Skocz do zawartości

Artius

Moderatorzy
  • Zawartość

    7050
  • Rejestracja

  • Wygrane dni

    2

Wpisy blogu napisane przez Artius

  1. Artius
    Przed czytelnikami wielki finał serii "Przygody w świecie Minecrafta". Zapraszamy do lektury "Zniszczyć withera". Czy tomik rzeczywiście przyniesie upragnione zakończenie historii?



    Całemu światu Minecraft grozi zagłada. Wszystko za sprawą withera - nieziemskiej, trzygłowej kreatury przypominającej nieco szkielet, stworzonej by niszczyć wszystko co napotka na swojej drodze. Przed przyjaciółmi czeka ostatnie, najtrudniejsze z dotychczasowych zadań - muszą uratować nie tylko wirtualną rzeczywistość, ale i zapobiec podbojowi ich prawdziwego świata przez żądnego władzy Mallorego. Nie uda im się to jednak bez pomocy z zewnątrz. Larrisa korzystając z ciała Suzy udaje się porozmawiać z Notchem, jednak zanim dociera do celu, jej losy ponownie krzyżują się z Dylanem - niezbyt uczciwym łowcą.
    Czytelnika czeka spore rozczarowanie, jak się okazuje historia po raz kolejny urywa się w najciekawszym momencie. "Zniszczyć withera" okazuje się bowiem zakończeniem jedynie pierwszej serii książek zatytułowanych "Przygody w świecie Minecrafta" i pozostaje jedynie mieć nadzieję, że szybko doczekamy się kontynuacji.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  2. Artius
    Niektóre gry zaskakują swoją prostotą. Do takich tytułów niewątpliwie można zaliczyć Ranczo Party, wesołą układankę taktyczną, pełną zwierzątek i liczb. Szybka rozgrywka, w której zwycięstwo może zapewnić czerwony balonik. Zaintrygowani? Zapraszam do lektury recenzji.



    Informacje o grze:
    Tytuł: Ranczo Party
    Wydawca: Fabryka Kart Trefl-Kraków
    Rok wydania: 2015
    Liczba graczy: 2-4
    Wiek graczy: 8+
    Czas gry: około 10 minut
    Język: polski
    Ranczo Party ? pies Pikuś ma dziś urodziny, z tej okazji okoliczne zwierzęta wybierają się na imprezę, by wspólnie świętować. Część z nich zabrała ze sobą prezent, czerwony balonik, który dla graczy będzie szczególnie ważny, o czym przekonacie się już za chwilę. Krótki wstęp fabularny, jak i obrazki na kartach, z pewnością przypadną do gustu młodszym uczestnikom zabawy. Narysowane zwierzęta przywodzą na myśl kreskówki i są naprawdę sympatyczne.



    Tak jak ?Rzymianie do domu!? oraz pozostałe gry z serii Joker Line od firmy Trefl, grę cechuje niewielki, poręczny format. W pudełeczku zaś znajdziemy 49 kart przedstawiających 7 zwierząt. Kurczaka odpowiadającego cyfrze 1, gęś ? 2, kozę ? 3, owcę ? 4, świnkę ? 5, 6 ? krowie i 7 ? konia. Kart z każdym z tych zwierząt jest 7, przy czym na pięciu kartach o wartościach od 2 do 6 spotkamy uczestników zabawy niosących czerwony balonik. Poza kartami mamy także 40 plastikowych, półprzeźroczystych żetonów zwycięstwa, które posłużą do liczenia zdobytych punktów.
    ?Ranczo Party? należy do bardzo prostych gier, na początku każdej rozgrywki uczestnicy zabawy otrzymują po 7 kart, pozostałe odkładane są na bok, przy czym pierwszą z nich układamy odkryta na stole. To od niej rozpoczyna się gra. W każdej turze gracz dobiera jedną kartę z talii, a następnie zagrywa jedną z trzymanych na ręce kartę, układając ją przy dowolnej leżącej już na stole. Celem gry jest uzyskanie jak największej liczby punktów, które zyskujemy poprzez ułożenie pełnego wiersza lub kolumny, przy czym każdy wiersz lub kolumna, w którym znajduje się uczestnik trzymający balonik, wart jest dodatkowy punkt. Prawda, że banalnie proste?
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  3. Artius
    Zdarzają się takie tytuły, które sprawiają, że już od pierwszych stron zyskujemy pewność iż mamy do czynienia z dziełem wybitnym, które na długo pozostanie w naszej pamięci i do którego nie raz będziemy powracać. Zaczynając lekturę ?Golema? reklamowanego jako ?mroczną historię z pogranicza snu, magii i mistyki?, z każdą kolejną stroną, zyskiwałam pewność, iż właśnie trafiłam na tego typu pozycję. Dlatego i Was pragnę gorąco zachęcić do przeczytania tej wyjątkowej, gotyckiej powieści. Zapraszam do wspólnej podróży między krętymi uliczkami praskiej dzielnicy żydowskiej i odkrycia tajemnicy tytułowego golema.



    ?Golem? to historia, która odrywa czytelnika od rzeczywistości rzucając w wir ni to mary sennej, ni to żywotu innego człowieka. Główny bohater śni bowiem sen, w którym wciela się w postać Athanasiusa Pernatha, konserwatora, jubilera, mieszkańca praskiego getta. Historia rozpoczyna się w dniu, gdy do jego rąk trafia niezwykła księga ?Ibbur?, w której ma naprawić uszkodzony inicjał. Podczas prac, gdy zaczyna czytać księgę mężczyzna doznaje wizji, za sprawa których zaczyna przenikać dwa światy, duchowy i materialny. Próbując zrozumieć co się z nim dzieje, bohater rozpoczyna śledztwo, dzięki, któremu ma zamiar nie tylko zrozumieć obecne wydarzenia, ale także odzyskać utracone wspomnienia. Nad wszystkim tym zaś ciąży mroczny klimat, którymi przesiąkły wąskie uliczki żydowskiego getta, oraz groza jaką wywołuje w jego mieszkańcach legenda o Golemie.
    Główny bohater Athanasius Pernath trudzący się wycinaniem szlachetnych kamieni i naprawianiem biżuterii oraz starych ksiąg, jest postacią nad wyraz złożoną. Pozbawiony wspomnień ze swojego dzieciństwa, zagubiony w domysłach i otoczony powszechną nieufnością, na każdym kroku walczy o fizyczne jak i duchowe przetrwanie. Przez wielu uważany za szalonego, sam nie jest pewny, czy może ufać swoim zmysłom, co krok doświadczając dziwnych wizji, za sprawą których granica między tym co rzeczywiste, a senną marą praktycznie znika. Choć jest to niewątpliwie najciekawsza postać, nie tylko on zasługuje na uwagę czytelnika. ?Golem? to zbiorowisko prawdziwych indywiduów, których kreacja zasługuje na gromkie brawa. Znajdziemy tutaj postacie, których żywot przywodzi na myśl świętych, oddanych służbie innych, nie martwiących się dobrami doczesnymi, a także osoby na wskroś przeżarte chciwością, dążące do celu niezależnie od kosztów i krzywd jakie wyrządzą innym. Moją szczególną uwagę przykuł Innocenz Charousek, mężczyzna, można wręcz powiedzieć, opętany żądzą zemsty. Obserwując jego poczynania nie raz zadawałam sobie pytanie czy autor chciał wykreować postać genialną, czy szaloną, podporządkowaną jedynie nieokiełznanemu pragnieniu odpłaceniu się za poniesione krzywdy.



    Przestrzeń, w której rozgrywa się akcja ?Golema?, ogranicza się do niewielkiej żydowskiej dzielnicy w Pradze i jej okolic. Wąskie, często zaniedbane uliczki, niewielkie pomieszczenia i otaczające bohaterów uczucie nędzy i rozkładu, potęguje obecne podczas lektury uczucie strachu i powoli ogarniającej nas beznadziei. Znikąd szukać pomocy czy promyka nadziei, wszystko bowiem podszyte jest lękiem i podejrzeniami, trudno bowiem jednoznacznie stwierdzić komu naprawdę możemy zaufać i czym kierują się dane osoby. Pomimo dość hermetycznego otoczenia, autor każde miejsce opisuje z niezwykłą starannością, pozwalając nam poniekąd przenieść się do tych miejsc, które odwiedza Pernath. I uwierzcie mi jeszcze w żadnej powieści ten sam pokój nie zyskiwał tak wielu obliczy, w zależności nie tylko od pory dnia czy roku, ale także od stanu emocjonalnego bohatera.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  4. Artius
    ?Zainspirowany poematem Roberta Browninga Sir Roland pod Mroczną Wieżą stanął? ? nie jest to prawda, przynajmniej jeszcze nie w tym tomie. Pomijając we wstępie sławny na całym świecie cytat Stephena Kinga, który otwiera owe dzieło muszę przyznać, że nie sposób przejść obok tej książki obojętnym. Przyciąga, kusi, mąci w głowie czytelnika, jak tytułowa wieża. Czy ów cykl naprawdę jest życiowym dziełem autora? Czy jego ciężki odbiór, charakterystyczny styl, mogą zniechęcić przed dojściem do celu? Jeżeli pragniecie poznać odpowiedzi na te pytania, to serdecznie zapraszam do lektury powieści Stephena Kinga pt. ?Mroczna Wieża ? Roland?.



