Skocz do zawartości

Artius

Moderatorzy
  • Zawartość

    7050
  • Rejestracja

  • Wygrane dni

    2

Wpisy blogu napisane przez Artius

  1. Artius
    Startujemy z pierwszym konkursem! Już na wstępie mamy dla Was wyjątkowe nagrody ufundowane przez Wydawnictwo Albatros. Chodzi oczywiście o egzemplarze książki Starter autorstwa Lissy Pierce.
    Starter to wyjątkowa pozycja z gatunku science fiction, w której po raz kolejny samotna bohaterka stanie przeciwko systemowi.
    Nagrody: 2x książka ?Starter? Lissy Pierce od wydawnictwa Albatros.
    Zadanie konkursowe:
    Książka Starter rozpościera przed czytelnikami przerażającą wizję przyszłości, w której zginęli wszyscy ludzie pomiędzy 20 a 60 rokiem życia. Młodzi giną z głodu, rozpaczliwie walcząc o przetrwanie. Starym mijające lata przypominają o zaglądającej w oczy śmierci. Jedynym wyjściem na odzyskanie utraconej młodości jest wypożyczenie ciała. Jak wyobrażacie sobie owo wejście do ciała drugiego człowieka? Co czują dawca i biorca w chwili zamiany? Opiszcie proces ?wypożyczenia? w kilku zdaniach.

    Najciekawsze pomysły nagrodzimy książką! Życzymy powodzenia.
    Termin nadsyłania zgłoszeń: do 10 kwietnia, do północy.
    Ogłoszenie wyników: 12 kwietnia.
    Odpowiedzi na pytanie konkursowe prosimy wysyłać na adres: redakcjakztk@gmail.com
    W tytule maila należy napisać: Starter ? jak wiele jesteś w stanie poświęcić?
    W treści należy podać swoje imię, nazwisko oraz swój adres i numer telefonu, przyspieszy to wysyłkę nagrody w razie ewentualnej wygranej.
    Całe info dostępne na stronie pod TYM linkiem.
  2. Artius
    Z okazji wczorajszej premiery "Porządek rzeczy" od wydawnictwa Dreams startujemy z kolejnym konkursem, w którym do wygrania będą trzy egzemplarze książki! Życzymy wszystkim udanej zabawy i powodzenia. Tym bardziej, że zadanie jest bajecznie proste. I to dosłownie


    A tak prezentuje się nagroda!

    Zadanie konkursowe:
    Sabrina w nowej pracy jest odpowiedzialna za pisanie bajek dla najmłodszych użytkowników sieci. Jaką bajkę pragnęlibyście przybliżyć dzieciom na miejscu głównej bohaterki i dlaczego? Byłby to jakiś zabawny tytuł, a może wybralibyście coś pouczającego? Uzasadnijcie swój wybór w kilku zdaniach.
    Nagrody: trzy egzemplarze książki "Porządek rzeczy" od wydawnictwa Dreams.
    Trzy najciekawsze zgłoszenia zostaną nagrodzone egzemplarzem książki "Porządek rzeczy" od wydawnictwa Dreams.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  3. Artius
    Nie powinno wybierać się książek na podstawie okładki, gdyż jak wiadomo nie szata decyduje o treści i wartości dzieła. Nie ulega jednak wątpliwości, że często sięgamy po tytuły, które zaintrygowały nas ciekawą ilustracją, bądź jakimś wyróżniającym się elementem wydania. Tak było w moim przypadku z ?Paranoią?. Okładka mnie urzekła, tytuł zaintrygował, a po przeczytaniu informacji na tylnej stronie okładki byłam pewna że muszę książkę przeczytać. Czy słusznie dałam się skusić? Zapraszam do lektury recenzji.



    Tytułowa Paranoia jest pierwszym światem wykreowanym przez Stwórcę. Niedoskonała, pełna dziwnych istot, rządząca się tylko sobie znanymi prawami była próbą zanim przystąpił do pracy nad kolejnymi światami. Odizolowana od innych, jakże odmienna od wszystkiego co znamy Paranoia zamieszkiwana jest przez dwa rodzaje istot. Pierwszym z nich są istoty eteryczne - lud Ankharów, tworzące swoje ciała z kości, drugim organiczne byty, dzieci Organicznej Dżungli, toczone przez nieustający głód kości. Dwa oddzielne światy skłócone w nieustającym konflikcie, gdzie zabijanie siebie nawzajem jest jedyną metodą na przeżycie tych drugich.
    Tym co zaskakuje czytelnika od pierwszych stron jest niezwykle oryginalny świat, niepodobny do tego co zazwyczaj serwują czytelnikowi pisarze fantasy. Szkielety z czaszkami zwierząt podzielone na trzy plemiona, szlachetne Jelenie, będące wyśmienitymi łowcami, potężne Słonie i krwiożercze Wilki będą musiały stawić czoła Organicznej Dżungli i jej dzieciom, które nie raz zaskoczą czytelnika nie tylko swoją formą. Makabryczne istoty składające się z obdartego ze skóry mięsa, fragmentów ciał nieustannie ociekających krwią istoty, których jedynym celem istnienia jest próba zaspokojenia wiecznego głodu. A gdzieś między tym wszystkim pojawia się tajemniczy człowiek bez twarzy napędzający rosnący między dwoma stronami konflikt.



