Skocz do zawartości

Artius

Moderatorzy
  • Zawartość

    7050
  • Rejestracja

  • Wygrane dni

    2

Wpisy blogu napisane przez Artius

  1. Artius
    Dla wielu z Was zaczęło się upragnione lato,a czym je najlepiej powitać? Oczywiście dobrze spędzonym czasem przy ciekawej lekturze! Serdecznie zapraszamy do udziału w konkursie, gdzie do wygrania są trzy egzemplarze "Adria" martina Colla - książki przy której nie sposób się nudzić. Zachęcamy również do przeczytania recenzji, którą znajdziecie tutaj.  

    Nagrody: 3 egzemplarze książki "Adria" Martina Colla   Zadanie konkursowe:  Jako świeży adept tajemniczej Organizacji, szkolącej młodych ludzi na zabójców, opisz 1 dzień swojego pobytu w Obiekcie numer Osiem. Od rannej zaprawy, po zajęcia dzienne, kończąc zejściem na odpoczynek. Praca w formie wpisu do pamiętnika.
    Termin nadsyłania zgłoszeń: do 18 lipca, do północy.
    Ogłoszenie wyników: 25 lipca   Odpowiedzi na pytanie konkursowe prosimy wysyłać na adres: redakcjakztk@gmail.com W tytule maila należy napisać: Konkurs: Adria  
    W treści należy podać swoje imię, nazwisko oraz swój adres i numer telefonu, przyspieszy to wysyłkę nagrody w razie ewentualnej wygranej.
    Wśród nadesłanych odpowiedzi redakcja KZTK wybierze zwycięskie po zamknięciu konkursu, wyniki zostaną opublikowane 25 lipca w aktualnościach na stronie głównej oraz na profilu na FB. Za wysyłkę nagród odpowiada redakcja KZTK. Wybór Redakcji jest subiektywny i nie podlega dalszej dyskusji. Wysyłając do nas pracę na konkurs, zgadzasz się na jej publikację na łamach KZTK.
  2. Artius
    Po dość długiej ciszy, jeżeli chodzi o recenzje mang, powracamy z recenzją dwutomowej pozycji ze świata znanej i popularnej serii Code Geass, która, nad czym ubolewały nie doczekała się jeszcze wydania w Polsce. "Code Geass. Suzaku of the Counterattack", którą chcemy wam polecić przedstawia alternatywną wersję znanej historii, w której jak nie trudno się domyślić po tytule, pierwsze skrzypce gra Suzaku. Zapraszamy do lektury!



    W roku 2010 Święte Imperium Brytanii wypowiada wojnę, a następnie zajmuje neutralną Japonię zmieniając ją w podległe Imperium terytorium zwane "Area 11". Wszystko to dzięki broni najnowszej generacji Knightmare Frame - olbrzymich humanoidalnych robotów, dzięki którym Brytania stała się militarną potęgą i krajem niemalże niemożliwym do pokonania. Już po podbiciu Japonii młody chłopiec na oczach swojego przyjaciela przysięga zniszczyć najeźdźcę. Lelouch Lamperouge, bo o nim rzecz jasna mowa, musiał jednak zaczekać na tę chwilę aż siedem lat, do momentu gdy jego losy wiążą się z tajemniczą C.C.



    Czytając to krótkie streszczenie fabuły zapewne większość fanów mangi i anime powie: Ja to znam! I mają rację. "Code Geass. Suzaku of the Counterattack" wita nas znanymi z pierwowzoru scenami. Dlatego sięgając po ten tytuł nie każdy będzie zadowolony. Główną tego przyczyną będzie fakt iż trzeba dotrzeć do drugiego tomu, żeby doczekać się jakichkolwiek zmian w fabule względem oryginalnej historii. Cały pierwszy tom opisuje dokładnie to co znamy z anime, czy chociażby mangi "Code Geass: Lelouch of the Rebellion", z tą niewielką różnicą że autor nieco bardziej skupił się na przedstawieniu sytuacji ze strony nowego głównego bohatera - Suzaku. Będziemy więc świadkami wspinania się młodego Japończyka po szczeblach kariery wojskowej, niedoszłej egzekucji, przejęcia Lancelota, walk z Zero, podczas których Suzaku nie będzie świadom iż za maską kryje się twarz najlepszego przyjaciela. Tego co będzie dalej nie będę wam zdradzać, ale droga jaką poszedł autor tworząc alternatywne zakończenie całej historii warte jest uwagi.
    Bohaterowie nie przeszli jakiś wielkich zmian jeżeli chodzi o ich kreacje. Tworząc alternatywną historię w uniwersum Code Geass pozostawiono elementy dzięki którym seria zyskała grono fanów na całym świecie bez zmian, modyfikując jedynie nieco punkt widzenia przedstawianych wydarzeń oraz niektóre decyzje, puszczając wodze fantazji i nie krepując się przed zadawaniem pytań: Co by było gdyby? Jedynie osoby, które będą poszukiwały walk z udziałem wielkich mechów będą mocno rozczarowane, ponieważ nie znajdą w obu tomach ani jednej. Poza Suzaku w Lancelocie nie doświadczymy tutaj nowych technologii bojowych znanych z Code Geass.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  3. Artius
    Strefa Wykluczenia wokół Czarnobylskiej CZAES potocznie zwana ZONĄ to dziewicze tereny objęte skutkami katastrofy w Czarnobylu. Olbrzymia radiacja umożliwiła stworzenie z tych terenów genialnego pola do popisu pisarzom, którzy skorzystali z jej dobrodziejstw. Jednak czy tak ogromne tereny, zamieszkane przez mutanty, kryjące niespotykane dotąd artefakty oraz inne skarby mogą być kontrolowane przez kogoś? Czy wypadek w elektrowni był wyłącznie błędem ludzkim, czy zamierzonym działaniem? Co tak naprawdę kryję się na terenie tego poligonu doświadczalnego, że ludzie z narażeniem życia penetrują jego wnętrze? Odpowiedzi na te oraz inne pytania  znajdziecie w najnowszym dziele Sławomira Nieściura pt. „Wedle Zasług” , od wydawnictwa Fabryka Słów.  


    Czytając ten tytuł miałem nieodparte wrażenie, że w pewnym momencie pojawi się główny bohater, jednak nie doczekałem się tego. Powieść jest na tyle złożona, że występują tutaj mniej lub bardziej ważne osoby, spośród których nie sposób znaleźć jednej najważniejszej, co osobiście bardzo przypadło mi do gustu. Autor nie starał się stworzyć kolejnego zbawiciela świata, jedynego obrońcy Zony czy też normalnego świata. Zamiast tego otrzymujemy komplet naprawdę interesujących postaci różnego pokroju. To zwykli ludzie w każdym możliwym aspekcie. Nie ukrywają swoich uczuć, lęków, na każdym kroku widać jak się boją o swoje życie. Zona nie lubi gierojów oraz postojów, dlatego życie naszych podopiecznych odbywa się w nieustannym ruchu. Warto zaznaczyć, że na łamach tej książki gościnnie wystąpił stalker Bożokorow, znany z książek Bartka Biedrzyckiego.

    Świat przedstawiony, który przyjdzie nam przemierzać, jest wykreowany w sposób idealny. Brak zbędnych opisów, widoczna plastyczność, wszystko na modłę żołnierską, czyli krótko i na temat. Pomimo tego Zona jest naprawdę barwna, dostajemy to, po co tak naprawdę przybyliśmy, bez zbędnego upiększania i kolorowania. To brutalny świat bez bohaterów, a stalkerzy i im podobni są częścią ogromnego ekosystemu, ukształtowanego wraz z awarią elektrowni w Czarnobylu. Mimo oszczędności słów sporo rzeczy i zjawisk zostało dokładnie wyjaśnionych, tak więc ciężko narzekać na nudę. W tym świecie cały czas coś się dzieje - nie jest to pusty i wyjałowiony teren.

    Historia stworzona przez autora jest bardzo interesująca i wciągająca, ciężko zarzucić jej jakieś błędy czy wpadki. Podczas lektury czułem się jak prawdziwy stalker, który odbywa własny rajd. To naprawdę niesamowite przeżycie. Jedynym minusem jest sposób przedstawienia całości. Czasami można się pogubić w fabule, lecz takich momentów nie ma zbyt wiele. Język w połączeniu ze świetną fabułą sprawia, że książkę pochłania się błyskawicznie. Sporym plusem są klimatyczne rysunki, które dla mnie osobiście trochę odbiegają stylem od samego tytułu.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  4. Artius
    Nie tak dawno do księgarni trafiło nowe wydanie książki Sidney Sheldon zatytułowanej "Czy boisz się ciemności?" Intrygujący tytuł, zapewniający mnie o dużej dawce emocji jaka będzie towarzyszyć lekturze oraz ciekawie zapowiadający się opis na tylnej stronie okładki sprawiły, że zapragnęłam zapoznać się z twórczością autora nazywanego przez niektórych mistrzem sensacji. Jak skończyła się moja przygoda z tą książką? I czy ciemność okazała się rzeczywiście taka przerażająca jak sądziłam? Zapraszam do lektury recenzji.