    Głównym bohaterem tej części, jak i całego ośmioczęściowego cyklu, jest Roland Deschain. To ostatni rewolwerowiec, jedyny żyjący przedstawiciel tego wyniosłego klanu. Poznajemy go podczas wędrówki przez jałową pustynię, w trakcie której ściga on tajemniczego człowieka w czerni. W miarę rozwoju fabuły dowiadujemy się o samym bohaterze trochę więcej, jednak nie są to ogromne notatki biograficzne. Wszystko w tej kwestii jest idealnie odmierzone, wręcz zbalansowane. Smaczek rewolwerowca tkwi w jego niedostępności, skryciu i trudności w poznaniu. To postać wyrazista, posiadająca unikatowy charakter. Osobiście przypadła mi do gustu, chociaż początki naszej relacji były dosyć ciężkie. Prosto rzecz ujmując dowiadujemy się wyłącznie ogólnikowych informacji na jego temat. Wiele spraw nie jest wyjaśnionych, jednak nie można mieć tego za złe. W końcu to dopiero początek naszej niesamowitej przyjaźni.
    Parę słów pragnę poświęcić reszcie postaci, jakie napotkamy na naszej drodze ku Mrocznej Wieży. W tej kwestii wręcz zieje nudą, jednak nie powinno to nikogo zdziwić. Trudno znaleźć mieszkańców na wymarłej pustyni smaganej głównie przez promienie słońca. Osobnicy, którzy staną na naszej drodze nie są niczym innym jak pionkami, które muszą wypełnić skrzętnie przypisane zadania. Co najważniejsze robią to znakomicie. Istny teatr lalek w wykonaniu najlepszego marionetkarza. Nie udają, że są czymś więcej. Jedynym towarzyszem naszych podróży, który pozostanie z nami na dłużej będzie chłopiec o imieniu Jake. To bystry i nad wyraz inteligentny młodzieniec, któremu nie brakuje wyrazistości. Jednak dla mnie ta postać była jedynie zbędnym balastem, niepotrzebnym kierunkowskazem w naszej drodze.
    Świat, po którym przyjdzie nam się przemieszczać jest bardzo pusty, ograniczony, w sumie nijaki. W tej powieści jest to ogromny plus. Autor skrzętnie dopracował najmniejszy szczegół jaki przyjdzie nam sobie wyobrazić podczas lektury. To wielka sztuka, aby z pozornej pustki wydobyć kwitnącą i ukrytą głębie. Wyrazistość i kontrastowość świata może czasami przytłoczyć, jest to spowodowane ogólną "ciężkością" tej książki. Szczególnie namawiam do zwracania uwagi na detale. To właśnie w nich kryją się największe tajemnice, są kawałkami klucza, które razem odsłonią skrywany sekret.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  5. Artius
    ?Średniowieczni detektywi na tropie nowych zbrodni!? ? zmienione hasło, które nie porównuje książki z innymi pozycjami rzuciło się w moje oczy na samym początku. Nie jest aż tak stanowcze i nachalne jak poprzednie, lecz potrafi przykuć wzrok. Tym razem nie są to obietnice, których spełnienie jest niemożliwe, o nie. O dziwo hasło w czerwonej wstędze jest pełnoprawną zapowiedzią wydarzeń, które czekają nas podczas lektury. Czy Hugo z Tarsu wraz z Tankredem rozwikłają mroczną zagadkę? Czy przedstawiona zbrodnia jest dziełem szaleńca, czy geniusza? Jak Tankred zareaguje na skrywane przed nim historie. Jeżeli pragniecie się tego dowiedzieć, to zapraszam serdecznie do lektury drugiego tomu ?Rycerzy Sycylii? zatytułowanego ?Dzicy Wojownicy?.



    Podobnie jak w poprzednim tomie wiodącymi postaciami tej książki jest duet mistrza i ucznia, czyli Hugo z Tarsu, oraz Tankred. To oklepane połączenie zyskuje tutaj nieco blasku, powiedziałbym, że jest zupełnie odmienione. Autorka zmieniła trochę koncepcję, gdyż omawiane postacie zyskały nieco charakteru, oraz życia. Brak już nieznośnego efektu manekina, czy kukły. Na pierwszy rzut oka można nie dostrzec tej metamorfozy, lecz podczas lektury wszystko się zmienia. W tym miejscu zaryzykuję stwierdzenie, że postacie te pozbyły się problemów wieku dziecięcego. Osobiście polubiłem tych średniowiecznych detektywów, gdyż ich głębia zaczęła wychodzić na pierwszy plan. Szkoda, że nie można było tak uczynić już w pierwszym tomie, jednakowo pochwalam każdą poprawę.
    Kilka słów pragnę poświęcić postaciom pobocznym, gdyż na tym polu zmierzymy się z zupełnie innymi osobami niż poprzednio. Nie muszę chyba ukrywać, że przyjdzie nam spotkać się ze starymi znajomymi, lecz ich imion nie ujawnię. Po co psuć niepotrzebnie zaskoczenie. Autorka przedstawiła nam całkiem pokaźną gromadkę postaci, z czego większość nadal jest wyłącznie kukłami, które mają wykonać polecone zadanie. Ogromna szkoda, gdyż kilka z nich ma wielki potencjał na coś więcej, a tak wszystko zostało zmarnowane. Przykro mi, że pozytywne zmiany dotknęły wyłącznie głównych bohaterów. Być może autorka nie chciała zmieniać wszystkiego na raz, lecz to nie tłumaczy takiej postawy.
    Świat przedstawiony, który będziemy przemierzać wraz z bohaterami jest istnym arcydziełem. To rzetelnie odtworzone średniowiecze z wszystkimi jego aspektami. W tej kwestii ciężko się do czegoś przyczepić, bowiem opisy i wyjaśnienia genialnie obrazują nam wydarzenia. Autorka trzyma tutaj bardzo wysoki poziom, wielu pisarzy mogło by się tutaj sporo nauczyć. Niemniej nie każdemu może się to podobać, wszystko jest wyłącznie kwestią indywidualnego gustu. Osobiście cenie sobie taką prezentację świata, jest bardzo wygodna i przyjemna w odbiorze.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  6. Artius
    ?Odkrycia naukowe poprzedniego pokolenia zapewniły mojemu nieśmiertelność i wieczną młodość. Ziemię zaludniają piękne, tryskające zdrowiem i nieznające śmierci istoty. Lecz każda utopia ma swoje cienie.? - tył okładki, a dokładniej ujmując opis znajdujący się na niej, to prawdopodobnie pierwsza rzecz, która ma za zadanie przyciągnąć czytelnika. Temat nieśmiertelności nie jest nowością w literaturze, jednak sposób jej ukazania, radzenia sobie z jej konsekwencjami, to zupełnie inna historia. Sam wielokrotnie zastanawiałem się jakie życie czekałoby mieszkańców naszej planety, gdyby udało się nam wynaleźć lek na najstraszliwszą chorobę, czyli Śmierć. Na szczęście nie muszę już tego sobie dłużej wizualizować, dzięki książce Dmitrija Glukhovskiego pt. ?Futu.re?, do lektury której serdecznie zapraszam.



    Nieśmiertelność to nie tylko wymysł twórczości literackiej, lecz prawdopodobnie wizja naszej niedalekiej przyszłości. Genialne rozwiązanie wszelkich problemów ludzkości było poszukiwane od zarania dziejów przez różnorakich badaczy, czy też szarlatanów. Pozostając jednak przy literaturze, wspomniany złoty środek przychodzi z dużo większą łatwością. Wszystko za sprawą tajemniczych mikstur alchemicznych, potężnych zaklęć czarnoksięskich, czy też niepozornych przedmiotów. Jednak czy krótkowzroczne spojrzenie na ten dar może zmusić nas, istoty myślące do jakiejkolwiek refleksji na temat zagrożenia jakie niesie za sobą ?ta? klątwa? Czy ludzkość kiedykolwiek dorośnie, aby taki dar był racjonalnie wykorzystywany? Lektura Futu.re udowodni wam, że tak się nie stanie.
    Głównym bohaterem tej przygody jest Jan, członek znienawidzonej, ale elitarnej Falangi, jeden z Nieśmiertelnych. Rola naszego bohatera nie jest zbyt skomplikowana, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Wraz z oddziałem sobie podobnych wyszukują ?nielegalnych? mieszkańców metropolii, po czym zgodnie z regulaminem i prawem podają takiej osobie akcelerator starzenia się, a świeżo urodzone dziecko zostaje odebrane do specjalnego internatu. Nie jest to zbyt skomplikowany schemat, jednak cała otoczka stworzona wokół tego jest w moim przekonaniu interesująca, oraz tajemnicza, co dodaje całości sporo smaczku. Trzeba tutaj nadmienić, że nasz bohater jest jednym z takich dzieci, o czym dowiadujemy się podczas lektury. Poszczególne przygody są wymieszane z wydarzeniami z internatu, dzięki czemu jesteśmy w stanie zrozumieć wszystkie przedstawione akcje.
    Jan nie jest jedynym bohaterem tej książki, autor postarał się, aby nie zabrakło tutaj wyrazistych postaci, które z całą pewnością zainteresują czytelnika. Członkowie falangi, tajemnicza Annelie, nietuzinkowa Helen, kłamliwy Rocamora, czy w końcu zwykłe numerki z internatu. To oczywiście tylko część wszystkich postaci, jednak każda stworzona jest z duszą i charakterem. Najciekawszy w tym wszystkim dla mnie jest fakt, że postacie w jakiś sposób są ze sobą połączone. Nie jest to oczywiście linia pokrewieństwa, jednak jest między nimi coś tajemniczego.



    Historia przedstawiona przez autora jest naprawdę ciekawa, pomimo tego, że tematyka nieśmiertelności nie jest zbytnią nowością w literaturze. Widać, że autor w nowatorski sposób podszedł do całości. Fabuła jest bardzo spójna, wątki uzupełniają się, nic nie pozostaje bez odpowiedzi. Nie wszystkim może przypaść do gustu ogólny charakter książki i wizja przedstawiona przez autora, jednakowo trudno jest trafić w gusta wszystkich czytelników naraz. To kawałek interesującej, nietuzinkowej, oraz oryginalnej historii spiętej w całość.
    Żeby nie zostać osądzonym o zbytnie koloryzowanie fabuły z całą stanowczością pragnę uświadomić, że tytuł ten wcale nie jest taki optymistyczny. Ukazane zostają tutaj problemy jakie niesie ze sobą nieśmiertelność. Prawdziwy dar może okazać się klątwą dostępną tylko dla nielicznych w już dawno przeludnionym świecie. Pan Dmitrij twardo i doraźnie ukazuje aspekty wiecznego życia, które po dokładnym przemyśleniu nie jest takie kolorowe. Przedstawienie prawdziwego, surowego świata w otoczce dobrobytu jest tylko zasłoną dymną, która zmusza czytelnika do refleksji. Mnie przynajmniej zmusiła.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  7. Artius
    Dziś świętujemy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich! Z tej okazji nie może rzecz jasna zabraknąć konkursu. Przygotowaliśmy dla Was dwie wyjątkowe pozycje od wydawnictwa Zysk i S-ka, które rozlosujemy wśród dwóch osób, które w najciekawszy sposób dokończą zdanie: "Czytam książki, ponieważ...".  

      Do wygrania:
    "Wańko z Lisowa" oraz "Dziewczyna o kruchym sercu" od wydawnictwa Zysk i S-ka.  
    Wpisujcie odpowiedzi w komentarzach na blogu, FB lub wysyłajcie je na naszego maila: redakcjakztk@gmail.com
    Termin nadsyłania zgłoszeń: do 30 kwietnia, do północy.
    Ogłoszenie wyników: 1-2 maja.
     
