Skocz do zawartości

Artius

Moderatorzy
  • Zawartość

    7050
  • Rejestracja

  • Wygrane dni

    2

Wpisy blogu napisane przez Artius

  1. Artius
    ?IV w. n.e Peryferia Imperium Rzymskiego. Konstantyn obserwuje sukcesy Maksencjusza, samozwańczego władcy Rzymu. Trzyma się daleko od rozgrywek pomiędzy cesarzami, jednak długa ręka Maksencjusza sięga po niego. Chrześcijaństwo ? triumf Boga nad poganami czy największe oszustwo w historii ludzkości?? ? ociekający tajemnicą opis z okładki już od pierwszych słów zawładnął moją duszą. Czy utarte doktryny chrześcijaństwa są prawdziwe? Co jeżeli to wszystko, na czym opiera się wiara jest jedynie ukartowaną farsą? Czy podstępna polityka i władza owinęła wokół siebie religię wieki temu? Jeżeli pragniecie znaleźć odpowiedzi na powyższe pytania, to serdecznie zapraszam do lektury ?Przyjdź królestwo Twoje: Przymierze?.



    Pośród mrowia gatunków literackich dostępnych na rynku znajdziemy takie, których specyfika jest przystępna jedynie dla wąskiej grupy zapaleńców. Historyczne powieści połączone z świetną fabułą wyłamują się z utartych ram i mogą porwać każdego. Jak już wspominałem w recenzji poprzedniego tomu, nie należę do fanów literatury historycznej. Po lekturze tego dzieła moje podejście do tej literatury zmieniło się diametralnie. Nie chodzi mi tutaj o sposób przekazu, tylko o treść. Aby nie wprowadzać zbędnego zamieszania, zacznijmy omawianie tego dzieła od początku.
    Niemożliwe jest wyłonienie głównego bohatera tej powieści, gdyż waga zadań każdej postaci bardzo to komplikuje. Z pośród wykreowanych osób na pierwszy plan wyłoni się równocześnie kilka z nich. Konstantyn, Maksencjusz, Fhee, Fausta ? to tylko nieliczne przykłady, które warto mieć na uwadze podczas lektury. Pomimo liczebności bohaterów są oni świetnie stworzeni, autor włożył w nich wiele wysiłku i serca. Każdy z nich jest oddzielnym bytem, który ma do spełnienia istotą rolę na kartach książki. Uczuciowi, myślący, ludzcy - te słowa idealnie oddają idee umieszczonych postaci, z którymi przeżywać będziemy niejedną przygodę czy intrygę. Szczerze powiedziawszy nie pamiętam kiedy ostatnio miałem przed sobą tak znakomite grono ?znajomych?.
    Kilka słów pragnę poświęcić osobom mniej ważnym, których role nie są kluczowe dla fabuły. Na tym polu nie można się do niczego przyczepić, bowiem nie ma do czego. Pomimo drugiego planu, postacie są bardzo plastyczne, wypełniają powierzone im role w perfekcyjny sposób. Ciężko uwierzyć, że nadal rozprawiamy o powieści historycznej. To fenomenalna część tej historii, na pewno każdy czytelnik znajdzie tutaj swoich ulubieńców, być możne odnajdzie samego siebie w którymś z bohaterów.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  2. Artius
    Z niecierpliwością wypatrywałam kolejnego tomu Ever After High, zastanawiając się jakie zwariowane przygody tym razem czekają przyjaciół ze szkoły dla baśniowych postaci "Ever After. W dodatku sam tytuł trzeciego tomu zapowiadał wiele magicznych i zwariowanych chwil przepełnionych szaleństwem tak charakterystycznym dla powieści "Alicji w Krainie Czarów" Lewisa Carrolla. I nie myliłam się, "Ever After High. Kraina Czarów" to najbardziej zwariowane przygody, jakie miałam okazję przeżyć w towarzystwie Rebelsów i Royalsów. Serdecznie zapraszam do wspólnej wycieczki do świata magii, tali z kart i absurdu.



    Dziaberłak został uwolniony i cała kraina Ever After jest w niebezpieczeństwie! Szalona magia z Krainy Czarów zaczyna wypaczać nie tylko samo Ever After, ale i wszystkich jego mieszkańców. Dziwne zachowanie, powolna przemiana, ożywające przedmioty, a nawet budynki, to tylko początek kłopotów. Szybko okazuje się, że jedynie Cedar Wood, drewniana córka Pinokia oraz mieszkańcy Krainy Czarów: Lizzie Hearts, przyszła królowa Krainy Czarów, Madeline Hatter, dziedziczka Zaczarowanej Herbaciarni Szalonego Kapelusznika, Kitty Cheshire, córka Kotki z Cheshire są w stanie uratować swoich przyjaciół, a także uchronić Krainę Baśni przez wyjątkowo nieszczęśliwym zakończeniem. Dziaberłak tymczasem rozpoczyna polowanie na dziewczyny, chcąc pochłonąć ich magię, by zapanować nad całą krainą.
    To, co jako pierwsze rzuca się w oczy podczas lektury trzeciego tomu "Ever After High", to zmiana głównych bohaterek historii. Podczas lektury Raven Queen oraz Apple White nie odegrają zbyt wielkiej roli. Sami przyznacie z resztą, że będąc przemienionym w Kruka, bądź co gorsza w soczyste jabłuszko, niewiele można zrobić. Możliwość lepszego poznania innych postaci z zaczarowanej szkoły, jak dla mnie, była dużym plusem. Tym bardziej, że doczekałam się historii w której moja ulubiona bohaterka - Maddie, będzie grała niemalże pierwsze skrzypce. Nie zabraknie także rozmów z Narratorem, które tak pokochałam, a nawet córka Kapelusznika otrzyma od niego wyjątkowo ważne zadanie. Zapewniam Was, że będziecie zaskoczeni!



    Poza pasjonującą historią, książka będzie poruszała także sprawy ważne dla młodych czytelników. Lizzie Hearts będzie rozdarta między podążaniem za matczynymi radami i próbą sprostania wysokim wymaganiom, jakie spoczywają na niej jako przyszłej królowej, a tym co podpowiada jej serce. Samotność dotyka przecież nawet tych wysoko urodzonych, a będąc otoczonym przez wspierające Cię osoby, trudno na każdym kroku odtrącać i chronić się przed przyjaźnią. Cedar Wood, marionetka, mogąca mówić tylko prawdę, dzięki czarom Dziaberłaka zmieni się w prawdziwą dziewczynkę! Wraz z żywym ciałem przyjdą nie tylko nowe uczucia, ale i wątpliwości, kim jest tak naprawdę. Możliwość kłamania pozwoli jej odrzucić narzuconą do tej pory rolę. Najważniejszym jednak pytaniem okaże się to, co tak naprawdę jest dla niej ważniejsze? Dobro przyjaciół, czy jej własne. Samolubna Kitty zrozumie tymczasem, że troska o innych nie jest czymś złym i tylko wspólnymi siłami będą mogły pokonać Dziaberłaka.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  3. Artius
    Zapraszam do lektury recenzji komiksowej adaptacji drugiego tomu serii "Percy Jackson i bogowie olimpijscy". Nowe wyzwania, nowi wrogowie i skarb do odzyskania. To wszystko i wiele więcej czeka na Was w "Morzu Potworów".



    Akcja drugiego tomu rozpoczyna się rok po zakończeniu wydarzeń znanych ze "Złodzieja Pioruna". Za Percym kolejny rok nauki i perspektywa rychłego powrotu do Obozu Herosów. Szybko jednak okaże się, że nie wszystko pójdzie zgodnie z planami syna Posejdona. W obozie zaczynają grasować potwory, ktoś bowiem otruł drzewo, które strzegło jego granic. Czasu na znalezienie odtrutki jest niewiele, a jedynym lekarstwem wydaje się być dawno zagubione złote runo. By je odzyskać bohaterowie będą zmuszeni wyruszyć na wyprawę poprzez Morze Potworów.



    Nowy tom to nowe wyzwania, ale także nowi bohaterowie. Wśród nich zaś prym wiedzie cyklop, jak się okaże blisko związany z głównym bohaterem serii. Czytelnik będzie miał też okazję lepiej poznać Clarisse, córkę Aresa, która po lekturze "Złodzieja pioruna" nie pozostawiła po sobie zbyt dobrego wrażenia.



