Jump to content

Repartee

Forumowicze
  • Content Count

    185
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

100 Znakomita

About Repartee

  • Rank
    Krasnolud

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Sposób kontaktu

  • Strona WWW
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array

Recent Profile Visitors

2,761 profile views
  1. Jeśli porównuje się inne wymiary godzin pracy albo w ogóle inne etaty - to jest to poważny błąd i wypacza wyniki, okej. Ale np. KE rozpatruje godzinową stawkę wynagrodzenia i ta według zebranych danych też jest różna. Co do tych mniej bardziej opłacalnych branży - to jest jeden z powodów, który KE podaje jako przyczynę pay gap: http://ec.europa.eu/justice/gender-equality/gender-pay-gap/causes/index_en.htm Wiadomo, że chodzi o kwalifikacje. Akurat z tym jest ewentualnie inny problem - w ekonomii/biznesie kobiety zatrzymują się na niższych szczeblach kariery, mimo że studia w tej dziedzinie kończy mniej więcej równa liczba przedstawicieli obu płci. I jeszcze coś a propos 40% mężczyzn - ofiar przemocy domowej: http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-statystyki/przemoc-w-rodzinie/50863,Przemoc-w-rodzinie.html
  2. http://wynagrodzenia.pl/artykul.php/wpis.2257 http://gospodarka.dziennik.pl/praca/artykuly/398794,sa-duze-roznice-w-zarobkach-kobiet-i-mezczyzn-na-najwyzszych-stanowiskach.html http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3765041,dlaczego-kobiety-zarabiaja-mniej-od-mezczyzn-bo-same-tego-chca-lista-zarobkow,1,id,t,sa.html Eee... Po czym przeczytałam niektóre artykuły i zacytowałam fragmenty, które zupełnie przeczą temu co twierdzisz (o tych 40%). Twojego źródła... Obrzezanie - nie będę z Tobą rozmawiać na ten temat. Twoje "źródła" w ogóle nie dotyczą obrzezania dziewczynek. A poza tym Voice for Men to organizacja o wyraźnym ideologicznym sznycie, antyfeministycznym dodajmy.
  3. No wiem. Przeczytaj jeszcze raz moją wypowiedź na ten temat, bo najwyraźniej nie zrozumiałeś. Ogarnęłam te linki. Tylko widzisz, trudno uwierzyć, że specjaliści (no bo jednak tak należy określać ludzi, którzy pracują w tych Eruostacie, instytucjach, Komisji Europejskiej, rządach państw) znający się na rzeczy (no przynajmniej przeważnie....) dokonują tak fundamentalnych błędów w analizie danych. To nawet średnio ogarnięci licealiści nie zrobiliby takie błędu. Jeśli czytam na oficjalnej stronie Komisji Europejskiej, że gender pay gap istnieje, to uznaję, że wiedzą o czym mówią (szczególnie, że później opracowują strategie jak temu przeciwdziałać). Powiedzmy, że politycy (Obama) posługują się uproszczeniem i dlatego padają takie liczby 77 centów za dolara itd. i wiadomo, że im większa dysproporcja, tym lepszy efekt. Ale twierdzenie, że te wszystkie organizacje/instytucje o światowej renomie popełniają wciąż kardynalne błędy przy analizie danych i jeszcze na tej podstawie wdrażają kosztowne programy naprawcze itd., jest mocno wątpliwe moim zdaniem. Szczególnie, że Twoi specjaliści (ci z linków) oprócz tego, że zarzucają błędy metodologiczne w obliczaniu tej różnicy, to jednocześnie nie powołują się na żadne inne badania. Co najwyżej mówią: "jeśli wziąć pod uwagę czynniki, które są ignorowane to różnica w zarobkach jest marginalna", ale nie podpierają tej tezy żadnymi danymi. Nie chodzi o to, że w jakimś zawodzie pracuje więcej kobiet, a w innym więcej mężczyzn. O dyskryminacji mówimy wtedy, kiedy dostęp do zawodu jest w jakiś sposób ograniczony, inaczej wygląda perspektywa awansu itd. Again, przeczytaj jeszcze raz wszystko, co zostało