Skocz do zawartości

Artius

Moderatorzy
  • Zawartość

    7050
  • Rejestracja

  • Wygrane dni

    2

Wpisy blogu napisane przez Artius

  1. Artius
    Już od jutra, w ramach akcji "Self-publishing = nowoczesna grafomania? Przekonaj się sam. Za darmo.", będzie można pobierać kolejnego e-booka Aleksandra Sowy z Kindle Store za darmo. Tym razem będzie to "Zauroczenie". Zachęcamy do pobierania i życzymy miłej lektury.





    Stracony świat marzeń, czyli koszmar rzeczywistości.

    Szokująca historia kobiety goniącej ślepo za niespełnioną miłością. Dążąc do zrealizowania wizji szczęścia bohaterka nie zauważa, kiedy jej marzenia doprowadzają do tragedii. Wstrząsająca walka z samotnością, lękiem, złudzeniami. Powieść, która oszałamia, budzi niepokój, przeraża.


    Książkę będzie można pobrać
    tutaj.


    Akcja pod patronatem KZTK - Kosz Z Tanimi Książkami.

  2. Artius
    Tylko tydzień dzieli nas od premiery dwóch wyjątkowych tytułów od wydawnictwa IUVI. Mowa oczywiście o "Chowance. Tajemnice Korony" oraz "Gregor i Przepowiednia Zagłady" - kontynuacje dwóch wyjątkowych serii. Z tej okazji wraz z wydawnictwem IUVI zorganizowaliśmy dla Was konkurs, w którym będziecie mogli wygrać 2 egzemplarze "Chowańców". Życzymy miłej zabawy



    Nagrody: dwa egzemplarze książki "Chowańce. Tajemnice Korony" od wydawnictwa IUVI.
    Zadanie konkursowe:
    Czytając o przygodach trojki magicznych zwierząt: kota Aldwyna, modrosójki Skylar i rzekotki Gilberta trudno nie marzyć by samemu posiadać takiego zwierzęcego towarzysza i przyjaciela za razem. Waszym zadaniem jest przedstawić nam takiego wymarzonego chowańca. Forma pracy plastyczna lub fotografia (w końcu wasi domowi pupile też mogą chcieć pomóc ). Dodatkowo w kilku słowach opiszcie jakie moce posiadałby wasz podopieczny.
    Termin nadsyłania zgłoszeń: do 23 września, do północy.
    Dalsza część wpisu dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  3. Artius
    Suzanne Collins zasłynęła głównie za sprawą bestsellerowych ?Igrzysk Śmierci?, które zyskały niesamowity rozgłos. Jednak czy to jedyna seria autorki nad którą warto się pochylić? W kwietniu tego roku miałam okazję się przekonać, że nie, a wszystko dzięki ?Gregorowi i Niedokończonej Przepowiedni? otwierającego ?Kroniki Podziemia?. Szybko wciągnęłam się w historię brata i jego maleńkiej siostry wrzuconego w wir groźnych wydarzeń rozgrywających się w podziemiach Nowego Jorku. Gdy wiec trafiła mi się okazja, by jeszcze przed premierą sięgnąć po drugi tom serii, nie zastanawiałam się długo. Czy ?Gregor i Przepowiednia Zagłady? jest równie dobry? A może nawet lepszy? Zapraszam do lektury.



    Gregor i jego rodzina nareszcie są razem, powrót zaginionego ojca do domu, z pewnością był ogromnym powodem do radości. Jednak mimo szczęśliwego powrotu, życie nie stało się przez to prostsze. Choroba złapana w Podziemiach uniemożliwia ojcu Gregora pracę i rodzina ledwo wiąże koniec z końcem. Jakby tego było mało podczas wyprawy na sanki Botka gdzieś znika, a Gregor szybko odkrywa, że za jej zniknięcie odpowiedzialni są mieszkańcy Podziemia, kierujący się kolejną przepowiednią, według której Gregor musi zgładzić, zagrażającego całemu podziemnemu światu, białego szczura Mortifera. Jakby tego było mało szczury planują zabić Botkę, wiedząc iż jest jedynym słabym punktem chłopca. Chcąc nie chcąc, kierując się słowami kolejnej przepowiedni, chłopak wyrusza w głąb ziemi, by stanąć naprzeciw potwornego wroga.
    Świat Podziemia dalej zachwyca i nie raz zaskakuje, bo choć odwiedzimy w nim znane z poprzedniego tomu miejsca, wiele wciąż pozostaje tutaj do odkrycia, nawet dla jego rodzimych mieszkańców. Kolejna wyprawa, tym razem za słowami tytułowej Przepowiedni Zagłady, poprowadzi nas Wodnym Szlakiem w stronę Labiryntu, gdzie skrywa się Mortifer. Wyprawa łodzią przez niebezpieczne wody z pewnością na długo zapadnie wam w pamięć, a dodatkowo pozwoli zobaczyć Podziemie z innej perspektywy, niż grzbietu nietoperza, czy karalucha, choć i jednych i drugich w książce nie zabranie.
    Podczas lektury napotkamy zarówno znane nam już postacie, jak i zupełnie nowych bohaterów. Nie zabraknie nietoperza Aresa, księżniczki Lukasy czy karalucha Tempa, który nie będzie mógł się oderwać od Botki. Pojawi się także szczur Ripred z niezwykle ważna towarzyszką. Poznamy najbardziej irytującą parę świetlików w historii literatury oraz kuzynostwo księżniczki Lukasy, które wywołać może równie mieszane uczucia co wspomniane robaczki.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  4. Artius
    Czym jest self-publishing chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć. Zjawisko to ma zarówno swoich zwolenników i przeciwników. Negatywne opinie wynikają głownie z przekonania iż utwory self-publisherów są niskiej jakości. Czy jest tak w rzeczywistości? Zachęcamy do udziału w akcji Aleksandra Sowy "Self-publishing = nowoczesna grafomania? Przekonaj się sam. Za darmo.", dzięki której sami możecie wyrobić sobie opinię na ten temat.
    Na czym polega wspomniana akcja?


    Jej najważniejszym założeniem jest możliwość pobierania przez czytelników jednej, wybranej przeze mnie publikacji mojego autorstwa z Kindle Store, w każdy kolejny weekend (wstępnie do grudnia). Celem jest przekonanie czytelników o jakości samo-publikowanych utworów przez udostępnienie ich za darmo.



    Aleksander Sowa

    Po więcej szczegółów zapraszamy na bloga autora: Aleksander Sowa I Blog.


    Akcja pod patronatem KZTK - Kosz Z Tanimi Książkami.

  5. Artius
    Co siedemnastoletnia dziewczyna, studentka szkoły sztuk plastycznych i mieszkanka Pragi, robi w Paryskim metrze z przewieszonymi przez ramię kłami słonia wygranymi na nielegalnej aukcji? Co ma z tym wspólnego ognistoskrzydły anioł i jego bracia, wypalający odcisk dłoni na drzwiach domów na całym świecie? I dlaczego wszystkie dziwne wydarzenia skupiają się w okół tajemniczego Dealera Marzeń? Jeżeli szukacie odpowiedzi na te pytania, albo po prostu szukacie oryginalnej powieści fantasy, w której zakochacie się bez reszty, koniecznie sięgnijcie po ?Córkę Dymu i Kości? Laini Taylor.



    Historia skupia się wokół siedemnastolatki imieniem Karou. Niebiesko włosa dziewczyna z tajemniczymi tatuażami prowadzi podwójne życie. Z jednej strony jest utalentowaną rysowniczką, studiująca w praskiej szkole sztuk plastycznych, z drugiej wychowana przez chimery, podróżuje po świecie zdobywając zęby dla Dealera Marzeń, który w zamian na uzębienie najróżniejszych stworzeń płaci marzeniami. Zawieszona między dwoma światami, otoczona licznymi tajemnicami bohaterka stara się pogodzić dwa odrębne życia, jednak w dniu gdy na drzwiach będących przejściem między dwoma światami, pojawiają się czarne odciski dłoni wszystko zaczyna się zmieniać na gorsze? Jaki w tym wszystkim mają udział skrzydlaci przybysze z niebios? I dlaczego jeden z aniołów próbuje ją zabić? Przekonacie się podczas lektur.
    Fabuła łączy w sobie wiele wątków, jak na powieść fantasy, skierowaną docelowo dla młodzieży, nie zabrakło tutaj wątku miłosnego, pomiędzy przedstawicielami dwóch różnych, skłóconych ze sobą ras. Nie jest on jednak najważniejszym elementem książki, za co chwała autorce. ?Córka Dymu i Kości? to przede wszystkim poszukiwania odpowiedzi na pytanie o własną tożsamość, wyprawa w celu odkrycia zagubionej przeszłości, a tym samym odzyskania przyszłości i rodziny. Walka o lepsze jutro w świecie ogarniętym wojną i wierności ideałom, nawet wbrew ogólnie przyjętym prawom.
    Karou jest jedna z tych bohaterek, których nie sposób nie lubić, a przy tym na długo zapada w pamięć z wielu różnych powodów. Ludzka dziewczyna, nie znająca swojej przeszłości, otoczona stworzeniami z innego świata, o artystycznej duszy i gotowa do poświęceń dla swoich bliskich. Jej historia to największy atut ?Córki Dymu i Kości?, wciąga i sprawia, że kibicujemy jej na każdym kroku i wraz z nią przeżywamy chwile smutku i radości. Pod tym względem Karou przebija główną męska postać jaką niewątpliwie jest anioł Akiva. Nie mogę powiedzieć , że jest on mało interesujący, bo to nieprawda. Wyjątkowo uzdolniony wojownik, o którym czytelnik nie jedno się dowie, z pewnością dla wielu czytelniczek stanie się najważniejszym elementem powieści. Dla mnie jednak, w porównaniu do Karou wypada nieco blado. Pozostaje mieć nadzieję, że anioł zyska podczas lektury kolejnych tomów. Pisząc o męskich postaciach nie można pominąć przybranego ojca głównej bohaterki, chimery imieniem Brimstone - Dealera Marzeń.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  6. Artius
    ?Ale to tylko wrażenie. Billy jest pacjentem zero. To od niego zaczyna się straszliwa epidemia marsjańskiej gorączki skazującej ludzi na szaleństwo i śmierć? Jednak gdzieś daleko, na drugim krańcu kosmosu, ktoś przypadkiem odkrywa lek? Czy świat główny i równoległe poradzą sobie z epidemią i jej skutkami? Czy marsjańska gorączka to zwykły wirus? Co się stanie, gdy żądni wiedzy ludzie po raz kolejny przeszkodzą Matce Naturze? Odpowiedź nie tylko zaskakuje?? ? zdradliwie interesujący i zaskakujący opis na okładce ma nas tylko skłonić do sięgnięcie po ten tytuł. Jeżeli myślicie, że czytaliście naprawdę zakręcone dzieła, to chyba nie mieliście styczności z tym tytułem. Jeśli chcecie się przekonać na własnej skórze, czy powyższe pytania mają odpowiedzi, to zapraszam do lektury książki pt. ?Marsjańska gorączka? autorstwa Marcina Pełki.




