-
Zawartość
99 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Gamemen
-
Aronka w 100% popieram . Ja CDA nie kupuje już od dawna, przerzuciłem się na Neo+, o wiele lepsza jakość tekstów.
-
Dlaczego ich nie trawisz? Robią fajne filmy, na poziomie, ludzcy są, a nie jakieś "paczta na mnie robie w grach i zarabiam" jak niektórzy na youtube. Pracują, ale widać, że robią to z pasją .
-
Jeśli byś to zrobił to z góry dziękuję .
-
Są płatne, ale dopiero po 14 dniach od opublikowania (to samo tyczy się recenzji, poradników itp.). Żeby wyłączyć reklamy wystarczy zainstalować adblocka. Robią to za kasę, bo to ich praca. Większość popularnych userów na yt tak robi, tyle, że ich filmiki są dostępne zawsze. Zauważ, że TVGRY często wyprzedza konkurencje, robi filmiki dobrej jakości, jeździ na wszelkiego rodzaju targi i robi z nich szczegółowe relacje i ogólnie chłopaki trzymają wysoki poziom. A jeśli Ci się nie podoba, to przecież nie musisz oglądać .
-
Gra, która jest dla Was niezniszczalna
temat odpisał Gamemen na Ferrou w Ogólnie o Grach (PC i Konsole)
Fallout 2 za wspaniały klimat, system turowy i niezłą fabułę, Fallout 3 właściwie za to samo (prócz rzecz jasna systemu turowego). Ale moją najbardziej niezniszczalną grą jest chyba James Pond 2 na amigę. Zagrywałem się w to jak wariat w dzieciństwie i do dziś pamiętam jak z tatą ubijaliśmy ostatniego bossa (gigantyczny bałwan, który próbował zniszczyć święta <3). -
Najlepsza/ najgorsza fabuła w grach?
temat odpisał Gamemen na Knockers w Ogólnie o Grach (PC i Konsole)
Najlepsza fabuła jaką do tej pory dane było mi poznać to ta z Red Dead Redemption. Wspaniała historia o odkupieniu, przyjaźni, miłości, stracie... Mógłbym tak wymieniać cały dzień. Musicie sami zobaczyć. Dodam tylko, że zakończenie wgniotło mnie w fotel i jak idiota patrzyłem przez parę minut w ekran telewizora (a była chyba godzina 2-3 w nocy - nie jestem jakimś nerdem, ale bardzo zależało mi żeby ukończyć grę jak najszybciej). A najgorsza? Szczerze, to nie podobała mi się w Mass Effect 2. Wszyscy ją zachwalali, ale na dobrą sprawę był tylko jeden twist, który wywołał u mnie jakiekolwiek emocje, a i tak nie było to nic oszałamiającego. Bardziej przypadły mi do gustu wątki poboczne, ale główny był trochę spartolony. -
Zamierzam sobie kupić Ogrody Księżyca, ale słyszałem, że to dość ciężka pozycja, ponieważ liczba ras, bohaterów, miejsc i bogów jest wręcz przerażająca i osoba dopiero raczkująca w świecie Malzańskiej Księgi Poległych może się nieco pogubić i w skrajnych przypadkach odrzucić powieść w kąt. Jak to jest?
