Skocz do zawartości

Artius

Moderatorzy
  • Zawartość

    7050
  • Rejestracja

  • Wygrane dni

    2

Wpisy blogu napisane przez Artius

  1. Artius
    ?Przyszłość jest co najmniej podwójnie indeterministyczna: z jednej strony niedookreślona przez to, co stanowi obszar realnej swobody decyzyjnej wielkich zgrupowań społecznych Ziemi [?]; z drugiej strony jest niedookreślona przez to, co wcale nie od nas zawisłe, zależy od nierozpoznanych jeszcze, obiektywnych własności materialnego Kosmosu.? ? cytat Stanisława Lema, zaczerpnięty z prologu tytułu, bardzo trafnie prezentuje całe to dzieło. Niemożliwość zrozumienia otaczającej nas materii nie wynika z trudności jej pojmowania, tylko z ludzkiej niewiedzy. Utarte ścieżki naukowe utrudniają życie nowym geniuszom i odkrywcom, bo czymże będzie świat, jeżeli obali się jego naukowe podstawy? Czy możliwym jest, aby obecne postrzeganie świata było oparte na zwykłym błędzie obliczeniowym, a wszystkie prawa rządzące nami były błędne? Czy teoria względności Einsteina może być jedną, wielką pomyłką, a światło wcale nie jest, aż tak szybkie? Na wszystkie pytania, które rodzą się w waszych głowach, znajdziecie odpowiedzi w ?Interregnum?, którego lekturę serdecznie polecamy.



    Interregnum to powieść dla dojrzałego czytelnika. Bardzo trudno wskazać tutaj jednoznacznie głównego bohatera, gdyż rozbudowana fabuła całkowicie to uniemożliwia. Większość przedstawionych nam osób znacząco wpływa na wydarzenia, a ich czyny i wybory nie pozostają bez odpowiedzi. Na pierwszy plan wyłaniają się postacie dr. Moniki Eden, dr. Roberta Jareckiego, oraz porucznika Legii Cudzoziemskiej Gaela Lescout?a. Nie mówię, że to jedyne ważne osobistości w tym dziele, o nie. Autor zaserwował nam naprawdę genialny miks osobistości. Widać, że każda postać została gruntownie przemyślana, a praca w nią włożona owocuje na kartach tej powieści. Osobiście najbardziej przypadł mi do gustu porucznik Lescout. Nie wiem czy to przez jego charakter, czy po prostu polubiłem jego niezależność i nieszablonowy tok myślenia. Oprócz rasy ludzkiej będziemy mieli do czynienia z istotami pozaziemskimi. Koncepcja pana Przemysława co do nich jest nad wyraz oryginalna, chociaż niektórzy przyczepią się do wykorzystywania utartych poglądów.



    Świat przedstawiony jest bardzo ciekawy, gdyż możemy rozpatrzyć kila jego "wersji". Pierwszą z nich jest nasz glob z 2013 roku. Spora część wydarzeń, rozgrywa się właśnie wtedy, ale do tej kwestii wrócimy za chwilę. Początkowo nie znajdziemy w nim niczego ciekawego, dopiero wraz z przeprowadzanymi badaniami i rozwojem fabuły świat ulega zmianie, wtedy zostajemy uraczeni niezwykłymi zjawiskami, o których aż chce się czytać. Klimatyczne zmiany wywołane pewnymi czynnikami, których nie chcę zdradzać, są rewelacyjnie. Autor przedstawił to w interesujący sposób, co wpływa pozytywnie na lekturę. Drugim ?uniwersum? jest nieznany nam świat, o którym otrzymujemy bardzo niewiele informacji. Dodaje to tajemniczości całemu dziełu, osobiście liczę na wyjaśnienie tego wątku w kontynuacji.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  2. Artius
    Przed czytelnikami wielki finał serii "Przygody w świecie Minecrafta". Zapraszamy do lektury "Zniszczyć withera". Czy tomik rzeczywiście przyniesie upragnione zakończenie historii?



    Całemu światu Minecraft grozi zagłada. Wszystko za sprawą withera - nieziemskiej, trzygłowej kreatury przypominającej nieco szkielet, stworzonej by niszczyć wszystko co napotka na swojej drodze. Przed przyjaciółmi czeka ostatnie, najtrudniejsze z dotychczasowych zadań - muszą uratować nie tylko wirtualną rzeczywistość, ale i zapobiec podbojowi ich prawdziwego świata przez żądnego władzy Mallorego. Nie uda im się to jednak bez pomocy z zewnątrz. Larrisa korzystając z ciała Suzy udaje się porozmawiać z Notchem, jednak zanim dociera do celu, jej losy ponownie krzyżują się z Dylanem - niezbyt uczciwym łowcą.
    Czytelnika czeka spore rozczarowanie, jak się okazuje historia po raz kolejny urywa się w najciekawszym momencie. "Zniszczyć withera" okazuje się bowiem zakończeniem jedynie pierwszej serii książek zatytułowanych "Przygody w świecie Minecrafta" i pozostaje jedynie mieć nadzieję, że szybko doczekamy się kontynuacji.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  3. Artius
    Nie powinno wybierać się książek na podstawie okładki, gdyż jak wiadomo nie szata decyduje o treści i wartości dzieła. Nie ulega jednak wątpliwości, że często sięgamy po tytuły, które zaintrygowały nas ciekawą ilustracją, bądź jakimś wyróżniającym się elementem wydania. Tak było w moim przypadku z ?Paranoią?. Okładka mnie urzekła, tytuł zaintrygował, a po przeczytaniu informacji na tylnej stronie okładki byłam pewna że muszę książkę przeczytać. Czy słusznie dałam się skusić? Zapraszam do lektury recenzji.



    Tytułowa Paranoia jest pierwszym światem wykreowanym przez Stwórcę. Niedoskonała, pełna dziwnych istot, rządząca się tylko sobie znanymi prawami była próbą zanim przystąpił do pracy nad kolejnymi światami. Odizolowana od innych, jakże odmienna od wszystkiego co znamy Paranoia zamieszkiwana jest przez dwa rodzaje istot. Pierwszym z nich są istoty eteryczne - lud Ankharów, tworzące swoje ciała z kości, drugim organiczne byty, dzieci Organicznej Dżungli, toczone przez nieustający głód kości. Dwa oddzielne światy skłócone w nieustającym konflikcie, gdzie zabijanie siebie nawzajem jest jedyną metodą na przeżycie tych drugich.
    Tym co zaskakuje czytelnika od pierwszych stron jest niezwykle oryginalny świat, niepodobny do tego co zazwyczaj serwują czytelnikowi pisarze fantasy. Szkielety z czaszkami zwierząt podzielone na trzy plemiona, szlachetne Jelenie, będące wyśmienitymi łowcami, potężne Słonie i krwiożercze Wilki będą musiały stawić czoła Organicznej Dżungli i jej dzieciom, które nie raz zaskoczą czytelnika nie tylko swoją formą. Makabryczne istoty składające się z obdartego ze skóry mięsa, fragmentów ciał nieustannie ociekających krwią istoty, których jedynym celem istnienia jest próba zaspokojenia wiecznego głodu. A gdzieś między tym wszystkim pojawia się tajemniczy człowiek bez twarzy napędzający rosnący między dwoma stronami konflikt.



    Fabuła opiera się na tradycyjnym schemacie, światu grozi zagłada i z pozoru nie wyróżniający się niczym bohater zostaje wybrany by zapobiec katastrofie. Uginając się pod ciężarem spoczywającej na jego barkach odpowiedzialności rusza w świat by zdobyć sojuszników którzy wesprą jego i jego lud w walce ze wspólnym wrogiem. W powieści Piotra Adacha takim Wybrańcem zostaje młody myśliwy z plemienia Jeleni ? Scout. To wraz z nim przemierzać będziemy Paranoię i poznawać jej mieszkańców. A pod tym względem nie można narzekać na nudę, autor bardzo dokładnie przedstawia nam historie i kulturę poszczególnych plemion. W trakcie wyprawy poznamy wiele legend, a także usłyszymy o innych istotach zamieszkujących ten niezwykły świat, jak dla przykładu siedmiu potężnych smokach, czy nieumarłych Humanoidach. Podczas lektury widać liczne inspiracje kulturą chrześcijańską. Duże znaczenie dla historii będzie miał chociażby wątek Adama i Ewy oraz wygnania z Raju. Bóg jednak nie będzie tym dobrym i miłościwym, a wręcz przeciwnie często w tylko sobie znanej logice będzie nad wyraz okrutny.
    Choć Scout jest głównym bohaterem powieści, nie będzie on jedynym, które oczami przyjdzie nam oglądać Paranoię. Jest to duży plus, ponieważ pozwala nam poznać większy kawałek tego niezwykłego miejsca. Niestety jednak o ile sama Paranoia zachwyca, to sami bohaterowie nie są już tak idealni. Bohaterowie mają irytujący zwyczaj przyjmowania słów innych postaci bez najmniejszego cienia zastanowienia nad ich słowami. Przyjmują je bezkrytycznie, uznając za najświętszą prawdę, nie myśląc czy ktoś może kłamać, bądź najzwyczajniej w świecie się mylić. Często też dana postać twierdzi, że nie wie nic na dany temat, by po chwili zacząć snuć historie pełną domysłów w stylu ?w sumie gdy tak o tym myślę to jednak rzeczywiście coś tam kiedyś słyszałem?. Gdyby nie to, że w moim uczuciu zbyt często autor pisze w ten sposób, nie raz powielając już wcześniej przekazane czytelnikowi informacje nie byłby to wielki błąd.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  4. Artius
    ?Odkrycia naukowe poprzedniego pokolenia zapewniły mojemu nieśmiertelność i wieczną młodość. Ziemię zaludniają piękne, tryskające zdrowiem i nieznające śmierci istoty. Lecz każda utopia ma swoje cienie.? - tył okładki, a dokładniej ujmując opis znajdujący się na niej, to prawdopodobnie pierwsza rzecz, która ma za zadanie przyciągnąć czytelnika. Temat nieśmiertelności nie jest nowością w literaturze, jednak sposób jej ukazania, radzenia sobie z jej konsekwencjami, to zupełnie inna historia. Sam wielokrotnie zastanawiałem się jakie życie czekałoby mieszkańców naszej planety, gdyby udało się nam wynaleźć lek na najstraszliwszą chorobę, czyli Śmierć. Na szczęście nie muszę już tego sobie dłużej wizualizować, dzięki książce Dmitrija Glukhovskiego pt. ?Futu.re?, do lektury której serdecznie zapraszam.



