Jump to content

Mimizu

Forumowicze
  • Content Count

    1,072
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

3 Neutralna

About Mimizu

  • Rank
    Skalny Troll
  • Birthday 01/27/1988

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array

Recent Profile Visitors

3,974 profile views
  1. Przymierzam się do wymiany większości mojego zestawu, jednocześnie wprowadzając doń pewną istotną modyfikację funkcjonalności - chcę łatwo przełączać się między monitorem a telewizorem i w większość tytułów grać na tym ostatnim. Tutaj dobrym rozwiązaniem wydało się kupno bezprzewodowej myszki i klawiatury, ale ostatnie wydanie CD-Actionowego konfiguratora (12/2011) zasiało we mnie odrobinę niepewności. Autor podkreślił bowiem, że zdecydowanie należy się trzymać kabli. Choć tej rady szerzej nie uzasadnił. I tutaj zachęcam do zabranie głosu osoby zorientowane w temacie, najchętniej takie, które na co dzień prowadzają swój sprzęt bez smyczy. Jaka jest przewaga takiego wariantu? Jakie parametry urządzeń bezprzewodowych należy brać pod uwagę i - co za tym idzie - jakie konkretne urządzenia mają sens dla gracza (o ile w ogóle mają)? Gdyby sam Allor mógł zabrać głos, byłoby bajecznie.
  2. I ja takich znam. Najwięcej znam takich, którzy na studia poszli właśnie ze względu na informatyczną PASJĘ. Pasjonaci i zawodowcy nie stanowią dwóch rozłącznych zbiorów. A ci, którzy "żałują godzin spędzonych przed komputerem" to marni pasjonaci, a jeśli zawodowcy, to bardzo kiepscy. Przeczytaj moją wcześniejszą wypowiedź jeszcze raz. Najlepiej kilka razy. NIE ISTNIEJE magiczne narzędzie, które pozwoli całkowitemu nowicjuszowi stworzyć dobrą grę - bez przygotowania i bez poświęcenia odpowiednich (najczęściej dużych) zasobów czasowych. Owszem istnieją mniej lub bardziej poważne klikadełka (gdzie nazywanie tego "silnikiem" to gruba przesada) pozwalające pobawić się w tworzenie gier bez ściśle informatycznych umiejętności, ale nawet taki programik wymaga wielu godzin zapoznawania się z jego działaniem i wielokrotnie więcej samego tworzenia. A przy tym szanse, że z użyciem czegoś takiego stworzysz coś, co wzbudzi zainteresowanie wykraczające poza grupę kolegów są bardzo niewielkie. I nikogo nie interesuje, że się zniechęcicie. Zrobienie czegokolwiek dobrze wymaga determinacji, a jeśli gość obawia się zniechęcenia, automatycznie oznacza, że mu jej brakuje i prędzej czy później polegnie. Pewnie że nie wnosi, dlaczego miałoby mi się chcieć pisać o czymś oczywistym? A swoją drogą - przeczytałeś ten artykuł? Kierowany jest właśnie do laików, ale takich, którzy mają ambicje wykraczające poza poszukiwania programu, który zrobi wszystko za nich. I tyle mojego wywodu. I tak odnoszę wrażenie, że niepotrzebnie się wysilam, ścierając się z głupotami, które wypisujesz. Daję 90% że wszedłeś tu tylko po to, żeby zareklamować sprzedawane przez siebie na Allegro płytki i jesteś zdziwiony, że nie potraktowano Cię poważnie. W takim wypadku mam nadzieję, że ten "interes" możliwie szybko Ci się posypie, bo handlując tym oprogramowaniem łamiesz niejedną licencję.
  3. Jestem informatykiem z wykształcenia, zaś zawodowo zajmuję się m.in. projektowaniem i programowaniem gier. Już teraz przynosi mi to satysfakcjonujące zarobki, a perspektywy są wielokrotnie lepsze. Znam dziesiątki osób parających się podobnymi zajęciami i nigdy od nikogo nie słyszałem, że "to strata czasu i nie przyniosło im pieniędzy". Nigdy. Od nikogo. Innymi słowy - nie słuchajcie tego Pana. Żeby coś w życiu osiągnąć, trzeba coś umieć, a umiejętności informatyczne należą współcześnie do najcenniejszych. Jeśli zaś konkretnie o tworzenie gier chodzi, to sprawa jest złożona. Nie liczcie, że traficie na cudowne narzędzie, którego nauczycie się w godzinę, a w kolejną pozwoli Wam stworzyć hit. Słyszeliście kiedyś, by ktokolwiek, kto w tej dziedzinie osiągnął sukces, powiedział potem "moją najlepszą produkcję wyklinałem w programie do robienia gier!". Owszem, istnieje cała masa narzędzi i "półproduktów" ułatwiających i przyspieszających pracę, ale - po pierwsze - nauczenie się ich samych zajmuje nieraz dziesiątki godzin. Po drugie - mało które nie wymaga umiejętności programowania (skrypty to standardowe minimum). Po trzecie - programowanie to tylko jedna z wielu umiejętności, których potrzeba, by stworzyć grę (wiedza o projektowaniu, budowaniu mechaniki, grafice, interfejsach...). Żadne narzędzie nie zastąpi ich wszystkich. Zapraszam do przeczytania pierwszej części mojego artykułu o tworzeniu gier: http://themimizu.wordpress.com/2011/03/27/...robi-gry-tom-1/ . Zachęcam do komentowania i próby zmotywowania mnie, by opublikować kolejne części. Tymczasem na szybko mogę polecić coś wszystkim tym, którzy mają podstawy programowania (a w szczególności programowania gier) i ambitniej myślą o gamedevie. Zwie się to Unity 3D i jest darmowym, ale zaskakująco bogatym w możliwości multiplatformowym silnikiem gier. Wymaga trochę więcej, niż układania klocków, ale też więcej oferuje. PS Swoją drogą, czy tylko mnie się wydaje, że Pan Kunio uprawia tu jakiś wiejski marketing?
  4. Takie głupoty Pan piszesz, że człowiek nie wie, czy bić, czy żałować. Nie wstydź się i podlinkuj ten cudowny zestaw, niechaj się mu przyjrzymy (a może zachęceni damy jego rezolutnemu sprzedawcy zarobić!)
  5. Mimizu