    Wśród nadesłanych odpowiedzi redakcja KZTK wybierze zwycięskie po zamknięciu konkursu, wyniki zostaną opublikowane 1-2 maja w aktualnościach na stronie głównej oraz na profilu na FB. Za wysyłkę nagród odpowiada redakcja KZTK. Wybór Redakcji jest subiektywny i nie podlega dalszej dyskusji. Wysyłając do nas pracę na konkurs, zgadzasz się na jej publikację na łamach KZTK.  
    Nagrody ufundowało wydawnictwo Zysk i S-ka.
  8. Artius
    ?Możecie się śmiać? z tego, co wam powiem. Ale jeszcze do wczoraj? byłam urocza dziewczyną. Dzisiaj natomiast? jestem mężczyzną.? Zamiana ról, wcielanie się w kogoś innego, bądź po prostu ukrywanie swojej prawdziwej płci, w celu osiągnięcia celu, nie jest niczym nowym zarówno, jeżeli chodzi o literaturę jak i komiks. Czy manhwa Lee Heyon-sook, autorki ?Kwiatów zła?, oparta na takiej właśnie zamianie ról, ma szansę wybić się ponad inne tytuły? Jak poradzi sobie młoda dziewczyna rzucona w wir wydarzeń i tajemnic szkoły dla szlachetnie urodzonych młodzieńców? Serdecznie zapraszam do lektury recenzji pierwszego tomu manhwy ?Savage Garden?.



    Gabriela, główna bohaterka manhwy, za sprawą niefortunnego zbiegu okoliczności, zmuszona jest zająć miejsce swojego przyjaciela i jako Jeremy rozpoczyna naukę w elitarnej szkole ?Savage Garden?, gdzie kształcą się szlachetnie urodzeni oraz synowie wysoko postawionych urzędników. Choć bohaterka otoczona jest samymi młodymi dżentelmenami, zachowanie uczniów szkoły wiele pozostawia do życzenia. Gorszące zachowanie, wszechobecne relacje homoseksualne, znęcanie się nad słabszymi i zwierzętami, oraz wyraźny podział na klasy, w zależności od pozycji i majątku, sprawia, że świat arystokracji, do którego trafiła jawi się czytelnikowi, jako pełen zepsucia. Mimo tego Gabriela musi wytrwać w tym nieprzyjaznym otoczeniu i dopilnować by jej sekret nie wyszedł na jaw.



    Gabriela pokazuje się czytelnikowi, jako prawa i inteligenta postać, o silnym kręgosłupie moralnym. Zdeterminowana by wypełnić powierzone jej zadanie stara się zasymilować z nowym otoczeniem, jednocześnie nie zapominając o tym, kim naprawdę jest. Oczywiście to nie jedyna interesująca osoba, której losy przyjdzie nam śledzić na łamach ?Savage Garden?.
    Pierwsze skrzypce niewątpliwie grają tutaj również bracia Kensington: Euan i Raymond, oraz Joshua, syn dyrektora szkoły. Euan towarzyszy nam już od pierwszych stron, gdy nasza bohaterka, już w roli Jeremiego, ratuje go przed wykrwawieniem w wyniku postrzału. Wydarzenie to w głównej mierze napędza fabułę pierwszego tomu manhwy. Joshua, jako syn dyrektora szkoły wydaje się być najbardziej rozpieszczony ze wszystkich obecnych bohaterów i jego zachowanie nie raz stanie się powodem konfliktu między nim, a Gabrielą. Zakończenie tomu rzuca z kolei nieco światła na tajemniczego Raymonda, sugerując, iż był on świadkiem jakiś traumatycznych wydarzeń. Ze wszystkich wymienionych postaci, to on wydaje się najbardziej interesujący i z niecierpliwością czekam, aż autorka zdradzi trochę więcej z jego przeszłości.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  9. Artius
    Bardzo lubię zwierzęta i książki, w których zwierzęcy bohaterowie grają główną rola. Obserwowanie świata oczami psa, kota, czy innego mniejszego, bądź większego pupila jest ciekawym doświadczeniem. Tym bardziej, że niekiedy wiele jesteśmy w stanie nauczyć się od naszych czworonożnych przyjaciół. Historia kota Alfiego, należy właśnie do tego typu powieści. Ciepła, wzruszająca i niosąca w sobie przepiękne przesłanie, sprawi, że na długo nie będziecie mogli zapomnieć o tym inteligentnym czworonogu.



    Alfie to kot kanapowy, przyzwyczajony do tego, że zawsze czeka na niego pełna miska, wygodna kanapa i właścicielka gotowa go rozpieszczać, z dnia na dzień traci wszystko, co miało dla niego sens. Jego pani umiera, a jemu samemu grozi oddanie do schroniska. Chcąc uniknąć trafienia do ?kociego obozu śmierci? ucieka z domu w poszukiwaniu nowej rodziny. Samotny, rozpieszczony kot poznaje brutalną rzeczywistość, jaka panuje na ulicy. Zdany tylko na własne siły szybko musi nauczyć się dbać o własne potrzeby, zdobywać pożywienie by przetrwać w nieprzyjaznych warunkach. Postanawia, że odnajdzie nowy dom, a najlepiej kilka, by już nigdy nie trafić na ulicę. I tak Alfie pozostaje kotem ?dochodzącym?, zamieszkującym po trochę cztery domy na Edgar Road. Jego nowymi właścicielami zostają wiecznie zapłakana Claire, samotny mieszkaniec olbrzymiego domu Jonathan, oraz dwie rodziny z bliźniaczego domu. Szybko okazuje się, że potrzebują oni Alfiego, tak samo jak on ich. Dzielny kot rozpoczyna mozolną walkę o to, by w jego nowych domach na nowo zagościła radość.
    Alfie to wyjątkowo sympatyczny kot, którego polubiłam już od pierwszych stron książki. Nieco rozpuszczony, przyzwyczajony do wygód, czego z resztą sam nie ukrywa, jednocześnie jest futrzakiem obdarzonym wyjątkową inteligencją i dobrym sercem. Szybko postrzega, że rodzinom, które wybrał, jako swoich nowych panów, wiele brakuje do szczęścia, a każdy skrywa w sercu żal i smutek. Choć z początku chęć pomocy rozwiązania ich problemów wynika bardziej z potrzeby zapewnienia sobie stałego i bezpiecznego lokum, między Alfiem, a jego ludźmi rodzi się głębsza więź. Kot szybko zdaje sobie sprawę, że stał się członkiem każdej z tych rodzin i zrobi wszystko by nikomu niczego nie brakowało.



    ?Alfie kot wielorodzinny? to ciepła, pełna uroku historia, tak jak jej główny bohater. Książka nie tylko pokazuje jak smutny bywa los zwierząt, które utraciły swój dom. I choć w przypadku Alfiego śmierć jego pani była czymś, na co nic nie można poradzić, może część osób czytając o przemarzniętym, opuszczonym zwierzęciu zrozumieją jak wielką odpowiedzialność bierzemy decydując się na posiadanie własnego pupila i jak wielką krzywdę wyrządza się zwierzętom porzucając je, gdy już się nam znudzą. Nie jest to jedyny problem poruszany w książce. Ważnych tematów, które będziemy oglądać przez pryzmat kociego spojrzenia jest naprawdę wiele. Samotność niewątpliwie wysuwa się tutaj na pierwszy plan. Alfie samotny po stracie kochającej go pani szuka nowego domu, Claire, zdradzona przez męża uważa się za nic nie wartą kobietę i topi smutki w alkoholu. Jonathan przytłoczony jest ogromem wielkiego, pustego mieszkania i upływającym czasem, którego nie ma z kim dzielić. Franie, jej męża i dwójkę dzieci przepełnia tęsknota za rodzinnym krajem, a Polly skrywa w sobie zdawałoby najtrudniejszy rodzaj samotności, który boi się wyjawić nawet własnemu mężowi. Jest to ogromny skrót tego wszystkiego, co czeka na czytelnika podczas lektury, a wyzwań, jakie zostaną postawione przed młodym kotem nie sposób zliczyć.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  10. Artius
    ?Urocze miasteczko zamieszkane przez uroczych, najzacniejszych, najpoczciwszych w świecie ludzi. Kłamstwo. Złudzenie. Cypress wcale nie było takim rajem, za jaki chciało uchodzić. Tutejsi ludzie wcale nie byli tacy zacni i poczciwi, za jakich chcieli uchodzić.? Serdecznie zapraszam Was na wyprawę do miasteczka Cypress Springs, miejsca z pozoru idealnego, które za zasłoną milczenia mieszkańców skrywa przerażającą tajemnice.
    Avery Chauvin to młoda, ambitna dziennikarka, którą wiadomość o samobójstwie ojca zmusza do powrotu do rodzinnego miasteczka Cypress Springs. Tragedia, która ją dotknęła i towarzyszące jej wyrzuty sumienia sprawiają, iż bohaterka stara się odnaleźć dowody zaprzeczające tezie, iż jej ojciec sam odebrał sobie życie. Odnalezione w domu wycinki z artykułów prasowych sprawiają, że coraz bardziej utwierdza się w przekonaniu, iż ma do czynienia z dużo bardziej złożoną sprawą. Niedługo później giną kolejne osoby, a kolejne poszlaki dowodzą, że do tajemniczych zaginięć oraz samobójstw dochodziło już dużo wcześniej. Avery jest na tropie odkrycia przerażającej tajemnicy o swoim rodzinnym mieście i osobach, którym ufała.
    W milczeniu autorstwa Erici Spindler już na pierwszy rzut oka przyciąga klimatyczną okładką, która idealnie odzwierciedla treść książki. Samotna kobieta, rozdarta bólem po stracie ojca, obwiniająca się za jego śmierć, po powrocie do rodzinnego miasteczka przekona się, iż z pozoru oczywista sprawa samobójstwa kryje w sobie coś więcej. Dochodzenie jakie będzie prowadzić sprawi, że wątpliwości będzie narastać, a odkryte poszlaki i zdobyte dowody spowodują, że nie będzie wiedziała, komu ufać i co myśleć. Owo zagubienie i niepewność, które towarzyszą Avery Chauvin, przez niemal całą historię, są największym atutem powieści. Autorka wspaniale przedstawiła świat małej, niemal zamkniętej społeczności, niedopuszczającej do tego, by do jej wnętrza przeniknęli obcy i zmiany, jakie im towarzyszą. Kolejnym genialnym w swej prostocie zabiegiem, jest fakt, iż główna bohaterka, choć urodzona w Cypress, zdecydowała się opuścić rodzinne miasto i zaczęła karierę w wielkim mieście, co dodatkowo uwypukla różnice między nią, a resztą mieszkańców. Rozdarcie Avery, miedzy chęcią odkrycie prawdy o śmierci jej ojca i próbą wyjaśnienia przyczyn pozostałych śmierci, a pragnieniem zaufania bliskim jej osobom sprawią, że do końca nie będziemy pewni, kto jest odpowiedzialny za wszystkie zbrodnie. W thrillerach jest to szczególnie ważne i sprawia, że lektura jest jeszcze bardziej wciągająca. W dodatku jest to sztuka, która nie każdemu autorowi się udaje i niekiedy zbyt szybko idzie się domyślić zakończenia całej sprawy. Erice Spindler, na szczęście udało się tego uniknąć.
    Dalsza część recenzji dostępna na blogu zewnętrznym.
  11. Artius
    ?Słońce umiera. Na jego powierzchni dochodzi do gwałtownych wybuchów. Ogromne strumienie rozpalonej, radioaktywnej plazmy krążą w kosmosie, stanowiąc zagrożenie dla wszystkiego, co żywe. Ziemska atmosfera jeszcze chroni ludzi, ale niespokojna gwiazda wywołuje na naszej planecie gwałtowne tornada i fale tsunami. Dwaj bracia bliźniacy, Nerdi i Garon, stają do walki z żywiołem. Czy inteligencja wygra z bezlitosnymi prawami fizyki rządzącymi w kosmosie?? ? opis historii, z którą przyjdzie nam się zmierzyć, zdaje się bardziej pasować do filmu, niż do książki. Czy ludzkość postawiona przed takim zagrożeniem zjednoczy się i opracuje skuteczny plan przetrwania ? Czy uda się przechytrzyć prawa fizyki i uratować dziedzictwo przodków? Jaką rolę w tym wszystkim odegra Fobos, Mars i Słońce. Jeżeli pragniecie się dowiedzieć, czy ludzkości udało się oszukać przeznaczenie, to zapraszam do lektury dzieła Anny Przybylskiej pt. ?Operacja Fobos?.