    Fabuła opiera się na tradycyjnym schemacie, światu grozi zagłada i z pozoru nie wyróżniający się niczym bohater zostaje wybrany by zapobiec katastrofie. Uginając się pod ciężarem spoczywającej na jego barkach odpowiedzialności rusza w świat by zdobyć sojuszników którzy wesprą jego i jego lud w walce ze wspólnym wrogiem. W powieści Piotra Adacha takim Wybrańcem zostaje młody myśliwy z plemienia Jeleni ? Scout. To wraz z nim przemierzać będziemy Paranoię i poznawać jej mieszkańców. A pod tym względem nie można narzekać na nudę, autor bardzo dokładnie przedstawia nam historie i kulturę poszczególnych plemion. W trakcie wyprawy poznamy wiele legend, a także usłyszymy o innych istotach zamieszkujących ten niezwykły świat, jak dla przykładu siedmiu potężnych smokach, czy nieumarłych Humanoidach. Podczas lektury widać liczne inspiracje kulturą chrześcijańską. Duże znaczenie dla historii będzie miał chociażby wątek Adama i Ewy oraz wygnania z Raju. Bóg jednak nie będzie tym dobrym i miłościwym, a wręcz przeciwnie często w tylko sobie znanej logice będzie nad wyraz okrutny.
    Choć Scout jest głównym bohaterem powieści, nie będzie on jedynym, które oczami przyjdzie nam oglądać Paranoię. Jest to duży plus, ponieważ pozwala nam poznać większy kawałek tego niezwykłego miejsca. Niestety jednak o ile sama Paranoia zachwyca, to sami bohaterowie nie są już tak idealni. Bohaterowie mają irytujący zwyczaj przyjmowania słów innych postaci bez najmniejszego cienia zastanowienia nad ich słowami. Przyjmują je bezkrytycznie, uznając za najświętszą prawdę, nie myśląc czy ktoś może kłamać, bądź najzwyczajniej w świecie się mylić. Często też dana postać twierdzi, że nie wie nic na dany temat, by po chwili zacząć snuć historie pełną domysłów w stylu ?w sumie gdy tak o tym myślę to jednak rzeczywiście coś tam kiedyś słyszałem?. Gdyby nie to, że w moim uczuciu zbyt często autor pisze w ten sposób, nie raz powielając już wcześniej przekazane czytelnikowi informacje nie byłby to wielki błąd.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  4. Artius
    Zapraszamy do Akademii Dobra i Zła, gdzie odkryjecie swoje prawdziwe oblicze. Dobro i Zło w najczystszej postaci wydobędzie z Was myśli i uczucia, o których sami nie zdawaliście sobie sprawy rzucając Was w wir niesamowitych, cudownych, a niekiedy przerażających przygód. To wszystko i wiele więcej czeka Was na kartach książki Somana Chainani. Gorąco zapraszamy byście razem z nami wkroczyli do świata z książki Akademia Dobra i Zła.
    Gawalon to niewielkie miasteczko otoczone prastarą Puszczą, do której boją się zapuszczać nawet najdzielniejszy mieszkańcy. To z niej właśnie, co dwa lata, przybywa tajemniczy Dyrektor Akademii, by porwać dwójkę dzieci ? jedno dobre, drugie złe, by następnie nauczać je w swojej Akademii, by kiedyś mogły się stać bohaterami baśni. Większość mieszkańców panicznie obawia się tego dnia, rodziny starają się chronić swoje dzieci przed porwaniem, a i same pociechy pragną uniknąć spotkania z przerażającym Dyrektorem. Wyjątkiem jest Sofia, pewna iż jej przeznaczeniem jest zostanie piękną księżniczką, a na końcu baśni czeka ją Długo i Zawsze Szczęśliwie u boku wymarzonego księcia. Całkowitym przeciwieństwem Sofii jest jej najbliższa przyjaciółka Agata. Skryta i unikająca towarzystwa innych ludzi, mieszkanka Cmentarnej Góry, przywodząca na myśl wiedźmy występujące w baśniach. Wszyscy są niemal pewni, że to te dwie dziewczyny będą tegorocznym celem Dyrektora Akademii. Jakie jest jednak zdziwienie obu bohaterek, gdy Sofia trafia do Akademii Zła, a Agata zostaje przyjęta do Akademii Dobra. Czy doszło do niefortunnej pomyłki? A może wręcz przeciwnie, Dyrektor dostrzegł w nich coś więcej niż tylko to, co widoczne na pierwszy rzut oka?
    Przez niemal 500 stron książki będziemy obserwować, jak obie bohaterki będą sobie radziły w nowej rzeczywistości, do której bynajmniej nie przywykły. Sofia zawsze zadbana i piękna zostanie zmuszona do uczęszczania na lekcje brzydoty, zaś Agata nieprzywykła do zwracania zbytniej uwagi na swój wygląd i maniery zacznie uczęszczać na lekcje Pielęgnacji urody czy Etykiety dla księżniczek. I choć teoretycznie jej współlokatorzy należą do świata Dobra, obserwując ich nie będzie mogła oprzeć się wrażeniu, iż przepełnia ich pycha, próżność i brak współczucia, cechy bynajmniej niepożądane u pozytywnych bohaterów. Źli uczniowie zaś nie zawsze będą zasługiwali na miano negatywnych postaci. Obie szkoły przepełnione są rywalizacją, nie tylko tą właściwą dla odwiecznej walki Dobra ze Złem, ale także wewnętrzną, wynikającą z fakt, że najlepsi uczniowie zostaną nagrodzeni własnymi baśniami, a Ci najsłabsi zmienieni w sługusów, a nawet zwierzęta lub rośliny. Świat baśni, a tym samym Akademii, która ma do niego przygotować, nie przypomina bajki, a wręcz przeciwnie niekiedy bliżej mu do koszmaru. Także teoretyczny podział na dwie strony, w trakcie czytania, powoli zanika. Nie ma czystego Dobra i Zła, a coś pomiędzy, w każdym człowieku kryje się, bowiem i jedno i drugie.
    ?Nie jesteś Zła, Sofio ? szepnęła Agata (..) ? Jesteś człowiekiem.?
    Akademia Dobra i Zła posiada w sobie niewątpliwą głębi. Cała historia z początku zdająca się być jedynie interesującą bajką, czerpiącą inspiracje z tradycyjnych baśni, poza niezwykle wciągającą fabuła kryje w sobie znacznie więcej. Dylematy obecne zarówno po stronie Dobra i Zła, zacierające się granice, a także odkrywanie prawdy o naturze i obliczach człowieka, których niekiedy sami nie jesteśmy świadomi, sprawiają, że naprawdę trudno nie docenić tego tytułu.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  5. Artius
    Przedpremierowo prezentujemy recenzję książki Girl Online wydawnictwa Insignis. Jest to pierwsza powieść Zoe Sugg, sławnej wideoblogerki znanej, jako Zoella, zdobywczyni licznych nagród. Jak wypadła jej debiutancka powieść? Czy tak jak swoim blogiem, ma szanse dzięki Girl Online zaskarbić kolejnych fanów? Zapraszamy do lektury!
    Penny Porter to nieśmiała, nieco zakompleksiona i bardzo niezdarna nastolatka. Jest to także tytułowa Girl Online ? założycielka bloga o tej samej nazwie, w którym może pokazać światu, jaka jest naprawdę, nie obawiając się konsekwencji, ani wrogości, skryta za zasłoną anonimowości, jaką zapewnia nam internet. Jednak czy jest tak w rzeczywistości? Czy pisząc w internecie, dzieląc się z obcymi ludźmi swoimi myślami, rzeczywiście jesteśmy anonimowi i bezpieczni? To tylko jeden z niezwykle ważnych, dotykających współczesną młodzież problemów poruszanych w książce Zoe Sugg. Zacznijmy jednak od początku.
    Cała historia rozpoczyna się dość spokojnie. Penny, której pasją jest fotografia, pomaga przy wystawianiu współczesnej adaptacji sztuki ?Romeo i Julia? organizowanej przez jej szkołę. Nie jest to łatwe, jej wrodzona niezdarność oraz nawracające ataki paniki, będące wynikiem niedawno przeżytego wypadku samochodowego, wyjątkowo komplikują jej życie. Jedyną ostoją są dla niej rodzina i najbliższy przyjaciel Elliot. Jednak nawet oni nie byli w stanie przewidzieć i zapobiec katastrofie, która całkowicie skompromituje bohaterkę na oczach całej szkoły. Lecz jak to się mówi, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dziewczyna, wraz z rodzicami i Elliotem, leci do Nowego Jorku, a tam poznaje Noah ? niezwykłego chłopaka, który wydaje się w pełni ją rozumieć i akceptować ze wszystkimi jej wadami. Penny powoli zaczyna rozumieć, że czuje do chłopaka coś więcej i dzieli się swoim szczęściem ze swoimi czytelnikami na blogu. Nie wie jednak, że ściągnie to na nią jeszcze większe kłopoty?
    Historia opowiedziana jest oczami Penny, poznajemy myśli i uczucia bohaterki, co pozwala czytelnikowi lepiej zrozumieć jej zachowania i decyzje oraz czyni opowieść bardziej rzeczywistą. Narracja ani przez chwilę nie pozwala nam zwątpić, że całość opowiadana jest przez nastoletnią dziewczynę. Język jest lekki i książkę czyta się naprawdę przyjemnie.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  6. Artius
    ?Głód jest jedną z najwybitniejszych powieści w dorobku laureata Nagrody Nobla Knuta Hamsuna. Ten prekursor modernistycznej powieści psychologicznej zawarł w niej wątki autobiograficzne, nawiązujące do swoich niełatwych dziennikarskich początków w stolicy Norwegii. Głód jest zapowiedzią literatury nadchodzącego XX wieku.? ? muszę szczerze przyznać, że tak ambitny opis zasiał we mnie malutką nutkę niepewności co do tej książki. Czy możliwe jest, aby wszystkie obietnice zostały spełnione w lekturze o tak wątłej objętości? Czy wyrazisty tytuł oddaje rzeczywisty charakter całego dzieła, czy to tylko przykrywka kryjąca drugie, tajemnicze dno? Gdzie w tym wszystkim znajduje się uczucie głodu fizycznego i mentalnego? Jeżeli chcecie się tego dowiedzieć, to serdecznie zapraszam do lektury powieści Knuta Hamsuna pt. ?Głód?.



    Główny, a zarazem jedyny bohater tego dzieła, z którym przyjdzie nam się poruszać po przedstawionym świecie jest bezimienny. Imię nie zostało przedstawione czytelnikom, co dodaje pewnej nutki tajemniczości, wiążąc bezpośrednio postać z wymownym charakterem powieści. Pomimo takiego zagrania ze strony autora, o samej postaci dowiadujemy się, podczas lektury, całkiem sporo. To literat, chociaż bardziej pasuje tutaj słowo dziennikarz, który przemierzając dziewiętnastowieczne miasto Christianii stara się znaleźć natchnienie do pracy. Bohater w głównej mierze prowadzi bardzo rozbudowane monologi. Nie poskąpiono tutaj realistycznych opisów wewnętrznych marzeń, urojeń, które świadczą o zmiennym stanie świadomości naszego przewodnika. Postać ta jest bardzo rozbudowana, posiada naprawdę oryginalny styl, jest świetnym narzędziem, którym sprawnie posługuje się autor. Idealna równowaga zachowana w niej świadczy o kunszcie z jakim została stworzona. Osobiście nie widzę zamiennika dla bezimiennego literata. Takie obdarcie ze wszystkiego genialnie współgra z powolną wegetacją bohatera.
    Parę słów pragnę poświęcić pozostałym postaciom, jakie przewiną się na kartach tej powieści. Nie są one jakoś szczególnie rozbudowane, brakuje im indywidualności, głębszego charakteru. Nie oznacza to jednak, że to zapychacze. To wkomponowane pionki na drodze, które mają wypełnić określone zadania, z których wywiązują się bardzo dobrze. Ich nieporadność, czy też niedopracowanie dodaje całości pewnej nutki charakteru. To drogowskazy, które kierują poczynaniami naszego bohatera.
    Świat przedstawiony, w którym przyjdzie nam się poruszać jest bardzo sterylny, co pasuje do tej książki. Brak tutaj otwartych przestrzeni opasanych w potężne opisy, swobodnej eksploracji, czy też jakichkolwiek podróży. To jedno z nielicznych dzieł, w których brak wyżej wymienionych czynników jest zaletą. Nie wyobrażam sobie, podczas lektury tej powieści, natknąć się na jakiekolwiek opisy, czy też podróże, gdyż zniszczyłyby one skrzętnie budowany nastrój i ogólny charakter. Autor doskonale wiedział co czyni podczas lokowania wydarzeń swojego dzieła, za co należą mu się gromkie brawa.



