Skocz do zawartości

Rorschach

Forumowicze
  • Zawartość

    2803
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    1

Wszystko napisane przez Rorschach

  1. Zgodzę się z tym co napisał PzkwVIb, odbieranie prawa jazdy, niezależnie od tego na jak długo, nic nie daje. Dostała dana osoba prawo jazdy? To znaczy, że była trzeźwa na kursie i egzaminie/egzaminach, zaliczyła i otrzymała prawo kierowania pojazdem mechanicznym przypisanym do danej kategorii. Jeśli spowodowała potem wypadek po pijanemu lub zostało jej odebrane prawo jazdy za przekroczenie limitu punktów to wcale nie znaczy, że nie wsiądzie znowu za kierownicę. Skoro jechała samochodem (być może mając z tyłu głowy świadomość co grozi w przypadku złapania lub wiedząc, że zwiększa prawdopodobieństwo wypadku) to nie ma znaczenia czy ma prawo jazdy czy nie, gdy wypije to pojedzie. Problem tkwi w osobie kierowcy, skłonności do nadużywania alkoholu, czasem w otoczeniu (gdy nikt nie zrobi nic by powstrzymać osobę mającą już "w czubie", nie ostrzeże, że alkohol tak szybko nie znika z organizmu jak by się mogło wydawać). Zabieranie samochodu czyli uderzenie po kieszeni? Teoretycznie myśl niezła ale może dane auto jest dzielone z kimś, pożyczone... Prace społeczne i obowiązkowe kursy (za które delikwent płaciłby z własnej kieszeni) doszkalające na temat skutków jazdy po alkoholu i pokazujące skutki takich wyborów, to by może pomogło. A programów informacyjnych w TV od dawna nie oglądam, bo "reżymowa telewizja" i by nie dokładać sobie stresów. Informacje z internetu wystarczają.
  2. Rorschach

    Szpiegują nas!

    To co podkreśliłem to chyba jest taka oczywistość, że nie ma co nawet tego komentować.
  3. Późno już więc nie będę się za bardzo rozpisywał. Ale nie z wszystkimi rzeczami, które napisałeś PLDan, się zgadzam. Nie jestem jakimś specjalnym fanem Moyesa, kredyt zaufania dałem mu z terminem spłaty mijającym w maju ale trzeba mu oddać, że mimo wszystko totalnej tragedii nie ma - pół roku minęło i nadal gramy we wszystkich rozgrywkach w jakich startujemy w tym sezonie. Poza tym, kupił tylko Fellainiego - to błąd ale to oznacza, że gra w większości (prócz Januzaja) składem jaki odziedziczył po Fergusonie. I bądźmy szczerzy, wielu graczy jakich trzymał SAF nie nadaje się do United. Young, Anderson - powinni zniknąć już dawno, Ferdinand na emeryturę i urządzać kolacyjki w swojej restauracji, Cleverley - out, kiedyś świetnie współpracował z Welbeckiem, teraz i tego nie ma, a latka lecą, Fabio Da Silva - sorry ale out, nie ten poziom co brat, a Evry nie wygryzie ze składu, Buttner tak samo. Giggs po sezonie na emeryturę, Macheda out, Kagawa, Nani i Valencia - ostatnia szansa na poprawę. Dzisiejsza porażka boli ale znowu można winić obronę, przy obu golach defensorzy nie byli we właściwym miejscu co umożliwiło Adebayorowi i Eriksenowi oddanie strzałów na bramkę, a kontaktowy gol Welbecka dał drużynie kopa, że przez dłuższy czas posiadanie piłki było na naszą korzyść 78% do 22. Wiadomo, posiadaniem piłki się spotkań nie wygrywa ale widziałem determinację, sunące na bramkę strzeżoną przez Llorisa ataki i kilka razy było blisko strzelenia gola. I ostatnim pozytywem jest, że już nikt nie powinien mówić, że Howard Webb to "nasz" sędzia, dwa razy mógł odgwizdać karnego dla nas ale tego nie zrobił, jak powtórki pokazały, słusznie. Ale mógł I na pewno nie było żadnych jego decyzji na naszą korzyść. Oczywiście, jest też sporo negatywów naszej obecnej sytuacji i je dostrzegam ale mój post napisałem nieco dla wyrównania tego co napisałeś, żeby nie sprawiać wrażenia, że jest nędza i rozpacz ponieważ jeszcze tak źle nie jest. Dużo o naszej przyszłości powie też zaczynające się okienko transferowe.
  4. @Kiro - filmów przygodowych jest sporo chociaż mało "czystych", często naklejkę "przygodowy" dokleja się do filmów fantasy, czasem westernów lub innych gatunkowo. Ale jeśli chodzi o "czyste" przygodowe to do listy już wymienionych dodam następujące: Piraci (1986) - niektórzy krytykują dzieło Polańskiego ale moim zdaniem jest to przyzwoite kino przygodowe, z takim plusem, że zakończenie nie jest w 100% przewidywalne. Wcześniej bywały filmy pirackie ale z uwagi na humor można uznać, że to duchowy przodek "Wyspy piratów"(średni film) i serii "Piraci z Karaibów". Biały myśliwy, czarne serce (1990) W tytułowej roli Clint Eastwood czyli moim zdaniem +1 do "fajności" filmu. Ale sam obraz też się broni. Opowieść oparta na faktach, które miały miejsce przy kręceniu filmu "Afrykańska królowa", gdy reżyser za wszelką cenę chciał upolować słonia i nic innego go nie obchodziło, ani ludzie ani film. Lekcja przetrwania (1997) Anthony Hopkins jak zwykle pokazuje klasę, Alec Baldwin nie dał plamy i chociaż fabuła nie jest jakoś specjalnie skomplikowana czy oryginalna to plenery Alaski rekompensują wiele. Lawrence z Arabii (1962) absolutne arcydzieło światowego kina, jedna z nielicznych ocen 10/10 jakie wystawiłem filmowi. Rewelacyjne role niedawno zmarłego Petera O'Toole'a i Anthony'ego Quinna, pustynne scenerie, dynamiczna fabuła (chociaż film w tej wersji co oglądałem trwał 3 godziny 30 minut). A że to wszystko oparte na faktach (trochę podkoloryzowane oczywiście) to tym lepiej bo życie pisze najlepsze scenariusze. Wielkie widowisko filmowe i bez dwóch zdań "must watch". Skarb Sierra Madre (1948) Historia o poszukiwaniu złota, z morałem. Trzy Oscary, choć żadnego dla grającego główną rolę Humphrey'a Bogarta. Obejrzeć warto, choćby żeby odpocząć od filmów płaszcza i szpady czy kina "nowej przygody". Duch i Mrok (1996) Znów historia oparta na prawdziwych wydarzeniach i polowaniu na lwy-ludożerców, tzw. bezgrzywe lwy z Tsavo, które zabijały pracowników budujących linię kolejową. Bardzo dobre role Vala Kilmera i Michaela Douglasa i akcja, która trzyma w napięciu przez cały film. Plus oczywiście afrykańskie scenerie. Quest (1996) Można marudzić, że Jean Claude Van Damme to żaden aktor, że prawie każdy film podobny (chociaż nic nie przebije kopiuj-wklej w wersji Stevena Seagala) ale w tym filmie udało się połączyć i humor i lekkość, JCVD w szczytowej formie, rola Rogera Moore'a fajna, a sama fabuła jest miksem kina sztuk walki z kinem spod znaku Indiany Jonesa. Warto bo fajne. Pan i Władca: Na Krańcu Świata (2003) Wojny napoleońskie odsłona pierwsza. Rywalizacja dwóch okrętów, francuskiego i angielskiego, u wybrzeży Ameryki Południowej, sceny batalistyczne, bardzo dobra rola Russella Crowe i po prostu morska przygoda, choć, jak to na wojnie, okupiona ofiarami. Kapitan Hornblower (1951) Wojny napoleońskie odsłona druga. Czytałem książki, kiedyś widziałem serial, a to kinowy film o kapitanie angielskiej marynarki, Horatio Hornblowerze. W roli głównej Gregory Peck, całkiem fajny jeśli się przymknie oko na datę powstania. Oczywiście, można też dodać np. Park Jurajski I-III ale na pewno oglądałeś.