-
Mroczne Miasto, czyli niedoceniony prototyp Matrixa (41+)
wpis na blogu dodał Gamemen w Duże ilości gamingu naraz
Wciągam dym dopalającego się powoli papierosa. Dochodzi już pierwsza w nocy, a ulice spływają krwią ofiar kolejnego pojeba z coltem. Gasną światła ulic, a zapalają się deski kolejnego podpalonego domu. Spoglądam przez okno na skondensowane w jednym miejscu zepsucie i... Chwile później leże w wannie wypełnionej po brzegi brudną wodą. Nie wiem gdzie jestem i co się właśnie stało, a najważniejsze jest to, że nie mam pojęcia co robi martwa dziwka w pokoju obok i dlaczego moje ręce są splamione jej krwią. Wiem, jestem beznadziejnym pisarzem (i to nie ma być jakaś wymuszona skromność, stwierdzam fakty), ale mam nadzieję, że wprowadziłem was w specyficzny klimat filmu noir z lat sześćdziesiątych. Chociaż w tym przypadku z lat... dziewięćdziesiątych, a konkretnie z roku 1997. Dodatkowo jest to film neo-noir, inaczej mówiąc dziejący się w przyszłości, jednak utrzymany w odpowiednim tonie, należnym do produkcji z tego gatunku. Poznajemy w nim losy niejakiego John'a Murdocha, który tak jak wspomniałem we wstępie, budzi się w zupełnie obcym sobie mieszkaniu, nic nie pamięta i jako gratis w pokoju obok znajduje martwą kobietę. Przez resztę filmu będziemy poznawać kolejne elementy układanki, które na końcu utworzą spójną i (w miarę) logiczną całość. Zazwyczaj w filmach z nurtu noir do złego przywodzi głównego bohatera kobieta. To ona zazwyczaj jest motorem napędowym historii.Tutaj miejsce kobiety zastąpiła utrata pamięci, która pcha bohatera w otchłanie swojego umysłu i dosyć zafiksowanej przeszłości, a ostatecznie czyni Bogiem. To zresztą dość ciekawy aspekt tej produkcji. Nie znajdziemy tutaj co prawda żadnych bezpośrednich nawiązań do Biblii (jak "Trinity" albo 'Nabuchodonozor' if you now what i mean), ale temat boskości przewija się przez cały film i na dobrą sprawę przy odrobinie chęci można cały film zamknąć w ramach metafory na miarę "Czasu Apokalipsy" Coppoli. W filmie przewija się parę postaci o których należy naskrobać parę słów. Pierwszą z nich jest doktor Daniel Poe Schreber; to oprócz tajemniczej rasy obcych chyba najbardziej enigmatyczna postać w filmie. Niby próbuje pomóc głównemu bohaterowi i zdaje się, że wie o nim więcej niż sam zainteresowany, ale nie odkrywa żadnej ze swoich licznych kart aż do ostatnich dwudziestu minut seansu. Nieźle zarysowana i trochę wpasowująca się w pewne stereotypy nieco szurniętego naukowca postać. Na Emme Murdoch, czyli żonę głównego bohatera, właściwie nie warto strzępić języka (w sumie to klawiatury). Rola zagrana strasznie bezpłciowo, do tego okropnie dobrana aktorka i... no szczerze mówiąc nie jest zbyt urodziwa, a małżonkę takiego gościa jak Murdoch wyobrażałbym sobie bardziej jako ponętną seks lisice niż czarnego borsuka, ale okej, co kto lubi, może to tylko mój spaczony gust. Zapomniałbym prawie o Inspektorze Franku i wbrew pozorom zwrot "Zapomniałbym" nie jest tanim chwytem żeby ta notka była bardziej pro. Serio, przypomniałem sobie o nim dopiero pod koniec pisania tego akapitu, trochę to o nim świadczy. Niby jest, ale w zasadzie mogłoby go nie być, do tego ginie w sposób tak durny, że aż śmieszny. Przez prawie cały film ściga głównego bohatera by po jednej scenie obrócić swój dotychczasowy światopogląd o 180 stopni i się z nim sprzymierzyć. Do tego jest zbudowany ze strasznych kliszy twardego detektywa z przeszłością, który potrafi się poświę bla bla bla. Miasto to w zasadzie główny bohater w filmie. Panuje w nim wieczna noc i już od początku