    Książka ta charakteryzuje się brakiem głównego bohatera, bowiem ciężko uznać za niego planetę. Decyzja podjęta przez autorkę jest bardzo słuszna, gdyż pośród podobnej literatury, aż roi się od samozwańczych bohaterów wszechświata. W tym wypadku najważniejszym obiektem jest Mars, który to ma ocalić ludzkość przed niechybną śmiercią. Występuje on tutaj w postaci stacji pośredniej, z której to ludzkość będzie podejmowała dalsze próby kolonizacyjne. Dla niektórych czytelników takie ukazanie będzie bardzo schematyczne, lecz wyróżnia się ono z grona jemu podobnych.

    Podczas lektury nie zabraknie rzecz jasna żywych postaci, z którymi niejako możemy się utożsamić. Bohaterowie są bowiem najzwyklejszymi mieszkańcami Ziemi, typowymi ludźmi ze swoimi codziennymi problemami. Odczuwają oni emocje, posiadają dusze, lęki, oraz skryte marzenia. Wszystko to bardzo ładnie wygląda, lecz nie okazują oni tego w sposób naturalny. To wyuczone zagrania, które po prostu są reakcjami na aktualnie przeżywane wydarzenia. Takie przedstawienie bardzo słabo wypada w połączeniu z brakiem osobnika alfa. Podczas lektury natkniemy się na grupę trzymającą rękę na pulsie, lecz tutaj sztampowość pobija wszystkie znane mi rekordy. To zbieranina cudotwórców, najlepszych z najlepszych, wybrańców losu, którzy nigdy się nie mylą. Szkoda, że autorka zmarnowała taki potencjał. Odrobina grozy i niepewności dodała by całości głębi i odrobiny realności.
    Świat przedstawiony nie różni się od współczesnych realiów, można wręcz powiedzieć, że to idealnie skopiowany, współczesny glob. Nie ma tutaj niczego zaskakującego, przynajmniej jeżeli przyglądamy się Ziemi. Sprawa nabiera zupełnie innej barwy, jeżeli wzrok skierujemy w przestrzeń kosmiczną, a dokładnie na Marsa i Słońce. Autorka bardzo nowatorsko przedstawiła warunki tam panujące, można z czystym sumieniem trochę pofantazjować. Sprawy podobnie przestawiają się podczas kataklizmów odwiedzających naszą rodzimą planetę. Niemniej uważam, że niektóre efekty są zbyt przekoloryzowane i wyolbrzymione.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  12. Artius
    Wiadomości techniczne

    Tutył:Majesty: The Fantasy Kingdom Sim
    Producent: Cyberlore Studios
    Wydawca: Microprose
    Gatunek:Strategie: RTS
    Tryby gry: single player/multiplayer
    Nośnik: 1 CD
    Platformy: Windows, Linux, Mac OS
    Data wydania: 2000r.
    Opis gry:

    W owej grze można wcielić się w władce fantastycznego królestwa. Rozbudowa królestwa i dążenie do celów misji wcale nie jest takie proste, bowiem różnorakie potowry będą nękać nas i poddanych. Aby nie być całkowicie bezbronnym, możliwe jest zatrudnienie herosów, którzy pomogą nam w walce. Aby zwiększyć ich zapał, możemy wyznaczyć nagrodę za zniszczenie danego potwora, siedliska bądz za eksploracje danego terenu na mapie. Pomimo upływu lat grafika oraz dźwięk znakomicie oddają klimat gry.

    Osobista ocena: 8/10

    Wiadomości techniczne

    Tutył:Majesty: The Northern Expansion
    Producent: Cyberlore Studios
    Wydawca: Infogrames
    Gatunek:Strategie: RTS
    Tryby gry: single player/multiplayer
    Nośnik: 1 CD
    Platformy: Windows, Linux,
    Data wydania: 2001r.
    Opis gry:
    Jest to oficjalny dodatek do wydanej w 2000r. gry Majesty: The Fantasy Kingdom Sim. Teraz nasze zmagania zostają przeniesione na mroźną północ, aby tam pokonać czychające zło, w czym oczywiście pomogą nam nasi herosi. Dodatek wprowadza ulepszenia bohaterów, dodaje nowe potwory i mapy, oraz wyrażnie podnosi poprzeczkę trudności. Gra wymaga o wiele więcej myślenia niż przedtem.

    Osobista ocena: 8/10

    Wiadomości techniczne

    Tutył:Majesty 2: Symulator Królestwa Fantasy
    Producent: Ino-Co
    Wydawca: Paradox Interactive
    Gatunek:Strategie: RTS
    Tryby gry: single player/multiplayer
    Nośnik: 1 DVD
    Platformy: Windows,
    Data wydania: 2009r.
    Opis gry:
    Majesty 2: Symulator Królestwa Fantasy to kontynuacja gry stworzonej w 2000r. Gra przenosi nas w fantastyczny świat, w którym pełno różnorakich stworów. Naszym zadaniem jest rozbudowanie się i ukończenie każdej misji, lecz tak jak w poprzednich częściach nie będzie to takie łatwe. Kampania składa się z szesnastu misj, które są wyzwaniem dla gracza. Jeżeli chodzi o oprawę graficzną to gra poszła znacznie do przodu. Wirtualny świat został przeniesiony w pełen trójwymiar, a budynki czy postacie są szczegółowe .

    Osobista ocena: 7/10

    Wiadomości techniczne

    Tutył:Majesty 2: Kingmaker
    Producent: Ino-Co
    Wydawca: Paradox Interactive
    Gatunek:Strategie: RTS
    Tryby gry: single player
    Platformy: Windows,
    Data wydania: 2010r.
    Opis gry:
    Jest to pierwszy dodatek do ajesty 2: The Fantasy Kingdom Sim, który dodaje jedną singleplayerową kampanię. Nabywcy dodatku mają szansę ukończania kampanii Return of Grum-Gog

    Osobista ocena: 7/10

    Wiadomości techniczne

    Tutył:Majesty 2: Battles of Ardania
    Producent: Ino-Co
    Wydawca: Paradox Interactive
    Gatunek:Strategie: RTS
    Tryby gry: single player/multiplayer
    Platformy: Windows,
    Data wydania: 2010r.
    Opis gry:
    Jest to drugi dodatek do Majesty 2: The Fantasy Kingdom Sim. Dodaje nową kampanię do singla Heirs of the Night jak i wprowadza kolejne mapy do multiplayera.
    Cała fabuła kręci się przy postaci maga wilkołaka, który wraz z hordami potworów planuje atak na królestwo Ardanii. Naszym zadaniem jest przeciwstawienie się siłą zła i pokonanie tajemniczego maga.

    Osobista ocena: 8/10

    Wiadomości techniczne

    Tutył:Majesty 2: Monster Kingdom
    Producent: Ino-Co
    Wydawca: Paradox Interactive
    Gatunek:Strategie: RTS
    Tryby gry: single player/multiplayer
    Platformy: Windows,
    Data wydania: 2011r.
    Opis gry:
    Jest to trzeci dodatek do Majesty 2: The Fantasy Kingdom Sim. Dodaje do singla nową kampanieExiles of Fate, a także daje możliwość przejęcia władzy nad nową rasą.
    W trakcie kampani podejmujemy próbę odzsykania tronu, w czym pomagają nam nasi dawni wrogowie.