  5. To już ten czas? Świetnie, jest rewelacyjny serial w oczekiwaniu na nowy sezon Psych i kontynuację Mentalisty. Oglądałem dwa sezony "Sherlocka" w połowie zeszłego roku i chociaż chciałem by 3 sezon był jak najszybciej (ponieważ serial mocno wciąga i to naprawdę udana wersja Sherlocka) to gdy miałem w pamięci, że nowy sezon po prostu "w 2014" nie spodziewałem się, że to już na samym początku. A co mogę powiedzieć o serialu żeby nie powtarzać tego co pisano w tym temacie wcześniej? Genialne role, świetna muzyka, mimo brania na warsztat znanych motywów, twórcza ich interpretacja, brytyjskość i po prostu sporo zabawy. Aktorzy zostali dobrani do swych ról moim zdaniem bardzo dobrze - Moriarty, Sherlock i Watson to klasa sama w sobie ale dorównują im Mycroft, Lestrade oraz oczywiście "The Woman" czyli Irene Adler. Nie wszystkie sceny mi się podobały (Arab z szablą w mieszkaniu na Baker Street - krótka i nic nie wnosząca scena ) ale być może w trzecim sezonie twórcy będą rozwijać swoje pomysły i zaskoczą mnie nie raz. O fenomenie tego serialu może świadczyć mnóstwo fanowskich filmików i kompilacji dostępnych na youtube, a takie dialogi jak między Irene Adler i Sherlockiem (ten z biurkiem, if you know what i mean) to tylko wisienka na torcie tego świetnego serialu. Czy też, mini-serialu, jak precyzyjnie można określić.
  6. Nie bądźmy leśne ludki

  7. Swansea vs Manchester City 2:4 Citizens nawet jeśli nie wygrywają wysoko to udaje się im mieć szczęście, jak w poprzednim meczu, a to też istotny element walki o mistrzostwo. Ze Swansea podopiecznym Manuela Pellegriniego powinno być łatwiej ponieważ kontuzje dotknęły trzech bardzo istotnych dla gry Łabędzi piłkarzy - bramkarza Vorma i pomocników Dyera oraz Michu. Drużyna Swansea nie wygrała od 4 grudnia i chociaż u siebie są groźni to jednak City dysponuje bardzo mocnym składem i na pewno wykorzysta ich słabe punkty. Arsenal vs Cardiff City 2:1 Kanonierzy nie zwalniają tempa i wygrywają ważne mecze jak ten z Newcastle. Jeśli utrzymają tą serię, mają realne szanse na mistrzostwo, pierwsze od wielu lat. Zakładam, że to będzie działać motywująco, nie deprymująco na graczy Arsenalu. A na swoim stadionie osiągają znacznie lepsze rezultaty niż na wyjazdach, co nie wróży zbyt dobrze przeciętnie ostatnio grającemu Cardiff. Crystal Palace vs Norwich 1:1 Obie drużyny prezentują podobny poziom. Nie strzelają zbyt wielu goli w meczach w których punktują, zazwyczaj jeden, rzadziej dwa, dzieli je tylko trzy punkty w tabeli ale jeśli Norwich dalej będzie tak słabo grać jak w poprzednich spotkaniach to szybko ta różnica zniknie, szczególnie, że Orły się systematycznie, krok po kroku, poprawiają jeśli chodzi o styl i rezultaty. Są dla siebie rywalami jeśli chodzi o utrzymanie w lidze co na pewno doda smaczku temu spotkaniu ale spotykają się w takim momencie sezonu, że ciężko wskazać drużynę, która mogłaby mieć przewagę w tym meczu. Fulham vs West Ham United 2:2 The Cottagers nie zremisowali żadnego meczu w ostatnich dwunastu spotkaniach i są jedyną taką drużyną w lidze. Żadna seria nie trwa wiecznie i chyba nadszedł czas na remis, szczególnie, że WHU słabo idzie na wyjazdach, ostatnie cztery mecze przegrali, a by wydostać się ze strefy spadkowej potrzebne są jakiekolwiek punkty. Fulham z kontuzjowanym Stekelenburgiem (znowu!), Berbatowem, Hangelandem i Senderosem, zapomniało jak się wygrywa - na ostatnich dwanaście spotkań wygrali trzy, a przegrali dziewięć. Oba zespoły są sobie równe i typuję remis. Liverpool vs Hull City 1:1 'Pool przegrał ostatnio ważne spotkanie z Chelsea co zaowocowało wypadnięciem poza czołową czwórkę ligi. Mimo wszystko, Anfield bywa prawdziwą twierdzą, a forma Suareza imponuje. Szanse na punkt dla Hull upatruję jednak w tym, że Tygrysy odmieniły swoją grę, pechowo przegrany mecz z Man. Utd. nie załamał ich i ostatnio rozbiły Fulham, a na dodatek kontuzje trapią większość obrońców Liverpoolu i Daniela Sturridge'a, który razem z Suarezem napędza ofensywę drużyny z Anfield. Southampton vs Chelsea 1:1 CFC wciąż nie ma ustabilizowanej formy, szczególnie gdy mowa o wyjazdowych meczach, o czym świadczą rezultaty osiągane przez tą drużynę. Gospodarze mają pewne problemy ze składem ale w obozie Chelsea też jest parę kontuzji, a chociaż Southampton nie wygrało u siebie od trzech spotkań to jednak toczyło wyrównane boje i z Tottenhamem i z Aston Villą i z City i jest w stanie zatrzymać rozpędzających się podopiecznych Jose Mourinho. A to oznacza podział punktów. Stoke City vs Everton 0:2 Stoke jest ostatnio słabe jak żyletki PolSilver, ich podstawowy i utalentowany bramkarz, Begovic, jest kontuzjowany, problemy zdrowotne ma obrońca Huth. Chociaż akurat w obronie i pomocy mają szeroki wybór to jednak wysokie porażki z Newcastle i Tottenhamem świadczą o kryzysie. Everton przeciwnie, radzi sobie świetnie, ostatnio przeskoczył w tabeli swoich rywali z Liverpool FC i na pewno chcą kontynuować tą passę dlatego to w The Toffees upatruję zwycięzców. Sunderland vs Aston Villa 2:0 Nie lubię typować wyników Aston Villi gdyż gra jak chce, raz wygrywają, raz przegrywają, raz remisują, ciężko trafić. Ale tym razem stawiam na porażkę przyjezdnych ponieważ Sunderland na Stadium of Light osiąga bardzo dobre, jak na tą drużynę, rezultaty. Wygrana z Man. City i Newcastle, minimalne porażki z Chelsea (po szalonym meczu), Tottenhamem i Man. Utd. Tym razem zmierzą się z łatwiejszym rywalem dlatego typuję ich wygraną. West Bromwich vs Newcastle United 3:2 Liga angielska jest szalona i dlatego typuję wygraną WBA. Teoretycznie powinien paść remis, na dwanaście ostatnich spotkań aż sześć WBA zremisowało, a Newcastle gra coraz lepiej i coraz częściej wygrywa. Ale chociaż obie drużyny dzieli aż piętnaście punktów, w bezpośrednim spotkaniu to nie musi mieć wcale znaczenia, a obie drużyny nie muszą specjalnie narzekać na kontuzje i wynik jest otwarty. Szczególnie, że gospodarze będą na pewno mieć gorące wsparcie publiczności na The Hawthorns. Manchester United vs Tottenham 2:1 Nie mam wątpliwości, że to będzie ciężki mecz ponieważ historia pojedynków między tymi zespołami obfituje w dramatyczne momenty, tak się jakoś złożyło. Wystarczy wspomnieć powrót United z 0-2 na 5-2 czy poprzedni mecz w tym sezonie, zakończony remisem 2-2. Rooney raczej już wróci do składu na to spotkanie. Oba kluby mają tyle samo punktów i sąsiadują w tabeli i to dodatkowy powód dla którego nie zabraknie emocji. Stąd też moje przewidywania, że rozstrzygnie jeden gol różnicy. Może paść remis ale skłaniam się do wygranej United sercem kibica, a także faktem, że mimo wszystko (wygrana ze słabym Stoke) Spurs są w kryzysie.
