Jump to content

fanthomas212

Akademia CD-Action [GAMMA]
  • Content Count

    45
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

fanthomas212 last won the day on November 15 2018

fanthomas212 had the most liked content!

Community Reputation

7 Neutralna

About fanthomas212

  • Rank
    Goblin

Recent Profile Visitors

5,678 profile views
  1. fanthomas212

    Far Cry 5 - moja opinia

    Kiedy z całej gry w pamięć zapada tylko zakończenie to chyba nie jest dobrze. Po kolei jednak. Zapraszam do świata neo-kowbojów, sekciarzy palących Bagienne Ziele i traperów tańczących z wilkami. Far Cry 5 kusił mnie wizją dzikiej Ameryki, lasów pełnych zwierząt do odstrzelenia i stawów ze złotymi rybkami, a także grupą psycholi na miarę Vaasa. Po części to właśnie dostałem, bo „piątka” to składanka wielu różnych rzeczy z poprzednich części i w zasadzie klasyczna gra Ubisoftu z dużym, otwartym światem, historią osadzoną we w miarę realistycznym otoczeniu i kiepską fabułą. Ta ostatnia poza zakończeniem i początkiem, dającym nadzieję na więcej ciekawych rzeczy, jest strasznie rozwodniona. To jak Dr House, gdzie mamy fabułę dla poszczególnych odcinków (tu – zadań pobocznych), ale w jakiś konkretny sposób się one ze sobą nie łączą. Niektóre z tych zadań są co prawda dość popieprzone, a więc na swój sposób zabawne (mam co prawda nieco skrzywione poczucie humoru) jak na przykład ucinanie byczych jąder tuż po kopulacji, z których zostanie przyrządzony miejscowy przysmak, czy zbieranie przedmiotów z kosmosu dla faceta, który na koniec wyparuje.Problem pojawia się, gdy te wszystkie zadania po paru godzinach już nie bawią, a zaczynają nudzić. Główną atrakcją serii jest otwarty świat z dużą ilością rzeczy do zbierania, polowaniami, wędkowaniem i szukaniem skarbów w skrytkach prepperskich. Zawsze można też po prostu się powłóczyć po okolicy i poodkrywać nowe miejsca. Jest jeszcze coop i multi, ale one raczej pogarszają ogólny odbiór, zwłaszcza dla fanów trofeów, zmuszonych brodzić w masie badziewia stworzonego przez gimnazjalistów-programistów w czasie szkolnej przerwy. Nie ma w tym frajdy, nawet granie na mapach Ubisoftu jest po prostu nudne i chaotyczne. Coopa nie miałem okazji przetestować, bo nie ma opcji matchmakingu. Koniec końców znudził mnie ten Far Cry, rozczarował (wątek sekciarzy totalnie spartolono) i w zasadzie dostałem po raz trzeci to samo, tylko w innym opakowaniu. Plus za spluwy do wynajęcia, czyli towarzyszy o różnorakich talentach i niedźwiedzia Cheeseburgera. 7-/10
  2. fanthomas212

    Co myślę o Assasin's Creed Odyssey?