przeze mnie na ten temat napisane w wcześniejszych postach. Nie chce mi się tego jeszcze raz wszystkiego pisać. Wiek emerytalny ustala się w odniesieniu do całej grupy, a nie jednostek. Robi się to na szczeblu państwowym, rozpatrując sprawę w skali marko a nie mirko. A troską państwa w sferze makro, jest m.in. przyrost naturalny. W ogóle nie o to chodzi. Again, wrócić do wcześniejszych postów. You've lost me there. Czyli podałeś mi linki do stron, które na ogół posługują się "niesprawdzonymi" danymi, ale akurat w sprawie przemocy domowej wobec mężczyzn dane są rzetelne. Super. Tylko jak Ci napisałam, nawet w tych Twoich artykułach piszą, że zdecydowana większość to kobiety. Dla ciekawości otworzyła kolejny link - tym razem z Time'a. "In his 2010 review, Straus concludes that in various studies, men account for 12% to 40% of those injured in heterosexual couple violence." - rozstrzał od 12-40% jest hm, ogromny. Ale fajnie, że przyczepiłeś się górnej granicy, bo udowadnia Twoją tezę. A ja uważam, że 12% mężczyzn to ofiary przemocy domowej (bo wolę 12% od 40%). Zatem zdecydowana mniejszość. To wpisz sobie w google hasło "obrzezanie u dziewczynek". Sorrki, zapomniałam wstawić. To cytat stąd: źródło "Następstwa tych praktyk mają różny wymiar. Część z kobiet wykrwawia się na śmierć już podczas zabiegu. Inne zapadają na szereg chorób, które często okazują się śmiertelne. Pozostałe muszą żyć okaleczone, odarte z kobiecości. Według Amnesty International wiele kobiet po tym zabiegu ponosi śmierć w wyniku szoku, wykrwawienia się, tężca lub innego zakażenia. Umiera około 30% poddanych obrzezaniu. Kobieta poddana takiemu zabiegowi ma zniszczoną seksualność oraz problemy natury psychicznej takie, jak urazy, kompleksy, depresje, lęki oraz oziębłość." Źródło Tutaj kolejne: źródło 2 źródło 3 źródło 4
  4. Eee... Studiuję FiR, czy feministki przegoniły mnie z politechniki? Hm, nie. Powód taki: kierunki techniczne nie interesują mnie na tyle, żeby to studiować i potem całe życie pracować na tym polu. W ogóle ta teoria jest imo niesamowicie głupia, ale zdaję sobie sprawę z tego, że maja decyzja odnośnie wyboru studiów pewnie nie będzie dla Ciebie przekonująca. Spoko, przeprowadzę wywiad wśród koleżanek z kierunków społeczno-humanistycznych i zapytam, czy wybrały takie studia, bo zostały wystraszone przez feministki. Nigdy nie skupiałam się na dokładnej metodologii tych statystyk, ale jeśli rządy, instytucje pozarządowe, europejskie itd. na podstawie tych danych (między innymi z Eurostatu) opracowują polityki, programy itd., które mają tę różnice zniwelować, to chyba robią to po coś. Trudno jest uwierzyć, że wszyscy się zmówili i kłamią w tej kwestii... Jaki to ma sens? Te dane są przecież analizowane przez specjalistów. Ty? Nie mam pojęcia. Mówimy cały czas o USA, prawda? Nigdy się nie interesowałam orzecznictwem w takich sprawach, ale uważam cały anglosaski system prawa za pełen patologii. A kto wypłaca te emerytury i ściąga na nie kasę z dochodu. Państwo. Zatem jeśli w jednym zdaniu pojawia się kwestia rodzicielstwa i emerytur, to chyba wypada włączyć w to państwo. A jeżeli tak się trzymasz skali mirko to wcześniejsza emerytura jest przejawem dyskryminacji kobiet, bo przez to mają niższe emerytury. ... W kwestii ofiar przemocy domowej. Otworzyłam jeden przypadkowy link - ten z Safehorizon. I co tam wyczytałam: - "Men are victims of nearly 3 million physical assaults in the USA" - "1 in 4 women will experience domestic violence during her lifetime" Z tego wynika, że 3 mln mężczyzn jest ofiarą przemocy fizycznej, a 1 na 4 