-
Zawartość
214 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Posty napisane przez Evillady
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
- Strona 2 z 9
-
-
Przykro mi, ale ta gra już tak ma. Ja miałam dokładnie to samo. Myszkę przesuwałam po ekranie skokowo.
-
"Lars się starzeje!", "Nie! To Hetfield się starzeje!", "Ale Lars gra nierówno!", "A za to Hammett się myli!" - ludzie no.
Przecież taka dyskusja do niczego nie prowadzi. Starzeją się wszyscy. Lars od zawsze grał nierówno, James nigdy nie miał wybitnego głosu, a Hammettowi rzadko kiedy udaje się odegrać poprawnie jego własne solówki. Żadnej Ameryki tu nie odkrywacie.
Tylko, że to wszystko nie zmienia faktu, że to był i nadal jest jeden z najlepszych koncertowych zespołów świata.Co do przyszłorocznej trasy: nic nie jest jeszcze potwierdzone. Łącznie z tym czy ta trasa na pewno się odbędzie.
-
Ja jestem fanką muzyki w ogóle. Nie napiszę, że dobrej, bo to bardzo subiektywne odczucie. A zatem choć Meta jest moją ulubioną kapelą to jeszcze wcale nie znaczy, że słucham jej 24/7 i zamykam się na inne zespoły/style/gatunki. Fanatyzm jest niewskazany w jakiejkolwiek dziedzinie.

-
-
-
Bieda Panie. Do PGA ta impreza się nawet nie umywa. Byłam obecna przez całe trzy dni i przez ten czas kręciłam z niedowierzaniem głową, że taką imprezę jaką była Poznań Game Arena można było zmienić w coś, coś... Coś dla nikogo tak naprawdę. Wystawcy od elektroniki wynudzili się jak mopsy, bo ich grupa docelowa na targach pojawiła się w znikomej ilości. Gracze byli rozczarowani i zawiedzeni, bo dla nich było tam tyle, co kot napłakał. Pytam więc dla kogo była to impreza tak naprawdę? Dla ludzi z branży? Żeby się mogli spotkać i pogadać? Fajnie, ale do tego chyba nie trzeba organizować targów... Mam nadzieję, że albo PGA odżyje, albo (co jest bardziej prawdopodobne) ON/OFF przerodzi się w twór podobny do PGA tyle, że pod zmienioną nazwą i w Warszawie, a nie w Poznaniu. Jednym słowem kto nie był ten nic nie stracił, kto był ten wie o czym piszę.

-
Zrób tak, a nie opędzisz się od ludzi, którzy ustawią się w kolejce po autograf.

-
Jeśli ktoś ma konto na Facebook to poszukajcie tam ON/OFF. Wejściówki można wygrać kilka razy dziennie.
-
Do sprzedania już tylko bilet na Budgie i Soulfly.
-
Prawdopodobnie będzie, ale oficjalnego info jeszcze nie ma.
-
-
Bilety kupiłam dla siebie, ale niestety okazało się, że nie będę mogła być na tych koncertach. Niżej konkrety:
a) Bilet na koncert zespołu Apocalyptica
- ilość: 1
- cena: 105 zł
- data koncertu: 22.10.2010r.
- miejsce koncertu: Klub Eskulap Poznań
- płatność: przelew
- wysyłka: list polecony na mój koszt
b) Bilet na koncert zespołu Soulfly
- ilość: 1
- cena: 79 zł
- data koncertu: 2.11.2010r.
- miejsce koncertu: Klub Eskulap Poznań
- płatność: przelew
- wysyłka: list polecony na mój koszt
c) Bilet na koncert zespołu Budgie
- ilość: 1
- cena: 100 zł
- data koncertu: 9.11.2010r.
- miejsce koncertu: Klub Eskulap Poznań
- płatność: przelew
- wysyłka: list polecony na mój koszt
Bilety sprzedaję po tej samej cenie, za którą je kupiłam w przedsprzedaży. Zainteresowanych proszę o kontakt przez PW.
EDIT: 10.10.2010r. godz. 19:54 - BILET NA KONCERT ZESPOŁU APOCALYPTICA SPRZEDANY.