    Teoretycznie Odyseja to najlepsza odsłona cyklu, jednak czy to nadal stary dobry Asasyn? Tego nie jestem do końca pewien, a kolejne części mogą mieć tyle wspólnego z serią co pierwszy Assasin’s Creed z Prince of Persia. Wtedy też chciano zrewolucjonizować formułę i narodził się nowy tytuł. Czy Odyssey to faktycznie pewna rewolucja w serii? (Zaznaczam, że w Origins jeszcze nie grałem, ale wygląda ono bardzo podobnie, co zaczyna mnie niepokoić). No to zobaczmy. Wspinanie się, bieganie po dachach, skoki wiary? Są. Coś tam o Prekursorach? Jest. Historia pomieszana z fikcją? Obecna. No ale dobra, gdzie są asasyni i templariusze? Pewnie po skończeniu wątku głównego i ograniu Origins trochę mi się rozjaśni, ale do tego daleko, bo ta gra jest tak ogromna, ze już mi się znudziła. To już nie formuła GTA, gdzie po zakończeniu jednej misji można było zaczynać następną, a dużo większe zapożyczenie z RPG-ów. Dlatego nie da się szybko przebiec przez wątek główny, bo czeka nas mozolny grind. Ciągle mamy o kilka poziomów za mało by kontynuować opowieść, więc trzeba wykonywać zadania poboczne, bardzo powtarzalne i kompletnie bez ikry. Trochę szkoda, bo fabuła mi się przez to jakoś rozmemłała, choć sama w sobie jest z grubsza taka sama jak we wcześniejszych odsłonach. No i to czego najbardziej się obawiałem – pływanie statkami i walki na morzu. Tak, powrócił koszmarnie nudny element Black Flag. Na szczęście nie trzeba co drugą misję zasiadać za sterami, dostając choroby morskiej, ale kiedy gra już do tego zmusza zaczynam żałować, że nie gram w Unity. Przejdźmy do pozytywów. Otwarty świat. W końcu to główny powód do nazwania tej części najlepszą. Mamy całą Grecję, dziesiątki, a może i setki wysp, a ja jako urodzony podróżnik-domator ochoczo wyruszyłem w świat. I co odkryłem? Masę rzeczy do roboty. Niestety większości nie da się ruszyć, bo zdarzają się miejsca, gdzie zwykłe koguty (a la te z Sekiro) mogą nas zabić, a co dopiero łucznicy, czy opancerzeni po zęby najemnicy. Trochę brakuje większego zróżnicowania krajobrazów, ale to w końcu nie kolejna kraina fantasy, gdzie można dać dosłownie wszystko. Walory historyczno-geograficzne muszą wystarczyć. Walka niby przypomina soulsową, ale tak naprawdę wcale nie. Po prostu nie czułem tego co tam, choć wałczyło mi się nieco lepiej niż w Wiedźminie, czy innym Skyrimie. Są „combosy”, drzewko umiejętności, twardzi przeciwnicy. No, fajnie, fajnie. Wzorem Cienia Mordoru dostajemy listę najemników do skoszenia, Czcicieli Kosmosa do wyeliminowania i ogólnie masę innych przeciwników do zlikwidowania. Ta gra pęka w szwach od zawartości (co prawda nie zawsze interesującej), co sprawia, że droga do platyny wydaje się tak odległa jak moje wakacje wśród lesbijek na Lesbos. Jest masa znajdziek (warto zbierać enigmatyczne ostrakony, bo zawierają zagadkowe informacje, gdzie szukać kolejnej znajdźki, czyli grawerunków), romansów, legendarnych zwierząt i mitycznych potworów do ubicia oraz dużo dużo więcej. Jest co robić. Ode mnie 9/10
  3. fanthomas212

