Skocz do zawartości

Artius

Moderatorzy
  • Zawartość

    7050
  • Rejestracja

  • Wygrane dni

    2

Wpisy blogu napisane przez Artius

  1. Artius
    Czy w dwutomowej mandze opowiadającej historię dwójki młodych ludzi można zawrzeć pytania na temat tego kim jesteśmy i dokąd zmierza ludzkość? W dodatku w taki sposób, że czytelnik nie może wyjść z zachwytu nie tylko nad pomysłem, ale i wizją autora? Czy idealny świat wyspy Pirito rzeczywiście pozbawiony jest wad? Czy chłopiec powołany do spełnienia planu Boga może zaznać w życiu szczęścia, a może jest jedynie skazany na to by ranić bliskie mu osoby? Zapraszam do lektury wyjątkowej, dwutomowej pozycji, w której każdy szczegół, niczym w misternej łamigłówce, ma swoje znaczenie. Przedstawiam "Muzykę Marie" autorstwa Usamaru Furuya.



    Pipi i Kai to dwójka nierozłącznych przyjaciół. Bohaterów poznajemy jeszcze jako dzieci, obserwując jak dorastają, dzieląc między sobą smutki, radości i marzenia, jednocześnie poznając miejsce w którym żyją i ich mieszkańców. Pirito to jedna z wielu wysp, której mieszkańcy współpracują ze sobą, wymieniając się produkowanymi przez siebie dobrami. Miasto Atelier, w którym mieszkają nasi bohaterowie, specjalizuje się w wytwarzaniu urządzeń, które ułatwiają pracę i codzienne obowiązki, a przy tym trudno odmówić im niezwykłego piękna. Będąc jednocześnie rzemieślnikami i artystami, mieszkańcy Pirito wiodą proste, szczęśliwe życie, dzieląc je między pracę, rodzinę i wiarę. Ta ostatnia jest szczególnie ważna. Nad wszystkimi bowiem czuwa tytułowa Marie. Zesłana przez Boga, by czuwać nad ludźmi, przemierzająca niebo kobieta-maszyna. Kai obdarzony niezwykłym słuchem, jako jedyny słyszy muzykę, która wydobywa się z wnętrza Marie. Czy to za jej sprawą wpływa ona na ludzi, sprawiając iż Pirito przypomina utopijną wizję, niemalże Raju? Miejsca pozbawionego zła, gdzie ludzie żyją w pokoju?



    Świat wykreowany przez autora cechuje nie tylko niezwykłe piękno, ale i oryginalność. Towarzysząc dwójce bohaterów w ich codziennych sprawach, poznajemy nie tylko zwyczaje, ale i kulturę oraz wiarę mieszkańców Pirito i sąsiednich wysp. I choć każda z nich przypomina oddzielny świat, dopiero razem, współpracując, niczym idealna maszyna, ich mieszkańcy zapewniają sobie życie w dobrobycie. Nad całym tym szczęściem czuwa zaś Marie, do której modlą się mieszkańcy. Misternie zbudowany świat, z każdą stroną odkrywa przed czytelnikiem swoje sekrety, jednak z czasem, zdawałoby się na pozbawionej wad wizji autora dostrzegamy rysy, sugerujące iż pozorne szczęście, które dotknęło ludzkość, ma swoją cenę. Można się nawet pokusić o stwierdzenie, iż poniekąd zostało one wymuszone na ludziach, nie pozostawiając im możliwości wyboru.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  2. Artius
    Drugi tom "Muzyki Marie" zaczyna się dokładnie w tym samym momencie, gdzie, pełen niepewności i pytań, czytelnik został pozostawiony po zakończeniu pierwszego. Czy otrzymamy odpowiedzi na nurtujące nas pytania? A może czekają nas kolejne, jeszcze trudniejsze? Serdecznie zapraszam do lektury. Z pewnością nie będziecie żałować.



    Losy Pipi i Kaia coraz bardziej się komplikują, nie tylko za sprawą wpływu, jaki Marie ma na chłopaka, ale i roli jaką przyjdzie mu odegrać. Tymczasem jednak bohaterowie wybierają się na wyspę Taddo, miejsce pielgrzymek, w którym ludzie z całego świata składają cześć Marie. Czy przyniesie ona ukojenie, na dręczące Kaia pytania?



    W drugim tomie powraca temat wyboru jakiego musi dokonać cała ludzkość, a raczej roli jaką pełni Kai - wybraniec Marie. Chcąc, nie chcąc chłopak musi bowiem zdecydować o tym jak potoczą się dalej losy całej ludzkości. Wybór między życiem pod opieką Marie, w szczęściu, ale i z wyrzeczeniem się cech, które mogłyby zaburzyć idealny ład, czy odejście od "Boga" z wszelkimi tego konsekwencjami. Rozwój, pięcie się coraz wyżej, walka o dominację. Uwolnienie wszystkich uczuć jakie żyją w każdym człowieku, pozwalając, by każdy z nas sam decydował, którym z nich pozwoli przejąć kontrolę nad swoim życiem.



    Autor odkrywa przed czytelnikiem wszystkie skazy jakie kryły się za zasłoną idealnego świata, jednocześnie odpowiadając na część pytań, które zrodziły się podczas lektury pierwszego tomu oraz stawiając szereg kolejnych, które nie opuszczą czytelnika na długo po lekturze. "Muzyka Marie" zmusza do refleksji nie tylko nad samym człowiekiem, ale także ideą Boga, tym dokąd zmierzamy , czy pojęciem Dobra i Zła, tym jak jedno wpływa na drugie, a raczej faktem, że pojęcia te nie mogą istnieć oddzielnie. Świat Pipi i Kaia jest niekompletny i dopiero w tym tomie możemy się o tym przekonać w pełnej krasie.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  3. Artius
    ?My Little Pony: Przyjaźń to magia? to seria niezwykła. Serial stworzony z myślą o dzieciach podbił bowiem serca wielu dorosłych, wciągając w wir niezwykłych przygód Twilight Sparkle i jej przyjaciół. Nie ukrywam, że także uległam czarowi tej pozycji i gdy tylko pojawiła się okazja by sięgnąć po komiks stworzony na podstawie serialu nie musiałam się długo zastanawiać. Co przyniosła mi ze sobą lektura trzeciego już tomu serii? Zapraszam do lektury.



    Trzeci tom komiksu zawiera w sobie dwie historie ?Zen i sztuka naprawy altany? oraz ?Rżenie serca?. Ku mojemu ogromnemu zadowoleniu są to historie, których nie znajdziemy podczas oglądania serialu. Zupełnie nowe przygody stworzone na potrzeby komiksu opowiadają tutaj o niezwykłym dniu jaki spędził Big McIntosh podczas Letniego Festynu Igrców i Hołubców, przez który musi się przedrzeć by kupić gwoździe niezbędne do naprawy tytułowej altany. Druga historia opowiada o czymś nad czym zapewne wielu fanów serialu zastanawiało się od dłuższego czasu. Jak poznali się Shining Armor i księżniczka Cadance poznali się? Przyjdzie nam się cofnąć aż do czasów ich młodości, gdy oboje uczyli się w Akademii w Canterlocie.



    Obie historie cechuje to co dla serii najbardziej charakterystyczne, czyli dużo śmiechu, dobrej zabawy a także ukryty w przygodach bohaterów morał. A skoro już o samych bohaterach mowa, to choć prym w tym tomie wiodą Big McIntosh oraz Shining Armor z Cadance nie oznacza to, że nie spotkamy zarówno innych znanych postaci jak i zupełnie nowych kucyków. Podczas Letniego Festynu przyjdzie nam spotkać praktycznie wszystkich mieszkańców Ponyville i nie tylko. Pojawi się na nim bowiem księżniczka Luna, Zecora, Trixie, bracia Flim Flam i wielu innych, także na osób zaznajomionych z serialowymi przygodami czeka wiele smaczków i nawiązań do wcześniejszych wydarzeń. Opowieść o książęcej parze będzie zaś polem do popisu dla autorów jeżeli chodzi o zupełnie nowe charaktery. Zapewne niewiele osób spodziewałoby się, ze dostojny Shining Armor należał kiedyś do grona nerdów, grających w piwnicach akademii w ?Lochy i ogry? gdzie był dumnym paladynem na 12 poziomie.



    Kreska różni się nieco od tej znanej z serialu, jednak nie jest to minus, a zaleta nadająca komiksowi cechy indywidualności oraz dodająca klimaty historią. Niekiedy śmiesznie przerysowane postacie, w szczególności jeżeli chodzi o ich mimikę, z pewnością wywołują na twarzy czytelników uśmiech. Kolory są żywe i wyraziste, a całość została wydana na papierze kredowym. Pod względem jakości komiksu nie można więc powiedzieć złego słowa.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  4. Artius
    ?To będzie opowieść świecie ludzi odrzucających marksizm, którym przyszło żyć po wojnie w Polsce pod władzą komunistów. Kieruję tę książkę do młodej generacji, która podjęła pamięć o żołnierzach wyklętych. W ciągu ostatniej dekady polscy historycy wykonali ogromną pracę, aby wydobyć prawdę o zbrojnym podziemiu niepodległościowym z lat 1944 ? 1963? ? słowa wstępu znajdujące się w tej książce są bardzo trafnym przedstawieniem tytułu. Niewygodny temat dla naszego kraju, w perfidnym okresie historycznym, jest większości niezbyt dobrze znany. Ignorancja, zapomnienie, wrogość ? dlaczego tyle negatywnych emocji wywołuje prawda? Czy ukazanie wydobytych dowodów może okazać się w dzisiejszych czasach niewygodne? Czy uświadomione społeczeństwo zmieni poglądy na wrażliwe tematy? Jeżeli pragniecie dowiedzieć się więcej o przeszłości własnego kraju, to zapraszam serdecznie do wymagającej lektury ?My, reakcja. Historia emocji antykomunistów w latach 1944-1956?, autorstwa Piotra Semki.



