Jump to content

fanthomas212

Akademia CD-Action [GAMMA]
  • Content Count

    61
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

fanthomas212 last won the day on November 15 2018

fanthomas212 had the most liked content!

Community Reputation

8 Neutralna

About fanthomas212

  • Rank
    Ork

Recent Profile Visitors

11,443 profile views
  1. Wow, cóż to była za gra. Teoretycznie jej oceny zapewne zaniżane są głównie przez zbyt małą ilość nowości względem wcześniejszej części, ale ja akurat nie miałem okazji zetknąć się ani z trójeczką, ani z chwaloną jedynką, dlatego pierwsze spotkanie z serią było bardzo przyjemne. Co prawda klimaty cyberpunkowe nigdy nie były moimi ulubionymi, bo nie przepadam za hard s.f. Od Neuromancera odbiłem się dość mocno, bo czułem się jakbym czytał instrukcję obsługi bardzo skomplikowanego urządzenia, do tego dialogi były w moim odczuciu strasznie sztywne. Na szczęście gry i filmy mają tę przewagę, że z
  2. Dzisiaj dwie gry, ale takie, które mi się (zbytnio) nie spodobały: Vampyr – Przedstawiona opowieść przechyla się bardziej w stronę dramatu niż horroru, a trzeba przyznać, że mało jest tematów tak wyeksploatowanych jak zombie i wampiry, dlatego trudno o powiedzenie czegoś nowego w tej kwestii. Niestety fabuła mnie nie wciągnęła. Ciężko wczuć się w historię, kiedy do baru wchodzi zalany krwią facet z wystającymi kłami, a barman mówi mu: „Coś niewyraźnie pan wygląda”. Lokacje są ponure niczym mina pesymisty, który odkrył, że świat znów się nie skończył i dość monotonne. Szaro-bury Londyn sp
  3. Pierwszy polski slasher, czyli W lesie dziś nie zaśnie nikt, wypadł znacznie lepiej niż przypuszczałem. Zrobiony po amerykańsku, w nieco parodiowej konwencji, z dużą liczbą brutalnych scen i schematycznych zagrań, które weszły już do kanonu. Uprawiasz seks na odludziu? Giniesz. Rozdzielacie się? No to już po was. Jesteś dziewicą i uosobieniem wszelakich cnót? W pojedynkę pokonasz wszystkich uzbrojonych po zęby psycholi, którym Arnold Schwarzenegger nie dałby rady. I tak dalej. Oczywiście nie ma tu aż takich absurdów, twórcy raczej umiejętnie korzystają z dobrodziejstw gatunku. Antagoniści wygl
  4. Na razie cisza na temat kolejnych części więc nie wiadomo kto czyje pomysły tym razem zapożyczy
  5. Złodzieje nie mają lekko. Nikt ich nie lubi, a do tego wykonują mocno stresującą robotę. A już kompletnie przerąbane, gdy muszą rabować w mieście o nazwie Miasto, ponurym niczym Gotham i pełnym strażników z wyjątkowo niską tolerancją wobec przestępców. To mój pierwszy Thief, dlatego też pewnie jestem daleki od plucia jadem w kierunku tej części. Czytałem różne opinie, głównie negatywne. Według mnie to całkiem udana skradanka z mrocznym klimatem. Do tego tania jak zupka z proszku. Oczywiście nie wszystko wyszło jak trzeba, ale ideały nie istnieją. Steampunk w grach wciąż jeszcze nie został
  6. Aż do premiery zrebootowanego Tomb Raidera nie byłem fanem przygód panny Croft, żenskiej wersji Indiany Jonesa z piersiami w rozmiarze XXL. W końcu jednak przyszedł ten dzień, gdy skuszony krwawymi trailerami i przykuwającą oko grafiką oraz ładną buzią głównej bohaterki trafiłem do tropikalnego raju dla kanibali i innych dziwolągów. Jak się okazało mroczniejszy klimat i zwrot w kierunku unchartedowej widowiskowości był strzałem w dziesiątkę. Taki był Tomb Raider, a jak sprawy aię mają z kontynuacją? Początkowo piałem z zachwytu, nie mogąc oderwać się od gry. Co prawda rzucających się w oczy
  7. Czasem przy kawie, papierosie i alkoholu nachodzą mnie różne dziwne refleksje. Na przykład dlaczego jedne tytuły zdobywają światowy rozgłos, a inne przepadają w otchłani niepamięci. Odłóżmy te przemyślenia na bok i skupmy się na grze, która pojawiła się na moim dysku znikąd, a została na bardzo długo. Zainstalowałem ją na próbę, bo ważyła tylko sześć gigabajtów. Chciałem dowiedzieć się w końcu, gdzie tkwi cała magia gatunku battle royale. I wpadłem, przepadłem. Od dawna wiedziałem, że największym mankamentem tego rodzaju zabawy jest długie oczekiwanie na odrodzenie. To nie deathmatch, gdzie