    Podsumowanie Bloodborne - bossowie - część 2

    Odrodzony - Yahargul to najczęściej odwiedzana przeze mnie lokacja w grze, głównie dlatego, że non stop ktoś tam dzwoni po pomoc. Siłą rzeczy więc z Odrodzonym musiałem również wielokrotnie się zmierzyć. To chyba najbrzydszy boss w grze, u którego nawet ręce mają nogi. Warto więc w te nogi ostro nawalać, nie przejmując się zbytnio nadlatującymi z góry ognistymi kulami. Boss jednak posiada dwa silne ataki, jeden to zabierający sporo życia rozbłysk gdzieś w połowie walki, drugi to wydzielanie zatruwającego śluzu. Poza tym raczej niegroźny przeciwnik. Mroczna Bestia Paarl - w sumie za bardzo się jej nie przyjrzałem, ale całkiem fajnie wyglądający przeciwnik, zadający "piorunujące" ataki i bardzo wrażliwy w okolicy tylnych łap. Do tego lepiej ukryty niż na przykład Odrodzony Micolash - wnerwiająca walka, zwłaszcza że przeciwnik poczatkowo przed nami cuieka, potem znika i stosuje różne nieudczciwe sztuczki pokroju nasyłania armii szkieletów, czy atakowania mackami. Nie podobało mi się, podobnie jak z Romem, kwestia gustu Gwiezdny Emisariusz - Górny Rewir Katedralny to miejscówka wypełniona silnymi przeciwnikami i "czarownicami" wysysajacymi Wgląd, więc bezproblemowe dotarcie do bossa nie jest łatwe, ale warto bo moim zdaniem to NAJLEPSZA WALKA W BLOODBORNE. Otóż początkowo nie wiadomo dokładnie gdzie jest boss, trzeba go odszukać pośród masy drobnicy, potem, rośnie on do niebagatelnych rozmiarów, a sam jego wygląd bardzo mi się spodobał (nieważne, że wygląda jak jeden z przeciwników spotykanych w czasie normalnej gry), a po pewnym czasie jeszcze trochę się zmienia i atakuje z oddali. Walka bardzo mi się podobałą (ale to kwestia gustu) Ebrietas - ślimako-pąklo-ośmiornico-coś, nazywane często najtrudniejszym bossem w grze. W sumie zwykłe ataki nie są tak miażdżące jak swego rodzaju kosmiczny promień, który po prostu rozwala na łopatki nawet silną postać i trudno przed nim umknąć. Do tego dochodzą ataki wywołujące szał, więc trzeba mieć pod ręką środki uspokajające. Myślę, że jak ktoś nie może to warto zadzwonić, bo walka nie jest jakaś megasatysfakcjonująca. Amygdala - pająkopodobne stworzenie z mackami na głowie, czyli jestem na tak. Walka nie była jakoś przesadnie skomplikowana, wystarczy wleźć jej między nogi mocno bijąc i mieć nadzieję, że nie zwali się na gracza w czasie podskoków. Mamka Mergo - ta walka mi się podobała, przeciwnik jest odpowiednio groteskowy, ma wiele ramion z ostrzami, którymi szybko wymachuje i potrafi przywoływać klony. Jak na prawie ostatniego bossa w grze całkiem spoko. Gehrman - niby gość na wóżku, a jak wstanie to zmiażdży gracza swoją szybkością i agresją. Taki powrót do walki z Ojcem Gascoignem, tylko odpowiednio trudniejszy. Można się poczatkowo sfrustrować. Trochę szkoda, że boss nie zmienia postaci w połowie tak jak Gascoigne i nie przemienia się w jakieś ohydne monstrum. To byłoby fajne. Obecność Księżyca - "najostatniejszy" boss w grze, w dodatku bardzo mocno opcjonalny, ale na pewno nie najtrudniejszy. Jest odpowiednio dziwaczny, czaem blokuje możliwość leczenia się, a jeden z jego megaataków zabiera cały pasek życia (które można odzyskać metodą regainingu, więc nie warto stać z boku i chować się za krzaczkiem). Druga połowa gry ma lepszych bossów? Chyba tak.
  4. Bloodborne było świetne. To gra, którą każdy powinien poznać. Niesamowite lokacje, przeciwnicy, klimat. A teraz czas na małe podsumowanie jednego z najważniejszych elementów BB - mały ranking bossów (czyli co mi się podobało, a co nie): Bestia Kleryka – boss na start, niby nietrudny, ale na początku może sprawić problemy, bo zadaje mocarne ciosy. Wystarczy trzymać się blisko jego tyłka (i po tym tyłku go solidnie bić) by w miarę szybko wygrać. Ojciec Gascoigne – prawdziwy „pain in the ass”, około połowa graczy, rozpoczynających przygodę z Bloodborne w ogóle nie dała mu rady. Zdecydowanie najtrudniejszy pierwszy właściwy boss, spośród soulsowych gier. Agresywny i szybki, a do tego w drugiej fazie walki zmienia się w jeszcze groźniejszego, miażdżącego ciosami potwora. Jak dla mnie najbardziej pamiętna i frustrująca walka w całym BB. Tak, każdy powinien zagrać w tę grę. Pastor Amelia – No i ktoś myślał: pokonałem Gascoigne’a, teraz będzie łatwo. Nie będzie, a przynajmniej dopóki nie pokona się Pastor Amelii, czyli takiej trochę silniejszej wersji Bestii Kleryka (renifero-coś?), a do tego stosującej nieuczciwe praktyki leczenia się i przedłużania walki. Warto mieć dobrą broń i naparzać bossa po nogach, by nie mogła się uleczyć. Bestia żądna krwi – Kolejny całkiem trudny boss, niby opcjonalny, ale otwierający drogę do Lochów Kielicha. Bliski kontakt z nim grozi zatruciem i koniecznością zażycia (dość trudno dostępnego w hurtowych ilościach) antidotum. Do tego Bestia zadaje solidne obrażenia i jest szybka. A więc nadszedł czas – Dzwon Przywołania. Czarownice z Hemwick – W sumie łatwa, ale wkurzająca walka, przynajmniej do momentu, aż pojmie się, że nie warto bić sługusów wiedźm, a zająć nimi samymi w pierwszej kolejności, biegając po całej arenie i próbując zmusić je do stania się widocznymi. Tym razem mamy do czynienia z dwójką bossów (ślamazarnych) i gromadką (też ślamazarnych) przydupasów. Cienie Yharnam – A tu mamy trzech bossów naraz, każdy stosuje odmienną technikę wykańczania przeciwników. Jeden biega z mieczami, drugi bawi się z nami w (ogniste) kulki, a trzeci podbiera od kolegów zdolności po połowie. Do tego w dalszej fazie walki wyrastają im wężowe głowy, dostają nowe ataki, a czasem nawet przywołują do pomocy ogromne węże. Bardzo interesująca walka, choć przewagę liczebną wroga można zredukować dzwoniąc do przyjaciela z prośbą o pomoc w pokonaniu pewnych trzech obwiesi. Tępy Pająk Rom – najgorsza walka w całym BB, nudna i powtarzalna. Kompletnie nie przypadła mi do gustu. W pojedynkę pewnie byłby to najłatwiejszy boss w całej grze, bo na początku nawet nie atakuje, tylko ucieka (z prędkością ślimaka). Niestety ma obstawę w postaci kilkunastu drobnych i groźnych pajęczaków. Gdy wybijemy wszystkie boss teleportuje się w inne miejsce, a my znów musimy robić to samo (do tego obrzuca co jakiś czas gracza wybuchającymi kryształkami, zadającymi zwykle śmiertelne rany). A może po prostu nie lubię pająków? CDN...
  5. fanthomas212