  8. Połowa sezonu już za nami, a ostatnia kolejka Premiership jaka się odbyła w 2013 roku pokazała, że liga jest pełna niespodzianek. Szalone spotkanie na Boleyn Ground, sześć goli gospodarzy na KC Stadium, męczarnie City z Crystal Palace to tylko niektóre z przykładów. Oby zbliżający się rok był udany dla wszystkich pod względem zdrowia, życiowej stabilizacji i spełniania marzeń, a dla kibiców Premier League pod względem wielu pięknych goli, a także niespodziewanych wyników. Typujący ich nie lubią ale one są solą angielskiej piłki. Szczęśliwego Nowego Roku i trafnych typów. Plan na 1 stycznia jest następujący: Swansea vs Manchester City Arsenal vs Cardiff City Crystal Palace vs Norwich Fulham vs West Ham United Liverpool vs Hull City Southampton vs Chelsea Stoke City vs Everton Sunderland vs Aston Villa West Bromwich vs Newcastle United Manchester United vs Tottenham
  9. West Ham United vs West Bromwich 2:1 Obie drużyny mają nóż na gardle z powodu pozycji w tabeli ale w WHU jest dodatkowo chwiejący się stołek trenera. Drużyny z "West" w nazwie nie radzą sobie w tym sezonie za dobrze na wyjazdach co w nieco gorszej sytuacji stawia przyjezdnych, a dodatkowo Młoty mają na koncie wysokie zwycięstwo z Tottenhamem, prócz niejednej porażki, co nakazuje oceniać tą drużynę jako dość nieobliczalną i nie do końca rozeznaną we własnym potencjale. Z WBA powinni jednak wygrać. Aston Villa vs Swansea 1:2 Ostatnio Villa mnie zawiodła dlatego tym razem stawiam na ich porażkę. Dla AV byłaby to już piąta z rzędu ale ponieważ tą drużynę trapi plaga kontuzji, zadanie gości jest ułatwione. Wprawdzie Swansea radzi sobie nie tak dobrze jak teoretycznie powinno, nie ma takich problemów ze zdrowiem wśród swoich piłkarzy. Hull City vs Fulham 1:1 Obie drużyny dysponują podobnym potencjałem. Tygrysy strzelają mało goli i mało ich tracą - pod tym względem mecz z Man. Utd. był wyjątkowy. Ale Fulham to przeciwnik z tej samej półki i chociaż w tabeli dzieli ich trochę punktów to jednak goście ostatnio złapali drugi oddech i nawet bez swoich gwiazd wygrali z Norwich dlatego stać ich na wywiezienie remisu z KC Stadium. Manchester City vs Crystal Palace 3:0 Szczęśliwie bo szczęśliwie ale jednak City kontynuuje swoją imponującą passę zwycięstw na własnym stadionie i to w meczu z silnym Liverpoolem. Wprawdzie Orły ostatni mecz wygrały ale było to spotkanie u siebie i nie z przeciwnikiem tak silnym jak Citizens, a brak bramkostrzelności drużyny CP może niepokoić kibiców tej ekipy. Mając już większość spotkań z drużynami z czołówki za sobą gospodarze nie powinni się potknąć na takiej drużynie jak Crystal Palace. Norwich vs Manchester United 1:2 United będzie trochę ciężko z powodu czerwonej kartki dla Valencii, skrzydła tym sezonie zawodzą w drużynie Moyesa. Jednak wraca już Carrick, Rooney jest w dobrej formie, a Norwich to nie jest przeciwnik strzelający wiele goli. Comeback z Hull powinien dać zespołowi gości dodatkowy zastrzyk pewności siebie. Cardiff City vs Sunderland 2:3 Obie drużyny są na dole tabeli i dla obu to niezwykle ważny mecz dlatego walki na pewno nie zabraknie. Sądzę jednak, że wygrają goście ponieważ Sunderland lubi występować z pozycji niedocenianego rywala, a Cardiff ma swoje problemy związane z atmosferą w drużynie i niestabilnością formy. Everton vs Southampton 1:1 W tym meczu po prostu pachnie remisem. Dwie drużyny będące rewelacjami sezonu, Everton na własnym obiekcie bardzo silny ale Southampton remisowało i z Newcastle i z obiema drużynami z Manchesteru. Boruc może wrócić szybciej niż sądzili do gry, a Gazzaniga wczuł się już w swoją rolę bramkarza i drużyna zaczęła lepiej grać po chwilowym spadku formy. Stawiam na podział punktów. Newcastle United vs Arsenal 2:2 Newcastle gra wreszcie zgodnie z tym jaki potencjał posiadają piłkarze tej drużyny, Remy, Cabaye, Tiote i inni. Na własnym stadionie Sroki remisowały z rozpędzonym Liverpoolem, wygrały z Chelsea i ich bilans spotkań domowych prezentuje się dobrze. Dlatego Arsenal nie będzie miał łatwego zadania chociaż Kanonierzy mierzą w mistrzostwo i grają atrakcyjną dla oka, ofensywną piłkę. Na wyjazdach przeplatają jednak dobre mecze słabszymi i niestety w ten sposób tytułu się nie zdobywa, a teraz czas na utratę punktów. Chelsea vs Liverpool 1:1 Piłkarze Jose Mourinho grają chyba najmniej efektowną piłkę spośród czołowych drużyn, strzelają mało goli ale realizują swój cel czyli zdobywanie punktów. Na spotkania z drużynami topowymi Chelsea zazwyczaj wychodzi nastawiona defensywnie, tak było m.in. z Man. Utd. czy Arsenalem. Liverpool z kolei boleśnie się sparzył w spotkaniu z City, również rywalem do tytułu, pechowo przegrywając. Obie drużyny nie będą chciały przegrać i zapewne, jak przewiduję, będą musiały zadowolić się remisem. Tottenham vs Stoke City 2:1 Stoke od dawna nie przywiozło z wyjazdowego spotkania pełnej puli, a dodatkowo zebrało srogie baty w Newcastle co na pewno nie wpłynie pozytywnie na drużynę. Spurs chyba się mniej więcej zebrali w garść po laniu od L'poolu i zmianie na stanowisku trenera i ich gra się poprawiła. Czy to trend stały czy nie to czas pokaże ale Stoke to drużyna będącą absolutnie w zasięgu piłkarzy Tottenhamu.
  10. @SilentBob - do tego co napisałeś dopowiem jeszcze tylko, że jest jeszcze jeden ziemski Green Lantern, Simon Baz, dodany do uniwersum w New 52 po Wojnie Zielonych Latarni. Czyli łącznie jest ich 5 - Hal Jordan, John Stewart, honorowi Latarnicy - Kyle Rayner i Guy Gardner oraz Simon Baz. Mam coraz większe obawy co do filmu Superman/Batman... Co za dużo to niezdrowo. Nawrzucają bohaterów, a potem ciężko będzie ogarnąć to zgrabnie fabularnie. Chyba, że część z nich ma być jako cameo appearance, tylko, że do takich rzeczy się wielkich gwiazd hollywoodzkich nie zatrudnia. A Denzel Washington chociaż jest świetnym aktorem to jednak już jest za stary na granie GL. John Stewart to były Marine i formę fizyczną ma świetną, a niestety Denzel już prawie dobiegł 60. Aktor grający Stewarta powinien być około 30.