    Nieśmiertelność to nie tylko wymysł twórczości literackiej, lecz prawdopodobnie wizja naszej niedalekiej przyszłości. Genialne rozwiązanie wszelkich problemów ludzkości było poszukiwane od zarania dziejów przez różnorakich badaczy, czy też szarlatanów. Pozostając jednak przy literaturze, wspomniany złoty środek przychodzi z dużo większą łatwością. Wszystko za sprawą tajemniczych mikstur alchemicznych, potężnych zaklęć czarnoksięskich, czy też niepozornych przedmiotów. Jednak czy krótkowzroczne spojrzenie na ten dar może zmusić nas, istoty myślące do jakiejkolwiek refleksji na temat zagrożenia jakie niesie za sobą ?ta? klątwa? Czy ludzkość kiedykolwiek dorośnie, aby taki dar był racjonalnie wykorzystywany? Lektura Futu.re udowodni wam, że tak się nie stanie.
    Głównym bohaterem tej przygody jest Jan, członek znienawidzonej, ale elitarnej Falangi, jeden z Nieśmiertelnych. Rola naszego bohatera nie jest zbyt skomplikowana, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Wraz z oddziałem sobie podobnych wyszukują ?nielegalnych? mieszkańców metropolii, po czym zgodnie z regulaminem i prawem podają takiej osobie akcelerator starzenia się, a świeżo urodzone dziecko zostaje odebrane do specjalnego internatu. Nie jest to zbyt skomplikowany schemat, jednak cała otoczka stworzona wokół tego jest w moim przekonaniu interesująca, oraz tajemnicza, co dodaje całości sporo smaczku. Trzeba tutaj nadmienić, że nasz bohater jest jednym z takich dzieci, o czym dowiadujemy się podczas lektury. Poszczególne przygody są wymieszane z wydarzeniami z internatu, dzięki czemu jesteśmy w stanie zrozumieć wszystkie przedstawione akcje.
    Jan nie jest jedynym bohaterem tej książki, autor postarał się, aby nie zabrakło tutaj wyrazistych postaci, które z całą pewnością zainteresują czytelnika. Członkowie falangi, tajemnicza Annelie, nietuzinkowa Helen, kłamliwy Rocamora, czy w końcu zwykłe numerki z internatu. To oczywiście tylko część wszystkich postaci, jednak każda stworzona jest z duszą i charakterem. Najciekawszy w tym wszystkim dla mnie jest fakt, że postacie w jakiś sposób są ze sobą połączone. Nie jest to oczywiście linia pokrewieństwa, jednak jest między nimi coś tajemniczego.



    Historia przedstawiona przez autora jest naprawdę ciekawa, pomimo tego, że tematyka nieśmiertelności nie jest zbytnią nowością w literaturze. Widać, że autor w nowatorski sposób podszedł do całości. Fabuła jest bardzo spójna, wątki uzupełniają się, nic nie pozostaje bez odpowiedzi. Nie wszystkim może przypaść do gustu ogólny charakter książki i wizja przedstawiona przez autora, jednakowo trudno jest trafić w gusta wszystkich czytelników naraz. To kawałek interesującej, nietuzinkowej, oraz oryginalnej historii spiętej w całość.
    Żeby nie zostać osądzonym o zbytnie koloryzowanie fabuły z całą stanowczością pragnę uświadomić, że tytuł ten wcale nie jest taki optymistyczny. Ukazane zostają tutaj problemy jakie niesie ze sobą nieśmiertelność. Prawdziwy dar może okazać się klątwą dostępną tylko dla nielicznych w już dawno przeludnionym świecie. Pan Dmitrij twardo i doraźnie ukazuje aspekty wiecznego życia, które po dokładnym przemyśleniu nie jest takie kolorowe. Przedstawienie prawdziwego, surowego świata w otoczce dobrobytu jest tylko zasłoną dymną, która zmusza czytelnika do refleksji. Mnie przynajmniej zmusiła.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  5. Artius
    „Ta zatruta, krwawiąca ziemia jest ojczyzną dla wielu, którzy przeżyli katastrofę. Ojczyzną, której są gotowi bronić do ostatniego tchu. Jedyny dom odważnych ludzi, dawno umarłych dla całego pozostałego świata. Ich ziemia. Ziemia Niczyja”. - specjalnie przytoczyłem końcówkę opisu, gdyż idealnie oddaje ona charakter książki. Coś, gdzieś i po coś, jednak wszystko zostało zatracone po drodze. Czy tytułowe „Ziemie Niczyje” okażą się puste i bezlitosne nawet dla czytelników? Gdzie w tym wszystkim są mutanty, oraz anomalie? Co tak naprawdę doprowadziło do wspomnianej katastrofy? Jeżeli chcecie się o tym przekonać, to zapraszam do lektury „Ziemi Niczyjej”.
     

         Jednym z najważniejszych bohaterów jest tutaj Michaił Siergiejew, z którym przeżyjemy praktycznie większą część przygód. To wyrachowana osoba, która potrafi sobie radzić w życiu, nawet pomimo słusznego wieku. Po drodze zapoznamy się także z okresem jego dojrzewania, co jest ważne dla rozgrywających się wydarzeń. Prosty, tajemniczy, oraz wyszkolony agent, który nie ma sobie równych. Nie polubiłem go, jednak w książce jest to jedna z najsensowniejszych postaci. Brak szczęśliwego dzieciństwa oraz życie zaplanowane przez dziadka widocznie odbiły się na jego zachowaniu, co czuje się podczas lektury. Z jednej strony ma to wiele plusów, dzięki temu udało mu się przeżyć największą katastrofę ludzkości. Pomimo szorstkości, okazuje on ludzkie uczucia, zarówno na Ziemiach niczyich, jak i w cywilizowanym świecie. Ciężko go rozgryźć, co dodaje mu dodatkowego uroku.

         Oprócz Michaiła Siergiejewa na naszej drodze napotkamy wiele postaci. Milczek, Rabbi, Placek, czy Wika, to tylko część z nich. Autorowi nie można odmówić różnorodności w ich toku myślenia. Każdy z nich posiada skomplikowaną osobowość, jednak odnoszą się one w cywilizowanym świecie, nijak mając się do prawdziwego miejsca akcji. Gdyby włożyć w ich kreację jeszcze trochę wysiłku, książka zyskała by naprawdę wiele, a tak jest jedynie przeciętnie.

         Świat przedstawiony jest podzielony na dwie odmienne strefy. Cywilizowany świat, oraz Ziemie niczyje. Pomiędzy nimi widać ogromną przepaść. Od starego świata, któremu udało się przetrwać katastrofę, po strefę buforową, jakimi są właśnie opuszczone tereny. Ten drugi świat przykuł moją uwagę od razu, jednak po dłuższej chwili okazał się pusty, niewygodnie wręcz ograniczony. Brak w nim mutantów, jakichkolwiek anomalii, interesujących miejsc, czegoś, co przyciągnie na dłuższą chwilę. Nie tego spodziewałem się po tym tytule.   Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  6. Artius
    ?Jest równie dobra, co Harry Potter czy Władca Pierścieni.? ? czy taka opinia automatycznie nie wzbudza w wielu czytelnikach zainteresowania? Oczywiście, że tak. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że przedmiotem tych zachwytów jest książka, w której głównymi bohaterami są koty. Uwielbiam historie, w których obserwujemy świat przez pryzmat zwierzęcych postaci. Jednak czy ?Ucieczka w dzicz? rzeczywiście dorównuje dwóm znanym i lubianym seriom? Musiałam się o tym przekonać na własnej skórze. I zdradzę Wam jedno, nie zawiodłam się.



    Rdzawy to z pozoru zwykły domowy kot, ma wszystko, czego mu potrzeba do życia, ciepły dom, miskę pełną jedzenia i ludzi, którzy się nim opiekują. Nie jest jednak szczęśliwy. Co noc śni mu się sen, w którym nie jest już zwykłym domowym pieszczochem, a dzikim kotem, żyjącym według własnych zasad. Wizja ta jest tak kusząca, że gdy przypadkowo trafia na koty z Klanu Pioruna, które proponują mu, żeby się do nich przyłączył, nie zastanawia się długo. Rdzawy wybiera wolność, pomimo iż okupiona jest nieustanną walką o pożywienie i przetrwanie. Tym bardziej teraz, gdy jeden z czterech kocich klanów decyduje się zagarnąć tereny łowieckie pozostałych. Domowy kot szybko musi się nauczyć, co oznacza być wojownikiem, by ochronić swoją nową rodzinę.
    Rdzawy, który po dołączeniu do Klanu Pioruna przyjmie imię Ognistej Łapy, w roli głównego bohatera sprawdza się świetnie. Dorastający wśród ludzi kot szybko musi nauczyć się surowych zasad panujących wewnątrz stada, a także dostosować się do trudnych warunków, w których trzeba zadbać o pożywienie nie tylko dla siebie, ale także dla innych członków klanu. Takie spojrzenie oczami młodego, niedoświadczonego kota z zewnątrz pozwala czytelnikowi lepiej odnaleźć w świecie, w którym rozgrywa się akcja powieści.