-
Planuje ktoś wpaść na koncert(y) zespołów Apocalyptica, Soulfly, Budgie do klubu Eskulap w Poznaniu? Pytam ponieważ ja planowałam, ale się okazało, że nie będę mogła się na tych koncertach pojawić niestety. A bilety mi zostały w ręku. Jeśli więc ktoś takowych szuka, to zapraszam do stosownego tematu w dziale Targowisko.
-
-
-
@metalfan
O obietnicach Ulricha można by książkę napisać.
Krótko zatem - tego co chłopina paple na gigu nie należy traktować w kategorii obietnicy, a co najwyżej wyuczonej, koncertowej, sprawdzonej regułki, która dobrze się sprzedaje. I nie ma tu znaczenia czy Larsisko mówi, że nie może sobie wyobrazić lepszego miejsca na rozpoczęcie, zakończenie trasy, uczczenie nowej płyty, bla, bla. Byłeś na kilku koncertach to wiesz. 
Co do koncertowego tłumu natomiast, to nic nie przebiło dotąd rosyjskiego. Dlatego ciągle tam wracam na koncerty mimo, że z ekonomicznego punktu widzenia jest to zupełnie nieracjonalne.
@Stillborn
Dobra, dobra kumam.
Peace, rock'n'roll and no hard feelings. 
-
Mi nie chodziło o fanów, ale o fanatyków.No to dobrze, że to sobie wyjaśniliśmy.
Tylko wiesz co? Tyle lat jeżdżę na koncerty i jeszcze się z fanatyzmem ze strony fanów Mety nie spotkałam. Z ignorancją (w rodzaju - naszywki Mety w każdym możliwym miejscu, ale zero znajomości dyskografii) owszem, ale z fanatyzmem, o którym piszesz nigdy. To znaczy nie zdarzyło mi się spotkać kogoś, ani rozmawiać z osobą, która ślepo chwaliłaby wszystkie dokonania zespołu. Co ciekawe dosyć często za to spotykam się opinią, którą przedstawiłeś wyżej, a którą wypowiada się równie często w odniesieniu właśnie do fanów mety. Ciekawostka przyrodnicza.
Nie ma się co oszukiwać, że istnieje wykonawca, który ma same dobre albumy i utwory.Chyba miało być "NIE istnieje". Spoko "czepiam się" tylko dla porządku.
On obiecał i powiedział, ze Metallica NA PEWNO zagra we Wro, tylko niekoniecznie na otwarcie stadionuŁadne to.
Wiesz tak to można masę rzeczy obiecać. Na przykład, że Meta na pewno zagra w Polsce tylko nie koniecznie w przyszłym roku. See my point?
dokładnie nie wiem do kogo to pójdzieŻeby zadziałało musi iść do Q Prime. Nie zrozum mnie źle. Ja trzymam kciuki za tę inicjatywę. Naprawdę, ale nie ma jej co porównywać do Nowej Zelandii, gdzie Meta dawno nie grała, do Polski, gdzie obiektywnie rzecz biorąc grała całkiem niedawno. Jeśli chodzi o wszelkie tego typu akcje jestem sceptyczna po prostu.
aa Welcome Home nie jest kalką One:PCzytaj proszę ze zrozumieniem. Nic takiego nie napisałam.