wiemy, że skrywa jakąś tajemnicę, którą również będzie dane widzowi odkryć, jednak dopiero pod sam koniec filmu. Jak na rok 1997 efekty specjalne są naprawdę niezłe (chociaż ostatnia walka woła o pomstę do nieba) i raczej nie ma się do czego doczepić. Dark City stopniowo wprowadza widza w swój świat i hipnotyzuje już od pierwszych minut ciskając w nas kolejnymi puzzlami układanki, do których niestety nie mamy obrazka, który pokazałby jak je prawidłowo ułożyć, ale to właśnie dzięki temu chce się ten film oglądać. Obcy o których wspomniałem wcześniej nie są tylko ozdóbką - kontrolują oni całe społeczeństwo mieszkające w mieście. Śledzą ich każdy ruch i od czasu do czasu zatrzymują czas by móc dokonać małej przebudowy bądź wpłynąć na życie paru przypadkowych obywateli (ta notka ma co prawda parę spoilerów, ale jeśli zdradziłbym wam o co chodzi mi z tą "przebudową", a nie oglądaliście filmu, to miałbym na sumieniu wszystkie jedenastolatki, które żaliłyby się w komentarzach. Nikt nie lubi płaczących dzieci). W gwoli ścisłości, obcy mają aparycje ludzi, tyle, że są biali, łysi i noszą czarne płaszcze (co za oryginalność, aczkolwiek film miał premierę 15 lat temu, więc trzeba mu wybaczyć to i owo) Film został bardzo niesłusznie zapomniany i trochę ominięty i w sumie nie wiem czemu. Doskonały klimat noir z dużą domieszką współczesności, wspaniałe miasto, ciekawy koncept na fabułę, w której mimo, że pojawia się parę mniejszych lub większych idiotyzmów, da się oglądać bez bólu zębów. Nie jest to produkcja wybitna ale naprawdę warto się z nią zapoznać. Gwarantuję, że jeśli zdecydujecie się go obejrzeć, to będzie to naprawdę dobrze wykorzystane półtora godziny. Filmik na dziś: [media=] -
@Bleub Teraz jest lepiej, ale ciągle nie tak dobrze jak mogłoby być. Uncharted wygląda fenomenalnie, nie wiem w sumie do jakiej gry na Xboxie można by go porównać.
-
@Nigger Cytując post Soap'a - "Kruczek w tym iż aby tekstury w hd się "aktywowały" (jeny, jak to brzmi) trzeba grę zainstalować na dysku twardym konsoli." Autor posta wyraźnie sugeruje, że grę trzeba zainstalować na dysku twardym. Wydało mi się to dziwne, dlatego spytałem, bo post wprowadza częściowo w błąd.
-
@Qbuś Z Dostojewskim nie mam żadnych problemów, raczej wszystko ładnie i szybko wchodzi, że tak powiem. Natomiast u Kafki... Cóż, czytając ostatnio Proces miałem naprawdę spore problemy. MIejscami po prostu przerywałem w połowie strony i odkładałem książkę na półkę bo poziom bełkotu/nudy przekroczył stopień krytyczny. W ogólnym rozrachunku jest to książka naprawdę dobra, szczególnie jeśli zaczniemy ją sami interpretować, ale miejscami naprawdę miałem ochotę ją sobie odpuścić. Dodatkowo ostatni rozdział był moim zdaniem taki sobie i odstawał od reszty, ale może to dlatego, że został dokończony po śmierci autora.
-
UP@ Mimo, że teoretycznie PS3 powinno mieć w większości przypadków lepszą grafikę to tak nie jest. Wynika to z tego, że playstation jest trudniejsze w programowaniu niżeli Xbox 360. Spójrzmy choćby na takie Uncharted 2/3 - jedne z najlepiej wyglądających gier obecnej generacjii, a to dlatego, że zostały zrobione przez ludzi, którzy PS3 znają od podszewki. Niestety z grami multiplatformowymi jest już o wiele gorzej i tutaj zdecydowanie lepiej wypada X360. Osobiście wolę Xboxa ponieważ nie szukałem kombajnu, w którym będę mógł słuchać muzyki i oglądać filmy na 'blu reju', a konsoli do gier i jako taki X360 sprawdza się doskonale (i moim zdaniem lepiej od PS3) . Do tego slimka już się praktycznie nie przegrzewa, więc jest cód, miód i orzeszki.