    W ogólnodostępnej literaturze wiele pozycji podejmuje tematy historyczne, lecz nie zawsze ich opracowanie jest rzetelne. Tak naprawdę omawiany okres został starty z kart historii poprzez licznych cenzorów. Prawda musi być przecież wygodna i dostosowana do obecnej władzy, dlatego większość sumiennych opracować została zaprzepaszczona. Na szczęście dzięki wytrwałości wiernych i oddanych sprawie badaczy udaje się odtworzyć, czy też odzyskać, oryginalne dokumenty z minionych lat. Owe nieocenione źródła historyczne są podstawą do stworzenia fachowej literatury. Aby nie wprowadzać zbytniego zamieszania, przejdźmy do konkretnych rozważań.
    ?My, reakcja. Historia emocji antykomunistów w latach 1944-1956? to sporych rozmiarów publikacja, w skład której wchodzi 47 tematycznych rozdziałów. Aby nie zamieniać tej recenzji w ich spis mogę zdradzić, że ich różnorodność obejmuje naprawdę spory odcinek czasu. Wspomniana różnorodność odnosi się w stosunku do okresu, gdyż zawarta tematyka pozostaje jednolita. Niektórzy czytelnicy mogą stwierdzić, że takie monotematyczne podejście znudzi po dłuższym okresie i jest to zwykłe rozpisywanie się. Od razu pragnę utwierdzić wszystkich niedowiarków w przekonaniu, że tak nie jest. Rzetelność i trud pracy włożony w tworzeniu tej książki widać gołym okiem. To świetnie oddana, sprężona literatura, która zawiera mnóstwo cennych informacji.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  5. Artius
    Niedawno swoją premierę miała kolejna, jednotomowa pozycja od wydawnictwa Taiga. Nad brzegiem rzeki, tak jak Czerwona nic przeznaczenia przeniesie nas do czasów dzielnych samurajów. Tym razem jednak w środek konfliktu niefortunnie wplątała się licealistka, która ma napisać sztukę o zwaśnionych rodach. Jak wypadło owe pomieszanie teraźniejszości i przeszłości? Zapraszam do lektury recenzji.
    Licealistka Shoko żyjąca w mieście Tounshou w prefekturze Chiba otrzymuje bardzo odpowiedzialne zadanie i jednocześnie szanse na spełnienie swojego marzenia. Ma napisać scenariusz do sztuki, która zostanie wystawiona podczas Festiwalu Kultury. Tematem przewodnim jest konflikt dwóch zwaśnionych rodów Sasagawa i Iioka, bohaterów ?Opowieści znad brzegu rzeki?. Postanawia zbadać historię swojego rodzinnego miasta i regionu, chcąc wiernie odwzorować tamtejsze czasy oraz genezę waśni. Nie mogła jednak przewidzieć, iż jej pragnienie napisania dobrej sztuki przyczyni się do podróży w czasie, podczas której na własnej skórze pozna członków obu rodów.
    Fabuła mangi skupia się na owej niefortunnej, jak się z początku wydaje głównej bohaterce, podróży i próbie odnalezienia powrotu do własnych czasów. Jak się nietrudno domyślić w trakcie poszukiwań drogi powrotnej będzie miała okazję poznać członków obu rodów i nawiązać nowe przyjaźnie, a nawet zrodzi się nowe, głębsze uczucie. Całość jest przyjemna i lekka w odbiorze. Historia nie należy do skomplikowanych i zdecydowanie nastawiona jest na relacje między występującymi w niej postaciami. Nie zabrakło oczywiście dylematów, jakie towarzyszą każdej podróży w czasie. Czy przybysz z przyszłości znający finał opowieści ma prawo próbować ją zmienić? Czy ma prawo ingerować w historię, czy powinien pozostać jedynie biernym obserwatorem? Fakt, iż główna bohaterka zdaje sobie sprawę z konsekwencji swoich czynów z pewnością jest atutem i czyni opowieść nieco głębszą.
    Dalsza część recenzji dostępna na blogu zewnętrznym.
  6. Artius
    ?Miłość, radość zachwyt, strach, bunt, mierzenie się ze sobą i ze światem ? pięćdziesiąt skrzących emocjami wierszy wybranych spośród przebogatej twórczości mistrza słowa. Poezja Tuwima, zawsze aktualna i świeża? ? opis zawarty na okładce bardzo treściwie przedstawia zawartość tego dzieła. W dzisiejszych czasach trudno znaleźć osobę, która nigdy nie słyszała chociażby jednego wiersza tego autora. Ponadczasowość utworów wynosi Juliana Tuwima ponad innych autorów. Jeżeli pragniecie przypomnieć sobie uniwersalizm i piękno jego dzieł, to ?Najpiękniejsze wiersze? zebrane w przepięknym wydaniu będą świetnym powrotem do lat dzieciństwa.



    Najpiękniejsze wiersze Juliana Tuwima do wydawnictwa Egmont to klasyka w czystej postaci. Zbiór ponadczasowych, wyselekcjonowanych utworów autora został uzupełniony przepiękną oprawą graficzną. Nie chodzi tutaj wyłącznie o jej jakość, ale także o minimalizm, prostotę oraz przesłanie, jakie ze sobą niesie. Wtrącenia graficzne urozmaicają lekturę, pozytywnie wpływając na wyobraźnię czytelnika. Samo wydanie nie budzi zastrzeżeń. To książka, której nie można powstydzić się na półce.



    Pięćdziesiąt wyselekcjonowanych wierszy podzielono na działy, z czego każdy wyróżnia się indywidualnym kolorem. To ciekawe zagranie, które nadaje całości głębszego charakteru. Minimalistyczne ilustracje nadają lekturze unikatowego wydźwięku. Aby to w pełni zrozumieć potrzeba osobistego kontaktu z tym zbiorem. Osobiście nie jestem wielkim fanem poezji, lecz to wydanie pochłonęło mnie bez reszty.



    Niewiele można powiedzieć na temat samych utworów, gdyż każdy z nich zasługiwałby na osobne omówienie. Każdy z przedstawionych tutaj wierszy jest wyjątkowy. Widać jak autor bawi się z czytelnikiem za pomocą słów. Jest to wymagająca, ale przyjemna lektura. Możliwość rożnej interpretacji zaprezentowanych wierszy, ukryte w słowach drugie dno, a także poruszane w nich tematy sprawiają, że wiersze nie tylko bawią, ale także uczą i zmuszają do głębszego zastanowienia się nad tym co autor chciał nam przekazać. Jak wspomniałem na początku, warto zauważyć, że nie wszystkie dzieła Tuwima przeznaczone są dla najmłodszych.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  7. Artius
    ?Miejska biblioteka publiczna w Wolbromiu zaprasza na narodowe czytanie ?Lalki? Bolesława Prusa? ? taki oto napis widnieje na plakacie reklamującym 4 edycje ogólnopolskiej akcji pod patronatem prezydenta RP ?Narodowe czytanie?. Jako, że jesteśmy związani z literaturą nie mogło nas zabraknąć na tak ważnym spotkaniu kulturowym. Wszystkich chętnych, a nie mogących bezpośrednio uczestniczyć w tym niezwykłym wydarzeniu zapraszamy do lektury relacji z tego wydarzenia.



    4 września o godzinie 11 na rynku w Wolbromiu miało miejsce bardzo interesujące forum dotyczące Bolesława Prusa i jego twórczości. Pomimo niesprzyjającej pogody organizatorom udało się wyjść naprzeciw i przygotować unikatowy wystrój, który tylko potęgował wiszący w powietrzu klimat. Zaaranżowany w stylu epoki namiot pomieścił wielu gości, którzy zaciekawieni tym niecodziennym widokiem sami pragnęli zajrzeć do środka. Niektórzy oczarowani tym co ujrzeli, pozostali do końca. Reszta przechodniów niestety nie wytrwała długo, jednak nie wiedzą co stracili.
    Program został rozpoczęty od przypomnienia zebranym uczestnikom życiorysu Bolesława Prusa. Przeplatanie najważniejszych informacji z odpowiednimi fragmentami ?Lalki? było niezwykle trafnym pomysłem. Stylistycznie ubrani lektorzy dodawali całemu widowisku blasku. Muszę szczerze przyznać, że obsada została dobrana perfekcyjnie. Serdeczne gratulacje należą się pani Agacie Pabian, pani Barbarze Koniecznej, pani Monice Barczyk i panu Sylwestrowi Cieślikowi. Kostiumy, zachowanie, mimika, czy intonacja głosu ? te właśnie elementy w moim przekonaniu dodały barwy całości. Owe detale nie pozwalały się nudzić, przyciągały skupiony wzrok potencjalnego gościa.
    Dalsza część wpisu dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  8. Artius
    "Witajcie w rzeczywistości, gdzie liczą się tylko wyniki, wypracowany zysk i miejsce w pracowniczej hierarchii. Poznajcie ludzi, którym system dał wszystko wyłącznie po to, by uczynić ich posłusznymi narzędziami. Przekonajcie się, jak szybko można zatracić się w wirtualnym świecie rozmytych wartości, głęboko pragnąc po prostu kochać i być kochanym". – zacytowany fragment opisu z olbrzymią dokładnością prezentuje ten tytuł potencjalnemu czytelnikowi. Czy korporacyjne życie może odmienić człowieka? Czy w pracy jest czas na przyjemności, przyjaciół, oraz życie prywatne? O tym, oraz innych aspektach pracy w olbrzymich molochach dowiecie się z książki „Niedopieszczeni”, od wydawnictwa Novae Res.          „Korpo rządzi, korpo radzi, korpo nigdy cię nie zdradzi?
         Głównym bohaterem tego tytułu jest sam autor, o imieniu Jan. Właściwie nie wiemy czy tak ma na imię, jednak we wstępie każe tak do siebie mówić. To osoba inteligenta, atrakcyjna, zdolna i zaradna. W trakcie lektury widzimy zmiany w nim zachodzące, które są efektem pracy w korporacji. Nie zmienia się na gorsze, co to, to nie. Ambicja, profesjonalizm, ludzkość, z tymi cechami można go utożsamić w pierwszej kolejności. Osobiście Jan przypadł mi do gustu właśnie za sprawą swojej uniwersalności. Można na nim polegać, lecz posiada własne zdanie i potrafi postawić na swoim kiedy mu zależy.