I, żeby uniknąć dalszych nieporozumień (zanim wdamy się w mało konstruktywną dyskusję o ilości przejść, linii melodycznej i podobieństwie riffów) - chodziło mi o schemat, który Meta raz sobie wypracowała, który się sprawdził, który doskonale się sprzedaje, a zatem nie ma sensu go zmieniać.([Re]Loady swojądroga były hitami, miały popularność i wziecie mimo zmiany stylu płyt i image zespołu).Oczywiście, że tak, ale nie dlatego, że to są płyty Mety, ani nie dlatego, że są jakieś wybitne. Chyba, że za wybitny uznać fakt, że te płyty doskonale wstrzeliły się w niszę na rynku. W tym Meta z resztą zawsze była dobra. Loady są kierowane do zupełnie innego odbiorcy niż takie Ride dla przykładu. Te płyty docenili ludzie, dla których dotychczasowa Meta była za ciężka i przez to nie do słuchania, ale jednocześnie taki powiedzmy zupełnie radiowy, lekki rock też nie trafiał w ich gusta. Loady są czymś po środku, co w te gusta trafiło znakomicie przysparzając tym samym Mecie nowych fanów. A, że przy okazji straciło się trochę starych? Co z tego? Po pierwsze nowych przybyło więcej niż ubyło starych. Po drugie strata starych fanów ograniczała się co najwyżej do tego, że Loadów nie kupili, ale na koncerty chodzili dalej, razem z nowymi. Jasne, że nie wszyscy. Nie generalizuję. Zawsze znajdą się ekstremiści, którzy przy każdej zmianie wizerunku zespołu gotowi są łamać płyty, skakać po pudełkach i robić pikiety. Ostateczny bilans wyszedł jednak na plus i to było po prostu kolejne dobrze rozegrane, przemyślane działanie marketingowe. Z resztą podobne przykłady mamy na rodzimym rynku, żeby daleko nie szukać i wymienić tylko Chylińską. To co robiła z o.n.a., a potem pod własnym nazwiskiem było genialne. To co robi teraz jest miałkie, nijakie, mdłe, ALE przysporzyło jej to masę nowych fanów i gra i o to chodzi. Ja na jej koncert już się pewnie nie wybiorę, ale starych płyt słucham z takim samym podziwem.
Blędem było wydanie Reloadów na 2 płytach, mogli wydać 1 płyte z częscia utworów z Loada i częscia z Reloada a pozostałe grac na koncertach, niestety ta opcja nie przeszła)Tutaj z kolei pełna zgoda. Z resztą też już o tym pisałam. Materiał na Reload to odrzuty z sesji Load i to wyraźnie słychać. Dla mnie najmniej udany i najbardziej męczący (do słuchania) album zespołu.
To akurat głupi błąd, bo jeśli Metallica i komercja to głownie poprzez Garage i S&M.Z tą tezą z kolei zupełnie się nie zgadzam. Jeśli Metallica i komercja to zdecydowanie Black Album. Nie ma co się oszukiwać, ale to jest metalowy mainstream pełną gębą. Melodyjny, łatwy, lekki i przyjemny. Geniusz Mety polega jednak na tym, że mimo, a może właśnie dzięki takiej płycie wspięli się na szczyt.
W sumie właśnie to lubie w Metallice, zróżnicowanie.Amen. Poza wspomnianymi już Loadami w dorobku tej kapeli nie ma dwóch takich samych płyt. Jest coś co podejdzie trashowcom, jest coś co od biedy podejdzie progresywnym, jest coś co podejdzie bluesowcom, jest coś to podejdzie mainstreamowcom wreszcie. Tworzyć muzykę kierowaną do tak różnych odbiorców, a jednocześnie cały czas potrafić utrzymać przy sobie odbiorców dotychczasowych i jeszcze powiększać to grono - to wielka sztuka i już za samo to należy się tej kapeli szacunek.
-
Lubię w ciemno kupować CD i tyle.No to trzeba było tak od razu! A nie, że:
Niedawno się wziąłem i przełamałem. W jaki sposób? Kupiłem Death Magnetic. Po tragicznym imho St. Anger obiecałem sobie, że nigdy nie zmarnuje już swoich ciężko zarobionych pieniążków na albumy Mety. Ale tak stałem przy regale z płytami, biłem się z myślami i przegrałem :].Kupujesz tak, bo lubisz. Finito. Twoje prawo, do którego absolutnie nie mam żadnych "ale". Po prostu nie dorabiaj do tego nie potrzebnej ideologii i nie szukaj wymówek i usprawiedliwień, dlaczego tak kupujesz.
Pamiętam jak wszyscy podniecali się kawałkiem Cyanide i riffem z niego, a wyszedł najgorszy utwór na płycie:PTeż już o tym pisałam. Gdzieś wcześniej w tym wątku. Ludzie chyba podniecali się, bo mało kto miał odwagę powiedzieć, że to jest zwyczajnie słabe. Większość wyszła z założenia, że na pierwszy promo-singiel poszedł naprawdę mocny kawałek. Trzeba więc było chwalić, no bo skoro poszło to, co najlepsze, to co powiedzieć o tym, co dopiero miało nadejść? Mnie Cyanide rozczarował i napełnił obawami, co do nowej płyty. Na szczęście nieuzasadnionymi jak się później okazało.
