Jump to content

Ostrowiak

Forumowicze
  • Content Count

    138
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

31 Neutralna

About Ostrowiak

  • Rank
    Krasnolud

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Recent Profile Visitors

2,995 profile views
  1. @Grzesko - nie tobie szczekać co ja mam w swoich komentarzach umieszczać
  2. mierna, przeciętna, nudna, bez polotu, autor nie zna się na temacie opisywanym, językowych walorów to nie ma żadnych, ocena z [beeep]
  3. żarty jakieś z tymi blogami zewnętrznymi weź wyjdź raku
  4. Ayn Rand moją waifu

  5. gałęzi w kraju niemało sznurów także
  6. miałem napluć na autora tekstu ale okazał się być prawilny kino jakościowe/10
  7. Nie jest wielkim zdziwieniem, że dzisiaj ludzie słuchają muzyki słabej i na muzyce się zwyczajnie nie znają. Ale, ale! wrzaśnie plebejusz, Przecież muzyka jest subiektywna! doda z pewnością. Pluć na takie kreatury. Weźmy na warsztat faktyczną jakość i faktyczne utwory nadające się do konsumpcji przez ludzi kultury, nie idiotów i bezguścia. Słucham muzyki sporadycznie, nie zapamiętuję nazwisk wykonawców prawie nigdy, nie tworzę list odtwarzania, nie wyobrażam sobie bzdur pokroju bez muzyki źle się czuję ;_; jak coś puszczę to zaraz odżywam cheche Brzydzę się nałogowcami w każdej postaci. Dlatego prezentuję Wam odtrutkę w postaci nagrania wideo, na którym prawdziwa muzyka jest zaprezentowana i zagrana. Komu się nie podoba, ten niech unsubuje mojego bloga. Dawno nie przeprowadzałem selekcji czytelników i widać to po sekcji komentarzy pod poprzednim wpisem.
  8. Kaerobani to zdrajca ludzkiego gatunku