    Także pozostali bohaterowie nie pozostają w tyle jeżeli chodzi o kreację. Nawet jeżeli opisywane koty będą wydawały się wam podobne pod względem wygładu, to nie ulega wątpliwości, że każdy posiada unikalny charakter. Nie ma tutaj też postaci zbędnych, każdy wypełnia jakąś istotną dla całości funkcję, wprowadzając do fabuły coś nowego. Będziemy więc mieli tutaj wiernych przyjaciół Ognistej Łapy, koty, które nie zechcą go zaakceptować i będą gardziły domowym kotem. Mądrych nauczycieli, którzy pokarzą mu jak przetrwać w lesie i nauczą zasad, które nie powinny być obce żadnemu honorowemu wojownikowi. Spotkamy tu dzielnych sojuszników Klanu Pioruna i jego bezwzględnych wrogów.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  7. Artius
    ?Klejnot? zachęcił mnie wizją samotnego miasta położonego na wyspie, gdzie niepodzielnie rządzi arystokracja, a główna bohaterka będzie zmuszona stawić czoło systemowi, by przetrwać. Po tym jednym zdaniu idzie się zorientować, że kolejna autorka sięgnęła po znane z innych serii elementy i stworzyła z nich swoją własną opowieść. Jeżeli tak jak ja jesteście ciekawi co z tego wyszło, zapraszam do lektury recenzji.



    Samotne Miasto położone na wyspie i odgrodzone murem od niebezpiecznego żywiołu jakim jest ocean podzielone zostało na pięć położonych koncentrycznie dzielnic. Zewnętrzny krąg zwany Bagnem zamieszkują najbiedniejsi mieszkańcy, dalej przenosimy się na Farmę, Dym i Bank, aż docieramy do położonego w samym centrum Klejnotu, gdzie mieszka arystokracja. Główna bohaterka Violet Lasting właśnie do niego zmierza. Pochodząc z Bagna jako mała dziewczynka została odebrana rodzicom ze względu na mutację, która czyni z nią idealną surogatkę. Bo choć arystokraci posiadają wszystko o czym człowiek może zamarzyć, sami nie mogą posiadać dzieci. Co roku organizowana jest aukcja na której kobiety z zamożnych rodów mogą kupić swoją surogatkę, Violet kupiona przez Diuszesę Jeziora, trafia do jednego z najbogatszych i najbardziej wpływowych rodów. Otoczona luksusem jest jednak tylko lalką, przedmiotem, którym można się chwalić. Czy w świecie gdzie dziewczynie odebrano jej imię i wolność ma szansę na odrobinę szczęścia?
    Na pierwszy rzut oka widać, że ?Klejnot? jest zlepkiem pomysłów z kilku innych serii, mamy tutaj bohaterkę pochodzącą z najniższej warstwy społecznej, której jedyną rolą jest powicie potomka, mamy podział miasta i społeczeństwa w zależności od wykonywanej funkcji i zamożności, bezwzględny system, zakazany romans, itd? Jednak mimo iż książka nie grzeszy oryginalnością spodobała mi się wizja Samotnego Miasta i z przyjemnością czytałam o prawach jakimi rządzi się Klejnot, w którym dzieje się większa część akcji książki.
    Bohaterowie prezentują dość standardową mieszankę, mamy inteligentną główną bohaterkę, obdarzoną silną wolą i ceniącą wartości jakimi są przyjaźń i rodzina, których nie sposób docenić, gdy wygląda na to, że i jedno i drugie straciło się bezpowrotnie. Diuszesa Jeziora wyjątkowo mnie zaintrygowała, pomimo iż przedstawiona jest jako postać negatywna. Nie zabrakło też interesujących męskich bohaterów, jak Lucien, który będzie wspierał naszą bohaterkę i już nie tak udany Ash, o którym za chwilę przeczytacie więcej.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  8. Artius
    Serdecznie zapraszam do wspólnej wyprawy śladami pierwotnego piękna, jakie kryją w sobie mushi - istoty najbliższe prapoczątkom życia. Przez jednych ludzi czczone niczym bóstwa, przez drugich uważane za szkodniki i źródło wszelkich nieszczęść. Prawda jednak jak zwykle kryje się gdzieś pośrodku, a pomoże nam ją odkryć nie kto inny jak tytułowy mushishi - badacz tych niezwykłych istot.





    "Mówiąc w uproszczeniu... Przyjmijmy, że cztery palce to żywe stworzenia, a kciuk to rośliny. W tym przypadku człowiek będzie tu - najbardziej oddalony od serca, palec środkowy, to on wybiega najbardziej w przód. Im bliżej środka ręki, tym bardziej prymitywne są to byty. Wszystkie naczynia krwionośne tworzą jedność w nadgarstku. Tu są mikroby i grzyby. To tu rośliny i zwierzęta zlewają się w jedno. Ale tu dalej też jest coś. Podążając w głąb po ręce i jeszcze dalej. No i prawdopodobnie... tu tez coś się znajdzie. "Mushi"... inaczej zwane "Zielonymi"."

    Mushi z pewnym względów mogą przywodzić na myśl duchy, bądź jakieś mistyczne stworzenia z opowiadań. Wszystko to za sprawą tego iż niewiele osób jest w stanie je dostrzec, a nawet jeżeli posiadają taką umiejętność, to nie zawsze są zdolne do zaakceptowania istnienia bytów tak odmiennych od tego, co je otacza. Jednym co jesteśmy w stanie powiedzieć o mushi na sto procent, jest to iż żyją, tak jak rośliny, zwierzęta czy ludzie. Jednak jakiekolwiek próby ich opisu nie mają większego sensu. Uniemożliwia to nie tylko ich odmienność, ale i różnorodność. Mimo wszystko są jednak ludzie, którzy trudzą się badaniami nad nimi. Tytułowy mushishi to osoba, która podejmuje próbę zrozumienia mushi i zbadania ich egzystencji. Nieodwracalnie jest z tym związana więc praca z osobami, które zostały "dotknięte" przez mushi, co objawia się niezwykłymi zdolnościami, czy zmianami w ciele, a nawet będąca zagrożeniem dla życia nie tylko osoby "nawiedzonej" przez mushi, co też wszystkich w około.



    Główny bohater imieniem Ginko jest postacią nader tajemniczą. Nie wiemy o nim praktycznie nic, a jego niewyróżniający się niczym wygląd również nie jest w stanie nam wiele zdradzić. Dopiero z czasem, obserwując rozwój wydarzeń, uchylony zostanie przed czytelnikiem rąbek tajemnicy. Dzięki szczątkowym informacjom dowiemy się, co kryje się za zasłoną białych włosów, nieprzerwanie zasłaniającą lewe oko bohatera, czy też będziemy mogli podejrzewać, że i on został w przeszłości dotknięty przez mushi. Aura tajemniczości, powściągliwość i opanowanie Ginko, niezależnie od sytuacji w jakiej przyjdzie mu się znaleźć, nie odpychają jednak czytelnika od stworzonego przez Yuki Urushibara bohatera. Wręcz przeciwnie, z każdą kolejną stroną z coraz większym zapałem śledziłam jego losy, zżywając się z nim w trakcie wspólnej wędrówki śladami mushi. Trudno też nie docenić niezwykłego spojrzenia na świat i inteligencji, jaką sobą reprezentuje.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  9. Artius
    Całodobowa Księgarnia Pana Penumbry to swego rodzaju królestwo książek, pomieszczenie całkowicie wypełnione regałami, które uginają się od ułożonych na nich tomów. Książek jest tak wiele, że po niektóre trzeba wspinać się na drabinie, której koniec ginie w mroku pokoju . Sami przyznacie, że brzmi to magicznie. Takiego mola książkowego jak ja, nie trzeba było długo namawiać by zapuścić się w głąb niezwyklej księgarni. Przekonajcie się, co odkryłam w jej głębi.



    Praca w starej księgarni dla młodego informatyka, to nie jest szczyt marzeń, nie ma co tego ukrywać. W czasach, gdy każde zajęcie jest na wagę złota, nie ma jednak, co kręcić nosem. Szybko przekonuje się o tym bohater książki Robin Sloan, który przypadkowo trafia przed drzwi Całodobowej Księgarni Pana Penumbry, gdzie od ręki zostaje zatrudniony. Wśród starych ksiąg zapisanych nieznanym szyfrem, krąży grupa ekscentrycznych klientów. Jaką tajemnicę skrywa właściciel księgarni i co kryją w sobie niezwykłe tomy? Odpowiedzi na te pytania okażą się dopiero początkiem wielkiej przygody, jaka czeka nas na kartach powieści.
    Clay Jannon, główny bohater powieści, z początku rysuje się w oczach czytelnika jako postać przeciętna. Ot kolejny szary człowiek, wyrwany z tłumu, któremu nie układa się w życiu, a którego los rzuca w wir niezwyklej przygody. Takie podsumowanie tej postaci byłoby jednak niezwykle krzywdzące nie tylko dla bohatera, ale i także całej książki. Clay mimo dość przeciętnego i niekoniecznie udanego życia, jakie prowadził, do czasów aż trafił przed drzwi księgarni pana Penumbry jest postacią niezwykle pozytywną, tryskającą energią, zaradną i pomysłową. Pomimo licznych niepowodzeń, cały czas uparcie dąży do celu. Nie jest jednak typem jakiegoś superbohatera, który jest w stanie dokonać wszystkiego w pojedynkę. Wręcz przeciwnie zdaje on sobie doskonale sprawę, gdzie kończą się jego możliwości i nie wstydzi się poprosić przyjaciół o pomoc, gdy jej potrzebuje. Jak szybko się przekonamy zgrana drużyna to podstawa sukcesu.
    Skoro już o drużynie wspomniałam, książka obfituje w wiele interesujących postaci, które tylko z pozoru można by łatwo zaszufladkować. Tajemniczy właściciel księgarni i jego ekscentryczni klienci stanowią wyjątkowo ciekawą zbieraninę. Także znajomi Claya nie zanudzą czytelnika. Przyjaciel z dzieciństwa, Neel Shah, których połączyło wspólne zamiłowanie do cyklu książek pod tytułem Kroniki Smoczych Pieśni i sesje gier RPG, czy Kat, pracująca w Google dziewczyna, której poglądy nie raz zaskoczą Was podczas lektury, to dopiero początek prawdziwej góry lodowej. Każdy bohater ma tutaj swoją historię, unikalny charakter, który wyróżnia go spośród innych.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  10. Artius
    Serdecznie zapraszamy do lektury wywiadu z Martinem Collem - autorem "Adrii". Tych z was, którzy nie mieli jeszcze okazji zapoznania się z tym tytułem gorąco zachęcamy do nadrobienia zaległości. Aby nie przedłużać, oddajemy głos autorowi, który zgodził się odpowiedzieć na kilka pytań.  
    1. Martin Coll to Pana prawdziwe imię i nazwisko, czy pseudonim? A jeżeli to drugie, dlaczego zdecydował się Pan pisać pod przykrywką?