No i moi drodzy, petycja co do Mety we Wrocławiu osiagnęła 10 tys podpisów:D Wiec idziemy ją zanieść do organizatorów o módlcie się za nas, żeby się udało:)Nie chcę Ci podcinać skrzydeł, ale jedne z organizatorów już się wypowiedział, że to jest tak mało prawdopodobne, że właściwie można powiedzieć, że niemożliwe. Pod petycją podpisałam się oczywiście dawno temu, dla samej zasady, ale też z przekonaniem, że i tak nic z tego nie będzie. Co nie było trudne do przewidzenia z resztą.
(szczególnie The day, grubymi nićmi szyty, kompozycyjnie niemal 100% kalka One, a szkoda, bo gdyby inaczej zrobić ten kawałek byłoby ok).Równie dobrze możesz powiedzieć, że One to kopia Sanitarium, a ten z kolei Fade. Umówmy się większość ballad Mety opiera się na tym samym, sprawdzonym schemacie. Klimatyczne intro, wolny początek, rumieńce w środku i rozwałka na koniec. Nieco z tego schematu wyłamuje się tak przez wszystkich krytykowane NEM. Albo ktoś tę stylistykę lubi, albo nie. Mnie akurat bardzo odpowiada i to właśnie Day był tym kawałkiem, który przed wydaniem nowej płyty pozwolił mi odetchnąć z ulgą, że jednak będzie z tej płyty coś nadającego się do słuchania.
Szkoda, że istnieją ludzie, którzy ślepo kupią i usprawiedliwią wszystko z logiem tych panów.A ja powiem - szkoda, że istnieją ludzie, którzy uznają, że sam fakt bycia fanem i/lub kolekcjonerem oznacza, że do zakupionych materiałów podchodzi się bezkrytycznie i bez tak zwanego "pomyślunku". Zupełnie nie rozumiem co ma wspólnego jedno z drugim? Jestem fanem, to kupuję. Bo chcę mieć całą kolekcję, bo chcę mieć własne zdanie, bo chcę się sama przekonać o jakości danej płyty, bo mnie interesuje treść książki, bo mi się podobają zdjęcia w tourbooku, etc., etc., etc. Jest 100 tys. różnych powodów, które można by wymienić. Z drugiej strony mamy kolekcjonerów, którzy kupują dla samej radości zbierania czegoś (i czy to są znaczki, puszki po coli, czy single Mety nie ma żadnego znaczenia), albo kupują, bo wbrew pozorom jest to świetne gromadzenie kapitału, albo kupują, bo chcą na tym zarobić (i zarabiają!), etc., etc. Znowu powodów jest cała masa. Żaden z nich nie oznacza jednak, że kupuje się pod wpływem owczego pędu i ślepego zapatrzenia. Szkoda wiec, że są ludzie, którzy nie tylko wierzą tej obiegowej opinii, ale jeszcze ją powielają.
-
Z tych albumów, na którym w dużej mierze grają już Heavy Metal chyba najlepszy jest "Load"...ocb? Nie wiem jak mogłam przeoczyć tę opnię, ale... no kurka nic, a nic nie kumam.
W dużej mierze grają już Heavy Metal?! Na Load?!?! Chwila, czy my aby na pewno słuchaliśmy tej samej płyty?!? Nie może być! <biegnie do odtwarzacza i zapuszcza Load, żeby się upewnić> 
@Stillborn - popieram. DM to zdecydowanie jedna z TYCH płyt. To znaczy tych, którym trzeba dać drugą, trzecią, a czasem i kolejną szansę.
Nie rozumiem tylko idei kupowania płyty w ciemno? A co ze Stroną promującą album Death Magnetic ? Przecież połowa płyty była tam do odsłuchania przed premierą (i jest do teraz choć strona miała być zablokowana po premierze). Co z odsłuchiwaniem płyty przed kupnem w salonach muzycznych? Czasy, kiedy płyty kupowało się w ciemno odeszły już dawno w niepamięć. 
