Jump to content

OriginalKondzio

Forumowicze
  • Content Count

    26
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

12 Neutralna

About OriginalKondzio

  • Rank
    Goblin
  • Birthday November 10

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array
  1. Od dobrych paru lat wole nie chodzić do kina na najnowsze polskie super produkcje, szczególnie mówię tu o tych komediowych. Ale postanowiłem złamać swój strach przed kaszanką i ruszyłem do kina. Nie żałuje. Powinien być tu jakiś suchar pokroju "ten film złamał mi serce" albo "serce nie sługa" ale tego nie zrobię. Religa to najwybitniejszy polski kardiochirurg który po raz pierwszy w Polsce zrobił przeszczep serca. I w sumie wokół tego wydarzenia oscyluje sam film, czyli nie do końca można nazwać to biografią pana Zbigniewa, bo tak nie które serwisy podają. Historia jest dobrze opowiedziana choć w niektórych miejscach mocno zmieniona, nie zawsze na lepsze. W główną role wcielił się Tomasz Kot, i co tu dużo mówić wyszło mu to świetnie! Gra aktorska na naprawdę wysokim poziomie, osoby które znały Relige mówią że "właśnie taki on był". To chyba najlepsza rekomendacja. No ale nie mogę zapomnieć o reszcie obsady, Głowacki, Czerwińska, Warszawski, Kosiński, Englert, Preis, Opania, Kotys (Paździoch) oni również zasługują na pochwałę. No ale zawsze znajdzie się ktoś kto nie podoła tutaj mam na myśli Zamachowskiego, który po prostu zagrał źle, nie wiem czy to tylko moje odczucie ale była to osoba która dosyć rzadko przewijała się na ekranie ale jednak go (negatywnie) zapamiętałem. Film nagrano i zmontowano bardzo dobrze, tu nie mam się do czego przyczepić. Udźwiękowienie również trzyma poziom, szczególnie te fortepiany w tle. Dialogi. Udanie napisane, szczególnie teksty humorystyczne wyszły bardzo dobrze i jest tu ich nawet o dziwo bardzo dużo! No i tu muszę wytknąć jedną rzecz, w niektórych miejscach jest tu aż za dużo tych sucharów, ale łyk coli w kinie i patrzymy dalej. No i w sumie tyle, nie będę tu za dużo zdradzał, po prostu polecam. I to bardzo spoglądając na ostatnio wydawaną polską kinematografie.
  2. Tego wpisu nie mogę zacząć inaczej jak od tego że twórcy obiecali nam horrora, a wyszła skradanka. Szkoda, czekałem na dobrego straszaka dzięki któremu co chwila będę zmieniał bieliznę. Ale w sumie w rekompensacie dostałem naprawdę dobra grę, w dodatku w klimacie obcego, jednak szkoda że nie tą którą nam obiecali twórcy. Jak wspominałem klimat jest, i to taki że aż wylewa się z ekranu. Powolne ale efektowne budowanie napięcia. Tu coś zgaśnie, tam coś przebiegnie, tam słychać jakieś dziwne dźwięki. Ogólnie rzecz biorąc klimat podobny do tego z filmu. Gram w to już jakieś 5 h ponoć jest to 30% gry. Nieźle. Jesteśmy Amandą, czyli córką bohaterki filmowego Alien'a. Dowiadujemy się że w Sewastopolu odnaleziono czarną skrzynkę ze statku Nostromo gdzie zaginęła Ellena Ripley czyli matka naszej protagonistki z całym swoim zespołem i "czymś tam ważnym i drogim" (nie pamiętam co to było dokładnie, ale nie jaka "Firma" bardziej się przejęła zaginięciem towaru niż ludzi). Wyruszamy więc tam żeby dowiedzieć coś z tej skrzynki, naturalnie nie wyruszamy tam sami ale z małym zespołem. Gdy z dość dużymi problemami technicznymi udaję nam się dostać na miejsce okazuje się że nasz zespół zaginął, do statku za cholerę nie da się wrócić a w Sewastopolu panuję kompletny armagedon. Nie będę wam zdradzał dlaczego bo jest to nawet dosyć ciekawa historia, dodam jedynie że obcy odgrywa w tym zamieszaniu dosyć małą rolę. No właśnie, sam obcy. Nie widujemy go za często, ale jak się już pojawi to potrafi przyśpieszyć tępo. Miałem z nim styczność jakieś 2-3 razy z czego raz pokazał mi co potrafi. A potrafi dużo, ma on wyostrzone zmysły, więc radze zachowywać się cicho i gdy słyszymy że coś wali w rurach albo nagle widzimy że z sufitu cieknie dziwna substancja to schowaj się gdzieś cichutko i zmów zdrowaśki. Ale Alien nie jest głównym wrogiem, serio. Częściej spotykamy ludzi którzy próbują się jakoś z tej stacji wydostać, i to za wszelką cenę, dzięki temu są mało przyjaźni. Oni to jeszcze pikuś, najgorzej jest z androidami, czyli robo-ludźmi. Są oni