    Martin Coll to pseudonim, który ma swoją historię. „Coll” jest to nazwa własna, którą określanych jest kilka miejsc na świecie, jak również jest to rzeczywiste nazwisko spotykane w krajach anglojęzycznych. Wybrałem ten pseudonim ze względu na osobisty sentyment do tych kilku miejsc na świecie.

    2. Jak zaczęła się Pana przygoda z książkami, a później z pisaniem? Co takiego odnalazł Pan w książkach, czego nie mogła Ci zaoferować żadna inna dziedzina?

    Przede wszystkim bardzo to lubię. Pisanie jest podobne do czytania: można się w tym zatracić i wniknąć całkowicie w kreowane na bieżąco światy, postacie i zdarzenia. Tym samym pisanie pozwala przekazać określoną ideę, którą, co zabawne, każdy może odczytać po swojemu. Na tym polega piękno wyobraźni, gdzie możemy pisać z określonym zamiarem, ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak zinterpretują to czytelnicy. Dzięki temu pisanie i czytanie nieodmiennie pobudza zarówno wyobraźnię, jak i kreatywność.

    3.Skąd wziął się pomysł na "Adrię"?

    Z krótkich nowelek tworzonych pod wpływem nagłego pomysłu na określoną scenkę. Z czasem tych „scenek” przybywało, a tym samym kształtowała się postać głównej bohaterki i jej otoczenia. W końcu zadałem sobie pytanie, jak to jest że tacy ludzie mogą naprawdę funkcjonować w naszym świecie, tuż obok nas? I z tego pytania narodził się pomysł na podjęcie się próby udzielenia metaforycznej odpowiedzi. „Adria” to tak naprawdę podana w bajkowej oprawie historia, która mogłaby spotkać każdego, z katastrofalnym skutkiem. W naszym świecie mamy aż nadto przykładów jak proces kształtowania takich osobowości może być nie tylko rzeczywisty, ale również zatrważająco prosty.

    4. Czy rodzina i znajomi wpłynęli jakoś na zamierzoną koncepcję?

    Tylko o tyle, że utwierdzili mnie w przekonaniu, że warto coś takiego napisać i wydać pod osąd szerszej publiki.

    5. Czy mały kociak ukazany ze swoim odbiciem na okładce nawiązuje niejako do głównej bohaterki i metamorfozy jaką przechodzi?

    Dokładnie.

    6. Czym tak naprawdę jest Organizacja? Podczas lektury bardzo mnie zafascynowała, jednak poskąpił Pan o niej jakichkolwiek informacji. Czy możemy liczyć na rozwinięcie tego wątku w kolejnych tomach?  
    Powiedzmy, że w drugim tomie pojawi się nieco więcej odpowiedzi.
     

    7.Instruktorzy, którzy nauczają adeptów są niesamowici, jednak brak informacji na ich temat. Może zdradzi pan coś chociaż o jednym z nich, np. moim ulubieńcu Gortexie? A może przyjdzie nam ich lepiej poznać w kolejnych tomach?  
    Instruktorzy to po prostu „mistrzowie” na swoistej „emeryturze”, jednak w każdej chwili gotowi do zmobilizowania. Natomiast historia każdego z nich jest na swój sposób inna, tak jak życiorys każdego człowieka będzie zawsze na swój sposób oryginalny. O Gortexie mogę powiedzieć jedynie tylko tyle, że dopuszczał się różnych czynów, o których niełatwo było mu później zapomnieć.   Dalsza część wpisu dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  11. Artius
    ?Miejska biblioteka publiczna w Wolbromiu zaprasza na narodowe czytanie ?Lalki? Bolesława Prusa? ? taki oto napis widnieje na plakacie reklamującym 4 edycje ogólnopolskiej akcji pod patronatem prezydenta RP ?Narodowe czytanie?. Jako, że jesteśmy związani z literaturą nie mogło nas zabraknąć na tak ważnym spotkaniu kulturowym. Wszystkich chętnych, a nie mogących bezpośrednio uczestniczyć w tym niezwykłym wydarzeniu zapraszamy do lektury relacji z tego wydarzenia.



    4 września o godzinie 11 na rynku w Wolbromiu miało miejsce bardzo interesujące forum dotyczące Bolesława Prusa i jego twórczości. Pomimo niesprzyjającej pogody organizatorom udało się wyjść naprzeciw i przygotować unikatowy wystrój, który tylko potęgował wiszący w powietrzu klimat. Zaaranżowany w stylu epoki namiot pomieścił wielu gości, którzy zaciekawieni tym niecodziennym widokiem sami pragnęli zajrzeć do środka. Niektórzy oczarowani tym co ujrzeli, pozostali do końca. Reszta przechodniów niestety nie wytrwała długo, jednak nie wiedzą co stracili.
    Program został rozpoczęty od przypomnienia zebranym uczestnikom życiorysu Bolesława Prusa. Przeplatanie najważniejszych informacji z odpowiednimi fragmentami ?Lalki? było niezwykle trafnym pomysłem. Stylistycznie ubrani lektorzy dodawali całemu widowisku blasku. Muszę szczerze przyznać, że obsada została dobrana perfekcyjnie. Serdeczne gratulacje należą się pani Agacie Pabian, pani Barbarze Koniecznej, pani Monice Barczyk i panu Sylwestrowi Cieślikowi. Kostiumy, zachowanie, mimika, czy intonacja głosu ? te właśnie elementy w moim przekonaniu dodały barwy całości. Owe detale nie pozwalały się nudzić, przyciągały skupiony wzrok potencjalnego gościa.
    Dalsza część wpisu dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  12. Artius
    ?Wyobraź sobie, że już nigdy nie musisz się martwić o pieniądze. Twoja praca jest czystą przyjemnością, a Twoje życie niekończącym się pasmem sukcesów. Mieszkasz w największym, najbardziej zaawansowanym technologicznie mieście na świecie, kilometr nad ziemią, skąd rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na wszystkich tych nieszczęśników daleko w dole, którzy muszą brać kredyty i stać w korkach. Wyobraź sobie, że za chwilę do nich dołączysz.? ? to właśnie ten soczysty opis przyciągnął moją uwagę i zachęcił mnie do sięgnięcia po tę książkę. Idealne, beztroskie życie jest marzeniem wielu ludzi, jednak jak się łatwo domyślić, okupione jest ono wieloma trudnościami. Nie wszyscy przecież mogą mieć tak dobrze. Czy utrata całego dorobku, wraz z "boskim" życiem, może stać się początkiem nowego? Jeżeli chcecie się tego dowiedzieć to zapraszam serdecznie do lektury książki Rafała Cichowskiego pt. ?2049?.