    W ogniu namiętności pożądających miłości

    Pablo Etrusco wraz ze swoją nową wybranką serca, Marią Juanitą de la Scorbolora Fratullą, przechadzał się po parku w ciepły słoneczny dzień. Myśli Pabla błądziły jednak gdzieś daleko, zdawał się on nawet nie dostrzegać tych wszystkich kobiet w topless, przechodzących obok niego. Wspominał swoją byłą żonę i chwile, które przeżył razem z kochanką, o której Maria Juanita w ogóle nie wiedziała. - Wiem o twojej kochance – powiedziała nagle luba Pabla. - Niemożliwe, jeździłem tam tylko nocami, w dodatku podawałem ci tabletki nasenne. - Udawałam, że śpię, śledziłam cię i podglądałam jak uprawialiście dziki seks. Nakręciłam nawet dwugodzinny film porno jako dowód. - Proszę, tylko bez szczegółów. - A co, teraz się brzydzisz? - Nie, ale zaraz spodnie mi trzasną. Też muszę ci coś zdradzić. Jestem w ciąży. - Co? - Przepraszam, pomyliłem kwestie dialogowe. Chciałem powiedzieć, że zostałem obrzezany. - Jesteś Żydem? - Oczywiście, że nie, ale mój ojciec i matka byli Żydami. - Też ci coś zdradzę przy okazji. To ja jestem z tobą w ciąży. - Skąd o tym wiesz? - Matka czuje takie rzeczy. W dodatku to już koniec ósmego miesiąca. - Faktycznie, trochę przytyłaś. - Och, Pablo. Pewnie dziwi cię to, że nie skaczę z radości jak pijana i naćpana nastolatka. – Maria Juanita wyciągnęła chusteczkę i wytarła nos. – Teściowa zdradziła mi straszną prawdę. Wiesz o tym, że sypiała z twoim ojcem i potem ty się urodziłeś? - No raczej. - Pewnej nocy na imprezie, gdy byłeś pijany ona cię wykorzystała. Potem urodziła córkę, którą oddała do przytułku dla nienormalnych sierot, dziecko spędziło tam osiemnaście lat, a potem uciekło. - To patologia. Skąd ty o tym wiesz? - Bo teściowa mi powiedziała. Do cholery, Paul, już o tym wspomniałam. Słuchaj, co do ciebie mówię, a nie rozglądaj się za dupami. - A, no tak. - Paul, ty pierdoło. To ja jestem tym dzieckiem, a tym samym twoją siostrą i córką. - Przecież ja cię kocham. Nie pozwolę zniszczyć naszej miłości. Zabiorę cię do Arabii Saudyjskiej, tam można robić takie rzeczy, a nawet mieć siedem żon i dziesięć kóz. - Naprawdę, zrobisz to dla mnie? - Oczywiście. Chwileczkę… Jak możesz być ze mną w ciąży, skoro nawet jeszcze ze sobą nie spaliśmy? - Pewnie nawet nie pamiętasz, ale wykorzystałam cię pewnej nocy na imprezie, gdy byłeś pijany. - Mój ty misiaczku. Opuścili park, złączeni dłońmi, gruchając do siebie jak dwa gołąbki na dachu.
  6. fanthomas212