tępi, aczkolwiek jak zmieni się im kolor oczu z białych na czerwonych to najlepiej nie wchodzić w zasięg tych ślipi bo możemy tego żałować. Misje to "idź od A do B". Ale jak to zrobisz to już inna sprawa, tutaj gra rozwija skrzydła. Jest tu od groma opcji! Możemy się przekraść, ale jak? Może wentylacją? Nie ma problemu. Ale równie dobrze możesz przejść do skrzynki z "korkami" możesz wtedy wyłączyć: kamery, oświetlenie, wentylacje (nagle wszędzie jest dym), otworzyć wcześniej zamknięte drzwi, czy wyłączyć nagłośnienie i alarmy. Możesz również pozabijać wszystko niczym Rambo lub użyć przedmiotów które wpierw musisz craftować za pomocą wcześniej znalezionych przedmiotów i... Tutaj skończę. Za parę dni przygotuję obszerną recenzję na temat tej gry. Na koniec kwestie techniczne. Grafa na Xboxie 360 jest dobra. Stałe 30 FPS. Audio ma u mnie już 10/10 muzyka, dźwięki, dubbing wszystko stoi na najwyższym poziomie. Jedyne do czego mogę się przyczepić to sztuczna inteligencja i wykrywanie kolizji przez przedmioty i obcego. Zobaczymy co dalej po skończeniu gry. Póki co polecam! Moja obszerna recenzja już wkrótce! Szkoda tylko że to skradanka... a nie horror...
  3. Ja znam łatwiejszy sposób by poznać że gra się w produkcje Ubisoftu. Logo po włączeniu gry. A tak poważnie to dobry wpis, ale z punktami kontrolnymi się nie zgodzę nigdy nie miałem z tym problemu.
  4. The Last of Us z pewnością było i jest nadal (Remastered-recenzja http://forum.cdactio...showentry=45425) wielką grą. A jak to bywa, im większa produkcja, tym więcej gadżetów z nią związanych. Głównie w ramach kolekcjonerek, lecz czasem nawet oddzielnie sprzedawanych książek (GoW - Receznja http://forum.cdactio...showentry=45425) czy komiksów. Recenzja nie zawiera spoilerów samej gry, jak i dodatku. Takim właśnie przykładem jest komiks Faith'a Hicks'a, Neil'a Druckmann'a i Rachelle'a Rosenberg'a które zostało wydane przez Dark Horse. Jakoś wielkim fanem komiksów nie jestem, ale jestem dużym fanem The Last od Us, więc nie mogłem sobie po prostu odpuścić tej historii. I już na samym początku pojawił się problem. Gdzie go kupić w Polsce? Po kilku(nastu) minutach udało mi się znaleźć wszystkie 4 komiksy w dosyć rozsądnej cenie. Która i tak przewyższyła moje oczekiwania. Pierwsze wrażenie, to okładka, naturalnie pierwszego tomiku. I tu spora wada, w ogóle nie przypadła mi do gustu. Jest po prostu szpetna, a już tym bardziej porównując ją do innych. Tło jeszcze nawet ujdzie, ale ta postać humanoidalna która ma na celu przypominać Ellie to nie wypał kompletny, jak na mój gust. Po szybkim otworzeniu komiksu jest o niebo lepiej. Rysunki są starannie narysowane lecz dosyć minimalistycznie, w bardzo dobrej kolorystyce, która przypomina tą z gry. Komiks jest strasznie krótki, pojedynczy tom ma około 25 stron, co w sumie daje 100 stron na całość. Wszystkie 4 zeszyty "pochłonęły" mnie na 20 minut, bardzo wolnego czytania i dokładnego oglądania ilustracji. Po całości byłem rozczarowany, nie historią Ellie i Riley która w gruncie rzeczy jest dosyć dobra, a po prostu długością co w połączeniu z ceną, nie pozwala mi na poleceniu tego komuś kto nie jest OGROMNYM fanem TLoU. No dobrze, ale sama historia. Nie będę tu się rozpisywał, bo opowiem wam więcej niż bym chciał z tej krótkiej przygody. Ellie młoda sierota zostaje wysłana do obozu, by szkolić się w fachu wojskowym, i już po wyjściu z autobusu dowiaduje się że nie będzie to łatwy okres w jej życiu. Pomiędzy nią a starszym chłopcem dochodzi do bójki, finał mógł być pozytywny dla damskiego boksera, gdyby nie Riley, czarnoskóra dziewczyna pomaga Ellie, niestety potem okazuje się że niebezinteresownie. Wyjaśni się tu parę rzeczy o których w grze nie było nic powiedziane (choćby skąd Ellie ma ten swój super-extra niezniszczalny nożyk). I tu zakończę by nie psuć wam dalszej zabawy. I to już koniec mojej recenzji, krótkiej, jak sam komiks. Dodam jeszcze że komiks polecam przeczytać po zagraniu w podstawkę i dodatek. Reasumując: dla zagorzałych fanów The Last of Us. Ocena numeryczna 6/10
  5. Nie powiem recenzja bardzo mnie zachęciła do kupna, a screeny tym bardziej. Mam nadzieję że jako amator tej rozrywki się nie zawiodę.