kobiety to 25% kobiet... Dorosłych kobiet w USA było w 2014 roku 126 mln (dane z wiki). Jedna czwarta z tego: 31,5 mln. I jest to pewnie liczba niedoszacowana, bo liczyłam tylko dorosłe kobiety, a tu jest raczej mowa ogóle osobników płci żeńskiej. A te rzekome 4 mln kobiet ofiar przemocy domowej wzięte pewnie stąd: "More than 4 million women experience physical assault and rape by their partners", to kobiety które doświadczyły przemocy fizycznej i gwałtu. Zatem to: jest kłamstwo i manipulacja. W resztę linków nie klikałam, bo ten pierwszy mnie zniechęcił. Co do obrzezania - zostawiłabym to bez komentarza, bo to co starasz się udowodnić zasługuje na zignorowanie. Ale wtedy możesz uznać, że przyznaję Ci rację. Otóż nie: "Obrzezanie dziewcząt jest kompletnym przeciwieństwem obrzezania mężczyzn. Pozbycie się fragmentu lub całego napletka w młodości nie prowadzi do spadku płodności mężczyzny, nie skraca mu życia ani nie obniża satysfakcji z seksu. Bywa nawet zalecane jako środek dodatkowo zabezpieczający przed niektórymi chorobami przenoszonymi droga płciową. Obrzezanie kobiet UNICEF w swoim raporcie nazywa FGM/C – female genital mutilation/cutting, czyli okaleczanie/wycinanie kobiecych narządów płciowych."
  5. Nie za bardzo rozumiem. Gdzie jest ta dyskryminacja? I kto płacze? A to, że płacą mniej kobietom na tych samych stanowiskach w sektorze prywatnym, to fakt. A molestowanie to przestępstwo a nie dyskryminacja. I niektóre środowiska mają nadreprezentację "męskich świń" i przypuszczam, że w mocno zmaskulinizowanych zawodach kobietom może być trudniej się przebić. Hm, ta opieka nad dziećmi to trudna sprawa. Uważam, że jeden rodzic musi ją dostać - bo układy typu "2 tygodnie pomieszkasz u mamy, kolejne 2 u taty", to dopiero patologia. Ale to o czym piszesz - nie mam wiedzy jak to dokładnie wygląda w USA, ale jak ojciec może się widywać z dzieckiem raz w miesiącu pod kontrolą, to przypuszczam, że musiały w takich wypadkach decydować jakieś czynniki dodatkowe poza "rozwodzimy się i trzeba ustalić opiekę nad dzieckiem". A co do utrzymywania - no i dobrze, że ojcowie łożą na własne dzieci. No właśnie nie jest. W skali marko to jest bardzo ważny wybór dla państwa. Że co? A jaka jest skala problemu? Ostatnio w jakimś DDtvn albo czymś takim słuchałam o mężczyznach, będących ofiarami przemocy domowej, więc temat pojawia się w mediach. A problem jest dosyć poważny, bo rzeczywiście trudno tym mężczyznom dochodzić sprawiedliwości itd. Ale wybacz, jaki jest procent kobiet a jaki mężczyzn w przypadku ofiar przemocy domowej lub gwałtów? I tu maż swoją odpowiedź, dlaczego tych fundacji jest mniej... No i słusznie, bo to jest okaleczanie kobiet. Wybacz, ale porównywanie tych dwóch przypadków to nieporozumienie. Skutki obrzezania u dziewczynek i chłopców są zupełnie inne.
  6. W pielęgniarstwie - chodzi Ci pewnie sfeminizowanie zawodu. No okej, jest sfeminizowany podobnie jak obecnie edukacja (nauczyciele w szkołach). Tylko gdzie tu dyskryminacja? Sektor publiczny, wiec zarobki są takie same. Dostęp do zawodu chyba też, podobnie jak ścieżka awansu jest raczej dla obu płci tak samo otwarta. Co najwyżej odbiór społeczny jest nieciekawy - "dziwnie wygląda facet pielęgniarka". A sądownictwo - masz na myśli sprawy przyznawania opieki na dziećmi? Nie wiem, jak duży jest procent spraw, gdzie rodzice tak zaciekle walczą o dzieci, ale faktycznie zazwyczaj trafiają pod opiekę matek. No dobra - tutaj zdarza się, że ojcowie są traktowani przez sądy niesprawiedliwie. Mogę tylko powiedzieć, że działają organizacje, fundacje, które pomagają