    Krótka przejażdżka po gatunkach - dark fantasy

    Może akurat ktoś znajdzie coś dla siebie ;P
  7. fanthomas212

    Krótka przejażdżka po gatunkach - dark fantasy

    Typowe dark fantasy stanowi połączenie fantasy z horrorem, osadzone jest w fikcyjnym świecie, często wzorowanym na czasach średniowiecza, z mrocznym klimatem i wątkami oraz postaciami zaczerpniętymi z powieści grozy. Nierzadko panuje w nich atmosfera beznadziei, pełne są również przemocy i wulgarności, a magia to domena wiedźm i nekromantów (a dobre wróżki są złe, tak samo jak większość głównych bohaterów). Można też natknąć się na dark fantasy dziejące się współcześnie – czyli dark urban fantasy (Dolna dzielnica, Jill Kismet, Akta Harry’ego Dresdena), czy też baśniowe dark fantasy (Towarzystwo wilków, Cruel sisters) Zalążków dark fantasy można doszukiwać się już w romantyzmie, czy też baśniach (na przykład te oryginalne braci Karlów Grimmów były dosyć mroczne), jednak za prekursora tego gatunku uważa się Michaela Moorcocka i jego cykl o Elryku. Przykłady dark fantasy: Literatura: Księga całości, Elryk z Melnibone, Akty Caine’a, Czarna Kompania, Malazańska Księga Poległych, Zmrok, Dolna dzielnica Gry: Path of Exile, Overlord, Bloodbrorne, Dark Souls, Castlevania, Legacy of Kain, Diablo Filmy: Towarzystwo wilków, Nieustraszeni Bracia Grimm, Hansel i Gretel, Solomon Kane, Van Helsing, Polowanie na czarownice, Armia ciemności Komiksy: Arawn, Opowieści z Telguuth, Kroniki Czarnego Księżyca, Requiem Vampire Knight Anime: Berserk, Goblin Slayer, Claymore, Re: Zero, Knight Templar
  8. fanthomas212