  6. Nie no Sony ma trochę głupią politykę do gier. Praktycznie każda gra która osiągnęła sukces na ps3 natychmiastowo jest remasterowana na ps4 (patrz. The Last of Us, Podróż). Choć nie sądzę że jest to złe, to jednak sony powinno skupić się na nowych tytułach a nie robić z ps4 "mikrofalę" do odgrzewania gier z ps3. A Tomb Raider i tak pewnie szybko "ucieknie" na PC (choćby Dead Rising 3).
  7. Ale na plus twórcom należy przypisać, prędkość bohatera dzięki czemu nie musimy przez pół godziny biegać od jednego do drugiego garnizonu ;P
  8. Finał jest epicki. Ale powinien być boss!
  9. ---------------------------------------------------------------------------------------------- Producent: Ubisoft Platformy: PC, X360, Ps3 Data wydania: 1 Maja 2013 Wersja Polska: Kinowa nieoficjalna (http://eurekasubs.pl...3-blood-dragon/) ---------------------------------------------------------------------------------------------- Po 4,5 godziny przygody z FC 3: Blood Dragon (samodzielny dodatek), stwierdzam że jest to jedna z najlepszych świeżych gier Ubisoftu od lat. Dlaczego? Bo grając w nią miałem cały czas uśmiech na twarzy i bardzo dobrze się bawiłem. Gra powstała jako żart Prima Aprilis, została zapowiedziana 1 kwietnia wraz z innymi "niedorzecznymi" projektami twórców gier. Z tą różnicą że Ubi naprawdę ją zrobiło! Gra nie jest przeznaczona dla wszystkich. Kierowana jest dla graczy "starszej" daty (około dwudziestki) lub (co tyczy się mnie) wiedzą co to terminator i inne filmy akcji klasy C. Wymagany jest też humor od gracza, nie jest to produkcja dla ludzi którzy oczekują od gier realizmu, oj nie! W grze wcielamy się w Cyber-żołnierza Sierżanta Rex'a, który w roku 2007 zostaje zesłany na tropikalną wyspę by zebrać informacje o najnowszej technologi wroga. Tyle że jest to rok 2007 oczami sci-fiction lat 80 ubiegłego wieku zaraz po wybuchu wojny nuklearnej. Dlatego sam wygląd wyspy nie przypomina zbytnio te znane z podstawki, jest ona dosyć spora lecz niestety pusta i szarobura, co jest chyba największą wadą produkcji. Nie zaczynajmy jednak od wad! Humor! Humor i jeszcze raz... Humor!!! I klimat, oj tak, tak świeżej gry dawno mój dysk nie zaznał. Ubawiłem się po pachy, nawet tak trywialna rzecz jak samouczek została potraktowana śmiechowo. Klimat w tej grze aż się wylewa z ekranu i to hektolitrami!!! Czasem aż za bardzo. Ale dobrze, zacznijmy od mechaniki która jest głównie znaną tą od Far Cry 3, z tą różnicą że jak na super żołnierza przystało... jest on super. A nawet mega! Biega on szybko, skacze daleko, przetrwa upadek z praktycznie każdej wysokości, może w nieskończoność pływać pod wodą i to w dodatku naprawdę szybko, rewelacyjnie przeładowuje on broń. I jest człowiekiem... a raczej cyborgiem o nadzwyczaj ciętym języku. Nie jednokrotnie po idealnie wymierzonej ripoście rechotałem głośno. Postać polubiłem o wiele bardziej niż tą z podstawki. Mamy też nowe bronie! A jakże! I każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie, mamy łuk, pistolet, karabin, strzelbę, snajperkę, miniguna, a nawet miotacz płomieni! Każdą z nich możemy ulepszać przez co zmieniają się nie do poznania. Całość dopełnia neonowy nóż, granaty, koktajle mołotowa i C4000 (takie next genowe c4). Warto dodać że możemy rzucać kamienie żeby odwrócić uwagę wroga. Najbardziej polubiłem trio: łuk, nóż i strzelający laserami (piu-piu) karabin, choć niejednokrotnie skorzystałem ze strzelby. Standardowo możemy chować się za osłonami, wychylać, robić wślizgi czy zabójstwa z powietrza. Do wykonania mamy tu kilka questów głównych ale poboczne też się znajdą. Żeby rozpocząć poboczną aktywność musimy natomiast