ojcom w takich sytuacjach. Hm, no niby sędzia to sędzia i płeć nie powinna mieć znaczenia. Faktycznie w wydziałach cywilnych, sądach rodzinnych jest często duża dysproporcja między sędziami-kobietami i sędziami-mężczyznami. W tym argumencie chodzi o to, że to jednak na kobiety spada obowiązek zajmowania się później dziećmi. Tzn. oczywiście ojcowie są i pomagają bardziej lub mniej, ale to wciąż na kobiety spada większość obowiązków związana z opieką nad dziećmi. A biorąc pod uwagę, ilość poświęconego na to czasu i wysiłku, to jest to właściwie praca równoległa do tej zawodowej, tylko nie opłacana. Świadomy wybór - tak, ale chyba jednak to dobrze dla państwa, że kobiety rodzą te dzieci. Z punktu widzenia państwa, to bardzo dobrze. No i zbierając to wszystko do kupy, masz uzasadnienie, dlaczego ta wcześniejsza emerytura kobietom "się należy". Mnie takie rozumowanie raczej nie przekonuje... Ten wiek emerytalny powinien być zrównany dawno temu. A będzie ta wojna? Bardziej o to mi chodziło niż o liczebność i technologię. Trochę przesadzasz. I jeśli zaczniemy rozmawiać o całym świecie, to myślę, że kobiety wygrają tę licytację "kogo bardziej dyskryminują". Wspomina się o dyskryminacji mężczyzn na niektórych polach - działają fundacje, jak te wspierające ojców (i pojawiają się w mediach też), w USA działają też te pomagające zgwałconym mężczyznom, coraz częściej przy okazji rozmów o gwałtach podnosi się fakt, że gwałceni są mężczyźni (to w USA). Dziewczynki też bywają obrzezywane. Co do wyroków to prawda i dosyć złożony problem. Bo ten rozjazd w orzekaniu kar dotyczy nie tylko kobiet-mężczyzn, ale też białych-czarnych, białych-latynosów itd.
  7. Osobiście też uważam te rozróżnienie za zbędne. Szczególnie, że wcześniejszy wiek emerytalny = niższa emerytura. Jedyny argument, jaki słyszałam to taki, że na kobiety spada opieka nad dziećmi. I choć to pewnie prawda, że ciąż to matki mają na ogół zdecydowanie większą rolę w wychowywaniu dzieci, nie czaję jak ten fakt wpływa na wiek emerytalny... Tj. kiedy mam 60 lat, to raczej swoimi dziećmi się już nie opiekuję.... No dobra - co prawda kobiet nie obowiązuje pobór itd., ale odkąd mamy armię zawodową prawdopodobieństwo, że zostaniesz powołany jest... niewielkie? A wcześniej odbycie obowiązkowej służby dotyczyło nie-studentów i dla wielu stanowiło jednak szansę na to, żeby się czegoś przydatnego nauczyć. Podsumowując, całe to zamieszanie z badaniami, przyznawaniem kategorii jest i tak dla picu bardziej, zatem to argument o znikomej mocy... A czy państwo mogłoby wymagać od kobiet prezentowania się przed komisją itd., no mogłoby. Tylko po co? Ja bym prędzej w ogóle z tego zrezygnowała - także w stosunku do mężczyzn. Wspomina się. Tylko wiek emerytalny to kwestia polityczna, a w parlamencie zdecydowana większość to mężczyźni... O armii już się wypowiedziałam. A oprócz tego to jakie są przykłady dyskryminowania mężczyzn? A nie denerwuje Cię, że jak kinie kilkadziesiąt osób w Paryżu, a w tym samym czasie ginie też kilkadziesiąt w Afryce albo na Bliskim Wschodzie i też w zamachu terrorystycznym, to ogólnie Paryż to wielka katastrofa, a to co się dzieje poza Europą/USA to każdy ma gdzieś?