    W porównaniu do poprzedniego tomu znacznej poprawie uległa mimika postaci. I choć w "Złodzieju pioruna" nie była ona zła, teraz znacznie lepiej oddaje emocje, nie zmieniając przy tym twarzy bohaterów w groteskowe maski. Przy okazji śledzenia przygód bohaterów czytelnik będzie miał okazję zapoznać się z całą rzeszą potworów, w końcu wyprawa wiedzie na morze, które jest ich pełne. Zmierzam jednak do tego, że należą się spore brawa dla osoby odpowiedzialnej za rysunki. Choć mamy tutaj do czynienia z mitycznymi stworami, zostały one narysowane w sposób przyciągający uwagę. Dodatkowo dużo liczba walk sprawia, że komiks z jednej strony czyta się bardzo szybko, z drugiej, niekiedy warto zatrzymać się na danej stronie na dłużej by podziwiać ilustracje. To samo tyczy się okładki, która sama w sobie jest zapowiedzią tego co czeka nas we wnętrzu komiksu.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  4. Artius
    Z debiutami bywa różnie, są takie, które zrażają nas do kolejnych książek autora oraz te, które sprawiają, że z utęsknieniem wypatrujemy kolejnych pozycji opublikowanych pod tym samym nazwiskiem. Do której grupy zalicza się ?Dziewczyna z pociągu? Pauli Hawkins? Czy pochlebne opinie odnajdują swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości? Zapraszam do lektury recenzji. Przekonajcie się jaki widok czeka na was zza okna pędzącego pociągu.



    Codziennie ta sama trasa, wśród turkotu kół pociąg sunie wzdłuż szeregu domów. Jeden z nich jest szczególnie ważny, Rachel obserwuje jego mieszkańców wyobrażając sobie ich idealne życie, wymyśla im imiona, pracę, tworzy ich historie, aż do czasu gdy za sprawą splotu wydarzeń ma szansę naprawdę stać się częścią ich świata. Czy zwykła obserwatorka, nieposiadająca własnego życia, może odnaleźć się mieszając w cudze? Jaką rolę odegra tytułowa dziewczyna z pociągu? Czy fantazje odnajdą swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości? A może z pozoru zwykła rozrywka dla zabicia czasu zmieni się w obsesję, której konsekwencje trudno przewidzieć? Gdzie wśród półprawd, iluzji i kłamstw kryje się prawdziwa wersja wydarzeń?
    Liczba bohaterów występujących w historii nie jest zbyt wielka, jednak każda z występujących tutaj osób pełni ważną rolę i znacząco wpływa na losy innych. Na pierwszy plan niewadliwie wysuwa się Rachel, tytułowa dziewczyna z pociągu. Porzucona przez swojego byłego męża Toma na rzecz kochanki i obecnej partnerki Anny, kobieta stoczyła się na samo dno, bezrobotna alkoholiczka, której dnie mijają na podróżach pociągiem i obserwacji pewnego domu i zamieszkującej ją rodziny. Z jednej strony jest to osoba godna pożałowania i współczucia, z drugiej nie raz zaskakuje czytelnika swoim uporem graniczącym z obsesją. Aż do ostatnich stron trudno stwierdzić jakie są jej prawdziwe motywy i rola w bieżących wydarzeniach. Anna pomimo iż skradła życie Rachel zastępując jej miejsce, nie ma z tego powodu wyrzutów sumienia, a wręcz przeciwnie cieszy się miłością swojego męża oraz poświęca czas trosce nad ich córeczką. Mimo to nie jest to postać pozbawiona wad, targana lękami przed powrotem rywalki i obawiająca się o swoje dziecko wydaje się bardzo determinowana by usunąć wszystkie ślady Rachel z życia swojej rodziny. Megan, kobieta obserwowana przez główną bohaterkę, pomimo z pozoru idealnego życia również skrywa głęboko swoje lęki i tajemnice nie ukazując światu swojego prawdziwego oblicza.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  5. Artius
    ?Życie pod palącymi promieniami słońca w dzień płynie leniwie, ożywia się wieczorem, wybuchając feerią rozrywek. Świat wokół jest kuszący, barwny i tak wyrazisty, że czasem trzeba przymknąć oczy, by nie oślepnąć? - tym krótkim cytatem z okładki można zrecenzować całą książkę w dobitny sposób. Czy jednak nie jest tak, że wypoczynek i dostępne uciechy przyćmiewają nasz umysł, oraz percepcję? Czy w przyjemności można zatracić się jak w najgorszej używce i stracić przy tym życie? Jeżeli jesteście ciekawi odpowiedzi, to zapraszam wszystkich do przeczytania dzieła Arkadija i Borysa Strugackich pt. ?Drapieżność naszego świata?.



    Głównym bohaterem książki jest Iwan Żylin, dawny astronauta, uczestnik wypraw na Marsa Plutona, oraz Almateę. Nie dowiadujemy się o nim zbyt wiele, gdyż jego opowieści nie są potwierdzone w żaden wiarygodny sposób. W każdym bądź razie bohater w moim przekonaniu jest osobą zaradną, co potwierdza się podczas lektury dzieła. Wraz z Iwanem staramy się analizować to, co widzi, świat jest przedstawiony wyłącznie z jego perspektywy, jest on narratorem. Wraz z nim staramy się rozwikłać pewną tajemnicę, której koncepcja w dzisiejszych czasach jest strasznie oklepana i zużyta. Fani książek detektywistycznych bez problemu rozwiążą tą zagadkę po przeczytaniu kilkunastu stron.
    Fabuła książki jest bardziej złożona niż mogłoby się wydawać na samym początku. Nie chodzi mi tutaj o jej wielowątkowość, niepozorne powiązania, szybkość akcji, tylko o jej prawdziwe przesłanie, uniwersalność, oraz filozoficzny aspekt. Muszę szczerze przyznać, że tytuł ten strasznie ?ciężko? się czyta, właśnie przez owy specyficzny charakter jaki posiada. Nie jest to tytuł łatwy dla odbiorcy, pytania odnoszące się naszej przyszłości są naprawdę doskonale dobrane i perfekcyjnie łączą się w fabularną całość. W ciągle rozwijającym się świecie ludziom żyje się coraz łatwiej, a nieograniczone formy relaksu tylko rozleniwiają ludzi, którzy nie potrafią poradzić sobie z nudą. Autorzy w mistrzowski wręcz sposób udzielają odpowiedzi na każde zadane pytanie przez usta naszego bohatera, jego pesymistyczny ton wypowiedzi jest świetnym kontrastem dla raju, w którym przebywa.
    Oryginalne postacie napotkane na naszej drodze, poruszane problemy, stawiane pytania i udzielane odpowiedzi komponują się w bardzo dobre dzieło, które za pomocą autorów staje się strasznie trudne do ogarnięcia. Niestety nie wszystko jest do końca perfekcyjne w tej książce. Według mnie niektóre kwestie są zbyt niejasne dla czytelnika, przez co może się on łatwo zgubić w tym filozoficznym labiryncie. Pomimo wyświechtanego jak na dzisiejsze czasy motywu, autorzy ratują się kamuflażem, oraz zgraniem w pełni przemyślanych dialogów.
    Dalsza część recenzji dostępna na blogu zewnętrznym.
  6. Artius
    „I wszyscy żyli długo i szczęśliwie…” – do takiego zakończenia przyzwyczaiła nas większość bajek, a w przypadku pozycji Disneya jest to niemalże klasyka. Dobro zawsze zwycięża zło, prawi żyją w szczęściu i dobrobycie, a nikczemni odchodzą w zapomnienie. Przynajmniej tak było do tej pory - a gdyby spojrzeć, co działo się później? Co działo się z tymi ulubionymi, jak i tymi mniej lubianymi postaciami z bajek? Wszystkich ciekawych odpowiedzi na te pytania zapraszam do lektury „Wyspy potępionych”, pierwszej książki z serii „Następcy”.  

        Od wydarzeń, znanych nam z klasycznych bajek Disneya, minęło dwadzieścia lat. W tym czasie księżniczki i książęta wiedli szczęśliwe życie w Zjednoczonych Stanach Auradonu, pod przywództwem Króla Bestii i Królowej Belli, zaś wszelkie złe charaktery zostały zesłane i zamknięte na Wyspie Potępionych, gdzie pozbawieni magii mają pokutować za swoje czyny przez całą wieczność. Jednak nie wszystkim obecny stan rzeczy odpowiada. Młode pokolenie bajkowych bohaterów zaczyna buntować się przeciwko rzeczywistości jaką wykreowali swoimi czynami ich rodzice. Czy idealne życie w Aurodanie jest rzeczywiście takie wspaniałe? Dlaczego Król Bestia zabronił używania magii zastępując ją technologią? Dlaczego zwierzęcy pomocnicy, krasnoludki i inni pomocnicy dobrych postaci buntują się przeciwko temu jak są traktowani? Czy potomkowie Złych również od dnia swoich narodzin są naznaczeni piętnem zepsucia i muszą iść w ślady swoich poprzedników, szerząc ból i nienawiść? A co jeśli pojawi się szansa na odmianę swojego dotychczasowego życia, czy bohaterowie z niej skorzystają?