    System of a Down

    Ale pewnie najbardziej dla pieniędzy, bądźmy dorośli. Jako że każdy szanujący się fan SoaD powinien posiadać płyty zespołu w oryginałach, za rozsądną kwotę macie możliwość uzupełnienia kolekcji o Toxicity. Kto pierwszy ten lepszy http://allegro.pl/cd-system-of-a-down-toxi...1602132475.html
  6. Ja również po obejrzeniu pokusiłem się o napisanie recenzji, choć moja nie była podobnie entuzjastyczna (aczkolwiek w wielu punktach zwróciliśmy uwagę na te same aspekty, inne były odczucia). Zapraszam: http://themimizu.wordpress.com/2011/04/08/obiecanki-cacanki/ Dodam również, że nie zgadzam się ze stwierdzeniem rozpoczynającym Twoją recenzję. Film jest oryginalny - zgoda - ale karmi widza głównie efekciarstwem, trudno więc wskazać inny gatunek niż "film akcji". To, że są również momenty wolniejsze, niekoniecznie musi to przekreślać.
  7. Artykuł był o przesiadaniu się. Rozumiem, "kochanki" spoko. Ten świat się zrobił nagle taki mały. Nie ma co liczyć, że nagle ktoś wyskoczy z czymś rewolucyjnym. Lubię to uczucie: "Wow! Chciałbym to mieć!", a w tej chwili jedyne co mnie kusi do zmiany czy dokupienia platformy to jakiś tam komfort. Artykuł był o przesiadaniu się, ale mowa była o innych czasach, gdzie faktycznie istniały jakieś alternatywy, zaś niektóre rozwiązania często znikały pod naporem innych. Dziś trudno o podobne dylematy. Ewentualnie między Windowsem, Linuxem i Macami, ale tu różnice nie są tak wielkie jak między dawnymi platformami. Nie ma co się zresztą dziwić, że dąży się do jak największej kompatybilności (zwłaszcza w Sieci). Natomiast przesiadanie się z PC na konsolę to już absurd. Świat zrobił się mniejszy, a my więksi. Trudno o zaskoczenie, gdy wszystko jest na wyciągnięcie ręki w Internecie. Ale i trudno o zachwyt 10-latka, gdy się ma lat naście albo i więcej. Pamiętam, kupno pierwszej, szarej PlayStation było dla mnie jak poznawanie arkanów magii, a pierwsze granie jak rozmowa z Bogiem. Gdy niedawno zdecydowałem się na PS3, była to w głównej mierze kalkulacja - godziny spędzone w necie na porównywaniu cen, przyglądaniu się grom, czytaniu o możliwościach. Choć tutaj muszę się przyznać, że ostatecznie jakiś ułamek tamtej ekscytacji udało mi się wykrzesać... W końcu o to w tych zabaweczkach chodzi. Nie chcę jednak brzmieć marudnie - te same mechanizmy chronią nas wszak przed zawodem, który mógłby zaboleć jeszcze bardziej, niż brak/osłabienie uczucia "Wow! Chciałbym to mieć!". Sorry, Panie, ale tu już mówisz jakąś głupotę. To jakbyś absurdem nazwał, że gacie i skarpety leżą w sklepie na dziale "bielizna", ale wybierając majciochy dzielisz je już na slipy, bokserki, stringi (zielone, czerwone, z koronką, z żółwikiem...). Podział zależy od celu porównania, to przecież wiadomo. (Wydawca CDA być może porównywał "sprzedaż gier na konsolach i na PC-cie" gdy decydował o zmianie profilu pisma, ale Kowalski chcący kupić zabawkę do grania porówna ceny konkretnych urządzeń. Gdzie ten absurd?)
  8. Dzięki, cieszę się, że artykuł się podoba. :)