    Krótka przejażdżka po gatunkach - punk

    Punk zazwyczaj dzieli się na dwa główne podgatunki: cyberpunk i steampunk. Steampunk – akcja osadzona w XIX wieku, w epoce wiktoriańskiej, w mrocznych zadymionych miejskich zaułkach i z techniką opartą na maszynach parowych, alternatywna wizja świata połączona z fantastyką, na przykład współistnienie magii i technologii Literatura: Maszyna różnicowa, Mroczne materie Filmy: Liga niezwykłych dżentelmenów, Gry: Dishonored, Arcanum Cyberpunk - przyszłość, przedstawiony świat, którym rządzą korporacje i zaawansowana technologia. Ogólnie jest to ponura, dystopijna wizja, najczęściej akcję osadza się w miastach-molochach, a ludzie posiadają wszczepy ulepszające ich ciała Literatura: Neuromancer, Zamieć Filmy: Łowca androidów, Ghost In the Shell, Dredd Gry: Deus Ex, System Shock ***** Mniej znane “punki”: *Dieselpunk – gatunek, który powstał, gdy wiek XIX zaczął za bardzo ograniczać twórców, tak więc akcję osadzono w początkowych latach XX wieku *Decopunk – podobnie jak wyżej, ale silna inspiracja art deco, na przykład gra Bioshock *Avantpunk (bizarro fiction) – zazwyczaj szalone połączenie horroru, groteski, absurdu i surrealizmu, im dziwniej, tym lepiej. Są tu więc historie o facecie, który chciał wziąć ślub z własnym domem, o nawiedzonej pochwie, kopulujących budynkach, armii klonów wywołanej nadmierną masturbacją, porno z udziałem rekinów gwałcicieli i inne tym podobne atrakcje. Literatura: Bizarro dla początkujących, Bizarro Bazar *Biopunk – przedstawia wpływ biotechnologii na życie człowieka i różne wizje przyszłości z tym związane Literatura: Lewiatan Gry: Bioshock, Prototype Filmy: Gattaca, Existenz *Stonepunk - historia osadzona w alternatywnej wersji prehistorii Literatura: Earth's Children Filmy: 10000 B.C. Gry: Far Cry Primal, Zeno Clash *Sandalpunk - alternatywna wersja starożytności *Cattlepunk – steampunk, ale w westernowej konwencji (np. film Bardzo Dziki Zachód) *Clockpunk – czasy renesansu i wynalazki oparte na pomysłach Leonarda da Vinci
  9. fanthomas212

    Krótka przejażdżka po gatunkach – horror

    horror postapo to do horroru sci fi raczej by pasował
  10. fanthomas212

    Krótka przejażdżka po gatunkach - western

    Kontynuując podróż docieram tym razem na Dziki Zachód. Zacznijmy od klasyki: - literatura wagonowa – od tego zaczynały westerny, ale i romanse, były to pulpowe historie przygodowe o klasycznym, powielanym w nieskończoność schemacie, aczkolwiek podobno dobrze się je czytało siedząc w wagonie pociągu, najpopularniejsze w XIX wieku - klasyczny western – wyidealizowany obraz Dzikiego Zachodu, zazwyczaj przedstawiający walkę tych dobrych (np. szeryfów) z tymi złymi (bandytami) (np. Bonanza) - spaghetti western – główni bohaterowie to zazwyczaj bandyci albo przybysze znikąd, czasami w drodze do odkupienia win z przeszłości (filmy Sergio Leone np. trylogia dolarowa) - antywestern – większy realizm świata przedstawionego, brak standardowego podziału na dobrych i złych - western przygodowy – bohaterami są traperzy lub poszukiwacze złota, którzy walczą przede wszystkim z dziką naturą - western indiański – główni bohaterowie to trzecia strona konfliktów westermowych, czyli Indianie - Doctor and preacher - główni bohaterowie to doktor lub kaznodzieja - western komediowy – parodie historii osadzonych na Dzikim Zachodzie (Płonące siodła) - neo-western – historie osadzone na już nie tak Dzikim Zachodzie, a więc we współczesności, na prerii, obrzeżach miast i w małych miasteczkach (Desperado, Brokeback Mountain) - acid western - westerny z surrealistyczną, narkotyczną atmosferą (Truposz) - meat pie western - australijska odmiana westernu - eastern - westerny wschodnioeuropejskie (Lemoniadowy Joe) Na koniec jeszcze podgatunki powstałe w wyniku zgwałcenia westernu przez fantastykę - weird West - połączenie westernu z fantasy i s.f. (Mroczna wieża) - space western – ktoś kiedyś wpadł na pomysł, że podróż przez kosmos to prawie przejażdżka po dzikiej prerii, a kosmici to tacy trochę inni Indianie. I tak powstał western osadzony w przestrzeni kosmicznej (Firefly) - cattlepunk - western zmieszany ze steampunkiem
  11. fanthomas212