        Seria „Następcy” w przeciwieństwie do historii przedstawianych nam w bajkach, skupia się na czarnych charakterach, a dokładnie nad ich potomstwem. I Tak w „Wyspie potępionych” przyjdzie nam towarzyszyć Mal - córce rządzącej wyspą Diaboliny, Evie – potomkini Złej królowej, obecnie zwariowanej kobiety rozmawiającej z wyimaginowanym Lusterkiem, Jayowi – synowi Dżafara, obecnie równie zbzikowanemu właścicielowi rupieciarni zastępującej mu stracone skarby i Carlosowi – synowi Cruelli de Mon, zakochanej w swej kolekcji futer i traktującej chłopaka niczym prywatnego niewolnika. Bohaterowie, wchodzący powoli w swoje dorosłe życie, są dla swoich rodziców ciągłym problemem i nieustannym rozczarowaniem. Nie dość przebiegli, nie dość nikczemni, za mało źli, nie potrafiący spełnić stawianych im wymagań. Nadchodzi jednak dzień, w którym mają szansę udowodnić swoją wartość i co więcej, pojawia się cień nadziei na opuszczenie dotychczasowego więzienia i odzyskanie dawnych mocy. Gdzieś na wyspie znajduje się Zakazana twierdza, a w niej ukryte jest Smocze oko – berło Diaboliny i klucz do jej mocy. Młodzi złoczyńcy wyruszają, by je zdobyć - każde z innych, równie nikczemnych powodów. Jednak czy złe plany okażą się ważniejsze od towarzyszy i czy bycie dobrym jest aż tak złe?

        Melissa de la Cruz stworzyła własny świat opierając na historiach wykreowanych przez znane wszystkim historie Dinseya. Połączyła w nim nie tylko różne bajki, niezależnie od czasu i świata, w którym działa się ich akacja, ale także poszła z duchem czasu, przez co jej bohaterowie stali się bardziej współcześni, a tym samym bliżsi czytelnikowi. I tak spotkamy ich pijących kawę, ubranych w dżinsy, słuchających rockowej muzyki czy malujących grafitti. Technologia obecna w świecie bajek, jest zamiennikiem magii, jednak nadal otrzymujemy miejsca jasne, dobre i pełne szczęścia, a klimat mroku i beznadziei, ma się świetnie nawet bez mrocznej magii.   Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  7. Artius
    ?Quidditch przez wieki? oraz ?Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć?, to dwie cieniutkie książeczki ze świata jednego z najsławniejszych czarodziejów z historii literatury ? Harrego Pottera. Poniżej przedstawiamy wam pierwszy z tych tytułów, przybliżający genezę i zasady gry uwielbianej przez bohaterów świata wykreowanego przez J. K. Rowling - quidditcha.





    ?Ostrzeżenie: Jeśli tę książkę podrzesz, porwiesz, postrzępisz, pogniesz, pomażesz, pobrudzisz, poplamisz, poślinisz czy popaćkasz, jeśli ja ciśniesz lub upuścisz lub w jakikolwiek inny sposób zbezcześcisz, uszkodzisz, czy potraktujesz bez należytego szacunku, możesz się spodziewać najbardziej surowych kar, jakimi dysponuję.

    Irma Prince, bibliotekarka Hogwartu?




    Sięgając po ?Quidditch przez wieki? przygotuje się na sporą dawkę historii. Dowiecie się bowiem o początkach latających mioteł, a następnie o pierwszych podniebnych grach z ich udziałem, które powoli musiały ustąpić miejsca, obecnie bezkonkurencyjnemu quidditchowi. Nie będzie to jednak koniec przygody z tą pozycją, autorka przedstawia bowiem czytelnikowi nie tylko genezę gry, ale jej zasady i elementy ją tworzące. Nie zabraknie ciekawostek i historii związanych zarówno z wielkimi zwycięstwami jak i sprawami, które niektórzy woleliby przemilczeć. W każdym sporcie znajdą się przecież tacy, którzy szukają jak najprostszej drogi do zwycięstwa, niekoniecznie uczciwymi sposobami. Lekcja ta ostatecznie zaprowadzi czytelnika do tego jak obecnie wygląda quidditch oraz jakie drużyny występują na świecie i zmagają się ze sobą w trakcie trwania Mistrzostw Świata w Quidditchu. Niezależnie od tego jak wielka jest wasza wiedza o świecie czarodziejów, z pewnością niektóre fakty was zaskoczą. Dla przykładu czy wiecie skąd się wziął zloty znicz i co było jego pierwowzorem?
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  8. Artius
    W dzisiejszym nowoczesnym i ciągle rozwijającym się świecie ciężko jest funkcjonować bez znajomości dodatkowego języka. Na rynku specjalistycznej literatury mnoży się od dostępnych kursów, fiszek czy też wymyślnych metod, które mają nam pomóc w poznaniu nowego języka. Czy różnią się poszczególne metody nauki? I czy w ogóle są między nimi jakieś różnice? Szukając odpowiedzi na te pytania warto przeszukać dostępne oferty i dać szansę kursom językowym od wydawnictwa Edgard, którym przyjrzymy się trochę bliżej. 

     

         Znajomość przynajmniej jednego obcego języka w obecnych czasach jest absolutnym minimum, jeżeli chodzi o jakiekolwiek funkcjonowanie poza granicami ojczystego kraju. Jednak dążenie do perfekcji tylko w jednym z nich może okazać się błędnym wyborem. Poza nauką chociażby angielskiego, który jest jednym z najczęściej nauczanych języków, warto także zastanowić się nad nauką dodatkowego. Z pomocą przychodzi wydawnictwo Edgard wraz ze swoimi kursami języków: Angielskiego, Hiszpańskiego, Niemieckiego oraz Włoskiego.

         Pomimo niewielkich wymiarów każdy kurs jest bardzo treściwy i skomponowany w prosty i przejrzysty sposób, ułatwiający naukę. Twarda, tekturowa obwoluta mieści w sobie zawartość danego kursu, oraz chroni ją przed plamami czy mechanicznymi uszkodzeniami. Po „rozpakowaniu” otrzymamy książkę do nauki wybranego języka, płytę z potrzebnymi nagraniami lektorskimi, ulotki promocyjne oraz kody do ściągnięcia e-booka. Jak widać jest to całkiem sporo i nawet najbardziej wymagający nie mogą narzekać na liczbę dodatków.          Wybrany język poznamy dzięki niesamowitym historiom, które prowadzą nas przez cały tok nauki. Taka forma nie nuży ucznia, a tylko pobudza jego wyobraźnię oraz chęć poznania coraz to nowszych zwrotów i słówek. W połączeniu z nagraniami lektora takie ćwiczenia szybko pozwolą utrwalić gramatykę, a także sprawią niesamowitą frajdę każdemu, kto podejmie się nauki. Dodatkowo na marginesach znajdują się tłumaczenia najtrudniejszych wyrazów, a na końcu przydatny słownik dla zapominalskich. Każdy rozdział został zaopatrzony w specjalne ćwiczenia, które na bieżąco sprawdzają nasze postępy. Przyjemna dla oka i umysłu forma nauki jest na wyciągnięcie ręki.    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  9. Artius
      Dziś Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci, z tej okazji startujemy z konkursem, gdzie do wygrania będą dwie serie przeznaczone dla młodszych czytelników od wydawnictwa Arkady. Wszystkie dzieci oraz ich rodziców zapraszamy do wspólnej zabawy.  

    Miejsce I: "Artur i Zapomniane Księgi" oraz "Artur i Posłaniec Cieni"
     

    Miejsce II: "Wyspa Wtajemniczenia" oraz "Śmierć magicznego dżina"
     
     
    Zadanie konkursowe: Za oknem już na dobre rozgościła wiosna, pokażcie nam więc jak ją spędzacie wraz z książkami! Forma pracy dowolna, może to być zdjęcie, rysunek, wiersz lub opis Waszej zaczytanej wiosny.   W zgłoszeniu możecie oczywiście zaznaczyć który zestaw książek chcielibyście wygrać   Termin nadsyłania zgłoszeń: do 15 kwietnia, do północy. Ogłoszenie wyników: 18 kwietnia.   Odpowiedzi na pytanie konkursowe prosimy wysyłać na adres: redakcjakztk@gmail.com W tytule maila należy napisać: Konkurs: Zaczytana wiosna!   W treści należy podać swoje imię, nazwisko oraz swój adres i numer telefonu, przyspieszy to wysyłkę nagrody w razie ewentualnej wygranej.  
    Wśród nadesłanych odpowiedzi redakcja KZTK wybierze zwycięskie po zamknięciu konkursu, wyniki zostaną opublikowane 18 kwietnia w aktualnościach na stronie głównej oraz na profilu na FB. Za wysyłkę nagród odpowiada redakcja KZTK. Wybór Redakcji jest subiektywny i nie podlega dalszej dyskusji. Wysyłając do nas pracę na konkurs, zgadzasz się na jej publikację na łamach KZTK.
  10. Artius
    Herbert Kruk powraca! Tym razem musi uratować stolicę i jej mieszkańców przed nieznanym nikomu zagrożeniem. Wie tylko jedno - ktoś ukradł chroniący Warszawę artefakt, a prowadzone w tej sprawie śledztwo nie przyniosło żadnych odpowiedzi. Czy magowi uda się odkryć stojącą za tym tajemnicę? Zapraszam do lektury recenzji „Orderu” Marcina Jamiołkowskiego.  