  8. Prawda. Choć kolejną grupą są pewnie nastolatki i studentki, które wpadły i nie mają pieniędzy na wyjazd. Całkiem możliwe, że byłoby więcej rodzin wielodzietnych żyjących na skraju ubóstwa. Ale to tylko pokazuje hipokryzję wszystkich tych dążących do całkowitego zakazu aborcji. Bo jeśli głównym argumentem jest walka o te nienarodzone dzieci, to dlaczego walczymy z legalnymi usunięciami ciąży (liczba zabiegów oscyluje wokół 2 tys. rocznie) a nie z podziemiem (liczba zabiegów szacowana na kilkadziesiąt tysięcy)? Ani razu w debacie medialnej na temat aborcji nie słyszałam nic o nielegalnych aborcjach. Nie jestem jakąś zagorzałą zwolenniczką prawa do aborcji, a obowiązujące przepisy uważam za rozsądne - w takim sensie, że to rzeczywiście dobry kompromis. Tylko jeśli chodzi o to "mordowanie poczętych" to problemem nie są legalne zabiegi, a podziemie. I tutaj jedynym skutecznym sposobem walki według mnie jest wspominana wcześniej edukacja seksualna, ale to też nie pasuje obecnym władzom. Wszystko powinno się zacząć w szkole. Ale nie tylko edukacja jest jeszcze np. wymóg, żeby niepełnoletnia laska chodziła do lekarza po antykoncepcję z rodzicem... Całkiem głupie. Z tego wszystkie wynika jedno - nasi rządzący nie potrafią zidentyfikować prawdziwego problemu, a najpewniej to w ogóle nie są tym zainteresowani.
  9. Akurat wątpię w to, aby prokuratorzy byli jakoś szczególnie proaktywni w sprawach "aborcyjno-poronieniowych". Chęć do działania nie jest cechą, która pasuje do prokuratury. Niemniej zamiana obecnie obowiązujących regulacji w tej kwestii jest totalnie bez sensu. Jeśli PiSowi naprawdę zależy na poczętych, to niech się zajmie podziemiem aborcyjnym. Przy okazji całego tego medialnego zamieszania, dowiedziałam się, jak łatwo ogarnąć nielegalną aborcję za stosunkowo niewielkie pieniądze. A domyślam się, że problem będzie jeszcze większy, jak ustawa przejdzie. Te trzy wyjątki, które obecnie dopuszczają legalną aborcję, imo są w pełni zasadne. Nawet w przypadku tego "eugenicznego" usuwania ciąży. Nie oszukujmy się - nawet jeśli uszkodzenie płodu to zespół Downa, jestem w stanie zrozumieć decyzję rodziców o usunięciu ciąży. Moi sąsiedzi wychowują syna chorego na zespół Downa. Oczywiście nie wiem, jak wygląda to z ich perspektywy, ale z mojej: matka nie pracuje zawodowo (ewentualnie prace dorywcze) i od kilkunastu lat zajmuje się chorym dzieckiem. A pomoc państwa jest prawie żadna. Trudno mi się dziwić, jeśli ktoś woli uniknąć takiego losu. Całkowita zgoda. Myślę, że jeśli komuś naprawdę zależy na zmniejszaniu liczby aborcji, to właśnie na tym powinien się skupić - na edukacji seksualnej. Moim zdaniem tylko to jest w stanie zmniejszyć rozmiary podziemia aborcyjnego. Chyba prościej jest ogarnąć antykoncepcję niż potem szukać sposobu, jakby tu nielegalnie usunąć ciążę.
  10. Sezon zaczął się dobrze ? występ w Pucharze Hopmana i wygrana (wspólnie z Janowiczem). Dobry i wygrany pojedynek z Sereną Williams. Nawiązanie współpracy z Martiną Navratilovą, które budziło nadzieje na wygrany Szlem. W końcu. Już od dawna komentatorzy, fani i znawcy tenisa sugerowali, że dołączenie do sztabu trenerskiego uznanego praktyka może pomóc Radwańskiej. Wydawało się, że Navratilova to dobry wybór, wszak to legenda tenisa. Jak wyszło, teraz już wiemy. Dobra passa Radwańskiej zaczęła się w Australii i tam się też bardzo szybko skończyła. W tym sezonie Polka tylko raz (RAZ!) zdołała obronić, jak dotychczas, punkty. Dodajmy, że miało to miejsce podczas turnieju w Katowicach, którego obsada nie imponowała nazwiskami ze ścisłego topu rankingu WTA. Poza tym i tak wszyscy oczekiwali końcowego triumfu. Półfinał przyjęto z niedosytem. Niestety jak się okazuje to najlepszy występ Radwańskiej w tym sezonie (nie licząc Hopmana). Od 2011 roku Radwańska nie wypadła poza czołową 8 rankingu. Obecnie jest 14., ale jeśli nie zacznie wygrywać i bronić zdobytych rok wcześniej punktów, droga w dół się nie skończy. Na razie niestety nic nie