  9. Kiedy w Polsce, płaczę. Kiedy w Rosji, dusza moja śpiewa. Nie ma chyba miejsca przyjaźniejszego dla intelektualisty i badacza kultury czym kraj Lermontowa i drugich poetów i prozaików, wojenników i duchownych, wspaniałego szaleństwa i szaleńczej wspaniałości. Rosja to efekt prastarego eksperymentu; cóż mogłoby się stać gdyby idee przekuć w materię i nadać im kształt państwa? Odpowiedzią ten wspaniały kraj. Nie sposób obcokrajowcowi zaznajomić się ze wszystkimi głębiami słynnej rosyjskiej duszy, bo i sami Rosjanie więcej czują instynktownie, aniżeli wiedzą. Iwan M. Pyszkin, mój bliski przyjaciel, wpada czasem w ten tak typowo rosyjski stan zadumy tylko po to, by zaraz ze śmiechem na ustach wstać i cieszyć się z byle czego. Fascynujący fenomen. Ta radość z życia samego także wydaje się być składową rosyjskiego stanu ducha. Nikt poza rasą rosyjską nie jest w stanie odczuwać niepohamowanej radości tylko i wyłącznie z powodu istnienia. Ba, wszak wyłącznie Rosjanie wycierpieli tyle nieszczęść w historii świata. Tragiczne losy Rusi rozpoczynają się w Kijowie (od zawsze i na zawsze rosyjskim) by rozlać się na wschodnie ziemie, tak przecież trudne w poskromieniu. Od niewoli nordyckiej przez mongolską po carską, duch rosyjski rozwijał się w niewoli. A niewola niszczy ludzi, oj niszczy! Polacy powinni to wiedzieć. A nie wiedzą. W rosyjskich duszach czają się demony, raz po raz pchające a to ku dobremu, a to ku złemu. O każdego Rosjanina walczą przed jego narodzinami anioły i szatani aby zdecydować, kimże się ów stanie. Czy światowej sławy naukowcem, czy też może okrutnym niszczycielem? To tylko dusza jego wie i cierpi, bowiem nie może prawdy ujawnić. Każdy Rosjanin jest dla świata darem. Czym jest dla świata Polak? Co Polacy dali naszemu najlepszemu ze światów? Obelżywy język pasujący bardziej wężom, aniżeli ludzkim istotom? Toksyczną żółć przepalającą najtwardsze metale? Zazdrość prowadzącą wyłącznie na zatracenie i jednostki, i ?narodu?? Byłbym nieuczciwy, gdybym na poczet polskich osiągnięć wpisał wyłącznie dzieła negatywne i regres cywilizacyjny. Trudno mi jednak znaleźć w naszej historii cokolwiek jednoznacznie pozytywnego. Być może czytelnicy znają się lepiej ode mnie, być może brak mi jakiejś ?polskiej duszy? (z pochodzenia jestem raczej Białorusinem), ale nie mogę z czystym sumieniem pochwalić Polaków. Nie daliśmy światu żadnej sztuki. Nie daliśmy światu żadnej myśli. O naukach nie wspomnę ? nie jestem naukowcem i szczerze powiedziawszy naukę mam za samogwałt intelektualny technokratycznej hołoty, wyrodnych dzieci encyklopedyzmu francuskiego i angielskiej arogancji. Czy świat straciłby dużo na braku Polaków w dziejach? Nie przypuszczam. Być może straciłby szereg niewybrednych dowcipów i kilka wulgaryzmów, poza tym nic wartościowego. Czy żałuję istnienia Polaków w ogóle? Skądże, musiałbym więc logicznie w rezultacie żałować istnienia siebie samego. Do Polaków mam jednak żal. Nie rozwijają się, nie tworzą, są bierni i wierni swojemu chciwemu, zazdrosnemu imperatywowi mentalnemu. Gdzie Polaków dwóch tam opinii trzy, z ?dumą? rzekną niektórzy, jakoby to przysłowie miało jakkolwiek dostarczyć nam cech bystrych komentatorów i oratorów, wzbogacających myśl ludzką. Problem polega na tym, że owo odnosi się do Żydów. Pierwiastek żydowski w kulturze polskiej jest odpowiedzialny za wszelką twórczość. Stąd za zbrodnię najwyższego kalibru uważam tak chętną pomoc Polaków w mordowaniu Narodu Wybranego w ramach Holocaustu ? przecież to autodestrukcja, śmierć duszy! Żydzi to Polacy, Polacy nie zasługują na bycie Żydami. Wieczne potępienie dla wszelkich apologetów i ?historyków? odżegnujących się od odpowiedzialności. Skoro stanowimy naród, to także jesteśmy odpowiedzialni za naszą historię. Nie można wybierać sobie niby ze szwedzkiego stołu praw i powinności prawa wyłącznie. Nie godzi się to ani moralnie, ani zresztą logicznie. Skąd ten zwierzęcy element polskiej ?duszy,? skąd ten strach przed prawdą? Skąd ta nienawiść do inteligencji, do kultury, do rozwoju ducha i ciała? Poczucie winy jest polskim odpowiednikiem rosyjskiej duszy. Nie nam stawać w szranki z Rosją ? ani wojskowo, ani kulturalnie, ani moralnie.Wyjdziemy z tego starcia tylko i wyłącznie złamani jeszcze bardziej, aniżeli dotychczasowo. Nienawiść niektórych Polaków do narodu rosyjskiego zrzucam na karb zawiści. Ale zawiść jest przecież rzeczą do pewnego stopnia zrozumiałą, prawda? Czemu Rosjanie są tak doskonałymi istotami? Czemu Polakom poskąpiono ducha? Za co? Przypuszczam, że nie jesteśmy nawet w stanie dowiedzieć się sami. Pozostaje nam i naszym dzieciom cierpieć za grzechy przodków. I podziwiać wolnych od skazy Braci.
  10. Karadžiću vodi srbe svoje

