Skocz do zawartości

Rorschach

Forumowicze
  • Zawartość

    2803
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    1

Wszystko napisane przez Rorschach

  1. Czemu robię akurat taki wpis ? Po pierwsze, z braku czasu, zjadanego przez zajęcia na studiach, nie piszę już jakiś czas mimo chęci trzymania się nakreślonego planu. Po drugie - jest to istotna informacja z punktu widzenia "old school" i wszystkich pamiętających przełom lat 90/00. Robię tu też darmową reklamę tej marce, ale czasami mogę zrobić wyjątek. Panie i panowie - soki Frugo wracają na rynek. Już jutro tj. 12 czerwca, na krakowskim rynku pojawi się premiera kampanii reklamowej, a w ciągu kilku tygodni na półki w sklepach w całej Polsce trafią butelki Frugo. Jak podaje obecny jego właściciel, a jest nim Foodcare, receptury zostały wiernie odtworzone a kapsle i butelki będą takie jak kiedyś. Zatem, no to Frugo ! (oby tylko ceny były rozsądne)
  2. Ok, tu masz więcej : "Rozmowy z katem" - teatr telewizji na podstawie książki Moczarskiego (lektury nota bene) "Jakub Kłamca" w głównej roli Robin Williams http://www.filmweb.pl/film/Jakub+kłamca-1999-839 "Lista Schindlera" Stevena Spielberga http://www.filmweb.pl/Lista.Schindlera "Ostatni Król Szkocji" z genialną rolą Foresta Whitakera, w roli dyktatora Ugandy, Idiego Amina. Warto obejrzeć, ale należy pamiętać, że to film oparty na faktach i momentami bardzo brutalny (na przykład scena z ciałem jednej z żon Amina - prawdziwa) "Mroczna Argentyna" - kolejny bardzo brutalny film, tym razem o reżimach południowoamerykańskich, na przykładzie lat 70/80 w Argentynie http://www.filmweb.pl/film/Mroczna+Argentyna-2003-36986 "Bumerang" z 1996 , wreszcie film o chyba najbardziej zbrodniczym systemie w historii ludzkości, o ile o nazizmie jest ich sporo, o tyle o komunizmie wciąż za mało http://www.filmweb.pl/film/Bumerang-1996-36540 "Rewers" polski film, całkiem świeży http://www.filmweb.pl/Rewers Jeszcze więcej ?
  3. @Up Ja się mogę jeszcze zgłosić, Turze. Sesja TES od dłuższego czasu jest uśpiona, a chętnych na mój pomysł sesji jest jeszcze za mało... Choć przypominam - sesja w klimatach japońskiego średniowiecza, luźno oparta na L5K i co najmniej 10 powodów by się zgłosić ! Mam jeszcze pomysł na sesję opartą na świecie Arcanum, może tu będzie łatwiej bo to w końcu gra komputerowa, są chętni ? Więc dopisz mnie, Turambarze @Up Ja się mogę jeszcze zgłosić, Turze. Sesja TES od dłuższego czasu jest uśpiona, a chętnych na mój pomysł sesji jest jeszcze za mało... Choć przypominam - sesja w klimatach japońskiego średniowiecza, luźno oparta na L5K i co najmniej 10 powodów by się zgłosić ! Mam jeszcze pomysł na sesję opartą na świecie Arcanum, może tu będzie łatwiej bo to w końcu gra komputerowa, są chętni ? Więc dopisz mnie, Turambarze
  4. Mówisz - masz. "Kabaret" Liza Minelli i życie Berlina tuż przed dojściem do władzy nazistów "Fahrenheit 451" absolutna klasyka "Metropia" animowany film, jeden z tych nowszych "Mechaniczna pomarańcza" Kubricka "Folwark zwierzęcy" znów Orwell "Władca much" na podstawie książki Goldinga "Persepolis" Marjane Satrapi, na podstawie autobiograficznych wątków z życia w Iranie "Pasażerka" Andrzeja Munka w formie satyry - "Dyktator" Charliego Chaplina "Triumf woli" - propagandowy dokument NSDAP "Król Olch" - http://www.filmweb.pl/film/Król+Olch-1996-5004 "Jutro była wojna" - http://www.filmweb.pl/film/Jutro+była+wojna-1987-100185 "Jajo węża" - http://www.filmweb.pl/film/Jajo+węża-1977-34337 Sorry, że takie krótkie opisy, ale to już sam sprawdzisz jeśli będziesz zainteresowany. Wymieniać dalej ?