wskazuje na odwrócenie trendu. Wcześniej Polce zarzucano, że nie potrafi wygrywać z czołowymi tenisistkami rankingu ? Williams, Azarenką, Sharapovą. Dużo w tym prawdy, bo choć Radwańska ma na koncie zwycięstwa z wyżej wymienionymi, to ogóle statystyki starć nie wyglądają dobrze. Pół biedy, że wcześniej Polka nie potrafiła wygrywać z kilkoma zawodniczkami, teraz nie jest w stanie pokonać tenisistek z 3. czy 4. dziesiątki. Tenisistki, z którymi zawsze wygrywała, w tym sezonie okazały się nie do przejścia. To ogromny spadek formy, mimo że ranking WTA jeszcze tego nie odzwierciedla. Współpraca z Navratilovą miała dodać grze Agnieszki agresji, większej mocy, przejmowania inicjatywy. Rzeczywiście można dostrzec w meczach, że jest więcej ?ryzykowania?, więcej tenisa siłowego, więcej ataków. Problem jest taki, że oprócz sporadycznych akcji kończy się to stratą punktu, a dodatkowo zgubiono gdzieś w tej przebudowie gry największy atut Radwańskiej ? regularność i mało błędów niewymuszonych. Efekt jest żałosny. Okazało się, że ojciec tenisistki miał trochę racji, będąc niechętnym współpracy z Navratilovą. Być może, gdyby Amerykanka mogła bardziej zaangażować się w treningi, przyniosłoby to dobry rezultat. Niestety prace stanęły w pół drogi i nie mam ani agresywnej gry, ani żelaznej defensywy. Teraz nie ma niczego oprócz niebywałej intuicji i finezji, które niemal w każdym meczu można zaobserwować w spektakularnych, ale pojedynczych zagraniach. To wystarczy by na chwilę zachwycić publikę, do wygrania meczu już nie. Po porażce ze Szwajcarią w Pucharze Federacji Tomasz Wiktorowski zrezygnował z funkcji kapitana reprezentacji. Występ Polek taki sobie - Radwańska, która wcześniej właściwie w pojedynkę wywindowała Polskę do grupy światowej, okazał się w tegorocznym starciu niemal bezużyteczna. Sam Wiktorowski wybierając skład na mecze wybroniłby się z każdej początkowo kontrowersyjnej decyzji, mimo to zrezygnował. Zaraz papa Radwański zasugerował, że gdyby trener miał jaja, to opuściłby i sztab Agnieszki. Bez wątpienia w roli trenera Polki spisywał się dobrze, odkąd przejął stery po ojcu tenisistki. To przy nim osiągała największe sukcesy, ustabilizowała formę i pozycję w rankingu. Tak było do tego sezonu. Zgodzę się z papą Radwańskim, widocznie Wiktorowski już się wypalił. Wszak słaby występ reprezentacji, to wynik mizernej formy Agnieszki, a za tę to właśnie on bezpośrednio i osobiście odpowiada. Czas na zmiany. Wiktorowski był dobry, ale jak widać nie jest w stanie osiągnąć z Polką niczego więcej, więc trzeba szukać szans gdzieś indziej. Radwańska od dawna nie słucha rad ojca, dlatego też w wywiadach powtarza, że z Wiktorowskim nie ma zamiaru się rozstać. A on też nie wygląda, jakby się gdziekolwiek wybierał. Teraz teoretycznie najbardziej owocna część sezonu ? turnieje na trawie z ulubionym Wimbledonem. Może w końcu Radwańska się zmobilizuje. Może pokaże dawną formę. Miejmy nadzieję. Choć chciałabym powiedzieć, że czekam na najstarszego szlema z niecierpliwością, to niestety obawiam się, że tegoroczna przygoda z Wimbledonem skończy się nadzwyczaj wcześnie. Oby nie!
  11. I to jest chyba jedyny film, w którym postać Waltza nie kojarzy mi się z Landą. Albo raczej aż tak mi to nie przeszkadza. Nie wiem, co niektórzy widzą w tym aktorze. Gość potrafi zagrać dobrze jeden typ bohatera, najlepiej pokazał to w "Bękartach" i słusznie dostał Oscara. Każda wcześniejsza i późniejsza rola jest jakąś wariacją Landy. Zawsze mnie to irytuje, natomiast w "Rzezi" zagrał odrobinę "świeżej" i nie było to aż tak widoczne.
  12. Repartee