    Osobista ocena: ?/10--> bo jeszcze nie grałem ^^

    Zachęcam do komentowania tekstu.
    Tekst jest mojego autorstwa.
  13. Artius
    ?Łzy Diabła to Afganistan Magdaleny Kozak i jej doświadczenia z misji wojskowych w tym kraju, przeniesione do odległego fantastycznego świata i podane w formie pasjonującej epickiej historii?- wszystko co zawarte jest w tych słowach zgadza się z książką w stu procentach. Krew, honor, oddanie ? te cechy powinien posiadać każdy żołnierz oddany sprawie. Co jednak, jeżeli oblicze wojny przybierze bardzo niespodziewany obrót? Genialny plan pokonania wroga, który w jednej chwili rozsypuje się niczym domek z kart jest najmniej oczekiwaną rzeczą na linii frontu. A może to wcale nie jest przypadkowe wydarzenie i wszystko toczy się według niezapisanych nigdzie reguł? Jeżeli chcecie się dowiedzieć, jak wygląda prawdziwe piekło wojennego oblicza, to serdecznie zapraszam do lektury książki Magdaleny Kozak pt. ?Łzy Diabła?.
    Miejscem akcji książki jest planeta Dżahan, znajdująca się gdzieś w odległej galaktyce. Planeta zamieszkiwana jest przez niezwykle rozwiniętą cywilizację, która posiada własne wierzenia, prawa, czy też religię. Pomimo swojej wspaniałości brakuje im tylko jednej rzeczy do pełni szczęścia. Chodzi tutaj oczywiście o zaawansowaną technologię. Dzięki pomocy Obcych z planety Ziemia, mieszkańcy Dżahanu mają jej pod dostatkiem, w zamian za specyficzne zboże uprawiane na planecie. Czars, bo o nim mowa jest niezwykle istotny w pertraktacjach handlowych. To z niego wytwarzany jest silny narkotyk, ? Łzy Diabła?, od którego uzależniona jest cała ludzkość.
    To właśnie przez to silne uzależnienie gospodarki Farji od transportu Czarsu następują kolejne wydarzania opisane w książce. Młody królewicz Izaat zostaje wysłany przez ojca na wyprawę wojenną, której celem jest wytyczenie strategicznego szlaku transportu Czarsu. Rusza on przeciwko niezwyciężonym od wielu lat ?Wysokim?, więc zadanie stawiane przed młodym księciem wcale nie jest łatwe. Od sukcesu Izaata zależą bowiem losy całego kraju. Jest to swoisty rytuał przejścia, moment w którym musi udowodnić, że jest godzien nosić koronę po swoim ojcu. W moim przekonaniu nie jest to nowa koncepcja, tylko sprawdzony pomysł z przestrzeni wieków, który dobrze aklimatyzuje się w realiach książki.
    Po drugiej stronie barykady jak i całej historii znajduje się Znajda, pastuch bez pamięci i człowiek znikąd. W wyniku bardzo tajemniczych i niezwykłych splotów wydarzeń, ten prosty mieszkaniec staje się Mścicielem z pól, członkiem elitarnej grupy ?Skorpionów?. Jego głównym zadaniem jest walka z królewskimi wojskami dla dobra ?sprawy?. W mojej ocenie osoba Znajdy, oraz jego towarzyszy jest upiększonym obrazem Afgańskiej bojówki. Czytając o dokładności ich planów, wszystkich przygotowaniach można mieć pewność, że autorka bardzo dogłębnie zna się na przedmiocie sprawy. W każdym bądź razie ma o tym bardzo wiarygodne i rzetelne informacje.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  14. Artius
    Święta zbliżają się wielkimi krokami, nie da się nie zauważyć wypełniających się witryn sklepowych i ozdób zdobiących miasta. Z myślą o zbliżających się świętach chcemy podarować wam trzy pakiety książek. Niezależnie czy postanowicie zatrzymać je dla siebie, czy podzielić się nimi z bliskimi, życzymy wszystkim dobrej zabawy i wielu magicznych chwil podczas ich lektury!



    Nagrody:
    Pakiet dla niej
    "Porządek rzeczy" oraz "Czerwień obłędu" to pozycje, które w szczególności powinny spodobać się paniom.



    Pakiet dla niego
    Dla męskiego grona czytelników wybraliśmy książki: "Nadchodzi diabeł" i "Tropikalne piekło".



    Pakiet dla dzieci
    Nie zapomnieliśmy także o najmłodszych, którzy powinni świetnie się bawić z książkami "Tomek Łebski ma (chrapkę na) smakołyki" i "Silver. Powrót na Wyspę Skarbów".



    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  15. Artius
    ?Hugo z Tarsu i Tankred z Anaor odkrywają kolejną tajemnicę.? ? krótki zwiastun trzeciego tomu cyklu zwiódł mnie tak skutecznie, że nie mogłem oderwać się od lektury. Tym razem obietnice zawarte w tym jednym zdaniu kryją w sobie niesamowitą historię. Czy kolejny tom hucznie zapowiadanej serii okaże się klapą, czy też nie? Czy porównanie z ponadczasowym klasykiem było tylko sprytnym wabikiem, czy przemyślanym zagraniem? Czy nasi bohaterowie poradzą sobie z przemianami i czyhającym złem? Jeżeli pragniecie otrzymać odpowiedzi na powyższe pytania, to serdecznie zapraszam do lektury ?Okrętu Przeklętych? od wydawnictwa WAB.



    W trzeciej części cyklu ?Rycerze Sycylii? obsada głównych bohaterów pozostaje bez zmian. Przygody ponownie przeżywamy z Panem z Tarsu oraz z paniczem Tankredem. Zmiany jakie zachodzą na tym polu są raczej kosmetyczne, gdyż głównym obszarem metamorfozy jest wnętrze bohaterów. Fizycznie nie zmieniają się prawie całkiem, jeżeli nie bierzemy pod uwagę starzenia się, ran odniesionych podczas podróży, czy też zmian w budowie ciała. Przewodni duet jest bardziej uczuciowy, co widać gołym okiem podczas lektury. Nie boją się oni okazywać strachu, miłości, troski, czy tez gniewu. To świetne posunięcie, którego brakowało mi w poprzednich tomach. Warto tutaj wspomnieć, że detektywistyczne umysły także nabrały wyraźniejszych kształtów. Dziwi mnie, dlaczego autorka nie poszła w tym kierunku od samego początku. Niemniej poprawa jest porażająca, co pozytywnie wpływa na lekturę dzieła.
    Kilka słów pragnę poświęcić postaciom pobocznym, bo jak to często bywa, to właśnie one z tomu na tom są inne. Ta zmiana nie oszczędziła i tej książki, chociaż spotkamy się ze starymi znajomymi z poprzednich tomów. Oczywiście nie są to przelotne chwile, lecz starannie wykreowana fabuła. Sporym plusem jest wyedukowanie osób pobocznych, przez co nie są już one w głównej mierze kukłami. Nadanie im charakteru i wolnej woli było strzałem w dziesiątkę, czymś co uratowało tę serię przed niechybną śmiercią. Dzięki temu posunięciu szkoda było odkładać tom na półkę, jednak kilka błędów młodości nadal pozostało. Trudno wyzbyć się wszystkiego od razu, jednakowo takiego postępu się nie spodziewałem.
    Świat, który przyjdzie nam przemierzać nie jest niczym nowym. To wiernie oddany, średniowieczny kawałek globu, który zachwyca realizmem. Zmienia się jedynie rejon, który będziemy zwiedzać. Oprócz wartości kulturowych podczas lektury przeżyjemy ciekawą lekcję historii. Ciężko się tutaj do czegoś przyczepić, jednak nie każdemu może się spodobać mieszanie wyżej wymienionych cech ze sobą. Wszystko zależy od indywidualnego gustu czytelnika. Osobiście takie połączenie bardzo mi się podoba, gdyż mogę podwójnie czerpać z lektury danej książki.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  16. Artius
    ?Trzysta lat po spustoszeniu Ziemi przez kataklizm ludzie mieszkają w stacji kosmicznej, dryfującej z dala od toksycznej atmosfery ojczystej planet. Zasoby kurczą się dramatycznie, dlatego liczebność populacji jest ściśle kontrolowana, a wykroczenia karane śmiercią? - opis z tyłu okładki bardzo sumiennie stara się wdrożyć czytelnika w temat książki. Tematyka bardzo popularna, ale co jeżeli przygody opisywane w tej książce są niechybną przyszłością naszej rasy? Czy możemy zmienić bieg wydarzeń, ocalić planetę, nie pozwolić, aby mocarstwa wywołały wojnę atomową i sprowadziły na resztkę ludzkości kosmiczną stagnację? Samotne życie w kosmicznej koloni, wszystkie jej aspekty, przedstawi państwu książka Morgan Kass pt. ?Misja 100?, do której lektury serdecznie zapraszam.
    Historia przedstawiona w tej książce jest opowiadana przez czterech różnych narratorów, co już wyróżnia ten tytuł spośród innych książek. Autorka starała się zróżnicować każdą z postaci tak, aby opowiadana przez nią historia nie nużyła czytelnika, oraz aby stanowiły one spójną całość. Takie zadanie wcale nie jest łatwe, biorąc pod uwagę, że dzieło liczy niespełna 263 strony. W moim przekonaniu Morgan Kass wybrała sobie trudne zadanie do wykonania, jednakowo udało się jej sprostać temu w sposób zadowalający. Oczywiście nie da zadowolić się wszystkich czytelników, niektórzy będą mogli narzekać na taki sposób przedstawienia historii w tak krótkim dziele.
    Wracając do postaci przedstawionych w tytule. Nie są to jednakowe klony, jakie zdarza się czasami znaleźć w niektórych pozycjach Tutaj każda postać jest indywidualnie stworzona, posiada własny bagaż emocji i co najważniejsze dzieli się nim podczas opowiadania historii. Czytając kolejne strony Misji 100 jestem przekonany, że każdy znajdzie bohatera, który mniej, lub bardziej przypadnie mu do gustu. Motywy ich postępowania są czasami bardzo irracjonalne, jednakowo to dzięki świetnej kreacji bohaterów mamy okazję się z tym zapoznać, wczuć się w ich rolę, myśleć tak samo jak oni, przeżywać te same emocje. Morgan Kass dobrze poradziła sobie ze stworzeniem nietuzinkowej gromadki bohaterów, którzy umożliwią nam zrozumienie ogólnej wizji autorki.
    Co do samej fabuły muszę przyznać, że jest ona strasznie liniowa, wręcz oklepana do bólu. Brak rozbudowanych wątków pobocznych, brak większych powiązań między poszczególnymi liniami fabularnymi, straszna liniowość sprawiają, że tytuł ten nie jest porywający. Co prawda popularna otoczka życia w kosmosie, oraz wygnania z planety sprawiają, że całość chce przyciągnąć czytelnika, jednakowo to nie jest to, na co liczyłem. Ostatnią szansą na uratowanie mojej nadziei były ostatnie strony książki. Niestety samo zakończenie nie powaliło mnie z nóg, przewidywałem taki obrót spraw już po połowie książki. Pomimo tych wad cała akcja jest dosyć spójna, trzyma się założonych ram.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  17. Artius
    ?Kiedy odwiedzają cię goście, otwórz dla nich swój dom i serce.? - bardzo krótki, a zarazem niezwykle trafny cytat z okładki zachęca czytelnika do sięgnięcia po ten tytuł. Niby proste stwierdzenie, które nie zaskakuje niczym, lecz z drugiej strony to bardzo trafne ujęcie całej książki. Czy historia przedstawiona na zaledwie 150 stronach może porwać i wzruszyć? Czy podróż na nieznane terytoria okaże się ukojeniem, oraz przyniesie odpowiedzi na wiele interesujących pytań? Na powyższe pytania, oraz inne rozterki znajdziecie odpowiedzi w książce B.D. Walewskiej pt. ?Taei. Nieznane lądy? do lektury której serdecznie zachęcam.