  11. Mass Effect 3 kupiłem latem w serii EA Classics. Przeszedłem większość gry (przerwę zrobiłem w Londynie), a niedawno wróciłem do tej produkcji i po dokończeniu od razu przeszedłem całość (bez DLC Extended Cut) inną postacią zaimportowaną z wcześniejszych części, tym razem stawiając na bycie "renegade". I o ile za pierwszym razem mogłem trochę się wczuć w beznadziejność sytuacji galaktyki o tyle za drugim wyszły wszystkie wady ME 3 i całej serii i okazało się, że to jednak gra przeciętna. W każdą część grało się przyjemnie ale ponieważ oczekiwania były znacznie wyższe, czuję pewne rozczarowanie. Największe wady to oczywiście zakończenie serii - I tu kolejna wada czyli dziury fabularne wielkie jak polski dług publiczny, Shepard chyba nosił pod zbroją wszystkie czterolistne koniczyny galaktyki skoro miał tyle szczęścia, że podczas swoich przygód nie tylko nie zginął ani razu ale nawet palca nie złamał. Zakończenie pasuje do reszty jak pięść do nosa, a po drodze też całe mnóstwo głupot Czemu nie awansowali Sheparda? Nawet Bailey został "commander". Nie musiałby tracić dowództwa nad Normandią ale mogliby go awansować bo głupio wygląda jak Ciężko było dodać chociażby notkę, że złożono mu ofertę awansu ale odrzucił? Nie mówiąc już o takich idiotyzmach jak bezproblemowe I tak można wymieniać. Następnie, ogromna wada czyli brak konsekwencji wyborów. Przeszedłem Mass Effect trzy razy, "dwójkę" tak samo, za każdym razem trochę inaczej grając, a w "trójkę" grałem dwa razy, raz jako "dobry" a drugi jako "zły" i wybierając dwie różne opcje zakończenia. I nic. Zero. Nul. Jedyne różnice dotyczyły nieistotnych szczegółów, wątku romansowego i tego kto przeżyje, a kto nie. A prosiło się o więcej. Ale minus za drużynę-idiotów. Zresztą dialogi kuleją w całej grze, a wybór ledwie paru opcji, będący od pierwszej części, nie pomaga. Kolejną wadą gry, ciągnącą się od ME 2, jest nieprzydatność taktyki (poza poleceniem koncentracji ognia) oraz sporej części mocy/umiejętności. Ostatnio grałem jako Infiltrator i np. Niewidzialność użyłem może ze 3 razy, a miny wcale. Walka to było głównie atakowanie karabinem szturmowym i Spalenie jako moc używana na opancerzonych przeciwników typu Brute lub Banshee (po zniszczeniu osłon). I niestety w każdej klasie się znajdzie coś niepotrzebnego. Mocno kuleją misje poboczne. Już w ME 2 nie było dobrze ale w "3" jest znacznie gorzej. Albo sprawunki związane z wojną (powiadomienie kogoś o śmierci lub dostarczenie artefaktu) albo Cerberusem. Schemat za każdym razem właściwie ten sam. Dobrze, że chociaż można nabyć przedmioty związane z misjami ,jakie się przegapiło, w sklepie dla Spectre. Ale czy ciężko było np. zrobić, że zamiast oddawać artefakt danej osobie, sprzedać na czarnym rynku? Wojna to wojna, a większe zróżnicowanie zadań, również pod względem charakteru postaci gracza wyszłoby na dobre grze. Kolejna wada to może ze trzy trudniejsze potyczki. By się już więcej nie rozpisywać, największy minus to fakt, że fabuła się mocniej rozjaśnia dopiero po zagraniu w DLC Lewiatan ale ponieważ do EA mam wiele pretensji m.in. za korporacyjną chciwość (gra kupowana wiele miesięcy po premierze i żadnego DLC w pudełku poza dostępnymi za darmo na Origin [[ lecę, pędzę, ściągać te gigabajty danych ]]? Really?), przeczytałem opis w internecie i starczy. Mam nadzieję, że Dragon Age 3 nie zostanie tak spartolony. Assasin's Creed nigdy nie mnie interesował więc teraz DA 3 to ostatnia nadzieja na przekonanie mnie do długich serii gier komputerowych powiązanych ze sobą. Mass Effect 4 nie kupię. W "trójce" brakuje mi klimatu części pierwszej, nawet muzyka jest gorsza. "Jedynka" miała swoje wady ale mimo wszystko dawała więcej satysfakcji z grania. A część druga była w miarę dobra i miała być przygotowaniem gruntu pod zamknięcie trylogii, przetestowanie rozwiązań. Liczyłem na znacznie więcej dlatego ME 3 dostaje ode mnie 6/10. @down - to prawda ale chodziło mi o fakt, że
  12. 28-29 grudnia: West Ham United vs West Bromwich Aston Villa vs Swansea Hull City vs Fulham Manchester City vs Crystal Palace Norwich vs Manchester United Cardiff City vs Sunderland Everton vs Southampton Newcastle United vs Arsenal Chelsea vs Liverpool Tottenham vs Stoke City
  13. Hull City vs Manchester United 1:3 Cała drużyna United nastawiona jest na pełną pulę w świątecznych meczach, a grać już zaczęli lepiej czego dowodem dwie wygrane z rzędu. Poza tym to mecz wyjazdowy, a w tym sezonie te lepiej się układają dla graczy Moyesa, Hull ma swoje problemy, a do składu gości powinien dołączyć już Michael Carrick, filar środka pomocy. Faworytem w tym meczu jest Man. Utd. i na nich stawiam. Aston Villa vs Crystal Palace 2:1 Villa jak zwykle nie przestaje grać jak chce, czyli "w kratkę". Jeszcze nie mieli serii, remisów, porażek lub wygranych, wynoszącej więcej jak dwa mecze. Teraz, teoretycznie, czas na zwycięstwo. Szczególnie, że spora część zawodników Palace narzeka na urazy, a rywal ten na wyjazdach głównie przegrywa, jedyne zwycięstwo w ostatnich sześciu meczach to jednobramkowe nad średnim Hull. A Villans nawet bez Benteke potrafią sobie radzić. Cardiff City vs Southampton 1:1 Bez Boruca, Shawa i Clyne'a obrona Southampton nie radzi sobie dobrze i ma to odzwierciedlenie w wynikach. Mimo wszystko, ten zespół jest bramkostrzelny (Lallana, Lambert, Rodriguez) chociaż nie zawsze to daje wygraną. Cardiff z kolei potrafi na własnym stadionie zaskoczyć niejedną drużynę i lepiej się spisuje na własnym obiekcie. Biorąc pod uwagę wszystkie czynniki, przewiduję, że w tym meczu padnie remis. Chelsea vs Swansea 3:1 Zdecydowanym faworytem jest Chelsea, która od dawna nie przegrała na własnym stadionie, a Łabędzie na wyjazdach osiągają dość średnie rezultaty. Mourinho ma taktykę by nie przegrywać z bezpośrednimi rywalami do tytułu, jak to było w przypadku Man. Utd. i ostatnio Arsenalu ale zaraz potem zdobywa punkty na ligowych średniakach, a takim niestety jest w obecnej formie Swansea. Everton vs Sunderland 2:1 Wyjazdowa forma Sunderlandu jest najgorsza z całej ligowej stawki bo nawet takie Fulham czy WBA zdołały odnieść jakieś zwycięstwo, a Czarne Koty remisy przeplatają porażkami. Everton zaś, jest na przeciwległym biegunie, w meczach domowych prezentuje formę jaka plasuje go w czołówce ligi. Dodać do tego trzeba zgrany, doświadczony skład wierzący w swoje umiejętności i ambitnego menedżera, który utrzymuje zespół tuż za czołową czwórką i ma apetyt na Top 4 i mamy zdecydowanego faworyta. Newcastle United vs Stoke City 2:0 I kolejny już mecz drużyn z których jedna sobie dobrze radzi w spotkaniach domowych,a druga kiepsko w wyjazdowych. Wprawdzie każda seria musi się kiedyś skończyć ale zaufam statystykom i postawię na Newcastle. Gracze Alana Pardew sami nie do końca wiedzą na co ich stać w tym sezonie ale utrzymują się w ścisłej czołówce i pieczołowicie gromadzą punkty. A Stoke punkty gromadzi na własnym stadionie i rozdaje na wyjazdach co plasuje ich dokładnie pośrodku tabeli i chyba wprawia w zadowolenie z miejsca w ligowej stawce. Norwich vs Fulham 0:0 Przyjezdnym punkty są potrzebne jak człowiekowi powietrze by zacząć wychodzić ze strefy spadkowej. Ale na uraz narzeka ich najlepszy gracz, Berbatow, nie mogą grać filary obrony - Senderos i Hangeland dlatego o punkty na stadionie Norwich będzie bardzo ciężko. Remis zapewnie będzie dla gości satysfakcjonujący i zapewne dla gospodarzy również ponieważ Kanarki grają bardzo przeciętnie, nie ma w ich grze polotu i walki do końca, a póki co taka taktyka daje w miarę bezpieczne miejsce blisko środka tabeli. Tottenham vs West Bromwich 3:2 WBA na wyjeździe nie wygrało od pięciu spotkań, a Spurs po zmianie trenera zaczęli lepiej grać. Wprawdzie zwycięstwa odnoszą minimalne, jedną bramką różnicy ale kibice oczekują, że Tottenham zacznie lepiej grać na White Hart Lane i zmaże plamę klęski z Liverpoolem. Goście nie prezentują w ostatnich tygodniach najlepszej formy, co odzwierciedla ich pozycja w tabeli i jeśli gospodarze się przyłożą do bycia niegościnnym, trzy punkty powinny zostać w Londynie. West Ham United vs Arsenal 1:3 Posada "Big Sama" Allardyce'a jest chwiejna, a jego zespół musi wygrywać by się wyrwać z dołu tabeli ale cel przed Arsenalem jest jasny, mistrzostwo. Remis z Chelsea i wysoka porażka z City nie rokują dobrze gdyż są to bezpośredni rywale do tytułu ale z takimi drużynami jak WHU Kanonierzy muszą wygrywać. Derby Londynu, więc pewien prestiż jest ale Arsene Wenger wie, że by się utrzymać w wyścigu musi w świątecznym maratonie spotkań zdobywać pełne pule punktów i ma odpowiedni skład drużyny by tego dokonać w tym meczu. Manchester City vs Liverpool 2:2 Citizens mają rewelacyjny bilans spotkań domowych, właściwe same zwycięstwa i są tylko punkt za dwójką liderów. Liverpool z kolei kontynuuje passę zwycięstw, a Luiz Suarez ma genialną formę strzelecką (dwanaście goli w dziewiętnastu meczach) i niedawno przedłużył kontrakt. Obie drużyny odnosiły w tym sezonie wiele wysokich zwycięstw i wiedzą jak strzelać gole i obie walczą zaciekle o mistrzostwo ale ponieważ na dzień dzisiejszy dysponują podobnym potencjałem i formą, stawiam na podział punktów.