    Czytając wiele książek można wśród nich natrafić na takie tytuły, które skutecznie ostudzą nasz czytelniczy zapał. Problem zaczyna się jeszcze przed otwarciem samej książki, za sprawą znajdującego się na okładce opisu. W większości wypadków są one skonstruowane w taki sposób, aby zachęcić potencjalnego klienta do zakupu. Wśród rozmaitych słownych zawijasów zawarta jest szczątkowa treść danego dzieła, która decyduje o tym, czy tytuł przypadnie nam do gustu. Szczerze powiedziawszy opis ten bardzo mi się spodobał, jednak rozczarowałem się zawartością, gdy skonfrontowałem ją z obietnicami zawartymi na okładce.
    Głównym bohaterem tego dzieła jest Scott Ridley, gdyż to o jego przygodach dowiadujemy się najwięcej. To osoba zajmująca się hodowlą altrosów ? bardzo specyficznego gatunku ryb odkrytego na planecie Faraday. Podczas lektury dzieła można dostrzec widoczną gołym okiem metamorfozę tego osobnika. Od skrytego odludka, aż do tęskniącego za życiem społecznika. Autor w interesujący sposób przedstawia wielokrotność jego osobowości, poprzez nałożenie na siebie światów równoległych. Osobiście najbardziej od gustu przypadł mi żyjący w świecie głównym Scott, gdyż jego niezależność, hart ducha i specyficzny tryb życia są wyróżniającymi cechami.
    Odnoście pozostałych bohaterów mogę powiedzieć jedynie tyle, że wieje mocno nudą. Przedstawiciele tej grupy to zwykłe kukiełki, które mają wypełnić powierzone im zadania. Nawet ich duplikaty, które niespodziewanie pojawią się ze światów pośrednich są manekinami. Szczerze to są jeszcze gorsze niż pierwowzory. Kopie oryginałów z oszczędnie zmienionymi rolami i dialogami to jawny objaw lenistwa i braku głębszego pomysłu na konstrukcję złożonych wydarzeń. Bardzo mnie to boli, gdyż wystarczyło naprawdę niewiele, aby nadać im głębi, czegoś wyróżniającego. Tak mamy do czynienia z jednym, głównym bohaterem i morzem marionetek, którym niestety poplątały się sznureczki.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  7. Artius
    Kontynuacja przygód rewolwerowca Rolanda i jego towarzyszy po wyniszczonym świecie pełnym tajemniczych i groźnych stworów. Mroczna Wieża wydaje się być już bliżej, jednak to tylko złudzenia. Czy trudy podróży i niespodziewane przeżycia odbiorą głównemu bohaterowi zmysły? Gdzie w tym wszystkim jest ?Trójca? o której dowiedzieliśmy się w poprzednim tomie? Jak długo może wytrzymać atomowa bateria? Czy pociągi posiadają duszę i potrafią rozmawiać? Jeżeli pragniecie uzyskać odpowiedzi na te nietypowe pytania, to zapraszam was do lektury trzeciego tomu Mrocznej Wieży zatytułowanego ?Ziemie Jałowe?.



    Autor po raz trzeci zabiera nas do poznanej już wcześniej niesamowitej krainy, która pełna jest niestworzonych rzeczy. Widoczne powiązania z naszym światem są tylko iluzorycznymi nićmi, które zawierają więcej sensu niż mogło by się to wydawać na początku. Wysoki poziom dzieła w aspekcie pojedynczego tomu nie odstaje od reszty, które w całości tworzą naprawdę zgraną całość. Trochę obawiałem się tej lektury, gdyż specyficzny styl Kinga jest czasami trudny do przełknięcia. Ku mojemu ogromnemu zdumieniu, okazało się, że można przyzwyczaić się do niego.
    Głównym bohaterem tego tomu pozostaje niezmiennie od samego początku cyklu rewolwerowiec Roland z Gilead. Postać ukazana jest w bardziej ludzki sposób, nie stroni od okazywania uczuć, z czym było trudno w poprzednich wolumenach. Trudy drogi i ciężkie brzemię na barkach zaczynają oddziaływać na umysł podróżnika. W miarę upływu czasu popada w coraz większy obłęd, słyszy głosy w głowie, czegoś brakuje w jego otoczeniu. Cel wędrówki mimo redukcji dystansu zdaje się być widoczny jedynie w sennych marzeniach. Takie ukazanie rewolwerowca przypadło mi do gustu. Mimo swojej potężnej siły okazuje się zwykłym człowiekiem, który posiada wady i słabości. Nie jest to kolejny nieśmiertelny, bezsensowny heros, tylko dzieło geniuszu.
    Kilka słów pragnę poświęci świcie Rolanda, gdyż w jej szeregach zaszły pewne zmiany. Oprócz wcześniejszych towarzyszy będziemy mieli do czynienia jeszcze z dwoma nowymi postaciami. Jedną z nich jest niezdradzający niczego Billy Bumbler. Ten inteligentny, uroczy i mądry zwierzak przypadnie do gustu chyba większości czytelników. Osobiście chętnie przygarnął bym taki okaz pod swój dach. Wplątanie w te przygody nietuzinkowego, zwierzęcego pupila było kwestią oczywistą. Udało się to znakomicie, gdyż Billy Bumbler wyróżnia się na tle innych. Osoby drugiego kompana nie będę zdradzał, gdyż jest to zbyt ważna postać. To klucz, który odpowiada na wiele pytań, a także leczy skołatane myśli Rolanda. Taka mała podpowiedz powinna was nasunąć na odpowiedni trop.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  8. Artius
    Za nami lektura "Szczurów Wrocławia" i "Otchłani", dwóch najnowszych książek autorstwa Roberta J. Szmidta. Po spotkaniach towarzyszących premierze obu tytułów, sami zapragnęliśmy zadać autorowi kilka pytań, czego wyniki możecie zobaczyć poniżej. Zapraszamy do lektury, będzie o zombie, nuklearnej zagładzie i nie tylko.