         Oprócz Jana na naszej drodze napotkamy innych pracowników firmy „matki”, która uszczęśliwia ich dając możliwość pracy. Autor nie opisuje ich zbyt dokładnie, po prostu są i chwała mu za to, bowiem ich minimalizm świetnie pasuje do tytułu. Jan przedstawia zawiłe relacje zachodzące między pracownikami korporacji i zgrabnie maluje przed czytelnikiem obraz prawdziwych twarzy tak zwanych „przyjaciół”, których napotyka na swej drodze.

         Historia zawarta na kartach tej książki nie jest niczym nadzwyczajnym. Autor przedstawił nam życie i pracę w wielkiej korporacji, ze wszystkimi pozytywnymi jak i negatywnymi aspektami takiego trybu życia. Korporacyjny, specyficzny slang świetnie wpasowuje się w opisywane wydarzeniach i dodaje całości smaku. Podczas lektury czułem się jak pracownik takiej firmy, autor zadbał o szczegóły, zachowując przy tym umiar, dzięki czemu lektura nie przytłacza czytelnika. Całość czyta się niezwykle przyjemnie, a filmowe i muzyczne smaczki zawarte w książce tylko pobudzają do dalszej lektury. 

    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  9. Artius
    ?Antychryst, który zjawił się, by przygotować Sąd Ostateczny? Kosmokrator, który zamierza przeprowadzić na ludziach gigantyczny eksperyment? Tajemniczy stworzyciel świata powraca na Ziemię, by naprawić swe niedoskonałe dzieło. Przed jego obliczem pojawiają się osobnicy, usiłujący urzeczywistnić swoje idee ? mniej lub bardziej szalone...? - czytając taki opis na pewno każdy z was pomyślał o czym dokładnie traktuje ta książka. Mnie ten opis skusił i zachęcił do podjęcia lektury, która jak się później okazało nie wyjaśniła wszystkiego do końca. Jeżeli wspomniany powyżej opis też przyciągnął wasz wzrok to serdecznie zapraszam do lektury ?Niedoskonali?, autorstwa braci Strugackich. Ostrzegam jedynie, że będzie to lektura bardzo trudna i męcząca.



    Przed przystąpieniem do lektury tej książki byłem świadom, że twórczość braci Strugackich nie należy do najłatwiejszych. Pierwszy raz w życiu muszę stwierdzić, że tytuł dobitnie obrazuje charakter dzieła, oraz uwidacznia jego ?niedoskonały? poziom. Podczas czytania jakiejkolwiek książki mam wrażenie, że jej autor kierował się jakąś spójną wizją, chcąc przekazać swoją myśl w możliwie przystępny sposób. Oczywiście wszystko to jest sprytnie ukryte pod pryzmatem fabuły, postaci i ogólnej rozrywki płynącej z lektury. Niestety tym razem srogo się przeliczyłem i zawiodłem na całej linii.
    Pierwsze strony ?Niedoskonałych? uświadczyły mnie w przekonaniu, że dobrnięcie do końca będzie drogą przez męki. Nie są to jedynie słowa rzucone na wiatr, gdyż tytuł ten czyta się naprawdę ciężko, a im dalej tym jedynie gorzej. Sama opowieść zapowiadała się dość ambitnie, co nie powinno zresztą nikogo dziwić. Fabuła przedstawiona w książce składa się z dwóch, całkowicie odmiennych wątków, które zbiegają się na ostatnich stronach dzieła. Są to byty tak odmienne od siebie, iż w moim przekonaniu mogłyby spokojnie stanowić osobne książki. Wielowątkowość przedstawionej historii poraża i nie sposób ogarnąć jej całości po jednorazowej lekturze. Osobiście uwielbiam złożoną fabułę, jednakowo tutaj autorzy zdrowo przesadzili, co powoduje jedynie dyskomfort.
    Według mnie bracia Strugaccy chcieli przedstawić nam swoją wersję poprawienia świata, odwieczną i tajemniczą zabawę w boga. Niektóre pomysły przedstawione na łamach książki są naprawdę interesujące i nie brakuje im polotu. To samo mogę z czystym sumieniem powiedzieć także o części postaci znajdujących się w książce. Są naprawdę oryginalne, co w dzisiejszych czasach jest rzadko spotykane. Niestety część z nich jest sztampowymi, podręcznikowymi zapchajdziurami.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  10. Artius
    „Niepowszedni. Porwanie” to pierwszy tom nowej trylogii młodzieżowej, która na początku kwietnia zagościła na półkach księgarni. Wychwalana jako debiut którego oczekuje każdy wydawca wzbudziła zarówno moje zainteresowanie jak i obawy. Czy rzeczywiście otrzymaliśmy pozycję wyróżniającą się na tle innych młodzieżówek? Co czytelnikowi maja do zaoferowania tytułowi Niepowszedni? Czy losy kolejnych już dzieci obdarzonych niezwykłymi mocami mają szansę skraść serca czytelników? Serdecznie zapraszam do wspólnej wyprawy, która rozpocznie się w niepozornej wiosce i poprowadzi nas aż ku odległemu cesarstwu, gdzie uzyskamy odpowiedzi na te i inne pytania.  

          Niepowszedni to miano jakim ludzie nazywają dzieci obdarzone niezwykłymi. Rodzą się one bardzo rzadko i ich dary są niezwykle cenne: Unik to osoba niezwykle uzdolniona w walce, której nie obcy żaden oręż, Źrenicznik posiada wzrok tak bystry, że wypatrzy szpilkę w stogu siana, Wodniczka nie tylko wyśmienicie pływa, ale i wytrzyma pod wodą znacznie dłużej niż zwykły człowiek, Bestiarka bez problemu ułoży nawet najgroźniejsze zwierzę, Gwarek to osoba, która w mig nauczy się każdego języka, a Żniwiarka posiada moc zdolną zarówno leczyć jak i odbierać życie. Nie dziwnym jest więc fakt iż Niepowszedni są tak pożądanym przez handlarzy ludźmi łupem. Nila i jej młodsza siostra Alla miały nieszczęście przekonać się o tym na własnej skórze, gdy trafiają w ręce Okrutnych Złotników, najgorszych z handlarzy żywym towarem i wraz z innymi dziećmi porwanymi z rodzinnych domów zmierzają na Targ Niewolników, gdzie przypieczętowany zostanie ich los. Czy dziewczynkom wraz z nowymi przyjaciółmi uda się odzyskać wolność? O tym musicie przekonać się już sami.  
          Rozpoczynając przygodę z „Niepowszednimi” podchodziłam do książki z pewną dozą ostrożności - z jednej strony obawiałam się rozczarowania, z drugiej historia zainteresowała mnie i dałam się wciągnąć w wir wydarzeń już od pierwszych stron. Polubiłam bohaterów powieści, czwórkę rezolutnych dzieciaków: Żniwiarkę Nilę, Bestiarkę i Gwarka w jednym, czyli jej siostrę Allę, Unika Sambora, Źrenicznika Dalko i Wodniczkę. Każde z nich wyróżniało się nie tylko wyjątkowymi mocami, ale także unikatowym charakterem i tworzyli razem naprawdę ciekawą gromadkę. Co więcej byłam ciekawa jak bohaterowie rozwiną się z bezradnych dzieci wyrwanych spod skrzydeł swoich rodziców, pod wpływem wydarzeń i zderzenia z zupełnie nowym i brutalnym światem. Niestety nie otrzymujemy oryginalnej historii, a zlepek znanych już z innych pozycji, można wręcz powiedzieć tradycyjnych rozwiązań. Klasyczny podział na dobro i zło, bez chociażby najmniejszego odcienia szarości, osobiście trochę mi przeszkadzał. Podczas lektury brakowało mi chociażby cienia wątpliwości czy dzieci mogą zaufać danej postaci - albo ktoś jest skrajnie dobry, albo skrajnie zły, innej opcji nie przewidziano. Nie oznacza to jednak, ze brak w książce emocjonujących fragmentów, akcja jest wartka i utrzymuje równe tempo. Młodszym czytelnikom pozycja ta z pewnością przyniesie wiele przyjemnych chwil podczas lektury, wypełnionych niezwykłymi przygodami dzieci, jednak należy wziąć pod uwagę, że nieco starszych i bardziej wymagających może nieco rozczarować.

          Elementem, który nadrabia braki fabularne jest przepiękny język w jakim została napisana książka. Bogate opisy i równie różnorodne słownictwo obok którego trudno przejść obojętnie, to niewątpliwe atuty, które pozytywnie wpływają na odbiór. Tym bardziej, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, iż autorzy książek młodzieżowych często zaniedbują ten jakże ważny element każdej książki serwując czytelnikom proste zdania i nie skupiając się zbytnio na opisywaniu miejsc akcji. Justyna Drzewiecka wręcz przeciwnie, kreśli przed czytelnikiem świat Niepowszednich z niezwykła starannością tak, że można podczas lektury zobaczyć każdy, nawet najmniejszy jego element, przed oczami.   Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  11. Artius
    ?W wirtualnym świecie na planecie Alekandzie zarządzającej przez piękną Idriss, dochodzi do najazdu przez obce cywilizacje. Życie na planecie zostaje zagrożone, a samozwańczy król Solenopsis, chce zawładnąć nowymi ziemiami. Do walki o wolność i spokój mieszkańców Alekandy staje oddział Nigdziegęstych ? formacji sił specjalnych do zwalczania zorganizowanej przestępczości w świecie wirtualnym, w którym panują reguły rodem ze średniowiecza? ? fragment opisu z okładki z niewiadomych przyczyn strasznie przypomina mi dylogię "Głębia" Siergieja Łukjanienki. Nie wiem czym spowodowany jest ten stan, lecz nie mogłem oprzeć się lekturze. Czy początkowy zachwyt zostanie wynagrodzony nietuzinkową fabułą, świetną akcją i tajemnicą? Gdzie w tym wszystkim odnajdą się Nigdziegęstni? Czy wirtualny świat przedstawiony w książce porwie czytelnika niczym tornado? Jeżeli pragniecie się tego dowiedzieć, to zapraszam serdecznie do lektury ?Nigdziegęści Solenopsis?, autorstwa Andrzeja Baczewskiego.