  14. W poprzednich latach również w tym momencie dołączałem do świątecznych życzeń piosenkę, tak też będzie i tym razem. Lecz zamiast "All I Want For Christmas" w futbolowej wersji Dave'a Hensona (która to piosenka już nieco straciła na aktualności) będą aż dwie. Bring Me Sunshine od piłkarzy i pracowników klubu Everton FC z najlepszymi życzeniami na Święta. Owszem, są z Liverpoolu, a kibicuję Man. Utd. ale przecież mamy Święta I My Favourite Time Of Year od klubu z Old Trafford http://www.youtube.com/watch?v=-AqekRuDo1s Wszystkim forumowiczom, a w szczególności grającym w Typerze Premier League życzę spokojnych, udanych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia wypełnionych przyjazną atmosferą, trafionymi prezentami, spotkaniami z ludźmi na których nam zależy i okraszonymi wieloma pięknymi golami w spotkaniach rozgrywanych w Boxing Day. Czy się obchodzi te Święta czy nie, oby końcówka roku zostawiła miłe wspomnienia po odchodzącym 2013, reklamy i wszechobecna komercja nie denerwowały, a ulubione kluby zawsze wygrywały* i oszczędzały kibicom stanów przedzawałowych. I oczywiście oby nigdy nie zdarzało się przekładanie spotkań z powodu pogody. Najlepszego! Oto plan na 26 grudnia: Hull City vs Manchester United Aston Villa vs Crystal Palace Cardiff City vs Southampton Chelsea vs Swansea Everton vs Sunderland Newcastle United vs Stoke City Norwich vs Fulham Tottenham vs West Bromwich West Ham United vs Arsenal Manchester City vs Liverpool *obowiązkowe zastrzeżenie: pod warunkiem, że nie grają przeciwko United
  15. Liverpool vs Cardiff City 4:0 Formę strzelecką L'Pool prezentuje od jakiegoś czasu wyśmienitą, czego dowodem rozbicie Spurs. Suarez strzela gole jak na zawołanie aspirując do korony króla strzelców i być może transferu do Realu, a na Anfield podopieczni Brendana Rodgersa grają tak, że ich forma spotkań domowych jest jedną z trzech najlepszych w lidze. Z tego równania wychodzi mi wysoka porażka Cardiff. Crystal Palace vs Newcastle United 1:0 NU na wyjazdach gra w kratkę, raz wygrywa, raz przegrywa i teraz przyszedł czas na porażkę. Ale nie tylko historia tego sezonu jest przeciwko przyjezdnym. Palace od paru tygodni radzi sobie coraz lepiej, nawet porażka z faworyzowaną Chelsea była tylko jednym golem i piłkarze tej drużyny wlali w serca kibiców nadzieję na utrzymanie. Tony Pulis to bardzo doświadczony trener i wie, że pokonanie takiej drużyny jak Newcastle jest w zasięgu jego piłkarzy. Fulham vs Manchester City 1:3 The Cottagers nie bez powodu znajdują się na drugim miejscu od końca, radzą sobie równie słabo na wyjazdach jak i w meczach domowych. City prezentuje świetną formę, ma szeroki skład potrzebny by sobie poradzić w trudnym okresie świątecznego maratonu spotkań, a na dodatek strzelają sporo goli. To nie wróży dobrze gospodarzom i dlatego wróżę im porażkę. Manchester United vs West Ham United 3:1 Faktem jest, że United nie radzą sobie zbyt dobrze w tym sezonie i na własnym stadionie grają gorzej niż na wyjazdach, co takiej drużynie nie przystoi. Jednak wciąż są we wszystkich rozgrywkach - zarówno w FA Cup, Capital One Cup, Champions League, a w Premiership mają szansę na Top 4. WHU gra bardzo przeciętnie, na wyjeździe nie odnieśli zwycięstwa od czterech spotkań i są niebezpiecznie blisko strefy spadkowej. Żadnego zespołu nie wolno lekceważyć ale przewaga piłkarskich umiejętności jest po stronie ekipy z Old Trafford. Stoke City vs Aston Villa 2:3 Stoke odpadło z Capital One Cup ale okupili to spotkanie kontuzjami, najbardziej dotkliwą dla zespołu jest bez wątpienia uraz Shawcrossa, filaru defensywy. Wprawdzie Garncarze mają dobry rekord spotkań domowych ale z prawie połową pomocników narzekającą na urazy, niepewnym występem Croucha i bez dwóch podstawowych defensorów (Hutha i Shawcrossa) nie widzę dużych szans by gospodarze odnieśli w tym spotkaniu jakikolwiek sukces. Sunderland vs Norwich 2:1 Czarne Koty powoli się odbijają od ligowego dna. Dobrze im idzie w spotkaniach domowych, a takie mecze jak te z Chelsea budują charakter zespołu potrzebny do dalszej walki o utrzymanie i dobrą lokatę w tabeli. W lidze minimalnie z CFC przegrali ale w Capital One Cup zwyciężyli. Norwich to nie ta sama półka i na dodatek nie mają dobrych wspomnień z ostatnich tygodni więc gospodarzom powinno być trochę łatwiej wygrać w tym meczu. West Bromwich vs Hull City 2:0 Brady znowu kontuzjowany. Nic nowego. Ale Hull chociaż radzi sobie przyzwoicie to na wyjazdach nie zwyciężyło od pięciu spotkań i częściej zalicza porażki niż remisy. Dla WBA to idealna okazja by zdobyć punkty chociaż nie wiadomo jak na formę zespołu wpłyną roszady na fotelu menedżera. Ale może objawi się słynny "efekt nowej miotły"? Póki co bardziej przekonywująco wygląda dla mnie zespół gospodarzy. Southampton vs Tottenham 1:1 Święci sobie radzą znacznie lepiej w spotkaniach domowych i chociaż mają mały kryzys formy to nie aż taki jak Tottenham. Koguty straciły menedżera po klęsce z Liverpoolem, a wróble ćwierkają o złej atmosferze w szatni, braku lidera i wiary w końcowy sukces. Dwie drużyny na początku sezonu grające bardzo dobrze, obecnie w kryzysie... pachnie mi remisem. Swansea vs Everton 1:1 Choć może nie wynika to bezpośrednio z historii spotkań ale Everton w spotkaniach wyjazdowych lubi w tym sezonie remisować, zaś Swansea lubi remisować spotkaniach domowych. Na pewno goście będą walczyć o pełną pulę ale gospodarzom są potrzebne punkty i łatwo nie złożą broni. Arsenal vs Chelsea 1:1 Na koniec kolejki, hit. Chelsea od kilku spotkań nie zachwyca i być może w tym spotkaniu, z bezpośrednim rywalem do tytułu, Mourinho wybierze wariant defensywny. Kanonierzy zaliczyli bolesną porażkę z City i za wszelką cenę nie będą chcieli przegrać tego meczu bo już czują oddech reszty stawki na plecach. Za podziałem punktów przemawia także fakt, że to jedne z ważniejszych derbów Londynu i żadna drużyna nie będzie chciała zejść z pola walki pokonana i z równą determinacją będą walczyli o zwycięstwo.