  5. Supernaturals - ale zaznaczam, że wiedza wynika z zorientowania w temacie seriali, a nie oglądania akurat tego @down Więc muszę zmienić. Na Czysta Krew. Facet z zaostrzonym drewnianym kołkiem w ręce ? To musi być coś związanego z fantasy
  6. Dziwne, że taki ciekawy i dobry serial nie doczekał się jeszcze tematu. Fabuła serialu koncentruje się na działaniach Shawna Spencera i Burtona "Gusa" Gustera - dwóch mieszkańców małego nadmorskiego miasteczka w Stanach, Santa Barbara. Pewnego dnia, gdy Shawn wskazuje kryminalistę wyłącznie po obejrzeniu dziennikarskiej wiadomości w telewizji i zadzwonieniu z wskazówką na policję, sam zostaje posądzony o współudział. Żeby udowodnić swą niewinność podaje się za medium (psychic) i od tej pory służy jako konsultant lokalnej policji. Postanawia uczynić z bycia medium swoją stałą pracę i otwiera agencję detektywistyczną wraz z Gusem, przyjacielem z dzieciństwa. Należy wspomnieć jakim typem faceta jest Shawn - lekkoduch, pracował w wielu zawodach , zawsze krótki okres czasu, nie lubi ciężkiej pracy, ale jest inteligentny i sympatyczny choć czasami lekko bezczelny. Gus jest jego przeciwieństwem - czarnoskóry, opanowany, pracujący w firmie farmaceutycznej i początkowo niechętny agencji detektywistycznej Psych. A skąd biorą się "medialne" umiejętności Shawna ? Z umiejętności obserwacji najmniejszych szczegółów i świetnej pamięci, które są skutkiem treningu jaki zafundował Shawnowi ojciec, policjant, gdy chciał go wychować na policjanta, z wiadomym skutkiem. Lecz i Gus ma "super" umiejętności - rozległą wiedzę z różnych dziedzin i bardzo wyczulony zmysł węchu. Obaj - prawdziwi przyjaciele, rozwiązują często niekonwencjonalne sprawy, a na pewno niekonwencjonalnymi metodami. Choć niżej w tekście wspominam o podobieństwach do Mentalisty, gdyż jest ich sporo, to jednak w tamtym serialu bohater nigdy nie przyjąłby sprawy "wilkołaka" czy "duchów w domu" - tutaj zaś, Shawn i Gus, mimo, że nie wierzą w nadprzyrodzone rzeczy, muszą przyjmować czasami takie zlecenia by podtrzymywać reputację detektywa-medium. Większość spraw dotyczy jednak pomagania policji w łapaniu sprawców morderstw. Shawn Spencer ma też coś wspólnego z House'm i jego ekipą - nie raz i nie dwa zdarza mu się wślizgiwać ukradkiem na zakazany teren - w przebraniu, po kryjomu lub też za pomocą "bezczelnej" gadki. Fabuła odcinków jednak jest zróżnicowana i sam serial nie nudzi, szczególnie gdy ogląda się z umiarem. Liczy się tak naprawdę humor - ten serial to rozrywka wymieszana z kryminałem i pracą policji małego miasta. Inne postacie występujące w serialu to ojciec Shawna, szefowa policji Karen Vick, detektyw Carlton "Lassie" Lassiter (sceptyczny wobec Shawna) oraz Juliet "Jules" O 'Hara. Sporadycznie pojawiają się też trzecioplanowe postacie takie jak matka Shawna, rodzice Gusa itd. Każdy odcinek zaczyna się od retrospekcji z dzieciństwa bohaterów, gdy ojciec Shawna, Henry, uczy go jakiejś przydatnej rzeczy, która potem zazwyczaj się pojawia w rozwiązywanej w odcinku sprawie. Serial może przypominać nieco "Mentalistę" lub "Monka", ale prezentuje odmienną ścieżkę rozwoju akcji. Najwięcej podobieństw jest chyba z "Mentalistą" - podobny styl pracy bohatera, osobowość, motyw łączący odcinki - w Mentaliście jest to Czerwony John, w Psych głównym przeciwnikiem jest Yang (oraz Yin ). Jednak Psych charakteryzuje się dużą dawką humoru, luzu i oglądą się je z prawdziwą przyjemnością. Szczególnie, pamiętając, że plenery Santa Barbara przypominają nieco Miami, ale to mniejsze miasto i nie jest tak duszne jak wykorzystywane mocno w serialach, Miami. Mógłbym