    Wracając do tytułowego głodu chciałbym wyjaśnić na zakończenie pewną kwestię, która jest niezmiernie ważna do zrozumienia tego dzieła. To właśnie on jest wyznacznikiem wszystkiego w tej książce. Posiada niebywałą głębie, jest ucieleśniony, towarzyszy bohaterowi na każdym kroku jego egzystencji. Doprowadzając do skrajnych stanów emocjonalnych uświadamia czytelnika, że człowiek nie podda się łatwo i za wszelką cenę będzie walczył o zachowanie człowieczeństwa. Pryzmat szarości, z którym będziemy mieli do czynienia może zarazić podczas czytania, trzeba na to po prostu uważać.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  7. Artius
    ?Któż z nas nie wspomina tęsknie usłyszanych dawno temu historii, które kiedyś rozpalały naszą dziecięcą wyobraźnię? Czy nie warto byłoby jeszcze raz sięgnąć pamięcią do tych niesamowitych, pouczających i pełnych przygód gawęd, opowiadanych nam przez dorosłych?? ? krótki fragment opisu tej książki przywołuje wiele zapomnianych przeze mnie historii, które w życiu usłyszałem. Taka sentymentalna podróż wydaje się być doskonałym lekarstwem na jesienna chandrę, a także świetną zabawa dla najmłodszych. Bo któż z nas nie lubi słuchać pasjonujących opowieści, które uwalniają naszą wyobraźnię. Czy zawarte tutaj opowiadania rzeczywiście się wydarzyły? Czy utracone wspomnienia mogę pobudzać wyobraźnie? Jeżeli pragniecie się tego dowiedzieć, to serdecznie zapraszam do lektury ?Opowieści nie ? mojego dziadka?, autorstwa Artura Kubienieckiego.



    Opowieści ukryte w naszych umysłach mają to do siebie, że w przeważającej części są zwykłą bujdą. Te snute latami historie, które podczas swojej ewolucji przeszły niezliczone modyfikacje w końcu trafiają do naszych uszu. Chcąc nie chcąc sami powtarzamy je dalej, aby zawarte w nich przygody nie umarły. Nie musimy robić tego świadomie, gdyż głodny sensacji słuchasz zawsze się znajdzie. Aby nie wprowadzać zbędnego zamieszania, zacznijmy wszystko od początku, by ten przekaz mógł zachować się w zakamarkach pamięci.
    ?Opowieści nie mojego dziadka? to zbiór najróżniejszych opowiadań, zrekonstruowanych przez autora na podstawie znalezionych na strychu starych zapisków. W skład tego dzieła wchodzi dziewięć historii, nie wliczając krótkiego wstępu i zakończenia, które świetnie je uzupełniają. ?Pokój ludziom dobrej woli?, ?Marynarska dusza, czyli cebula i rum?, ?Plej Enuiga Urbo En La Mondo?, ?O krasnoludku, co poszedł do ludzi?, ?Wiejski głupek?, ?Krótka wizyta w Królestwie Prawa i Sprawiedliwości?, ?Co za dużo, to nie zdrowo?, ?Człowiek Wszystko, czyli o tym, jak pierwszy i jedyny raz dałem komuś w zęby?, oraz ?Mały człowieczek w wielkim świecie?. Wymienione powyżej tytuły kryją za sobą wiele dobrodziejstw, które rozbudzą naszą wyobraźnie do czerwoności. Nietypowe nazwy tylko podsycają płomień ciekawości, który w końcu trzeba zaspokoić lekturą nieznanego.
    Historie zebrane w tym tomie bardzo silnie oddziaływały na mój umysł jak i emocje. Szczerze muszę przyznać, że dawno nie czytałem tak wciągających opowieści. Podczas lektury wspólnie z bohaterami przeżywałem ich problemy, a także łączyłem się w radości, smutku jak i bólu. Autor świetnie dobrał najważniejsze elementy, stawiając na prostotę przekazu i emocjonalną więź jaką darzymy zapisane w naszych głowach historie. Podczas przeżywanych przygód przeczesywałem zakamarki swojego umysłu, szukając w nim podobnych przeżyć, jednak moje starania poszły na marne. Zrekonstruowane przygody przedstawione przez nienachlanego narratora rozłożyły mnie na łopatki.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  8. Artius
    Zapraszamy na wspólną przygodę z książkami ze świata gry Minecraft, zaczynamy od dziewięcio-tomowej serii "Przygody w świecie Minecrafta". "Herobrine powstaje" to jej pierwszy tom.



    Josh i Andre, głowni bohaterowie książki, są fanami gry Minecraft, w dodatku ich ojciec pracuje w rządowym laboratorium, w którym znajduje się prototyp komputera i kabiny umożliwiającej przeniesienie się bezpośrednio do świata gry za sprawą symulacji wirtualnej rzeczywistości. Brzmi wspaniale, czyż nie? Chłopcy również tak uważają, do momentu aż jeden z nich nie zostaje uwięziony w świecie swojej ulubionej gry. Wszystko za sprawą tytułowego Herobrine - zdawałoby się fikcyjnej postaci z legend rozpowiadanych przez innych graczy.
    Przyznam, że zaczynając lekturę czułam się nieco zagubiona. Nie jestem fanką gry, owszem grałam w nią, ale raczej krótko, chcąc jedynie sprawdzić, co zawiera w sobie takiego, iż zyskała grono wielbicieli na całym świecie. O ile podstawowe nazwy i przedmioty z gry były mi znane, to dla przykładu nie miałam pojęcia czym lub kim jest tytułowy Herobrine, w książce zaś nie jest to do końca wytłumaczone. Widać autor zakładał, że po serię sięgną osoby obeznane ze światem gry. Na szczęście w dobie internetu nie zajęło mi dużo czasu odnalezienie legendy o Herobrine. Autor powinien jednak wziąć pod uwagę, że nią każdemu będzie się chciało przerywać lekturę, by zasięgnąć informacji o tym, co czytają.
    Pozycja przeznaczona jest dla młodych czytelników i oczywiście fanów gry, którzy będą w stanie docenić zawarte w historii smaczki i ploteczki ze świata Mincerafta. Dziecięcy bohaterowi rzuceni w wir niebezpiecznych przygód w świcie zbudowanym z kwadratowych bloków, przygoda, której akcja dzieje się jednocześnie w dwóch światach: rzeczywistym i wirtualnym z pewnością dostarczą czytelnikowi sporo rozrywki, mimo nieskomplikowanej fabuły.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  9. Artius
    Przygoda w świecie Minecrafta trwa dalej! Tym razem dołącza do nas nowi bohaterowie i czekają nas jeszcze groźniejsze wyzwania, tym bardziej, że stawką nie jest już wyłącznie życie brata, a losy całej ludzkości! Zapraszamy do lektury recenzji drugiego tomu zatytułowanego "Portal".