-
-
HaHa nie chciałbyś usłyszeć, jak James to naprawdę śpiewał
Na S&M wokal to jest coś, co było remasterowane w tę i na zad, żeby brzmiało przynajmniej tak, jak brzmi. Wokalnie jeden z najgorszych okresów Jamesa. Muzycznie jedna z moich ukochanych płyt. Do dziś pamiętam, jak skacząc po kanałach trafiłam na ten koncert na MTV i wpadłam po uszy. Wzroku ani uszu oderwać nie mogłam. Tak to się zaczęło i trwa do dziś. 
-
-
-
Prawdę mówiąc męczy mnie "wbijanie" komuś czegoś do głowy, ale od dyskusji są fora, więc:Jak mnie coś męczy, to tego zwyczajnie nie robię.
I opinie krytyków muzycznych też nie są słuszne, za to słuszna jest opinia jednej fangirl.To akurat jest rzecz, którą da się stwierdzić obiektywnie. Gdyby wszystkie płyty tyle wnosiły to DM nie byłoby rocka ani w ogóle muzyki współczesnej.
Nie porównuj mnie do siebie kolego i nie mierz własną miarą. To, że Ty "wbijasz" innym do głowy swoje poglądy, które na dodatek uważasz za jedynie słuszne, nie znaczy, że inni zachowują się tak samo. W przeciwieństwie do Ciebie nigdzie nie napisałam, że moja opinia jest słuszna. Jedyne co powiedziałam to, że jest moja i, że jest diametralnie różna od Twojej. A i taka jedna uwaga. Bardzo mało rzeczy można uznać za prawdę obiektywną to raz. A dwa, jeśli ktoś uważa, że takowa istnieje w muzyce to... powinien poczytać opinie o płycie/koncercie/nurcie muzycznym, tylu krytyków ilu się da, a potem spróbować wyłowić z kilkudziesięciu diametralnie różnych opinii (na temat tego samego dzieła) prawdę obiektywną. Powodzenia. Co do opinii krytyków muzycznych powiem tak: jeśli ufasz im na ślepo, bo opinię wydał uznany krytyk muzyczny XY, to... No cóż współczuję, ale Twoje prawo. Dla mnie istotne są tylko opinie tych krytyków, o których wiem, że mają gust zbliżony do mojego. Jeśli dla nich, coś jest niedobre, to mam prawo podejrzewać, że mnie również się nie spodoba. Co nie zmienia faktu, że i tak pewnie po dany produkt sięgnę. Z czystej ciekawości i chęci wyrobienia sobie własnego zdania. To tak, jak z czytaniem recenzji gry. Ufam opinii recenzenta, jeśli wiem, że lubi taki typ rozgrywki, który i mnie odpowiada. Jeśli w poprzednich tekstach recenzent wytknął coś, co dla niego było wielką wadą, a mnie kompletnie nie rusza, to do jego ocen spokojnie dodaję sobie ze dwa oczka. No, ale do tego o czym piszę trzeba myśleć samodzielnie, mieć własne, zdanie, kierować się własnym osądem, etc. Druga droga to ślepe ufanie krytykom, tylko dlatego, że są krytykami. Można i tak.
Po prostu chciałbym, żeby to wszystko jakoś się bardziej kleiło.Co do twoich możliwości pojmowania - logiczne myślenie, jak to u kobiet, na niskim poziomie, ale nie przejmuj się
(wiem, że i tak nie zamierzasz).Przeurocza wycieczka osobista. Z resztą podobnie jak ta wyżej i za chwilę ta niżej. Drogi Krzysiu po pierwsze nie robi to na mnie żadnego wrażenia więc jeśli tylko w ten sposób potrafisz "dyskutować" to proszę kontynuuj i nie przekszadzaj sobie. Miej tylko świadomość, że po pierwsze wystawiasz w ten sposób świadectwo sobie, nie mnie. A po drugie zagrywki tego typu świadczą o bezsilności partnera w dyskusji i braku sensownych argumentów.
Powinien dobrać się do miksów i zrobić je dobrze. A jeśli nie umie, zlecić to komuś, kto to zrobi dobrze. Czy jest tu coś niejasnego?Akurat na to pytanie za chwilę odpowiesz sobie sam.
tak mi się napisało, nie jestem mistrzem formułowania własnych myśliAno właśnie. Wspomniana odpowiedź. Myślę, że w tej sytuacji dyskusję możemy zakończyć.