    Wydawnictwo Insignis



    Szczury Wrocławia. Chaos




    Dlaczego akurat zombie? Spośród tylu popularnych w literaturze potworów to właśnie przegnili, martwi ludzie sprowadzili na Wrocław śmierć?
    Niszczyłem już moje miasto bombami nuklearnymi, i to trzykrotnie, więc pomyślałem, że czas na małą odmianę. Zombie to taki wdzięczny temat i prawie zupełnie nieobecny w Polsce. Uznałem, że czas coś zmienić, napisać takie nasze swojskie ?The Walking Dead?, którego nawiasem mówiąc, jestem fanem. Postanowiłem jednak podejść do tematu od innej strony i bohaterem pierwszego tomu uczyniłem? samą epidemię. Ludzie stanowią tło tej opowieści, pożywkę, na której rozwija się akcja.
    Czy ma Pan zamiar kiedyś spróbować sił także z innymi przedstawicielami świata nocy: wampirami, wilkołakami itd.?
    Raczej nie. Te tematy zostały naprawdę wyeksploatowane na wszystkie możliwe sposoby. Nie czuję ich, wampiry śmieszą mnie nieodmiennie i chyba tylko w cyklu Lumleya miały jakiś sens.
    Zombie w czasach PRL, nie da się ukryć, że to oryginalne połączenie. Skąd się wziął pomysł na ten nietypowy ?mix?? I dlaczego właśnie te czasy, raczej omijane, jeżeli chodzi o książki postapokaliptyczne?
    Parę lat temu przysłuchiwałem się podczas któregoś z konwentów rozmowie młodych ludzi, którzy ? bardzo zaaferowanymi głosami ? opowiadali takie bzdury o epidemii czarnej ospy z lat sześćdziesiątych, że włos mi się zjeżył na głowie. Wiele o niej wiedziałem, ponieważ mój nieżyjący już ojciec chrzestny był lekarzem, który jak pierwszy zdiagnozował czarną ospę. W ten sposób wpadłem na pomysł, że skoro wydarzenia te budzą wciąż takie emocje, warto by je opleść fantastycznymi wątkami.
    Nie obawiał się Pan, że czytelnik będzie miał problem wczuć się w klimat tamtych czasów?
    Wiedziałem, że dla wielu czytelników ten świat, sam w sobie, wyda się fantastyczny. Głęboki PRL jest dzisiaj tak niewyobrażalny dla młodych ludzi, zwłaszcza tych urodzonych już w XXI wieku, że z ich punktu widzenia równie dobrze mógłbym osadzić akcję ?Szczurów Wrocławia? w uniwersum Wiedźmina. Uznałem jednak, że warto zaryzykować i z jednej strony pokazać, jak wyglądała tamta rzeczywistość, a z drugiej zaserwować czytelnikowi najbardziej krwawą jatkę.
    ?Szczury Wrocławia? doczekały się bogatej edycji kolekcjonerskiej. Czy był to Pana pomysł, czy pochodził ze strony wydawnictwa? Jak wygląda powstawanie takiej edycji? Kto decyduje o jej zawartości?
    To był mój pomysł, ale bez wsparcia wydawcy nigdy nie udałoby się go zrealizować, dlatego bardzo, ale to bardzo dziękuję szefom wydawnictwa Insignis za to, że zaryzykowali. Jest to chyba jedyne wydanie książki w takiej formie, i to nie tylko w Polsce, ale też na świecie. Ilość problemów z personifikacją zestawów kolekcjonerskich była naprawdę ogromna, więc tym bardziej jestem pełen podziwu, że mój wydawca zdecydował się na zrobienie takiego wydania.
    Kolejnym ciekawym pomysłem związanym z książką jest fakt, iż na jej kartach giną prawdziwi ludzie, zabieg ten odniósł niemały sukces, co wskazuje chociażby liczba polubień na profilu książki. Jak się to wszystko zaczęło? Kiedy zrodził się pomysł by dać czytelnikom ?zaszczyt? przelania krwi na stronach ?Szczurów??
    To był przypadek. Każdy, kto czyta moje książki, z pewnością zauważył już dawno, że lubię umieszczać na ich kartach znajomych. Tak też chciałem zrobić tym razem, więc napisałem na Facebooku, że szukam chętnych na statystów do nowo powstającej powieści. Myślałem, że zgłosi się kilkunastu chętnych, tymczasem po kilku dniach było ich już czterystu, a liczba ta wciąż rośnie (dzisiaj mówimy o ponad 3500 chętnych). Widząc, jak ogromne jest zainteresowanie, poszedłem dalej. Zaproponowałem ludziom główne role, potem wpadłem na pomysł, że wszyscy bohaterowie książki będą awatarami naprawdę istniejących ludzi. I to się sprawdziło.
    Dalsza część wpisu dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  9. Artius
    Do premiery drugiego tomu przygód magicznych, zwierzęcych pomocników czarodziejów pozostało jeszcze trochę czasu, ale gdy tylko pojawiła się okazja nie mogłam się oprzeć by z niej nie skorzystać. Poprzednie przygody kota Aldwyna, modro sojki Skylar i rzekotki Gilberta wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie, jako interesująca książka, która bez namysłu poleciłabym młodszym czytelnikom. Czy ?Tajemnice Korony? okazały się równie ciekawe? Zapraszam do lektury przedpremierowej recenzji.



    Aldwyn i jego przyjaciele, zarówno Ci zwierzęcy jak i ludzcy, szlifują swoje talenty pod okiem czarodziejki Edny, nie spodziewając się, że sielanka nie potrwa długo, ani tym bardziej, że podniebny lot młodych czarodziejów zostanie brutalnie przerwany przez nagły zanik ludzkiej magii. Szybko okazuje się, że problem nie jest tymczasowy, a do tej katastrofy, która dotknęła całą Bezkresję przyczyniła się Paksahara, były chowaniec królowej. Przeciwnik trójki bohaterów z poprzedniego tomu, znowu zagraża królestwu i tylko odnalezienie tajemniczego artefaktu zwanego Koroną Śnieżnej Pantery, może powstrzymać ją przed przejęciem władzy. Losy całego świata ponownie spadają na grzbiety Aldwyna, Skylar i Gilbera. Jakby tego było mało dzielny kocur będzie musiał zmierzyć się nie tylko z zastępami Paksahara, ale także własną przeszłością. Czy dowie się kim byli jego rodzice? I co mu ta wiedza przyniesie? Przekonacie się podczas pełnej przygód lektury.



    ?Chowańce. Tajemnice Korony? oferują młodemu czytelnikowi to za co z pewnością zdążył już pokochać poprzedni tom serii, znanych już zwierzęcych bohaterów, wrzuconych w wir szalonych, często niebezpiecznych, ale za to zawsze magicznych przygód. Tym razem, w przeciągu sześciu dni dzielne chowańce będą przemierzać nie tylko znane nam już tereny Bezkresji, ale wybiorą się także na Drugą Stronę, miejsce opisywane jako niezwykle niebezpieczne, gdzie ludzie wolą się nie zapuszczać. Poznamy lepiej losy Aldwyna i jego rodziny, w szczególności ojca kocura, który okaże się niezwykle ważną postacią. Czytelnikowi przyjdzie też odwiedzić rodzinne gniazdo Skylar, młoda modro sójka okaże się również skrywać w sobie wiele tajemnic. Nie zabraknie także śmiesznych sytuacji zainicjowanych przez Gilberta. Mówiąc krótko niezależnie, którego z trójki bohaterów lubicie najbardziej, każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, a podczas wędrówki z Chowańcami nie będzie okazji by zaznać nudy.



    Język jest prosty, tekst obfituje w wiele dialogów, poprzeplatanych barwnymi opisami miejsc i osób, które spotkają na swej drodze chowańce. Duże litery z pewnością ułatwią lekturę młodszym czytelnikom, a liczne ilustracje dodatkowo przykują ich uwagę. Mówiąc krótko, pod względem wydania otrzymujemy równie wysoki poziom co przy poprzedniczce, żywe kolory na okładce i złote zdobienia skrywają interesującą treść, która przykuje czytelnika na kilka miłych godzin, niezależnie czy będzie to samodzielna lektura, czy czytana przez starsze rodzeństwo, bądź rodziców.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  10. Artius
    Już tylko dni dzielą czytelników od premiery wyczekiwanej kontynuacji ?Startera? Lissy Price. Losy młodej dziewczyny, zmuszonej do wypożyczania własnego ciała, tajemniczy Stary Człowiek skrywający twarz za niezwykłą maską i walka z niesprawiedliwym systemem, były dopiero początkiem. ?Ender? zaś ma przynieść odpowiedzi na wszystkie niedokończone w poprzedniczce wątki oraz wyjawić to na co z pewnością wszyscy czekają. Kim jest Stary Człowiek? Jeżeli jesteście tego ciekawi równie mocno jak ja, zachęcam do wyczekiwania na premierę książki, naprawdę warto.



    Callie po zniszczeniu Prime Destination teoretycznie może cieszyć się spokojnym życiem. Skończyła się walka o przetrwanie na ulicy, a ona, jej młodszy brat Tyler i przyjaciel Michael mieszkają w okazałej rezydencji, zapisanej im przez renterkę Helenę, która nie tak dawno wynajmowała ciało dziewczyny. Teoretycznie, ponieważ co jakiś czas w głowie Callie odzywa się znienawidzony głos Starego Człowieka, a do tego nawiedzają ją wspomnienia z życia Heleny. Jakby tego było mało były szef banku ciał demonstruje do czego jeszcze może służyć umieszczony w głowach Starterów chip zamieniając znajomą dziewczyny w żywą bombę. Dopóki ten niewielki kawałek metalu znajduje się w ich głowach nigdy nie będą bezpieczni. Czy jest szansa by pozbyć się chipa i na powrót cieszyć upragnioną wolnością? Callie użyje wszystkich sił, by się tego dowiedzieć.
    Akcja ?Endera? pędzi do przodu w zawrotnym tempie, wrzucając bohaterów i czytelnika naprzeciw coraz to nowym niebezpieczeństwom. Język jakim posługuje się autorka jest prosty i sprawia, że całość czysta się niezwykle płynnie. Ogromnym plusem jest także rezygnacja, z jakże wtórnego w tego typu powieściach, wątku romantycznego. Lissa Price pokazuje, że podczas walki o własną wolność i dobro bliskich osób człowiek jest w stanie skupić się na wyższych sprawach niż problemy sercowe, a ważniejsze od miłości okazuje się zaufanie wobec drugiej osoby. I wielkie brawa jej za to. Bo choć główna bohaterka nie jest pozbawiona uczuć wie kiedy i na co jest pora i potrafi się skupić na powierzonym zadaniu, zamiast zastanawiać się na kim jej bardziej zależy.



    A skoro już mowa o bohaterach czeka nas spotkanie zarówno z tymi znanymi ze ?Startera? jak i zupełnie nowymi, choć nie mniej interesującymi. Callie, nadal pozostaje główną bohaterką i narratorką całej historii. Jej zachowanie niewiele się różni od tego co pokazała czytelnikom podczas walki z Prime Destination. To waleczna i troskliwa młoda dziewczyna, gotowa do wielu poświęceń dla swoich bliskich. Michael, przyjaciel Callie, który opiekował się Tylerem w ?Starterze? odegra teraz znacznie ważniejsza rolę, choć i tak będzie musiał ustąpić pola nowemu bohaterowi. Hyden, również Starter, który uratuje Callie i w raz z nią będzie wałczył o wolność dla wszystkich Metali (jak nazywani będą Starterzy z chipami), będzie wiódł niewątpliwie pierwsze skrzypce jeżeli chodzi o męską postać w ?Enderze?. Jego osoba przykuje uwagę czytelnika chociażby informacją, że okaże się on być synem znienawidzonego Starego Człowieka. Czy bohaterka będzie mogła mu zaufać? W końcu jak mówi przysłowie niedaleko pada jabłko od jabłoni. O tym i o wielu innych sprawach będziecie musieli przekonać się sami.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  11. Artius
    Jennifer Strange powraca w drugim tomie wyładowanym magią i jeszcze większą dawką humoru. Jakie kłopoty tym razem czekają agencję Kazam? I jakie wyzwania staną na drodze naszej dzielnej menedżerki? Oraz gdzie w tym wszystkim znajdzie się miejsce dla tytułowego Kwarkostwora? Serdecznie zapraszam do lektury ?Pieśni Kwarkostwora?.