    Głównym bohaterem jest Robert Welkin, który prowadzi bardzo radosne życie, pełne luksusu. To osoba spełniona, posiadająca wiele dóbr materialnych, ogólnie rzecz ujmując niczego mu do szczęścia nie brakuje. Mieszka on w mieście Ketra, w sektorze A, które jest szczytowym osiągnięciem technologicznym. To swoista utopia, obraz niemożliwego ideału, który dostępny jest tylko dla nielicznych wybrańców. Właśnie takim typem człowieka jest główny bohater. To bardzo beztroska osoba, która w aktualnym życiu nie przejmuje się dosłownie niczym. Na samym początku myślałem, że Robert będzie nadąsanym "paniskiem", jednak jak się okazało grubo się myliłem. Wraz z biegiem wydarzeń jego osobowość zmienia się nie do poznania, staje się zupełnie inną osobą. W jednym momencie jego życie obraca się o 360 stopni i traci dosłownie wszystko, nawet miejsce w ?boskiej loży?. Bezprawne zesłanie do sektora B uwidacznia jego zaradność, strach, panikę, a nawet głębsze uczucia, które do tej pory były nieosiągalne. Zmiany jakie zaobserwujemy w tym przypadku będą naprawdę interesujące, autor bardzo zręcznie manipuluje tym bohaterem, chcąc ukazać jak los może zmienić perspektywę i nastawienie jednostki do otaczającego ją świata. W każdym bądź razie to postać bardzo zaskakująca, posiada misję i wyraża ją w innowacyjny sposób. Osobiście przypadła mi do gustu i nie mogę sobie wyobrazić na jego miejscu nikogo innego.
    Nie byłbym sobą, gdybym nie wtrącił kilku słów o pozostałych postaciach, jakie przygotował autor. Na tym polu poziom jest naprawdę wysoki, pan Rafał dobrał towarzyszy w iście genialny sposób , nadając im indywidualności i ostrego charakteru. Mieszanka z jaką przyjdzie się nam spotkać jest wybuchowa, ale w sposób pozytywny. Nawet najkrótsza scena z tajemniczym ?szamanem?, lub Leonardem wywołuje na twarzy delikatny uśmiech. Pomysłowość niektórych postaci, sposób przedstawienia ich szatańskich pomysłów, czy też ich wykonanie są najlepszymi atutami, zaraz po nich samych. Naprawdę nie wiem, kiedy ostatnio miałem do czynienia z grupą tak świetnie dobranych towarzyszy. Bawiłem się z nimi znakomicie, żałuje tylko, że tak krótko.
    Historia przedstawiona na łamach książki jest bardzo intrygująca, wciąga czytelnika swoją tajemniczością już od samego początku. Obraz jest ukazany z perspektywy głównego bohatera, co pozwoli nam jeszcze bardziej zagłębić się w jego psychice. Fabuła jest wartka, nie zatrzymuje się w miejscu na żadnej stronie. Całość jest starannie przemyślana. To niestandardowa opowieść, której szczegóły nie ulatują zaraz po przeczytaniu. Autor na łamach swojej powieści zadaje wprost trudne pytania, nie owija niczego w bawełnę. Poruszane tematy są nam dość bliskie, jednak niektóre z nich mogą być ?iluzoryczne?. To ciekawe połączenie, które nadaje całości efektu ?jeszcze jednej strony?. Fabuła nie pozwoli się nudzić, nawet najbardziej wymagającym czytelnikom, oferuje naprawdę wiele, chociaż cała powieść nie jest obszerna. Przedstawione zostają nam wyłącznie konkrety, bez zbędnej otoczki. Taki minimalizm nie każdemu może się spodobać, lecz w tym przypadku to naprawdę dobre posunięcie.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  13. Artius
    Zapraszamy na wspólną przygodę z książkami ze świata gry Minecraft, zaczynamy od dziewięcio-tomowej serii "Przygody w świecie Minecrafta". "Herobrine powstaje" to jej pierwszy tom.



    Josh i Andre, głowni bohaterowie książki, są fanami gry Minecraft, w dodatku ich ojciec pracuje w rządowym laboratorium, w którym znajduje się prototyp komputera i kabiny umożliwiającej przeniesienie się bezpośrednio do świata gry za sprawą symulacji wirtualnej rzeczywistości. Brzmi wspaniale, czyż nie? Chłopcy również tak uważają, do momentu aż jeden z nich nie zostaje uwięziony w świecie swojej ulubionej gry. Wszystko za sprawą tytułowego Herobrine - zdawałoby się fikcyjnej postaci z legend rozpowiadanych przez innych graczy.
    Przyznam, że zaczynając lekturę czułam się nieco zagubiona. Nie jestem fanką gry, owszem grałam w nią, ale raczej krótko, chcąc jedynie sprawdzić, co zawiera w sobie takiego, iż zyskała grono wielbicieli na całym świecie. O ile podstawowe nazwy i przedmioty z gry były mi znane, to dla przykładu nie miałam pojęcia czym lub kim jest tytułowy Herobrine, w książce zaś nie jest to do końca wytłumaczone. Widać autor zakładał, że po serię sięgną osoby obeznane ze światem gry. Na szczęście w dobie internetu nie zajęło mi dużo czasu odnalezienie legendy o Herobrine. Autor powinien jednak wziąć pod uwagę, że nią każdemu będzie się chciało przerywać lekturę, by zasięgnąć informacji o tym, co czytają.
    Pozycja przeznaczona jest dla młodych czytelników i oczywiście fanów gry, którzy będą w stanie docenić zawarte w historii smaczki i ploteczki ze świata Mincerafta. Dziecięcy bohaterowi rzuceni w wir niebezpiecznych przygód w świcie zbudowanym z kwadratowych bloków, przygoda, której akcja dzieje się jednocześnie w dwóch światach: rzeczywistym i wirtualnym z pewnością dostarczą czytelnikowi sporo rozrywki, mimo nieskomplikowanej fabuły.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  14. Artius
    ?Pod kloszem? autorstwa Meg Wolitzer to kolejna pozycja dla młodzieży poruszające ważne dla młodych ludzi problemy. W tym wypadku autorka skupiła się na cierpieniu i tym jak na nie reagujemy. To, co na jednych nie zrobi większego wrażenia, innych pozbawi chęci do życia i sprawi, że stracą kontakt z rzeczywistością. Czy lekarstwem na cierpienie może być lektura powieści, której autorka popełniła samobójstwo, nie będąc w stanie samej poradzić sobie ze swoimi problemami? Serdecznie zapraszam do wspólnego udziału w lekcjach ?Specjalnych zagadnień z literatury angielskiej? gdzie przekonacie się o tym na własnej skórze.




    Jam Gallahue ? główną bohaterkę powieści poznajemy w dniu, gdy jej rodzina wysyła ją do Wooden Barn, szkolnego ośrodka terapeutycznego w Vermoncie. Zmiana otoczenia oraz specjalistyczna opieka na miejscu ma pomóc dziewczynie otrząsnąć się po śmierci jej chłopaka ? Reeve?a, Brytyjczyka z wymiany. Choć związek dwojga młodych ludzi trwał nieco ponad miesiąc Jam wierzyła iż spotkała tego jedynego, a śmierć Reeve?a sprawiła iż dziewczyna straciła zainteresowanie resztą świata. Przestala się uczyć, rozmawiać z przyjaciółmi i rodziną, odcinając się od wszystkich i wszystkiego. Lekarstwem miała się okazać zmiana otoczenia oraz zajęcia ze ?Specjalnych zagadnień z literatury angielskiej? prowadzonych dla niewielkiej, wybranych osobiście przez nauczycielkę grupy uczniów. Kiedy uczestnicy owych zajęć otrzymują zadanie prowadzenia pamiętników, okazuje się, że dzięki nim trafiają do innego świata, w którym wszystko jest tak jak chcieli żeby było, zanim nastąpiły wydarzenia, które odmieniły ich życia w najgorszy możliwy sposób. Nazywają to miejsce Belzharem.
    ?Pod kloszem? łączy w sobie kilka interesujących pomysłów, których nie sposób nie docenić. Najważniejszymi z nich są oczywiście nietypowe zajęcia specjalne oraz sam Belzharem. Pomysł, aby na zajęciach ?dla nadwrażliwych osób? u których występują ?utrzymujące się skutki urazu psychicznego? omawiać depresyjną autobiograficzną powieść autorki, która popełniła samobójstwo - Sylvii Plath, mocno mną wstrząsnął. Z resztą nie tylko mną, ale i bohaterami książki. Równie wielkim szokiem były wizyty w Belzharem, świecie w którym czas stanął w miejscu i to dosłownie. Bohaterowie mogą tam spędzać czas z osobami, które utracili, Jam znowu jest z Reeve?em, jednak nie może się z nim dzielić tym, co obecnie przeżywa, chłopak jakby jej nie słyszał. Mogą jedynie na nowo przeżywać czterdzieści jeden dni, które spędzili ze sobą. Czytelnik zaś powoli zatraca jasność tego co dzieje się naprawdę, a co jest tylko wytworem wyobraźni przebywających w ośrodku podopiecznych. Dodatkowo przeskoki miedzy wydarzeniami teraźniejszymi, a wspomnieniami bohaterów pogłębiają uczucie dezorientacji podczas lektury.
    Zakończenie historii z pewnością zasługuje na uwagę. Nie tylko ze względu na fakt, że zaskakuje czytelnika, ale raczej dlatego, że wywraca całą opowieść do góry nogami. Nie chce zbyt wiele zdradzać, ale osobiście czułam się mocno oszukana i nie do końca spodobała mi się ścieżka jaką obrała autorka. Zmieniło się także moje postrzeganie głównej bohaterki i jeżeli można tak powiedzieć straciłam resztki szacunku do niej. Zaczęła mi się wydawać intruzem w Wooden Barn, który dostał się tam może nie tyle, że niepotrzebnie, ale z pewnością odebrał miejsce komuś, kto bardziej potrzebował i zasługiwał na pomoc jaką mógł tam otrzymać.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  15. Artius
    Kontynuujemy przygodę z jednym z najsławniejszych dzieł z gatunku fantasy - trylogią "Władca Pierścieni" J.R.R Tolkiena. Serdecznie zapraszamy do lektury recenzji drugiego tomu zatytułowanego "Dwie Wieże".




    Drużyna Pierścienia zostaje rozbita. Po stracie Gandalfa oraz Boromira morale członków wyprawy spadają, jednak mimo utraty towarzyszy Frodo, z nieodłącznym Samem, kontynuują wyprawę ku Górze Przeznaczenia. Meriadok i Peregrin trafiają do niewoli, schwytani przez bezlitosnych orków, pędzących przez stepy Rohanu, nie wiedzą, że ich tropem wyruszyli pozostali członkowie Drużyny - elf Legolsa, krasnolud Gimli i człowiek Aragorn. Jednak czy uda im się uratować przyjaciół zanim Ci wpadną w łapy władcy Isengardu. Nie wszystko jednak pójdzie tak jak tego oczekiwali bohaterowie, a czytelnik wraz z nimi będzie mógł spotkać jeźdźców Rohanu, zapuścić się w głąb puszczy Fangorn, gdzie żyją Entowie oraz w wiele innych niezwykłych miejsc. Mówiąc krótko czeka nas jeszcze więcej przygód niż podczas lektury pierwszego tomu. Całość nabierze także dużo mroczniejszego i cięższego klimatu, nie tylko za sprawą brzemienia jakim jest Jedyny Pierścień i bliskości Mordoru.
    Świat Śródziemia nadal zachwyca, pomimo tego iż odkrywa przed czytelnikiem również swoje mroczniejsze oblicze, w postaci miejsc pod władzą sił zła oraz tych, które uległy zniszczeniu zmiecione powiększająca się potęgą mroku. Jednak nawet w otaczających bohaterów ciemnościach, przeżywanych przez nich chwil zwątpienia, samotności i grozy, nie zapominają oni o solidarności oraz wierności przyjaciołom.
    Podczas lektury drugiego tomu czekają na nas epickie bitwy, od których będzie zależał los całego Śródziemia. Niezwykły opis bitwy pod Helmowym Jarem, relacjonowany przez bohaterów w trakcie walk, czy relacja z wydarzeń pod Isengardem z pewnością pozostaną na długo w pamięci każdego czytelnika.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  16. Artius
    ?Akademia Dobra i Zła? zachwyciła mnie już od pierwszych stron i z niecierpliwością wypatrywałam możliwości powrotu do świata baśni. Bo choć historia wydawała się zakończona okazuje się, że autor niejednym może jeszcze czytelnika zaskoczyć. Co czeka na nas w drugim tomie serii, jak wygląda tytułowy świat bez książąt? Zapraszam do lektury, równie magicznej i wciągającej co jej poprzedniczka.