przejąć garnizon a mamy na to parę sposobów a każdy kończy się tak samo, zabij wszystkich. A jak to zrobimy zależy od nas. Możemy podkraść się cicho np. za pomocą tyrolki do alarmów wszystkie powyłączać i za pomocą noża i łuku wyeliminować wrogów. Naturalnie wchodzi również na scenę całkowita rozwałka do której polecam samochody (bo takowe pojazdy występują) z minigunem u góry. Pragnę jednak przypomnieć o alarmach które zwołują posiłki. Możemy też wyłączyć osłony i zwabić smoki (o nich dokładnie za chwilkę) które odwalą większość roboty za nas. Gdy już oczyścimy bazę z nieprzyjaciół przyjeżdzają nasi ziomkowie i możemy wykonać zadania poboczne. A ich mamy 2 rodzaje "zabij zwierza lub np. elitarnego snajpera" najczęściej wybraną bronią lub "uratuj zakładnika" którym jest naukowiec, tutaj broń dowolna, jednak należy pamiętać o tym że w razie zagrożenia wróg będzie chciał go zabić. Jest tu także jak już wspominałem polowanie na zwierzynę której nie jest mało i jest różnorodna. Za każdego zabitego wroga czy zwierza a także za wykonywanie zadań, dostajemy expa który przekłada się na poziomy. A każdy z nich zawiera jakiś bonus a to w postaci większej odporności na ogień czy bardziej efektywnego używania noża. W grze występują również samochody a to takie autka jak wspominałem u góry lub ich odchudzone wersje bez broni, spotkamy też małe łódki czy motory wodne. A nawet gościnnie zagości paralotnia z Far Cry 3, Szkarłatne dinozaury. No dobra smoki, choć mi one bardziej przypominają dinozaury, w każdym bądź razie smoki te skrzydeł nie mają (może i dobrze) i odgrywają znaczącą część w losach naszego protaganisty gdyż mają dosyć duży związek z fabułą, zdradzać tu dużo nie będę, by nie psuć wam zabawy. Jeden patent wam jednak zdradzę, są gady wytrzymałe, szybkie i potrafią zadać dużo obrażeń, o i to na różne sposoby! Może on do nas podbiec i nas ugryźć, naturalnie mamy możliwość obejścia bestii na "tyły" jednak nie jest to najgłupsze zwierzę i potrafi też machnąć ogonem. Oznacza to że najlepiej trzymać się od nich na odległość, i stamtąd je eliminować, jednak to też nie najlepsze rozwiązanie, potrafią one... ziać laserem z pyska. Wszystko ma jednak słaby punkt, a u tych "zwierzątek" to brzuszek niestety trudno dostępny gdyż poruszają się głównie na 4 łapach. Gdy gra nie wymusza u nas konfrontacji z nimi możemy się obok nich prze skradać, w tym przypadku pomocne mogą być serca. A no właśnie nie wspomniałem skąd możemy je zebrać, z martwych wrogów... no więc zwykły kamień nie zainteresuje gadów skuszą je natomiast ludzkie serduszka. Trochę o fabule. A ta do najgorszych nie należy. Jak już wspominałem jest rok 2007 zaraz po wybuchu (fikcyjnej oczywiście) wojny nuklearnej. Nie jest to jednak żadne post-apo jakby się mogło wydawać,mamy tutaj technologie najnowszej generacji która głównie jest "wszczepiana" w żołnierzy. Ci po takiej operacji stają się ogólnie "cool" jednak coraz mniej w nich cyborga a coraz więcej cyborga. Jednym z takich żołnierzy to sierżant Rex Colt, IV generacji super-człowiek, który za misje ma zobaczyć co tam wróg szykuje. A w domysłach naszych przełożonych jest to broń biologiczna. Nie mylą się. Może i nasz bohater jest drugim terminatorem, lecz co dwóch cyborgów to nie jeden co nie? I właśnie dlatego ma nam pomóc drugi żołnierz "Spider" z którym niestety zaraz po samouczku musimy się pożegnać. Rex jest załamany śmiercią swego kumpla więc z jeszcze większą siłą próbuje zdobyć informacje, ku chwale ojczyzny i w celu pomszczenia swego kumpla. I rusza penetrować wyspę. Spotka tutaj również jedną z uczonych babek w laboratorium która chce mu pomóc i skutecznie to robi