    Cała historia zaczyna się naprawdę mocnym uderzeniem. Jesteśmy bowiem świadkami śmierci czterech, na pierwszy rzut oka, nie związanych ze sobą osób. Co więcej do zabójstw dochodzi w różnych rejonach świata. Wśród ofiar znajdują się mężowie głównych bohaterek - Kelly i Diany. Kobiety nie wierzą w sprzedawane im przez policję informacje o rzekomych powiązaniach z mafią, czy tajemniczych kochankach i decydują się przeprowadzić własne śledztwo.
    Prawda jest jednak taka , że na wspomniane śledztwo będziemy musieli poczekać i to dość długo, gdyż tak naprawdę rozpoczyna się ono dopiero gdzieś w połowie książki. Wcześniej autor szczegółowo opisuje życie i przeszłość poszczególnych bohaterów, pozwalając czytelnikowi zrozumieć ich zachowanie i decyzje. Poruszane są tutaj tematy przemocy w rodzinie, ochrony środowiska i katastrof będących wynikiem zanieczyszczania planety, kwestie moralne towarzyszące wielkim odkryciom i sposobom ich wykorzystania, czy chociażby spirytualizm bądź przedmiotowe i stereotypowe zachowanie kobiet. W niektóre z tych kwestii autor zagłębia się, drugie są tylko przelotnie poruszane, ale każdy może tutaj znaleźć coś dla siebie.
    Wróćmy jednak do wspomnianego śledztwa, które niestety jest dość przewidywalne. Dość szybko przed czytelnikiem odkryto wszystkie karty ujawniając kto stoi za morderstwami. Nie zmniejsza to jednak napięcia jakie towarzyszy lekturze. Bohaterki nieustannie znajdują się w śmiertelnym niebezpieczeństwie i tylko dzięki połączonym siłom, sprytowi i nie ukrywajmy, dużej dawce szczęścia udaje im się przeżyć. Wszystko zaś jest wynikiem tego iż pewne osoby uważają że żony zamordowanych na początku historii mężczyzn, są w posiadaniu zagrażających im danych.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  5. Artius
    ?Antychryst, który zjawił się, by przygotować Sąd Ostateczny? Kosmokrator, który zamierza przeprowadzić na ludziach gigantyczny eksperyment? Tajemniczy stworzyciel świata powraca na Ziemię, by naprawić swe niedoskonałe dzieło. Przed jego obliczem pojawiają się osobnicy, usiłujący urzeczywistnić swoje idee ? mniej lub bardziej szalone...? - czytając taki opis na pewno każdy z was pomyślał o czym dokładnie traktuje ta książka. Mnie ten opis skusił i zachęcił do podjęcia lektury, która jak się później okazało nie wyjaśniła wszystkiego do końca. Jeżeli wspomniany powyżej opis też przyciągnął wasz wzrok to serdecznie zapraszam do lektury ?Niedoskonali?, autorstwa braci Strugackich. Ostrzegam jedynie, że będzie to lektura bardzo trudna i męcząca.



    Przed przystąpieniem do lektury tej książki byłem świadom, że twórczość braci Strugackich nie należy do najłatwiejszych. Pierwszy raz w życiu muszę stwierdzić, że tytuł dobitnie obrazuje charakter dzieła, oraz uwidacznia jego ?niedoskonały? poziom. Podczas czytania jakiejkolwiek książki mam wrażenie, że jej autor kierował się jakąś spójną wizją, chcąc przekazać swoją myśl w możliwie przystępny sposób. Oczywiście wszystko to jest sprytnie ukryte pod pryzmatem fabuły, postaci i ogólnej rozrywki płynącej z lektury. Niestety tym razem srogo się przeliczyłem i zawiodłem na całej linii.
    Pierwsze strony ?Niedoskonałych? uświadczyły mnie w przekonaniu, że dobrnięcie do końca będzie drogą przez męki. Nie są to jedynie słowa rzucone na wiatr, gdyż tytuł ten czyta się naprawdę ciężko, a im dalej tym jedynie gorzej. Sama opowieść zapowiadała się dość ambitnie, co nie powinno zresztą nikogo dziwić. Fabuła przedstawiona w książce składa się z dwóch, całkowicie odmiennych wątków, które zbiegają się na ostatnich stronach dzieła. Są to byty tak odmienne od siebie, iż w moim przekonaniu mogłyby spokojnie stanowić osobne książki. Wielowątkowość przedstawionej historii poraża i nie sposób ogarnąć jej całości po jednorazowej lekturze. Osobiście uwielbiam złożoną fabułę, jednakowo tutaj autorzy zdrowo przesadzili, co powoduje jedynie dyskomfort.
    Według mnie bracia Strugaccy chcieli przedstawić nam swoją wersję poprawienia świata, odwieczną i tajemniczą zabawę w boga. Niektóre pomysły przedstawione na łamach książki są naprawdę interesujące i nie brakuje im polotu. To samo mogę z czystym sumieniem powiedzieć także o części postaci znajdujących się w książce. Są naprawdę oryginalne, co w dzisiejszych czasach jest rzadko spotykane. Niestety część z nich jest sztampowymi, podręcznikowymi zapchajdziurami.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  6. Artius
    „Chwila w której poznajemy Jana Franciszka Stukułkę, porucznika służby czynnej 305 pułku piechoty jest cząstką drugiego dnia wojny, kiedy to Polska stała się początkowo natchnieniem świata, później zaś, pod koniec – nieodzownym elementem popularnej gry pt. „Co mam zrobić z tym fantem, który trzymam w ręku?” – użycie słów byłego Prezydenta Stanów Zjednoczonych Franklina Roosevelta jako początku dla książki wzbudza pewien respekt. Połączenie ich podniosłości z charakterem książki tworzy znakomitą zachętę dla potencjalnego czytelnika. Czy porucznik Jan Stukułka był jedynym myślicielem narodu o takich poglądach? Gdzie w tym wszystkim znajduje się szary obywatel? Czemu życie bywa tak niesprawiedliwe, a sam los pcha nas w nieznane? Na te, oraz inne pytania odpowiedzi znajdziecie w dziele pt. „Wędrówki i myśli porucznika Stukułki (powieść dokończona)”, od wydawnictwa MG.  
        Tytułowy porucznik Jan Franciszek Stukułka jest nad wyraz inteligentnym, a zarazem bardzo obrotnym i pomysłowym człowiekiem, o czym przekonujemy się podczas lektury. Patriotyzm bijący od jego osoby czyni z niego niemal ideał ówczesnych lat, jednak tak naprawdę to antybohater. Brakuje mu cech typowych dla podręcznikowych męczenników, wykrwawiających się bezsensownie na kartach historii. To osoba działająca nieschematycznie, która swoim intelektem potrafi zdziałać więcej, niż oddział uzbrojonych żołnierzy. Podczas lektury niejednokrotnie przekonamy się o jego nieszablonowości i o tym, że pomimo unikania walki można pozostać wiernym swojej ojczyźnie. Stukułka odrzuca wszelkie bohaterskie zrywy narodu, otwarcie je krytykując, co ważniejsze, nie boi się tego co mówi.

        Jan Stukułka jest niezwykle cenionym wojskowym, który przez zrządzenia losu rozpoczyna działalność konspiracyjną. W tej książce nietypowe zrządzenia losu odgrywają główną rolę, pchając porucznika w coraz to nowsze i nietypowe życiowe sytuacje. Nasz cud narodu nie jest pozbawiony wad. To istny wabik na kobiety, mężczyzna posiadający swoje potrzebny, które musi zaspokoić. Poza tym jego indywidualizm jest zbyt rażący, co w niektórych momentach było nad wyraz męczące.

        Autor dość dogłębnie przedstawił jego życie w każdym aspekcie. Od nauk szkolnych, po czasy służby czy niewolę i tułaczkę po świecie. Całość napisana jest swobodnym jeżykiem, który ułatwia przekaz, oraz wpływa na przyjemność lektury. Podążamy za porucznikiem od kampanii wrześniowej, zwiedzamy zrujnowany, okupowany kraj, a całość okraszona jest celnymi anegdotami czy obserwacjami.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.  
  7. Artius
    Postać maga, czy też czarodzieja jawi się nam najczęściej jako postać starca często odzianego w długą szatę i dzierżącego magiczny atrybut, jak np. laskę. Obraz ten na dobre zakorzenił się w umysłach czytelników i nie tylko, obecnie jednak część pisarz stara się zerwać z tym wizerunkiem stawiając sobie pytanie: jak wyglądałby współczesny mag. W książce ?Okup krwi? autor kreuje dość unikatowe połączenie, bo któż z nas dopatrzyłby się niezwykłych mocy w prostym krawcu. Jeżeli jesteście ciekawi co wyniknie z takiego niezwykłego zestawienia zapraszam na wspólną wycieczkę do Warszawy, w pierwszym tomie przygód Herberta Kruka.