    Bohaterowie z którymi przyjdzie nam się zmierzyć podczas lektury są równie oryginalni jak sam tytuł. Trudno doszukiwać się tutaj głównej postaci, która jednoznacznie wyróżnia się spośród tłumu, bowiem role jakie zostały przydzielone powodują ogromny konflikt i każdego z bohaterów czynią na swój sposób wyjątkowym. Waga zadań i cele jakie mają zostać wypełnione nie klasyfikują definitywnie, kto stoi na czele stawki. Nie musi to być odbierane jako poważna wada, czy też błąd, gdyż taki styl posiada swoich zwolenników. Nie w każdym tytule coś takiego pasuje, a najgorzej gdy wprowadza to zamęt do lektury. Po skończeniu książki nadal nie jestem pewien o co tak naprawdę chodziło w całej historii, a postacie nijak nie ułatwiały mi zrozumienia tego podczas czytania. Chaos jaki panuje w strukturze przydzielonych zadań jest tak ogromny, iż po kilkunastu stronach całkowicie się pogubiłem. Wielka szkoda, gdyż w oryginalności bohaterów tkwił spory potencjał.
    Świat w którym się poruszamy jest całkowitym ewenementem, dawno nie spotkałem się z takim zagmatwanym tworem. Pomimo precyzyjnego usytuowania fabuły nijak nie mogłem się w tym odnaleźć. Dużym plusem jest zastosowanie przez autora prostego i dosadnego języka, co umila niecodzienną lekturę. Widać ogromne chęci i pracę włożoną w kreację tego ?uniwersum?. Oryginalności nie wychodzi temu dziełu na dobre, lecz to dobry kierunek. Brak tutaj oklepanych tematów, czy zapożyczeń z innych dzieł. Miało być dobrze, a wyszło jak zwykle.
    Fabuła zawarta na kartach książki jest jeszcze bardziej zakręcona, niż postacie. Z jednej strony jest, a z drugiej już jej nie ma. Kierunek obrany przez autora jest prosty niczym przysłowiowa budowa cepa, lecz zagmatwanie fabularne jest tak spore, że nie sposób się w tym całkowicie połapać. Niemniej dużym plusem jest wartka akcja i łatwość w odbiorze. Autor wysilił się, aby stworzyć coś od zera, ale najwidoczniej w pewnym momencie coś poszło nie tak.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  12. Artius
    Niedawno w Polsce ukazał się pierwszy tom mangi ?No Game No Life?, pomimo iż anime nie należało do jakiś wybitnych z przyjemnością sięgnęłam po mangową adaptację historii, mając nadzieję, że spodoba mi się nieco bardziej. Niestety to co nie zachwyciło mnie w anime tutaj uderzyło we mnie ze zdwojoną mocą.



    Sora i Shiro to dość nietypowe rodzeństwo, genialni gracze o błyskotliwych umysłach, niestety kompletnie nieprzystosowani do życia wśród innych ludzi. Zamknięci w swoich czterech ścianach nie widzą sensu w świecie w którym przyszło im żyć, nazywając go wyjątkowo ?gównianą grą?. Nic dziwnego gdy za sprawą boga Teta, przenoszą się do świata gdzie wszystkie spory i konflikty rozstrzyga się za pomocą gier czują się jakby nareszcie znaleźli się tam gdzie pasują i ani myślą o powrocie. Co wyniknie z ich pobytu w niezwykłym świecie? Na odpowiedź na to pytanie przyjdzie nam niestety zaczekać do kolejnych tomów mangi.



    Historia zapowiadała się ciekawie, pomimo iż nie zaskakiwała niczym oryginalnym. Przeniesienie bohaterów do świata fantasy, element gier, zarówno komputerowych jak i tych zwykłych, niezwykłość głównych bohaterów, to wszystko już widzieliśmy, a mimo to ?No Game No Life? mogłoby być naprawdę dobrym tytułem, gdyby nie elementy, które jak dla mnie zabijają potencjał tytułu. Fanserwis zabija tutaj fabułę i zajmuje tyle miejsca, że po skończeniu lektury miałam wrażenie, że fabuły było tutaj tyle co przysłowiowy kot napłakał. Bohaterowie przybyli do świata, spotkali księżniczkę Stephanie i w sumie to już wszystko. Po drodze za to można było się do woli napatrzeć na majteczki i piersi obu bohaterek. W dodatku przybierane niekiedy przez bohaterów pozy były tak dziwne i bezsensowne, że miałam wrażenie, że coś przegapiłam i dlatego nie zrozumiałam ich reakcji. Przykładem jest chociażby gra w papier, kamień, nożyce między Sorą a Stephanie. Dlaczego dziewczyna zrobiła się nagle czerwona na twarzy i chwyciła spódniczkę jakby ta zaraz miała odfrunąć? Takimi dziwnymi sytuacjami wypełniony jest cały tomik. Nie wspomnę już o scenach o czysto erotycznym zabarwieniu z udziałem Shiro. Japończycy mają odmienną kulturę, ale umieszczanie jedenastolatki jako obiektu pożądania, mówiącej o upodobaniach swojego brata, lub kręcącej film pornograficzny jest co najmniej dziwne i niestosowne.



    Komedii w tomiku nie znalazłam wcale, chyba ze to wspominane wyżej sceny miały mnie rozbawić, co im się nie udało. Jeżeli szukacie mangi, gdzie nie zabraknie scen z piersiami i innymi częściami kobiecego ciała, a chcecie się przy tym pośmiać zdecydowanie bardziej polecam ?Hatsukoi Limited?, które prezentuje o niebo wyższy poziom. Wracając jednak do pozostałych elementów, na które czekałam w ?No Game No Life?, to przygoda, no cóż, dopiero się zacznie, bo pierwszy tom jest jedynie wstępem do historii niezwykłego rodzeństwa. Jedynie do kreski nie mogę się przyczepić, bo jest oryginalna i ładna, wyróżniając się przede wszystkim sposobem rysowania oczu, które są dość niezwykłe i przyciągają uwagę.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  13. Artius
    Wiadomości techniczne

    Tutył:Majesty: The Fantasy Kingdom Sim
    Producent: Cyberlore Studios
    Wydawca: Microprose
    Gatunek:Strategie: RTS
    Tryby gry: single player/multiplayer
    Nośnik: 1 CD
    Platformy: Windows, Linux, Mac OS
    Data wydania: 2000r.
    Opis gry:

    W owej grze można wcielić się w władce fantastycznego królestwa. Rozbudowa królestwa i dążenie do celów misji wcale nie jest takie proste, bowiem różnorakie potowry będą nękać nas i poddanych. Aby nie być całkowicie bezbronnym, możliwe jest zatrudnienie herosów, którzy pomogą nam w walce. Aby zwiększyć ich zapał, możemy wyznaczyć nagrodę za zniszczenie danego potwora, siedliska bądz za eksploracje danego terenu na mapie. Pomimo upływu lat grafika oraz dźwięk znakomicie oddają klimat gry.

    Osobista ocena: 8/10

    Wiadomości techniczne

    Tutył:Majesty: The Northern Expansion
    Producent: Cyberlore Studios
    Wydawca: Infogrames
    Gatunek:Strategie: RTS
    Tryby gry: single player/multiplayer
    Nośnik: 1 CD
    Platformy: Windows, Linux,
    Data wydania: 2001r.
    Opis gry:
    Jest to oficjalny dodatek do wydanej w 2000r. gry Majesty: The Fantasy Kingdom Sim. Teraz nasze zmagania zostają przeniesione na mroźną północ, aby tam pokonać czychające zło, w czym oczywiście pomogą nam nasi herosi. Dodatek wprowadza ulepszenia bohaterów, dodaje nowe potwory i mapy, oraz wyrażnie podnosi poprzeczkę trudności. Gra wymaga o wiele więcej myślenia niż przedtem.

    Osobista ocena: 8/10

    Wiadomości techniczne

    Tutył:Majesty 2: Symulator Królestwa Fantasy
    Producent: Ino-Co
    Wydawca: Paradox Interactive
    Gatunek:Strategie: RTS
    Tryby gry: single player/multiplayer
    Nośnik: 1 DVD
    Platformy: Windows,
    Data wydania: 2009r.
    Opis gry:
    Majesty 2: Symulator Królestwa Fantasy to kontynuacja gry stworzonej w 2000r. Gra przenosi nas w fantastyczny świat, w którym pełno różnorakich stworów. Naszym zadaniem jest rozbudowanie się i ukończenie każdej misji, lecz tak jak w poprzednich częściach nie będzie to takie łatwe. Kampania składa się z szesnastu misj, które są wyzwaniem dla gracza. Jeżeli chodzi o oprawę graficzną to gra poszła znacznie do przodu. Wirtualny świat został przeniesiony w pełen trójwymiar, a budynki czy postacie są szczegółowe .