    Czy idealne życie może istnieć w świecie targanym wojnami, władzą i pieniędzmi? Odpowiedzią na powyższe pytanie jest Taei. Nieodkryta przez nikogo wyspa wolna od wszystkich negatywnych i pozytywnych aspektów cywilizacji. Barwna ostoja pełna życia zamieszkana przez pierwotny lud ma tylko jeden minus. Jest pełna drogocennych skarbów, które od zawsze przyciągają pazerną ludność w celu ?okiełznania i nawracania? bandy niewiernych dzikusów. Taka tematyka w literaturze nie jest specjalną nowością, jednakowo autorka ukazuje, że przy odrobinie chęci można z niej wykrzesać trochę oryginalności, która nie zanudzi od pierwszych stron.
    Głównym bohaterem tej powieści jest tajemniczy i odstający od współbratymców Mateusz. To właśnie w pryzmacie jego oczu przyjdzie nam przeżyć zdecydowaną większość przygód. Jak na głównego bohatera muszę przyznać, że autorka nie postarała się podczas jego kreacji. Jest to postać bardzo monotonna, której brakuje indywidualności, nie porywa swoim działaniem, ani oryginalnością. Na szczęście na naszej drodze spotkamy postacie barwniejsze, które są o wiele lepiej skonstruowane, a przynajmniej w jakiś sposób przemyślane. Brat Albert, Ahije, czy genialna szamanka Chloe, to jedynie przykłady, które w moim przekonaniu mogą spokojnie zająć miejsce głównej postaci. W każdym bądź razie sądzę, że wśród postaci drugoplanowych czytelnicy odnajdą swojego faworyta. Trochę to smutne, jednak główny bohater nie zawsze musi być najciekawszą postacią książki.
    Fabuła tej zaledwie 150 stronicowej książki jest strasznie płytka i wręcz oklepana do bólu. Cywilizowana i wierząca ludność organizuje wyprawę na nieznany ląd pod pretekstem kolonizacji i nawrócenia dzikich tubylców. Jak to często bywa w takich przypadkach pierwotni mieszkańcy okazują się złem wcielonym i atakują dobrotliwych gości, którzy zmuszeni są do ucieczki. Taka wersja wydarzeń w większość przypadków jest słuszna, jednak nikt nie wie jak było naprawdę, oprócz dzielnych i kłamliwych ?gości?. W tle tych wszystkich wydarzeń organizowana jest kolejna wyprawa, tym razem na tle finansowym, gdyż jak się okazało tajemnicza wyspa pełna jest bogactw. Oprócz wspomnianych wydarzeń nakreślających ogół fabularny natkniemy się na ulubiony przez wszystkich czytelników wątek miłosny, a także rodzinny. Nie porywa on serc, jednakowo nie jest całkowicie zepsuty, wręcz pasuje do tej historii.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  18. Artius
    ?Hum?Ha Ostatni? to kolejna pozycja, której dałam się zwieść za sprawą nietypowego wydania. Czarno-biała ilustracja przedstawiające jakieś niezwykłe humanoidalne stworzenie przywodziła mi na myśl coś pierwotnego, co pomimo wyraźnej prostoty zdawało się kusić skrywaną w sobie głębią. Dodatkowo fakt iż opis obiecywał wątek demoniczny, do którego mam ogromną słabość, sprawił, że po prostu musiałam na własnej skórze sprawdzić co skrywa w sobie ten intrygujący tytuł. Co przyniosła ze sobą lektura książki Witolda Dzielskiego? Zapraszam byście przekonali się o tym razem ze mną.



    Akcja książki biegnie dwutorowo. Z jednej strony autor opisuje losy Huma ? młodego uzdrowiciela, wychowywanego przez swojego mistrza Pawkotę, który okazuje się być kimś więcej niż zrzędliwym starcem. W rzeczywistości bowiem chłopak uczył się i dorastał pod czujnym okiem demona. Hum dowiadując się o swoich demonicznych talentach, pozostawiony z głową pełną pytań i tajemnicza księgą swojego nauczyciela, musi sam odkryć drzemiącą w nim moc. Okoliczności bynajmniej temu nie sprzyjają. W Hołdacji narasta konflikt, między żyjącymi do tej pory w zgodzie elfami i ludźmi. Co więcej w całość zdają się być zamieszane również gnomy i Lodowi Magowie. Zaniepokojony sytuacją u sąsiadów, król sąsiedniego Królestwa Hurmy zwraca się z prośbą do Szpicy ? holemskiej organizacji handlowo-szpiegowskiej o zbadanie pogłosek o narastającym konflikcie. Wraz z grupą krasnoludów, magiczką Bargod przyjdzie nam wyruszyć w stronę stolicy Hołdacji i rzecz jasna przeżyć wiele pasjonujących przygód. Wątek młodego demonologa i międzypaństwowej intrygi politycznej powoli splotą się w jeden. Jaki będzie tego wynik, musicie już się dowiedzieć sami.



    Ludzie, krasnoludy, elfy, gnomy, trolle, Lodowi Magowie - ?Hum?Ha Ostatni? to książka która tętni życiem wielu ras. Autor zadbał nie tylko o opisanie historii i zwyczajów, każdej z nich, ale także wykreował wielu interesujących bohaterów. Żadna z przedstawionych przez niego postaci, nie jest tylko pozbawioną woli marionetką. Wręcz przeciwnie nawet epizodyczne postacie mają w sobie to coś, co sprawia, że zapadają w pamięci czytelnika. Nie zabraknie tutaj przemian jakim zmuszeni będą ulec niektórzy z nich, będziemy świadkiem przemiany młodego uzdrowiciela Huma w demonologa, przeżyjemy wiele przygód i zżyjemy się z członkami wyprawy do Hoł-łan-Hoł. Nie zabraknie także wątku miłosnego, choć przewidywalnego, to jednak udanego i świetnie wpasowującego się w klimat powieści.
    Świat w którym przyjdzie nam się poruszać z pozoru będzie się wydawał dość pospolity. Niewielka wioska Przesieka w której mieszka Hum stanowi niewielką osadę, gdzie wokół jednej ulicy mieszkańcy żyją w drewnianych chałupach, sąsiadując z Czarną Puszczą, w której głębi żyje elfia wiedźma Ma-hoosha. Nie zabraknie też miast, wśród których wyróżni się chociażby Hoł-łan-Hoł, gdzie rośliny i ludzie koegzystują ze sobą, razem dbając o dobrobyt jego mieszkańców. Większość czasu jednak wraz z bohaterami spędzimy w podróży przez pola, bagna. Nie można jednak narzekać na monotonie, bowiem miejsca które przyjdzie nam zwiedzić nie tylko wyróżniają się nietypowymi nazwami, ale posiadają własną historię, coś, co je wyróżnia. Poznawanie tego świata jest prawdziwą przyjemnością i trudno nie docenić wysiłku i zręczności z jaką autor nas przez niego prowadzi.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  19. Artius
    Czy zastanawialiście się kiedyś jak to jest stanąć oko w oko z diabłem w ludzkiej skórze? Seryjnym mordercą, któremu odbieranie życia innym sprawia przyjemność? Czy jesteście w stanie wzbudzić w sobie inne uczucia niż niechęć czy odrazę na myśl o kimś takim? Jeżeli myślicie, że znacie odpowiedź na te pytania zapraszam do lektury ?Procesu diabła?. Będziecie nie tylko wstrząśnięci, ale również zaskoczeni, ponieważ nawet do diabła można się przywiązać.



    Kto lepiej nadaje się do podjęcia obrony seryjnego mordercy, niż inny seryjny morderca? Po zakończeniu terroru jaki panował w Krakowie za sprawą Rzeźnika Niewiniątek miastem wstrząsa kolejna fala zbrodni. Tym razem mordercę okrzyknięto Rozpruwaczem z Krakowa. Jego obrońcą zostaje Kuba Sobański. Bohater debiutanckiej książki Adriana Bednarka ?Pamiętnik diabła?. Po przechytrzeniu policji, która za popełniane przez niego zbrodnie skazała niewinnego człowieka, zabitego przez współwięźnia, Kuba cieszy się wolnością i skupia się na rozwijaniu kariery adwokackiej. I niespodziewanie otrzymuje od losu niezwykłą szansę. Dostaje zlecenie podjęcia się obrony szanownego lekarza, oskarżonego o bycie Rozpruwaczem z Krakowa. Rozpoczyna się niezwykła walka, nie tylko o wolność klienta, ale i z demonami przeszłości, które opanowują bohatera po spotkaniu z córką klienta, budząc w nim żądną krwi bestię.
    Na wstępie muszę zaznaczyć, że nie miałam przyjemności czytać ?Pamiętnika diabła?, a mimo tego bez trudu mogłam zorientować się w opisywanych wydarzeniach i wczuć w sytuację głównego bohatera. Jest to duży plus, bowiem często nieznajomość poprzedniej części potrafi wprowadzić ogromny zamęt i popsuć przyjemność z lektury. Powieść cechuje narracja pierwszoosobowa, co pozwala wczuć się w emocje targające bohaterem i poniekąd zagłębić się do jego umysłu. Jest to wyprawa niezwykła, intrygująca, ale i przerażająca. Autor w swojej książce przedstawia niezwykły portret psychologiczny mordercy idealnego, ale także człowieka rozdartego między targającymi nim mrocznymi żądzami , jak również zdrowym rozsądkiem podpowiadającym iż powinien je okiełznać, by nie zburzyć swojego ułożonego, idealnego świata. Myślę, że niewielu autorom udało się wykreować postać przesiąkniętą złem, której nie chcielibyśmy spotkać w rzeczywistości, ale która wzbudza w czytelniku sympatię, do tego stopnia, że z zapałem śledzimy jej losy i wręcz kibicujemy.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  20. Artius
    Wczoraj swoją premierę miała kolejna książką z Uniwersum Metra i już druga, której akcja rozgrywa się w naszym rodzinnym kraju. ?Otchłań? Roberta J. Szmidta, bo to o niej mowa, jest także kolejną książką, w której autor niszczy swoje rodzinne miasto. Nie trzeba było mnie długo zachęcać do sięgnięcia po ten tytuł, jak i do udziału w kolejnym spotkaniu z autorem. Pamiętając o pozytywnych wrażeniach jakie dotyczyły premierze ?Szczurów Wrocławia? wyruszyłam do wrocławskiej renomy żądna ?powtórki z rozrywki?. I oczywiście się nie zawiodłam. Serdecznie zapraszam do lektury relacji ze spotkania.