-
Takie porównania nie mają sensu. Po pierwsze, pecety już dawno przegoniły technologicznie konsole, po drugie - jeśli porównujemy grafikę na X360 i PS3, to zawsze osoba, która posiada np. PS3 będzie mówiła, że na jego konsoli gra wygląda jednak lepiej i odwrotnie.
-
Ciekawe jak Dark Souls sprawdzi się na PC. Trcohę przykro, że twórcy robią czystą konwersję z konsol i nie poprawiają błędów (przycinanie się w pewnych lokacjach, atakowanie przez ściany itp.), ale przynajmniej dostaniemy trochę nowego contentu.
-
Teoria, a praktyka to dwie różne rzeczy. A tak btw. jeśli masz wersje 4gb, to polecam Ci kupić pendrive'a 16GB i instalować na nim gry. Mało jest produkcji na X-pudło, które zajmują więcej niż pojemność takiego pendrive'a. Jednak pamiętaj, że X360 nie obsługuje nośników większych od 16GB. Odtwarzanie gry z płyty nie ma żadnych zalet - gorzej chodzi, loadingi są o wiele dłuższe, potrafi chrupnąć, niszczy się nośnik... mógłbym wymieniać dalej, ale myślę, że to da Ci jakiś obraz sytuacji .
-
Minus jest taki, że wszystkie modele (prócz pierwszaego) nie mają emulacji gier z GBA, innymi słowy nie pograsz sobie w pokemonki . Nie kupuj DS'a! To już praktycznie martwa platforma, lepiej zaczekać trochę, dozbierać czy tam dostać wypłatę i kupić 3DS'a. Wtedy będziesz mógł grać we wszystkie gry jakie NIntendo wydało począwszy od pierwszego modelu DS'a, a tak masz spore ograniczenie i nigdy nie obczaisz Zeldy, Snake'a, Mario i niedługo paper mario (jedna z najlepszych sub-serii moim zdaniem).
-
Albo zalej pada wodą, wysusz i powiedz, że nagle przestał działać, a ty nie masz pojęcia jak to się mogło stać .
-
Ja mam jedynie przyjaciółkę, chociaż to w sumie nie jest konsola, ale chyba się zalicza, nomen omen.
-
Pewnego ranka matka upuszca córkę na podłogę. Później zakopuje ją w parku, rozgłasza w mediach, że zaginęła, a ona sama została napadnięta. Później zgłasza się do szemranego detektywa bez licencji, któremu po pewnym czasie wyznaje, że wszystko było ukartowane i to ona zabiła córkę. Detektyw zgłasza sprawę na policje, a bohaterka przyznaje się do winy. Później ucieka do krakowa i tańczy w klubie go-go gdzie do końca życia rozdaje autografy. Dodaj jeszcze apodyktyczną rodzinę, akcje umieść na księżycu w roku 2132 i masz bestseller. Może być?
-
To już tak nisko upadli, ci przeciętni uczniowie? Biada temu narodowi. Czytałem "Cyberiadę" dawno temu i pamiętam, że już sama wierzchnia warstwa (żartobliwe bajki) sama w sobie ma spore walory rozrywkowe. Poznając zwariowane perypetie Trurla i Klapaucjusza, świetnie się bawiłem. Wiesz, teraz przeglądarki robią to za nas. Niestety, poza tym 'kto teras czyta ksionszki cieniasie, dawaj na fajeczke i pifko w osmiu' . Mimo to ja jestem zbyt leniwy nawet na google it .
-
ZNIENAWIDZ MNIE I TO CO ROBIE :D :D :D xD xD xD ^^ ^^ ^^ ^^ xP xD
wpis blogu skomentował Gamemen Dariusxq w Tłiterek Darusia ;*
Pamiętam jak kiedyś prowadziłeś bloga i dwadzieścia razy go zamykałeś, tymczasem wchodzę, a Ty go ciągle prowadzisz . -
Podobno późniejsze książki to już trochę gdybanie i gruby spadek formy; jeśli to prawda to pewnie Panowie z HBO pominą wiele wątków.