  9. Może nawet tego nie przeczytasz, ale chciałem powiedzieć że gratuluję takiego dobrego tekstu w CDA ^^

  10. Atari, a czy musi to być kwestia "przesiadania się"? To, że komputera można używać nie tylko do grania, jest najczęściej powielanym absurdem wśród argumentów przeciwko konsolom. To jest oczywiste, że nikt przy zdrowych zmysłach nie ZREZYGNUJE z komputera na rzecz konsoli - ewentualnie przestanie grać na komputerze. A i tak nie musi się wcale stać. Możesz grać na zmianę na PC, PS3, Nintendo DS i iPhone, a każdą z platform traktować z jednakowym uczuciem - serio. Oczywiście są sytuacje, gdy mądrze jest znaleźć dla rzeczy następcę - gdy np. na naszą ulubioną konsolę nikt już nie wydaje gier, warto sięgnąć po kolejną generację. Ale nikt nie mówi, że trzeba się PRZESIĄŚĆ z XBoxa na PS3. Sam gram na PC, PS3, DSie i Wii - żadna z nich nie jest wyróżniona jako "żona", wszystkie to "kochanki" o równych prawach. Nie chcę, by platformy ograniczały mnie, gdy zainteresuje mnie jakaś konkretna gra.
  11. Z reguły ma się więcej tolerancji dla nastolatka zachowującego się jak nastolatek niż dla osoby dorosłej, która ma ten problem. Żeby mieć lepszą pracę. Ale to temat na osobną dyskusję. Nie, nie musi być. Chyba nie napisałeś w życiu zbyt wielu recenzji, co? Sorry, ale dla mnie większą wartość mają te "słupki poparcia" niż rzucone od niechcenia "gra jest taka sobie" jakiegoś gościa z Internetu. Zdejmij klapki z oczu i poczytaj komentarze - to jedna z bardziej entuzjastycznie przyjętych pełnych wersji w ostatnim czasie. Dla mnie jest ogromna przepaść między kiepską pełną wersją, a taką, która mnie nie interesuje. Resident Evil 4 mnie zmęczył i znudził, ale znając jego oceny i popularność wyciągnąłem oba kciuki w górę, gdy dodali go do CDA.
  12. Sorry, kolego PeCI, ale z boku brzmisz jakbyś nagle wstając rano postanowił sobie, że od dziś wszystko wiesz LEPIEJ i musisz to udowodnić całemu światu. Nie będę wchodził w szczegóły, by nie wyręczać Smugglera, ale kilka kwiatków pozwolę sobie skomentować. "4. Przepraszam ekonomie, gwoli miałem raczej na myśli dochód - proste wyliczenie ok. 80 tys. sprzedanych egzemplarzy (...)" -> w biznesie nie ma prostych wyliczeń. Twoje tezy brzmią jakbyś stwierdził, że "skoro Pan Kowalski zarabia 2000 miesięcznie to powinien sobie kupować 20 nowych gier w miesiącu". I w dodatku próbujesz o tym przekonać Pana Kowalskiego we własnej osobie. Zapewniam Cię, że redakcja i wydawca lepiej wiedzą ile pismo zarabia i na co można przeznaczyć te pieniądze. To, że nie trzeba przejść gry do końca, by napisać recenzję, leży w sferze wiedzy powszechnej. Zresztą