jeszcze długo opisywać, ale nie chcę was zniechęcać, a przeciwnie, zachęcić do oglądania. Na pewno zwroty takie jak "Waaaiit foor it" czy też "You know that's right" w trakcie odcinków niejeden raz wywołają co najmniej uśmiech. W Polsce serial był emitowany na TVP 1, lecz w kiepskich porach ( około południa) więc pewnie mało osób mogło się zainteresować, szczególnie, że tylko pierwszy sezon był emitowany. W Stanach wyświetla go USA Network i obecnie trwają prace nad szóstym sezonem, który wejdzie do emisji na jesieni 2011 Obsada : James Roday - Shawn Spencer Corbin Bernsen - Henry Spencer Dule Hill - Burton "Gus" Guster Maggie Lawson - Juliet "Jules" O'Hara Timothy Omundson - Carlton "Lassie" Lassiter Kirsten Nelson - "Chief" Karen Vick Liczba odcinków : 79 Liczba serii : 5 , seria 6 w produkcji Motyw z czołówki : "I know you know" Friendly Indians
  7. @up - a skąd, to jakaś eteryczna blondynka. Ciężko odgadnąć dokładnie, ale postawiłbym na Kate Moss
  8. Tylko czekać nowego sezonu w Premierleague. Ten, w FPL, zakończyłem przyzwoicie, choć bez rewelacji. Debiut, lecz poniżej 2000 punktów jakie sobie zakładałem na początku sezonu. Cieszy osiągnięcie celu minimum - 10 miejsca w lidze FA i ogólnego celu, gdyż bycie lepszym niż ponad 2 mln 200 tysięcy graczy, oraz utrzymanie się przez kilka kolejek w Fantasy Cup, uważam jak na debiut za wypełnienie planu minimum i powód do zadowolenia. Mogło być lepiej i ponad 2000 punktów, jednak pogrążył mnie słaby start, gdy dopiero ogarniałem grę, a rywale odjechali, i ostatnia kolejka - 29 punktów to porażka, ale niestety większość moich graczy wtedy już odpoczywała (VdV, Valencia, Huth) a reszta przynosiła po 1 - 2 punkty. Kluczowe były też błędy w nominacjach kapitańskich, jak obliczyłem, potrafiłem stracić nawet ponad 20 punktów w kolejce przy złych decyzjach personalnych. Takich jak ustawienie kiedyś przez przypadek "Captain" na "Form" zamiast "Value" i około kilkunastu punktów Teveza poszło się... Podobnie pod koniec sezonu gdy stawiałem na Benta, a on się nie odwdzięczał wcale, w przeciwieństwie do Van Persiego chociażby. Kupno Roo po lutym było niezłą decyzją, ale olałem Berbatowa gdyż był dla mnie zbyt nieprzewidywalny i drogi, co jednak odebrało trochę punktów w sezonie. Podsumowując - czekam na kolejny sezon, tym razem zdążę się zapisać do lig h2h i wzmocniony doświadczeniami z tego sezonu wystawię oby jeszcze groźniejszą i lepszą drużynę
  9. Bo to jest gra z "Podręcznika Starego Hardkora" Oryginalna wersja pochodzi z 88 roku, a część 2 - Ruins of Myth Drannor, wydano w Polsce w 2002. Sam widziałem kilka lat temu jakieś resztki z magazynów, tej gry, w empikach na półce
  10. Nie zapominajmy o ważnym elemencie gier RPG - systemie rozwoju bohatera. Odgrywanie jego roli oraz wszystkie metafizyczne "podróże w głąb samego siebie" lub zwyczajnie, ogólnie pojęty rozwój fabuły i poznawanie historii bohatera, mają tylko wtedy sens gdy ten bohater coś ze swych wędrówek wynosi. Można to sprowadzić do odzyskania super-ekstra wypasionej Szabli Zagłady, albo ultra-hiper niesamowitego Karabinu Apokalipsy czy innego tego typu śmiecia, ale tak naprawdę liczy się sam bohater. Choćby, jak mnich z NWN czy BG, własnymi rękoma pokonuje przeszkody. Nie musi to być tak dosłowne, zdobywanie ulepszeń jest naprawdę miłym elementem, jak np. w Might and Magic, gdzie był klasyczny podział na zdobywane "zabawki" - śmieci, przedmioty o większej magicznej mocy oraz artefakty z prawdziwego zdarzenia, czyli potężne i rzadkie przedmioty. Na dodatek M&M wyróżniał się pozytywnie dodając historie tych artefaktów w opisach przedmiotu. BG