  11. tytuł oryginalny "Rzecz o rewolucji francuskiej. Historia z roku 1794" Swego czasu banda leniwych Francuzów wpadła na niezwykle zaskakującą myśl, że owszem, jest ich nieco więcej, aniżeli arystokratów. Wobec tego jeden z nich był na tyle sprytny, by wytknąć ów fakt pozostałym leniwym Francuzom. Rok później Paryż miał w rynsztokach więcej krwi, niż cała Francja długu publicznego, ale nie o tym jest ta opowieść. Światły rewolucjonista na skalę światową, Zayanne, stał na barykadzie i strzelał do przypadkowych ludzi, bo mu się nudziło. Pif, paf! Nie ma człowieka. Byłby w ten sposob zajmował bezmiar swej jałowej egzystencji do końca dnia, gdyby nie wielki poeta Pyscaine, który przechadzał się po Rue Desaix, wodząc nieobecnym spojrzeniem po braciach demokratach. Zayanne, wobec tego, zeskoczył z barykady, strzelając w locie do człowieka nieopodal, pif, paf! I zaczepił wielkiego poetę Pyscaine bezczelnie: - A szanowny pan wielki poeta Pyscaine to co porabia, przechadzając się po Rue Desaix, wodząc nieobecnym spojrzeniem po nas, braciach demokratach? - Rozmyślam, panie Zayanne - odparł grzecznie wielki poeta Pyscaine. - O czym szanowny pan wielki poeta Pyscaine rozmyśla, szanowny panie wielki poeto Pyscaine? - O wielkim skarbie księcia Magoux, panie Zayanne. Jako iż Zayanne był członkiem Komitetu Rewolucyjnego, wziął czym prędzej wielkiego poetę Pyscaine pod ramię i nakazał zaprowadzić się do wielkiego skarbu księcia Magoux. Po drodze Zayanne strzelał do ludzi, pif, paf! Dotarli po dłuższej chwili na Rue de Civry, kupili w delikatesach butelkę wina i siedli na skwerku, delektując się piękną, wrześniową pogodą. - Ciepło, jak na wrzesień - rzekł Zayanne. - I wino coś dobre. Widać Rewolucja służy Francji w sprawach wielkich i małych. - Panie Zayanne, a czemu? I tutaj Zayanne'a zatkało. Byłby zrobił pif, paf!, ale skarb księcia Magoux czekał na uczciwego znalazcę. Wobec tego powstali, otrzepali się z trawy, butelkę po winie grzecznie wyrzucili do Sekwany, po czym ruszyli przed siebie. Dworku księcia Magoux pilnował przygłupi Bułgar Trandejew, dawniej lokaj księcia Magoux. Usłyszawszy o wielkim skarbie księcia Magoux dołączył do Zayanne'a i wielkiego poety Pyscaine i podreptali szybko po schodkach prowadzących do drzwi frontowych. Bułgar Trandejew otworzył je dużym, mosiężnym kluczem, po czym klucz przekazał wielkiemu poecie Pyscaine na przechowanie, bo dobrze mu z oczu patrzyło, jak to psu. - Niechaj szanowny pan wielki poeta Pyscaine prowadzi do wielkiego skarbu księcia Magoux, poproszę - powiedział Zayanne, a w duchu cieszył się z rychłego bogactwa... Komitetu Rewolucyjnego, rzecz jasna. - Takoż uczynię, panie Zayanne - odrzekł wielki poeta Pyscaine. I zszedł po schodach do piwnicy, Zayanne i Bułgar Trandejew za nim. W piwnicy księcia Magoux było ciemno niezwykle, aż się Zayanne w duchu przejął, bo ciemności obawiał się dosyć. I wielki poeta Pyscaine poprowadził ich głębiej, do skrytki na dżemy. A w skrytce na dżemy stał wielki kufer drewniany, metalem okuty, inskrypcją na tabliczce ozdobną opatrzony: Grand Trésor du Duc Magoux. Na Wielką Francuską Rewolucję!, wykrzyczał w duchu Zayanne. Czego nie dokonamy dzięki takiemu bogactwu! Na Imperium Osmańskie!, wykrzyczał w duchu Bułgar Trandejew. Ileż demokracji mogłaby wywalczyć Bułgaria dzięki takiemu bogactwu! Na króla ściętego niesłusznie!, wykrzyczał w duchu książę Magoux, po czym wyskoczył zza regału z powidłami śliwkowymi i wytrzelił z samopała do swego lokaja niewiernego. Bułgar Trandejew padając na ziemię wyciągnął zza pasa własny samopał i niechcący przygotował ładunek, umieścił pocisk, wymierzył starannie i wystrzelił w Zayanne'a, po czym zmarł natychmiat. Zayanne, zdziwiony wielce, wygrzebał z kieszeni hubkę i krzesiwo, odpalił ładunek i wystrzelił w serce panu księciu Magoux, po czym zmarł natychmiast. Książe Magoux ostatkiem sił doczogał się do swego wielkiego skarbu, wyciągnął zza pazuchy kluczyk, otworzył kłódkę, po czym zmarł natychmiast. Wielki poeta Pyscaine obserwował przez chwilę trzy martwe ciała. Wyciągnął z kieszeni notatnik i usiłował napisać na cześć tego wydarzenia jakiś limeryk, ale nie miał kciuków, więc niby jak mógł cokolwiek napisać? Wobec tego otworzył skrzynię zawierającą wielki skarb księcia Magoux. Zajrzał ostrożnie do środka, by nie dopuścić się świętokradztwa. Zajrzał po chwili śmielej. W kilka chwil później ordynarnie gapił się do środka skrzyni. Parsknął, wzruszył ramionami, schował wielki skarb za pazuchę i dworek księcia Magoux opuścił. Kilka lat później Robespierre został ścięty. Iwan Michajłowicz Pyszkin "Mego rodu dzieje i życia koleje" Paryż, 1982
  12. ubiję cię na schab bo jesteś babi rab @sermaciej - nie podoba się zrób lepsze
×
×
  • Create New...