wynika ze sposobu, w jaki gry są tworzone (developer nie wciśnie zupełnie nowej mechaniki na sam koniec). Sam miałeś kiedyś do czynienia z tytułem, którego ostatni level całkowicie odmienił Twoje zdanie o nim? (Swoją drogą, niektórzy mogliby się upierać, że nie wystarczy zobaczyć napisów końcowych - trzeba zaliczyć wszystkie bonusy i sekrety, by stwierdzić, że przeszło się grę!). Tekst o Maksie to przypomnienie klasycznej gry. Jakiego zaskoczenia oczekujesz? Facet powinien go napisać wspak? Torchlight jest nieciekawy, bo Ty tak uważasz i z tego powodu nie powinien zostać dodany do pisma?? Mnie się podoba, dlaczego chcesz mi odebrać pełną wersję? Zresztą jeśli jesteś tak pewien swego, to może spróbuj walczyć ze średnią ocen na Metacritic. Powodzenia. Żeby nie było, iż jestem całkiem przeciwko Tobie - z tych głośników Creative'a też nie jestem zbyt zadowolony. PS Stwierdzasz, że jesteś nastolatkiem, ale w profilu napisałeś sobie, że masz 25 lat? Hmmm... po co?
  13. A ja dla odmiany nie będę nazywał dobrych gier najgorszymi. Mój typ to rzeczywiście gniot - "Detektyw Rutkowski". Grałem w to jedynie dlatego, że szykowałem recenzję dla CDA. Dawno temu. Możecie ją sobie zresztą przeczytać: http://themimizu.wordpress.com/2010/02/27/...tkowski-is-ass/
  14. Nie czytałem artykułu, ale ogólnie uważam, że nikt nie powinien zabraniać głoszenia żadnych poglądów - nawet rasistowskich, komunistycznych itp. Na tym polega wolność słowa i tolerancja. A jeśli po przeczytaniu artykułu staniesz się rasistą, to jesteś większym debilem niż autor. Natomiast nawet w najbardziej ekstremalnych poglądach można się czasami doszukać czegoś dającego do myślenia. Począwszy od tego, że możesz sam sobie powtórzyć, że na pewno się nie zgadzasz.
  15. W prawdzie niczym wyróżniającym nie ujmuje, ale jest rzetelny i lekko napisany. Polemizowałbym z fragmentem "(...)Max miał przenieść się z mrocznego Nowego Jorku do słonecznego Sao Paulo, co wiązało się z nieuchronnym rozrzedzeniem gęstego klimatu poprzednich odsłon". To nie jest przesądzone, Rockstar są mistrzami w swoim fachu i nie potrzebują dosłownego mroku by ich gry były klimatyczne. Red Dead Redemption też jest słoneczne, a czy brakuje mu atmosfery? Ogólnie cały czas byłem i jestem pełen wiary w nowego Maxa. W przeciwieństwie do większości świata nie czuję szczególnie wielkiego przywiązania do "kontynuowania tradycji" - jeśli będę chciał pograć w starego Maxa, pogram w starego Maxa, nowy zaś może sobie oferować dowolną ilość NOWOŚCI, byle by pozostał dobrą grą. Wyrwanie się ze schematów filmów sensacyjnych mogłoby mu tylko pomóc.
×
×
  • Create New...