          Akcja „Orderu” rozpoczyna się niewiele później po wydarzeniach, w których zostawił nas „Okup krwi”. W tym miejscu pragnę ostrzec osoby, które nie czytały poprzedniej części przed możliwymi spoilerami, bez których trudno cokolwiek napisać o książce. Jeżeli nie chcecie sobie popsuć niespodzianki radzę najpierw nadrobić zaległości. Herbert z trudem dochodzi do siebie po stracie ukochanej Melanii, a jego umysł zaprząta pragnienie zemsty, gdy zwraca się do niego pułkownik Bieniawski z prośbą o pomoc w odnalezieniu zaginionego Orderu – artefaktu, który bronił Warszawę przed niebezpieczeństwami.

         Od momentu przyjęcia przez maga zlecenia na odnalezienie Orderu akcja rusza z kopyta do przodu, wrzucając czytelnika w wir wydarzeń, podczas których znowu przyjdzie nam wędrować ulicami stolicy, poznawać jej cuda i tajemnice. Autor po raz kolejny skupia się na głównym wątku, konsekwentnie dążąc do rozwiązania tajemnicy, stawiając na drodze Herberta starych jak i nowych wrogów, jedynie od czasu do czasu wtrącając elementy, które być może zostaną rozwinięte w kolejnym tomie. Osobiście takie rozwiązanie i owa jednotorowość akcji mi nie przeszkadzały, a wręcz przeciwnie sprawiła ona, że książkę czytało się szybko i przyjemnie.   Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  11. Artius
    Niedawno swoją premierę miała kolejna, jednotomowa pozycja od wydawnictwa Taiga. Nad brzegiem rzeki, tak jak Czerwona nic przeznaczenia przeniesie nas do czasów dzielnych samurajów. Tym razem jednak w środek konfliktu niefortunnie wplątała się licealistka, która ma napisać sztukę o zwaśnionych rodach. Jak wypadło owe pomieszanie teraźniejszości i przeszłości? Zapraszam do lektury recenzji.
    Licealistka Shoko żyjąca w mieście Tounshou w prefekturze Chiba otrzymuje bardzo odpowiedzialne zadanie i jednocześnie szanse na spełnienie swojego marzenia. Ma napisać scenariusz do sztuki, która zostanie wystawiona podczas Festiwalu Kultury. Tematem przewodnim jest konflikt dwóch zwaśnionych rodów Sasagawa i Iioka, bohaterów ?Opowieści znad brzegu rzeki?. Postanawia zbadać historię swojego rodzinnego miasta i regionu, chcąc wiernie odwzorować tamtejsze czasy oraz genezę waśni. Nie mogła jednak przewidzieć, iż jej pragnienie napisania dobrej sztuki przyczyni się do podróży w czasie, podczas której na własnej skórze pozna członków obu rodów.
    Fabuła mangi skupia się na owej niefortunnej, jak się z początku wydaje głównej bohaterce, podróży i próbie odnalezienia powrotu do własnych czasów. Jak się nietrudno domyślić w trakcie poszukiwań drogi powrotnej będzie miała okazję poznać członków obu rodów i nawiązać nowe przyjaźnie, a nawet zrodzi się nowe, głębsze uczucie. Całość jest przyjemna i lekka w odbiorze. Historia nie należy do skomplikowanych i zdecydowanie nastawiona jest na relacje między występującymi w niej postaciami. Nie zabrakło oczywiście dylematów, jakie towarzyszą każdej podróży w czasie. Czy przybysz z przyszłości znający finał opowieści ma prawo próbować ją zmienić? Czy ma prawo ingerować w historię, czy powinien pozostać jedynie biernym obserwatorem? Fakt, iż główna bohaterka zdaje sobie sprawę z konsekwencji swoich czynów z pewnością jest atutem i czyni opowieść nieco głębszą.
    Dalsza część recenzji dostępna na blogu zewnętrznym.
  12. Artius
    Literatura podobnie jak rzeka zawiera w sobie wiele składowych, które tworzą jedną całość. Każdy gatunek literacki posiada rzeszę oddanych fanów, jednak niektóre z nich, w dzisiejszych czasach, mogą być skazane na porażkę. Czy książka traktująca o wierze napisana przez religijną osobę jest w stanie wybić się ponad inne tytuły i nurty? Czy nisza w której operuje autor nie okaże się zbyt wąska? Czy globalny konsumpcjonizm i zmieniające się trendy mogą zaszkodzić takiej pozycji? Jeżeli zastanawiacie się czasami nad istotą życia, wiarą, duchową stroną jestestwa to serdecznie zapraszam do lektury dzieła Tomasza Dostatniego pt. ? Duchowe Wędrowanie?.




    ?Duchowe Wędrowanie? to nic innego jak zbiór osobistych tekstów ojca Tomasza Dostatniego, które zostały zebrane w całość i wydane z okazji 25. rocznicy święceń kapłańskich. Eseje z którymi będziemy mieli do czynienia ukazały się na łamach różnorakich czasopism w latach 2005 ? 2015. Całość została podzielona na specyficzne kategorie tematyczne, które skupiają w sobie 39 podrozdziałów. ?Wiara i niewiara?, ?Mozaika żywych ludzi?, ?Sztuka bycia samemu?, ?Trampolina do nieba? oprowadzają czytelnika pośród zebranych tutaj, różnorakich i zmuszających do refleksji tekstów.
    Żeby żaden z czytelników nie poczuł się pokrzywdzony muszę w tym miejscu wspomnieć, że to typowy zbiór, w którym część pozycji jest lepsza, a część gorsza. Nie oznacza to jednak, że całość nadrabia kilkoma utworami. Wszystko zależy od indywidualnych przemyśleń, punktu widzenia na omawiane sprawy, a także stopnia naszego uduchowienia. To zbiór zarówno dla weteranów gatunku jak i szarego czytelnika, gdyż jak już wspomniałem wyżej wszystko jest uzależnione od naszego ?ja?.



    Pomimo, że nie szczególnie interesuję się taką tematyką, to wiele z przemyśleń ojca Tomasza utkwiło mi w głowie. Lektura pozwoliła mi na spokojne przemyślenie wielu istotnych kwestii związanych tak naprawdę z osobistym życiem. Nie chodzi tu jedynie o sferę duchową, ale też i o fizyczną, gdyż są one ze sobą bezpośrednio powiązane. Lektura umożliwiła mi zwrócenie uwagi na rzeczy, które do tej pory negowałem, lub ich po prostu nie dostrzegałem. Emocje, istota życia duchowego, wiara, otaczające nas osoby, to kwestie z którymi musimy radzić sobie codziennie, jednak nie zawsze jesteśmy w stanie ujrzeć całości przez pryzmat ?fizycznego? życia.
    Parę słów pragnę także poświęcić samemu wydaniu tego zbioru, gdyż jest o czym napisać. Po pierwsze szata graficzna prezentuje się bardzo dobrze, jest świetnie stonowana i dobrana do przedstawionej tematyki. Okładka ze skrzydełkami, jakość oprawy, czy też liczne fotografie zawarte w środku to drobne szczegóły, które składają się tak naprawdę na końcową ocenę i wpływają na komfort czytania.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  13. Artius
    Po ?Quidditch przez wieki?, nadszedł czas na drugą pozycję poszerzającą wiadomości o świecie młodego czarodzieja Harrego Pottera. Tym razem przyjdzie nam zapoznać się z niezwykłymi stworzeniami i ich zwyczajami szczegółowo opisanymi w książce ?Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć?. Zapraszamy do lektury!



    ?Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć? to nie tylko pozycja przydatna dla uczniów Szkoły Magii i czarodziejstwa Hogwart, ale także niezbędnik w domu każdego prawdziwego czarodzieja. Bo nawet jeżeli nie jesteśmy tego świadomi fantastyczne zwierzęta są wokół nas i często oddziaływają na nasze życie. Problemy z ogródkiem, ginące przedmioty? Warto sprawdzić czy przyczyna leży po stronie niespodziewanego domownika. Nie wspominając już o wiedzy, która powie nam czy warto próbować samemu zmierzyć się z napotkaną istotą, a kiedy najlepszym wyjściem jest wziąć nogi za pas i powiadomić o wszystkim odpowiednie służby.