    Historia kontynuowana jest dokładnie z tego samego miejsca, w którym zakończył się pierwszy tom serii. Josh został uwięziony w świecie Mincerafta, a Herobrine przejął jego ciało. Twórca gry Notch próbuje pomóc chłopcu i postanawia zniszczyć Herobrine, który pozostawiony na wolności zagraża całej ludzkości. Został przecież stworzony jako najpotężniejszy boss w grze i walka leży w jego naturze. Tymczasem sztuczna inteligencja próbuje poradzić sobie z nowym ciałem i nową, jakże odmienną od świata Minecrafta rzeczywistością.
    Jakościowo tomik nie różni się od tego, co prezentowała sobą pierwsza część serii. Niewielka objętościowo książeczka przypomina odcinek serialu. Akcja pędzi do przodu i urywa się w najbardziej emocjonującym momencie, zachęcając czytelnika do kontynuowania wspólnej przygody w kolejnej książce. Do zmian można zaliczyć dwójkę nowych bohaterów, którzy będą, wraz z poznanym już rodzeństwem, grali pierwsze skrzypce. Pierwszym z nich jest wspomniany na początku Notch, dręczony wyrzutami sumienia i czując się odpowiedzialny za zagrożenie, jakie ściągnął nie tylko na chłopców, ale i cały świat, skorzysta ze wszystkich możliwych środków, by naprawić błąd, jakim było stworzenie Herobrine. Drugą postacią będzie zaś Suzy, koleżanka ze szkoły, w której uczą się Josh i Andre. Jak szybko się okaże jej pomoc będzie nieoceniona, choćby ze względu na fakt, iż jest dużo lepszym graczem niż chłopcy.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  10. Artius
    ?Do miasteczka na pograniczu, Calla Bryn Sturgis, regularnie co dwadzieścia lat przybywają Wilki z krainy zwanej Jądrem Gromu. Napadają na mieszkańców i porywają ich potomstwo. Poddane złowrogim rytuałom dzieci wracają do domów jako upośledzone umysłowo istoty ? pokury. Zrozpaczeni ludzie zwracają się o pomoc do Rolanda z Gilead i jego towarzyszy.? ? przedstawiony przeze mnie opis może być niezwykle skompresowaną recenzją tej książki. Kolejny tom niesamowitego cyklu odkrywa przed nami coraz to nowsze fakty. Czy warto poświęcić czas na jego lekturę? Gdzie w tym wszystkim znajduję się Ka-Tet rewolwerowca? Jaki wpływ na podróż ku Mrocznej Wieży będą miały wydarzenia z miasteczka Call Bryn Sturgis? Jeżeli pragniecie się dowiedzieć, czy Ka będzie łaskawe, to serdecznie zapraszam do lektury piątego tomu Mrocznej Wieży pt. ?Wilki z Calla?.




    Lektura poprzedniczki była dla mnie nie lada przygodą i tego samego oczekiwałem po tym tomie ?Mrocznej Wieży?. Niestety im dalej zagłębiałem się w opisywane wydarzenia, tym mój entuzjazm malał, aż spadł do niebezpiecznie niskiego poziomu. Nie można powiedzieć, że jest to gniot, czy też dzieło niegodne samego mistrza. Po prostu stagnacja skupiona w jednym miejscu, a także silny westernowy klimat odbiły na mnie swoje piętno. Wspomniane czynniki w połączeniu z nietypowym stylem autora mogą niektórych zniechęcić. Aby nie robić niepotrzebnego zamieszania już na samym początku, przejdźmy do konkretów.
    Bohaterami tego dzieła jest niezmienne od kilku tomów Ka-Tet, w którego skład wchodzą: Roland, Eddie, Susannah, Jake, oraz Ej. Ta nietypowa piątka przechodziła już wiele metamorfoz, w zależności od panujących warunków, do których chcąc, nie chcąc musieli się przystosować. W tym tomie nie było inaczej, choć sam rytuał przemiany jest troszkę inny. Zbita dotąd grupa rewolwerowców zaczyna się rozpadać przez skrywane tajemnice, a zaufanie nie jest już tak oczywiste. Oprócz rozwoju fizycznego i duchowego w grupie pojawia się nowa osoba, której obecność nie wychodzi nikomu na dobre. Jest nim kolejne wcielenie Susannah, które spodziewa się narodzin dziecka. Mia ? bo tak ma na imię, czyha tylko, aby przejąć kontrolę nad niepełnosprawnym ciałem kobiety.
    Oprócz znanych nam dobrze postaci napotkamy na naszej drodze sporo nowych osób, które przypadły mi do gustu od pierwszych stron. Niektóre z nich są zwykłymi kukłami, które wykonują zaprogramowane działania, lecz znajdzie się też kila ?żywych? ludzi z krwi i kości. Autor na tym polu zbytnio uległ westernowemu czarowi, przez co mamy do czynienie jedynie z farmerami, ranczerami i tym podobnym zawodom. Nie każdemu przypadnie to do gustu, osobiście troszkę przeszkadzało mi to podczas lektury.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  11. Artius
    "Dzień creeperów" oferuje wybuchową, i to dosłownie, przygodę w znanym już trójwymiarowym świecie, złożonym z dużych przypominających cegły bloków, gry Minecraft. Zapraszamy do kontynuacji pościgu za groźnym i przebiegłym Herobrine.



    Josh, Andre i Suzy kontynuują swoja przygodę, w niedostępnym dla innych graczy, świecie gry Minecraft. Poszukiwania Herobrine doprowadzą bohaterów do kolejnego z siedmiu wielkich miast. Szybko jednak przekonają się, że kłopoty nie opuszczają ich ani na krok. Miasto bowiem co noc atakują oddziały creeperów. Stworów których, po pierwsze w ogóle nie powinno być w tej wersji gry, po drugie podejrzanie dobrze zorganizowanych, zupełnie jakby ktoś je kontrolował. Czyżby to sprawka Herobrine? Bohaterowie postanawiają zostać i pomóc mieszkańcom oraz głębiej zbadać tę sprawę.
    Dla wszystkich tych, którzy nie znają gry, należy wyjaśnić iż tytułowe creepery to zielonoskóre potwor, pozbawione rąk i posiadające nietypową umiejętność - polegające na tym iż wybuchają gdy tylko tego chcą. Widać więc, że bohaterów czeka nie lada wyzwanie i nawet przy zwiększonym życiu, które ofiarował im w tym świecie twórca Minecrafta, znajdują się w sporym niebezpieczeństwie. Wybuch jednego creepera może nie zrobiłby im większej krzywdy, ale całej armii? Josh, Andre i Suzy nie mogą sobie pozwolić na błędy, tym bardziej iż czas ich goni, a każda minuta przybliża Herobrine do przejęcia kontroli nad całym internetem, a wtedy nikt go już nie powstrzyma.
    Tomik tak jak poprzednie oferuje czytelnikowi sporą dawkę emocjonujących przygód oraz groźnych, a niekiedy zabawnych sytuacji. Nie obędzie się także bez kłótni między bohaterami, każdy z uczestników wyprawy widzi bowiem inny sposób na osiągnięcie upragnionego celu.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  12. Artius
      Serdecznie zapraszamy do lektury wywiadu z Marcinem Jamiołkowskim autorem serii o warszawskim magu – Herbercie Kruku oraz awanturniczej space-opery "Keller" i zbioru opowiadań o nazwie "Migawki”. Wszystkich, którzy znają losy Herberta, jak i tych, którzy dopiero rozpoczną przygodę z książkami „Okup krwi” i „Order” zapraszamy do zajrzenia za kulisy powstawania historii przesyconej magią Warszawy.  
    Marcin Jamiołkowski - źródło: wydawnictwo Genius Creations
         Jak zaczęła się twoja przygoda z książkami, a następnie z pisaniem? Pamiętasz swój pierwszy tekst?        Zaczęła się banalnie – sięgnąłem, przeczytałem, i trwa to do dzisiaj. Ale z pisaniem zwlekałem dość długo. Właściwie nie przypuszczałem, że kiedykolwiek zacznę pisać coś, co warto będzie wysłać do wydawnictwa.      Mój pierwszy tekst to było „Przyjęcie”, napisane ponad dwadzieścia lat temu, które ostatecznie wylądowało na Szortalu w postaci drabbla. Ale pierwsze „poważne” pisanie to były zalążki „Okupu krwi”.        Kiedy pojawił się pomysł na napisanie własnej książki, co pojawiło się pierwsze? Główny bohater, miejsce akcji, czy może ogólny zarys historii?        Chyba miejsce. Pamiętam, że jakoś poruszyło mnie to, że w opowieściach, które do tej pory czytałem, mało jest Warszawy. A potem pojawił się w głowie Herbert.
         W księgarniach można znaleźć już dwa tomy przygód Herberta Kruka – „Okup krwi” i „Order”, niedługo pojawi się kolejny tom zatytułowany „Bezsenni”. Planujesz również kolejne pozycje z udziałem warszawskiego maga? Jeżeli tak, to czy zdradzisz więcej na ten temat?        Mam połowę czwartego tomu o roboczym tytułem „Szczęściarz” oraz grubaśne opowiadanie „Zaginiona”. W tym ostatnim dużo jest o Herbercie, Annie i dziurkach od klucza. Bardzo to opowiadanie lubię i z chęcią zobaczyłbym je drukiem, ale nie wiem jak i gdzie uda się je wcisnąć. Może Genius Creations weźmie je razem z ostatnią częścią. A sam „Szczęściarz” czeka na dokończenie i… chyba tyle. Nie wykluczam, że pociągnę historię Kruka dalej, jeśli będę miał fajne pomysły.