pod tym względem niewiele, ale trochę ustępował. Czy to jest też wymóg określenia RPG ? Nie, weźmy na przykład Arcanum, gdzie praktycznie nie było przedmiotów odstających od reszty i co się przydawało na początku, było użyteczne i na końcu gry. Jednak gdy słyszę określenia ME 2 jako RPG, to protestuję. Zjadłem zęby na niejednym rpg-u, z różnych kategorii, od kilku części M&M, przez TES-y, po dwuwymiarowe klasyki typu Fallout, Icewind Dale czy Arcanum. I choć różniły się pod niejednym względem, jednak miały sporo cech wspólnych. Już nawet KotOR-y są RPG, i naciąganie, pierwsza część ME. Ale druga ? Gdzie punkty doświadczenia mogę wydać na amunicję lodową lub ogniową ? Argh ! Co to za wybór ? Na dodatek beznadziejnie zbalansowany - kombinacja przebijającej i ogniowej załatwiała każdy problem, ewentualnie jakaś moc dodatkowych tarcz i amunicja ogniowa. Już lepszym rozwiązaniem było przegrzewanie się broni z części pierwszej. Ale gdzie w Mass Effect poczucie grania dobrą lub złą postacią lub neutralną ? Nie ma. Czy jest się "zbójem" czy "aniołem" nie ma to przełożenia na reakcje osób z którymi rozmawiamy, nie ma przełożenia na wybór innej ścieżki. Ok, to życiowe - w każdej chwili możemy zawrócić z danej ścieżki, ale widok skutków działań w outrze lub następnej części gry - nie satysfakcjonuje. Misje na nieznanych światach - schematyczność, a każdą można ukończyć w 30 minut, jedząc kanapkę i popijając herbatą. Na dodatek mało. Bantery między postaciami ? Nieźle, ale cały czas z tyłu głowy miałem : ale to już było. W KotOR. Różnica była jednak taka, że przynajmniej idąc ku Jasnej lub Ciemnej stronie, było to od razu widoczne i miało przełożenie na rozgrywkę. Dla mnie, oba ME to action shootery polane sosem RPG. Co nie znaczy, że nie są dobrymi grami. Jednak w RPG powinno być poczucie, że bohater rozwikłując fabułę, robi coś albo dla siebie, albo dla otoczenia, tzw. świata. Mimo rozmachu ME, tego efektu nie widać. A odblokowywanie osiągnięć coś daje ? Nie. Romansowanie z NPC, coś niesie ? Nie. To w końcu nie BG 2. W Mass Effectach bohater musi przeć do przodu z giwerą, by dokonać chwalebnej misji. Ale RPG to jednak coś więcej.
  11. Hola, nie tak prędko. Pomysł ciekawy lecz chyba rozsądniej proponuje Vlado. W końcu w większości czołowych lig europejskich jest 18-20 drużyn, co daje 10 meczy na kolejkę do wytypowania i opisania. Dołóżmy do tego okres świąteczno-noworoczny gdy mecze są co parę dni i mamy mieszankę, która albo wprowadzi chaos, albo zniechęcenie by pilnować i tworzyć posty z typami, które nie są wyciągnięte z fusów po porannej herbacie. Z drugiej strony nie powinno być oczywistego statsu w postaci samych wyników. Jednak trzeba obie opcje pogodzić zanim się pomysł rozwinie
  12. Patryk13 odgadł poprawnie. zadajesz
  13. @A - niezły obrazek w temacie o "UFO itd." Ach, PZP... fajny filmik. Choć ja bardziej wspominam dwumecz z FCB w 2008, który przeczy tym wszystkim idiotycznym teoriom, że Man Utd może wygrać z Barca tylko w pojedynczym spotkaniu i z dużą dozą szczęścia. "Ekspertom" w stylu Linekera i Stoiczkowa - dziękujemy, niech lepiej prognozują koniec świata, albo co... Robson, Bruce, Pallister, Kanchelskis i inni