    Zacznijmy jednak od początku. W książce poza wstępem autorstwa Albusa Dumbledorea dowiemy się czym tak naprawdę jest magiczne stworzenie oraz kiedy mamy do czynienia z tytułowym zwierzęciem, a które gatunki, mimo zwierzęcych cech zaliczone zostały do istot myślących i jak do tego doszło. Przedstawiona zostanie także historia koegzystencji czarodziejów, mugoli i fantastycznych zwierząt oraz sposoby chronienia tych ostatnich przed sobą. Zarówno mugole, jak i fantastyczne zwierzęta potrafią być dla siebie niebezpieczne, choć, zazwyczaj to Ci pierwsi są poszkodowani w przypadku kontaktu. Główną część tej niewielkiej książeczki stanowi jednak spis fantastycznych zwierząt wraz z ich klasyfikacją - Newt Skamander opisał w niej siedemdziesiąt pięć gatunków, wśród których przeczytamy zarówno o tych spotkanych podczas lektury książek o Harrym Potterze, jak i zupełnie nieznane nam istoty.



    ?Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć? tak samo jak ?Quidditch przez wieki? to książki autorstwa J. K. Rowling napisane pod pseudonimem w celu nadania autentyczności tej niewielkiej książęce. Wydanie prezentuje się bardzo ładnie. Czerwona okładka wita nas nalepą z informacją iż trzymamy w dłoniach egzemplarz należący do Harrego Pottera, a liczne uwagi pisane na marginesach kartek tylko to potwierdzają. Nie zabrakło także oszczędnych, ale klimatycznych ilustracji przedstawiających niektóre z opisywanych istot.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  14. Artius
    Już od jutra na półkach księgarni zagości najnowsza książka Michała Gołkowskiego, znanego z serii S.T.A.L.K.E.R, Stalowe Szczury, czy książki Komornik. Z tej okazji pragnę Was zaprosić do lektury recenzji "Moskala" - mrocznej i brutalnej historii o władzy. Tej absolutnej. Tej, która zmienia nie tylko człowieka, ale i świat. Tworzy i niszczy. A wszystko rozpocznie się za sprawą pióra...  

        Michał Gołkowski w swojej najnowszej książce przenosi czytelnika do końcówki szarych lat osiemdziesiątych. W warszawskiej Pradze, u schyłku komunistycznej Polski, poznajemy Artura Wiktorowicza, dobrego męża i ojca dwójki dzieci, a przy tym nie wyróżniającego się z tłumu osobnika, którego każdy dzień wypełniony jest ciężką pracą, strachem i wszechobecnym brakiem wszystkiego. Jak to jednak bywa w tego typu historiach dochodzimy do momentu, w którym coś odmienia życie bohatera. W "Moskalu" tym czymś jest niepozorne, zakupione od bezdomnego pióro, które kiedyś należało... No właśnie, do kogo? I jaką moc posiada ten z pozoru zwyczajny przedmiot? Tego będziecie musieli się dowiedzieć sami. Jedno jest jednak pewne: zakończenie z pewnością Was zaskoczy. Jednak zanim ono nastąpi czeka nas ciężka, pełna przemocy droga po szczeblach władzy.

        Z pozoru zaczyna się niewinnie. Każdy pragnie polepszyć swój byt, a także zagwarantować dobrobyt swojej rodzinie. Co złego jest w tym, że człowiek nie chce walczyć w mozole o każdą złotówkę, a w trakcie zakupów decydować co jest mniej potrzebne i bez czego dadzą radę przeżyć kolejne dni? W końcu to naturalne. A jednak, jak szybko się przekonamy, nadchodzi moment, gdy to, co było siłą napędzającą nasze działanie, schodzi na drugi plan, pozostawiając miejsce wyłącznie dla dalszego parcia przed siebie niezależnie od kosztów, jakie trzeba będzie ponieść po drodze. Nic tak bowiem nie uzależnia jak poczucie władzy. Z początku trudno to zauważyć, a gdy w końcu zarówno czytelnik, jak i bohater powieści zdadzą sobie z tego sprawę, nie będzie już drogi powrotu.

        Moskal to jednak nie tylko losy jednego człowieka, co również obraz Polski, a także, choć może lepszym byłoby stwierdzenie, że przede wszystkim, Rosji. Autor bardzo szczegółowo opisuje nie tylko sam kraj, ale także jego mieszkańców, życie zarówno tych szarych obywateli, jak i polityczne czy mafijne zagrywki i porachunki. Znajdziecie tutaj wszystko, od wymuszania i zastraszania, po przemoc czy wręcz morderstwa. Alkohol będzie się lał równie często, co krew. Rosja to nie tyle kraj, co stan umysłu i "Moskal" idealnie to obrazuje. Jest brutalnie i nazwanie niektórych scen mocnymi to zdecydowanie za mało.

        Książkę można podzielić na dwie części. Pierwsza rozgrywa się w Polsce i przedstawia stopniowe pięcie się po szczeblach władzy przez głównego bohatera. Druga przenosi czytelnika na wschód, do Ukrainy i Rosji. Zarówno jedna i druga obfituje w sporą liczbę bohaterów pobocznych. Liczba nazwisk jakie przewijają się w trakcie lektury jest naprawdę ogromna i przyznam szczerze, że później zdarzało mi się pogubić w tym, kto jest kim. Bo o ile głównemu bohaterowi poświęcono naprawdę sporo uwagi, to postacie mniej ważne przewijają się przez karty historii niekiedy z zawrotną prędkością i trudno wszystkie spamiętać.   Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  15. Artius
    Po lekturze "Baśniarza", który niesłychanie mnie zachwycił, nie mogłam długo czekać, przed sięgnięciem po kolejną książkę Antonii Michaelis. Tym razem w ręce wpadł mi tytuł "Dopóki śpiewa słowik". Przekonajcie się, czy autorce udało się po raz kolejny mnie zaczarować i zszokować opowiedzianą historią.



    Osiemnastoletni Jari po zdaniu egzaminu zawodowego postanawia wykorzystać ostatnie dni wolności i wyrusza na samotną wycieczkę w góry. Nie spodziewa się, że to co miało być trzytygodniową wyprawą do lasu, chwilą zapomnienia przed powrotem do uporządkowanego świata, na zawsze odmieni jego życie. A wszystko to za sprawą przypadkowego spotkania z brzydką kobietą o imieniu Jascha, która zaprasza go do swego domu w głębi kniei. Jednak im głębiej Jari zapuszcza się w mroczne ostępy lasu, tym bardziej to, co wydawało się brzydotą zmienia się w pociągające piękno, a kobieta zaczyna odkrywać swoje prawdziwe oblicze. Zmysłowa gra i oszałamiająca uroda sprawią, że zechce ją lepiej poznać, a tym samym zapomni o rzeczywistości poza lasem. Zwabiony do świata pełnego magii i erotyzmu z czasem zacznie jednak szukać odpowiedzi, na z początku ignorowane, niepokojące pytania. Domek w środku lasu i jego mieszkanka skrywają w sobie bowiem wiele mrocznych tajemnic...
    Autorka po raz kolejny wciągnęła mnie w historię z jednej strony magiczną, jakby wyrwaną z innego świata, z drugiej zaś brutalnie rzeczywistą. Podczas lektury "Dopóki śpiewa słowik" czułam zagubienie bliskie temu, które towarzyszyło mi przy "Baśniarzu". Rzeczywistość i fikcja przeplatały się ze sobą w taki sposób, że niekiedy trudno było rozróżnić jedno od drugiego. Nie jest to bynajmniej minus, a wręcz przeciwnie - gdyby zabrakło tego elementu czułabym się bardzo rozczarowana. Gdyż właśnie za tą grę na pograniczu snu i jawy pokochałam twórczość Antonii Michaelis. Jestem jednak świadoma, że nie każdemu przypadnie to rozwiązanie do gustu. "Dopóki śpiewa słowik" należy bowiem do tych tytułów, w których zakochujemy się, bądź nienawidzimy je już od pierwszych stron.