    Spokojne życie krawca z podwarszawskiej miejscowości zostaje brutalnie przerwane gdy tajemniczy przybysz oznajmia iż ukochana Herberta została porwana i aby ją odzyskać mężczyzna musi dostarczyć na czas tajemniczą przesyłkę do Warszawy. Zadanie z pozoru wydawałoby się łatwe, tym bardziej, gdy weźmiemy pod uwagę moce, którymi dysponuje bohater, jednak jak zwykle bywa w takich przypadkach sprawy komplikują się jeszcze bardziej. Warszawa bowiem od dawna pozbawiona jest magii i mężczyźnie pozostaje liczyć jedynie na własne siły i spryt, a pokonanie 30 kilometrów w przeciągu kilku godzin, gdy jego tropem ruszają inni magowie, wysłannicy tajemniczego ?Bractwa Miast? pragnący przechwycić przesyłkę, wydaje się być coraz trudniejsze. Liczne przeszkody, ucieczki i zwroty akcji to wszystko i wiele więcej czeka nas u boku Herberta Kruka, w jak się okaże wciąż magicznej Warszawie.
    Głównym bohaterem powieści jest wspomniany już Herbert Kruk, jednak gdybym powiedziała, że jest on jedynym bohaterem, wokół którego skupia się fabuła powieści byłoby to sporym niedomówieniem. Równie ważną rolę, a być może nawet ważniejszą, odgrywa bowiem miasto Warszawa. ?Okup krwi? jest przykładem urban fantasy, a co za tym idzie nie tyle bohaterowie, co miejsce w którym toczą się ich przygody, grają w książce pierwsze skrzypce. I muszę przyznać, że Warszawa widziana oczami Marcina Jamiołkowskiego to nie tylko pusty zbiór nazw ulic i miejsc, które nie wiele powiedzą osobom nie znającym miasta, ale żywy twór, czerpiący ze swojej przeszłości, ale jednocześnie bardzo współczesny i rzeczywisty, mimo iż co chwila dzieją się w nim rzeczy niezwykłe i magiczne.
    Elementem, który pozytywnie mnie zaskoczył i stanowił ciekawy kontrast do współczesnej Warszawy, było wplecenie wątków z legend miejskich. Orszak Złotej Kaczki z pewnością nie jednemu czytelnikowi zapadnie w pamięci, a to rzecz jasny nie jedyna postać z legend i podań, która przewinie się na kartach ?Okupu krwi?. Więcej jednak nie zdradzę i zachęcam by samemu się przekonać kogo jeszcze na swej drodze napotka Herbert i jakie tajemnice skrywa miasto.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  8. Artius
    ?Głód jest jedną z najwybitniejszych powieści w dorobku laureata Nagrody Nobla Knuta Hamsuna. Ten prekursor modernistycznej powieści psychologicznej zawarł w niej wątki autobiograficzne, nawiązujące do swoich niełatwych dziennikarskich początków w stolicy Norwegii. Głód jest zapowiedzią literatury nadchodzącego XX wieku.? ? muszę szczerze przyznać, że tak ambitny opis zasiał we mnie malutką nutkę niepewności co do tej książki. Czy możliwe jest, aby wszystkie obietnice zostały spełnione w lekturze o tak wątłej objętości? Czy wyrazisty tytuł oddaje rzeczywisty charakter całego dzieła, czy to tylko przykrywka kryjąca drugie, tajemnicze dno? Gdzie w tym wszystkim znajduje się uczucie głodu fizycznego i mentalnego? Jeżeli chcecie się tego dowiedzieć, to serdecznie zapraszam do lektury powieści Knuta Hamsuna pt. ?Głód?.



    Główny, a zarazem jedyny bohater tego dzieła, z którym przyjdzie nam się poruszać po przedstawionym świecie jest bezimienny. Imię nie zostało przedstawione czytelnikom, co dodaje pewnej nutki tajemniczości, wiążąc bezpośrednio postać z wymownym charakterem powieści. Pomimo takiego zagrania ze strony autora, o samej postaci dowiadujemy się, podczas lektury, całkiem sporo. To literat, chociaż bardziej pasuje tutaj słowo dziennikarz, który przemierzając dziewiętnastowieczne miasto Christianii stara się znaleźć natchnienie do pracy. Bohater w głównej mierze prowadzi bardzo rozbudowane monologi. Nie poskąpiono tutaj realistycznych opisów wewnętrznych marzeń, urojeń, które świadczą o zmiennym stanie świadomości naszego przewodnika. Postać ta jest bardzo rozbudowana, posiada naprawdę oryginalny styl, jest świetnym narzędziem, którym sprawnie posługuje się autor. Idealna równowaga zachowana w niej świadczy o kunszcie z jakim została stworzona. Osobiście nie widzę zamiennika dla bezimiennego literata. Takie obdarcie ze wszystkiego genialnie współgra z powolną wegetacją bohatera.
    Parę słów pragnę poświęcić pozostałym postaciom, jakie przewiną się na kartach tej powieści. Nie są one jakoś szczególnie rozbudowane, brakuje im indywidualności, głębszego charakteru. Nie oznacza to jednak, że to zapychacze. To wkomponowane pionki na drodze, które mają wypełnić określone zadania, z których wywiązują się bardzo dobrze. Ich nieporadność, czy też niedopracowanie dodaje całości pewnej nutki charakteru. To drogowskazy, które kierują poczynaniami naszego bohatera.
    Świat przedstawiony, w którym przyjdzie nam się poruszać jest bardzo sterylny, co pasuje do tej książki. Brak tutaj otwartych przestrzeni opasanych w potężne opisy, swobodnej eksploracji, czy też jakichkolwiek podróży. To jedno z nielicznych dzieł, w których brak wyżej wymienionych czynników jest zaletą. Nie wyobrażam sobie, podczas lektury tej powieści, natknąć się na jakiekolwiek opisy, czy też podróże, gdyż zniszczyłyby one skrzętnie budowany nastrój i ogólny charakter. Autor doskonale wiedział co czyni podczas lokowania wydarzeń swojego dzieła, za co należą mu się gromkie brawa.



    Wracając do tytułowego głodu chciałbym wyjaśnić na zakończenie pewną kwestię, która jest niezmiernie ważna do zrozumienia tego dzieła. To właśnie on jest wyznacznikiem wszystkiego w tej książce. Posiada niebywałą głębie, jest ucieleśniony, towarzyszy bohaterowi na każdym kroku jego egzystencji. Doprowadzając do skrajnych stanów emocjonalnych uświadamia czytelnika, że człowiek nie podda się łatwo i za wszelką cenę będzie walczył o zachowanie człowieczeństwa. Pryzmat szarości, z którym będziemy mieli do czynienia może zarazić podczas czytania, trzeba na to po prostu uważać.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  9. Artius
    KZTK rozwija się dla Was! Za nami już 200 postów, dziękujemy wszystkim, którzy śledzą naszego bloga i zachęcamy do kontynuowania wspólnej przygody. Tym bardziej, że poszerzamy naszą działalność i startujemy z dwoma nowymi kategoriami. Już niedługo będziecie mogli u nas przeczytać nie tylko recenzje książek, mang i komiksów, ale także gier karcianych, planszowych oraz wywiady z autorami.



    To nie koniec niespodzianek, startujemy z naszą pierwszą rozdawajką. Do zgarnięcia jest książka "Taei. Nieznane lądy" od wydawnictwa Novae Res!



    By wziąć udział w konkursie wystarczy:
    1. Polubić profil KZTK na facebooku
    2. W komentarzu pod konkursem odpowiedzieć na pytanie "Jaka jest Twoja ulubiona książka?"
    3. Udostępnić post konkursowy na swojej osi czasu.
    Zgłoszenia zbieramy do 10 sierpnia, zwycięzca zostanie wyznaczony losowo.
  10. Artius
    ?Autor w swojej powieści snuje rozważania na temat matematyki, filozofii, teatru, istnienia i nieistnienia, miłości i śmierci. Poszczególni bohaterowie stają się nośnikami głębokich rozważań na temat istoty świata, człowieka, idei oraz rozwiązywania nierozwiązywalnego. Wszystko to w otoczeniu walącego się świata i zbliżającej apokalipsy. Dosadny język, odważne myśli, zapętlone rozważania zawarte w książce Wojciecha Bieńki zapadną Czytelnikom w pamięci na długo.? ? ten kontrowersyjny opis przyciągnął moją uwagę, zapowiadając lekturę o oryginalnej, niecodziennej tematyce. Czy padające zobowiązania nie są jedynie słowami rzuconymi na wiatr? Czy autorowi udało się uzyskać upragniony efekt? Jeżeli pragniecie się o tym przekonać tak samo jak ja, zapraszam was do lektury dzieła Wojciecha Bieńki pt. ?A jeszcze nic nie załatwione?.





    Na samym początku tej recenzji pragnę przedstawić ogólny zarys tego nietypowego dzieła. Nie jest to żadna rozprawka, czy też bezsensowne rozmyślania autora przelane "ciurkiem" na papier. To trzy osobne opowiadania, które w swojej treści skrywają przemyślenia autora. Każda opowieść jest odrębnym bytem, w którym znajdziemy ukryte, bądź jawne rozważania pana Wojciecha. Jest to pozycja bardzo odmienna od tych dostępnych na rynku, nie tylko ze względu na nietypową formę, ale również ze względu na fakt, że porusza poważne tematy w czytelny i przystępny sposób. Niektórych trzeba się doszukiwać w sprytnie skonstruowanych dialogach, inne same wypływają po przeczytaniu tekstu. Co prawda stwierdzenie z okładki, iż to ?Literatura dla ludzi o mocnych nerwach!? jest nieco przekoloryzowane , bynajmniej warto dać tytułowi szansę.
    ?Nigdy i nigdzie? to pierwsze i przy okazji najdłuższe opowiadanie, z jakim przyjdzie nam mieć do czynienia, w tej książce. Poprzedzone jest ono cytatem z ?History of Eternity? i jego tłumaczeniem wykonanym przez autora . Rozważania zawarte na jego łamach dotyczą bezpośrednio wiary, Boga, Śmierci, a także teatru. Takie niespodziewane połączenie jest naprawdę udane, gdyż scena, na jakiej rozgrywają się te wydarzenia, pasuje jak ulał. Zniszczony globalnym kataklizmem świat, w także i Polska, pozwalają nam snuć rozważania na temat kruchości naszego istnienia, a także jego sensu.
    To wszystko nie jest nawet w części tak zawiłe, jak zadanie postawione przed głównym bohaterem. Autor sprytnie operuje językiem, zmuszając czytelnika do podjęcia głębszej refleksji, pokazując iż to co na samym początku jest, w naszym mniemaniu, genialnym pomysłem może okazać się prawdziwą tragedią. Los jest naprawdę kapryśny, a najmniejszy szczegół może zmienić pojmowanie sztuki zwanej życiem. Teatralna rozgrywka pana Wojciecha to istny majstersztyk sceny nie tylko materialnej, ale i duchowej.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  11. Artius
    Rzędy identycznych domów ciągnące się jak okiem sięgnąć, morze różnych, a jednak tak podobnych do siebie osób zmierzających do pracy, dzień w dzień wykonując te same obowiązki. A jednak nikt nie wydaje się tym stanem zaniepokojony. Wręcz przeciwnie wszyscy są zadowoleni, przekonani o własnej wartości, dumni z wykonywanego zadania. To właśnie jest świat Sabriny. Taki jest porządek rzeczy. Ale czy rzeczywiście tak powinno być? Czy przypadkowe spotkanie udowodni że życie to coś więcej niż tylko puste słowa i czyny, które nic nie zmieniają? Zapraszam do lektury książki dla młodzieży innej od tych, które do tej pory czytaliście.