  14. Fakt, nie jest to produkcja rozrywkowa, ale jakoś zdołali nakręcić 6 sezonów. Widziałem wszystkie odcinki, więc mogę ocenić przekrojowo. Dziwię się, że na pudełku zbiorczego wydania, które służy jako ilustracja do tekstu, jest oznaczenie "od lat 15" ponieważ serial zawiera mnóstwo elementów kwalifikujących się do "+18". Jak wspomniał autor tematu - akty homoseksualne, golizna, morderstwa brutalne i dokonywane na najróżniejsze sposoby. Każdy jest dla każdego wrogiem i w tym serialu nie ma happy endów. To jest jedna z wyraźniejszych jego cech - trafiłeś do O.Z. = wpadłeś w wielkie... nazwijmy to, bagno, i nikt nie przyjdzie z pomocną dłonią. Co mi się w serialu podobało ? Na pewno dobrze obsadzeni aktorzy, chęć bycia realistycznym, stąd zero lukrowania, oraz postacie o interesujących osobowościach. Co mi się nie podobało ? Na pewno lekko lewicowe zabarwienie przesłania serialu, odbijające się w sposobie przedstawiania postaci gubernatora Devlina, samej osobie McManusa, który nie ukrywa, że jest "szurniętym liberałem" (to niedokładny cytat) sfiksowanym na punkcie idei resocjalizacji więźniów poprzez EM City, specjalny oddział ze specjalnymi regułami. Nie podobało mi się też nierówne podchodzenie do postaci, zupełnie jakby czasem scenarzyści nie mogli się zdecydować czy chcą ją na dłużej w serialu, czy np. uśmiercić. No i czasami (ale rzadko ) powtarzalność schematów fabularnych. Co jednak, zważywszy na ograniczony, zamknięty teren akcji i aż 6 sezonów po 8 odcinków (sezon czwarty ma ich 16) na dodatek każdy odcinek to około 55 minut, to udało się uniknąć ciągłego powtarzania klisz fabularnych. Do listy głównych bohaterów trzeba też dodać Miguela Alvareza granego przez Kirka Acevedo, oraz Ryana O'Reilly [moim zdaniem jedna z najlepszych fabularnie postaci] (Dean Winters). Można jeszcze wspomnieć o pewnych przejawach niechęci do Polaków, jaka wynika z obecnych w Stanach tzw. polish jokes. Przykładem może tu być postać naiwnego (czyt. głupiego) strażnika więziennego, który na dodatek krótko po rozpoczęciu pracy w więzieniu, ginie. Generalnie przez O.Z. przewijają się wszystkie nacje - Meksykanie, Irlandczycy, Rosjanie, Żydzi, Włosi. Przykładem Azjaty jest ojciec Mukada, a czarnoskórych - społeczność muzułmanów oraz druga grupa czarnoskórych, zajmująca się dilerką. Na koniec jeszcze powtórzę, że serio, ten serial ma ciężki klimat. @MSaint - ten muzułmanin, Said, to jedna z najlepszych postaci w serialu. Inteligentny, wyznający Islam, ale również mający swoje demony wewnątrz. A te słowa w pewnym sensie są właściwe, spojrzywszy na finał pierwszego sezonu. Chociaż później, jak to w O.Z. , wszystko niejeden raz się zmieni. I fakt, można spotkać znajome aktorskie twarze - w osobie choćby doktor Nathan lub strażniczki Whittlesey. Nie wiem czy oglądałeś więcej, ale mogę zdradzić, że później pojawia się też David Zayas jako jeden z więźniów, znany widzom z roli sierżanta Batisty z Dextera
  15. Ooo, to się ubawiłem. PJN i Ruch Poparcia zbiorem ludzi nieskażonych polityką ? Jeśli przez nieskażonych masz na myśli tych co nie dorwali się do koryta, to masz rację, choć Palikot i członkowie PJN zasmakowali władzy (przewodniczące PJN to przecież dwie byłe panie minister). Co do partii małych - ok, byle tych prawicowych, nawet jeżeli nie w 100%, jak choćby Prawica RP. PiS zrobił koalicję z Lepperem, bo musiał. Rząd mniejszości by się nie utrzymał, a przetrwanie tej niecodziennej koalicji dwa lata i tak było sukcesem. PO miała by to samo, gdyby wtedy wygrała wybory i pokłóciła się z PiS. Głosowanie obywatelskim obowiązkiem ? Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Nie lubię demokracji, ale jeśli już mamy być ściśli i operować w jej granicach, to stwierdzają one że : głosowanie jest prawem obywatela. Mam prawo wyborcze i mogę z niego korzystać lub nie. Głosowanie powinno być formą cenzury politycznej na rządzących, oceniającej ich styl rządzenia i to co zrobili za swoich kadencji. Niestety tak nie jest i dochodzi do wielu wypaczeń. Co mnie w sumie nie dziwi.