naprowadzając Colta na ślad... I tu skończę. Może i fabuła was nie wbije w fotel, aczkolwiek nie przeszkadza do robienia totalnej demolki. Design... Za równo przeciwników jak i otoczenia (szczególnie patrz na wnętrza budynków) jest do bani. Kopiuj, wklej, kopiuj, wklej, Ctrl + C, Ctrl + V. Serio. I to przeszkadza, głównie architektura wnętrz która w każdej bazie jest taka sama. W sumie zabrakło tu pomysłu również na same misje które są powtarzalne. Nie mówię tu nawet o tych flakach z olejem, którymi są misje poboczne, im można wybaczyć. Ale żeby 5 z 7 GŁÓWNYCH misji wyglądała tak samo? Wszystko sprowadza się do przeszukiwania takich samych budynków Omega Force. Choć jeśli mam być szczery najbardziej brakowało mi tu jakiegoś bossa. Ale wiecie nie takiego zwykłego, tylko takiego ogromnego. Jeśli gra ma za zadanie pokazać jak kiedyś grało się, w co prawda nowoczesnej formie, i robią to bez DOSŁOWNIE ani jednego bossa, to, to... po prostu nie wiem co mam napisać. Można na siłę dodać walkę z smokami, no ale je można spotkać biegnąc po pustkowiach wyspy. Nie najgorzej prezentuję się za to grafika, która rzeczywiście jest stylizowaną na taką jaką obiecywali, a cut scenki są utrzymane całkowicie w temacie retro (kompletna pikseloza) co genialnie wpływa na klimat. Muzyka i dźwięki prezentują się tylko lepiej. Czas więc na dzień sądu ostatecznego, czy warto kupić Far Cry 3 Blood Dragon? Nie. Warto kupić najnowsze Cd-action (09/2014) z właśnie nią. Ja kupiłem i nie żałuje, i wam też to polecam! Zalety +Klimat, humor i "retro" +Udźwiękowienie I klasa! +Nawet niezła grafika +Rozgrywka znana z Far Cry 3... Minusy -Ale o wiele bardziej nudna (misje, świat ogólnie monotonna) -Brak dużych Boss'ów -Finał rozczarowuje 7/10 Grywalność: 7 Grafika: 7 Audio: 9
  10. ---------------------------------------------------------------------------------------------- Producent: Naughty Dog Platformy: Ps3 (zwykła wersja), Ps4 Data wydania: 30 Lipca 2014 (polska) Wersja Polska: Pełna ---------------------------------------------------------------------------------------------- Jeśli czytaliście inne recenzje, odświeżonej wersji The Last of Us na PS 4, ta nie będzie się różnić praktycznie niczym, jeśli chodzi o morał. Przeszliście TLoU na PS 3? Nie kupujcie odświeżonej wersji! No chyba że nie graliście w dodatek Left Behind (moja recenzja: http://forum.cdactio...showentry=45406) lub jesteście, tak jak ja, ogromnymi fanami tej gry. Nie ma tu nic nowego, treść jak i rozgrywka jest taka sama, audio również nie przeszło żadnych zmian. Jedynie co różni ten rimejk... pffffu! przepraszam! odświeżoną wersje to grafika, i tu jest dosyć duży skok, może nie ogromny ale jednak znaczący. Dla mnie rzeczą nie do przyjęcia w TLoU na Ps 3 była rozdzielczość, 720 p które na dużym ekranie wyglądało po prostu rozmazanie, sporadyczne lagi także nie wpływały na plus. Jednak co tu dużo mówić, gra wyszła na sprzęt przestarzały, to ograniczało developerów z Naughty Dog jeśli chodzi o wygląd gry. Nagle wyskakuje za rogu następca Pleja 3 który jest jakoś 6 razy mocniejszy od poprzednika i brakuje mu gier na wyłączność, co to oznacza? Oznacza to The Last of Us Remastered, w Full HD i 60 klatek na sekundę. Gra nareszcie wygląda przepięknie na dużym ekranie, mizerne HD zastępuje Full HD, mamy bardziej szczegółowe elementy otoczenia, wczytanie gry nie trwa już "pół dnia" a także zasięg widzenia ciut się polepszył, cutscenki nabierają ostrości, że już o teksturach nie wspomnę, a także mamy 60 fps, co prawda ze "spadkami" do 50, ale jednak pełna płynność! To ostatnie wpłynęło na rozgrywkę, nie raz podczas gry wymagana jest od nas zręczność