    Poziom magicznej energii znowu rośnie, a czarodzieje z agencji Kazam nie mogą narzekać na brak zajęć. Coraz to nowsze zlecenia nie tylko zapewniają im zarobek, ale i stanowią nie lada wyzwanie. Znalezienie pierścienia, który wcale nie chce zostać odnaleziony, to dopiero początek przygody, a na horyzoncie szykuje się naprawdę gruba robota. Odbudowa dawno zawalonego mostu to nie jest kaszka z mleczkiem, nawet dla zgranego zespołu z Kazam. Tym bardziej, że na drodze do celu staje konkurencyjna firma wspierana przez króla Snodda IV. Jakie niecne plany tym razem wprowadzi w życie, by przejąć władzę nad magią? I co będzie musiała zrobić Jennifer by sztuka magii nie dostała się w ręce skorumpowanego władcy?



    To i o wiele, wiele więcej Jasper Fforde zawarł na kartach drugiego tomu ?Kronik Jennifer Strange?. Pojawią się znani z poprzedniego tomu bohaterowie, jak i zupełnie nowi nie mniej interesujący. Na szczególną uwagę zasługuje z pewnością Kiedyś Cudowna Boo, kobieta nie tylko o wyjątkowo mocnym charakterze i interesującej pasji, ale także intrygującej przeszłości. Także główny antagonista, w postaci szefa konkurencyjnej firmy, czarodziej Blix Zadziwiający, nie pozwoli czytelnikowi na chwilę nudy. Nie można także zapominać o tytułowym bohaterze, bo choć na pojawienie się Kwarkostwora trzeba będzie trochę poczekać, jego rola będzie niezwykle ważna.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  12. Artius
    ?Miejska biblioteka publiczna w Wolbromiu zaprasza na narodowe czytanie ?Lalki? Bolesława Prusa? ? taki oto napis widnieje na plakacie reklamującym 4 edycje ogólnopolskiej akcji pod patronatem prezydenta RP ?Narodowe czytanie?. Jako, że jesteśmy związani z literaturą nie mogło nas zabraknąć na tak ważnym spotkaniu kulturowym. Wszystkich chętnych, a nie mogących bezpośrednio uczestniczyć w tym niezwykłym wydarzeniu zapraszamy do lektury relacji z tego wydarzenia.



    4 września o godzinie 11 na rynku w Wolbromiu miało miejsce bardzo interesujące forum dotyczące Bolesława Prusa i jego twórczości. Pomimo niesprzyjającej pogody organizatorom udało się wyjść naprzeciw i przygotować unikatowy wystrój, który tylko potęgował wiszący w powietrzu klimat. Zaaranżowany w stylu epoki namiot pomieścił wielu gości, którzy zaciekawieni tym niecodziennym widokiem sami pragnęli zajrzeć do środka. Niektórzy oczarowani tym co ujrzeli, pozostali do końca. Reszta przechodniów niestety nie wytrwała długo, jednak nie wiedzą co stracili.
    Program został rozpoczęty od przypomnienia zebranym uczestnikom życiorysu Bolesława Prusa. Przeplatanie najważniejszych informacji z odpowiednimi fragmentami ?Lalki? było niezwykle trafnym pomysłem. Stylistycznie ubrani lektorzy dodawali całemu widowisku blasku. Muszę szczerze przyznać, że obsada została dobrana perfekcyjnie. Serdeczne gratulacje należą się pani Agacie Pabian, pani Barbarze Koniecznej, pani Monice Barczyk i panu Sylwestrowi Cieślikowi. Kostiumy, zachowanie, mimika, czy intonacja głosu ? te właśnie elementy w moim przekonaniu dodały barwy całości. Owe detale nie pozwalały się nudzić, przyciągały skupiony wzrok potencjalnego gościa.
    Dalsza część wpisu dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  13. Artius
    W czasie wolnym, pomiędzy pochłanianiem kolejnych książek, lubię sięgnąć po jakąś mangę. Te niezobowiązujące komiksy potrafią dać z siebie więcej, niż nawet najlepsza książka. Nie ukrywam, że obserwowałem ten tytuł już od dłuższego czasu, jednak nie miałem możliwości, aby się z nim zapoznać. Na szczęście udało mi się nadrobić zaległości i nie żałuję czasu spędzonego nad tomami mangi autorstwa Tonogai Yoshikiego. Czy czterotomowa manga ?Doubt? zaskoczy czytelnika? Jakie tajemnice kryją się w głowach nieświadomych uczestników chorej gry? Kim naprawdę jest wilk i co kieruje jego poczynaniami? Jeżeli chcecie się tego dowiedzieć, to zapraszam was do lektury mangi ?Doubt? od wydawnictwa J.P. Fantastica.



    Bohaterowie, z którymi przyjdzie nam przeżywać opisywaną przygodę, to typowa, wyciągnięta z realnego życia japońska młodzież. Ten fakt jest niezmiernie ważny, gdyż postacie są do bólu nudne i proste, brakuje im jakiegokolwiek polotu, charakteru, czy też samodzielności. O nich samych nie dowiadujemy się prawie niczego, oprócz nielicznych informacji z przeszłości. Trudno to zinterpretować, jednak jest to jedna z tych historii, w których bohaterowie nie są najważniejszym ogniwem. Ważne, aby wczuwali się w powierzone role i wypełniali bez najmniejszego zgrzytu przypisane zadania. Autor w tej kwestii jest niczym mistrz marionetek, który niezwykle zręcznie steruje swoimi lalkami. Żadne pociągniecie za sznurek nie jest przypadkowe, na co polecam zwrócić szczególną uwagę podczas lektury.
    Wracając jednak do wspomnianych postaci. Podczas lektury tej czterotomowej historii uwidacznia się typowy podział na głównego bohatera i całą resztę pobocznych towarzyszy, którzy dodają jedynie smaczku. Samcem alfa w tym komiksie jest Ryuu, który cechuje się opisywanymi powyżej cechami. Nie wyróżnia się zbytnio ze swojego grona, lecz w jakiś sposób jego osoba dominuje pozostałe. Do zgranej paczki należą także urocza towarzyszka z dzieciństwa Mitsuki, duchowo potężna Haruka, mizerna i nieśmiała Rei, małomówny Eiji, oraz opanowany student Hajime. Żadna z tych postaci nie porwała mnie swoich charakterem, czy zachowaniem. To trochę bolesne, niemniej nie uznaje tego w tym komiksie za minus. To raczej ogromny plus, który uwidacznia się w miarę czytania.
    Historia zawarta na łamach tej mangi jest niezwykle prosta, oczywiście na pierwszy rzut oka. Wszystko kręci się wokół niezwykle popularnej gry ?Rabbit Doubt?, która jest doskonale znana naszym bohaterom. Chodzi bowiem, aby z grupy królików wyłonić jednego fałszywego, który jest przebranym wilkiem. Każda porażka jest surowo karana śmiercią jednego z uczestników. Brutalność i prostota tych zasad zostaje jednak przeniesiona do rzeczywistości, a wtedy nikomu nie jest już do śmiechu. Wybranymi futrzakami zostają nasi bohaterowie, którzy muszą zrobić wszystko, aby odkryć podstępnego kłamcę. Podczas tej niesamowitej rozgrywki widać sporo interesujących pomysłów jakie wykorzystał tutaj autor, chociaż w niektórych miejscach wdarła się standardowa rutyna. Sam pomysł na taką historię jest bardzo ciekawy, jednak jak dla mnie wszystko wyłożyło się na szczegółach. Trochę szkoda, bo lektura w pewnych momentach potrafi przynudzać.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  14. Artius
    Całodobowa Księgarnia Pana Penumbry to swego rodzaju królestwo książek, pomieszczenie całkowicie wypełnione regałami, które uginają się od ułożonych na nich tomów. Książek jest tak wiele, że po niektóre trzeba wspinać się na drabinie, której koniec ginie w mroku pokoju . Sami przyznacie, że brzmi to magicznie. Takiego mola książkowego jak ja, nie trzeba było długo namawiać by zapuścić się w głąb niezwyklej księgarni. Przekonajcie się, co odkryłam w jej głębi.