    Dalsza część wywiadu dostępna jest na blogu zewnętrznym.  
  13. Artius
    Zapraszamy do lektury recenzji czwartego już tomu serii "Przygody w świecie Minecrafta". Tym razem czeka nas wyprawa do tytułowej Krainy smoków!



    Przygoda w świecie Minecrafta trwa. Bohaterowie przemierzając odludne górskie ścieżki uczą się latać. Jednak ćwiczenia przerywa im pojawienie się smoka, a wraz z bestią pojawiają się nowe kłopoty do rozwiązania. Najważniejsze jednak iż zdobyte informacje potwierdzą, że dzieci cały czas idą dobrym tropem i być może już niedługo uda im się spotkać Herobrine. Zanim to jednak nastąpi muszą zmierzyć się nie tylko z groźnym smokiem, ale i pewnym łowcą o niezbyt szlachetnych zamiarach.
    Z każdym kolejnym tomem przygody trójki przyjaciół nabierają tempa, a Josh, Andre i Suzy coraz lepiej poznają stworzony przez Notcha świat i jego mieszkańców. Nowa znajomość z mieszkanką Silverrock - Larissą rozpocznie nowy etap w poszukiwaniach Herobrine. Wraz z jej pomocą bohaterowie będą musieli zdemaskować oszusta wykorzystującego strach przed bestią i chęć obrony najbliższych dla własnych korzyści. Na największą uwagę zasługuje jednak zakończenie tomiku zapowiadające powrót Herobrine.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  14. Artius
    Organizacja zrzeszająca osoby z niezwykłymi mocami, będącymi wynikiem mutacji genów. Brzmi znajomo? Jeżeli dodamy do tego 17-letnią, zbuntowaną przeciwko ojcu dziewczynę, jako główną bohaterkę. Niebezpiecznego Kalea, którym niewątpliwie jest zafascynowana oraz jej byłego chłopaka Alexa, dopełniającego popularny w książkach młodzieżowych trójkąt romantyczny, skojarzenie z próbą przerobienia X-Menów na powieść dla nastolatek. Czy debiutancka powieść Jus Accardo rzeczywiście nią jest? A może ?Dotyk? kryje w sobie coś więcej? Zapraszam do lektury recenzji.



    Deznee, główną bohaterkę powieści, poznajemy w dość typowej dla niej sytuacji. Podczas kolejnej imprezy szuka sposobu by odczuć kop adrenaliny. Żądna wrażeń skacze, więc z dachu na desce, mając nadzieję, że uda jej się wylądować na znajdującym się poniżej stogu siana. Nieco rozpuszczoną, przez niektórych uważana za szaloną dziewczynę nic nie jest w stanie zdziwić, czy zaskoczyć. Nawet spotkanie z nieznajomym chłopakiem, gonionym przez równie podejrzanych jak on sam typów, nie wyprowadza jej z równowagi, a wręcz przeciwnie. Deznee uznaje, że oto natrafiła się świetna okazja by dokuczyć swojemu ojcu i zaprasza Kalea do siebie. Nie wie jednak, że chłopak posiada swoją mroczną tajemnicę. Jego dotyk zabija. Przypadkowe spotkanie dwojga młodych ludzi jest tylko początkiem kłopotów, które postawią ich przeciwko Denazen Corporation, potężnej firmie, która wykorzystuje ludzi o niezwykłych umiejętnościach, a co gorsze, na której czele stoi ojciec głównej bohaterki.
    Głowna bohaterka z pozoru wydająca się zapatrzoną w siebie i zarozumiałą nastolatką pod wpływem rozgrywających się wydarzeń szybko musi dojrzeć do podejmowania trudnych decyzji. Przede wszystkim zaś do opieki nad Kalem. Chłopak, będący poniekąd główną męską postacią, choć jest wyszkolonym zabójcą i niebezpieczną bronią Denazen okazuje się nieporadny, jeżeli chodzi o rzeczy oczywiste dla zwykłych śmiertelników i najprostsze ludzkie zachowania. Ratunkiem okazuje się Deznee, jedyna osoba, którą może dotknąć, bez obawy, iż odbierze jej Zycie. Zabieg ten zapewne nikogo nie zdziwi, jak bowiem, możliwy mógłby być wątek romantyczny, gdyby naszych bohaterów oddzielała zabójcza moc Kalea? Choć rosnące między bohaterami uczucie zajmuje ważną część całej historii na szczęście nie przytłacza ono reszty fabuły. Co ważniejsze wątek ten został poprowadzony w sposób inteligentny, pokazując jak początkową euforia Kalea, który po raz pierwszy mógł dotknąć innego człowieka, w dodatku dość atrakcyjną przedstawicielkę płci przeciwnej, przeradza się w głębsze uczucie, oparte na wzajemnym zaufaniu i wsparciu. Nie zabraknie też wątpliwości i rozterek, zarówno po jednej jak i drugiej stronie związku. Tym bardziej, że w myślach Deznee obecny jest jej poprzedni wybranek serce. Mówiąc krótko, fani trójkątów romantycznych z pewnością będą zachwyceni.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  15. Artius
    ?Mo uczęszcza do elitarnej szkoły Przymierza ponad Przeciętnością, a jego codzienność jest starannie uporządkowana i zaplanowana. Wszystko zmienia się, kiedy chłopiec poznaje pewną nietypową dziewczynkę. Dzięki niej życie Mo staje się niezwykłą przygodą, a on sam dowiaduje się, co w nim jest naprawdę ważne.? ? bajeczny opis porwał mnie od razu i nie mogłem doczekać się, kiedy ta książka znajdzie się w moich dłoniach. Czy literatura dziecięca może odmienić życie dorosłej osoby, wskazać jej co naprawdę jest ważne w zabieganym życiu? Jak uczucia wpływają na nas i najbliższe nam osoby? Czy mamy jeszcze czas na marzenia i ich spełnianie? Jeżeli chcecie poznać odpowiedzi na powyższe pytania, to gorąco zapraszam do lektury książki ?Te i Mo?, autorstwa Tomasza Młota.




    Literatura dziecięca kojarzona jest przez większość osób ze zwykłymi bajkami, kolorowankami, czy też krótkimi historyjkami, w których trudno doszukiwać się głębszego sensu. Taki sposób myślenia nie był mi obcy, chociaż muszę się przyznać, że nie należałem nigdy do wyznawców tej sfiksowanej teorii. W dzisiejszych czasach ten specjalny gatunek zawiera w sobie wyrazisty przekaz, którego nie powstydziłyby się dużo poważniejsze pozycje. Książki muszą przede wszystkim edukować, a odbiorcy w postaci najmłodszych powinni mieć to zadanie ułatwione. Czy literatura dziecięca może zawierać klarowny przekaz? Oczywiście, że tak. Aby nie być gołosłownym przejdźmy do omawiania lektury.
    Głównym bohaterem tej książki jest chłopiec o niecodziennym imieniu Mo. Ten ustatkowany chłopiec jest olbrzymim szczęściarzem, bowiem nigdy w życiu niczego mu nie brakowało. Bogata rodzina, zaplanowany z góry rozkład dnia, rutyna codzienności. Przytoczony przeze mnie obraz wydaje się być więzieniem dla młodzieńca i tak też jest. Całości pikanterii dodaje fakt, iż Mo jest członkiem elitarnej szkoły ?Przymierze ponad Przeciętność?. Presja wywarta na chłopcu jest ogromna, a on sam nie zdaje sobie sprawy, że jego życie zostanie całkowicie zmienione przez przypadek losu. Moje pierwsze spotkanie z Mo nakreśliło mi go jako rozpuszczonego smarkacza, dziecko elity. Jak się później okazało strasznie się myliłem, a sam chłopiec poddany zostaje gigantycznej metamorfozie. Autor bardzo zręcznie nakreślił tą przemianę, nie ukrywając przy tym, że mamy do czynienia ze zwykłym dzieckiem, a nie super bohaterem. Po wspomnianej przeze mnie zmianie jest to zupełnie inna osoba, niż dotychczas. Uczucia grają pierwsze skrzypce, miłość idzie w parze z zaufaniem, strachem i kłamstwem. Naprawdę trudno ubrać mi to w słowa. Aby zrozumieć, co tutaj zaszło trzeba zagłębić się w tekst lektury.