a 60 FPS i nowy bardziej precyzyjny pad to ułatwiają. Oświetlenie i cienie także wyglądają o niebo lepiej, modele postaci również przeszły korektę jednak mało zauważalną. Ogólnie porównując wersje PS 3 a PS 4 pod względem doznań wizualnych - PlayStation 4 wygrywa, chyba nikt nie spodziewał się innego wyniku? Porównanie wersji PS 3 do wersji PS 4. Oprócz podstawki i jak wspominałem wcześniej, dodatku fabularnego Left Behind, mamy tu dwa dodatki multiplayer, których siła rzeczy nie obadałem bo... multi, jest co najmniej słabe i dodane na siłę. W sumie nie ma co się dziwić TLoU zostało głównie stworzone dla singla, jednak multi doczepiono tak na doczepkę, po 30 minutach nigdy już tam nie wrócę. Jednak miło ze strony twórców że dorzucili DLC gratis.Warto dodać o trybie fotografa, w dowolnym momencie rozgrywki (nie licząc cut-scenek) możemy zatrzymać grę, i poszybować jako "duszek" wokół postaci aby znaleźć dobry kadr i cyknąć parę fotek. Mamy tu od groma ulepszeń które zadowolą nawet najbardziej wymagających. Bardzo fajny bajer by uchwycić jakąś scenę czy widoczek. Jak wspominałem na początku tej krótkiej recenzji: "Przeszliście TLoU na PS 3? Nie kupujcie odświeżonej wersji!No chyba że nie graliście w dodatek Left Behind lub jesteście, tak jak ja, ogromnymi fanami tej gry." Ocena końcowa, to ocena portu na Pleja 4 nie samej gry. Zalety +Wszystkie zalety The Last of Us +Full HD, 60 FPS i dużo usprawnień graficznych +Tryb Fotografa +Wszystkie 3 DLC (w tym Left Behind) Minusy -Osoby które przeszły grę na PS 3 nie mają po co wracać. 8+/10 Grywalność: 10 Grafika: 10 Audio: 9
  11. Recenzja zawiera spoilery dotyczące zakończenia podstawowej wersji The Last of Us. Czytasz na własne ryzyko. ---------------------------------------------------------------------------------------------- Producent: Naughty Dog Platformy: Ps3, Ps4 (wkrótce wersja Remastered wraz z dodatkiem) Data wydania: 14 Luty 2014 Wersja Polska: Pełna ---------------------------------------------------------------------------------------------- The Last of Us, najlepsza gra na Playstation 3 doczekała się dodatku (niestety nie jest to samodzielny dodatek, wymaga on podstawowej gry The Last of Us). Jest to pierwszy i zarazem ostatni dodatek singleplayer i co najlepsze jest on naprawdę dobry! Niestety rzadko ostatnimi czasy spotkamy trzymające poziom DLC, zazwyczaj większość z dodatków to "zbroja dla konia" lub kosztujące dużą kwotę 4 bronie do multiplayera co naturalnie jest skokiem na kasę. Właśnie dlatego bardzo obawiałem się Left Behind, bałem się tego że będzie on po prostu słaby i nudny. Dzięki Bogu Niegrzeczny Pies dba o graczy i ich wymagania dotyczące elektronicznej rozgrywki. W Left Behind mamy tak naprawdę opowiedziane dwie historie wzajemnie się przeplatające w obydwu jednak sterować będziemy Ellie. Pierwsza historia jest opowiedziana przed tą znaną z The Last of Us, poznamy w niej przyjaciółkę Ellie - Riley. Pod koniec wątku znanego z podstawowej wersji gry Ellie mówi Joel'owi że nie tylko ją ugryzł zarażony ale także jej przyjaciółkę. Z tą informacją tak naprawdę wiemy jak skończy się dodatek, jednak i tak możemy zaskoczyć się jednym dosyć mocnym zwrotem akcji. Warto dodać że w tej części DLC Ellie nie wystrzeli ani jednego naboju, polega on na przechodzeniu się po centrum handlowym i dowiadywaniu się co nie co o obydwu dziewczynach i łączących ich relacji. Zostało to tu zaprojektowane po mistrzowskiemu i nie jest ani trochę monotonne. Mamy tutaj także parę mini-gierek o których wolę za dużo nie mówić żeby nie popsuć wam zabawy ale zdarzy nam się tu nietypowo pograć na... automatach! Druga historia