    Praca w starej księgarni dla młodego informatyka, to nie jest szczyt marzeń, nie ma co tego ukrywać. W czasach, gdy każde zajęcie jest na wagę złota, nie ma jednak, co kręcić nosem. Szybko przekonuje się o tym bohater książki Robin Sloan, który przypadkowo trafia przed drzwi Całodobowej Księgarni Pana Penumbry, gdzie od ręki zostaje zatrudniony. Wśród starych ksiąg zapisanych nieznanym szyfrem, krąży grupa ekscentrycznych klientów. Jaką tajemnicę skrywa właściciel księgarni i co kryją w sobie niezwykłe tomy? Odpowiedzi na te pytania okażą się dopiero początkiem wielkiej przygody, jaka czeka nas na kartach powieści.
    Clay Jannon, główny bohater powieści, z początku rysuje się w oczach czytelnika jako postać przeciętna. Ot kolejny szary człowiek, wyrwany z tłumu, któremu nie układa się w życiu, a którego los rzuca w wir niezwyklej przygody. Takie podsumowanie tej postaci byłoby jednak niezwykle krzywdzące nie tylko dla bohatera, ale i także całej książki. Clay mimo dość przeciętnego i niekoniecznie udanego życia, jakie prowadził, do czasów aż trafił przed drzwi księgarni pana Penumbry jest postacią niezwykle pozytywną, tryskającą energią, zaradną i pomysłową. Pomimo licznych niepowodzeń, cały czas uparcie dąży do celu. Nie jest jednak typem jakiegoś superbohatera, który jest w stanie dokonać wszystkiego w pojedynkę. Wręcz przeciwnie zdaje on sobie doskonale sprawę, gdzie kończą się jego możliwości i nie wstydzi się poprosić przyjaciół o pomoc, gdy jej potrzebuje. Jak szybko się przekonamy zgrana drużyna to podstawa sukcesu.
    Skoro już o drużynie wspomniałam, książka obfituje w wiele interesujących postaci, które tylko z pozoru można by łatwo zaszufladkować. Tajemniczy właściciel księgarni i jego ekscentryczni klienci stanowią wyjątkowo ciekawą zbieraninę. Także znajomi Claya nie zanudzą czytelnika. Przyjaciel z dzieciństwa, Neel Shah, których połączyło wspólne zamiłowanie do cyklu książek pod tytułem Kroniki Smoczych Pieśni i sesje gier RPG, czy Kat, pracująca w Google dziewczyna, której poglądy nie raz zaskoczą Was podczas lektury, to dopiero początek prawdziwej góry lodowej. Każdy bohater ma tutaj swoją historię, unikalny charakter, który wyróżnia go spośród innych.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  15. Artius
    ?Rewolwerowiec zbudził się z dziwnego snu, który zdawał się składać z jednego obrazu: Żeglarz z talii tarota, za pomocą której mężczyzna w czerni przepowiedział mu (a przynajmniej tak twierdził) niewesołą przyszłość.? - słowa witające nas w tym tomie są tak naprawdę bardzo trafnym, a zarazem skompresowanym streszczeniem książki. Czy odpowiedzi uzyskane od człowieka w czerni przybliżą Rolanda do Mrocznej Wieży? Czy przepowiedziana ?trójka? okaże się zbawienna? Jak w tym wszystkim odnajdą się rewolwerowiec i jego towarzysze? Jeżeli poszukujecie odpowiedzi na powyższe pytania, to serdecznie zapraszam do lektury drugiego tomu Mrocznej Wieży pt. ?Powołanie Trójki?.




    Podchodząc do kontynuacji przygód Rolanda byłem pewien, że nie będzie to lekka lektura, gdyż oryginalny styl autora nie należy do najłatwiejszych. Nauczony przez poprzedniczkę wiedziałem czego mogę spodziewać się w tym tomie, jednak moje przypuszczenia nie potwierdziły się. Pisząc te słowa byłem świadomy, że każdy tom należy traktować bardziej jako ogniwo całego cyklu, a nie odrębne elementy układanki. Takie ustosunkowanie nie ujmuje żadnemu dziełu, gdyż dopiero kompletny ośmioksiąg ujawnia wszystkie ukryte tajemnice. Takie podejście połączone z lekkim obiektywizmem jednostkowym pozwoli na rzetelne ukazanie tego, co tkwi na kartach powieści.
    Głównym bohaterem tej opowieści pozostaje znany nam już rewolwerowiec Roland Deschain, jednak podczas tej przygody nie będzie musiał podróżować samotnie. Do grona jego towarzyszy dołączą kolejno Eddie Dean, Odetta Holmes, oraz Jack Mort. Nie są to postacie przypadkowe, jak wszystko w powieści Kinga. To rzetelnie skonstruowane byty, posiadające wolę przetrwania, prawdziwe uosobienie krwi i kości na kartkach papieru. Autor w tej kwestii wykazał się ogromnym kunsztem. Sprzymierzeńcy w misji połączeni są niewidzialnymi nićmi losu, które oprócz oczywistego scalania, świetnie kontrastują ich osobowości. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałem do czynienia z tak fantastycznie wykreowanymi postaciami. Każda z powyżej wspomnianych osób mistrzowsko odgrywa przypisaną rolę, lecz nie jest to teatr lalek. Nie ma tutaj niewidzialnej ręki prowadzącej ślepą marionetkę. To przepełnione uczuciami życie, które widoczne jest na każdym kroku.
    Akcja tego tomu rozpoczyna się po konfrontacji z człowiekiem w czerni, na brzegu Morza Zachodniego. Roland już od samego początku rzucony jest w wir śmiertelnych wydarzeń, z których udaje mu się wyjść, chociaż ze sporym problemem. Tempo wydarzeń jest strasznie powolne i monotonne, co przy zadziwiającej łatwości odbioru jest dziwnym kontrastem. Wielowątkowa fabuła nie odstaje od poprzedniczki, jednak jest strasznie nudna i w niektórych miejscach, aż oklepana. Całość sprowadza się do ?powołania trójki?, czyli zebraniu towarzyszy do dalszej podróży. Każde przejście przez tajemnicze drzwi wprowadza nas do zupełnie odrębnej historii. Pomimo różnorodności są one w moim mniemaniu sztuczne, autor zdecydowanie przeholował z miksem gatunkowym.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  16. Artius
    Wrocław dwadzieścia lat po wojnie nuklearnej, wyprawa do ruin wieżowca Sky Tower, biegnąca poprzez miejsca, które praktycznie codziennie mijam , a które w książce Roberta Szmidta albo przestały istnieć, albo są tak niebezpieczne, że większość osób nie odważyłaby się na nie zapuścić. Postapokaliptyczna wizja rodzinnego miasta zafascynowała mnie na tyle, że nie musiałam długo się zastanawiać przed sięgnięciem po ?Otchłań?, najnowszą pozycję z Uniwersum Metro. Przekonajcie się jak skończył się ów nietypowy ?spacer? po Wrocławiu.



    ?Otchłań? po raz kolejny zaprasza nas do postapokaliptycznego świata Uniwersum Metro. Jest to także druga książka, w której zagładzie ulega nasz rodzinny kraj. Po Krakowie, przyszedł czas na Wrocław. Może to dziwny powód do radości, gdy apokalipsie ulegają dwa ulubione miasta, ale cóż, nie ukrywam, że z rosnącym z każdą stroną dreszczykiem emocji zagłębiłam się do podziemi Wrocławia, gdzie w ciągnących się pod miastem kanałach ludzie odnaleźli schronienie. Małe zamknięte społeczności, na jakie podzielili się mieszkańcy, dają tylko pozory bezpieczeństwa, o czym przekonuje się główny bohater powieści. Nauczyciel, jeden z najstarszych mieszkańców enklawy, pamiętający czasy przed zagładą, popada w konflikt z obecnym przywódcą Białym. By uchronić swojego niepełnosprawnego syna zmuszony jest opuścić ich dotychczasowy dom i szukać schronienia w owianym legendami Sky Towerze, zwanym również Wieżą, Mordorem, Paluchem, czy też mniej poetycko Kutasem. Wyprawa nie należy do najłatwiejszych, a dodatkowy balast w postaci niedorozwiniętego chłopaka, bynajmniej nie ułatwi Nauczycielowi osiągnięcia celu.



    Książki z Uniwersum Metro są swoistymi powieściami drogi, gdzie podróż i trasa jaką przemierzają bohaterowie jest o wiele ważniejsza niż majaczący gdzieś w oddali, często zdawałoby się nieuchwytny cel. Tak jest i w przypadku ?Otchłani?. Wyprawa Nauczyciela i Niemoty, mijane przez nich miejsca, zmaganie się z nieprzyjaznym środowiskiem, zmutowaną florą i fauną, która w większości przejęła władzę nad miastem, stanowią centrum całej historii, nad którymi góruje cień odległego Sky Towera, w którym mają nadzieję odnaleźć schronienie.
    W między czasie będziemy mieli okazję zapoznać się nie tylko z głównym bohaterem powieści, którego tajemnicza i mroczna przeszłość idealnie wpasowuje się w to, czego oczekujemy po osobach zdolnych przetrwać najgorsze i stawić czoła wyzwaniom i przeciwnikom, przy których polegliby zwykli śmiertelnicy. W dodatku wiedza, inteligencja, szybkie przyswajanie się do nowych sytuacji i troska o chłopaka, który tak naprawdę już dawno powinien zginąć, w nowej rzeczywistości jaką spotkała ludzkość, sprawia, że nauczyciela nie sposób nie polubić. Niemota, głuchoniemy i opóźniony w rozwoju chłopak, którym się opiekuje, z pewnością stanowi element wyróżniający powieść wśród wielu innych, nie tylko tych z Uniwersum. Umieszczenie kaleki w postapokaliptycznej rzeczywistości wydaje się surrealistycznym pomysłem, a jednak tutaj sprawdza się znakomicie.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  17. Artius
    Niedawno mieliśmy okazję przedstawić Wam wyjątkową książkę, godną miana kontynuacji ponadczasowego dzieła, jakim niewątpliwie jest "Mały Książę". Mowa oczywiście o książce "Mały Książę ze strychu" autorstwa Janusza Włodarczyka. Teraz macie szanse na wygranie jednego z trzech egzemplarzy książki, a jedyne czego potrzebujecie to odrobina wyobraźni i czysta kartka papieru. Tak więc, do dzieła! Życzymy powodzenia.