    Sabrina, główna bohaterka książki, to młoda dziewczyna, której życie bynajmniej nie rozpieszczało. Samotna, nie może pogodzić się ze śmiercią brata, który był dla niej całą rodziną. Jedynym pocieszeniem wydaje się być praca w wymarzonej firmie Desire, gdzie dziewczyna staje się sławną wśród dzieci - Fairy Queen, piszącą bajki o pięknej królewnie Cindy. Sabrina uwielbia swoją pracę, jest pełna podziwu dla tego co robi firma oraz prowadzącego ją szefa, którego uważa za człowieka pozbawionego wad. To ślepe oddanie sprawia, że nie dostrzega sprzeczności jakie wypełniają ten z pozoru idealny świat. Puste slogany, którymi pracownicy są codziennie karmieni nic nie znaczą, tworzone przez Sabrinę bajki są tylko sposobem na przekazanie młodym użytkownikom sieci tony reklam i nakłonienia do ich zakupu. Strona firmy przepełniona jest przemocą i oferuje najbardziej absurdalne i odrażające formy rozrywki, narzucając przy tym ludziom jak mają żyć. Czy w takiej rzeczywistości możliwe jest egzystencja dla indywidualisty, wyłamującego się spośród ogólnie przyjętych norm? Spotkanie z tajemniczym sąsiadem nazywającego siebie M., będzie dla bohaterki niczym zderzenie z zupełnie innym światem. Co z tego wyniknie? Będziecie musieli przekonać się sami podczas lektury.
    Zacznę od tego, że bohaterów trudno polubić, jednak jest to jedna z tych książek, gdzie nie ma to dla czytelnika większego znaczenia. Wykreowane przez autorkę postacie są bowiem tylko narzędziem do pokazania bardzo niepokojącej wizji świata, do której być może zmierzamy. Sabrina jest typem bezmyślnej kukiełki podporządkowanej systemowi, przyjmującego wszystko takim jakie jest, nie zastanawiając się zbytnio dlaczego akurat tak, a nie inaczej rozwiązuje się dawne sprawy. Nawet przyjaźń z Maestro, starszym mężczyzną, który pamięta czasy zanim Desire zdominowało rynek nie jest w stanie otworzyć dziewczynie oczu na brutalne zasady, które nakazują spychać w cień i pozbywać się jednostek, które nie potrafią nadążyć za obecnymi trendami. Także M. zdający się wyłamywać z systemu i żyjący według własnych zasad ma problem zmienić światopogląd dziewczyny. Jest to jeden z nielicznych bohaterów, który przyciąga uwagę interesującym charakterem, licznymi sprzecznościami i ogólnie pojętą tajemniczością, która sprawia, że chociażby nie zostaje ujawnione jego prawdziwe imię.
    ?Porządek rzeczy? można podzielić na dwie części, wzajemnie się przeplatające. Są to losy Sabriny i rozdziały w których możemy czytać tworzone przez nią odcinki bajki, które poniekąd odzwierciedlają stany emocjonalne dziewczyny. Te drugie cechują się wyjątkowo dużą liczbą reklam, co po pewnym czasie było dla mnie nieco męczące. Nie lubię reklam i staram się je ignorować, wyłączać się na nie, trudno jednak to zrobić podczas lektury pozycji, która ma na celu obnażenie tego jak jesteśmy ogłupiani przez media i jak te wywierają na nas presję sugerując co mamy kupować, jak mamy wyglądać i jak powinniśmy żyć. Nie zmienia to jednak faktu iż momentami byłam trochę tym zmęczona i zastanawiałam się czy nie dało się tego przedstawić w jakiś inny sposób. Choć może właśnie taki był zamysł autorki, by przez ten natłok brutalnie pokazać czytelnikowi jakim zagrożeniem dla człowieka jest okrutny system, oparty na konsumpcjonizmie i hipokryzji, która wypełnia nawet główną bohaterkę?
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  12. Artius
    Zapraszamy do lektury piątego już tomu serii w świecie Minecrafta. Wraz z trójką bohaterów przyjdzie nam zagłębić się do tytułowej mrocznej świątyni.




    Poprzedni tom skończył się nader dramatycznie, Suzy została porwana i wpadła w ręce Herobrine. Josh i Andre nieświadomi, co spotkało ich przyjaciółkę wyruszają w drogę do miejsca, które okoliczni mieszkańcy wolą omijać szerokim łukiem - otoczonej lawą mrocznej świątyni. Mają nadzieję, że to właśnie tam odnajdą dziewczynę. Ich ścieżki ponownie krzyżują się z Larrisą, która również wyrusza do tego zakazanego miejsca. Jak się okaże z pozoru prosta wieśniaczka skrywa w sobie wiele tajemnic i stanie się nieocenioną towarzyszką w nowej przygodzie.
    Tomik ten zaskoczył mnie nie tylko wyjątkowo ciekawą historią, pełną zwrotów akcji i niespodziewanych odkryć, ale także przemyśleniami bohaterów na temat świata, w którym się znaleźli. Josh mocno przeżywa obietnicę, jaką złożył creeperom, które uczyniły go swoim przywódcą pod koniec trzeciego tomu serii. Martwi się co stanie się z tym miejscem, jeżeli nie uda mu się jej spełnić. Andre tymczasem nie potrafi zrozumieć rozterek brata. Nie postrzega tego świata ani przebywających w nim istot jako prawdziwych. Widzi w nich jedynie programy, podczas gdy Josh zaczyna wątpić, że takie postrzeganie stworzonego przez Notcha świata jest właściwe. Granica między prawdziwym światem a wirtualną rzeczywistością zaciera się coraz bardziej i dla bohaterów nadchodzi czas podjęcia trudnych decyzji.
    Czytelnik ma także w końcu lepiej poznać tajemniczego Herobrine. Czy rzeczywiście jest on taki zły jakim przedstawia go Notch? I jaki jest tak naprawdę jego cel? Pytań rodzi się coraz więcej, a fabuła staje się coraz bardziej zawiła.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  13. Artius
    Czym jest self-publishing chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć. Zjawisko to ma zarówno swoich zwolenników i przeciwników. Negatywne opinie wynikają głownie z przekonania iż utwory self-publisherów są niskiej jakości. Czy jest tak w rzeczywistości? Zachęcamy do udziału w akcji Aleksandra Sowy "Self-publishing = nowoczesna grafomania? Przekonaj się sam. Za darmo.", dzięki której sami możecie wyrobić sobie opinię na ten temat.
    Na czym polega wspomniana akcja?


    Jej najważniejszym założeniem jest możliwość pobierania przez czytelników jednej, wybranej przeze mnie publikacji mojego autorstwa z Kindle Store, w każdy kolejny weekend (wstępnie do grudnia). Celem jest przekonanie czytelników o jakości samo-publikowanych utworów przez udostępnienie ich za darmo.



    Aleksander Sowa

    Po więcej szczegółów zapraszamy na bloga autora: Aleksander Sowa I Blog.


    Akcja pod patronatem KZTK - Kosz Z Tanimi Książkami.

  14. Artius
    ?Słońce umiera. Na jego powierzchni dochodzi do gwałtownych wybuchów. Ogromne strumienie rozpalonej, radioaktywnej plazmy krążą w kosmosie, stanowiąc zagrożenie dla wszystkiego, co żywe. Ziemska atmosfera jeszcze chroni ludzi, ale niespokojna gwiazda wywołuje na naszej planecie gwałtowne tornada i fale tsunami. Dwaj bracia bliźniacy, Nerdi i Garon, stają do walki z żywiołem. Czy inteligencja wygra z bezlitosnymi prawami fizyki rządzącymi w kosmosie?? ? opis historii, z którą przyjdzie nam się zmierzyć, zdaje się bardziej pasować do filmu, niż do książki. Czy ludzkość postawiona przed takim zagrożeniem zjednoczy się i opracuje skuteczny plan przetrwania ? Czy uda się przechytrzyć prawa fizyki i uratować dziedzictwo przodków? Jaką rolę w tym wszystkim odegra Fobos, Mars i Słońce. Jeżeli pragniecie się dowiedzieć, czy ludzkości udało się oszukać przeznaczenie, to zapraszam do lektury dzieła Anny Przybylskiej pt. ?Operacja Fobos?.