  16. jaki Val "grubasek" Kilmer, to przeca broda Jacka Sparrow, zwanego także Johnny Depp
  17. O hoho, co to to nie. Wszystko jest kwestią odbioru. Na pewno ten finał mną nie wstrząsnął, nie zmieszał i nie rzucił o ścianę, ale na pewno był pewną świeżością. Dlaczego ? Ponieważ pokazał, że A potem jeszcze to miejsce gdzie pije drinka - jak dla mnie to dobry opis House'a i cały sezon nie zasługuje na ocenę niższą niż 4. Brakowało mi tylko, i tu chyba nie zdradzę wiele, wykorzystywania Chase'a w konstruowaniu wątków, dla mnie był zupełnie pomijany przez cały sezon. Tym niemniej, czekam z pewnym kredytem zaufania na ostatni sezon. @up - tylko Monk ? Pełno jest dobrych seriali, trzeba się tylko rozejrzeć. Sam polecam choćby Psych - zabawny, fajny, czasem szalony. Tylko oglądać trzeba raz na dany czas, żeby się nie "przejadło"
  18. @Elev8tor - nie zapomniałem. Przemilczałem. Dlatego, że po pierwsze, tak jak wspominasz to są plotki o rzekomym romansie, a po drugie, chyba nie sądzisz, że chcę by cokolwiek zmąciło pożegnalny dzień Gary'ego Neville'a ? Człowieka który dorobił się ksywki "Mr. United" ?
  19. Dziś w Manchesterze miały miejsce dwa ważne wydarzenia. Tym mniej ważnym była prezentacja nowych strojów dla United na sezon 2011/12. Tym ważniejszym i głównym punktem dnia, był pożegnalny mecz Gary'ego Neville'a. Spotkały się na boisku jedenastki Juventusu oraz Manchesteru United, w tym Klasa z 92 r. czyli Nicky Butt, David Beckham, Gary i Phil Neville, Wes Brown, Paul Scholes oraz Ryan Giggs. United przegrało po golach Simone Pepe i Giandonato, a dla Red Devils strzelił Rooney. Jednak to nie wynik się liczy a sama atmosfera, sam moment uhonorowania tej wspaniałej kariery - niemal 20 lat w barwach United, ponad 600 występów i bycia również przez pewien czas kapitanem. Ciężko słowami opisać co czuło się widząc ich wszystkich razem na boisku, po latach, wciąż cieszących się grą, wciąż podających na "pamięć" bo znających się na wylot... I chociaż to był ostatni mecz Gary'ego w koszulce Man.Utd. to zawsze i bez przerwy będzie ważną postacią na OT, mimo iż może na piłkarskiej emeryturze zainteresowania realizować gdzie indziej, choćby komentować mecze. Gary, mimo iż nie trenował kilka miesięcy, od kiedy podjął decyzję o końcu kariery, wciąż grał z zaangażowaniem i sercem, jakie miał przez całe lata - gdzie talentu nie starczało, tam nadrabiał właśnie tymi przymiotami i miłością do klubu. Tak zostanie zapamiętany :
  20. Prosta sprawa. Numer unikalny, a więc i zawartość taka powinna być. Przykładowo : ranking gier ułożony pod względem czasu poświęcanego na ukończenie - od najkrótszych gierek tworzonych amatorsko, aż po kolosy fabularne z kampaniami na tygodnie. Oczywiście tylko tych gier, którym warto się przyjrzeć. Więcej wywiadów z ludźmi z branży, może projekt hipotetycznej gry jaką stworzyłaby redakcja CD-Action gdyby się zjawił Dobry Wujek z walizką pieniędzy (euro, oczywiście) , a także spis gier które według każdego z redaktorów należałoby zekranizować lub w ich świecie nakręcić film. A oczywiście wszystko kosztem stron o konsolach. No, to na razie tyle.
  21. Obiecałem w poprzednim wpisie, że ten poświęcę na recenzję filmu "Prorok". Oto i ta recenzja. Dlaczego ten film ? Szczerze mówiąc, wahałem się co wybrać - czy "Carlos", biografię chyba najsłynniejszego terrorysty w dziejach, czy "Wschodnie obietnice", czy "Ostatniego króla Szkocji" lub może "Apocalypto". Rostrzał gatunkowy sięgał daleko, lecz postawiłem na "Proroka" . Film dostał Grand Prix w Cannes 2009, a z racji odbywającego się obecnie festiwalu A.D. 2011, warto przypomnieć ten obraz. Tytuł filmu kojarzy się z Islamem, z Mahometem i nie bez kozery. Głównym bohaterem jest Malik El Djebena, młody, dzięwiętnastoletni francuski Arab, który trafia do więzienia na 6 lat. Nie wiemy dokładnie za co siedzi - wspomniany jest napad z bronią, lecz