    Kadr z filmu "Mały Książę".

    Nagrody: trzy egzemplarze książki "Mały Książę ze strychu" od wydawnictwa Novae Res.



    Zadanie konkursowe:
    Chyba nikomu nie trzeba przypominać przepięknych ilustracji zdobiących "Małego Księcia", tego elementu nie mogło też zabraknąć w książce Janusza Włodarczyka. Nikt też, nie zaprzeczy, że zwiedzanie planet dla większości z nas, nie tylko dla małego chłopca może być fascynującą przygodą. Teraz Wy również macie szanse stworzyć ilustrację, która mogłaby być częścią książki. Zadanie konkursowe jest bajecznie proste, wystarczy w formie graficznej przedstawić planetę ze świata Małego Księcia, która najbardziej zapadła Ci w umyśle.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  18. Artius
    We współczesnej literaturze panują trendy, które nie potrzebują większego rozgłosu, gdyż są one świetnie rozpoznawalne gołym okiem. Idea niektórych z nich wręcz wbija się w umysły autorów, którzy starają się spłodzić dzieło mieszczące się w ich ramach, lecz nie zawsze się to udaje. Sama koncepcja pozbawiona oryginalności umrze szybciej niż zombie rozjechane opancerzonym wozem bojowym. Czy połączenie Polski Ludowej z niespotykaną i tajemniczą pandemią wirusa czarnej ospy ma szansę wyrwać się z ram? Gdzie w tym zamieszaniu znajdziemy ubabrane we krwi zombie? Jak władza poradzi sobie z narastającym z minuty na minutę kłopotem? Jeżeli pragniecie się tego dowiedzieć, to serdecznie zapraszam do lektury książki Roberta J. Szmidta pt. ?Szczury Wrocławia. Chaos?.





    Tematyka postapokaliptyczna jest bardzo dobrze znana w świecie literatury światowej, oraz krajowej. Nawet w naszym nadwiślańskim państwie nie brakuje autorów, którzy zręcznie poruszają się w jej obrębie. Zakropienie powyższej dziedziny odrobiną zombie jest mieszanką iście wybuchową, jednakowo nie gwarantuje ona sukcesu danego dzieła. Takiego zadania podjął się Robert Szmidt w swoich ?Szczurach Wrocławia?, w których to całkowicie rozłożył na łopatki dotychczasowe, znane pozycje na rynku. Wyeksploatowanie tych dziedzin wymusza na autorze naprawdę precyzyjne działania i przemyślenia każdego słowa, aby nie stać się jedną z tych kolejnych książek na półce, którym brakuje polotu. W tym wypadku nie ma o tym nawet mowy.


    Akcja tego dzieła rozgrywa się latach 70. XX wieku, w których to nasza ukochana ojczyzna jest nieustannie patrolowana przez patrole ZOMO, ORMO, KBW, itp. Głównym obszarem po którym będziemy się poruszać wraz z rozwojem fabuły jest miasto Wrocław, a także tereny podmiejskie. To właśnie w tej aglomeracji dojdzie do niespotykanych dotąd incydentów, które zapoczątkują prawdziwą apokalipsę. Szalejący wirus czarnej ospy wymusił zastosowanie nadzwyczajnych kroków, które mają na celu jak najszybsze opanowanie epidemii . Wspomniana choroba okaże się tylko przykrywką do znacznie poważniejszych problemów, które zmiotą w pył znany wszystkim świat.




    Podczas lektury trudno narzekać na nudę, gdyż tempo akcji jest naprawdę spore. Nie ma tutaj czasu na odpoczynek, bowiem każda następna strona przynosi kolejną dawkę wydarzeń i nieodłącznej adrenaliny. Autor w tej kwestii wykazał się niemałym kunsztem. Stworzył genialne połączenie fabularne, które prze do przodu niczym rozpędzony pociąg. Wartkość historii przypadła mi do gustu, nie wyobrażam sobie, aby mogło to być przedstawione w inny sposób. Linie fabularne są doskonale ze sobą powiązane, a większość niewiadomych znajduje swoje rozwiązanie prędzej czy później. Niektórych rzeczy czytelnik musi domyślać się podczas lektury, jednak nie przeszkadza to w czytaniu. Są to raczej domysły wysnute na podstawie dotychczasowych informacji, niż jakiekolwiek braki fabularne.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  19. Artius
    Wczoraj swoją premierę miała kolejna książką z Uniwersum Metra i już druga, której akcja rozgrywa się w naszym rodzinnym kraju. ?Otchłań? Roberta J. Szmidta, bo to o niej mowa, jest także kolejną książką, w której autor niszczy swoje rodzinne miasto. Nie trzeba było mnie długo zachęcać do sięgnięcia po ten tytuł, jak i do udziału w kolejnym spotkaniu z autorem. Pamiętając o pozytywnych wrażeniach jakie dotyczyły premierze ?Szczurów Wrocławia? wyruszyłam do wrocławskiej renomy żądna ?powtórki z rozrywki?. I oczywiście się nie zawiodłam. Serdecznie zapraszam do lektury relacji ze spotkania.



    Wizja Wrocławia dwadzieścia lat po wojnie nuklearnej przyciągnęła sporą liczbę fanów twórczości pana Szmidta do Renomy. Szybko zabrakło miejsc siedzących, jednak nikogo to nie zrażało i następna godzina upłynęła zanim zdążyłam się obejrzeć. Wywiad jak nie trudno się domyślić rozpoczął się od pytań, skąd w ogóle wziął się pomysł na napisanie powieści w Uniwersum Metro. Fakt iż pomysł na książkę pojawił się na długo przed propozycją od wydawnictwa Insignis i jedynie został zmodyfikowany tak, żeby wpasował się w ramy Uniwersum, pozytywnie mnie zaskoczył. Niechęć do pozycji pisanych na zamówienie, może jest nieco irracjonalna, jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że książki pisane pod czyjeś dyktando zawsze będą gorsze od tych, gdzie pomysł wychodzi od samego autora. Kolejną ciekawą informacją, w szczególności dla pisarzy, którzy zechcą spróbować swoich sił w stworzeniu osadzonym w Uniwersum Metro jest to iż nie trzeba spełniać jakiś wygórowanych wymagań, a jego twórca Dmitrym Glukhovskym ?wymusza jedynie? określone ramy czasowe (2033 w tytule zobowiązuje, prawda? ) i nie wprowadzanie wątków fantasy. Oczywiście nie obywa się bez przesyłania materiałów na temat tytułu, ogólnej koncepcji i fragmentów dzieła, które ma zagościć w serii.





    Jeszcze nie wybiła 18, a już powoli zaczęło brakować miejsc. Później było jeszcze ciekawiej. Fani przybywają!




    Zbieranie materiałów do ?Otchłani? opisywane przez p. Roberta jawiło mi się niczym przygoda, wiadomo, że postapokalipsa opiera się na głównie na fikcji, ale nikt nie zaprzeczy temu, że pod Wrocławiem ciągną się całe kilometry kanałów. Fakt, że większość opisywanych w książce miejsc istnieje naprawdę sprawia, że podczas lektury towarzyszy dodatkowy dreszczyk emocji. Choć autor zdecydowanie odradza wyprawy śladami bohaterów. Opisywane miejsca istnieją naprawdę, ale niekoniecznie znajdują się tam, gdzie zostały umiejscowione w ?Otchłani?, nie wszystkie informacje są bowiem jawne i mogły zostać w książce wiernie odwzorowane. Z resztą, jak wspomniał p. Szmidt podczas takiej wyprawy kanałami ?można zginąć, więc nie warto się tam pchać?.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  20. Artius
    Bardzo lubię zwierzęta i książki, w których zwierzęcy bohaterowie grają główną rola. Obserwowanie świata oczami psa, kota, czy innego mniejszego, bądź większego pupila jest ciekawym doświadczeniem. Tym bardziej, że niekiedy wiele jesteśmy w stanie nauczyć się od naszych czworonożnych przyjaciół. Historia kota Alfiego, należy właśnie do tego typu powieści. Ciepła, wzruszająca i niosąca w sobie przepiękne przesłanie, sprawi, że na długo nie będziecie mogli zapomnieć o tym inteligentnym czworonogu.



    Alfie to kot kanapowy, przyzwyczajony do tego, że zawsze czeka na niego pełna miska, wygodna kanapa i właścicielka gotowa go rozpieszczać, z dnia na dzień traci wszystko, co miało dla niego sens. Jego pani umiera, a jemu samemu grozi oddanie do schroniska. Chcąc uniknąć trafienia do ?kociego obozu śmierci? ucieka z domu w poszukiwaniu nowej rodziny. Samotny, rozpieszczony kot poznaje brutalną rzeczywistość, jaka panuje na ulicy. Zdany tylko na własne siły szybko musi nauczyć się dbać o własne potrzeby, zdobywać pożywienie by przetrwać w nieprzyjaznych warunkach. Postanawia, że odnajdzie nowy dom, a najlepiej kilka, by już nigdy nie trafić na ulicę. I tak Alfie pozostaje kotem ?dochodzącym?, zamieszkującym po trochę cztery domy na Edgar Road. Jego nowymi właścicielami zostają wiecznie zapłakana Claire, samotny mieszkaniec olbrzymiego domu Jonathan, oraz dwie rodziny z bliźniaczego domu. Szybko okazuje się, że potrzebują oni Alfiego, tak samo jak on ich. Dzielny kot rozpoczyna mozolną walkę o to, by w jego nowych domach na nowo zagościła radość.
    Alfie to wyjątkowo sympatyczny kot, którego polubiłam już od pierwszych stron książki. Nieco rozpuszczony, przyzwyczajony do wygód, czego z resztą sam nie ukrywa, jednocześnie jest futrzakiem obdarzonym wyjątkową inteligencją i dobrym sercem. Szybko postrzega, że rodzinom, które wybrał, jako swoich nowych panów, wiele brakuje do szczęścia, a każdy skrywa w sercu żal i smutek. Choć z początku chęć pomocy rozwiązania ich problemów wynika bardziej z potrzeby zapewnienia sobie stałego i bezpiecznego lokum, między Alfiem, a jego ludźmi rodzi się głębsza więź. Kot szybko zdaje sobie sprawę, że stał się członkiem każdej z tych rodzin i zrobi wszystko by nikomu niczego nie brakowało.