  16. Myśl MU to Ole Gunnar Solskjaer, który trenował przez dwa lata rezerwy United, zanim objął posadę w Molde. I jest lepszym trenerem niż Berg. A sam Berg jedyne doświadczenia trenerskie w Anglii miał jako menedżer Blackburn przez niecałe dwa miesiące, a jego związki z klubem z Old Trafford skończyły się dwanaście lat temu. Co nie znaczy, że to nie jest zły wybór dla Legii gdyż na pewno będzie chciał się pokazać i wybić jako menedżer, chociaż trzeba przyznać, że jest to ze strony klubu z Łazienkowskiej pewne ryzyko.
  17. Nie sądzę by osławieni "oni" zrobili z imć Hrabuli męczennika za sprawę, bez solidnej przyczyny.
  18. Mam pewien szacunek do rywala czemu dałem wyraz w komentarzach pod newsem na stronie o naszym klubie ale nie przesadzajmy z ostrożnością. Olympiakos jest najsłabszy z 16 zespołów jakie pozostały w grze o puchar. Co może się stać? Większy kryzys? Odejdą w styczniowym okienku Van Persie, Rooney, De Gea, Evra, Januzaj, Vidic, Rafael, Valencia? Nie. Być może United wygra oba mecze np. po 1-0 lub u siebie/na wyjeździe (niepotrzebne skreślić) zremisuje ale jestem przekonany, że losy dwumeczu będą cały czas pod kontrolą. Jakikolwiek by nie był kryzys w tym sezonie, nie wyobrażam sobie byśmy mogli odpaść z Olympiakosem.
  19. Dawno nie było wpisu z serii "Mity USA", zatem najwyższy czas nadrobić zaległości. Dzisiejszym tematem jest zabójstwo Johna Fitzgeralda Kennedy'ego, 35 prezydenta Stanów Zjednoczonych. Przeciętny człowiek zapytany o to jacy prezydenci USA zostali zabici przez zamachowców odpowie: Abraham Lincoln i JFK, John F. Kennedy. Nie jest to jednak pełna lista ponieważ "zatrucie ołowiem" było przyczyną zgonu również Jamesa Garfielda i Williama McKinleya, a do wyżej wymienionych mogli dołączyć również Andrew Jackson, Theodore Roosevelt, Herbert Hoover, Franklin Delano Roosevelt, Harry Truman, Richard Nixon, Gerald Ford, Jimmy Carter, Ronald Reagan, George Bush senior, Bill Clinton, George Bush junior i Barack Hussein Obama (ten ostatni wciąż nie może być całkowicie spokojny, szczególnie, że jest nagroda za jego głowę).* Najwięcej emocji wzbudza jednak JFK, z wielu powodów. Najświeższa sprawa, bardzo "medialny" prezydent, mnóstwo niejasności, wiele plotek i zadawane wciąż od pół wieku pytanie - kto i dlaczego zabił Kennedy'ego? W tworzeniu cyklu "Mity USA" przyświecała mi idea pokazywania zdarzeń jakie wywarły duży wpływ na amerykańską kulturę i opinię publiczną, a chyba nie ma zdarzenia z większym wpływem niż to zabójstwo. Postać z komiksu "Strażnicy", Komediant, wypowiada w rozmowie z politykami na przyjęciu, zdanie będące nawiązaniem do słynnej kwestii jaka była wypowiadana przez wielu Amerykanów po 22 listopada 1963 roku, "gdzie byłeś kiedy zastrzelono JFK?". Komediant wie i pół żartem, pół serio sugeruje politykom z którymi rozmawia by nie zadawali mu tego pytania. W filmowej adaptacji komiksu jest przedstawiony jako rzeczywisty sprawca zabójstwa --> Według serialu "Z archiwum X" zabójstwo było dziełem Palacza, najgroźniejszego przeciwnika agenta Muldera, który pojawiał się w różnych odcinkach całej serii. Fani serialu "Doctor Who" również powinni sobie zadać to pytanie bo jeśli się podróżuje w czasie to nigdy nie wiadomo kiedy gdzie się było...Podobnie jak ci, co oglądali serial "Czerwony Karzeł" gdzie w jednym z odcinków, po zmianie rzeczywistości w wyniku podróży w czasie, w przeszłość przenosi się sam John Kennedy by zabić samego siebie i przywrócić porządek. W książkowej "Tożsamości Bourne'a" winny zabójstwa był terrorysta Iljich Ramirez Sanchez zwany 'Carlos' lub po prostu 'Szakal'. Z kolei w komiksie "100 Naboi" jedna z historii jest całkowicie poświęcona właśnie zabójstwu JFK. Jeden z głównych graczy w fabule, Agent Graves (nie, nie FBI, nie CIA ani inna agencja rządowa) odwiedza po latach pensjonariusza domu spokojnej starości by porozmawiać o dawnych czasach. Graves od lat przychodzi do wybranych osób i oferuje im walizkę z pistoletem, setką naboi i dowodami na to, że dana osoba odpowiada za nieszczęścia w ich życiu. Haczyk w tym, że to magiczny pistolet, policja odstępuje od śledztwa gdy znajduje któryś z owych stu naboi. A Graves obserwuje co ludzie zrobią z podarunkiem. Pensjonariuszem domu spokojnej starości jest Joe DiMaggio, świetny baseballista który kiedyś dostał walizkę, a po latach w rozmowie upewnia się, że jednak to nie on zabił Kennedy'ego. Powód? Oczywiście Marylin Monroe, była żona DiMaggio (niecały rok) o którą był chorobliwie zazdrosny, a JFK miał z nią romans (kto nie miał, dawała chyba połowie Ameryki...) Nie można też zapominać o wielu innych dziełach popkultury, np. filmie "JFK" Olivera Stone czy też grze komputerowej jaka znalazła się w CD-Action w dziale "Gry Kontrowersyjne", mowa oczywiście o "JFK Reloaded" gdzie naszym celem było wcielenie się w Lee Harvey'a Oswalda, domniemanego zabójcę prezydenta, i wspomóc go celnym okiem i pewną ręką trzymaną na komputerowej myszce, w misji pozbawienia Kennedy'ego wszystkich punktów życia za jednym, nomen omen, zamachem. Lee Harvey Oswald, uznany przez Komisję Warrena za winowajcę, został zastrzelony dwa dni po zabójstwie JFK, przez Jacka Ruby'ego (Jacoba Rubensteina), właściciela klubu nocnego w Dallas. I już na starcie mamy mnóstwo niejasności, przywołuje się związki Ruby'ego z mafią ale faktem jest, że Oswald 3 lata przebywał w Związku Sowieckim, miał żonę Rosjankę i przeprowadził nieudany zamach na generała Edwina Walkera. Wprawdzie Chruszczow miał zaprzeczać udziałowi KGB w zabójstwie JFK argumentując, że im się to nie opłaca bo mogłoby nakręcić spiralę agresji i sprowokować próby zabójstwa pierwszego sekretarza KC ale do oświadczeń Sowietów mam ograniczone zaufanie, a do przekazu ze strony KGB i GRU - zerowe. A zemsta za zablokowanie instalacji rakiet na Kubie i załatwienie tzw. kryzysu kubańskiego na korzyść USA jest całkiem dobrym powodem. Jednak krytycy tezy o winie Oswalda przywołują, że był zapamiętany z czasów jego służby w Marines jako kiepski strzelec, strzał został oddany gdy auto z prezydentem było poza zakrętem, na prostej i przyspieszało, co utrudniało strzelanie, a trzy strzały w czasie kilku sekund były prawie niemożliwe do wykonania dla takiego strzelca jak Oswald. Na pewno jednak Oswald jest winny zastrzelenia policjanta J.D. Tippita, tego samego dnia. Jakie jeszcze mogłyby być powody zabicia JFK? Związki z mafią. Ojciec Johna Kennedy'ego, Joseph "Joe" Kennedy dorobił się majątku na spekulacjach giełdowych i reorganizacji hollywoodzkich przedsiębiorstw ale niektórzy twierdzą i dowody na to są dość mocne (lecz nie rozstrzygające), że Joseph Kennedy zbił fortunę na handlu alkoholem podczas prohibicji co niewątpliwie oznaczało kontakty z przestępcami. Niewątpliwie w dojściu do milionów pomogło mu też małżeństwo z Rose Fitzgerald (co połączyło te dwa, do tej pory walczące, rody), a także przyjaźń z Franklinem Delano Rooseveltem i kariera polityczna, choć to ostatnie było raczej wynikiem posiadania milionów, a nie sposobem na ich zdobycie. Bywanie w Las Vegas w latach 50 i 60, gdy to miasto się prężnie rozwijało i było siedliskiem gangsterów, nie służy dobrze wizerunkowi synów Josepha, JFK i Robertowi Kennedy'emu chociaż w