    Parę słów pragnę poświęcić pobocznym postaciom, gdyż nie odbiegają one jakościowo od Mo. Drugie najważniejsze skrzypce gra urocza dziewczynka z ogromną torbą - zwana Te. Jest ona punktem zapalnym większości akcji, rozważań, czy przygód. Jak nietrudno się domyślić to właśnie jej spotkanie całkowicie zmienia dotychczasowe życie Mo. Na naszej drodze napotkamy także kota ?Stara Ryba?, Festmorde, Smutnego Dona, oraz kilka niezwykle interesujących postaci. O dziwo żadna z nich nie jest typowym słupem. Autor na tym polu wykazał się niesamowitym kunsztem. Każda z pojawiających się postaci ma swoją misję. To osoby z krwi i kości, które coś sobą symbolizują, starają się przekazać ukrytą naukę.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  16. Artius
    Zapraszamy do lektury piątego już tomu serii w świecie Minecrafta. Wraz z trójką bohaterów przyjdzie nam zagłębić się do tytułowej mrocznej świątyni.




    Poprzedni tom skończył się nader dramatycznie, Suzy została porwana i wpadła w ręce Herobrine. Josh i Andre nieświadomi, co spotkało ich przyjaciółkę wyruszają w drogę do miejsca, które okoliczni mieszkańcy wolą omijać szerokim łukiem - otoczonej lawą mrocznej świątyni. Mają nadzieję, że to właśnie tam odnajdą dziewczynę. Ich ścieżki ponownie krzyżują się z Larrisą, która również wyrusza do tego zakazanego miejsca. Jak się okaże z pozoru prosta wieśniaczka skrywa w sobie wiele tajemnic i stanie się nieocenioną towarzyszką w nowej przygodzie.
    Tomik ten zaskoczył mnie nie tylko wyjątkowo ciekawą historią, pełną zwrotów akcji i niespodziewanych odkryć, ale także przemyśleniami bohaterów na temat świata, w którym się znaleźli. Josh mocno przeżywa obietnicę, jaką złożył creeperom, które uczyniły go swoim przywódcą pod koniec trzeciego tomu serii. Martwi się co stanie się z tym miejscem, jeżeli nie uda mu się jej spełnić. Andre tymczasem nie potrafi zrozumieć rozterek brata. Nie postrzega tego świata ani przebywających w nim istot jako prawdziwych. Widzi w nich jedynie programy, podczas gdy Josh zaczyna wątpić, że takie postrzeganie stworzonego przez Notcha świata jest właściwe. Granica między prawdziwym światem a wirtualną rzeczywistością zaciera się coraz bardziej i dla bohaterów nadchodzi czas podjęcia trudnych decyzji.
    Czytelnik ma także w końcu lepiej poznać tajemniczego Herobrine. Czy rzeczywiście jest on taki zły jakim przedstawia go Notch? I jaki jest tak naprawdę jego cel? Pytań rodzi się coraz więcej, a fabuła staje się coraz bardziej zawiła.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  17. Artius
    Zapraszamy do lektury szóstego tomu serii w świecie Minecrafta. Czy można zaufać osobie przemienionej w potwora? Czy morderczy instynkt da się poskromić? Jak wiele czasu pozostało bohaterom zanim na zawsze staną się częścią świata gry? Odpowiedzi na te pytania szukajcie w książce "Nieśmiertelny zombi".



    Świątynia zostaje zniszczona, a naszym bohaterom z trudem udaje się wyjść z życiem. Nie obywa się jednak bez ofiar - Larrisa zostaje ugryziona przez swoją matkę i zmienia się w zombie. Czy dziewczynie uda się zapanować nad morderczym instynktem? I czy chłopcy będą mogli jej zaufać, nie obawiając się, że niespodziewanie nowa natura przejmie nad nią kontrolę? Dla Andre okaże się to szczególnie trudne. Tymczasem Suzy przechodzi na stronę Herobrine i razem próbują odzyskać smocze jaja, które mieszkańcy Estermeadu wykradli mu dawno temu. Co skłoniło dziewczynę do zmiany strony? Odpowiedzi na to pytane przyjdzie nam szukać w kolejnych tomach serii.
    Fabuła komplikuje się coraz bardziej, nie pozwalając czytelnikowi na chwilę nudy, czy wytchnienia, pędząc w zawrotnym tempie cały czas do przodu. Powracają postacie znane z poprzednich tomów i to co wydawało się nie związanymi ze sobą epizodami powoli łączy się w spójną całość. Każdy ma bowiem swój udział w losach dwóch światów - wirtualnego i rzeczywistego, coraz mocniej ze sobą związanych. Co gorsza okazuje się, że wysyłając ich tutaj Notch nie przewidział wielu rzeczy. Josh, Andre i Suzy powoli stają się częścią świata gry - maleje ich nadludzka wytrzymałość i moce, które obiecywał im twórca Minecrafta. Także klucz mający im umożliwić powrót do domu zdaje się tracić swoją moc. Bohaterowie muszą się śpieszyć.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  18. Artius
    ?Mały Książę? to powieść, której nie da się odmówić uroku, lecz nie wszystko zostało w niej dopowiedziane do końca. Plik tajemnic odkryty przypadkiem na strychu domu stał się szansą na wyjaśnienie wielu kwestii, a tym samym przeżycia nowych przygód z małym chłopcem. Fenomen tego odkrycia niewątpliwie ucieszy fanów i wielbicieli twórczości Exupery?ego. Czy skrywane przed światem losy Małego Księcia, Róży, Lisa i nieznanych do tej pory towarzyszy zawładną sercami czytelników? Czy publikacja tych notatek odmieni nasze spojrzenie na wiele istotnych kwestii? Czy przeżyjemy ponownie okres dziecinnego rozumowania? Jeżeli nie możecie się doczekać odpowiedzi na te pytania, to serdecznie zapraszam was do lektury ?Małego Księcia ze strychu? autorstwa Janusza Włodarczyka.




    Głównego bohatera tej książki chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest nim nasz stary znajomy, ze szkolnej lektury, mianowicie Mały Książę. To postać nad wyraz dorosła pomimo swojego wieku, radosna, rozumiejąca wiele przerastających go kwestii w sposób prosty. Podobnie jak w oryginale bohater skradł moje serce od pierwszych stron lektury. Nie sposób go nie pokochać. Jego charakterystyczny tok dziecinnego myślenia umożliwia nam czytelnikom ujrzenie wielu detali, na które nie zwracaliśmy do tej pory uwagi.
    Historie przedstawione na łamach stron są niepublikowanymi przygodami chłopca, które ukazują jego dalsze losy. Wyjaśnione zostaną kluczowe kwestie dotyczące wielu wątków, które do tej pory pozostawały bez znaczącej odpowiedzi. Wspólnie zwiedzimy najbliższe planety, poznamy ich mieszkańców, odwiedzimy nawet Ziemię. Podczas tych podróży bohater nauczy się wielu rzeczy, pozna prawdziwe oblicze świata. Nie zawsze będą to pozytywne uczucia, jednakowoż taki uczuciowy kalejdoskop widziany oczyma dziecka jest niesamowitym przeżyciem.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  19. Artius
    „Niepowszedni. Porwanie” to pierwszy tom nowej trylogii młodzieżowej, która na początku kwietnia zagościła na półkach księgarni. Wychwalana jako debiut którego oczekuje każdy wydawca wzbudziła zarówno moje zainteresowanie jak i obawy. Czy rzeczywiście otrzymaliśmy pozycję wyróżniającą się na tle innych młodzieżówek? Co czytelnikowi maja do zaoferowania tytułowi Niepowszedni? Czy losy kolejnych już dzieci obdarzonych niezwykłymi mocami mają szansę skraść serca czytelników? Serdecznie zapraszam do wspólnej wyprawy, która rozpocznie się w niepozornej wiosce i poprowadzi nas aż ku odległemu cesarstwu, gdzie uzyskamy odpowiedzi na te i inne pytania.  