    Sofia i Agata wywalczyły swoje szczęśliwe zakończenie i powróciły do swojej rodzinnej wioski, gdzie mieszkańcy traktują je jak bohaterki. Dziewczyny przełamały klątwę Dyrektora Akademii i nikt już się nie musi obawiać, że jego dziecko zostanie porwane i zniknie na zawsze w świecie baśni. Jednak nie wszystko jest takie jakby tego sobie życzyły, choć Sofii udaje się poskromić znajdująca się w jej wnętrzu wiedźmę, Agata wciąż obawia się jej powrotu. W dodatku obecność przyjaciółki wydaje się jej już nie wystarczyć i niedoszła księżniczka zaczyna marzyć o czymś więcej. Jej życzenie otwiera na nowo zakończoną już baśń i ponownie kieruje bohaterki do Akademii Dobra i Zła. Tyle, że nic nie jest tutaj takie jak to zapamiętały. Zamiast podziału na Dobro i Zło, świat podzielił się na Dziewczyn i Chłopców, nieustannie ze sobą walczących. Zawszanki i Nigdziarki walczą ramię w ramię by zniewolić niepotrzebnych im by żyć Długo i Szczęśliwie chłopców, Ci zaś pragną ze wszystkich sił odzyskać należne im miejsce w baśniach.



    Autor ponownie zaprasza czytelnika do świata baśni, które dobrze znamy, wywracając je do góry nogami i eksperymentując zmieniając ich treści. Tym razem czytelnik zobaczy jak wyglądałby ?Świat bez książąt?, gdzie kobieta sama jest w stanie wywalczyć swoją wolność i niezależnie rządzić państwami i poddanymi. Bez spędzania godzin przy lustrach, pielęgnacji urody i innych tego typu czynnościach Zawszanki odkryją wiele innych talentów, które przedtem były dla nich niedostępne. Zmiany dotkną też Nigdziarek, które dla odmiany zaczną eksperymentować z dietami i pielęgnacją urody, którą wcześniej musiały niszczyć. Niektórzy książęta zapominają zaś o swojej godności i zasadach jakimi powinien kierować się szlachetnie urodzony i zmieniają w bandę brudnych i obdartych dzikusów. Nie wszyscy bohaterowie ulegną jednak zmianom i zachowają zdrowy rozsądek, nie zgadzając się z nowym porządkiem jakie narzuciło Akademii zakończenie baśni Agaty Sofii. Autor poprzez zachowanie bohaterów pokazuje wiele stereotypów, które przylgnęły do przedstawicieli poszczególnych płci, niekiedy je wyśmiewając, niekiedy pokazując, że choć się z nimi nie zgadzamy jest w nich ziarno prawdy. Co ważniejsze jednak udowadnia, że dzięki różnicom i złożonej naturze zarówno chłopców jak i dziewczyn dopiero razem są w stanie stworzyć najpiękniejszą baśń.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  17. Artius
    Miasto jest niczym żyjący organizm, nieustannie się zmienia. Coś przemija, by na jego miejsce powstało coś nowego. W codziennym pędzie nie zawsze jednak zauważamy te zmiany, bądź mijamy je obojętnie nie poświęcając im większej uwagi. Są jednak osoby, które przemierzają ulice w poszukiwaniu właśnie takich przemijających elementów i zbierając je, tworzą niezwykłe kolekcje. ?Street Art & Poetry of Wrocław? jest właśnie tego typu nietypową kolekcją. Zapraszam abyście razem ze mną odkryli inne, często niedoceniane oblicze Wrocławia przedstawione w tym nietypowym albumie.



    Murale, graffiti, jak i inne formy sztuki powstającej w miejscach publicznych są różnie odbierane przez jego mieszkańców oraz przejezdnych. Dla niektórych są one formą sztuki, często niedocenianej, inni uznają je za element szpecący, który powinien zniknąć z przestrzeni miasta. Niezależnie od tego jakie mamy zdanie, nie da się jednak ukryć iż jest to nieodłączny element przestrzeni w której żyjemy. Praktycznie niezależnie od tego gdzie pójdziemy natkniemy się na owe, w większości anonimowe, dzieła. Niektóre odpychające, inne zaskakujące swą odmiennością, bądź po prostu zachwycające głębią czy też formą, jaką przybrały, sprawiają, że nie raz przystaniemy na dłużej zastanawiając się nad tym, co twórca chciał w ten sposób przekazać. Ta nietypowa twórczość ocierająca się o nazwanie jej sztuką, jest obecna w życiu codziennym każdego mieszkańca miasta, jednak często o niej zapominamy bądź też mijamy obojętnie zajęci swoimi sprawami. Niewiele się o niej mówi, a co dopiero pisze. Jednak są ludzie, dla których stanowią swego rodzaju pasję.



    Dowodem na to jest ?Street Art & Poetry of Wrocław? ? niezwykły album, w którym zebrane zostały aż 53 fotografie wrocławskich murali. Zdjęcia te wykonał Wojciech Majczak na przestrzeni kilkunastu lat fotografując ściany i mury Wrocławia. Jednak nie tylko ze względu na tematykę zdjęć album stanowi swego rodzaju nowość, ale także i wyzwanie zarówno dla jego autorów jak i czytelników. W albumie pokuszono się bowiem o zestawienie fotografii ulicznej sztuki wraz z poezją, co jest nietypowym i nowatorskim zagraniem, łączącym zdawałoby się dwa bardzo odległe i różne od siebie światy. Dzieła ocierające się o sztukę połączone zostały z wierszami 23 wrocławskich i świdnickich młodych poetów i poetek, wybranych przez drugiego autora albumu - Jacka Inglota. Wiersze stanowią swoisty komentarz dla prezentowanych murali. To nietypowe połączenie dwóch, zdawałoby się odmiennych, a na pewno niestykających się ze sobą na co dzień, światów, ulicznej sztuki i poezji stanowi główny atut albumu wyróżniający go spośród innych pozycji. Choć już sam fakt stworzenia albumu poświęconego muralom czyni ?Street Art. & Poetry od Wrocław? dziełem innowacyjnym i pionierskim na rynku.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  18. Artius
    ?Na nieodległej planecie prowadzony jest ewolucyjny eksperyment, nadzorowany przez surowego profesora Rau. Po jego zaskakującej śmierci stanowisko obejmuje młody i ambitny doktor Arte, twórca przełomowej substancji Pe.eS. 17 wykorzystywanej w badaniach. Jak się okazuje profesor skrywał pewien sekret?? ? niezmiernie interesujący opis z okładki porwał mnie bez reszty. Jego połączenie wraz z intrygującym tytułem sprawiło, że musiałem dostać tą pozycję w swoje ręce. Czy ewolucja żywych istot jest tylko ślepym przypadkiem? Gdzie w tym wszystkim znajduje się ludzki czynnik, oddzielający nas od reszty stworzeń? Czy można kontrolować proces ewolucji w warunkach laboratoryjnych? Jeżeli pragniecie odpowiedzi na powyższe pytania, to zapraszam serdecznie do lektury ?Ciekawości? autorstwa Pauliny Hirudo.



    W natłoku postaci jakie napotkamy na naszej drodze i priorytetów ich zadań, niezmiernie ciężko wytypować mi głównego bohatera. Dawno nie znalazłem się w podobnej sytuacji, w której to najważniejsza postać może posiadać dwie formy, lub może jej w ogóle nie być. Zmuszony do wskazania kluczowego dla historii osobnika, wybrałbym z całą pewnością profesora Rau, gdyż to jego poczynania popychają wszystko do przodu. W swojej dwoistości jest to postać niezmiernie spójna, posiadająca własne zdanie, ideały, oraz plany. Nie jest to ideał, który porwie tłumy, lecz można w nim doszukiwać się pewnych pozytywnych cech. W swojej grubiańskiej, ideologicznej skorupie da się dostrzec sumienność, pracowitość i zaangażowanie. To po prostu typowy naukowiec fanatyk, ze wszystkimi wadami i zaletami.
    Pozostawiając kwestię głównego bohatera na boku, skupmy się na pozostałych osobach postawionych na naszej drodze. W tej materii nie jest dobrze, ale tragedią nazwać tego nie można. Ważniejsze, czy też niszowe postacie poboczne są po prostu manekinami, lalkami, które skrzętnie odgrywają swoje role. Nie ma w nich krztyny polotu czy indywidualizmu. Pragnąłem otrzymać od nich coś więcej, lecz nie było mi to dane. Przez całą lekturę starałem dostrzec jakieś pozytywy, lecz z marnym skutkiem. Autorka poległa na tej linii w całej rozciągłości. Wystarczyło troszkę dopracować szczegóły, tchnąć odrobinkę życia w te puste powłoki, a całość by na tym zyskała.
    Świat po którym będziemy się poruszać jest tak ograniczony i sterylny, że brakuje słów. Nie musi to być uznane jako negatyw, lecz oczekiwałem czegoś bardziej rozbudowanego. Już sam motyw przewodni tego dzieła pobudzał moją wyobraźnie, a w zamian otrzymałem odgrzewanego kotleta. To zwykły zlepek światów znanych z innych książek, z lekkimi modyfikacjami, które są stłamszone przez ogół. Osobiście ubolewam nad zmarnowaniem takiego potencjału, dodanie rozbudowanych opisów nowego świata mogło uratować to dzieło. Tak czy inaczej gołym okiem widać, że autorce po prostu nie chciało się wysilać. Droga na skróty stała się kolejnym gwoździem do trumny.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  19. Artius
    ?Figle w fokarium. O fokach z Helu? Marcina Sendeckiego to kolejna pozycja z serii Czytam sobie Poziom 1 dla zaczynających przygodę z czytaniem. Co niesie ze sobą ta wesoła i kolorowa wyprawa? Zapraszam do lektury.