    Osobista ocena: 7/10

    Wiadomości techniczne

    Tutył:Majesty 2: Kingmaker
    Producent: Ino-Co
    Wydawca: Paradox Interactive
    Gatunek:Strategie: RTS
    Tryby gry: single player
    Platformy: Windows,
    Data wydania: 2010r.
    Opis gry:
    Jest to pierwszy dodatek do ajesty 2: The Fantasy Kingdom Sim, który dodaje jedną singleplayerową kampanię. Nabywcy dodatku mają szansę ukończania kampanii Return of Grum-Gog

    Osobista ocena: 7/10

    Wiadomości techniczne

    Tutył:Majesty 2: Battles of Ardania
    Producent: Ino-Co
    Wydawca: Paradox Interactive
    Gatunek:Strategie: RTS
    Tryby gry: single player/multiplayer
    Platformy: Windows,
    Data wydania: 2010r.
    Opis gry:
    Jest to drugi dodatek do Majesty 2: The Fantasy Kingdom Sim. Dodaje nową kampanię do singla Heirs of the Night jak i wprowadza kolejne mapy do multiplayera.
    Cała fabuła kręci się przy postaci maga wilkołaka, który wraz z hordami potworów planuje atak na królestwo Ardanii. Naszym zadaniem jest przeciwstawienie się siłą zła i pokonanie tajemniczego maga.

    Osobista ocena: 8/10

    Wiadomości techniczne

    Tutył:Majesty 2: Monster Kingdom
    Producent: Ino-Co
    Wydawca: Paradox Interactive
    Gatunek:Strategie: RTS
    Tryby gry: single player/multiplayer
    Platformy: Windows,
    Data wydania: 2011r.
    Opis gry:
    Jest to trzeci dodatek do Majesty 2: The Fantasy Kingdom Sim. Dodaje do singla nową kampanieExiles of Fate, a także daje możliwość przejęcia władzy nad nową rasą.
    W trakcie kampani podejmujemy próbę odzsykania tronu, w czym pomagają nam nasi dawni wrogowie.

    Osobista ocena: ?/10--> bo jeszcze nie grałem ^^

    Zachęcam do komentowania tekstu.
    Tekst jest mojego autorstwa.
  14. Artius
    Nigdy nie ukrywałam swojej słabości do książek ze zwierzętami w roli głównej. Do kotów zaś żywię szczególną słabość. Dlatego też z ciekawością sięgnęłam po pozycję o dość oryginalnym tytule ? ?O-book, czyli autobiografia najbardziej zarozumiałego kota świata?. Dlaczego o-book? Czy bohater tej książki rzeczywiście zasłużył na miano najbardziej zarozumiałego kota? I po co w ogóle kot miałby napisać autobiografię? Zapraszam do lektury recenzji książki Izy Rozbickiej gdzie znajdziecie odpowiedzi na te i inne pytania.



    Orange to wyjątkowy kot, a z pewnością wyjątkowo arogancki i zadufany w sobie. Przekonany o swojej wyższości nad innymi, nieświadomy własnych wad (a posiada ich całkiem sporo) na każdym kroku wywyższa się i przechwala się przed każdym kto znajdzie się na tyle blisko by móc go wysłuchać. Aby jak największa liczba osób dowiedziała się o jego wielkości zlecił swojemu kamerdynerowi, czyli właścicielce, napisanie tej książki. Nazwanej O-bookiem od pierwszej litery imienia głównego bohatera. Co zostało w niej zawarte?



    Przede wszystkim najróżniejsze historie z kocurem w roli głównej. Dowiemy się o tym jak mieszka, o jego kociej partnerce i adoptowanych kociętach, ludzkiej właścicielce, znajomych z podwórka. Orange udzieli czytelnikowi fachowych porad na temat świata biznesu, trzeba wam bowiem wiedzieć, że jest genialnie uzdolniony, przynajmniej jeżeli chodzi o jego własny system zero jedynkowy:


    ?-Cóż ? odparłem ? znam dwie cyfry ?0? oraz ?1? i uwierz mi, synu, że ten system już nieraz się sprawdził.
    -Aha, czyli posługujesz się po prostu systemem zero-jedynkowym ? podsumował ze śmiechem.
    -Coś w tym rodzaju. Pozwól, że objaśnię. Jeżeli potrzeba ci więcej niż 1 dolar, wystarczy dodać kilka zer i uzyskujesz co chcesz: 10 dolarów, 100 dolarów, 1000 dolarów, itd. Z drugiej strony, jeśli przychodzą rachunki, wykreślasz cyfry, które Cię wkurzają.?.

    Prawda, że proste? Takich mądrości Orange posiada na kilka osobnych książek. Jedno jest zaś pewne, nie sposób się przy tym zarozumialcu nudzić. Pozostali bohaterowie, choć już nieco normalniejsi od kota wiodącego prym w owej autobiografii, nie są bynajmniej nudni i bezbarwni, nawet jeśli stanowią tylko tło dla poczynań Orange.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  15. Artius
    W literaturze co jakiś czas przychodzi szał i moda na konkretną tematykę, za sprawą jednego-dwóch tytułów, które zrzeszyły sobie rzeszę fanów, kolejni pisarze próbują powtórzyć sukces korzystając ze sprawdzonego schematu. Tak było swego czasu ze ?Zmierzchem? gdy rynek książek zasypała cała masa najróżniejszych paranormal romance, często dużo ciekawszych od pierwowzoru. Obecnie dużym powodzeniem cieszą się książki wzorowane na ?Igrzyskach Śmierci?, czy ?Niezgodnej?, do których niewątpliwie należy ?Ogień i Woda? Victorii Scott. Jak wypada ta pozycja na tle innych? Czy ma szansę przyciągnąć do siebie czytelników? Zapraszam do wspólnego udziału w Piekielnym Wyścigu, gdzie czekają nas odpowiedzi na powyższe pytania.



    Jak wiele bylibyście poświęcić dla bliskiej wam osoby? Takie pytanie zmuszona była sobie zadać główna bohaterka książki - Tella Holloway, która dla brata pożegnała przyjaciół, dotychczasową szkołę, wszystko co znała i kochała, mając nadzieję, że przeprowadzka z miasta i świeże powietrze poprawią jego stan. Dziwna choroba, której nikt nie potrafi rozpoznać jednak nie ustępuje. Gdy pojawia się szansa zdobycia cudownego lekarstwa zdolnego wyleczyć każdą chorobę, dziewczyna nie waha się długo. Ryzykując zdrowie i życie postanawia wziąć udział w Piekielnym Wyścigu. Nie jest jednak odosobniona w postanowieniu zdobycia głównej nagrody. Ludzie z całego świata, chcąc ocalić swych bliskich, w pogoni za obietnicą wymarzonego leku stają do walki przeciwko sobie. Poprzez dżunglę, piaski pustyni, ocean i góry, za pomoc mając niezwykłe zwierzęta ? pandory.
    Tym co wyróżnia tytuł już na pierwszy rzut oka są właśnie wspomniane pandory, które w tytule żartobliwie nazwałam pokemonami. Skojarzenie to jest o tyle trafne gdyż każde ze zwierząt, pomimo dość zwyczajnego wyglądu, jak list, lew, baran, słoń, itd. posiada unikatowe mocy. I tak wspomniany lew będzie zioną ogniem, słonik pomoże w zdobyciu wody na pustyni, baran wywoła małe trzęsienie ziemi, a lis, należący do głównej bohaterki, okaże się wyjątkowym i niezwykłym towarzyszem podczas morderczego wyścigu. Różnorodność zwierzęcych pomocników zachwyca i stanowi ciekawy element. Tak samo jak i różne podejście uczestników, poczynając od tych, którzy ograniczą się przedmiotowego traktowania pandor, za kończąc na tych, którzy zaprzyjaźnią się z nowymi pupilami.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  16. Artius
    ?Hugo z Tarsu i Tankred z Anaor odkrywają kolejną tajemnicę.? ? krótki zwiastun trzeciego tomu cyklu zwiódł mnie tak skutecznie, że nie mogłem oderwać się od lektury. Tym razem obietnice zawarte w tym jednym zdaniu kryją w sobie niesamowitą historię. Czy kolejny tom hucznie zapowiadanej serii okaże się klapą, czy też nie? Czy porównanie z ponadczasowym klasykiem było tylko sprytnym wabikiem, czy przemyślanym zagraniem? Czy nasi bohaterowie poradzą sobie z przemianami i czyhającym złem? Jeżeli pragniecie otrzymać odpowiedzi na powyższe pytania, to serdecznie zapraszam do lektury ?Okrętu Przeklętych? od wydawnictwa WAB.



    W trzeciej części cyklu ?Rycerze Sycylii? obsada głównych bohaterów pozostaje bez zmian. Przygody ponownie przeżywamy z Panem z Tarsu oraz z paniczem Tankredem. Zmiany jakie zachodzą na tym polu są raczej kosmetyczne, gdyż głównym obszarem metamorfozy jest wnętrze bohaterów. Fizycznie nie zmieniają się prawie całkiem, jeżeli nie bierzemy pod uwagę starzenia się, ran odniesionych podczas podróży, czy też zmian w budowie ciała. Przewodni duet jest bardziej uczuciowy, co widać gołym okiem podczas lektury. Nie boją się oni okazywać strachu, miłości, troski, czy tez gniewu. To świetne posunięcie, którego brakowało mi w poprzednich tomach. Warto tutaj wspomnieć, że detektywistyczne umysły także nabrały wyraźniejszych kształtów. Dziwi mnie, dlaczego autorka nie poszła w tym kierunku od samego początku. Niemniej poprawa jest porażająca, co pozytywnie wpływa na lekturę dzieła.
    Kilka słów pragnę poświęcić postaciom pobocznym, bo jak to często bywa, to właśnie one z tomu na tom są inne. Ta zmiana nie oszczędziła i tej książki, chociaż spotkamy się ze starymi znajomymi z poprzednich tomów. Oczywiście nie są to przelotne chwile, lecz starannie wykreowana fabuła. Sporym plusem jest wyedukowanie osób pobocznych, przez co nie są już one w głównej mierze kukłami. Nadanie im charakteru i wolnej woli było strzałem w dziesiątkę, czymś co uratowało tę serię przed niechybną śmiercią. Dzięki temu posunięciu szkoda było odkładać tom na półkę, jednak kilka błędów młodości nadal pozostało. Trudno wyzbyć się wszystkiego od razu, jednakowo takiego postępu się nie spodziewałem.
    Świat, który przyjdzie nam przemierzać nie jest niczym nowym. To wiernie oddany, średniowieczny kawałek globu, który zachwyca realizmem. Zmienia się jedynie rejon, który będziemy zwiedzać. Oprócz wartości kulturowych podczas lektury przeżyjemy ciekawą lekcję historii. Ciężko się tutaj do czegoś przyczepić, jednak nie każdemu może się spodobać mieszanie wyżej wymienionych cech ze sobą. Wszystko zależy od indywidualnego gustu czytelnika. Osobiście takie połączenie bardzo mi się podoba, gdyż mogę podwójnie czerpać z lektury danej książki.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  17. Artius
    Postać maga, czy też czarodzieja jawi się nam najczęściej jako postać starca często odzianego w długą szatę i dzierżącego magiczny atrybut, jak np. laskę. Obraz ten na dobre zakorzenił się w umysłach czytelników i nie tylko, obecnie jednak część pisarz stara się zerwać z tym wizerunkiem stawiając sobie pytanie: jak wyglądałby współczesny mag. W książce ?Okup krwi? autor kreuje dość unikatowe połączenie, bo któż z nas dopatrzyłby się niezwykłych mocy w prostym krawcu. Jeżeli jesteście ciekawi co wyniknie z takiego niezwykłego zestawienia zapraszam na wspólną wycieczkę do Warszawy, w pierwszym tomie przygód Herberta Kruka.