          Niepowszedni to miano jakim ludzie nazywają dzieci obdarzone niezwykłymi. Rodzą się one bardzo rzadko i ich dary są niezwykle cenne: Unik to osoba niezwykle uzdolniona w walce, której nie obcy żaden oręż, Źrenicznik posiada wzrok tak bystry, że wypatrzy szpilkę w stogu siana, Wodniczka nie tylko wyśmienicie pływa, ale i wytrzyma pod wodą znacznie dłużej niż zwykły człowiek, Bestiarka bez problemu ułoży nawet najgroźniejsze zwierzę, Gwarek to osoba, która w mig nauczy się każdego języka, a Żniwiarka posiada moc zdolną zarówno leczyć jak i odbierać życie. Nie dziwnym jest więc fakt iż Niepowszedni są tak pożądanym przez handlarzy ludźmi łupem. Nila i jej młodsza siostra Alla miały nieszczęście przekonać się o tym na własnej skórze, gdy trafiają w ręce Okrutnych Złotników, najgorszych z handlarzy żywym towarem i wraz z innymi dziećmi porwanymi z rodzinnych domów zmierzają na Targ Niewolników, gdzie przypieczętowany zostanie ich los. Czy dziewczynkom wraz z nowymi przyjaciółmi uda się odzyskać wolność? O tym musicie przekonać się już sami.  
          Rozpoczynając przygodę z „Niepowszednimi” podchodziłam do książki z pewną dozą ostrożności - z jednej strony obawiałam się rozczarowania, z drugiej historia zainteresowała mnie i dałam się wciągnąć w wir wydarzeń już od pierwszych stron. Polubiłam bohaterów powieści, czwórkę rezolutnych dzieciaków: Żniwiarkę Nilę, Bestiarkę i Gwarka w jednym, czyli jej siostrę Allę, Unika Sambora, Źrenicznika Dalko i Wodniczkę. Każde z nich wyróżniało się nie tylko wyjątkowymi mocami, ale także unikatowym charakterem i tworzyli razem naprawdę ciekawą gromadkę. Co więcej byłam ciekawa jak bohaterowie rozwiną się z bezradnych dzieci wyrwanych spod skrzydeł swoich rodziców, pod wpływem wydarzeń i zderzenia z zupełnie nowym i brutalnym światem. Niestety nie otrzymujemy oryginalnej historii, a zlepek znanych już z innych pozycji, można wręcz powiedzieć tradycyjnych rozwiązań. Klasyczny podział na dobro i zło, bez chociażby najmniejszego odcienia szarości, osobiście trochę mi przeszkadzał. Podczas lektury brakowało mi chociażby cienia wątpliwości czy dzieci mogą zaufać danej postaci - albo ktoś jest skrajnie dobry, albo skrajnie zły, innej opcji nie przewidziano. Nie oznacza to jednak, ze brak w książce emocjonujących fragmentów, akcja jest wartka i utrzymuje równe tempo. Młodszym czytelnikom pozycja ta z pewnością przyniesie wiele przyjemnych chwil podczas lektury, wypełnionych niezwykłymi przygodami dzieci, jednak należy wziąć pod uwagę, że nieco starszych i bardziej wymagających może nieco rozczarować.

          Elementem, który nadrabia braki fabularne jest przepiękny język w jakim została napisana książka. Bogate opisy i równie różnorodne słownictwo obok którego trudno przejść obojętnie, to niewątpliwe atuty, które pozytywnie wpływają na odbiór. Tym bardziej, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, iż autorzy książek młodzieżowych często zaniedbują ten jakże ważny element każdej książki serwując czytelnikom proste zdania i nie skupiając się zbytnio na opisywaniu miejsc akcji. Justyna Drzewiecka wręcz przeciwnie, kreśli przed czytelnikiem świat Niepowszednich z niezwykła starannością tak, że można podczas lektury zobaczyć każdy, nawet najmniejszy jego element, przed oczami.   Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  20. Artius
    Seria "Przygody w świecie Minecrafta" powoli zbliża się ku końcowi. Serdecznie zapraszamy do lektury kolejnego tomu "Przeniesione królestwo".



    Zdrada Suzy wychodzi na jaw, jednak dziewczynie udaje się uciec. Tymczasem bracia zostają rozdzieleni. Andre cudem unikając śmierci, wreszcie odkryje jak się lata. Zaś Josh zostaje uratowany z rąk mieszkańców Estermeadu przez osobę, od której nie spodziewałby się pomocy. Herobrine potrzebuje chłopaka, by ten dowodził armią creeperów i postanawia namówić go, by i on wsparł jego plany. Andre tymczasem dokonuje przedziwnego odkrycia - odnajduje zawieszone w chmurach zniszczone miasto. Kim są jego mieszkańcy i jaki sekret kryje się w ruinach - przekonacie się podczas lektury siódmego już tomu serii "Przygody w świecie Minecrafta".
    Herobrine z pomocą nowych sojuszników atakuje Estermead. Dzięki armii creeperów ma nadzieję odzyskać - jak się okazuje, już nie jaja, lecz młode smoki. Kontrola nad tymi stworzeniami umożliwiłaby mu inwazje na podniebne miasto, w którym przebywa Andre. W między czasie musi jednak ponownie zdobyć zaufanie swojej córki - Larrisy. Czy dziewczyna będzie zaufać komuś przez kogo straciła matkę oraz została przemieniona w zombie?
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  21. Artius
    Przed nami finałowy tom trylogii Kroniki Klary Schulz. Czy tak jak sugeruje podtytuł trzeciej części przygód młodej pani detektyw, czeka na nas wielki finał, przynoszący rozwiązanie tajemniczego morderstwa matki głównej bohaterki? Gorąco zachęcam byście razem ze mną ponownie zanurzyli się w świat Breslau z 1911 roku widzianego oczami Nadii Szagdaj.
    Klara chwilowo odsunięta od swoich obowiązków, znosząca wszelkie niedogodności swojego błogosławionego stanu stara się zająć czymś wolny czas, którego przybyło jej aż nadto. Obiecawszy rodzinie i bliskim, że do czasu narodzin dziecka nie weźmie udziału w żadnej sprawie, wciąż powraca myślami do pamiętnika stanowiącego jedyną nadzieję na odnalezienie zabójców jej matki. W tym samym czasie do Breslau przybywa młody radca kryminalny z Berlina, mający pomóc rozwiązać sprawę nietypowego morderstwa połączonego z okaleczeniem zwłok, z którym nie mogą sobie poradzić lokalne władze. Los chce, że drogi Gabriela Hübschnera i Klary Schulz połączą się i bohaterowie razem poprowadzą dwa, z pozoru niezwiązane ze sobą śledztwa: jedno nowe, drugie będące koszmarem sprzed lat, które doprowadzą ich do nie lada odkrycia.
    Niewątpliwą zaletą i cechą wyróżniająca Grande Finale od poprzednich tomów, jest wspomniana wyżej postać śledczego z Berlina. Akcję będziemy obserwować po równo z perspektywy znanej nam już pani detektyw jak i młodej nadziei berlińskiej policji. Zabieg ten poza nowym spojrzeniem na niektóre aspekty prowadzonych przez nich śledztw, pozwala nam także dostrzec Breslau w zupełnie inny sposób. Dla mnie, jako rodowitej Wrocławianki zobaczenie miasta takim, jakim było dla przybyłego z Berlina Gabriela, było niczym odkrywanie go na nowo.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  22. Artius
    "Przygoda w świecie Minecrafta" zmierza powoli ku wielkiemu finałowi. W przedostatnim tomie "Zapomniany restart" dowiemy się o początkach świata gry i rozwiane zostanie kilka tajemnicy otaczających Herobrine i nowych bohaterów historii - Waltera i Mallory.



    Wśród przyjaciół dochodzi do wyraźnego rozłamu. Suzy, Josh i przemieniona w zombie Larrisa decydują się wesprzeć plany Herobrine oraz tajemniczego Waltera. Tymczasem Andre przebywający w podniebnym mieście poznaje młodego rosyjskiego hakera Dawida pracującego dla niejakiego Mallory. Kto mówi prawdę, a kto kłamie? Która ze stron jest tą właściwą? I czy więzi krwi okażą się dość silne by powstrzymać Josha i Andre przed walką ze sobą? Czasu do namysłu nie ma wiele, o świcie w podniebnym mieście rozpocznie się bitwa, która zadecyduje o losach dwóch światów.
    Seria powoli zmierza ku końcowi i czytelnik ma okazję otrzymać odpowiedzi na kilka dręczących go pytań. Jednak autor ostrożnie dozuje informacje i tak naprawdę nadal nie można być pewnym czy intencje Herobrine są tak czyste, jak chciałby żeby się wydawały. Czy decydując się na sojusz z nim bohaterowie postąpili słusznie, czy jedynie zdecydowali się na mniejsze zło? Jak wiele będą w stanie poświęcić dla świata, który przecież nie jest prawdziwy. Nadszedł czas trudnych decyzji i wszystko wyjaśni się w następnym tomie.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  23. Artius
    ?Średniowieczna zagadka kryminalna! Powieść w duchu Imienia róży Umberta Eco.? ? głosi krzykliwe hasło znajdujące się na tylnej okładce. Widując często podobne slogany mam ochotę skonfrontować teorię z praktyką. Tym razem nie mogło być inaczej i książka ta trafiła do moich rąk. Czy fabuła zawarta w powieści rzeczywiście dorównuje tej z książki `Umberta Eco? Jaką rolę w tym wszystkim odgrywają zranione uczucia, oraz duma? Czy Hugo z Tarsu rozwikła skomplikowaną zagadkę zesłaną przez los? Jeżeli pragniecie się tego dowiedzieć, to zapraszam was do lektury "Ludzi Wiatru" autorstwa Viviane Moore.