    Autor rozpoczyna książeczkę od przedstawienia jej bohaterów: Bubasa i Undy, parki fok zamieszkujących fokarium w Helu. Przedstawia podstawowe informacje o tych pięknych zwierzętach, a następnie opisuje ich dom, pokazując czytelnikowi jak wygląda opieka nad zwierzętami. Nie ulega wątpliwości, że poza ciekawą historią, przedstawioną w atrakcyjny dla najmłodszych sposób, autor uczy dzieci.






    Tak jak w przypadku poprzedniej recenzowanej przez nas pozycji z Poziomu 1, tak i ?Figle w fokarium? charakteryzuje duża liczba kolorowych ilustracji, pojedyncze, krótkie zdania na każdej stronie oraz wyrazy zapisane głoskami, by ćwiczyć umiejętność głoskowania. Nie zabrakło też rzecz jasna naklejek, dyplomu i zadań, dzięki którym sprawdzicie co dzieci wyniosły z lektury, ale także zachęcicie do dalszego poznawania fok i Helu.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  20. Artius
    Zastanawialiście się kiedykolwiek co by było, gdybyście w danym momencie podjęli inną decyzję? Jak kluczowe momenty odmieniły Wasze życie i co by było, gdybyście zdecydowali się pójść wtedy inną drogą? Takie pytania zrodziły teorię wieloświatów, która zakłada istnienie równolegle alternatywnych światów, w których życie tej samej osoby może przyjąć zupełnie inny obrót i sprawić, że będzie zupełnie kimś innym, bądź wręcz przeciwnie, w danej rzeczywistości nie będzie wcale żyła. Pomysł jest o tyle ciekawy i daje duże pole do popisu, że bez wahania sięgnęłam po debiutancką powieść Leonarda Patrignaniego ? ?Wszechświaty", otwierającą sagę o tym samym tytule. Przekonajcie się, jakie wrażenia przyniosła wędrówka po wieloświatach w towarzystwie bohaterów powieści.
    Alex Loria i Jenny Graver są rówieśnikami. I choć Alex mieszka w Mediolanie, a Jenny w Melbourne, a co ważniejsze nigdy się nie spotkali, pałają do siebie szczerym uczuciem. Jak to w ogóle możliwe? Oboje bohaterów posiada pewien dar, który równie dobrze można nazwać by przekleństwem, który sprawia, że mogą się ze sobą komunikować za pomocą siły umysłu. Od najmłodszych lat połączeni, czują silną więź, z jednej strony wspaniałą, dzięki świadomości, że mają kogoś bliskiego, który cały czas o nich myśli, z drugiej przerażającą ze względu na obawy iż to wszystko jest tylko wymysłem, chorymi urojeniami. Wszystko trwa do momentu gdy oboje stwierdzają iż muszą się spotkać i dowiedzieć prawdy. Tak zaczyna się podróż na drugi koniec świata, a raczej jak szybko się przekonamy, wyprawa przez wiele alternatywnych światów, która przyniesie nowe pytania i groźbę zagłady dla całej planety.
    Czytając krótki opis fabuły książki spodziewałam się popularnego ostatnio schematu polegającego na wykreowaniu dwójki zakochanych w sobie bez pamięci młodych ludzi, którzy z pewnych powodów nie mogą być razem i zrobią wszystko, by to zmienić. I z początku rzeczywiście się na to zapowiadało. Alex i Jenny połączeni dziwną więzią, rozdzieleni przez fakt iż każde z nich żyje w innej rzeczywistości, rozpoczynają trudną wyprawę przez różne światy poszukując wyjaśnienia ich dziwnych mocy, ale przede wszystkim sposobu, by być razem. I choć uczucie między bohaterami stanowi siłę napędową całej historii, trudno powiedzieć, by wątek dominował opowieść i w jakikolwiek sposób nużył podczas lektury. Autor miał naprawdę ciekawy pomysł i z zapartym tchem odkrywamy istnienie i sposób funkcjonowania rzeczywistości alternatywnych. Jednocześnie zarówno za bohaterami jak i za czytelnikiem chodzi jedno zasadnicze pytanie: Czy to wszystko dzieje się naprawdę, czy stanowi wyłącznie wymysł chorego umysłu? Jest to niewątpliwy plus, który przyprawia czytelnika o miły dreszczyk.
    "Wszechświaty" czyta się szybko i przyjemnie, głownie za sprawą lekkiego języka i barwnych opisów. Wielowątkowość historii i odkrywanie przed czytelnikiem kolejnych kart oraz łączenie z pozoru niezwiązanych ze sobą wydarzeń sprawiają, że trudno się oderwać. Równie ważny jest również fakt iż Alex i Jenny nie są jedynymi wartymi uwagi postaciami przewijającymi się na kartach książki. Na szczególną uwagę zasługuje chociażby przyjaciele Alexa - przykuty do wózka inwalidzkiego Marco, bez którego dwójka zakochanych nigdy by się nie spotkała.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  21. Artius
    Pogoda obecnie nie sprzyja pracy w ogrodzie, jednak już teraz warto pomyśleć i zaplanować pracę na przyszły rok, tak by później rozkoszować się ciszą i spokojem, dorodnymi plonami, bądź po prostu z dumą cieszyć się własnym skrawkiem zieleni. Nie zawsze jednak wiemy jak i kiedy zabrać się do pracy. W tym celu warto sięgnąć po poradnik, który pomoże nam zorganizować i zagospodarować nie tylko własny ogród, ale także balkon i cieszyć się dobrze i miło spędzonym czasem wolnym. Czy ?Wpływ Księżyca 2016. Poradnik ogrodniczy z kalendarzem na cały rok? Witolda Czuksanowa pomoże nam w osiągnięciu tych celów? Zapraszam do lektury.



    Sięgając po ?Wpływ Księżyca 2016? należy brać pod uwagę, iż jest to pozycja przeznaczona dla osób, które prace w ogrodzie traktują, jako hobby, zajęcie, gdy nie ma się zbyt wiele wolnego czasu, a jednak pragnie się go wykorzystać w sposób aktywny. Autor pokazuje więc jak, przysłowiowo mówiąc ?robić, żeby się nie narobić?. Przy niewielkim nakładzie czasu i pieniędzy uzyskując pożądany efekt, niezależnie czy skupiamy się na pięknych kwiatach, warzywach czy owocach.



    Poradnik podzielony jest na miesiące, a w każdym z nich znajdziemy kartkę z kalendarza z oznaczonymi różnymi kolorami okresami. Pokazują one wpływ poszczególnych faz Księżyca na rośliny i glebę i podpowiadają, na jakich czynnościach powinniśmy się wtedy skupić. Dla przykładu dni brązowe (okres, gdy Księżyca ubywa) jest odpowiedni an nawożenie i zasilanie gleby składnikami odżywczymi, itd. Książka obfituje w rady i wskazówki, opisy roślin i środków, które warto wykorzystać w ich uprawie. Mówiąc krótko, wszystko to, czego potrzebujemy i oczekujemy po tego typu pozycji. Dodatkowo wewnątrz znajdziemy również przepisy kulinarne na dania, które możemy przyrządzić z wyhodowanych przez nas roślin.



    Autor zwraca się do czytelnika w sposób przystępny, niewymagający fachowej wiedzy starając się w jak najprostszy sposób przekazać mu własną wiedze i doradzić jak powinien postępować. Sprawia to, że całość jest łatwa i przyjemna w odbiorze.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  22. Artius
    Jennifer Strange powraca w drugim tomie wyładowanym magią i jeszcze większą dawką humoru. Jakie kłopoty tym razem czekają agencję Kazam? I jakie wyzwania staną na drodze naszej dzielnej menedżerki? Oraz gdzie w tym wszystkim znajdzie się miejsce dla tytułowego Kwarkostwora? Serdecznie zapraszam do lektury ?Pieśni Kwarkostwora?.



    Poziom magicznej energii znowu rośnie, a czarodzieje z agencji Kazam nie mogą narzekać na brak zajęć. Coraz to nowsze zlecenia nie tylko zapewniają im zarobek, ale i stanowią nie lada wyzwanie. Znalezienie pierścienia, który wcale nie chce zostać odnaleziony, to dopiero początek przygody, a na horyzoncie szykuje się naprawdę gruba robota. Odbudowa dawno zawalonego mostu to nie jest kaszka z mleczkiem, nawet dla zgranego zespołu z Kazam. Tym bardziej, że na drodze do celu staje konkurencyjna firma wspierana przez króla Snodda IV. Jakie niecne plany tym razem wprowadzi w życie, by przejąć władzę nad magią? I co będzie musiała zrobić Jennifer by sztuka magii nie dostała się w ręce skorumpowanego władcy?