    Wizja Wrocławia dwadzieścia lat po wojnie nuklearnej przyciągnęła sporą liczbę fanów twórczości pana Szmidta do Renomy. Szybko zabrakło miejsc siedzących, jednak nikogo to nie zrażało i następna godzina upłynęła zanim zdążyłam się obejrzeć. Wywiad jak nie trudno się domyślić rozpoczął się od pytań, skąd w ogóle wziął się pomysł na napisanie powieści w Uniwersum Metro. Fakt iż pomysł na książkę pojawił się na długo przed propozycją od wydawnictwa Insignis i jedynie został zmodyfikowany tak, żeby wpasował się w ramy Uniwersum, pozytywnie mnie zaskoczył. Niechęć do pozycji pisanych na zamówienie, może jest nieco irracjonalna, jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że książki pisane pod czyjeś dyktando zawsze będą gorsze od tych, gdzie pomysł wychodzi od samego autora. Kolejną ciekawą informacją, w szczególności dla pisarzy, którzy zechcą spróbować swoich sił w stworzeniu osadzonym w Uniwersum Metro jest to iż nie trzeba spełniać jakiś wygórowanych wymagań, a jego twórca Dmitrym Glukhovskym ?wymusza jedynie? określone ramy czasowe (2033 w tytule zobowiązuje, prawda? ) i nie wprowadzanie wątków fantasy. Oczywiście nie obywa się bez przesyłania materiałów na temat tytułu, ogólnej koncepcji i fragmentów dzieła, które ma zagościć w serii.





    Jeszcze nie wybiła 18, a już powoli zaczęło brakować miejsc. Później było jeszcze ciekawiej. Fani przybywają!




    Zbieranie materiałów do ?Otchłani? opisywane przez p. Roberta jawiło mi się niczym przygoda, wiadomo, że postapokalipsa opiera się na głównie na fikcji, ale nikt nie zaprzeczy temu, że pod Wrocławiem ciągną się całe kilometry kanałów. Fakt, że większość opisywanych w książce miejsc istnieje naprawdę sprawia, że podczas lektury towarzyszy dodatkowy dreszczyk emocji. Choć autor zdecydowanie odradza wyprawy śladami bohaterów. Opisywane miejsca istnieją naprawdę, ale niekoniecznie znajdują się tam, gdzie zostały umiejscowione w ?Otchłani?, nie wszystkie informacje są bowiem jawne i mogły zostać w książce wiernie odwzorowane. Z resztą, jak wspomniał p. Szmidt podczas takiej wyprawy kanałami ?można zginąć, więc nie warto się tam pchać?.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  21. Artius
    ?Siedemnasty wiek, Hyruf. Epoka krwawych wojen religijnych. Poniżany przez ojca z powodu kalectwa Mulgih Thadur nie może dłużej znieść maltretowania siebie i swojej matki. Doprowadzony do ostateczności popełnia makabryczne morderstwo, które pozoruje na samobójstwo.? ? przedstawiony przeze mnie fragment opisu bardzo skutecznie przyciąga uwagę czytelnika. Sam po zapoznaniu się z nim w całości dałem złapać się w misternie zastawione sidła, czego szczerze powiedziawszy nie żałuje. Tematyka może wydawać się bardzo wyświechtana, lecz to jedynie pozór. Czy krwawe wojny na tle religijnym pociągną za sobą niewinne ofiary? Gdzie w tym wszystkim jest rola i przekaz kościoła? Czy pieniądze i władza omamią kler? Czy możliwe jest uleczenie chorego i skorumpowanego systemu? Odpowiedzi na te, oraz inne pytania znajdziecie w dziele Kamila Dziadkiewicza pt. ?Miasto Krwi?.





    Głównym bohaterem tej książki jest Mulgih Thadur, mieszkaniec siedemnastowiecznego miasta Hyruf. Kaleka już od najmłodszych lat jest maltretowany i poniżany w swoim domostwie, przez co w jego umyśle zachodzą nieodwracalne zmiany. Dzięki temu większość jego późniejszych zachowań, czy też wyborów jest świetnie uzasadniona, nic nie jest dziełem przypadku. O samej postaci dowiadujemy się całkiem sporo, lecz jego charakter odkrywamy sami wraz z postępem lektury. To postać bardzo złożona, która przechodzi wiele widocznych metamorfoz. Pomimo ogromnej zmienności Mulgih nigdy nie wyrzeka się swoich racji, dąży prosto do obranego celu. To osobnik bardzo stanowczy, opanowany, umysł ścisły potrafiący bardzo szybko przeanalizować bieżącą sytuację. Osobiście bardzo go polubiłem i niespecjalnie przeszkadzało mi jego kalectwo. To świetnie skonstruowany bohater, który odkrywa się przed nami wraz z rozwojem fabuły.
    Oprócz niego autor przygotował dla czytelników naprawdę wiele świetnych postaci. Ciężko wymienić tutaj wszystkich, lecz zapewniam, że każdy odnajdzie coś dla siebie. Nie znajdziemy wśród nich typowych manekinów i kukiełek. To żywe osoby, ludzie posiadający własne zmartwienia, uczuci, oraz lęki. Niebywałego smaczku dodaje fakt, że nie ma tutaj zbędnych postaci. Każda przedstawiona osoba jest potrzeba, bowiem ich czyny wpływają na rozwój fabuły. Świetnie zostały przedstawione powiązania społecznościowe, dzięki czemu od razu wiemy z kim mamy do czynienia.
    Świat przedstawiony w książce jest niebywale szczelny i ograniczony. Wszystko sprowadza się do niewielkiego wycinka na mapie, dzięki czemu podczas lektury nie napotkamy przepastnych opisów. Takie podejście ma swoich zwolenników jak i przeciwników, lecz w tym tytule sprawdza się ono znakomicie. Autor skoncentrował się na tym, co naprawdę ważne, pomijając nieistotne kwestie. Siedemnastowieczne miasta, oraz tereny które przyjdzie nam odwiedzić stoją na najwyższym poziomie. Ich szarość w połączeniu z misternym konceptem tytułu tworzą bardzo udany duet. Nie ma tutaj miejsca na rozczulanie się, wszystko jest ukazane przez pryzmat ówczesnej rzeczywistości. W stworzonym uniwersum można doszukać się wielu interesujących smaczków, o czym jesteśmy poinformowani na wstępie książki. To świat, który dzięki włożonej w jego kreację pracy, może się stać naprawdę oryginalnym miejscem.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  22. Artius
    Jaka byłaby Wasza pierwsza myśl, gdyby ktoś zaproponował Wam wyprawę przez kraj zaczynając od punktu wysuniętego najbardziej na południu do punktu położonego najdalej na północy i to w ciągu zaledwie trzydziestu dni? Osobiście powiedziałabym: „Szaleństwo!” i porzuciła dalsze rozważania nad tego typu projektem. Jednak jak się okazuje nie miałabym racji. Choć nie tylko o własnych stopach, ale także korzystając z innych środków lokomocji taka wyprawa została zrealizowana. Co można zobaczyć w ciągu trzydziestu dni wędrówki przez nasz ojczysty kraj? Jakie przygody niosła ze sobą taka wyprawa? A przede wszystkim czy była ona czymś więcej niż „zaliczeniem” na czas wytyczonej wcześniej trasy? Jeżeli choć trochę Was to zaintrygowało zapraszam do wspólnej lektury dziennika z podróży i przewodnika po trasie pokonanej podczas projektu Polska Południe-Północ w 30 dni.  

          Książka, tak jak można przeczytać na okładce, stanowi dziennik i przewodnik z wyprawy, nie jest to jednak wyłącznie sucha relacja z tego gdzie danego dnia zaszli uczestnicy wyprawy i co po drodze widzieli, a żywe, pełne emocji wspomnienia z przeżytych przygód. Chyba żadne inne słowo lepiej nie oddaje tego co przeżyli uczestnicy projektu PPP30. Bo choć poruszali się oni według ustalonej wcześniej trasy nie trzymała ona ich w ścisłych ryzach, wręcz przeciwnie nie raz błądzili, odkrywali nowe, nie będące punktami programu miejsca. I jak nie trudno się domyślić, te odkryte całkowicie przez przypadek zakątki Polski, nie raz okazywały się o wiele bardziej ciekawe niż atrakcje, o których można przeczytać w przewodnikach turystycznych. Opisy tych właśnie miejsc, napotkanych na trasie ludzi i przeżytych przygód to główny trzon lektury, dodatkowo uzupełniony istną kopalnią wiedzy i ciekawostek zarówno tych historycznych, geograficznych, jak i przemyśleń samych autorów. Dodatkowo lektura wzbogacona jest o dane GPS, kody QR, mapy i przepisy, tak, że każdy dociekliwy czytelnik może na własną rękę poszukać dodatkowych informacji.  
     
          Tym co w książce urzekło mnie najbardziej było ukazanie Polski takiej jakiej wielu z nas nie zna. Wiele z opisanych przez autorów miejsc pozostaje znanych wyłącznie okolicznym mieszkańców, a przez cała resztę jest omijanych w drodze do bardziej popularnych atrakcji. A właśnie w takich zdawałoby się zapomnianych miejscach kryje się największy urok. Co ciekawego może kryć się w budynkach nieczynnych zakładów zbożowych w Kozłowie? Jaka jest historia Rogowskiej Kolei Wąskotorowej? Jakie emocje niesie ze sobą nocna wyprawa wśród Kamiennych Kręgów w Odrach? Przyznam szczerze, że po lekturze „Polska Południe-Północ w 30 dni” mam ogromną ochotę poczuć magię tych miejsc na własnej skórze. A to tylko nieliczne przykłady z tego co autorzy zobaczyli podczas własnej wędrówki.

    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  23. Artius
    Nigdy nie kryłam swojej słabości do pozycji z gatunku fantasy, niezwykłe światy i zamieszkujące je rasy, wszechobecna magia - to elementy które skutecznie umilają mi lekturę i czynią ją jeszcze bardziej pasjonującą. Jednak czy można napisać książkę, gdzie pomimo obecności tych elementów, prym wiodą nie epickie bitwy i doniosłe czyny bohaterów, a losy prostej dziewczyny poszukującej ojca? Czy taka powieść ma szansę przykuć czytelnika? Jeżeli jesteście tego ciekawi zapraszam do lektury recenzji "Czarownicy".