    Na samym początku tej recenzji parę słów pragnę poświęcić barwnemu opisowi, który znajduje się na tylnej okładce. Sposób w jaki przyciąga on potencjalnego czytelnika jest tak nachalny, że trudno mu się oprzeć. Pomijając wszelkie kwestie marketingowe muszę z przykrością stwierdzić, że dawno nie dałem się tak podejść. Łącząc wspomniany przed chwilą malowniczy opis z niesamowitą okładką, otrzymujemy idealne narzędzie wabiące. Szkoda tylko, że powołanie to nie jest do końca zgodne z prawdą. Aby nie tworzyć jeszcze większego zamętu przyjrzyjmy się bliżej kluczowym kwestiom.
    Głównymi bohaterami tego tomu, o ile można ich tak nazwać, są mistrz Hugo z Tarsu, oraz jego nieodzowny towarzysz Tankred. Duet poznajemy w chwili przybycia do nadmorskiego zamku Pirou, gdzie rozpoczyna się prawdziwa akcja. Mistrz jak i uczeń nie wyróżniają się niczym szczególnym na tle podobnych postaci literackich. W owej powieści odznaczają się na pierwszy rzut oka. Specyficzny ubiór, nietypowe pochodzenie wzbudzające podejrzenia, niespotykany styl bycia. To właśnie za sprawą ogromnej indywidualności owe postacie wyłaniają się z tłumu pozostałych. Nie sposób odmówić im nietuzinkowych charakterów, które widoczne są gołym okiem podczas lektury. Autorka w pewien sposób wykorzystał innowacyjne rozwiązania, lecz tak silne oparcie wiodącego duetu na sprawdzonych rozwiązaniach nie było dobrym pomysłem. Czuć wyraźny niesmak.
    Niewiele dobrego można powiedzieć o pobocznych postaciach, gdyż ich nijakość i płytkość poraża z daleka. To typowe manekiny, kukły, które mają za zadanie wykonać polecone rozkazy. Trudno doszukiwać się w nich krztyny charakteru, czy głębi. Autorka poległa sromotnie na tym polu. Jestem szczerze przekonany, że to właśnie ten element najbardziej przeszkadzał mi podczas lektury. Wielka szkoda, gdyż zmarnowany został ogromny potencjał.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  24. Artius
    Ona zwykła studentka, on tajemniczy nieznajomy. Miedzy bohaterami rodzi się uczucie, a czytelnikowi wydaje się, że oto do jego rąk trafił kolejny przeciętny romans. Nic bardziej mylnego! Kiełkujące między bohaterami uczucie zostaje wystawione na próbę gdy okazuje się, że mężczyzna jest potomkiem japońskiego wilka. Czy dwójce młodych ludzi uda się pogodzić wilczą i ludzką naturę i założyć szczęśliwą rodzinę? Zapraszam do lektury wyjątkowej mangi, która z pewnością na długo zagości w Waszych sercach.



    ?Wilcze dzieci? z początku wydają się historią jak z bajki. Hana, młoda studentka, na jednym z wykładów poznaje skrytego w sobie mężczyznę. Szybko okazuje się, że nasi bohaterowie coś do siebie czują, a każde kolejne spotkanie tylko utwierdza ich w przekonaniu, że zostali dla siebie stworzeni. Mężczyzna decyduje się wyjawić głęboko skrywany sekret i pokazać Hanie swoją prawdziwą twarz. Jest on bowiem potomkiem japońskiego wilka, gatunku, który wymarł sprzed około stu lat. Nic jednak nie jest w stanie stanąć na drodze uczucia naszych bohaterów, rozpoczynają oni wspólne życie, wspólnymi siłami stawiając czoła wszelkim przeciwnościom. Niedługo później na świat przychodzi ich pierwsze dziecko ? córeczka Yuki, nie trzeba też długo czekać na pojawienie się kolejnego, tym razem męskiego potomka imieniem Ame. Jak się nietrudno domyślić, oboje dzieci odziedziczyło po ojcu wilcza naturę. Nie stanowiłoby to problemu, gdyby szczęścia rodziny nie przerwała nagła śmierć głównego żywiciela rodziny. Pozbawiona wsparcia, bezrobotna Hana musi nie tylko utrzymać dom i zapewnić dzieciom jedzenie, ale także zapanować nad ich dziką stroną i dopilnować by nikt się nie dowiedział o tym kim są naprawdę.



    Choć tytuł mangi wskazywałby na to, że głównymi bohaterami są Yuki i Ame, czytelnika czeka spore zaskoczenie. Tytuł ten skupia się bowiem przede wszystkim na Hanie, młodej kobiecie, które życie postawiło przed trudnym i niezwykłe odpowiedzialnym zadaniem. Życie samotnej matki nie należy do łatwych, tym bardziej gdy w grę wchodzi trudna do okiełznania zwierzęca natura. Jak bowiem wytłumaczyć małemu dziecku iż nie wolno mu wyć w środku nocy, bądź biegać za zwierzętami spotkanymi na ulicy, szczególnie na czterech łapach? Hana wydaje się być portretem idealnej matki, wiecznie cierpliwa, uśmiechnięta i niezłomna w tym co robi, bez chwili wahania każdemu może być stawiana za przykład. Niezwykły optymizm i ciepło jakie biją od tej postaci ujma chyba każdego czytelnika.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  25. Artius
    „Każdy ma czasem ciężki dzień…
    A co, jeśli ktoś ma ciężkie całe życie…?
    Na szczęście karta się odwraca…
    Bóg daje drugą szansę i tak na świat przychodzą droci.”
    Śmierć jest definitywnym końcem dla większości z nas, jednak w pewnych okolicznościach, które zostały wymienione powyżej rodzi się drot. Czy cena za zostanie jednym z nich nie jest zbyt wygórowana? Czy pozytywne aspekty nowego życia mogą być jednocześnie przekleństwem losu? Na te i inne pytanie odpowiedzi znajdziecie w dziele „Drot. Stworzony z nadziei”.  
         Główną bohaterką książki jest Wiktoria Stan. To młoda matka, samotnie wychowująca swoją kochaną córeczkę Amy, mieszkająca u najlepszego przyjaciela Karola. Wiktoria na początku przygody jest bardzo ograniczoną postacią, zdawałoby się szarą myszką żyjącą z dnia na dzień. Jest to jednak silna i pewna siebie kobieta, która pragnie zapewnić przyszłość swojej córce. Po traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa Wiktora wie, że nie jest pospolitą osobą. Nałożenie się na siebie nieszczęśliwych zbiegów okoliczności rozpoczyna interesującą metamorfozę, którą obserwujemy podczas lektury. W trakcie tej przemiany bohaterka zmienia się nie do poznania. Nie chodzi tu wyłącznie o wygląd fizyczny. Jej psychika, czy podejście do życia ulegają diametralnej zmianie na lepsze. Postać Wiktorii przypadła mi do gustu od razu, jednak jej przemiana i wydarzenia związane z jej osobą trochę zatarły pozytywne wrażenia.

         Oprócz Wiktorii na naszej drodze napotkamy wiele interesujących, oraz zaskakujących osobistości. Amy, Karol, droci źli i dobrzy. Ciężko wymienić wszystkich, jednak mogę zapewnić, że każda postać z osobna jest niezwykle ważna dla fabuły. Aby się o tym przekonać, trzeba sięgnąć osobiście po książkę.

         Świat przedstawiony nie jest miejscem zaskakującym, wręcz przeciwnie - to współczesne, dobrze nam znane realia, niczym niewyróżniający się świat, w którym żyjemy na co dzień. Jedynym zaskoczeniem mogą być fragmenty nicości obecne podczas metamorfozy głównej bohaterki. Zwiedzamy jedynie te miejsca, w których obecnie rozgrywa się akcja, brak także obszernych opisów. Jest to niewątpliwy minus, bowiem przydało by się scharakteryzować kilka istotnych miejsc, czy też wydarzeń w bardziej szczegółowy sposób, z pewnością nie zaszkodziłoby to powieści, a wręcz przeciwnie.

    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
×
×
  • Utwórz nowe...