  8. Na pierwszy rzut oka można by sądzić, że to dziwna bijatyka, w której naprzeciw siebie stają niedźwiedź i panda z torebką na ramieniu. Po zagłębieniu się w niuanse systemu walki, stwierdzam jednak, że pod wieloma względami to lepsza gra od Mortala i Injustice. I najgrzeczniejsza, pomimo obecności Negana i jego pały oraz podskakujących kobiecych piersi. Zacznijmy od multiplayera, czyli głównego dania większości bijatyk. Nie jest tu tak kolorowo jak sugerowałoby menu główne. Mamy co prawda trzy tryby zabawy online, ale tak naprawdę tylko w meczach rankingowych można w miarę szybko znaleźć
  9. Od czasu pierwszego Call of Juarez czekałem na dobry interaktywny western. W zasadzie go dostałem. I nie jestem zadowolony. Dawno dawno temu GTA San Andreas rozbiło bank, pozamiatało i zmiażdżyło każdą inną grę z otwartym światem, jaka odważyła się stanąć z nim w szranki. Kolejnym takim kamieniem milowym było GTA V, które zrzuciło starego króla sandboksów z Żelaznego Tronu, nawet nie mówiąc przepraszam. RDR 2 nie przeskoczyło wysoko zawieszonej poprzeczki, a pod pewnymi względami wywróciło się w czasie biegu i mocno poobijało. Co poszło nie tak? Po pierwsze fabuła. Poza spaghetti western
  10. Czy remaster (a może nawet remake) gry wydanej około 15 lat temu na PlayStation 2 ma jakiekolwiek szanse w starciu z nowoczesnymi produkcjami? Owszem, ale na pewno nie jest to pozycja dla każdego. Przede wszystkim to nie gra, w której akcja leci na łeb, na szyję, a z każdego krzaczka wyskakuje coś ciekawego. Tutaj świat jest wyjątkowo pusty, nie ma setek znaczników, tysięcy znajdziek, czy rozbudowanych questów. W zasadzie jesteśmy tylko my i nasz koń. No i jeszcze Kolosy. Z nimi jednak sobie nie pogadamy, bo naszym celem jest ich zgładzić. Gra składa się więc głównie z eksploracji świata, a
  11. Nie lubię mechów, dlatego miałem przeczucie, że Titanfall może nie trafić w moje gusta. Jedynkę pominąłem, ale z uwagi na singla dołożonego w dwójce postanowiłem się przemóc i wskoczyłem do zaskakująco interesującego świata s.f. Całkiem dobra kampania co chwilę przypominała mi inną grę. Na początku Crysisa, potem Call od Duty Infinite Warfare, jeszcze później Somę i inne mroczne s.f., a gdy dostałem w swoje śliskie od potu i innych wydzielin łapska urządzenie do zabaw z czasem, nagle skojarzyło mi się to wszystko z Prince of Persia Warrior Within. W Titanfallu też dużo biegamy po ścianach
  12. God of War się zmienił. Mówi mi to woda. Mówi mi to ziemia. Wyczytałem o tym w recenzjach i dowiedziałem z niepewnych źródeł. A co najważniejsze doświadczyłem tego na własnej skórze. Czy zmienił sie na lepsze? Nie jestem do końca przekonany. Gra ponownie składa się głównie z walki, eksploracji i zagadek. Co do tego pierwszego grało mi się całkiem przyjemnie, aczkolwiek do geniuszu trochę zabrakło. Topór ma kilka ciekawych bajerów, natomiast znacznie przyjemniej mieli się wrogów pojawiającymi się dość późno Ostrzami Chaosu. Najgorsze jednak, że grę znacznie okrojono z epickości. Nie ma już
  13. Myślałem, że po Odyssey powrót do starych Asasynów będzie przeżyciem hamletowskim, a pytanie grać albo nie grać (bo na przykład szkoda czasu) będzie mi się non stop tłukło po głowie. Na szczęscie po raz kolejny wszedłem do tej samej rzeki i dałem się porwać nurtowi przygody bez kręcenia nosem. Wszystko tu jest znajome, a misje zdają się odtwarzać schematy znane od lat. Punkty synchronizacji, skoki do wozów z sianem, walka, skradanie, kogoś trzeba dogonić, kogoś innego przegonić, a od czasu do czasu wyeliminować jakiegoś złego Templariusza metodą cicho-sza. Poza tym jest jeszcze masa pierdółek
  14. Kiedy z całej gry w pamięć zapada tylko zakończenie to chyba nie jest dobrze. Po kolei jednak. Zapraszam do świata neo-kowbojów, sekciarzy palących Bagienne Ziele i traperów tańczących z wilkami. Far Cry 5 kusił mnie wizją dzikiej Ameryki, lasów pełnych zwierząt do odstrzelenia i stawów ze złotymi rybkami, a także grupą psycholi na miarę Vaasa. Po części to właśnie dostałem, bo „piątka” to składanka wielu różnych rzeczy z poprzednich części i w zasadzie klasyczna gra Ubisoftu z dużym, otwartym światem, historią osadzoną we w miarę realistycznym otoczeniu i kiepską fabułą. Ta ostatnia poz
×
×
  • Create New...