    Krótka przejażdżka po gatunkach – horror

    Zacznijmy tę krótką podróż po różnych rodzajach horroru od klasyki: - powieść gotycka – upiorna atmosfera, akcja zazwyczaj osadzona w nawiedzonych zamczyskach, ponurych domostwach, w nocy i w czasie burzy, mroczna odmiana powieści sentymentalnej, często bohaterami są niewinna dziewica i jakiś demoniczny ciemiężyciel, często nieświadomie nawiązuje do tego podgatunku Margerita (przykłady utworów: Frankenstein, Zamczysko w Otranto) - weird fiction – utwory z pogranicza horroru, fantasy i s.f., różnego rodzaju nienazwana groza, chaos i demony bezkresnego kosmosu. Weird fiction to głównie dzieła z początków XX wieku, współczesne podobne klimatem nazywane są New Weird, choć to szerszy podgatunek, do którego trafia wszystko, co wykracza poza schematy i pokazuje nowatorskie wizje (Lovecraft, Howard, Blackwood) - Ghost story – wyciągnięte z powieści gotyckiej i najczęściej osadzone w około współczesnych realiach historie o duchach (np. Duch) - Zombie/werewolf/vampire stories – mocno wyeksploatowane przez popkulturę historie z rodzaju Dracula, Skowyt, Resident Evil - monster stories – cała reszta potworów z mitów i legend i niewiadomo czego jeszcze, a także thrilleropodobne zmutowane zwierzęta (Szczęki i inne Piraniokondy) - road/forest horror – miejscem akcji są odludne tereny, drogi donikąd, nieprzebyte lasy (np. Droga bez powrotu) - horror rustykalny – osadzony na terenach wiejskich - horror s.f. – bo w odległej kosmicznej pustce nikt nie usłyszy twojego krzyku i to świetne miejsce na horror i walkę z obcą formą życia (Obcy, Dead Space) - horror psychologiczny – skupienie się na psychice bohatera (Babadook, Droga śmierci) - horror komediowy - straszno-śmiesznie lub parodiowo-pastiszowo (Porąbani, Redukcja, Straszny film, Stan i Wick - slasher – niewielka grupka osób, na którą coś albo ktoś poluje (Krzyk) Gore/splatterpunk/torture porn – skupione na pokazywaniu różnych obrzydliwości (Clive Barker, Jack Ketchum, seria Piła, Hostel) - Bizarro horror – horrory wykraczające poza ludzkie pojęcie (czyli bardzo dziwne) (Porno w sierpniu) - Mystery – połączenie thrillera, kryminału, a także horroru, cała akcja skupia się zazwyczaj wokół rozwiązywania jakiejś tajemnicy (cały czas nasuwa mi się na myśl twinpeaksowy klimat) (Wyspa tajemnic, Mullholland Drive)
  12. fanthomas212

    Krótka przejażdżka po gatunkach – science fiction

    zaledwie otarłem się o s.f., bo to nie mój gatunek
  13. Science fiction – podstawowy podział: - hard s.f. – pełne fachowych naukowych pojęć, mało zrozumiałe dla przeciętnego czytelnika (Ślepowidzenie) - soft s.f. – skupione na innych aspektach niż inżynieryjne i naukowe zagadnienia (Planeta małp, Firefly) - time travel – motywem przewodnim są podróże w czasie (Wehikuł czasu) - światy równoległe - historia dzieje się w innym świecie niż nasz - alien invasion – różne wizje inwazji kosmitów (Inwazja) - lost worlds – zaginione światy, ukryte przed ludźmi, zazwyczaj miesza się tu s.f. z przygodą (Zaginiony świat) - apokaliptyczne s.f. – świat na granicy zagłady (Czas zmierzchu) - postapokalipsa – koniec świata tak jakby nastąpił, niedobitki ludzkości walczą o przetrwanie (Metro 2033, Mad Max, Fallout) - robot fiction – roboty, androidy, sztuczna inteligencja (Ja, robot) - space opera – historie skupione wokół romantycznych przygód bohaterów, kosmicznych bitew, konfliktów międzyplanetarnych (Przebudzenie Lewiatana, Mass Effect) - gothic s.f. – wampiry i wilkołaki zmieszane z ponurą gotycką atmosferą i klimatem s.f. (Fevre Dream, Vampirella) - militarne s.f. – skupione na konfliktach zbrojnych i wykorzystaniu najnowocześniejszych technologii w walce (Kawaleria kosmosu, Cicha wojna) - dystopia/antyutopia – pesymistyczne wizje przyszłości, w których wolność jednostki jest ograniczana, a wszystko podlega kontroli (Igrzyska śmierci, Rok 1984, Niezgodna) - fantastyka superbohaterska – wyposażeni w nadnaturalne moce bohaterowie walczą ze złem (Batman, Superman i reszta bohaterów DC i Maervela, Watchmen)
  14. fanthomas212