    Książka ta charakteryzuje się brakiem głównego bohatera, bowiem ciężko uznać za niego planetę. Decyzja podjęta przez autorkę jest bardzo słuszna, gdyż pośród podobnej literatury, aż roi się od samozwańczych bohaterów wszechświata. W tym wypadku najważniejszym obiektem jest Mars, który to ma ocalić ludzkość przed niechybną śmiercią. Występuje on tutaj w postaci stacji pośredniej, z której to ludzkość będzie podejmowała dalsze próby kolonizacyjne. Dla niektórych czytelników takie ukazanie będzie bardzo schematyczne, lecz wyróżnia się ono z grona jemu podobnych.

    Podczas lektury nie zabraknie rzecz jasna żywych postaci, z którymi niejako możemy się utożsamić. Bohaterowie są bowiem najzwyklejszymi mieszkańcami Ziemi, typowymi ludźmi ze swoimi codziennymi problemami. Odczuwają oni emocje, posiadają dusze, lęki, oraz skryte marzenia. Wszystko to bardzo ładnie wygląda, lecz nie okazują oni tego w sposób naturalny. To wyuczone zagrania, które po prostu są reakcjami na aktualnie przeżywane wydarzenia. Takie przedstawienie bardzo słabo wypada w połączeniu z brakiem osobnika alfa. Podczas lektury natkniemy się na grupę trzymającą rękę na pulsie, lecz tutaj sztampowość pobija wszystkie znane mi rekordy. To zbieranina cudotwórców, najlepszych z najlepszych, wybrańców losu, którzy nigdy się nie mylą. Szkoda, że autorka zmarnowała taki potencjał. Odrobina grozy i niepewności dodała by całości głębi i odrobiny realności.
    Świat przedstawiony nie różni się od współczesnych realiów, można wręcz powiedzieć, że to idealnie skopiowany, współczesny glob. Nie ma tutaj niczego zaskakującego, przynajmniej jeżeli przyglądamy się Ziemi. Sprawa nabiera zupełnie innej barwy, jeżeli wzrok skierujemy w przestrzeń kosmiczną, a dokładnie na Marsa i Słońce. Autorka bardzo nowatorsko przedstawiła warunki tam panujące, można z czystym sumieniem trochę pofantazjować. Sprawy podobnie przestawiają się podczas kataklizmów odwiedzających naszą rodzimą planetę. Niemniej uważam, że niektóre efekty są zbyt przekoloryzowane i wyolbrzymione.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  15. Artius
    ?Obowiązkowa lektura dla każdego, kto ceni sobie fabułę wciągającą od pierwszego zdania, plastyczny styl, zaskakujące pomysły, słowem ? dobrą literaturę.? - przechwalanie się ma swoje plusy i minusy, jednakowo może to bardzo zniechęcić czytelnika. Sam z nutą ciekawości podchodzę do każdego zbioru opowiadań, gdyż są one naprawdę intrygujące. W tym przypadku przechwałki zapisane na okładce nie są tylko słowami rzuconymi na wiatr, a obiecujący debiut jest naprawdę czymś głębszym. Czy zbiór tekstów jest w stanie przekazać nam jakieś emocje, zmusić nas do jakiegokolwiek namysłu nad otaczającym światem? Gdzie w tym wszystkim mają miejsce tajemnicza ?Wieża? oraz nadnaturalne zjawiska? Jeżeli chcecie się tego dowiedzieć tak samo jak ja, to serdecznie zapraszam do lektury książki Ahsana Ridha Hassana pt. ?Wieża?.
    ?Wieża? jest zbiorem pięciu wciągających opowiadań, które przesiąknięte są grozą. Ten charakterystyczny element jest widoczny na każdej stronie, bardzo dobrze komponuje się z przedstawionymi tutaj historiami. Wspomniana groza nie jest objawiona przy pomocy śmierci, rozlewu krwi z ciał bohaterów, czy innych tego typu elementów. To raczej wysublimowany czynnik, który ma zachęcić czytelnika do lektury, a także oddziaływać na jego psychikę. Na zbiór opowiadań składają się: ?Wieża?, ?Pożerany 4.0?, ?Robaczywy Księżyc?, ?Doppelgänger?, oraz ?Sądny dzień?. Trudno jest przypisać tą zbieraninę do jakiegokolwiek gatunku literackiego, jednak odnoszę wrażenie, że takie sparowanie nie jest tylko i wyłącznie czystym przypadkiem.
    Pierwsze opowiadanie nosi taki sam tytuł jak książka. Jego głównym, a raczej kluczowym bohaterem jest Michał, który wraz z małżonką wprowadzili się do nowego, wymarzonego domku. Nieodpartym pragnieniem bohatera jest napisanie własnej książki, jednak jego styl życia nie pozwala mu na to. Po wielu planach, przemyśleniach i wyrzeczeniach postanawia spełnić to marzenie. Jak się później okazuje ?zabawa? w pisarza nie jest wcale łatwą i bezpieczną sprawą, szczególnie gdy w ogrodzie wyrasta potężna i zagadkowa wieża. Początek tej historii jest dosyć błahy. Kochające się i szczęśliwe małżeństwo wprowadza się do nowego domu, gdzie postanawia spełniać swoje marzenia. Życie nie ułatwia tego założenia, na każdym kroku stawiając coraz to nowe kłopoty. Problemy z pracą, brak gotówki, kredyt do spłacenia, obrażony teść, oraz ten przeklęty kot. To wszystko w połączeniu z licznymi opisami wieży doprowadza do obłędu.
    Autor w tym opowiadaniu przedstawia kruchość planów, oraz ludzkiego umysłu zaślepionego szaleństwem. Wątki grozy w połączeniu z opisami wieży stanowią kluczowe elementy tego dzieła. Dobrym pomysłem było ukazanie życia głównego bohatera z perspektywy kota, co osobiście czasami mnie bawiło. Całość trzyma w ogromnym napięciu, a zakończenie jest tylko kwintesencją ogółu, które powinno zaskoczyć większość czytelników.
    Drugie opowiadanie nosi dość dziwny tytuł, przypominający nazwę jakiegoś programu komputerowego, bądź serwisu społecznościowego. Pożerany 4.0, bo o nim mowa przedstawia nam historię 16 ? letniego Mateusza, nazywanego przez nieliczne grono Oskarem. Główny bohater mieszka w domu z rodzicami, którzy są ?idealistami?, wołami roboczymi, których prawie nigdy nie ma w domu. Historia przedstawiona w tym dziele jest bardziej skomplikowana i złożona niż mogło by się wydawać na początku. Tajemnicze zarobkowe zadanie, którego podejmuje się Mateusz jest tylko ?przykrywką? dla głębi fabularnej. W międzyczasie nasz bohater doznaje zawodu miłosnego, zostaje wystawiony przez szkolną piękność, by potem znowu zakochać się w tajemniczej dziewczynie poznanej w sieci.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  16. Artius
    Suzanne Collins zasłynęła głównie za sprawą bestsellerowych ?Igrzysk Śmierci?, które zyskały niesamowity rozgłos. Jednak czy to jedyna seria autorki nad którą warto się pochylić? W kwietniu tego roku miałam okazję się przekonać, że nie, a wszystko dzięki ?Gregorowi i Niedokończonej Przepowiedni? otwierającego ?Kroniki Podziemia?. Szybko wciągnęłam się w historię brata i jego maleńkiej siostry wrzuconego w wir groźnych wydarzeń rozgrywających się w podziemiach Nowego Jorku. Gdy wiec trafiła mi się okazja, by jeszcze przed premierą sięgnąć po drugi tom serii, nie zastanawiałam się długo. Czy ?Gregor i Przepowiednia Zagłady? jest równie dobry? A może nawet lepszy? Zapraszam do lektury.



    Gregor i jego rodzina nareszcie są razem, powrót zaginionego ojca do domu, z pewnością był ogromnym powodem do radości. Jednak mimo szczęśliwego powrotu, życie nie stało się przez to prostsze. Choroba złapana w Podziemiach uniemożliwia ojcu Gregora pracę i rodzina ledwo wiąże koniec z końcem. Jakby tego było mało podczas wyprawy na sanki Botka gdzieś znika, a Gregor szybko odkrywa, że za jej zniknięcie odpowiedzialni są mieszkańcy Podziemia, kierujący się kolejną przepowiednią, według której Gregor musi zgładzić, zagrażającego całemu podziemnemu światu, białego szczura Mortifera. Jakby tego było mało szczury planują zabić Botkę, wiedząc iż jest jedynym słabym punktem chłopca. Chcąc nie chcąc, kierując się słowami kolejnej przepowiedni, chłopak wyrusza w głąb ziemi, by stanąć naprzeciw potwornego wroga.
    Świat Podziemia dalej zachwyca i nie raz zaskakuje, bo choć odwiedzimy w nim znane z poprzedniego tomu miejsca, wiele wciąż pozostaje tutaj do odkrycia, nawet dla jego rodzimych mieszkańców. Kolejna wyprawa, tym razem za słowami tytułowej Przepowiedni Zagłady, poprowadzi nas Wodnym Szlakiem w stronę Labiryntu, gdzie skrywa się Mortifer. Wyprawa łodzią przez niebezpieczne wody z pewnością na długo zapadnie wam w pamięć, a dodatkowo pozwoli zobaczyć Podziemie z innej perspektywy, niż grzbietu nietoperza, czy karalucha, choć i jednych i drugich w książce nie zabranie.
    Podczas lektury napotkamy zarówno znane nam już postacie, jak i zupełnie nowych bohaterów. Nie zabraknie nietoperza Aresa, księżniczki Lukasy czy karalucha Tempa, który nie będzie mógł się oderwać od Botki. Pojawi się także szczur Ripred z niezwykle ważna towarzyszką. Poznamy najbardziej irytującą parę świetlików w historii literatury oraz kuzynostwo księżniczki Lukasy, które wywołać może równie mieszane uczucia co wspomniane robaczki.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  17. Artius
    Trudno znaleźć osobę, która chociaż raz w życiu nie grała w karty. Towarzyszą one większości spotkań towarzyskich, imprezom czy wycieczkom, gdy po całym dniu siada się z przyjaciółmi, bądź rodziną. Niezależnie od tego, jaka jest nasza ulubiona gra i z kim gramy, to nie tylko świetna rozgrywka, ale także doznania estetyczne. Poza zwykłymi taliami kart na rynku dostępny jest szereg talii zdobionych przepięknymi ilustracjami o różnorodnej tematyce. Poniżej przedstawiamy cztery talie od wydawnictwa Trefl, wchodzące w skład serii Excellent.