    Akcja powieści toczy się jednocześnie kilkoma torami. Poza losami młodej czarownicy Nataliny, jej dążeniami do poznania własnego ojca i pierwszymi krokami w świat magii, pod czujnym okiem przypadkowo poznanego czarodzieja Kiruna, akcję będziemy śledzić z perspektywy kilku innych bohaterów. Jednym z nich będzie sam ojciec dziewczyny ? nadworny mag i doradca wojenny Fenbor oraz jeden z jego niewolników ? Herconi. Jak nietrudno się domyślić z pozoru odrębne wątki z czasem splotą się w jeden i porwą czytelnika w wir przygody, gdy zdawałoby się pozbawione większych problemów dotychczasowe życie mieszkańców królestwa stanie pod znakiem zapytania, przyćmione nadciągającym widmem wojny.
    Przez większą część książki przyjdzie nam obserwować losy Nataliny. Opuszczenie rodzinnej wioski, mimo nieprzychylności mieszkańców, obawiających się wszelkich przejawów magii będzie pierwszym krokiem w dorosłość. Wspierana przez swojego kuzyna Tarlena i mentora Kiruę, dziewczyna powoli przekona się że niektórym ludziom można zaufać i że do obranego celu nie zawsze damy radę dojść wyłącznie o własnych siłach. Próby odszukania ojca i utraconych korzeni, następnie nauka życia wśród nowych osób i otoczenia, spory z macochą i niepokoje w królestwie przyczynią się do dalszego kształtowania charakteru bohaterki a także wymuszą na niej trudne decyzje.
    Każdy ze spotkanych w powieści bohaterów posiada pewną dozę indywidualności. Natalina osiemnastoletnia czarownica, która dopiero zdaje się poznawać świat, wyrwawszy się z ciasnego świata małej wioski, gdzie gardzono nią i unikano ze względu na jej moce, niekiedy naiwna w swych zachowaniach, zbyt często płacząca, pod wpływem wydarzeń będzie zmuszona przejść przemianę, by uchronić nie tylko siebie, ale i swych bliskich. Nietrudno się domyślić, że będzie ona posiadaczką ponadprzeciętnych mocy, które będzie musiała nauczyć się kontrolować. Pozostali bohaterowie, kuzyn Nataliny, jej przyjaciel i mentor Kiruna oraz ojciec dziewczyny Fenbor, niewolnik Herioni, to kolejne osoby wychodzące na pierwszy plan, które przykują uwagę czytelnika i wzbudzą w nim sympatię. Choć połączeni osobą młodej czarownicy, często zdawali mi się od niej ciekawsi i wierzę, że każdy znajdzie swojego faworyta.
    Autorka postarała się nie tylko jeżeli chodzi o kreację postaci, ale także ludów zamieszkujących stworzony przez nią świat. Choć korzystając z tradycyjnych i spotykanych w innych powieściach elementów, nadała im cechy oryginalności. Ludzie kwiaty, lud przypominający połączenie wojowniczych centaurów i jednorożców, egzotycznie brzmiące nazwy i przerobienie znanych nam zwierząt w ich nieco bardziej fantastyczne wersje, tworzy przed czytelnikiem dość sielankowy obraz. Jest pięknie, szlachetnie. Trochę brakowało mi w tym mrocznych elementów, ale na nie być może przyjdzie czas w kolejnym tomie.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  24. Artius
    We współczesnej literaturze panują trendy, które nie potrzebują większego rozgłosu, gdyż są one świetnie rozpoznawalne gołym okiem. Idea niektórych z nich wręcz wbija się w umysły autorów, którzy starają się spłodzić dzieło mieszczące się w ich ramach, lecz nie zawsze się to udaje. Sama koncepcja pozbawiona oryginalności umrze szybciej niż zombie rozjechane opancerzonym wozem bojowym. Czy połączenie Polski Ludowej z niespotykaną i tajemniczą pandemią wirusa czarnej ospy ma szansę wyrwać się z ram? Gdzie w tym zamieszaniu znajdziemy ubabrane we krwi zombie? Jak władza poradzi sobie z narastającym z minuty na minutę kłopotem? Jeżeli pragniecie się tego dowiedzieć, to serdecznie zapraszam do lektury książki Roberta J. Szmidta pt. ?Szczury Wrocławia. Chaos?.





    Tematyka postapokaliptyczna jest bardzo dobrze znana w świecie literatury światowej, oraz krajowej. Nawet w naszym nadwiślańskim państwie nie brakuje autorów, którzy zręcznie poruszają się w jej obrębie. Zakropienie powyższej dziedziny odrobiną zombie jest mieszanką iście wybuchową, jednakowo nie gwarantuje ona sukcesu danego dzieła. Takiego zadania podjął się Robert Szmidt w swoich ?Szczurach Wrocławia?, w których to całkowicie rozłożył na łopatki dotychczasowe, znane pozycje na rynku. Wyeksploatowanie tych dziedzin wymusza na autorze naprawdę precyzyjne działania i przemyślenia każdego słowa, aby nie stać się jedną z tych kolejnych książek na półce, którym brakuje polotu. W tym wypadku nie ma o tym nawet mowy.


    Akcja tego dzieła rozgrywa się latach 70. XX wieku, w których to nasza ukochana ojczyzna jest nieustannie patrolowana przez patrole ZOMO, ORMO, KBW, itp. Głównym obszarem po którym będziemy się poruszać wraz z rozwojem fabuły jest miasto Wrocław, a także tereny podmiejskie. To właśnie w tej aglomeracji dojdzie do niespotykanych dotąd incydentów, które zapoczątkują prawdziwą apokalipsę. Szalejący wirus czarnej ospy wymusił zastosowanie nadzwyczajnych kroków, które mają na celu jak najszybsze opanowanie epidemii . Wspomniana choroba okaże się tylko przykrywką do znacznie poważniejszych problemów, które zmiotą w pył znany wszystkim świat.




    Podczas lektury trudno narzekać na nudę, gdyż tempo akcji jest naprawdę spore. Nie ma tutaj czasu na odpoczynek, bowiem każda następna strona przynosi kolejną dawkę wydarzeń i nieodłącznej adrenaliny. Autor w tej kwestii wykazał się niemałym kunsztem. Stworzył genialne połączenie fabularne, które prze do przodu niczym rozpędzony pociąg. Wartkość historii przypadła mi do gustu, nie wyobrażam sobie, aby mogło to być przedstawione w inny sposób. Linie fabularne są doskonale ze sobą powiązane, a większość niewiadomych znajduje swoje rozwiązanie prędzej czy później. Niektórych rzeczy czytelnik musi domyślać się podczas lektury, jednak nie przeszkadza to w czytaniu. Są to raczej domysły wysnute na podstawie dotychczasowych informacji, niż jakiekolwiek braki fabularne.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  25. Artius
    Książki przypominają niekiedy egzotyczne potrawy, bądź podróże, poprzez ich treść możemy bowiem poznać całkowicie odmienne od naszej własnej, kultury, obyczaje i poglądy na życie. Są jak wyprawy i odkrywanie nieznanych lądów. Jako, że lubię poznawać nowe rzeczy nie wahałam się długo przed swoim pierwszym spotkaniem z literatura koreańską. Co przyniosła ze sobą lektura ?Wegetarianki? autorstwa Han Kang? Zdradzę jedynie, że to była niezwykła, nieco niepokojąca podróż, reszty dowiecie się z recenzji.



    Y?ng-hye, główna bohaterka książki i tytułowa wegetarianka (choć właściwsze byłoby określenie weganka ? gdyż bohaterka odmawia spożywania nie tylko mięsa, ale także jajek czy nabiału), to cicha, zamknięta w sobie osoba. Przykładna żona zajmująca się domem i wspierająca swojego męża. Zdawałoby się szara, nie wyróżniająca się z tłumu osoba. Do czasu, gdy za sprawą dziwnego snu wywraca nie tylko swoje, ale także swoich bliskich, życie. Nagły wstręt do mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego sprawia, że nie tylko sama zaprzestaje ich spożywania, co nie może ich znieść w swoim otoczeniu. Wyrzuca wszystkie produkty z domu, a także odsuwa się od męża, który zdaje się jej być przesiąknięty wonią mięsa. Nagła zmiana sposobu żywienia sprawie, że kobieta gwałtownie chudnie, czym wywołuje zaniepokojenie małżonka. Niestety nawet rodzina nie jest w stanie namówić jej do powrotu do dawnego trybu życia. Prośby i groźby pogarszają jedynie sytuację i popychają kobietę do strasznego czynu.
    Książka składa się z trzech historii, opisujących różne przedziały czasu i wydarzenia związane z tytułową wegetarianka i jej bliskimi. W pierwszej z nich ?Wegetariance? widzimy historie oczami męża Y?ng-hye, który bezradnie obserwuje przemianę jaką przechodzi kobieta. Całość przeplatana jest snami kobiety, głównym bodźcem, który wywołał u niej wstręt do mięsa. ?Mongolska plamka? to historia szwagra Y?ng-hye, a męża In-hye. Ostatnia zaś ?Fotosynteza? opisywana jest właśnie przez samą In-hye. Wszystkie wydarzenia, zawarte w owych trzech częściach, zbiegają się w jedną spójną całość, dając czytelnikowi pełen obraz duchowej i cielesnej przemiany Y?ng-hye.


    "Jakieś wołania, krzyki nawarstwiają się we mnie, tworząc gęstą masę, która tkwi w mojej piersi. Wszystko z powodu mięsa. Jadłam za dużo mięsa. To dusze zabitych istot gromadzą się we mnie. Bez wątpienia. Mięso zostało przetrawione i rozproszyło się po moim ciele, a resztki wydaliłam, ale dusze martwych istot gromadzą się w mojej piersi".

    Autorka poprzez główną bohaterkę zdaje się pokazywać bunt przebiegający na wielu płaszczyznach. Zaczynając od odrzucenia jedzenia mięsa poprzez bunt wobec rodziny, uciskowi płciowemu, czy też społecznemu, aż do odrzucenia własnego społeczeństwa. Cienka granica między wolnością, wyrwaniem się z krępujących nam ram narzucanych przez innych ludzi, a chorobą psychiczną zanika w trakcie lektury, sprawiając że dzieło ma nie tylko bardzo niepokojący wydźwięk ale jest również bardzo trudne do zinterpretowania. Tytułowa wegetarianka niszczy bowiem nie tylko własne życie, ale także swoich bliskich, dążąc do przemiany niemożliwej do zrealizowania.
    O samym wydaniu nie można powiedzieć złego słowa. Okładka ze skrzydełkami poza krótką informacją o autorce, opisem treści i fragmentami ze środka książki wita czytelnika obrazem kobiety idealnie oddającym stan bohaterki. Kobieta przemieniająca się w drzewo. Ten obraz wraz z zawartymi na okładce pytaniami ?Na czym polega moje istnienie? Czy potrafię być tylko człowiekiem? Czy umiem wyrzec się człowieczeństwa i stać się na przykład drzewem?? to kwintesencja powieści Han Kang.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
×
×
  • Utwórz nowe...