    ?Alfie kot wielorodzinny? to ciepła, pełna uroku historia, tak jak jej główny bohater. Książka nie tylko pokazuje jak smutny bywa los zwierząt, które utraciły swój dom. I choć w przypadku Alfiego śmierć jego pani była czymś, na co nic nie można poradzić, może część osób czytając o przemarzniętym, opuszczonym zwierzęciu zrozumieją jak wielką odpowiedzialność bierzemy decydując się na posiadanie własnego pupila i jak wielką krzywdę wyrządza się zwierzętom porzucając je, gdy już się nam znudzą. Nie jest to jedyny problem poruszany w książce. Ważnych tematów, które będziemy oglądać przez pryzmat kociego spojrzenia jest naprawdę wiele. Samotność niewątpliwie wysuwa się tutaj na pierwszy plan. Alfie samotny po stracie kochającej go pani szuka nowego domu, Claire, zdradzona przez męża uważa się za nic nie wartą kobietę i topi smutki w alkoholu. Jonathan przytłoczony jest ogromem wielkiego, pustego mieszkania i upływającym czasem, którego nie ma z kim dzielić. Franie, jej męża i dwójkę dzieci przepełnia tęsknota za rodzinnym krajem, a Polly skrywa w sobie zdawałoby najtrudniejszy rodzaj samotności, który boi się wyjawić nawet własnemu mężowi. Jest to ogromny skrót tego wszystkiego, co czeka na czytelnika podczas lektury, a wyzwań, jakie zostaną postawione przed młodym kotem nie sposób zliczyć.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  21. Artius
    ?Możecie się śmiać? z tego, co wam powiem. Ale jeszcze do wczoraj? byłam urocza dziewczyną. Dzisiaj natomiast? jestem mężczyzną.? Zamiana ról, wcielanie się w kogoś innego, bądź po prostu ukrywanie swojej prawdziwej płci, w celu osiągnięcia celu, nie jest niczym nowym zarówno, jeżeli chodzi o literaturę jak i komiks. Czy manhwa Lee Heyon-sook, autorki ?Kwiatów zła?, oparta na takiej właśnie zamianie ról, ma szansę wybić się ponad inne tytuły? Jak poradzi sobie młoda dziewczyna rzucona w wir wydarzeń i tajemnic szkoły dla szlachetnie urodzonych młodzieńców? Serdecznie zapraszam do lektury recenzji pierwszego tomu manhwy ?Savage Garden?.



    Gabriela, główna bohaterka manhwy, za sprawą niefortunnego zbiegu okoliczności, zmuszona jest zająć miejsce swojego przyjaciela i jako Jeremy rozpoczyna naukę w elitarnej szkole ?Savage Garden?, gdzie kształcą się szlachetnie urodzeni oraz synowie wysoko postawionych urzędników. Choć bohaterka otoczona jest samymi młodymi dżentelmenami, zachowanie uczniów szkoły wiele pozostawia do życzenia. Gorszące zachowanie, wszechobecne relacje homoseksualne, znęcanie się nad słabszymi i zwierzętami, oraz wyraźny podział na klasy, w zależności od pozycji i majątku, sprawia, że świat arystokracji, do którego trafiła jawi się czytelnikowi, jako pełen zepsucia. Mimo tego Gabriela musi wytrwać w tym nieprzyjaznym otoczeniu i dopilnować by jej sekret nie wyszedł na jaw.



    Gabriela pokazuje się czytelnikowi, jako prawa i inteligenta postać, o silnym kręgosłupie moralnym. Zdeterminowana by wypełnić powierzone jej zadanie stara się zasymilować z nowym otoczeniem, jednocześnie nie zapominając o tym, kim naprawdę jest. Oczywiście to nie jedyna interesująca osoba, której losy przyjdzie nam śledzić na łamach ?Savage Garden?.
    Pierwsze skrzypce niewątpliwie grają tutaj również bracia Kensington: Euan i Raymond, oraz Joshua, syn dyrektora szkoły. Euan towarzyszy nam już od pierwszych stron, gdy nasza bohaterka, już w roli Jeremiego, ratuje go przed wykrwawieniem w wyniku postrzału. Wydarzenie to w głównej mierze napędza fabułę pierwszego tomu manhwy. Joshua, jako syn dyrektora szkoły wydaje się być najbardziej rozpieszczony ze wszystkich obecnych bohaterów i jego zachowanie nie raz stanie się powodem konfliktu między nim, a Gabrielą. Zakończenie tomu rzuca z kolei nieco światła na tajemniczego Raymonda, sugerując, iż był on świadkiem jakiś traumatycznych wydarzeń. Ze wszystkich wymienionych postaci, to on wydaje się najbardziej interesujący i z niecierpliwością czekam, aż autorka zdradzi trochę więcej z jego przeszłości.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  22. Artius
    ?Zainspirowany poematem Roberta Browninga Sir Roland pod Mroczną Wieżą stanął? ? nie jest to prawda, przynajmniej jeszcze nie w tym tomie. Pomijając we wstępie sławny na całym świecie cytat Stephena Kinga, który otwiera owe dzieło muszę przyznać, że nie sposób przejść obok tej książki obojętnym. Przyciąga, kusi, mąci w głowie czytelnika, jak tytułowa wieża. Czy ów cykl naprawdę jest życiowym dziełem autora? Czy jego ciężki odbiór, charakterystyczny styl, mogą zniechęcić przed dojściem do celu? Jeżeli pragniecie poznać odpowiedzi na te pytania, to serdecznie zapraszam do lektury powieści Stephena Kinga pt. ?Mroczna Wieża ? Roland?.



    Głównym bohaterem tej części, jak i całego ośmioczęściowego cyklu, jest Roland Deschain. To ostatni rewolwerowiec, jedyny żyjący przedstawiciel tego wyniosłego klanu. Poznajemy go podczas wędrówki przez jałową pustynię, w trakcie której ściga on tajemniczego człowieka w czerni. W miarę rozwoju fabuły dowiadujemy się o samym bohaterze trochę więcej, jednak nie są to ogromne notatki biograficzne. Wszystko w tej kwestii jest idealnie odmierzone, wręcz zbalansowane. Smaczek rewolwerowca tkwi w jego niedostępności, skryciu i trudności w poznaniu. To postać wyrazista, posiadająca unikatowy charakter. Osobiście przypadła mi do gustu, chociaż początki naszej relacji były dosyć ciężkie. Prosto rzecz ujmując dowiadujemy się wyłącznie ogólnikowych informacji na jego temat. Wiele spraw nie jest wyjaśnionych, jednak nie można mieć tego za złe. W końcu to dopiero początek naszej niesamowitej przyjaźni.
    Parę słów pragnę poświęcić reszcie postaci, jakie napotkamy na naszej drodze ku Mrocznej Wieży. W tej kwestii wręcz zieje nudą, jednak nie powinno to nikogo zdziwić. Trudno znaleźć mieszkańców na wymarłej pustyni smaganej głównie przez promienie słońca. Osobnicy, którzy staną na naszej drodze nie są niczym innym jak pionkami, które muszą wypełnić skrzętnie przypisane zadania. Co najważniejsze robią to znakomicie. Istny teatr lalek w wykonaniu najlepszego marionetkarza. Nie udają, że są czymś więcej. Jedynym towarzyszem naszych podróży, który pozostanie z nami na dłużej będzie chłopiec o imieniu Jake. To bystry i nad wyraz inteligentny młodzieniec, któremu nie brakuje wyrazistości. Jednak dla mnie ta postać była jedynie zbędnym balastem, niepotrzebnym kierunkowskazem w naszej drodze.
    Świat, po którym przyjdzie nam się przemieszczać jest bardzo pusty, ograniczony, w sumie nijaki. W tej powieści jest to ogromny plus. Autor skrzętnie dopracował najmniejszy szczegół jaki przyjdzie nam sobie wyobrazić podczas lektury. To wielka sztuka, aby z pozornej pustki wydobyć kwitnącą i ukrytą głębie. Wyrazistość i kontrastowość świata może czasami przytłoczyć, jest to spowodowane ogólną "ciężkością" tej książki. Szczególnie namawiam do zwracania uwagi na detale. To właśnie w nich kryją się największe tajemnice, są kawałkami klucza, które razem odsłonią skrywany sekret.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  23. Artius
    Zdarzają się takie tytuły, które sprawiają, że już od pierwszych stron zyskujemy pewność iż mamy do czynienia z dziełem wybitnym, które na długo pozostanie w naszej pamięci i do którego nie raz będziemy powracać. Zaczynając lekturę ?Golema? reklamowanego jako ?mroczną historię z pogranicza snu, magii i mistyki?, z każdą kolejną stroną, zyskiwałam pewność, iż właśnie trafiłam na tego typu pozycję. Dlatego i Was pragnę gorąco zachęcić do przeczytania tej wyjątkowej, gotyckiej powieści. Zapraszam do wspólnej podróży między krętymi uliczkami praskiej dzielnicy żydowskiej i odkrycia tajemnicy tytułowego golema.