    Poniżej przedstawimy zawartość pudełek z taliami: Alianci, Nightmares, Graffiti i Pixel Art. Każda z talii składa się z 55 kart, ozdobionych tematycznymi ilustracjami, wydrukowanych na płótnowanym kartonie, dzięki czemu karty łatwo się nie zniszczą. Oprócz samych kart w pudełku znajdują się dwie broszury, pierwsza w której opisano 5 gier karcianych: kierki, makao, wist, remik i 66 oraz druga zawierająca komentarz do tematyki poruszanej na ilustracjach danej karty. Instrukcje napisane są prostym i przejrzystym językiem, tak że nikt nie będzie miał problemu z ich zrozumieniem. Po krótkiej historii danej gry, przedstawione są jej zasady, sposób przygotowania rozgrywki, jej przebieg i zakończenie. Całość zamknięta jest w sztywnym kartonowym pudelku, dzięki czemu możemy zabierać talie gdzie chcemy, bez martwienia się o uszkodzenie zawartości.
    Alianci



    Talia poświęcona siłom aliantów z okresu II wojny światowej, jednego z największych konfliktów w dziejach ludzkości. Na kartach tej talii znajdziemy ilustracje nie tylko sławnych dowódców, zwykłych żołnierzy, ale także czołgów, samolotów i jednostek morskich używanych w trakcie walk. Każda ilustracja została opisana w broszurze i stanowi swoistą lekcję historii na temat wydarzeń z prowadzonych walk.
    Nightmares



    Nightmares to talia, która przypadnie do gustu miłośnikom mrocznych, oryginalnych ilustracji i potworów, które w równym stopniu przerażają i fascynują. Autorem ilustracji do tej talii, jest Mariusz ?Noistromo? Siergiejew, który jak sam przyznaje w dołączonej do talii broszurze, uwielbia tworzyć coś, co ?wywoła w odbiorcy uczucie lęku, obrzydzenie czy niepokój?. Czy udało mu się osiągnąć zamierzony efekt? Najlepiej ocenić to na własną rękę, nie ulega jednak wątpliwości, że niezwykłe obrazy na długo zapadają w pamięć.
    Graffiti



    Graffiti, street art, murale są obecne w życiu każdego mieszkańca miasta. Te kolorowe napisy i malowidła zdobiące ściany budynków, mury, ulice są nieodłączna częścią każdej metropolii. Przez niektórych uważane przez swego rodzaju sztukę, dla innych zaś będących niezrozumiałymi bazgrołami. Talia Graffiti przeznaczona jest dla wszystkich miłośników ulicznej sztuki, którzy widzą w niej coś więcej. Poza podziwianiem oryginalnych ilustracji na kartach, w broszurze można przeczytać skąd w ogóle wzięło się graffiti, zarówno na świecie jak i Polsce oraz kilka innych ciekawostek na temat ulicznej sztuki.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  18. Artius
    Spotkania ze starymi przyjaciółmi mają to do siebie, że wyzwalają w nas emocje, których normalnie za nic w świecie byśmy nie okazali. Doskonałą okazją, aby zamienić parę słów z nimi może być napotkana na drodze przeszkoda, którą trzeba po prostu przeczekać. Czy tajemniczy Lododmuch ujawni swoim istnieniem jakieś skrywane tajemnice? Czy Roland uraczy nas kolejną, fascynującą opowieścią ze swojej młodości? Gdzie w tym wszystkim swoją rolę ma Billy Bumbler? Jeżeli pragniecie poznać odpowiedzi na powyższe pytania, to zachęcam was do lektury kolejnego tomu ?Mrocznej Wieży? zatytułowanego ?Wiatr przez dziurkę od klucza?.



    ?Wiatr przez dziurkę od klucza? to według chronologii dzieło znajdujące się między czwartym ,a piątym tomem całego cyklu. Dzięki pomysłowości autora mogliśmy znowu spotkać się z rewolwerowcem i jego Ka-Tet. Ponowne wejście do Świata Pośredniego dla niektórych czytelników może być zbyt oderwane od całości, jednak takie dopowiedzenie istotnych kwestii jest niezwykle ważnym elementem.
    Akcja tego tomu rozpoczyna się od poszukiwania bezpiecznego schronu, przed niebezpiecznym Lododmuchem. Ten śmiertelnie groźny wicher na początku został niezauważony przez drużynę, chociaż objawy jego nadejścia były widoczne gołym okiem. Zignorowanie tych znaków mogło kosztować życie wszystkich bohaterów, jednak szczęśliwie udało się odnaleźć ostoję w budynku wiejskiej świetlicy. Tak naprawdę dopiero tutaj zaczyna się właściwa akcja tego dzieła, gdyż podczas postoju Roland uraczył nas kolejną opowieścią ze swojej młodości.
    Opowieść rewolwerowca ujawnia nam kilka ciekawych tajemnic, przez co pewne sprawy rysują się w zupełnie innym świetle. Wszystko za sprawą misji w miasteczku Debaria i szalejącym w nim zmiennokształtnym skóroczłekiem. Ten potwór mordujący całe rodziny musi zostać odkryty i wyeliminowany. Aby nie czynić z Rolanda niepokonanego herosa, do tej misji zostaje przydzielony mu towarzysz z Gilead.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  19. Artius
    ?IV w. n.e Peryferia Imperium Rzymskiego. Konstantyn obserwuje sukcesy Maksencjusza, samozwańczego władcy Rzymu. Trzyma się daleko od rozgrywek pomiędzy cesarzami, jednak długa ręka Maksencjusza sięga po niego. Chrześcijaństwo ? triumf Boga nad poganami czy największe oszustwo w historii ludzkości?? ? ociekający tajemnicą opis z okładki już od pierwszych słów zawładnął moją duszą. Czy utarte doktryny chrześcijaństwa są prawdziwe? Co jeżeli to wszystko, na czym opiera się wiara jest jedynie ukartowaną farsą? Czy podstępna polityka i władza owinęła wokół siebie religię wieki temu? Jeżeli pragniecie znaleźć odpowiedzi na powyższe pytania, to serdecznie zapraszam do lektury ?Przyjdź królestwo Twoje: Przymierze?.



    Pośród mrowia gatunków literackich dostępnych na rynku znajdziemy takie, których specyfika jest przystępna jedynie dla wąskiej grupy zapaleńców. Historyczne powieści połączone z świetną fabułą wyłamują się z utartych ram i mogą porwać każdego. Jak już wspominałem w recenzji poprzedniego tomu, nie należę do fanów literatury historycznej. Po lekturze tego dzieła moje podejście do tej literatury zmieniło się diametralnie. Nie chodzi mi tutaj o sposób przekazu, tylko o treść. Aby nie wprowadzać zbędnego zamieszania, zacznijmy omawianie tego dzieła od początku.
    Niemożliwe jest wyłonienie głównego bohatera tej powieści, gdyż waga zadań każdej postaci bardzo to komplikuje. Z pośród wykreowanych osób na pierwszy plan wyłoni się równocześnie kilka z nich. Konstantyn, Maksencjusz, Fhee, Fausta ? to tylko nieliczne przykłady, które warto mieć na uwadze podczas lektury. Pomimo liczebności bohaterów są oni świetnie stworzeni, autor włożył w nich wiele wysiłku i serca. Każdy z nich jest oddzielnym bytem, który ma do spełnienia istotą rolę na kartach książki. Uczuciowi, myślący, ludzcy - te słowa idealnie oddają idee umieszczonych postaci, z którymi przeżywać będziemy niejedną przygodę czy intrygę. Szczerze powiedziawszy nie pamiętam kiedy ostatnio miałem przed sobą tak znakomite grono ?znajomych?.
    Kilka słów pragnę poświęcić osobom mniej ważnym, których role nie są kluczowe dla fabuły. Na tym polu nie można się do niczego przyczepić, bowiem nie ma do czego. Pomimo drugiego planu, postacie są bardzo plastyczne, wypełniają powierzone im role w perfekcyjny sposób. Ciężko uwierzyć, że nadal rozprawiamy o powieści historycznej. To fenomenalna część tej historii, na pewno każdy czytelnik znajdzie tutaj swoich ulubieńców, być możne odnajdzie samego siebie w którymś z bohaterów.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  20. Artius
    W czasie wolnym, pomiędzy pochłanianiem kolejnych książek, lubię sięgnąć po jakąś mangę. Te niezobowiązujące komiksy potrafią dać z siebie więcej, niż nawet najlepsza książka. Nie ukrywam, że obserwowałem ten tytuł już od dłuższego czasu, jednak nie miałem możliwości, aby się z nim zapoznać. Na szczęście udało mi się nadrobić zaległości i nie żałuję czasu spędzonego nad tomami mangi autorstwa Tonogai Yoshikiego. Czy czterotomowa manga ?Doubt? zaskoczy czytelnika? Jakie tajemnice kryją się w głowach nieświadomych uczestników chorej gry? Kim naprawdę jest wilk i co kieruje jego poczynaniami? Jeżeli chcecie się tego dowiedzieć, to zapraszam was do lektury mangi ?Doubt? od wydawnictwa J.P. Fantastica.



