Gdy już każdy z góry na dół ochrzanił tego niższego w hierarchii, zaczęto w końcu szykować jakąś jako-taką obronę. -Namiestniku, mogę mieć prośbę?- zapytał Florens, a namiestnik skiną głową- taką niewielką, naprawdę, mianowicie kwaterę mi trzeba. -Nie ma sprawy! Na ile osób? Trzy. Dla mnie, Elvy i Gromisa. -Dla tego chędożonego psa?- oburzył się staruszek - Proszę, przypominam, że tylko dzięki mnie, wiecie co się święci! - No dobra, ale niech mi się na oczy nie pokazuje, bo zabić każę! Szeregowcom. Mojego ostrza na niego mi szkoda! [....] Dalsze części będą dodawane jak będę miał wenę Niestety, dłuższe;p Mam nadzieję, że ktoś to przeczytał;p A jeśli tak było, to gratuluję takiej osobie i zapraszam na kolejne części;p
-
Tak więc, nie będzie regularnych wpisów. Ot tak, jak mi coś do głowy przyjdzie i nie będzie chciało odejść Teksty ogólne bądź nie, jak mi się spodoba. Konstruktywna krytyka mile widziana. Wystarczy chyba, miłego czytania życzę! Pozdrawiam, Mateusz:)
-
ciekawy pomysł. wrzuce w niedziele albo w poniedziałek bo mam dużo roboty:P
-
o której wyniki i głosowanie?
-
http://img81.imageshack.us/i/dsc00294n.jpg/ takie coś mi wyszło