istnieje też możliwość, że zostaje skazany niewinny - Malik sam zaprzecza jakoby zrobił coś złego. Cała akcja filmu rozgrywa się w przeciągu tych kilku lat jakie spędza w więzieniu. I to jest moim zdaniem dobry zabieg, gdyż pozwala skupić się na życiu skazanego, zamiast starać się przerzucić szybko ciężar akcji gdy bohater miałby układać życie na wolności. Malik jest analfabetą, nie umie czytać, nie umie pisać. Dopiero w więzieniu zaczyna się uczyć, a że jest inteligentny, zdaje nawet wymagane egzaminy dające mu średnie wykształcenie. Wątek rozwoju Malika, zarówno wewnętrznego, jego osobowości, jak też i wiedzy oraz obycia w świecie w jakim przyszło mu żyć jest ważną osią fabuły filmu. Tuż po przybyciu bowiem, nasz nieopierzony bohater, wpada pod skrzydła korsykańskiej mafii, jaka naprawdę rządzi za murami więzienia. El Djebena jest jak puste naczynie, w rozmowie ze strażnikiem wspomina, że nie ma rodziny ani nikogo. Jest sam na świecie, a założywszy, że nie popełnił przestępstwa o jakie jest oskarżany, nie ma również wsparcia gangu, na dodatek jest analfabetą. Co pobyt za kratami wypisze na tej kartce ? Przede wszystkim zmusi do odnalezienia własnego "ja" i własnej osobowości. Malik, aby dostać się pod skrzydła Korsykanów, musi zabić współwięźnia. Jest to propozycja z tych "nie do odrzucenia", więc chcąc nie chcąc, czyni to. W tym miejscu na chwilę się trzeba zatrzymać i wspomnieć o drugiej bardzo ważnej postaci w filmie - Cesare Lucianim, szefie Korsykanów wewnątrz więzienia. Właściwie całą recenzję powinienem oprzeć na skontrastowaniu tych dwóch postaci. Porównań, różnic i cech wspólnych tych dwóch, jest naprawdę mnóstwo co jest świadomym zabiegiem twórców filmu. Cesare jest stary, Malik młody. Luciani jest skazany na długoletni wyrok, Malik na kilka lat. Jeden wie, że nigdy nie wyjdzie z więzienia, drugi nie przejmuje się, tylko czeka na chwilę wolności. Obaj są inteligentni, jeden z nich jest starym wygą, drugi jego sługą, który jednak, jak się okazuje z czasem przerasta mistrza. Jest jeszcze i trzecia ważna postać, wszystkie pozostałe są tylko drugoplanowe, co jak sądzę, również twórcy świadomie zastosowali, a co wychodzi filmowi na dobre. Tą postacią jest Ryad, współwięzień Malika i również Arab. On oraz Luciani, będą kształtować to, jakim Malik się stanie gdy przekroczy bramę więzienia w drugą stronę. Ryad uczy bohatera pisać i czytać, pomaga w nauce i zdaniu egzaminów, Luciani pośrednio przyucza chłopaka do gangsterskiego rzemiosła, wprowadza go powoli w tajniki życia takich jak on sam - w więzieniu i poza nim. Resztę dopełnia naturalna inteligencja i zdolność nauki Malika, jego własne dążenie do bycia kimś. I tu po raz kolejny muszę się zatrzymać, gdyż nie jest moim celem w tej recenzji opowiadać całą fabułę, a uwierzcie, że mógłbym, ponieważ wszystkie, nawet pozornie nie znaczące zdarzenia, mają swój cel (jak na przykład sen Malika o jeleniach na drodze - zastanawiałem się skąd ta scena, a jakiś czas później, wyjaśniło się po co została umieszczona w filmie). Zatem kilka najważniejszych rzeczy : po zabiciu tego, kogo wskazali mu na początku odsiadki, Korsykanie, Malik rozmawia z nim we własnej głowie, niezależnie czy po dawce haszyszu, popularnego za kratami, czy "na trzeźwo". Druga ważna rzecz to fakt, że Malik jest człowiekiem z nikąd i nikt go nie uznaje w 100% za "swojego". Korsykanie go chronią, wykonuje dla nich zadania, ale wciąż jest Arabem. Dla społeczności arabskiej - jest Korsykaninem. Tymczasem okazuje się, że jest po prostu Malikiem El Djebeną, grającym na własny rachunek. Bo w miarę rozwoju akcji i rozwoju wewnętrznego bohatera, pnie się coraz wyżej... Trzeba też wspomnieć, że spora część akcji dzieje się na przepustkach, które dzięki pomocy Korsykanów otrzymuje, by robić dla nich interesy na zewnątrz. Jednak wykorzystuje je też by działać na swój rachunek i