    Bohaterowie, z którymi przyjdzie nam przeżywać opisywaną przygodę, to typowa, wyciągnięta z realnego życia japońska młodzież. Ten fakt jest niezmiernie ważny, gdyż postacie są do bólu nudne i proste, brakuje im jakiegokolwiek polotu, charakteru, czy też samodzielności. O nich samych nie dowiadujemy się prawie niczego, oprócz nielicznych informacji z przeszłości. Trudno to zinterpretować, jednak jest to jedna z tych historii, w których bohaterowie nie są najważniejszym ogniwem. Ważne, aby wczuwali się w powierzone role i wypełniali bez najmniejszego zgrzytu przypisane zadania. Autor w tej kwestii jest niczym mistrz marionetek, który niezwykle zręcznie steruje swoimi lalkami. Żadne pociągniecie za sznurek nie jest przypadkowe, na co polecam zwrócić szczególną uwagę podczas lektury.
    Wracając jednak do wspomnianych postaci. Podczas lektury tej czterotomowej historii uwidacznia się typowy podział na głównego bohatera i całą resztę pobocznych towarzyszy, którzy dodają jedynie smaczku. Samcem alfa w tym komiksie jest Ryuu, który cechuje się opisywanymi powyżej cechami. Nie wyróżnia się zbytnio ze swojego grona, lecz w jakiś sposób jego osoba dominuje pozostałe. Do zgranej paczki należą także urocza towarzyszka z dzieciństwa Mitsuki, duchowo potężna Haruka, mizerna i nieśmiała Rei, małomówny Eiji, oraz opanowany student Hajime. Żadna z tych postaci nie porwała mnie swoich charakterem, czy zachowaniem. To trochę bolesne, niemniej nie uznaje tego w tym komiksie za minus. To raczej ogromny plus, który uwidacznia się w miarę czytania.
    Historia zawarta na łamach tej mangi jest niezwykle prosta, oczywiście na pierwszy rzut oka. Wszystko kręci się wokół niezwykle popularnej gry ?Rabbit Doubt?, która jest doskonale znana naszym bohaterom. Chodzi bowiem, aby z grupy królików wyłonić jednego fałszywego, który jest przebranym wilkiem. Każda porażka jest surowo karana śmiercią jednego z uczestników. Brutalność i prostota tych zasad zostaje jednak przeniesiona do rzeczywistości, a wtedy nikomu nie jest już do śmiechu. Wybranymi futrzakami zostają nasi bohaterowie, którzy muszą zrobić wszystko, aby odkryć podstępnego kłamcę. Podczas tej niesamowitej rozgrywki widać sporo interesujących pomysłów jakie wykorzystał tutaj autor, chociaż w niektórych miejscach wdarła się standardowa rutyna. Sam pomysł na taką historię jest bardzo ciekawy, jednak jak dla mnie wszystko wyłożyło się na szczegółach. Trochę szkoda, bo lektura w pewnych momentach potrafi przynudzać.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  21. Artius
    Serdecznie zapraszam na wspólną wycieczkę do jednego z krajów Azji - Korei. Będzie to wyprawa nietypowa, ponieważ uderzy ona w szczególności w Wasze kubki smakowe. Wraz z autorką książki "Tradycje kulinarne Korei" poznamy nie tylko zwyczaje i zasady towarzyszące spożywaniu posiłków przez mieszkańców tamtego pięknego kraju, ale i sami będziemy mogli ich skosztować, dzięki zawartym wewnątrz przepisom. Wyprawa po smakach Korei z pewnością spodoba się nie tylko pasjonatom Orientu.



    Zanim jednak kultura Korei uderzy w czytelnika feerią smaków, kolorów i zapachów bijących z tamtejszych dań, tak jak przy każdej wyprawie należy dowiedzieć się nieco o miejscu, do którego się wybiera. Pod tym względem książka nie zawiedzie czytelnika, a autorka dostarcza komplet podstawowych informacji, w prosty i przystępny sposób, jednocześnie zachęcający wszystkich zainteresowanych do poszerzania wiedzy we własnym zakresie. Początek książki stanowi więc zbiór informacji o położeniu geograficznym Korei, kalendarza, który jak się przekonacie ma ogromne znaczenie jeżeli chodzi o spożywane potrawy czy uwarunkowaniach klimatycznych determinujące to, co mieszkańcy mogą położyć na talerz. Szczególną uwagę poświęcono również filozofii kuchni koreańskiej, która determinuje nie tylko składniki, jakie zostaną użyte do przyrządzenia dania, ale i sposób i kolejność ich podania.



    Zaopatrzeni w takie informacje możemy przejść do "dania głównego", czyli kulturoznawczej wyprawy przedstawionej zawartością talerzy, półmisków i szeroko rozumianej zastawy jaką znajdziemy na koreańskim stole. Pisząc o "Tradycjach kulinarnych Korei" należy sprostować, że nie jest to książka kucharska, a książka o kuchni. Magdalena Tomaszewska-Bolałek prowadzi czytelnika przez ponad trzystu-stronicową książkę przybliżając mu grupy surowców spożywczych i ich miejsca w koreańskiej kulinarnej, zaczynając od tej tradycyjnej, a kończąc na współczesności. Jak już wspominałam na wstępie, całość dodatkowo zawiera przepisy, dzięki którym można spróbować przysmaków Korei we własnym domu. Dużym plusem jest także fakt, iż nazwy wymienianych produktów i potraw, podane są w obu językach ? po koreańsku i po polsku, w przypadku tych, które posiadają polskie odpowiedniki.
    Najciekawszy jednak według mnie jest rozdział kończący książkę, w którym poza tradycyjnym sprzętem stosowanym w kuchni, autorka omawia zasady zachowania się przy stole. Kultura spożycia posiłku jest bardzo ważna niezależnie od rejonu świata w którym się znajdujemy, a Europejczyk wybierając się do Korei może mocno się zaskoczyć odmiennymi od tego co spotykamy na co dzień regułami.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  22. Artius
    ?LOVE? a bez niej tylko mrok? to pełen tytuł najnowszej książki autorstwa Nadii Szagdaj, pisarki, która zasłynęła za sprawą retro kryminałów o detektyw Klarze Schulz. W swojej najnowszej książce ponownie zabiera czytelników na wyprawę ulicami Wrocławia, jednak nie tego z dawnych lat, a współczesnego, dobrze znanego mieszkańcom miasta. Będziemy je przemierzać wraz z zupełnie nową bohaterką, doświadczoną przez życie dziennikarką i autorką widmo - Iną Fischer. W jakim celu? Wszystkich zainteresowanych odpowiedzią na powyższe pytanie zapraszam do lektury premierowej recenzji książki.



    Ina Fischer to młoda dziennikarka, dorabiająca pisaniem artykułów dla przeróżnych magazynów i autorka widmo. Poznajemy ją w momencie gdy do księgarni trafia książka jej autorstwa, opublikowana pod nazwiskiem gwiazdy, która zapłaciła za jej napisanie. Choć zastrzyk gotówki pozwala bohaterce pozwala stanąć na nogi, nie opuszcza jej poczucie przygnębienia i złości wywołanych faktem iż ktoś inny zbiera laury za jej dzieło. Rozgoryczona swoim dotychczasowym, niezbyt udanym życiem, zarówno osobistym jak i zawodowym, kobieta szuka swojej drogi na zdobycie sławy i znalezieniu tematu, który pozwoli jej wybić się w zawodzie. Przypadek sprawia, że natrafia w Internecie na informację o zaginięciu niezbyt lubianej znajomej z czasów liceum. Wiedziona przeczuciem postanawia zainteresować się tą sprawą bliżej i rozpoczyna swoje własne śledztwo, w trakcie którego łączy siły z podinspektorem Olafem Bieńkiem. Relacja miedzy nimi z wzajemnej niechęci szybko przeradza się w burzliwy romans.
    Jak nietrudno się domyślić na pierwszy plan wychodzą w książce wspominane śledztwo oraz relacje dwójki bohaterów ? Iny i Olafa. Same poszukiwania rozwiązania zaginięcia Agnieszki, gdyż takie imię nosi zaginiona kobieta, nie wypadają szczególnie dobrze. Akcja rozkręca się bardzo powoli, by dopiero pod koniec książki nabrać szybszego tempa. Zaś starania Iny w zdobyciu jakichkolwiek informacji przypominają nieco błądzenie dziecka we mgle. Nie posiadając zbyt wielu tropów stara się odnaleźć osoby, które mogą zdradzić jej coś na temat zaginionej. W swych poszukiwaniach ma więcej szczęścia niż rozumu czy umiejętności, jakich spodziewałabym się po dziennikarce. I choć sama przed sobą przyznaje się do własnych błędów i podejrzewa, że zatraciła dawną energię i ?smykałkę? do zawodu, nie wyciąga z popełnianych błędów wniosków i na kolejne spotkania z potencjalnymi podejrzanymi idzie bez planu czy pomysłu jak skłonić ich do rozmowy. Mimo tego i tak koniec końców każdy otwiera się przed nią, wyjawiając skrywane tajemnice, niejednokrotnie mimo świadomości wykonywanego przez nią zawodu i tego w jaki sposób kobieta użyje zdobytych informacji.
    Sam wątek romantyczny niektórym czytelnikom może dużo bardziej przypaść do gustu. Gburowaty i nieprzyjemny w obyciu, sporo starszy policjant z czasem odkrywa przed bohaterką inne, nieco tajemnicze oblicze, a także pokazuje się iż potrafi być na swój sposób troskliwy i zaangażowany. Choć samo przejście z wzajemnej niechęci we wzajemną fascynację, jest dość często spotykanym zagraniem, to same motywy kierujące mężczyznom okażą się dużo ciekawsze. Będziecie musieli je jednak odkryć sami.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  23. Artius
    Wrocław dwadzieścia lat po wojnie nuklearnej, wyprawa do ruin wieżowca Sky Tower, biegnąca poprzez miejsca, które praktycznie codziennie mijam , a które w książce Roberta Szmidta albo przestały istnieć, albo są tak niebezpieczne, że większość osób nie odważyłaby się na nie zapuścić. Postapokaliptyczna wizja rodzinnego miasta zafascynowała mnie na tyle, że nie musiałam długo się zastanawiać przed sięgnięciem po ?Otchłań?, najnowszą pozycję z Uniwersum Metro. Przekonajcie się jak skończył się ów nietypowy ?spacer? po Wrocławiu.