przypadku JFK mogło to być świetne miejsce do wielu romansów. Jednak np. Tina Sinatra, najmłodsza córka Franka Sinatry (który miał związki z mafią) opowiada, że Joseph Kennedy, poprzez Sinatrę, chciał wykorzystać mafię (Sam Giancana) w celu wpłynięcia na wyborców by pomóc JFK w kampanii wyborczej. A mafijny boss, Frank Costello w 1973 twierdził, że on i Joseph Kennedy byli partnerami w przemycie alkoholu w czasach prohibicji. Zresztą, patriarcha rodu w późniejszych latach sprzedał legalny biznes alkoholowy gangsterowi. Dostrzegł lepszą żyłę złota. Nieruchomości. Ostatnia i chyba najbardziej prawdopodobna hipoteza zamachu na JFK zakłada udział amerykańskich służb specjalnych. FBI i/lub CIA lub innej agencji rządowej (w USA jest ich mnóstwo, a w momencie zamachu istniało już np. NSA). FBI miało na oku Lee Harvey'a Oswalda z uwagi na jego powrót z ZSRR z rosyjską żoną. Kennedy 27 kwietnia 1961 wygłosił przemówienie do dziennikarzy w hotelu Waldorf Astoria, które w internecie jest nazywane "secret society speech", co ma sugerować, że istniejące w społeczeństwie tajne stowarzyszenia mają wpływ na funkcjonowanie kraju. http://www.michaeljo...org/kennedy.htm I co według zwolenników teorii spiskowych jest powodem dla którego Kennedy musiał zginąć. Amerykańskie tajne służby miały najlepszą sposobność i środki by przeprowadzić zamach, a ponieważ teoria samotnego strzelca (Oswalda) jest bardzo mocno naciągana i grubymi nićmi szyta, trop wiódłby do nich. Najmniej prawdopodobną tezą jest odmienność religijna lub światopoglądowa gdyż ani JFK ani jego ojciec czy rodzina, chociaż teoretycznie katolicka, jak katolicy się nie zachowywali, wręcz przeciwnie. Równie słaba jest teoria o jakichś radykalnych grupach mających pretensje do polityki prezydenta chociaż przed przyjazdem JFK do Dallas były rozdawane takie oto ulotki: Na poznanie prawdy szans już właściwie nie ma i nigdy się nie dowiemy jak było naprawdę. Oficjalna wersja ma wiele luk. United States House Select Comitttee on Assasinations, powołany celem zbadania śmierci JFK oraz Martina Luthera Kinga orzekł, że śledztwo prowadzone w sprawie JFK było niedbałe, z wieloma nieprawidłowościami i został on zastrzelony najprawdopodobniej w wyniku spisku. Jakkolwiek by nie było, zabójstwo Johna Kennedy'ego wywarło ogromny wpływ na naród amerykański, na kulturę, na wdrożenie wielu procedur dotyczących bezpieczeństwa i zwiększenia roli Secret Service w ochronie prezydenta USA, a także na politykę. Rodzinę Kennedych otacza pewien mrok, a ich historia naznaczona jest różnymi tragediami (brat Johna, też został zamordowany) ("klątwa Kennedych" http://en.wikipedia....i/Kennedy_curse) ale bez wątpienia są jednym z najsilniejszych i najbogatszych klanów w Ameryce i nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Niedawno córka JFK, Caroline, została ambasadorem USA w Japonii, prawie jak jej dziadek, Joseph, który w l.1938-40 był ambasadorem w Wielkiej Brytanii. Kamelot żyje. http://www.thedailybeast.com/articles/2013/11/12/how-jackie-kennedy-invented-the-camelot-legend-after-jfk-s-death.html *jednak w filmie "White House Down", z fabułą dot. zamachu na prezydenta i Biały Dom, Roland Emmerich odleciał totalnie, nawet jak na jego standardy, także odradzam zdecydowanie. Jednak jeśli chcecie obejrzeć Jamie'go Foxxa jako Obamę, strzelającego z wyrzutni rakiet wychylając się z okna pędzącej pancernej, prezydenckiej limuzyny... to droga wolna.
  20. Jest kilka niepewnych punktów ale można powiedzieć, że większość drużyn jaka zamelduje się w ćwierćfinale jest już znana. Chociaż zawsze jest prawdopodobieństwo niespodzianki. Zacznę może od końca, oto moje typy z uzasadnieniami: Arsenal - Bayern Monachium Arsenal to drużyna jaka ma problem z napastnikami, Giroud jest eksploatowany mocno, Podolski niby już zdrowy ale nie grał w lidze od sierpnia, a Bendtner to śmiech, a nie napastnik. Pomoc silna ale jeśli Ramsey już będzie odczuwał skutki sezonu albo dozna kontuzji to już jest spore osłabienie zespołu. Bayern takich kłopotów nie ma, ma szeroką kadrę, bardzo silny i doświadczony skład i jest w stanie wygrać z każdą drużyną na świecie. Poza tym jeśli Arsenal w lutym będzie w grze o mistrzostwo to trener Wenger może chyba jednak trochę LM odpuścić gdyż ma za wąską kadrę do walki na wszystkich frontach. Olympiakos Pireus - Manchester United Każda drużyna marzyła o wylosowaniu Olympiakosu. Niby w kadrze mają paru doświadczonych graczy (Ibagaza, Saviola, Karagounis) ale to jednak drużyna z najsłabszym składem spośród tych w 1/8 i w starciu z doświadczoną drużyną United, nie mają szans. Niezależnie od walki w Premiership, dla klubu z Old Trafford obowiązkiem jest przejście dalej mając za rywala Olympiakos i nie sądzę by Grecy byli w stanie cokolwiek ugrać, może u siebie ale to też nie jest pewne. AC Milan - Atletico Madryt Nie śledzę za bardzo ligi włoskiej ale wiem, że Milan radzi sobie słabiutko. Do lutego mają jeszcze czas by to odmienić, może się skupią na Lidze Mistrzów jeśli sezon w lidze spiszą na straty przy świetnej formie Napoli, Romy i Juve ale mimo wszystko póki co faworytem do awansu wydaje się być Atletico. Bayer Leverkusen - Paris Saint-Germain Mecz jaki Manchester United rozegrał z Bayerem na ich boisku obnażył wszystkie braki Niemców. Są w grze o wicemistrzostwo Niemiec, czując oddech BVB na plecach ale w LM słabiutko. PSG naszpikowane gwiazdami o wzbogacone doświadczeniem z poprzedniego sezonu powinno gładko rozstrzygnąć ten dwumecz. A Ibrahimovic to gracz mogący w pojedynkę rozstrzygać mecze, gdy potrzeba. Galatasaray - Chelsea Galata może u siebie, przy wsparciu fanatycznych kibiców, coś ugrać ale na wyjeździe raczej nie mają szans. Ich największe gwiazdy nie są już pierwszej młodości, a Jose Mourinho to doświadczony trener i na pewno przyjrzał się jak grał Real z Turkami. Sentymentalny powrót Drogby na Stamford Bridge zanosi się po prostu na pożegnanie tureckiej drużyny z tą edycją Ligi Mistrzów. Schalke 04 - Real Madryt Dwumecz bez historii. Schalke to najsłabszy z niemieckich zespołów w tej LM, kadrowo mocno odstają od Realu, który ma w składzie nie tylko Cristiano Ronaldo ale też przede wszystkim jako trenera Carlo Ancelottiego zwanego trenerem "pucharowym" gdyż w pucharach jego ekipy radzą sobie lepiej niż w lidze. Zenit Sankt Petersburg - Borussia Dortmund I tu jest pewna wątpliwość. Zenit to niezła drużyna (a ciekaw jestem jakie będą temperatury zimą w Petersburgu) i na własnym stadionie mogą niezły rezultat osiągnąć. Z BVB pewnie odejdzie Lewandowski (czy już w zimowym okienku?) no i Dortmund nie zachwyca już tak bardzo jak w ubiegłym sezonie. Do lutego może się wiele pozmieniać ale Rosjanie nie są bez szans. Mimo wszystko, odrobinę bardziej prawdopodobny wydaje mi się awans Niemców. Manchester City - FC Barcelona Najtrudniejsza para. City musi mocno i zaciekle walczyć o tytuł mistrzowski, Barca ma nieco lżejsze zadanie. Jednak Man. City ma w składzie wielu klasowych graczy, Pellegrini wiele lat pracował w Hiszpanii (Villarreal, Real) i wie jak sobie radzić z tamtejszymi drużynami, a Barcelonie brakuje kontuzjowanego Messiego. Dużo w tym dwumeczu zależy od taktyki ale sądzę, że jednak odpadną Katalończycy.