    Spokojne życie krawca z podwarszawskiej miejscowości zostaje brutalnie przerwane gdy tajemniczy przybysz oznajmia iż ukochana Herberta została porwana i aby ją odzyskać mężczyzna musi dostarczyć na czas tajemniczą przesyłkę do Warszawy. Zadanie z pozoru wydawałoby się łatwe, tym bardziej, gdy weźmiemy pod uwagę moce, którymi dysponuje bohater, jednak jak zwykle bywa w takich przypadkach sprawy komplikują się jeszcze bardziej. Warszawa bowiem od dawna pozbawiona jest magii i mężczyźnie pozostaje liczyć jedynie na własne siły i spryt, a pokonanie 30 kilometrów w przeciągu kilku godzin, gdy jego tropem ruszają inni magowie, wysłannicy tajemniczego ?Bractwa Miast? pragnący przechwycić przesyłkę, wydaje się być coraz trudniejsze. Liczne przeszkody, ucieczki i zwroty akcji to wszystko i wiele więcej czeka nas u boku Herberta Kruka, w jak się okaże wciąż magicznej Warszawie.
    Głównym bohaterem powieści jest wspomniany już Herbert Kruk, jednak gdybym powiedziała, że jest on jedynym bohaterem, wokół którego skupia się fabuła powieści byłoby to sporym niedomówieniem. Równie ważną rolę, a być może nawet ważniejszą, odgrywa bowiem miasto Warszawa. ?Okup krwi? jest przykładem urban fantasy, a co za tym idzie nie tyle bohaterowie, co miejsce w którym toczą się ich przygody, grają w książce pierwsze skrzypce. I muszę przyznać, że Warszawa widziana oczami Marcina Jamiołkowskiego to nie tylko pusty zbiór nazw ulic i miejsc, które nie wiele powiedzą osobom nie znającym miasta, ale żywy twór, czerpiący ze swojej przeszłości, ale jednocześnie bardzo współczesny i rzeczywisty, mimo iż co chwila dzieją się w nim rzeczy niezwykłe i magiczne.
    Elementem, który pozytywnie mnie zaskoczył i stanowił ciekawy kontrast do współczesnej Warszawy, było wplecenie wątków z legend miejskich. Orszak Złotej Kaczki z pewnością nie jednemu czytelnikowi zapadnie w pamięci, a to rzecz jasny nie jedyna postać z legend i podań, która przewinie się na kartach ?Okupu krwi?. Więcej jednak nie zdradzę i zachęcam by samemu się przekonać kogo jeszcze na swej drodze napotka Herbert i jakie tajemnice skrywa miasto.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  18. Artius
    ?Tutaj wrogiem jest zło, które może czaić się tuż obok, za naszymi plecami. Może przyjmować różne postaci, imiona i kształty; jednak najstraszniejszym, co możemy spotkać w Zonie ? jest człowiek ? opis z okładki nie tylko strasznie intryguje, ale też zachęca do sięgnięcia po książkę. Uniwersum S.T.A.L.K.E.R.a oczyma Polaka to świeże podejście do tajemniczej i owianej legendami Zony. Trzeba jednak uważać, gdyż przekroczenie czarnobylskiej granicy można przepłacić życiem. Co takiego znajduje się w tym miejscu, co przyciąga i kusi ludzi? Czy liczne i groźne anomalie uchylą rąbka tajemnicy? Tego wszystkiego dowiecie się z książki Michała Gołkowskiego pt. ?Ołowiany Świt?, do lektury której serdecznie zapraszam.
    Głównym bohaterem książki jest stalker o pseudonimie Miś. Śmiało mogę stwierdzić, że jest to swojego rodzaju ewenement, gdyż pochodzi on z Polski. Jest to postać bardzo zaradna, a także pomysłowa, co uwidacznia się podczas czytania tego tytułu. Są to cechy niezwykle ważne dla każdego stalkera, ponieważ mogą one uratować życie w trudnej sytuacji. Czym, a właściwie kim jest stalker? To swojego rodzaju poszukiwać skarbów, który za odpowiednie wynagrodzenie gotów jest zmierzyć się z tajemniczą Zoną, a także odrzutek swobodnie przemierzający bezkresne przestrzenie Dodatkowo Miś jest też narratorem przygód. Zastosowanie pierwszoosobowej narracji daje wrażenie, że to sam autor przedstawia nam swoje przygody, niejako to on sam jest bohaterem tytułu.
    Jeżeli chodzi o fabułę, to z całą stanowczością mogę stwierdzić, że stoi ona na naprawdę wysokim poziomie. Przedstawiony zbiór trzynastu opowiadań jest naprawdę interesujący, dodatkowo wszystkie historie łączy główny wątek fabularny. Każdy rozdział przybliża głównego bohatera do poszukiwanych przez niego odpowiedzi. Sama fabuła została dokładnie przemyślana i spisana tak jak powinna, jej wątki idealnie się uzupełniają. Daje to pełny obraz wydarzeń, co pozytywnie wpływa na lekturę książki. Autor bardzo sprawnie posługuję się językiem. Akcja jest dynamiczna, nie nudzi. Wszystkie przygody opisane są zwięźle i tak jak powinny, przez co ich przekaz dla czytelnika jest konkretny.
    Podczas czytania Ołowianego Świtu widać, że autor doskonale przygotował się przed przystąpieniem do napisania książki. Za pomocą kilku zdań potrafi stworzyć unikatową atmosferę napięcia i grozy, która jednak nie dominuje tajemniczej Zony. Przedstawione postacie nie są zbyt przesadzone, zachowują umiar i wyrazistość. Jednocześnie udało się wepchnąć trochę filozoficznej, ludzkiej natury, która na łamach stron nie wyróżnia się zbytnio, wręcz perfekcyjnie asymiluje z otaczającym światem. Dodatkowym smaczkiem są wtrącenia w języku wschodniosłowiańskim. Urozmaicają one lekturę, przedstawiając nam specyficzny język stalkerskiego grona. Bez tego książka byłaby zbyt sterylna, co w moim przekonaniu zepsułoby jej całokształt.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  19. Artius
    ?Słońce umiera. Na jego powierzchni dochodzi do gwałtownych wybuchów. Ogromne strumienie rozpalonej, radioaktywnej plazmy krążą w kosmosie, stanowiąc zagrożenie dla wszystkiego, co żywe. Ziemska atmosfera jeszcze chroni ludzi, ale niespokojna gwiazda wywołuje na naszej planecie gwałtowne tornada i fale tsunami. Dwaj bracia bliźniacy, Nerdi i Garon, stają do walki z żywiołem. Czy inteligencja wygra z bezlitosnymi prawami fizyki rządzącymi w kosmosie?? ? opis historii, z którą przyjdzie nam się zmierzyć, zdaje się bardziej pasować do filmu, niż do książki. Czy ludzkość postawiona przed takim zagrożeniem zjednoczy się i opracuje skuteczny plan przetrwania ? Czy uda się przechytrzyć prawa fizyki i uratować dziedzictwo przodków? Jaką rolę w tym wszystkim odegra Fobos, Mars i Słońce. Jeżeli pragniecie się dowiedzieć, czy ludzkości udało się oszukać przeznaczenie, to zapraszam do lektury dzieła Anny Przybylskiej pt. ?Operacja Fobos?.



    Książka ta charakteryzuje się brakiem głównego bohatera, bowiem ciężko uznać za niego planetę. Decyzja podjęta przez autorkę jest bardzo słuszna, gdyż pośród podobnej literatury, aż roi się od samozwańczych bohaterów wszechświata. W tym wypadku najważniejszym obiektem jest Mars, który to ma ocalić ludzkość przed niechybną śmiercią. Występuje on tutaj w postaci stacji pośredniej, z której to ludzkość będzie podejmowała dalsze próby kolonizacyjne. Dla niektórych czytelników takie ukazanie będzie bardzo schematyczne, lecz wyróżnia się ono z grona jemu podobnych.