    ?Otchłań? po raz kolejny zaprasza nas do postapokaliptycznego świata Uniwersum Metro. Jest to także druga książka, w której zagładzie ulega nasz rodzinny kraj. Po Krakowie, przyszedł czas na Wrocław. Może to dziwny powód do radości, gdy apokalipsie ulegają dwa ulubione miasta, ale cóż, nie ukrywam, że z rosnącym z każdą stroną dreszczykiem emocji zagłębiłam się do podziemi Wrocławia, gdzie w ciągnących się pod miastem kanałach ludzie odnaleźli schronienie. Małe zamknięte społeczności, na jakie podzielili się mieszkańcy, dają tylko pozory bezpieczeństwa, o czym przekonuje się główny bohater powieści. Nauczyciel, jeden z najstarszych mieszkańców enklawy, pamiętający czasy przed zagładą, popada w konflikt z obecnym przywódcą Białym. By uchronić swojego niepełnosprawnego syna zmuszony jest opuścić ich dotychczasowy dom i szukać schronienia w owianym legendami Sky Towerze, zwanym również Wieżą, Mordorem, Paluchem, czy też mniej poetycko Kutasem. Wyprawa nie należy do najłatwiejszych, a dodatkowy balast w postaci niedorozwiniętego chłopaka, bynajmniej nie ułatwi Nauczycielowi osiągnięcia celu.



    Książki z Uniwersum Metro są swoistymi powieściami drogi, gdzie podróż i trasa jaką przemierzają bohaterowie jest o wiele ważniejsza niż majaczący gdzieś w oddali, często zdawałoby się nieuchwytny cel. Tak jest i w przypadku ?Otchłani?. Wyprawa Nauczyciela i Niemoty, mijane przez nich miejsca, zmaganie się z nieprzyjaznym środowiskiem, zmutowaną florą i fauną, która w większości przejęła władzę nad miastem, stanowią centrum całej historii, nad którymi góruje cień odległego Sky Towera, w którym mają nadzieję odnaleźć schronienie.
    W między czasie będziemy mieli okazję zapoznać się nie tylko z głównym bohaterem powieści, którego tajemnicza i mroczna przeszłość idealnie wpasowuje się w to, czego oczekujemy po osobach zdolnych przetrwać najgorsze i stawić czoła wyzwaniom i przeciwnikom, przy których polegliby zwykli śmiertelnicy. W dodatku wiedza, inteligencja, szybkie przyswajanie się do nowych sytuacji i troska o chłopaka, który tak naprawdę już dawno powinien zginąć, w nowej rzeczywistości jaką spotkała ludzkość, sprawia, że nauczyciela nie sposób nie polubić. Niemota, głuchoniemy i opóźniony w rozwoju chłopak, którym się opiekuje, z pewnością stanowi element wyróżniający powieść wśród wielu innych, nie tylko tych z Uniwersum. Umieszczenie kaleki w postapokaliptycznej rzeczywistości wydaje się surrealistycznym pomysłem, a jednak tutaj sprawdza się znakomicie.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  24. Artius
    Są takie bajki, których się nie zapomina. Pozostają w pamięci od czasów dzieciństwa i towarzyszą nam przez całe życie. Dla mnie taką bajką jest niewątpliwie ?Piotruś Pan?, dlatego z nieukrywaną radością wypatruję wszystkiego, czy to bajek, filmów, bądź, rzecz jasna, książek związanych z ulubionym bohaterem i krainą o, której marzy każde dziecko ? Nibylandii. Nie potrzebowałam więc szczególnej zachęty do zapoznania się z serią ?Wróżki?, która pozwala ponownie przenieść się na niezwykłą wyspę, choć tym razem bez Piotrusia, a za to z Cynką Dzwoneczek i jej podobnymi elfami. Co wynikło z tej wyprawy? Zapraszam do lektury pierwszej książki, która zabierze nas w magiczny świat wróżek ?Elfi pyłek i wyprawa po Jajko?.



    Każde dziecko wie, że wróżki (zwane także elfami, w przypadku dziewczynek i wróblami, gdy mowa o chłopcach), rodzą się gdy dziecko zaśmieje się po raz pierwszy. Śmiech ten wędruje do czasu gdy trafi do Nibylandii, a tam zmienia się w elfa. Bryłka, będąca główną bohaterką książki, jest właśnie takim nowo przybyłym elfem, jednak w przeciwieństwie do wszystkich swoich braci i sióstr, nie wie jaki jest jej talent. Jest to prawdziwa katastrofa, elfy dzielą się bowiem, w zależności od ich talentu na grupy, by pomagać sobie nawzajem i opiekować się Matką Gołębica, dzięki której mają magiczny pył pozwalający im latać oraz czarować. Samotna i zagubiona Bryłka zrobi wszystko aby go odkryć, nie wiedząc nawet, że już niedługo trafi się ku temu okazja. Jednak czy przy zagrożeniu życia Matki Gołębicy i losów wszystkich elfów, jej osobiste problemy będą miały znaczenie? Przekonacie się o tym sami podczas pełnej przygód lektury.



    Choć główną bohaterką książki jest Bryłka, nie jest to jedyna elfka, z która przyjdzie nam przemierzać Nibylandię. Nie zabraknie znanej z oryginalnej historii Cynki Dzwoneczek, ale także zupełnie nowych bohaterów, jak samolubna i nieco wredna Widia, wiecznie zapłakana Rani, opiekująca się wszystkimi elfami królowa Klarion. Spotkamy również wspominaną Matkę Gołębicę, która okaże się niezwykle ważna dla całej Nibylandii, pojawi się kapitan Hak, smok Kyto, syreny i wróg wszystkich elfów - Złoty Jastrząb. Widać więc że na różnorodność bohaterów czy brak przygód nie będzie można narzekać.



    Bohaterowie posiadają różnorodne charaktery, tak jak różne są talenty w Przystani Elfów. Nie znajdziecie tutaj dwóch takich samych postaci. Nie są one tez pozbawione wad. Gdy myślicie o elfach, czy wróżkach, zapewne przychodzą wam na myśl miłe i urocze istotki. Nic bardziej mylnego, tutaj elfy potrafią być samolubne, zazdrosne, a nawet złośliwe. Jednak mimo wad starają się nawzajem sobie pomagać, pokazując, że dobro ogółu jest ważniejsze od indywidualnych pragnień.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  25. Artius
    "Dzień creeperów" oferuje wybuchową, i to dosłownie, przygodę w znanym już trójwymiarowym świecie, złożonym z dużych przypominających cegły bloków, gry Minecraft. Zapraszamy do kontynuacji pościgu za groźnym i przebiegłym Herobrine.



    Josh, Andre i Suzy kontynuują swoja przygodę, w niedostępnym dla innych graczy, świecie gry Minecraft. Poszukiwania Herobrine doprowadzą bohaterów do kolejnego z siedmiu wielkich miast. Szybko jednak przekonają się, że kłopoty nie opuszczają ich ani na krok. Miasto bowiem co noc atakują oddziały creeperów. Stworów których, po pierwsze w ogóle nie powinno być w tej wersji gry, po drugie podejrzanie dobrze zorganizowanych, zupełnie jakby ktoś je kontrolował. Czyżby to sprawka Herobrine? Bohaterowie postanawiają zostać i pomóc mieszkańcom oraz głębiej zbadać tę sprawę.
    Dla wszystkich tych, którzy nie znają gry, należy wyjaśnić iż tytułowe creepery to zielonoskóre potwor, pozbawione rąk i posiadające nietypową umiejętność - polegające na tym iż wybuchają gdy tylko tego chcą. Widać więc, że bohaterów czeka nie lada wyzwanie i nawet przy zwiększonym życiu, które ofiarował im w tym świecie twórca Minecrafta, znajdują się w sporym niebezpieczeństwie. Wybuch jednego creepera może nie zrobiłby im większej krzywdy, ale całej armii? Josh, Andre i Suzy nie mogą sobie pozwolić na błędy, tym bardziej iż czas ich goni, a każda minuta przybliża Herobrine do przejęcia kontroli nad całym internetem, a wtedy nikt go już nie powstrzyma.
    Tomik tak jak poprzednie oferuje czytelnikowi sporą dawkę emocjonujących przygód oraz groźnych, a niekiedy zabawnych sytuacji. Nie obędzie się także bez kłótni między bohaterami, każdy z uczestników wyprawy widzi bowiem inny sposób na osiągnięcie upragnionego celu.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
×
×
  • Utwórz nowe...