    Krótka przejażdżka po gatunkach – fantasy

    Swego czasu zrobiłem mały research gatunkowy. Może akurat komuś się to przyda. Na początek fantasy i jego główne podgatunki: - high fantasy – dużo elementów fantastycznych, elfy, krasnoludy, wróżki; bohaterowie przeżywają niesamowite przygody, częsty schemat od zera do bohatera (Władca Pierścieni, Miecz Prawdy) - low fantasy – znikoma ilość elementów fantastycznych (Pieśń lodu i ognia, Płomień i krzyż) - postapokaliptyczne fantasy – niby są elfy, krasnoludy i magia, ale bohaterowie przemierzają zniszczony świat, pełen ruin fabryk, szczątków samochodów itp. (Kroniki Shannary) - futuristic fantasy – wizje przyszłości, w których rządzi nie technologia, a magia (cykl Morgaine, Jeźdzcy smoków z Pern) - dark fantasy – połączenie fantasy i horroru (Berserk, Czarna kompania, Droga zimnego serca, Legacy of Kain) - bangsian fantasy – historyczne postaci w zaświatach (Świat rzeki) - komediowe fantasy (Zbrojni, Drużyna pierścionka) - słowiańskie/nordyckie/celtyckie fantasy - historie oparte na słowiańskich wierzeniach, nordyckich mitach lub celtyckich legendach (Słowo i miecz, Synowie boga, Merlin) - urban fantasy – akcja osadzona w miastach, zazwyczaj współczesnych (Nigdziebądź, Amerykańscy bogowie, Fables) - heroic fantasy – bohaterami są silni i odważni wojownicy, którzy walczą ze Złem w fikcyjnych krainach (Conan) - juvenile fantasy – fantasy dla dzieci i młodzieży (Baśniobór) - young-adult fantasy – niby młodzieżowe, a i dorośli chętnie czytają (Harry Potter, Kroniki Wardstone) - baśniowe fantasy – fantasy stylizowane na baśń, a nawet czasem baśnią będące lub oparte na znanych historiach (Once upon a time, Zaklęta w sokoła) - science fantasy - połączenie science fiction i fantasy (Pan Lodowego Ogrodu) - surreal fiction - senne marzenia i koszmary, podróż przez krainy snu - realizm magiczny - szamanizm, legendy mieszające się z rzeczywistością (Legendy gwatemalskie)
  15. Mój osobisty ranking gier z serii Assasin's Creed: 9. AC 1 – pierwsza, a więc jeszcze najmniej rozbudowana część, stanowiąca zaledwie zalążek przyszłych rozwiązań. Grałem dawno temu, ale wtedy jeszcze nie rozumiałem fenomenu serii. 8. AC Unity – Unity na razie ląduje na tak niskim miejscu głównie poprzez fakt, że na moim sprzęcie działa raczej średnio, no i zdarzają się „okazjonalne” bugi. Niemniej ogromny Paryż, nieco zmieniony system walki i wspinaczki i tłumy na ulicach troszkę zachęcają do gry. W zasadzie jednak „nic nowego pod Słońcem”. 7. AC 4 Black Flag – tak, należę do tej niewielkiej grupy, którym ta piracka odsłona serii się nie podobała. Długie, nudne i zbyt częste rejsy statkiem, a na lądzie miałem wrażenie że misje są bardziej powtarzalne i schematyczne niż wcześniej. Fabuła za to nawet mi się podobała. Gdzieś uleciał jednak klimat serii albo ja przedawkowałem asasynów. 6. AC Rogue – no i znów dostałem choroby morskiej, tym razem jednak o dziwo grało mi się przyjemniej niż w „czwórkę”. Za to recykling lokacji i rozwiązań z wcześniejszych części, a do tego niekończące się i przyprawiające o nerwicę napisy końcowe bardzo mocno zaważyły na pozycji Rogue w rankingu. PS. Nie grałem jeszcze we wszystkie odsłony serii, więc nie znajdą się one na liście. CDN
×