    Poza samą historia na uwagę zasługuje także sposób w jaki autorka bawi się z czytelnikiem. Prosty i plastyczny język prowadzą czytelnika przez opowieść nie pozwalając ani na chwilę się od niej oderwać, ale co ciekawsze Antonia Michaelis często zdaje się podawać czytelnikowi gotowe rozwiązania i odpowiedzi nurtujące głównego bohatera, tylko po to by w następnej okazały się one zupełnie błędne. Zmusza to do uważnej lektury i poszukiwania własnych odpowiedzi, a przy tym zapewnia sporo rozrywki, czyniąc książkę bogatszą.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  16. Artius
    Już jutro premierę ma niezwykła książka, będąca kontynuacją kultowej powieści Roberta Louisa Stevensona ?Wyspa Skarbów?. Powieści, która uważana jest za klasykę powieści awanturniczej i już od wielu lat prowadzi czytelników przez świat piratów, wielkich skarbów i niezapomnianych przygód. Każdy z nas, bowiem przynajmniej przez chwile, po przeczytaniu tej książki, marzył by samemu wyruszyć ku nieznanemu i odkrywać nowe lądy. Teraz w ręce czytelników trafia pozycja, która kontynuuje losy bohaterów, którym towarzyszyliśmy w wyprawie na tytułową Wyspę Skarbów. Czy ?Silver? ma szansę dorównać swojemu pierwowzorowi? Przekonacie się czytając poniższą recenzję.



    Od wydarzeń znanych z powieści Roberta Louisa Stevensona minęło już czterdzieści lat. Ząb czasu dotknął zarówno Jima Hawkinsa, któremu nie w głowie już wielkie przygody, jak i starego Długiego Johna Silvera, którego opuściło zdrowie, lecz nie bystrość umysłu. Obaj mężczyźni założyli rodziny, których owocem była dwójka głównych bohaterów książki. Jim ? syn Jima Hawkinsa, pomaga ojcu prowadzić rodzinną gospodę, żyjąc w cieniu snutych przez niego opowieści o wyprawie na Wyspę Skarbów. Nudna rzeczywistość, rutyna i niezadowolenie ojca sprawiają, że nie marzy o niczym innym jak o wyrwaniu się z więzienia, jakim zdają się rodzinne strony. Dlatego też, gdy w życiu chłopaka pojawia się Natty ? córka Johna Silvera, z propozycją ponownej wyprawy na Wyspę, tym razem w celu zdobycia zakopanego tam srebra, nie waha się długo. Młodzi bohaterowie wyruszają śladem ich ojców, ku przygodzie, która na zawsze ich odmieni.
    Przyznam szczerze, że sięgając po ?Silver. Powrót na Wyspę Skarbów? miałam pewne obawy. Autor postawił sobie bardzo wysoką poprzeczkę, chcąc dorównać powieści Stevensona. Na szczęście szybko ukazało się, że Andrew Motion oferuje czytelnikom to, co najlepsze w powieściach o morskich wyprawach, czyli awanturnicze przygody, bohaterów rozwijających się w ich trakcie, nie raz zmuszanych do podejmowania decyzji, które zdają się przerastać młodych i niedoświadczonych Jima i Natty, który przecież po raz pierwszy opuścili dobrze znane rodzinne strony, by zmierzyć się z legendą ich ojców.


    ?Dobrej nocy, druhowie, i wam, piękne panny,
    Swym blaskiem cny miesiąc prowadzi zachłanny
    W nieznane krainy, gdzie łacniej miłować,
    Gdzie hen, tam za morzem, nie trzeba pracować,
    We śnie i na jawie, stąd wiedzie ten trop,
    Gdzie żaden, jak żyję, nie stanął tam chłop?.

    Tym, co najbardziej urzekło mnie w ?Silver? jest jednak język, którym posługuje się pisarz i bogate opisy, dzięki którym czytelnik może się poczuć jakby naprawdę brał udział w opisywanych wydarzeniach, czy też na własne oczy zobaczyć to samo, co bohaterowie. Bogate słownictwo połączone ze stylem, który sprawia, że całość czyta się naprawdę lekko i z czystą przyjemnością. Autorowi należą się za to naprawdę wielkie brawa.
    Choć w moje ręce trafił egzemplarz przedpremierowy, już po nim mogę powiedzieć, ze wydanie przyciąga wzrok. Okładka z przepięknym statkiem jest zaledwie przedsmakiem przygody, która czeka nas na kartach powieści napisanej przez Andrew Motiona. Zaś napisy na niej, przywodzą na myśl zdobienia spotykane na starych mapach. Mówiąc krótko książka, niczym skrzynia ze skarbem, kusi skrytą wewnątrz zawartością.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  17. Artius
    Przedstawiamy pierwszy fragment "Metro 2035", na które z pewnością czeka wielu z was. Zakończenie kultowej trylogii Glukhovsky?ego do sprzedaży trafi już 4 listopada! Osobiście czekamy na premierę z niecierpliwością. Rzecz jasna podzielimy się wrażeniami po skończonej lekturze



    Na tę powieść miliony czytelników czekały aż dziesięć lat
    Metro 2035. Kontynuacja historii Artema. Ukoronowanie i zamknięcie kultowego cyklu Metro 2033, który właśnie staje się kompletną trylogią.
    Już 4 listopada w księgarniach.
    Dziś prezentujemy pierwszy fragment Metra 2035 w interpretacji Krzysztofa Banaszyka. Ilustracje, które mu towarzyszą, to dzieło utalentowanej rosyjskiej artystki, Diany Stiepanowej, która specjalnie dla polskiej edycji trylogii przygotowała swoją artystyczną wizję fabuły każdego z trzech tomów. Grafiki Diany Stiepanowej zostały zamieszczone w każdej z powieści Metro 2033/2034/2035 na pełnokolorowych wklejkach.
    Z okazji premiery Metra 2035 wydawnictwo Insignis wprowadziło do sprzedaży edycje wszystkich tomów trylogii Glukhovsky?ego w odmienionej, artystycznej szacie graficznej autorstwa Ilii Jackiewicza, znanego i utalentowanego rosyjskiego artysty multimedialnego, w okładkach ze skrzydełkami, których wewnętrzną część zajmuje wystylizowany na nowo i zrewidowany plan moskiewskiego metra.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  18. Artius
    „Pod rozgwieżdżonym niebem Katowic dzieją się rzeczy niezwykłe. Wizjonerzy obdarzeni nadzwyczajnymi umiejętnościami marzą o tym, by dokonać wielkiego moralnego przeobrażenia współczesnego świata. Rozpoczynają batalię o dobro, możliwość realizacji marzeń, czystość uczuć i obronę własnego ja.” – magiczny opis bardzo szybko zaskarbił sobie moją uwagę. Powieść obyczajowa o takiej tematyce nie jest codziennym widokiem, dlatego z chęcią po nią sięgnąłem. Czy bohaterom manifestującym potęgę umysłu uda się zmienić ludzkie życia i szarą codzienność? Czy do zmian potrzebne są nadprzyrodzone umiejętności? Gdzie w tym wszystkim znajduje się wszechmogący „Stworzyciel”? Jak poradzić sobie z utratą samego siebie? Na te, oraz inne pytania odpowiedzi znajdziecie w powieści Mateusza Barczyka pt. „Kres”.  
       
           Głównym bohaterem tej powieści jest tytułowy Kres. Nie jest to jego prawdziwe imię, jedynie przydomek nadany przez towarzyszy. O nim samym autor nie skąpi informacji. Poznajemy go na samym początku tej książki, chociaż pod innym imieniem. Nie zdradzę go wam tutaj, bowiem jest wtedy mentalnie inną postacią, którą sami musicie poznać. Po rozległej metamorfozie, która towarzyszy nam podczas całej opowieści, dowiadujemy się wielu interesujących faktów, które wpływają na postrzeganie jego osoby. Osobiście polubiłem go dopiero po przemianie, bowiem przed nią był niezbyt oryginalnym i nie wyróżniającym się osobnikiem. Kres jest niezwykle silną osobą, o otwartym umyśle podatnym na czynienie dobra. Wiążąc te cechy z jego nadprzyrodzoną umiejętnością mamy do czynienia z niezwykle plastyczną osobowością. Szczerze powiedziawszy to bohater, którego nie da się nie lubić. Jego tok rozumowania odmieni wasze spojrzenie na niektóre kwestie.

         Oprócz Kresa autor w swojej powieści prezentuje nam szereg innych, ważnych osobistości. Marzyciel, Faith, czy Luna to tylko przykłady zgranej paczki niesamowitego stowarzyszenia pomagającego ludziom. Oprócz ludzkiego „ja” każda z nich posiada nadprzyrodzony dar, dzięki którym wzajemnie się uzupełniają w swoich poczynaniach. Oprócz ludzi przyjdzie nam się spotkać z fantastycznymi stworami. Krasnoludy, elfy, oraz inne stwory towarzyszyć będą nam w tym zwariowanym świecie.