jest co jakiś czas "wtrącana" w tą pierwszą a jest ona znajdywaniem apteczki dla chorego Joel'a, wypełnia ona lukę która była w podstawowej wersji gry (między jesienią a zimą) tłumacząc przy tym skąd Ellie ma np. łuk. Jest to znany z The Last of Us gameplay: chodzimy, strzelamy lub skradamy się, craftujemy, szukamy sekretów, wykonujemy banalne zagadki, czy skaczemy by znaleźć drogę do celu, czyli nic nowego. Jedyna nowa rzeczą to możliwość skonfrontowania ze sobą ludzi z zarażonymi. Robimy to np. rzucając butelką obok bandytów by odgłos przyciągnął zarażonych, my zaś sami obserwujemy toczącą się walkę. Jest dosyć przyjemne i brakowało tego w podstawce. Możemy (ale nie musimy) tego użyć w dodatku dwa razy, jednak w 99,9% wygrają zarażeni co jest dosyć dziwne bo nie mają jakiejś dużej przewagi liczebnej. Jednak ogółem jest to dosyć miłą odskocznią od pierwszego wątku fabularnego. Ogólnie rzecz biorąc dodatek warty polecenia, jest to po prostu The Last of Us tylko więcej. Nie może być jednak tak dobrze. Standardowo gra posiada sporadyczne lagi czy błędy graficzne, zawodzi też długość dodatku jest to tylko 3-4 godziny, tekst nie zawsze pokrywa się z polskimi dialogami. A właśnie, polski dubbing zdaje się być ciut lepszy niż ten z podstawki choć i tak bardziej polecam angielski. Warto dodać też o dosyć wysokiej cenie która w dniu premiery wynosiła ok. 60 zł. Jednak patrząc na całość trudno tego dodatku nie polecić, jest to po prostu kawał dobrej roboty i widać że włożono w niego dużo pracy. Zalety +Fabuła i postać Riley +Napuszczanie na siebie zarażonych i ludzi +Jeden naprawdę dobry zwrot akcji +Parę dobrych minigierek +Lepszy niż w podstawce polski dubbing... Minusy -Ale nadal o wiele lepszy angielski -Długość (3-4 godziny) -Cena mogła by być ciut mniejsza 8/10 Grywalność: 8 Grafika: 8 Audio: 8
  12. Małego "Rajmanka" możemy spotkać na Androidzie i IOS, jednak Ubisoft ceni swoje produkcje, tą wycenił na około 10 zł. Czy to dużo? Nie wiem, ponieważ gra nawet jak na standardy mobilne jest bardzo krótka. A szkoda bo jest wyborna! Ale po kolei. Gra już na wstępie raczy nas bardzo ładnym menu, fenomenalną muzyką i skromnością. Gdy już "pacniemy" rozkosznie skaczący napis PLAY ukazują nam się 4 miniatury, jednak tak jak zacząłem "po kolei". Musimy zacząć od pierwszej krainy i pierwszego poziomu. Każda z krain ma 10 (9+1 specjalny) poziomów, każdy odblokowujmy pokonując poprzedni. Jedną z czterech specjalnych tras odblokowujemy poprzez przebiegnięcie 5 tras na Perfect. A warto to zrobić! Te specjalne poziomy są zaprojektowane mistrzowsko! W sumie mamy 40 tras... które bardzo szybko skończymy. W pierwszej krainie gracz może tylko podskoczyć podczas biegu, w drugiej latać, w trzeciej biegać po ścianach, zaś w ostatniej uderzać. Tak naprawdę używamy jednego lub dwóch przycisków, sterowanie jest banalnie proste, ale daje paradoksalnie dużo możliwości. Plansze są zaprojektowanie fenomenalnie! Naszym zadaniem jest dobiegnięcie do flagi z podobizną Raymana, przy tym zebrać jak najwięcej żółtych świetlików, maksymalnie 100. Na samym końcu jesteśmy rozliczani z znalezionych owadów. Gdy znajdziemy wszystkie dostajemy... ząb śmierci! Gdy Pan Śmierć dostanie 5 zębów otworzy nam wrota do 10 specjalnego poziomu, w którym już nie zbieramy świetlików lecz staramy się jak najszybciej skończyć poziom, który jest dość wymagający. I tak wygląda cała rozgrywka, im dalej tym możemy wykonywać więcej ruchów, znajdować nowe przeszkody, i świetnie się bawić!!! Gra zasługuje na oklaski pod względem audio-wizualnym, nigdy nie widziałem tak ładnej gry 2D na telefony (FULL HD!!!), tekstury, animacje, modele