    ?Golem? to historia, która odrywa czytelnika od rzeczywistości rzucając w wir ni to mary sennej, ni to żywotu innego człowieka. Główny bohater śni bowiem sen, w którym wciela się w postać Athanasiusa Pernatha, konserwatora, jubilera, mieszkańca praskiego getta. Historia rozpoczyna się w dniu, gdy do jego rąk trafia niezwykła księga ?Ibbur?, w której ma naprawić uszkodzony inicjał. Podczas prac, gdy zaczyna czytać księgę mężczyzna doznaje wizji, za sprawa których zaczyna przenikać dwa światy, duchowy i materialny. Próbując zrozumieć co się z nim dzieje, bohater rozpoczyna śledztwo, dzięki, któremu ma zamiar nie tylko zrozumieć obecne wydarzenia, ale także odzyskać utracone wspomnienia. Nad wszystkim tym zaś ciąży mroczny klimat, którymi przesiąkły wąskie uliczki żydowskiego getta, oraz groza jaką wywołuje w jego mieszkańcach legenda o Golemie.
    Główny bohater Athanasius Pernath trudzący się wycinaniem szlachetnych kamieni i naprawianiem biżuterii oraz starych ksiąg, jest postacią nad wyraz złożoną. Pozbawiony wspomnień ze swojego dzieciństwa, zagubiony w domysłach i otoczony powszechną nieufnością, na każdym kroku walczy o fizyczne jak i duchowe przetrwanie. Przez wielu uważany za szalonego, sam nie jest pewny, czy może ufać swoim zmysłom, co krok doświadczając dziwnych wizji, za sprawą których granica między tym co rzeczywiste, a senną marą praktycznie znika. Choć jest to niewątpliwie najciekawsza postać, nie tylko on zasługuje na uwagę czytelnika. ?Golem? to zbiorowisko prawdziwych indywiduów, których kreacja zasługuje na gromkie brawa. Znajdziemy tutaj postacie, których żywot przywodzi na myśl świętych, oddanych służbie innych, nie martwiących się dobrami doczesnymi, a także osoby na wskroś przeżarte chciwością, dążące do celu niezależnie od kosztów i krzywd jakie wyrządzą innym. Moją szczególną uwagę przykuł Innocenz Charousek, mężczyzna, można wręcz powiedzieć, opętany żądzą zemsty. Obserwując jego poczynania nie raz zadawałam sobie pytanie czy autor chciał wykreować postać genialną, czy szaloną, podporządkowaną jedynie nieokiełznanemu pragnieniu odpłaceniu się za poniesione krzywdy.



    Przestrzeń, w której rozgrywa się akcja ?Golema?, ogranicza się do niewielkiej żydowskiej dzielnicy w Pradze i jej okolic. Wąskie, często zaniedbane uliczki, niewielkie pomieszczenia i otaczające bohaterów uczucie nędzy i rozkładu, potęguje obecne podczas lektury uczucie strachu i powoli ogarniającej nas beznadziei. Znikąd szukać pomocy czy promyka nadziei, wszystko bowiem podszyte jest lękiem i podejrzeniami, trudno bowiem jednoznacznie stwierdzić komu naprawdę możemy zaufać i czym kierują się dane osoby. Pomimo dość hermetycznego otoczenia, autor każde miejsce opisuje z niezwykłą starannością, pozwalając nam poniekąd przenieść się do tych miejsc, które odwiedza Pernath. I uwierzcie mi jeszcze w żadnej powieści ten sam pokój nie zyskiwał tak wielu obliczy, w zależności nie tylko od pory dnia czy roku, ale także od stanu emocjonalnego bohatera.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  24. Artius
    Niektóre gry zaskakują swoją prostotą. Do takich tytułów niewątpliwie można zaliczyć Ranczo Party, wesołą układankę taktyczną, pełną zwierzątek i liczb. Szybka rozgrywka, w której zwycięstwo może zapewnić czerwony balonik. Zaintrygowani? Zapraszam do lektury recenzji.



    Informacje o grze:
    Tytuł: Ranczo Party
    Wydawca: Fabryka Kart Trefl-Kraków
    Rok wydania: 2015
    Liczba graczy: 2-4
    Wiek graczy: 8+
    Czas gry: około 10 minut
    Język: polski
    Ranczo Party ? pies Pikuś ma dziś urodziny, z tej okazji okoliczne zwierzęta wybierają się na imprezę, by wspólnie świętować. Część z nich zabrała ze sobą prezent, czerwony balonik, który dla graczy będzie szczególnie ważny, o czym przekonacie się już za chwilę. Krótki wstęp fabularny, jak i obrazki na kartach, z pewnością przypadną do gustu młodszym uczestnikom zabawy. Narysowane zwierzęta przywodzą na myśl kreskówki i są naprawdę sympatyczne.



    Tak jak ?Rzymianie do domu!? oraz pozostałe gry z serii Joker Line od firmy Trefl, grę cechuje niewielki, poręczny format. W pudełeczku zaś znajdziemy 49 kart przedstawiających 7 zwierząt. Kurczaka odpowiadającego cyfrze 1, gęś ? 2, kozę ? 3, owcę ? 4, świnkę ? 5, 6 ? krowie i 7 ? konia. Kart z każdym z tych zwierząt jest 7, przy czym na pięciu kartach o wartościach od 2 do 6 spotkamy uczestników zabawy niosących czerwony balonik. Poza kartami mamy także 40 plastikowych, półprzeźroczystych żetonów zwycięstwa, które posłużą do liczenia zdobytych punktów.
    ?Ranczo Party? należy do bardzo prostych gier, na początku każdej rozgrywki uczestnicy zabawy otrzymują po 7 kart, pozostałe odkładane są na bok, przy czym pierwszą z nich układamy odkryta na stole. To od niej rozpoczyna się gra. W każdej turze gracz dobiera jedną kartę z talii, a następnie zagrywa jedną z trzymanych na ręce kartę, układając ją przy dowolnej leżącej już na stole. Celem gry jest uzyskanie jak największej liczby punktów, które zyskujemy poprzez ułożenie pełnego wiersza lub kolumny, przy czym każdy wiersz lub kolumna, w którym znajduje się uczestnik trzymający balonik, wart jest dodatkowy punkt. Prawda, że banalnie proste?
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  25. Artius
    Ona zwykła studentka, on tajemniczy nieznajomy. Miedzy bohaterami rodzi się uczucie, a czytelnikowi wydaje się, że oto do jego rąk trafił kolejny przeciętny romans. Nic bardziej mylnego! Kiełkujące między bohaterami uczucie zostaje wystawione na próbę gdy okazuje się, że mężczyzna jest potomkiem japońskiego wilka. Czy dwójce młodych ludzi uda się pogodzić wilczą i ludzką naturę i założyć szczęśliwą rodzinę? Zapraszam do lektury wyjątkowej mangi, która z pewnością na długo zagości w Waszych sercach.



    ?Wilcze dzieci? z początku wydają się historią jak z bajki. Hana, młoda studentka, na jednym z wykładów poznaje skrytego w sobie mężczyznę. Szybko okazuje się, że nasi bohaterowie coś do siebie czują, a każde kolejne spotkanie tylko utwierdza ich w przekonaniu, że zostali dla siebie stworzeni. Mężczyzna decyduje się wyjawić głęboko skrywany sekret i pokazać Hanie swoją prawdziwą twarz. Jest on bowiem potomkiem japońskiego wilka, gatunku, który wymarł sprzed około stu lat. Nic jednak nie jest w stanie stanąć na drodze uczucia naszych bohaterów, rozpoczynają oni wspólne życie, wspólnymi siłami stawiając czoła wszelkim przeciwnościom. Niedługo później na świat przychodzi ich pierwsze dziecko ? córeczka Yuki, nie trzeba też długo czekać na pojawienie się kolejnego, tym razem męskiego potomka imieniem Ame. Jak się nietrudno domyślić, oboje dzieci odziedziczyło po ojcu wilcza naturę. Nie stanowiłoby to problemu, gdyby szczęścia rodziny nie przerwała nagła śmierć głównego żywiciela rodziny. Pozbawiona wsparcia, bezrobotna Hana musi nie tylko utrzymać dom i zapewnić dzieciom jedzenie, ale także zapanować nad ich dziką stroną i dopilnować by nikt się nie dowiedział o tym kim są naprawdę.



    Choć tytuł mangi wskazywałby na to, że głównymi bohaterami są Yuki i Ame, czytelnika czeka spore zaskoczenie. Tytuł ten skupia się bowiem przede wszystkim na Hanie, młodej kobiecie, które życie postawiło przed trudnym i niezwykłe odpowiedzialnym zadaniem. Życie samotnej matki nie należy do łatwych, tym bardziej gdy w grę wchodzi trudna do okiełznania zwierzęca natura. Jak bowiem wytłumaczyć małemu dziecku iż nie wolno mu wyć w środku nocy, bądź biegać za zwierzętami spotkanymi na ulicy, szczególnie na czterech łapach? Hana wydaje się być portretem idealnej matki, wiecznie cierpliwa, uśmiechnięta i niezłomna w tym co robi, bez chwili wahania każdemu może być stawiana za przykład. Niezwykły optymizm i ciepło jakie biją od tej postaci ujma chyba każdego czytelnika.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
×
×
  • Utwórz nowe...