         Bardzo mocną stroną tej książki jest świat przedstawiony. Autor z gracją wplótł fabułę w Katowickie ulice. Całość została przedstawiona bardzo dokładnie, dzięki czemu wycieczkę po mieście mamy w gratisie. Być może nie odnajdziemy tutaj przepastnych opisów, jednak najważniejsze kwestie są przedstawione tak jak należy. Mieszkańcy tego miasta podczas lektury na pewno odnajdą niejeden powód do radości. Oprócz wspomnianego miasta będziemy przemieszczać się w snach, oraz wizjach bohaterów. To niezwykłe doznania, które urozmaicają lekturę.   Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  19. Artius
    Nie od dziś wiadomo, że przez gry można przyswajać wiedzę, a przy tym dobrze się bawić. Jeżeli szukacie takiego tytułu, bądź po prostu pragniecie pozycji, która zapewni wam szybką, emocjonującą rozgrywkę ?Rzymianie do domu!? od wydawnictwa Trefl z pewnością przypadnie Wam do gustu.



    Informacje o grze:
    Tytuł: Rzymianie do domu!
    Wydawca: Fabryka Kart Trefl-Kraków
    Rok wydania: 2015
    Liczba graczy: 1-4
    Wiek graczy: 10+
    Czas gry: około 10 minut
    Język: polski
    ?Rzymianie do domu!? to nie wariancja na temat przygód Asterixa i Obelixa, choć ogólna koncepcja jest podobna. Wcielamy się w kaledońskich wodzów, którym obecność Rzymian, na ich rodzinnych ziemiach wyraźnie jest nie w smak. Bierzemy więc sprawy w swoje ręce i przechodzimy do ataku by wypędzić niechcianych najeźdźców. Odbicie ziem rozpoczynamy od Muru Hadriana, który ciągnie się przez całą szerokość wyspy, od Morza Północnego do Irlandzkiego. Czeka Nas więc niełatwe zadanie, ale nie martwcie się, jedyne co na Was czeka to dobra zabawa. Gra jak widać po tym krótkim opisie ma solidne podłoże historyczne i być może ciekawa rozgrywka zainspiruje graczy do zagłębienia się w historię tytułowych Rzymian i dzielnych Kaledończyków.



    Wydanie cechuje niewielki, bardzo poręczny format, dzięki któremu grę można spokojnie spakować na wakacyjną wyprawę i cieszyć się nią w trakcie wyjazdu, nie martwiąc się, że zajmuje miejsce w plecaku. W pudełku z grą znajdziemy komplet 54 kart i niewielką instrukcję, która napisana jest w prosty i przejrzysty sposób. Po jednokrotnym, góra dwukrotnym przeczytaniu, nikt nie powinien mieć problemu z rzuceniem się w wir rozgrywki. Na dodatkowej karcie znajdziemy również reklamę innego tytułu wydawnictwa Trefl, mianowicie Ranczo Party, który już niedługo Wam przybliżymy.



    Wracając do rozgrywki, jest ona bardzo prosta i dynamiczna. Każdy gracz otrzymuję talię kart jednego z czterech klanów. Na każdy klan składa się 9 wojowników, różniących się siłą ataku i umiejętnością. Poza klanami otrzymujemy również 18 kart reprezentujących Mur Hadriana. Na każdej karcie znajduje się wartość reprezentująca punkty zwycięstwa i specjalna zdolność muru.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  20. Artius
    Właśnie przybyła, wśród hucznych dźwięków trąb i otwierając nam drogę do baśniowego świata, który zrodził się w umyśle Somana Chainani. Mowa oczywiście o Akademii Dobra i Zła, która szczęśliwie dziś do nas dotarła. Książka prezentuje się naprawdę wspaniale, z resztą co Wam będziemy opowiadać, oceńcie sami


    Tymczasem musimy przeprosić, lecimy zagłębić się, w mamy nadzieję równie zachwycającą treść opowieści.



    Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękujemy wydawnictwu Jaguar.




    Więcej recenzji, informacji dostępnych jest na naszym blogu zewnętrznym.
  21. Artius
    KZTK przyszykowało dla swoich fanów kolejną rozdawajkę książkową. Nowy rok będzie pełen niespodzianek, a to dopiero początek atrakcji.



    Tym razem do zgarnięcia jest książka Śmiertelny Atom autorstwa Elżbiety Stasikod wydawnictwa Novae Res.



    By wziąć udział w konkursie wystarczy:
    1. Polubić profil KZTK na facebooku ( bądź wpis konkursowy jeżeli polubiłeś już FP ).
    2. W komentarzu pod konkursem napisać KZTK.
    3. Udostępnić post konkursowy na swojej osi czasu.
    Zgłoszenia zbieramy do 8 stycznia do północy. Zwycięzca zostanie wyznaczony na drodze losowania.
  22. Artius
    ?Na nieodległej planecie prowadzony jest ewolucyjny eksperyment, nadzorowany przez surowego profesora Rau. Po jego zaskakującej śmierci stanowisko obejmuje młody i ambitny doktor Arte, twórca przełomowej substancji Pe.eS. 17 wykorzystywanej w badaniach. Jak się okazuje profesor skrywał pewien sekret?? ? niezmiernie interesujący opis z okładki porwał mnie bez reszty. Jego połączenie wraz z intrygującym tytułem sprawiło, że musiałem dostać tą pozycję w swoje ręce. Czy ewolucja żywych istot jest tylko ślepym przypadkiem? Gdzie w tym wszystkim znajduje się ludzki czynnik, oddzielający nas od reszty stworzeń? Czy można kontrolować proces ewolucji w warunkach laboratoryjnych? Jeżeli pragniecie odpowiedzi na powyższe pytania, to zapraszam serdecznie do lektury ?Ciekawości? autorstwa Pauliny Hirudo.



    W natłoku postaci jakie napotkamy na naszej drodze i priorytetów ich zadań, niezmiernie ciężko wytypować mi głównego bohatera. Dawno nie znalazłem się w podobnej sytuacji, w której to najważniejsza postać może posiadać dwie formy, lub może jej w ogóle nie być. Zmuszony do wskazania kluczowego dla historii osobnika, wybrałbym z całą pewnością profesora Rau, gdyż to jego poczynania popychają wszystko do przodu. W swojej dwoistości jest to postać niezmiernie spójna, posiadająca własne zdanie, ideały, oraz plany. Nie jest to ideał, który porwie tłumy, lecz można w nim doszukiwać się pewnych pozytywnych cech. W swojej grubiańskiej, ideologicznej skorupie da się dostrzec sumienność, pracowitość i zaangażowanie. To po prostu typowy naukowiec fanatyk, ze wszystkimi wadami i zaletami.
    Pozostawiając kwestię głównego bohatera na boku, skupmy się na pozostałych osobach postawionych na naszej drodze. W tej materii nie jest dobrze, ale tragedią nazwać tego nie można. Ważniejsze, czy też niszowe postacie poboczne są po prostu manekinami, lalkami, które skrzętnie odgrywają swoje role. Nie ma w nich krztyny polotu czy indywidualizmu. Pragnąłem otrzymać od nich coś więcej, lecz nie było mi to dane. Przez całą lekturę starałem dostrzec jakieś pozytywy, lecz z marnym skutkiem. Autorka poległa na tej linii w całej rozciągłości. Wystarczyło troszkę dopracować szczegóły, tchnąć odrobinkę życia w te puste powłoki, a całość by na tym zyskała.
    Świat po którym będziemy się poruszać jest tak ograniczony i sterylny, że brakuje słów. Nie musi to być uznane jako negatyw, lecz oczekiwałem czegoś bardziej rozbudowanego. Już sam motyw przewodni tego dzieła pobudzał moją wyobraźnie, a w zamian otrzymałem odgrzewanego kotleta. To zwykły zlepek światów znanych z innych książek, z lekkimi modyfikacjami, które są stłamszone przez ogół. Osobiście ubolewam nad zmarnowaniem takiego potencjału, dodanie rozbudowanych opisów nowego świata mogło uratować to dzieło. Tak czy inaczej gołym okiem widać, że autorce po prostu nie chciało się wysilać. Droga na skróty stała się kolejnym gwoździem do trumny.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  23. Artius
    ?Czas zmierzchu, nowa książka autorstwa bestsellerowych powieści Metro 2033 i Metro 2034, jest rosyjską odpowiedzią na twórczość Dana Browna; Glukhovsky zaś jeśli nie nowym Gogolem, to na pewno jest rosyjskim Stephenem Kingiem. I nie są to porównania przesadzone.? ? bardzo śmiały fragment opisu już na początku próbuje przedstawić potencjalnemu czytelnikowi owe dzieło w samych superlatywach. Czy zbytnie wyolbrzymianie może stać się początkiem wielkiej katastrofy? Czy autor poradzi sobie z zupełnie nową tematyką? Gdzie w tym wszystkim znajdują się hiszpańska ekspedycja, oraz księgi Majów? Jeżeli jesteście ciekawi, kiedy nastąpi koniec świata, to koniecznie musicie sięgnąć po ?Czas Zmierzchu?. Przed lekturą sprawdźcie jedynie, czy drzwi do waszego domostwa są zamknięte.