  21. Hitowe spotkania nie zawiodły, padło wiele goli, zupełnie tak jakby gracze czołowych drużyn chcieli wynagrodzić kibicom dwa bezbramkowe remisy w pozostałych spotkaniach. Jak będzie za tydzień? Na zakończenie kolejki zapowiadające się hitowo derby Londynu, a na pewno czeka nas wiele niespodzianek. Wątpliwe by trenerzy wystawili najmocniejsze składy na Capital One Cup w środku tygodnia gdy ostatnie tygodnie grudnia mogą dać odpowiedzi na różne pytania... A oto rozkład jazdy: Liverpool vs Cardiff City Crystal Palace vs Newcastle United Fulham vs Manchester City Manchester United vs West Ham United Stoke City vs Aston Villa Sunderland vs Norwich West Bromwich vs Hull City Southampton vs Tottenham Swansea vs Everton Arsenal vs Chelsea
  22. Rorschach

    Prezenty pod choinkę

    Dziwi brak historii z Jeżem Jerzym. Np. za 24,99 zł.
  23. Manchester City vs Arsenal 1:1 Obie te drużyny mają obecnie największe szanse na mistrzostwo. W lepszej formie wydaje się być Arsenal ale zaliczyli małą wpadkę w Lidze Mistrzów, a City gra u siebie. Dodatkowo, obie ekipy będą niesamowicie zmotywowane żeby tylko tego meczu nie przegrać, a świadomi atutów rywala trenerzy mogą nastawić zespoły na bardzo uważną taktycznie grę, co przełoży się na remis i podział punktów. Cardiff City vs West Bromwich 3:1 W tym meczu może paść dosłownie każdy rezultat. Obie ekipy mają podobną ilość punktów, podobne statystyki meczowe, podobną ilość graczy, którzy nie mogą zagrać. Przychylę się zatem do atutu własnego boiska jako elementu, który przeważy szalę na korzyść Walijczyków i postawię na nich. U siebie radzą sobie całkiem nieźle więc może to być dobry typ. Chelsea vs Crystal Palace 3:0 Jeszcze niedawno CP skazywane byłoby na porażkę. I chociaż Orły wygrały parę spotkań i podniosły nieco swe skrzydła, zdecydowanym faworytem spotkania jest CFC. Podopieczni Jose Mourinho grają u siebie, gdzie nie zwykli przegrywać i dysponują o wiele lepszym składem, a na dodatek strzelają mnóstwo goli, nawet w tak szalonych spotkaniach jak z Sunderlandem, a to nie są dobre wieści dla przyjezdnych. Everton vs Fulham 2:0 The Toffees mają jeden z najlepszych ligowych bilansów biorąc pod uwagę mecze domowe, a The Cottagers jeden z najgorszych jeśli chodzi o mecze wyjazdowe. Wprawdzie Fulham ostatnio wygrało ale, ale, było to właśnie na własnym stadionie. Zaś Everton cały czas utrzymuje świetną formę i powinien wygrać to spotkanie. Newcastle United vs Southampton 2:1 Sroki są w świetnej formie, wygrywają mecz za meczem na St James Park i pną się w górę tabeli. Soton jest na przeciwległym biegunie, brak Boruca jest odczuwalny, a drużyna straciła impet z początku sezonu i świeżość jaka otaczała nowych graczy takich jak Shaw. To sprawia, że muszę postawić na wygraną Newcastle. West Ham United vs Sunderland 2:0 Czarne Koty mają beznadziejny bilans meczów wyjazdowych, a do wydostania się ze strefy spadkowej potrzebują dwóch wygranych. Gdy szansa na to trochę się oddala, zawodnikom gra się ciężej, a po grudniu mogą już zacząć myśleć o nowym pracodawcy. Nie życzę tego fanom Sunderlandu ale WHU w tym spotkaniu ma wszystkie atuty - pewność siebie, niezły skład, własny stadion, charyzmatycznego trenera. Gus Poyet w S'Landzie cudów nie zdziała. Hull City vs Stoke City 1:1 City vs City ? To aż się prosi o remis. A poważniej - Stoke ostatnio poprawiło swoją grę, a Hull również jest w niezłej formie. Gospodarzom może pomóc kontuzja Begovica jeśli nie wystąpi w tym meczu ale Stoke już pokazało w tym sezonie determinację i umiejętność gry taktycznej, więc wynik nie jest przesądzony i może wisieć na ostrzu noża. Aston Villa vs Manchester United 1:2 United zdają się być w sporym kryzysie. Van Persie wypadł ze składu na cały miesiąc, mistrzostwo oddala się coraz bardziej, skrzydłowi w słabej formie, atmosfera w drużynie średnia. Jednak muszą się przełamać i odnieść zwycięstwo, choćby tylko w jednym meczu, a do składu wraca Rooney, który nie grał przez żółte kartki. Zaś Roo to piłkarz nietuzinkowy, robiący różnicę w ataku i starający się cały mecz i pchający drużynę do przodu. Norwich vs Swansea 1:2 Norwich gra w kratkę, podobnie jak Swansea. Sądzę, że ten mecz rozstrzygnie łut szczęścia ale taką tezę podeprę faktem, że gospodarze mają większy problem z kontuzjami, dotknęły one większości zawodników linii pomocy. W składzie Łabędzi też jest trochę kontuzji ale głównie graczy, którzy przesiadywali na ławce rezerwowych lub trybunach lub nie byli w kadrze. Tottenham vs Liverpool 1:1 Spurs wiedzie się ostatnio nie najlepiej, a Liverpool znów wrócił do formy, a Suarez strzela jak na zawołanie. Jednak ten sezon pokazuje, że Tottenham potrafi nie przegrać w spotkaniu z drużyną będącą rywalem do tytułu mistrzowskiego - remisy z Chelsea i Man. Utd. to potwierdzają, a na dodatek Liverpoolczyków czeka długa wyprawa do Londynu, a gracze Rodgersa nie wygrali od czterech wyjazdowych spotkań.
×
×
  • Utwórz nowe...