Może w tym przypadku nie wiem, bo po koncertach nie chodzę (zwłaszcza metalowych), a metali znałem w porywach dwóch. Aczkolwiek obydwaj byli (jak dla mnie) tępi, więc jakieś pojęcie mam.Po przeczytaniu tego fragmentu po prostu odebrało mi mowę. Rozbrajająca szczerość, która wytrąca mi cały oręż z ręki, bo nie należy kopać leżącego. Krzysiu podsumowując: nie miałeś pojęcia, jak wyglądały miksy do DM, ale wypowiedziałeś się w tej kwestii kategorycznie i w poczuciu własnej nieomylności. Metali znasz dwóch, ale na podstawie tych dwóch osób wyrobiłeś sobie opinię o całej społeczności i na dodatek twierdzisz, że dzięki temu masz jakieś pojęcie o całości. Po koncertach (zwłaszcza metalowych) nie chodzisz, ale wypowiadasz się (równie kategorycznie) na temat tej muzyki i jej fanów. Jednym słowem NIC nie wiesz na temat, o którym rozmawiamy, a jednak nie przeszkadza Ci to formułować takich, a nie innych sądów, w takiej, a nie innej formie. Dalszy komentarz zbędny.
Sam sobie nadałem to prawo. I każdy może je mieć, o ile dobrze widzi i słyszy, potrafi logicznie myśleć i wyciągać wnioski.Co do obracania się w środowisku fanowskim - nie prowadzę statystyk kto co lubi, opieram się na tym, co wyczytałem w internecie. Odnoszę wrażenie, że właśnie wykorzystujesz ten fakt, bo nie wyobrażam sobie, żeby ludzie pisali coś bez żadnego powodu. Na pewno znajdą się tacy, którzy "kochają tę płytę" ale nie mów mi (albo PROSZĘ mi nie wmawiać) że ich liczba jest porównywalna do liczby ludzi, którzy kochają mastera.
Wiesz ja daję sobie prawo do krytyki, jeśli cokolwiek wiem, na dany temat. Jeśli nie wiem, to nie krytykuję, bo nie mam takiego prawa. Ty chwilę temu właśnie dałeś dowód tego ile na temat, o którym dyskutujemy wiesz więc dla własnego dobra prawo, które sobie dałeś, powinieneś sobie odebrać. Jeśli zaś chodzi o pisanie rzeczy bez powodu. Słyszałeś takie określenie "polskie piekiełko"? Masa ludzi pisze różne rzeczy "bez powodu", bo za powód nie można uznać tego, że kosztem innych próbują leczyć swoje kompleksy. Jeśli natomiast chodzi o to, że opierasz swoje sądy i opinie na temat tego, co wyczytasz w internecie... Cóż pokręcę tylko głową z niedowierzaniem i przemilczę to litościwie.
Srata-tata, za przeproszeniem. Mniej lub bardziej (w Twoim przypadku chyba to drugie) ślepy fanboyizm jeszcze nikogo nie otworzył, za to zamyka miliony ludzi słuchających od lat tych samych kapel."Prawda kole w aureolę", jak to mówią i z pewnymi rzeczami nie łatwo się pogodzić. Rozumiem. A, co do drugiej części tej wypowiedzi to wypowiedziałam się już wyżej.
Bardzo serdecznie dziękuję. Z całego serca. Podziwiam jak pomimo przyprażonego mózgu, opadniętych rąk i co tam jeszcze zdołałaś zachować tyle empatii.Pozdrawiam.
Ano zdołałam i właśnie dlatego mam jeszcze tyle wyczucia, żeby nie ciągnąć tego tematu dalej. Czasem, jeśli ktoś nie wie, kiedy się wycofać, dla jego dobra trzeba tę decyzję podjąć za niego. Over.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
- Strona 2 z 9


Rozwiązany: Sublustrum - problem z płynnością myszki.
w Archiwum niepoprawnych i zamkniętych tematów PD
Napisano · Raportuj odpowiedź
Widocznie nie było wystarczająco dużo skarg, bo albo ktoś tak, jak Raven82 radził sobie sam, albo komuś - tak jak mnie - nie przeszkadzało to wystarczająco mocno.