    Podczas lektury nie zabraknie rzecz jasna żywych postaci, z którymi niejako możemy się utożsamić. Bohaterowie są bowiem najzwyklejszymi mieszkańcami Ziemi, typowymi ludźmi ze swoimi codziennymi problemami. Odczuwają oni emocje, posiadają dusze, lęki, oraz skryte marzenia. Wszystko to bardzo ładnie wygląda, lecz nie okazują oni tego w sposób naturalny. To wyuczone zagrania, które po prostu są reakcjami na aktualnie przeżywane wydarzenia. Takie przedstawienie bardzo słabo wypada w połączeniu z brakiem osobnika alfa. Podczas lektury natkniemy się na grupę trzymającą rękę na pulsie, lecz tutaj sztampowość pobija wszystkie znane mi rekordy. To zbieranina cudotwórców, najlepszych z najlepszych, wybrańców losu, którzy nigdy się nie mylą. Szkoda, że autorka zmarnowała taki potencjał. Odrobina grozy i niepewności dodała by całości głębi i odrobiny realności.
    Świat przedstawiony nie różni się od współczesnych realiów, można wręcz powiedzieć, że to idealnie skopiowany, współczesny glob. Nie ma tutaj niczego zaskakującego, przynajmniej jeżeli przyglądamy się Ziemi. Sprawa nabiera zupełnie innej barwy, jeżeli wzrok skierujemy w przestrzeń kosmiczną, a dokładnie na Marsa i Słońce. Autorka bardzo nowatorsko przedstawiła warunki tam panujące, można z czystym sumieniem trochę pofantazjować. Sprawy podobnie przestawiają się podczas kataklizmów odwiedzających naszą rodzimą planetę. Niemniej uważam, że niektóre efekty są zbyt przekoloryzowane i wyolbrzymione.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  20. Artius
    ?Któż z nas nie wspomina tęsknie usłyszanych dawno temu historii, które kiedyś rozpalały naszą dziecięcą wyobraźnię? Czy nie warto byłoby jeszcze raz sięgnąć pamięcią do tych niesamowitych, pouczających i pełnych przygód gawęd, opowiadanych nam przez dorosłych?? ? krótki fragment opisu tej książki przywołuje wiele zapomnianych przeze mnie historii, które w życiu usłyszałem. Taka sentymentalna podróż wydaje się być doskonałym lekarstwem na jesienna chandrę, a także świetną zabawa dla najmłodszych. Bo któż z nas nie lubi słuchać pasjonujących opowieści, które uwalniają naszą wyobraźnię. Czy zawarte tutaj opowiadania rzeczywiście się wydarzyły? Czy utracone wspomnienia mogę pobudzać wyobraźnie? Jeżeli pragniecie się tego dowiedzieć, to serdecznie zapraszam do lektury ?Opowieści nie ? mojego dziadka?, autorstwa Artura Kubienieckiego.



    Opowieści ukryte w naszych umysłach mają to do siebie, że w przeważającej części są zwykłą bujdą. Te snute latami historie, które podczas swojej ewolucji przeszły niezliczone modyfikacje w końcu trafiają do naszych uszu. Chcąc nie chcąc sami powtarzamy je dalej, aby zawarte w nich przygody nie umarły. Nie musimy robić tego świadomie, gdyż głodny sensacji słuchasz zawsze się znajdzie. Aby nie wprowadzać zbędnego zamieszania, zacznijmy wszystko od początku, by ten przekaz mógł zachować się w zakamarkach pamięci.
    ?Opowieści nie mojego dziadka? to zbiór najróżniejszych opowiadań, zrekonstruowanych przez autora na podstawie znalezionych na strychu starych zapisków. W skład tego dzieła wchodzi dziewięć historii, nie wliczając krótkiego wstępu i zakończenia, które świetnie je uzupełniają. ?Pokój ludziom dobrej woli?, ?Marynarska dusza, czyli cebula i rum?, ?Plej Enuiga Urbo En La Mondo?, ?O krasnoludku, co poszedł do ludzi?, ?Wiejski głupek?, ?Krótka wizyta w Królestwie Prawa i Sprawiedliwości?, ?Co za dużo, to nie zdrowo?, ?Człowiek Wszystko, czyli o tym, jak pierwszy i jedyny raz dałem komuś w zęby?, oraz ?Mały człowieczek w wielkim świecie?. Wymienione powyżej tytuły kryją za sobą wiele dobrodziejstw, które rozbudzą naszą wyobraźnie do czerwoności. Nietypowe nazwy tylko podsycają płomień ciekawości, który w końcu trzeba zaspokoić lekturą nieznanego.
    Historie zebrane w tym tomie bardzo silnie oddziaływały na mój umysł jak i emocje. Szczerze muszę przyznać, że dawno nie czytałem tak wciągających opowieści. Podczas lektury wspólnie z bohaterami przeżywałem ich problemy, a także łączyłem się w radości, smutku jak i bólu. Autor świetnie dobrał najważniejsze elementy, stawiając na prostotę przekazu i emocjonalną więź jaką darzymy zapisane w naszych głowach historie. Podczas przeżywanych przygód przeczesywałem zakamarki swojego umysłu, szukając w nim podobnych przeżyć, jednak moje starania poszły na marne. Zrekonstruowane przygody przedstawione przez nienachlanego narratora rozłożyły mnie na łopatki.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  21. Artius
    Herbert Kruk powraca! Tym razem musi uratować stolicę i jej mieszkańców przed nieznanym nikomu zagrożeniem. Wie tylko jedno - ktoś ukradł chroniący Warszawę artefakt, a prowadzone w tej sprawie śledztwo nie przyniosło żadnych odpowiedzi. Czy magowi uda się odkryć stojącą za tym tajemnicę? Zapraszam do lektury recenzji „Orderu” Marcina Jamiołkowskiego.  

          Akcja „Orderu” rozpoczyna się niewiele później po wydarzeniach, w których zostawił nas „Okup krwi”. W tym miejscu pragnę ostrzec osoby, które nie czytały poprzedniej części przed możliwymi spoilerami, bez których trudno cokolwiek napisać o książce. Jeżeli nie chcecie sobie popsuć niespodzianki radzę najpierw nadrobić zaległości. Herbert z trudem dochodzi do siebie po stracie ukochanej Melanii, a jego umysł zaprząta pragnienie zemsty, gdy zwraca się do niego pułkownik Bieniawski z prośbą o pomoc w odnalezieniu zaginionego Orderu – artefaktu, który bronił Warszawę przed niebezpieczeństwami.

         Od momentu przyjęcia przez maga zlecenia na odnalezienie Orderu akcja rusza z kopyta do przodu, wrzucając czytelnika w wir wydarzeń, podczas których znowu przyjdzie nam wędrować ulicami stolicy, poznawać jej cuda i tajemnice. Autor po raz kolejny skupia się na głównym wątku, konsekwentnie dążąc do rozwiązania tajemnicy, stawiając na drodze Herberta starych jak i nowych wrogów, jedynie od czasu do czasu wtrącając elementy, które być może zostaną rozwinięte w kolejnym tomie. Osobiście takie rozwiązanie i owa jednotorowość akcji mi nie przeszkadzały, a wręcz przeciwnie sprawiła ona, że książkę czytało się szybko i przyjemnie.   Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  22. Artius
    Od czasu, do czasu chyba każdy czytelnik natrafia na dzieło, które głęboko go poruszy, zapadnie w jego umyśle, a jednocześnie o którym nie jest w stanie zbyt wiele powiedzieć, ponieważ słowami ciężko oddać niezwykły klimat i uczucia jakie towarzyszyły minionej lekturze. Dla mnie takim dziełem była z pozoru niepozorna książeczka, zbiór ośmiu krótkich opowiadań. Serdecznie zapraszam do zagłębienia się w ich karty „Osiem” Krzysztofa Maciejewskiego otworzy przed Wami niezwykłe światy wymykające się pojmowaniu zwykłego śmiertelnika.  

        Opowiadania są równie różnorodne co ich bohaterowie. W jednym przyjdzie nam wysłuchać psychopatycznego mordercy, w innym zagłębimy się w korespondencję między pewnym drzewem, a demonem, w kolejnym będziemy wraz z aniołem obliczać wskaźnik poziomu nirwaniczności, spotkamy bohaterkę dzieł Shekspira, czy z pewną młodą dziewczyną wsiądziemy do autobusu, który odmieni nasze życie, tak samo jak pewnej rodzinie z pozoru wymarzone wakacje, które zaprowadzą na niekończącą się ulicę pełną portretów. Każde opowiadanie to inni bohaterowie, inny świat i rzeczywistość. Przy czym słowo należy traktować tutaj bardzo umownie. Autor balansuje na cienkiej granicy mar sennych, koszmarów i abstrakcji.  
     
        Fantastyczne wizje autora mieszają się nieustannie z poczuciem zagrożenia, a niekiedy niezwykłość nakreślonych przez niego wizji przeraża. Tym bardziej, gdy czytelnik zda sobie sprawę, że choć podczas lektury przemierza światy odmienne, to jednak w pewnym stopniu są one odbiciem otaczającej go rzeczywistości. Owe metafory, bogaty język i sprawność w lawirowaniu słowami sprawiają, że całość hipnotyzuje czytelnika, wciągając głęboko w czytany tekst, a po chwili budzi niczym wiadrem zimnej wody, gdy dotrzemy do ostatniej strony.  
     
        Kolejnym elementem książki, równie ważnym co same opowiadania są grafiki Krzysztofa Ramockiego otwierające kolejne opowiadania. Równie niezwykłe i budzące niepokój co opowiadania, stanowią idealne uzupełnienie tekstu i przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie by mogło ich w tej książce zabraknąć.  
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  23. Artius
    Sięgając po Księgę Pierwszą Kronik Jennifer Strange, zatytułowaną ?Ostatni Smokobójca?, czytelnika uderza nie tylko oryginalna okładka czy ciekawy opis, ale także nawiązania do znanych i lubianych serii oraz twórczości takich pisarzy jak J.K. Rowling, Terry Pratchett, czy Agatha Christie. Co powstało z takiej nietypowej mieszanki? Czy cykl ma szanse zaskoczyć czytelnika czy jedynie stanowi podgrzane smoczym ogniem sprawdzone przez innych pomysły? Gorąco zapraszam do wspólnej lektury opowieści o ostatnim smoku i jego zabójcy.