    Głównym bohaterem tej powieści, a jednocześnie naszym narratorem jest czterdziestoletni tłumacz, mieszkaniec Rosji. O jego wyglądzie nie dowiadujemy się zbyt wiele, gdyż nie jest to istotna sprawa. To niecodzienna, wręcz nietypowa osoba, która nie pasuje do swoich czasów. Wraz z biegiem wydarzeń przeżywamy z nim niezwykłe przygody, a sam nie stara się kryć swoich skrajnych emocji. Trudno nazwać go kukłą, gdyż posiada intensywną, żywą osobowość, skrywaną pod płaszczem szarej codzienności. Autor niezwykle zręcznie stworzył tą postać, widać ile trudu kosztowała go ta innowacyjna kreacja. Oprócz pozytywnych aspektów, trzeba także wspomnieć o poważnym minusie. Nasz narrator nie każdemu przypadnie do gustu. Jeżeli go nie polubicie, to po prostu go znienawidzicie. Trudno pozostać tutaj neutralnym, co ukazuje się w miarę postępu lektury.
    Niewiele więcej można powiedzieć o pobocznych postaciach, które po prostu są obecne w historii, jednak autor nie poświęca im zbyt wiele uwagi. Pomimo swojego minimalizmu odgrywają tutaj naprawdę ważne role, chociaż zdarzają się i takie, które wydają mi się całkowicie zbędne. Brakuje tutaj typowych opisów, charakterystyk czy wieloetapowej wymiany zdań. Nie jest to jednak wada, gdyż takie elementy zepsułyby jedynie skrzętnie budowany nastrój.
    Świat przedstawiony w tej lekturze zasadniczo możemy podzielić na dwie odmienne części. Pierwszą z nich jest teraźniejszość, czasy współczesne w których żyje nasz narrator. Nie znajdziemy tutaj nic fascynującego. To po prostu szara rzeczywistość, z którą trzeba się zmierzyć. Oczywiście należy wspomnieć o paranormalnych zjawiskach i potworach, które odwiedzają ten świat. Wtedy całość nabiera bardzo wyrazistego charakteru, unikatowego smaczku, który wyłania się podczas czytania.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  24. Artius
    ?Powieść oparta jest na autentycznych wydarzeniach, które rozegrały się w latach 70 i 80 ubiegłego stulecia. Imiona i nazwiska bohaterów zostały zmienione? - wszystko co zostało zawarte w tych słowach jest niejako prawdą o książce. Polscy bohaterzy już mają to do siebie, że ich imiona są zapominane, lub zmieniane dla wyższych celów. Co jednak gdyby owi ?bezimienni? bohaterowie działali pod przykrywką i mogli opowiedzieć nam swoje przygody? Czy takie zakrywanie się nie wypacza prawdziwego obrazu, czy może daje pole do popisu jak na arenie podczas pojedynku szermierzy? Tego wszystkiego dowiecie się z najnowszej książki Jacka Komudy pt. ?Ostatni Honorowy?, do której lektury serdecznie zapraszam.



    Głównym bohaterem książki jest niejaki Kuba Błażyk, niezwykle utalentowany szablista warszawskiej Legii. Poznajemy go podczas sportowego turnieju zwanego Spartakiadą, rozgrywanego na terytorium sąsiedniego NRD. Jakub jak na swój wiek radzi sobie bardzo dobrze podczas walki, można śmiało rzec, że ma do tego wrodzony talent. Niestety przejawy jego umiejętności nie są dobrze odbierane przez ówczesna władzę, szczególnie jeżeli jego przeciwnikiem w decydującej walce jest Rosjanin. Łącząc zaistniałe fakty z ustrojem panującym w Polsce w latach 80 można bardzo łatwo przewidzieć wynik tak istotnej walki. Jakub w moim przekonaniu nie przez przypadek jest głównym bohaterem książki. Jego siła, hart, charakter, oraz indywidualność całkowicie oddają ducha ówczesnej Polski. W każdym bądź razie nie widzę możliwości, aby główny bohater charakteryzował się innymi cechami, szczególnie tymi skrajnie negatywnymi.
    Sama fabuła trzyma naprawdę wysoki poziom. Główny wątek bardzo dobrze łączy się z pobocznymi liniami fabularnymi, a całość jest spięta na ostatni guzik. Nic nie jest tutaj przypadkowe, chociaż na pierwszy rzut oka tak właśnie może się wydawać. Autor zdecydowanie przemyślał jak rozmieścić poszczególne wątki fabuły, aby całość tworzyła nadzwyczaj wartką akcję. Konsekwentne działania autora w dopracowaniu szczegółów przyczyniły się do stworzenia naprawdę udanego tytułu, który czyta się przyjemnie, oraz gładko. Dodatkowo podział na wydarzenia teraźniejsze i z przeszłości jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Dzięki temu czytelnik nie pogubi się w zawiłości historii, a przy okazji będzie mógł łatwiej wiązać ze sobą poszczególne fakty. Osobiście bardzo lubię taki podział, jaki został tutaj zastosowany. Daje on pełniejszy wgląd do fabuły, oraz pozwala na wysnucie głębszych wniosków.
    Punktem zapalnym dla wydarzeń jest wspomniany wyżej ?niesprawiedliwy? werdykt sędziego, który na pierwszy rzut oka może wydawać się wyłącznie niesprawiedliwością systemu. Uwierzcie mi, lub nie, ale tak nie jest. W miarę czytania książki mogę śmiało stwierdzić, że to dzięki temu wydarzeniu ma miejsce przemiana bohatera, oraz późniejsze bardzo interesujące zwroty akcji. Powiązanie tego ze sprawami z przeszłości daje niezwykle ciekawy efekt, które po ujrzeniu światła dziennego tworzą niebywale interesujący miks fabularny.
    Dalsza część recenzji dostępna na blogu zewnętrznym.
  25. Artius
    Współczesny rynek wydawniczy jest nieustannie zalewany kolejnymi tytułami postapokaliptycznymi. Rozkwit tego gatunku niewątpliwie został rozpoczęty twórczością Głuchowskiego z jego legendarnym „Metro 2033” na czele. Jak to często bywa w świecie, także na arenie literatury jakość zaczyna być zmieniana na ilość, co niekorzystnie wpływa na przyjemność odbioru kolejnego tytuły danego cyklu. Czy „Upadła Świątynia” zaliczy się właśnie do tego „ilościowego” trendu, czy zawarte na okładce obietnice są warte poświęcenia jej czasu? Czy w świecie zagłady jest jeszcze miejsce na bycie człowiekiem? Na te oraz inne pytania odpowiedzi znajdziecie w „Upadłej Świątyni” autorstwa Dominiki Węcławek. 
     


        Przedstawiona w książce historia jest bardzo prosta. Główny bohater, wraz ze swoją drużyną, zostaje wysłany na powierzchnie w celu neutralizacji zagrożenia, które może zniszczyć istniejącą jeszcze ludzkość. Oprócz najważniejszego celu widać, że dowódca drużyny będzie musiał zmierzyć się z demonami przeszłości. Aby nie zdradzać zbyt wielu szczegółów powiem jedynie, iż zakończenie może was zaskoczyć.

        Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że po przeczytaniu tej książki srogo się zawiodłem. Jej najmocniejszym atutem są bohaterowie, którzy starają się jak mogą, aby uratować powieść. Na tym polu nie można zarzucić autorce niczego złego. Postacie są naprawdę sympatyczne, uczuciowe, oraz do granic możliwości ludzkie. Każdy posiada swoją unikatową historię, z którą mniej lub bardziej dzieli się z nami podczas lektury. Niemniej czuć tutaj trochę schematyczności w doborze drużyny, oraz profesji, lecz nie wpływa to znacząco na odbiór bohaterów. Żałuję, że niektórzy z nich zostali na siłę zepchnięci na drugi plan, spłaszczeni do granic możliwości. Według mnie kilka postaci zasługuje na więcej uwagi, ale to kwestia gustu.

        Świat przedstawiony jest prosty i krótki jak linie naszego stołecznego metra. Tyle lat w budowie, kolejne prace zapowiedziane na odległą przyszłość, a w tak małej infrastrukturze na każdym rogu czyha na nas śmiertelne niebezpieczeństwo. Jest to trochę komiczne, autorka po prostu nie do końca przemyślała koncept z ulokowaniem poszczególnych miejsc na mapie stacji metra. Widać próby jakiegoś podziału stref, granic wpływów poszczególnych „organizacji”, lecz tak naprawdę to tylko niewielka próbka przy możliwościach nawet tak ograniczonego świata. Świat poza obszarami bezpiecznego metra jest całkiem barwny jak na nasze standardy. Brak dłuższych opisów okolic, czy jakichkolwiek lokalizacji kluczowych dla akcji. Szkoda, gdyż spustoszone tereny można genialnie zagospodarować.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
×
×
  • Utwórz nowe...