    To i o wiele, wiele więcej Jasper Fforde zawarł na kartach drugiego tomu ?Kronik Jennifer Strange?. Pojawią się znani z poprzedniego tomu bohaterowie, jak i zupełnie nowi nie mniej interesujący. Na szczególną uwagę zasługuje z pewnością Kiedyś Cudowna Boo, kobieta nie tylko o wyjątkowo mocnym charakterze i interesującej pasji, ale także intrygującej przeszłości. Także główny antagonista, w postaci szefa konkurencyjnej firmy, czarodziej Blix Zadziwiający, nie pozwoli czytelnikowi na chwilę nudy. Nie można także zapominać o tytułowym bohaterze, bo choć na pojawienie się Kwarkostwora trzeba będzie trochę poczekać, jego rola będzie niezwykle ważna.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  23. Artius
    Po lekturze "Baśniarza", który niesłychanie mnie zachwycił, nie mogłam długo czekać, przed sięgnięciem po kolejną książkę Antonii Michaelis. Tym razem w ręce wpadł mi tytuł "Dopóki śpiewa słowik". Przekonajcie się, czy autorce udało się po raz kolejny mnie zaczarować i zszokować opowiedzianą historią.



    Osiemnastoletni Jari po zdaniu egzaminu zawodowego postanawia wykorzystać ostatnie dni wolności i wyrusza na samotną wycieczkę w góry. Nie spodziewa się, że to co miało być trzytygodniową wyprawą do lasu, chwilą zapomnienia przed powrotem do uporządkowanego świata, na zawsze odmieni jego życie. A wszystko to za sprawą przypadkowego spotkania z brzydką kobietą o imieniu Jascha, która zaprasza go do swego domu w głębi kniei. Jednak im głębiej Jari zapuszcza się w mroczne ostępy lasu, tym bardziej to, co wydawało się brzydotą zmienia się w pociągające piękno, a kobieta zaczyna odkrywać swoje prawdziwe oblicze. Zmysłowa gra i oszałamiająca uroda sprawią, że zechce ją lepiej poznać, a tym samym zapomni o rzeczywistości poza lasem. Zwabiony do świata pełnego magii i erotyzmu z czasem zacznie jednak szukać odpowiedzi, na z początku ignorowane, niepokojące pytania. Domek w środku lasu i jego mieszkanka skrywają w sobie bowiem wiele mrocznych tajemnic...
    Autorka po raz kolejny wciągnęła mnie w historię z jednej strony magiczną, jakby wyrwaną z innego świata, z drugiej zaś brutalnie rzeczywistą. Podczas lektury "Dopóki śpiewa słowik" czułam zagubienie bliskie temu, które towarzyszyło mi przy "Baśniarzu". Rzeczywistość i fikcja przeplatały się ze sobą w taki sposób, że niekiedy trudno było rozróżnić jedno od drugiego. Nie jest to bynajmniej minus, a wręcz przeciwnie - gdyby zabrakło tego elementu czułabym się bardzo rozczarowana. Gdyż właśnie za tą grę na pograniczu snu i jawy pokochałam twórczość Antonii Michaelis. Jestem jednak świadoma, że nie każdemu przypadnie to rozwiązanie do gustu. "Dopóki śpiewa słowik" należy bowiem do tych tytułów, w których zakochujemy się, bądź nienawidzimy je już od pierwszych stron.



    Poza samą historia na uwagę zasługuje także sposób w jaki autorka bawi się z czytelnikiem. Prosty i plastyczny język prowadzą czytelnika przez opowieść nie pozwalając ani na chwilę się od niej oderwać, ale co ciekawsze Antonia Michaelis często zdaje się podawać czytelnikowi gotowe rozwiązania i odpowiedzi nurtujące głównego bohatera, tylko po to by w następnej okazały się one zupełnie błędne. Zmusza to do uważnej lektury i poszukiwania własnych odpowiedzi, a przy tym zapewnia sporo rozrywki, czyniąc książkę bogatszą.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  24. Artius
    ?Rosnące szeregi chrześcijan są prowadzone przez osobowości o sprzecznych poglądach, każda przekonana o swej nieomylności. Nowa religia, obiecująca rychłe nadejście Królestwa Bożego, zagraża Imperium i podważa obowiązujące wartości. Chrześcijanie są okrutnie prześladowani. Czy Jezus zmartwychwstał? A może jego śmierć upozorowano w imię interesów imperium rzymskiego?? ? niezwykle interesujące obietnice złożone na okładce szybko przyciągnęły mój wzrok. Czy rzeczywiście wiara oparta jest jedynie na konszachtach szczebla najwyższego? Co jeżeli tak naprawdę wszystko sprowadza się do ogromnego kłamstwa skrzętnie zatuszowanego przez ówczesne władzę? Jeżeli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania, to zapraszam was serdecznie do lektury książki Edwarda H. Gryfa pt. ?Przyjdź Królestwo Twoje: Władza i Wiara?.



    Historyczne powieści mają bardzo specyficzny charakter i ich podejście do tematu nie każdemu musi przypaść do gustu. Osobiście nie należę do zagorzałych fanów tego gatunku literackiego, jednak ten tytuł spodobał mi się już od samego początku. Jest w nim coś takiego, że nie sposób przejść obok niego obojętnym. To bardzo dziwne, lecz nietypowość tego dzieła jest jego największym atutem. Nie chodzi o to, o czym jest owe dzieło, tylko o sposób przekazu. Aby nie wprowadzać zbędnego zamieszania przejdźmy do rzeczy od samego początku.
    Trudno wyłonić spośród przedstawionych postaci tą najważniejszą, którą można z całą stanowczością nazwać głównym bohaterem. Na pewno na pierwszy plan wysuwa się kilka osób, lecz trudno charakteryzować je zbiorczo. Konstantyn, Sylwester, Carinus, Euzebiusz, czy niepozorna Mila. To niezwykle odrębne byty, które pomimo połączenia fabularnego świetnie wypełniają swoje role. W niektórych przypadkach zaślepienie misją danej postaci było tak ogromne, że podczas lektury miałem żywną ochotę takiego osobnika dekapitować. Podczas czytania zdarzyło mi się uronić niejedną łzę, co jest świadectwem ogromnych emocji targających bohaterami. Nie boją się oni uczuć, co czyni z nich ludzi z krwi i kości. Dodaje im to niesamowitego realizmu, przedstawienie strachu ówczesnych czasów jest fenomenalne.
    Kilka słów pragnę poświęcić też postacią mniej ważnym. Są naturalnie żywymi ludźmi, mają emocje, lecz to tylko zwykłe roboty wykonujące zaprogramowane zadanie. Nie ma w tym nic złego, nie są nachalni, nawet pasuje to do tego dzieła. Wszystko zostało przyszykowane i przestawione w taki sposób, iż czytelnikowi trudno dojść czy ma przed sobą marionetkę, czy człowieka. Całość nadaje niesamowitego smaczku, rzekłbym odrobiny pikanterii i autentyczności.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  25. Artius
    "Witajcie w Pamięci. W miejscu, w którym jedynym możliwym scenariuszem jest wspomnienie. Niekończąca się cisza między zakończeniem płyty i początkiem ukrytej ścieżki." Tymi słowami wita nas tytuł "Wszechświaty. Pamięć". Po dramatycznych wydarzeniach kończących poprzedni tom cyklu "Wszechświaty" razem z Alexem, Jenny i Marco ponownie stajemy twarzą w twarz z nowym wyzwaniem i poszukiwaniem odpowiedzi na niekończące się pytania.
    Alex, Jenny i Marco spotykają się ponownie w miejscu zwanym Pamięcią. Czy jest i co stało się z resztą świata? Te pytania towarzyszą bohaterom od pierwszych stron wprowadzając zamęt i powodując pierwsze utarczki miedzy zakochanymi. Jenny zrezygnowana otaczającą ich nową rzeczywistością będącą jedynie projekcją ich własnych wspomnień i zazdrosna o więź jaka jest między Alexem i jego przyjacielem, odgradza się od przyjaciół. Tymczasem Alex i Marco starają się odnaleźć wskazówki zawarte we wspomnieniach bliskich im osób, które pozwolą im zrozumieć nie tylko ich niezwykłe zdolności, ale także to co spotkało ich świat oraz ostatecznie znaleźć drogę wyjścia ze złotej klatki, w której się znaleźli.
    Tym, co zaskakuje nas w drugim tomie, jest kolejna koncepcja rzeczywistości stworzona przez autora. Po wieloświatach Leonard Patrignanii skupia się na tym czym jest ludzka pamięć, ukazując ją jako fascynującą i niezbadaną. Pozwalającą zapewnić człowiekowi przetrwanie, jak i stając się jego przekleństwem, więżąc człowieka w okowach własnych wspomnień - zarówno tych miłych, jak i niechcianych, które najchętniej odrzucilibyśmy w zapomnienie.
    Autor po raz kolejny wiąże ze sobą wielowątkową fabułę w mistrzowski sposób, zmieniając zagubienie i dezorientację bohaterów w logiczny ciąg wydarzeń, w którym każdy element ma swój cel i przeznaczenie. Rekompensując tym samym niekiedy powolne tempo akcji. Jedynym, co tak naprawdę mnie irytowało podczas lektury, była główna bohaterka i jej irracjonalna zazdrość o Marco. Na szczęście przybrana na początku poza zazdrosnej dziewczyny ustępuje na drugi plan i można się skupić na naprawdę ważnych aspektach całej historii.
    Seria trzyma poziom. Zarówno pod względem języka, fabuły jak i samego wydania. Sięgając po "Wszechświaty. Pamięć" naprawdę trudno nie zachwycić się okładką książki. Także nieco grubszy niż zazwyczaj spotykany w książkach papier sprawia, że książka jest bardziej wytrzymała, co niewątpliwie zasługuje na uwagę.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
×
×
  • Utwórz nowe...