    ?Dwoje ludzi próbowało mnie zabić, grożono mi więzieniem, dostałam szesnaście propozycji małżeństwa, zostałam wyjęta spod prawa przez króla Snodda. To wszystko i jeszcze więcej stało się w zaledwie kilka dni. Nazywam się Jennifer Strange.? Pierwsza strona historii stanowi nie tylko zapowiedź ale i poniekąd streszczenie tego co czeka nas wewnątrz książki. Przygody Jennifer Strange należą do jednych z najbardziej zwariowanych, przepełnionych absurdalnym, ale w tym pozytywnym znaczeniu, humorem jakie przyszło mi czytać. Bo czy sięgając po historię, której trzonem jest misja zgładzenia smoka, spodziewacie się emerytowanych, zdziwaczałych magów zajmujących się wymianą instalacji elektrycznej, przepychaniem rur kanalizacyjnych bądź pozbywających się szkodników z ogrodu? A może szalonej jazdy kuloodpornym roll-royce?em w kierunku Smoczych Ziem opędzając się przy tym od chciwego króla, tłumu dziennikarzy i przedstawicieli handlowych pragnących podpisać z wami kontrakt na reklamowanie napoju Bąbelki? Zapewniam Was, że to dopiero początek prawdziwej góry lodowej, którą przyszykował dla Was autor.
    Cała przygoda zaczyna się z pozoru niewinnie, szesnastoletnia Jennifer Strange, znajda wychowana przez Błogosławione Służki Homara, obecnie przewodnicząca Kazam ? firmy zrzeszającej osoby władającej magią, przyjmuje pod swoje skrzydła znajdę, która kiedyś ma ją zastąpić. Niestety w czasie, gdy powinna przekazywać mu wiedze jak postępować z często zdziwaczałymi, unoszącymi się honorem czarodziejami i czarownicami, po kraju rozchodzą się wieści i prorocze wizje o zbliżającej się śmierci ostatniego smoka. Jednocześnie wokół rośnie magiczna energia, co tylko potęguje zamieszanie i szał jaki ogarnął ludzi na te wieści. Każdy bowiem pragnie zgarnąć dla siebie część zajmowanej przez smoka ziemi. Nie jest to bynajmniej koniec problemów bohaterki, bowiem okazuje się iż to ona jest ostatnim Smokobójcą. Czy wspierana przez ukochanego Kwarkostwora oraz przyjaciół poradzi obie z nową funkcja i odpowiedzialnością jaką na nią spadła? Przekonacie się podczas lektury.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  24. Artius
    Wrocław dwadzieścia lat po wojnie nuklearnej, wyprawa do ruin wieżowca Sky Tower, biegnąca poprzez miejsca, które praktycznie codziennie mijam , a które w książce Roberta Szmidta albo przestały istnieć, albo są tak niebezpieczne, że większość osób nie odważyłaby się na nie zapuścić. Postapokaliptyczna wizja rodzinnego miasta zafascynowała mnie na tyle, że nie musiałam długo się zastanawiać przed sięgnięciem po ?Otchłań?, najnowszą pozycję z Uniwersum Metro. Przekonajcie się jak skończył się ów nietypowy ?spacer? po Wrocławiu.



    ?Otchłań? po raz kolejny zaprasza nas do postapokaliptycznego świata Uniwersum Metro. Jest to także druga książka, w której zagładzie ulega nasz rodzinny kraj. Po Krakowie, przyszedł czas na Wrocław. Może to dziwny powód do radości, gdy apokalipsie ulegają dwa ulubione miasta, ale cóż, nie ukrywam, że z rosnącym z każdą stroną dreszczykiem emocji zagłębiłam się do podziemi Wrocławia, gdzie w ciągnących się pod miastem kanałach ludzie odnaleźli schronienie. Małe zamknięte społeczności, na jakie podzielili się mieszkańcy, dają tylko pozory bezpieczeństwa, o czym przekonuje się główny bohater powieści. Nauczyciel, jeden z najstarszych mieszkańców enklawy, pamiętający czasy przed zagładą, popada w konflikt z obecnym przywódcą Białym. By uchronić swojego niepełnosprawnego syna zmuszony jest opuścić ich dotychczasowy dom i szukać schronienia w owianym legendami Sky Towerze, zwanym również Wieżą, Mordorem, Paluchem, czy też mniej poetycko Kutasem. Wyprawa nie należy do najłatwiejszych, a dodatkowy balast w postaci niedorozwiniętego chłopaka, bynajmniej nie ułatwi Nauczycielowi osiągnięcia celu.



    Książki z Uniwersum Metro są swoistymi powieściami drogi, gdzie podróż i trasa jaką przemierzają bohaterowie jest o wiele ważniejsza niż majaczący gdzieś w oddali, często zdawałoby się nieuchwytny cel. Tak jest i w przypadku ?Otchłani?. Wyprawa Nauczyciela i Niemoty, mijane przez nich miejsca, zmaganie się z nieprzyjaznym środowiskiem, zmutowaną florą i fauną, która w większości przejęła władzę nad miastem, stanowią centrum całej historii, nad którymi góruje cień odległego Sky Towera, w którym mają nadzieję odnaleźć schronienie.
    W między czasie będziemy mieli okazję zapoznać się nie tylko z głównym bohaterem powieści, którego tajemnicza i mroczna przeszłość idealnie wpasowuje się w to, czego oczekujemy po osobach zdolnych przetrwać najgorsze i stawić czoła wyzwaniom i przeciwnikom, przy których polegliby zwykli śmiertelnicy. W dodatku wiedza, inteligencja, szybkie przyswajanie się do nowych sytuacji i troska o chłopaka, który tak naprawdę już dawno powinien zginąć, w nowej rzeczywistości jaką spotkała ludzkość, sprawia, że nauczyciela nie sposób nie polubić. Niemota, głuchoniemy i opóźniony w rozwoju chłopak, którym się opiekuje, z pewnością stanowi element wyróżniający powieść wśród wielu innych, nie tylko tych z Uniwersum. Umieszczenie kaleki w postapokaliptycznej rzeczywistości wydaje się surrealistycznym pomysłem, a jednak tutaj sprawdza się znakomicie.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  25. Artius
    W literaturze rzadko można spotkać naprawdę interesującą i przy okazji unikatową historię. Każda posiada jakieś elementy, które już gdzieś przecież widzieliśmy. Cała magia polega na tym, aby ukazać naszą opowieść w taki sposób, aby zataić powielane schematy, a na pierwszy plan wypchnąć nasze atuty. Czy pomimo takiego natłoku w literaturze jest jeszcze szansa na ukazanie się nowatorstwa i nietuzinkowości? Czy sprytne zagrania w połączeniu z niezwykłym pomysłem mogą sprawić, że nasze dzieło stanie się tym unikatowym? Jeżeli tak jak ja chcecie się dowiedzieć, czy istnieje skuteczna, magiczna receptura sukcesu, to zapraszam serdecznie do lektury dzieła Laury Łabno pt. ?Pan Żywiołów?.




    Głównym bohaterem z którym przyjdzie nam, w głównej mierze, przeżywać przygody jest piętnastoletni Dany McCollguth. Po niewyjaśnionej, tragicznej śmierci swojej matki osierocony chłopak trafia do swoich dalekich krewnych, którzy sprawują nad nim opiekę. Już od najmłodszych lat bohater musi polegać wyłącznie na sobie i własnych umiejętnościach. Podczas lektury nie dowiadujemy się niczego szczególnego na temat jego życia u ?rodziny zastępczej?, jednak można śmiało założyć, że doskonale potrafi o siebie zadbać. Wraz z postępem lektury i rozwojem fabuły Dany przeżywa widoczną metamorfozę mentalną. Zaryzykuje tutaj stwierdzenie, że momentalnie dorasta do spraw, które przerosły by niejednego dorosłego. Szybki rozwój jest tutaj potrzebny, gdyż niezdecydowanie i ślamazarność bohatera mogłyby jedynie zniszczyć to, co autorka tak skrzętnie stara się nam ukazać. Dany w roli głównego bohatera sprawdza się nad wyraz intuicyjnie. Pomimo widocznych schematów i porównań z postaciami innych autorów posiada w sobie coś wyróżniającego. Osobiście nie widzę na tym miejscu nikogo innego.
    Parę słów pragnę poświęcić postacią pobocznym, na które natkniemy się podczas naszych wspólnych przygód. Na tym polu autorka nie zaszalała, jednakowo nie są to typowe zapychacze. Postacie posiadają swoiste cechy wyróżniające, lecz są to naprawdę schematyczne wybory, które tylko w jakiś sposób wybijają je do góry. Autorka mogła dopracować bardziej ten element, jednak należy pogratulować jej tego, iż nie poszła na łatwiznę z wykorzystaniem armii klonów. Pomimo tego da się znaleźć w tej grupie parę postaci, które zainteresują czytelników swoimi charakterami.
    Fabuła przedstawiona na łamach książki jest ekstremalnie wartka. Nie są to wyłącznie przechwałki. Podczas lektury nie znajdziemy chwili odpoczynku, więc warto zarezerwować trochę wolnego czasu na delektowanie się nią. Historia pomimo braku zawiłości jest zwarta i logiczna, co tylko pozytywnie wpływa na komfort czytania. Wątki pasują do siebie i w większości są dokładnie wyjaśnione. Na tym polu autorka postarała się, widać że włożyła sporo czasu w kreację fabuły. Czuć co prawda lekki powiew powtarzalności, lecz oprawa została wykonana w taki sposób, iż owe niedogodności są skutecznie zamaskowane przez pryzmat pomysłowości pani Laury. Można przyczepić się do niewyjaśnionych kwestii, choć dla mnie to idealna furtka dla powstania kontynuacji, za co trzymam mocno kciuki.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
×
×
  • Utwórz nowe...