wszystko stoi na najwyższym poziomie, to samo tyczy się udźwiękowienia. Gdy zgromadzimy wystarczającą ilość świetlików dostaniemy specjalną grafikę do galerii, którą możemy zapisać u siebie na telefonie. Gdybym miał jakoś podsumować tę grę, zrobiłbym to tak: mały, pyszny lecz drogi słoik miodu. Gdyby gra była dłuższa, bez wahania poleciłbym ją każdemu fanowi platformówek, jednak w sumie 10 zł to nie aż tak dużo... warto! Zalety +Fenomenalna Grafika +Udźwiękowienie +Pomysłowe poziomy +Bardzo dobre sterowanie +Zabawna na swój sposób +Płynna +Bawi... Minusy -... ale przez bardzo krótki czas 8+/10 Grywalność: 8 Grafika: 10 Audio: 9 -----------------------------------------------------------------------------Dostępne na: Android, IOS Grałem na: Android (2 x 1 ghz, 512 ram) ------------------------------------------------------------------------------------------------------ Grafiki z: -metalarcade -blogcdn -androidtapp
  13. FTL <3 czekam na wersje na Androida... może się kiedyś doczekam.
  14. Oprawa: Miękka Ilość stron: 472 Data wydania: 2011 r. Wydawca: Fabryka słów Ostatnimi czasy tworzenie książek na podstawie gier stało się bardzo popularne. Niestety większość nie jest jakoś szczególnie wybitna, i gdy w księgarni stałem przyglądając się tej, nie miałem zielonego pojęcia co to jest. A dziwne że o niej nie słyszałem, bo jest to powieść nadzwyczaj dobra. Karen Traviss jest to autorka kilkunastu książek które są zbliżone tematyce wojennej, jest to także była korespondentka wojenna dzięki czemu coś wie o militariach. Co najlepsze jest to fanka Gears of War (!), dlatego napisanie powieści przez nią musiało się udać. I się udało. Po DLA MNIE tragicznym Assassin's Creed: Bractwo pióra... a raczej klawiatury Olivier'a Bowden'a, podszedłem do kolejnej powieści na temat gry ze sporym dystansem. A nie musiałem, bo Pola Aspho to po prostu świetna książka na podstawie fenomenalnej serii gier na konsolę Xbox 360. Jako fan tej serii, tytuł bardzo mnie przyciągnął, dlatego długo się nie namyślałem nad zakupem. Książka opowiada historię 14 lat po tak zwanym "Dniu Wyjścia", ludzie nadal walczą o byt z Szarańczą, szala zwycięstwa zdaje się przechylać na korzyść ludzi po użyciu bomby lightmasowej. Jednak COG nadal czuwa nad bezpieczeństwem ludzi a w szczególności: Marcus Fenix i Dom Santiago, dwóch przyjaciół którzy są w stanie skoczyć za sobą w ogień. Wielką zaletą książki jest na pewno przedstawienie dzieciństwa Marcusa, oraz dwóch braci Santiago. Dowiadujemy się dzięki temu co skłoniło tych trzech młodych ludzi o zaciągnięciu się do wojska, a także o napiętej sytuacji u rodziny Fenix'ów. Lecz to co jest najmocniejszą stroną książki to tytułowe Pola Aspho. Jest to historia akcji Niwelator które odbyły się podczas Wojny Wahadłowej na tych polach, udział w niej brali Marcus, Carlos i Dom. Jednak jest tu także mnóstwo postaci znanych z gry Epic Games. Opowieść ta nie oszczędza na krwawych szczegółach walki, humorze czy naprawdę mocnych fragmentach których trochę tu jest. Książka bardzo fajnie tłumaczy niektóre rzeczy o których w grach GoW się nie dowiedzieliśmy. Książka ma 470 stron, ale czyta się ją bardzo szybko i strasznie przyjemnie. Nie zaskoczę nikogo tym że jest to obowiązek dla fanów serii Gears of War, osobom nie znających gry raczej bym odradził zakup. Na pochwałę zasługuje również okładka która jest bardzo ładna, a grzbiet fajnie wygląda na półce. Podsumowując: Książka bardzo dobra, może nie idealna, jednak zasługuje na miejsce na półce każdego fana Girsów. Ocena: 8/10
  15. Cholernie dobra, wciąga. Polecam jeszcze grę "Teleglitch", również bardzo miły rogalik
×
×
  • Create New...