    Ciemna strona ONZ

    ?My Ludy Narodów Zjednoczonych, zdecydowane uchronić przyszłe pokolenia od klęski wojny, która dwukrotnie za naszego życia wyrządziła ludzkości niewypowiedziane cierpienia, przywrócić wiarę w podstawowe prawa człowieka, godność i wartość jednostki, równość praw mężczyzn i kobiet oraz narodów wielkich i małych, stworzyć warunki umożliwiające utrzymanie sprawiedliwości i poszanowanie zobowiązań wynikających z umów międzynarodowych i innych źródeł prawa międzynarodowego, popierać postęp społeczny i poprawę warunków życia w większej wolności.? To fragment preambuły Karty Narodów Zjednoczonych, czyli traktatu międzynarodowego i najważniejszego dokumentu ONZ. Brzmi wzniośle i szlachetnie, niestety nie zawsze jest stosowane w praktyce. Ale nawet nie o to chodzi ? organizacja jest ogromna, działa na wielu płaszczyznach, reaguje na przeróżne problemy. Niemożliwym jest, aby w takim molochu nie pojawiały się żadne patologie. Kluczową jednak sprawą jest to, jak się na te patologie reaguje. I ONZ niestety nie pierwszy raz przybiera taktykę stosowaną przez polski kościół w sprawach pedofilii. Zresztą porównanie nieprzypadkowe, bo i skala oburzenia podobna. Tym razem chodzi o francuskich żołnierzy, których podejrzewa się o wykorzystywanie seksualne dzieci na misji w Republice Środkowoafrykańskiej. Błękitne berety miały w zamian za jedzenie albo pieniądze molestować małych chłopców. Pracownik ONZ przesłał raport (i został zwolniony), w którym ONZ opisuje cały proceder (wywiady z ofiarami itd.), francuskim władzom, bo jak twierdził Organizacja nie podjęła żadnych działań, żeby temu przeciwdziałać. Prezydent Hollande zapowiedział, że jeśli sprawcy są winni, to zostaną surowo ukarani. Miejmy nadzieję, że Francuzi staną na wysokości zadanie, bo ONZ nie potrafiło. To kolejna sprawa, która dotyczy wykorzystywania seksualnego przez żołnierzy sił Organizacji, podobne rzeczy miały dziać się na misjach w innych krajach. Najbardziej nagłośnionym przypadkiem jest Bośnia. A wszystko dzięki Kathryn Bolkovac - amerykańskiej policjantce specjalizującej się w przestępstwach seksualnych. Bolkovac trafiła na misję, odkryła tam przerażające nadużycia i zbrodnie, a potem napisała o tym wszystkim książkę, bo niestety nic lepszego zrobić nie mogła? Amerykanka odkryła, że bośniacka policja i oficerowie ONZ byli zamieszani w handel żywym towarem. Zorganizowane szajki sprowadzały do Bośni młode dziewczyny z krajów Europy Wschodniej ? pretekstem była praca w roli kelnerki, niani itp. Kiedy ofiary przekraczały granicę, zabierano im paszporty i odstawiono do burdeli. Krnąbrne topiono w pobliskiej rzece, więc kiedy udało im się uciec nie chciały zeznawać, bo bały się o życie. Poza tym nie mogły liczyć na pomoc ani lokalnej policji, ani uczestników misji pokojowej ONZ. Bolkovac ustaliła nie tylko, że jej koledzy tolerowali te przestępstwa i korzystali z oferty miejscowych burdeli, więcej ? niektórzy oficerowie Organizacji byli opłacani przez traffickerów. Ostrzegali przed nalotami, odstawiali ?zagubione? dziewczyny itp. Kiedy ofiary zgłaszały się do Amerykanki, ta wszczynała dochodzenie. Niestety niedługo potem dana dziewczyna znikała, a sprawa zostawała zamknięta z polecenia przełożonych. Nikt nie kwapił się, żeby problem rozwiązać, przeciwnie - Bolkovac stała się persona non grata. Dlatego postanowiła opisać wszystko w liście, ujawnić sprawę. Wysłała go 50 osobom i oczywiście została zwolniona pod jakimś bzdurnym pretekstem. Tym sposobem opinia publiczna dowiedziała się o tej oburzającej sprawie, ale nikt nie poniósł żadnych konsekwencji. Misja się zakończyła i tyle. Amerykanka napisała książkę ?Whistleblower?, na podstawie której nakręcono potem film. I sądziła się ze swoim pracodawcą ? prywatną firmą, która zajmowała się rekrutacją na misje ONZ. Ani wspomniana firma, ani Organizacja nie poczuwały się do winy i pewnie nadal się nie poczuwają. Swego czasu bronili się tym, że niesfornych chłopców odsyłali do domów. Czyli karą według ONZ właściwą karą za przestępstwa seksualne, w tym pedofilię, jest zwolnienie delikwenta z pracy i tyle. Jak widać, niewiele się od tego czasu zmieniło. Smutne to, kiedy zaprzecza się wszystkim swoim zasadom, łamie prawa, na których straży miało się stać, a na końcu stara się zamieść wszystko pod dywan.
  13. Repartee

    Tenis

    Słaby ten jej ostatni mecz. W ogóle ten sezon chyba stracony, mam nadzieję, że to tylko chwilowy stan spowodowany modyfikacją stylu gry. Szkoda. Dobrze by było utrzymać się w grupie światowej w Fed Cupie, a Szwajcarki może potęgą nie są, ale zawodniczki mają przyzwoite. Tym bardziej, że Agnieszka przegrywa z zawodniczkami, z którymi normalnie nie miałaby większych problemów, a Ula tradycyjnie przegrywa ze wszystkimi.
  14. Repartee

    Od rzeczy o Oscarach

    @nortalf Przecież to adaptacja kryminału... To chyba należy przyczepić się do Miłoszewskiego, że takie książki pisze. Zresztą nie słyszałam głosów o rozbuchanym antysemityzmie od tych, którzy książkę przeczytali. Nie chcę nic mówić, ale ostatnio polski film, który znalazł się w zestawieniu najlepszych nieaglojęzycznych filmów, to "W ciemności" Agnieszki Holland. Film o Polaku, który pomagał Żydom.
  15. Repartee