własny biznes kręcić. Wady ? Na pewno jest to film długi i nie każdemu może przypaść do gustu. Jako produkt kinematografii francuskiej, w delikatny sposób dotyka problemu podziału narodowościowego w społeczeństwie francuskim, jednak akcja dzieje się w takim środowisku, a nie innym, a wybór Araba na głównego bohatera był podyktowany względami fabularnymi. Tak jak teraz się zastanawiam nad wadami, i ciężko mi wiele ich znaleźć. A jednak ocenę wystawiam o 1,5 punktu niższą niż maksymalna. Może to po prostu takie subiektywne uczucie recenzenta ? Bardzo lubię kino gangsterskie, kryminalne dramaty, szczególnie tak nietypowo ujęte. Więc przejdę do zalet - długość filmu ma swój cel, ponieważ ciężko znaleźć sceny jakie mogłyby być wycięte bez strat na fabule. Aktorzy grają przekonywująco, szczególnie ten który niesie główny ciężar, czyli Tahar Rahim. Przemiana jego bohatera następuje powoli, z czasem, i pod wpływem wielu różnych czynników, co jest przekonywująco pokazane. Kolory są odpowiednie, nie za jasne ale i nie za ciemne, podkreślające moralną dwuznaczność bohatera oraz jego otoczenie, będące więzieniem lecz dla wybranych, nie takim złym miejscem jeśli chodzi o standard życia. Muzyka - nie wpadła mi w ucho i nie zapamiętałem ani jednego utworu, lecz w trakcie oglądania była odpowiednim tłem. Nigdy nie zastanawiałem się "kto wymyślił taki podkład muzyczny w tym momencie ? ". A czemu taki tytuł filmu ? Wizje Malika, jego narodowość, zetknięcie się z kulturą muzułmanów wewnątrz więzienia oraz to jak wyewoluowała jego osobowość. Nie będę zdradzał nic więcej by nie psuć przyjemności oglądania. Podsumowując - polecam, bardzo dobry film. Czemu dla widzów 18 + ? Cóż, "moment" jest jeden, ale zadecydowała scena z ciężarówką gdy Ryad i Malik jadą by... I trzy kropki żeby nie spoilerować. Ten film ma jedną ważną cechę dla mnie, jako odbiorcy filmów - końcową scenę domykającą idealnie całość fabuły. Kto zobaczy, ten zrozumie, że sposób w jaki główny bohater został nią opisany, pasuje tak jak powinien. Prorok (tytuł oryginalny : Un Prophete) Czas trwania : 143 minuty film koprodukcji francusko-włoskiej Główni aktorzy : Tahar Rahim - Malik El Djebena Niels Arestrup - César Luciani Adel Bencherif - Ryad Film dla widzów : 18 + Moja ocena : 8,5
  22. Arka Gdynia vs Legia Warszawa - 1:3 Jeden z powodów dla których tęskno mi do powrotu baraży do ekstraklasy. Jeżeli Arka się utrzyma, trzeci rok z rzędu nie wykazując poprawy i walcząc o utrzymanie do ostatnich kolejek, to będzie bardzo zły symptom stanu naszej ligi. Cracovia vs Jagiellonia Białystok - 2:2 Jaga wróciła na szczyt fali i surfuje ku wicemistrzostwu, ale zdobywająca punkty tylko u siebie, Cracovia, może ją zatrzymać Korona Kielce vs Górnik Zabrze - 2:1 Kielczanie w piłkę kopać potrafią i choć nie mają ostatnio szczęścia do utrzymywania przewagi bramkowej nad przeciwnikiem, a Zabrze jest twardym zespołem, stawiam na minimalne zwycięstwo gospodarzy. Polonia Bytom vs Lech Poznań - 1:1 Ambitnie grający Bytomianie wyrwą punkt osłabionemu Lechowi. Gospodarze w końcu walczą o życie. Polonia Warszawa vs GKS Bełchatów - 2:0 Bełchatów mimo iż teoretycznie może o coś walczyć, praktycznie od dawna nie ma takiej chęci. Walki z Polonią więc nie nawiąże żadnej. Ruch Chorzów vs Śląsk Wrocław - 0:2 Jeśli kibice dopingują rywala, bo ich zespół "gra piach", to jakiego wyniku się spodziewać w meczu z poukładanym równie dobrze rywalem ? Pewne zwycięstwo przyjezdnych Widzew Łódź vs Lechia Gdańsk - 1:2 Ambicja kolejny raz pokazała, że może zdziałać cuda. Podbudowana pierwszym zwycięstwem nad Lechem, od powrotu do ekstraklasy, Lechia wyrwie zwycięstwo na boisku Widzewa Zagłębie Lubin vs Wisła Kraków - 1:3 Niecodzienna i niekoniecznie zasłużona porażka w Warszawie powinna zmobilizować zespół do rozegrania spotkania nie pozostawiającego złudzeń Miedziowym
×
×
  • Utwórz nowe...