    Od rzeczy o Oscarach

    W ramach poszerzania horyzontów znajomy podrzucił mi jeden z ostatnich numerów ?Do rzeczy?. Sama nigdy nie wydałabym pieniędzy na akurat ten tygodnik, ale skoro może tutaj zadziałać handel wymienny, to żal nie przeczytać (chociaż raz). Zabrałam się za lekturę ? ciekawe doświadczenie, całkiem zabawne teksty. Utwierdziłam się w przekonaniu, że nie warto ?Do rzeczy? kupować. To akurat oczywiste, bo redaktorzy tygodnika to raczej odległą mi światopoglądowa i polityczna opcja, ale nie spodziewałam się, że nawet w dziale ?Kultura? znajdą się teksty, z którymi trudno się zgodzić (trudniej niż w przypadku politycznych). Tekst był o tegorocznych Oscarach ? pierwsza część o marności i schematyczności nominacji w kategorii najlepszy film, potem trochę o, w sumie to wg autora uwłaczających, nominacjach dla filmów nieanglojęzycznych. A na koniec dostało się ?Idzie? i polskim reżyserom. Zacznę od tego ostatniego. Piotr Gociek pisze: ?W Ameryce umieją liczyć dolary i gdyby tylko ktoś znad Wisły ujawnił swe talenty, na pewno dostałby propozycję spieniężenia po drugiej stronie Atlantyku (?), Czemu dotąd nie ujawnił?? albo ?Hollywood zasysa Duńczyków, Niemców, Holendrów i Szwedów ? tylko nie Polaków?. Filmy ?Birdman? i ?Gra tajemnic? zostały wyreżyserowane przez Meksykanina i Norwega ? to przytacza autor na poparcie tezy. Dostaje się polskim szkołom filmowym ? bo nie potrafią szkolić. Co ciekawe Morten Tyldum reżyser ?Gry tajemnic? uczył się fachu w Nowym Jorku, a nie rodzimej Norwegii. A Alejandro González I?árritu? W Meksyku zaczęła się jego przygoda z produkcją, kręceniem, pisaniem scenariuszy, ale doskonalił się pod okiem nomen omen ?well-known Polish theater director Ludwik Margules, as well as Judith Weston in Los Angeles?. Rzeczywiście mierne te polskie szkoły filmowe ? w przeciwieństwie do norweskich i meksykańskich. No cóż? Ale to nie jedyna sprawa, w której pan Gociek przesadził. Pisząc artykuł musiał najwyraźniej zapomnieć o Agnieszce Holland (tak, wiem ona też nie uczyła się w Polsce, tylko w czeskiej Pradze? kurczę). Reżyserka dobrze radzi sobie z Atlantykiem, kręcąc nie tylko filmy ale też popularne seriale (ostatnio ?House of Cards?), na koncie ma wiele nagród, oscarowe nominacje też. Luki w pamięci objęły też Kieślowskiego (ten akurat to ?produkt? polski), co prawda bardziej znanego na arenie europejskiej, ale nagradzany także w Ameryce. Roman Polański ? tutaj już sukces podwójny, bo nie tylko nominacja, ale Oscar za reżyserię, do tego masa filmów kręcona w Stanach (no ostatnio nie?). A reżyser ?Idy? Pawlikowski to też Polak, za oceanem jeszcze kariery nie zrobił, ale za morzem z powodzeniem kręcił filmy. A jego nazwisko na pewno ludziom na co dzień zajmujących się filmami coś mówi. No i jeszcze ta nieszczęsna ?Ida? film antysemicki i antypolski zarazem (?Pokłosie? było tylko antypolskie). ?choć estetycznie zachwycający, jest po prostu fałszywy? ? to słowa Goćka, ale w swoim tekście przytacza cytaty innych publicystów, z którymi się zgadza np.: ?Oto kolejny obraz, który będzie budował fałszywe uogólnienia?, ?Jak w zakłamanym >>Pokłosiu<< - mamy polskich sąsiadów mordujących Żydów dla niskich materialnych korzyści. Stąd tylko krok do polskiej odpowiedzialności za Holocaust (?)?. Obejrzałam ?Idę?, widziałam też ?Pokłosie? i naprawdę nie czuję się dotknięta w żaden sposób ani treścią, ani wymową tych filmów. Może nie jestem patriotką, choć właśnie za taką się uważam. Nie rozumiem w czym jest problem ? czy to nieprawda, że Polacy wydawali Żydów Niemcom? Owszem wydawali. Była wojna ? każdy chciał przeżyć, niektórzy kosztem innych. Czy takie historie się nie zdarzały? Zdarzały się. Deal with it. Każdy medal ma dwie strony ? drugą stronę tego medalu jest fakt, że Polacy otrzymali najwięcej odznaczeń Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Zarzuty wobec ?Idy? są śmieszne i jedyne co pokazują, to hipokryzję i zakłamanie ich autorów. Czy polski patriota musi być megalomanem? Polski kandydat do Oscara pokazuje jedną konkretną historię ? moim zdaniem nie jesteśmy wcale ?o krok od polskiej odpowiedzialności za Holocaust?, nie wiem, kto oglądając ten film, mógłby dojść do takich wniosków. A jakby tak zarzucić ?Liście Schindlera?, że ?buduje fałszywe uogólnienia?. Film oparty na faktach, ale jednak jakby tak ci Amerykanie, którzy przecież niewiele wiedzą o wojnie w Europie, pomyśleli, że wszyscy Niemcy byli tak szlachetni jak Schindler? I tylko Hitler był niebezpiecznym szaleńcem? Osobiście trzymam kciuki za ?Idę? na Oscarach. Mam nadzieję, że wygra. Cytaty z tekstu Piotra Goćka "Kto się popieści z Oscarem" z "Do rzeczy" nr 4/103
×
×
  • Create New...