Skocz do zawartości

Artius

Moderatorzy
  • Zawartość

    7050
  • Rejestracja

  • Wygrane dni

    2

Wpisy blogu napisane przez Artius

  1. Artius
    Tradycyjna kolejność wymaga by najpierw przeczytać książkę, a dopiero później udać się na spotkanie z jej autorem, bądź autorką. Tym razem postanowiliśmy wyłamać się z tradycyjnego schematu i choć w jednoosobowym składzie KZTK udało się na spotkanie z Nadią Szagdaj ? autorką znaną z serii Kroniki Klary Schulz.



    Spotkanie odbyło się wczoraj wieczorem, o godzinie 18.00 w Empiku, we wrocławskiej Renomie, i związane było z niedawną premierą najnowszej książki Kroniki Klary Schulz. Grande finale, trzeciej części cyklu. Rodziło to moje pewne obawy, wiadomo nie ma nic gorszego niż spojler zdradzający rozwiązanie zagadki, a w powieściach kryminalnych zdradzenie jakichkolwiek szczegółów samo w sobie zakrawa o przestępstwo. Na szczęście obawy te były jak najbardziej bezpodstawne i miałam okazję spędzić naprawdę miły wieczór.
    Nadia Szagdaj, pisarka urodzona we Wrocławiu w 1984 r. Z wykształcenia jest wiolonczelistką i śpiewaczką operową. Pisać zaczęła jako nastolatka. Debiutancką książkę opublikowała w 2009 r. Pierwsza powieść kryminalna z cyklu Kroniki Klary Schulz ukazała się na początku 2013 r. nakładem wydawnictwa Bukowy Las. W swych historiach autorka nie boi się łączyć odważnych scen z barwnymi opisami. Jej książki cechują się dużą dawką emocji i dynamicznymi dialogami. Poza pisarstwem Nadia Szagdaj zajmuje się muzyką, filmem i fotografią, zawsze hołdując idei korespondencji sztuk.
    Spotkanie prowadził pan Piotr Huniewicz i trzeba przyznać, że wywiad z panią Szagdaj był naprawdę interesujący. Dobrze dobrane pytania oraz inteligentne, a nie, kiedy zabawne odpowiedzi autorki, sprawiły, że czas przeznaczony na spotkanie minął naprawdę szybko.
    Dalsza część wpisu dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  2. Artius
    Nie tak dawno do księgarni trafiło nowe wydanie książki Sidney Sheldon zatytułowanej "Czy boisz się ciemności?" Intrygujący tytuł, zapewniający mnie o dużej dawce emocji jaka będzie towarzyszyć lekturze oraz ciekawie zapowiadający się opis na tylnej stronie okładki sprawiły, że zapragnęłam zapoznać się z twórczością autora nazywanego przez niektórych mistrzem sensacji. Jak skończyła się moja przygoda z tą książką? I czy ciemność okazała się rzeczywiście taka przerażająca jak sądziłam? Zapraszam do lektury recenzji.



    Cała historia zaczyna się naprawdę mocnym uderzeniem. Jesteśmy bowiem świadkami śmierci czterech, na pierwszy rzut oka, nie związanych ze sobą osób. Co więcej do zabójstw dochodzi w różnych rejonach świata. Wśród ofiar znajdują się mężowie głównych bohaterek - Kelly i Diany. Kobiety nie wierzą w sprzedawane im przez policję informacje o rzekomych powiązaniach z mafią, czy tajemniczych kochankach i decydują się przeprowadzić własne śledztwo.
    Prawda jest jednak taka , że na wspomniane śledztwo będziemy musieli poczekać i to dość długo, gdyż tak naprawdę rozpoczyna się ono dopiero gdzieś w połowie książki. Wcześniej autor szczegółowo opisuje życie i przeszłość poszczególnych bohaterów, pozwalając czytelnikowi zrozumieć ich zachowanie i decyzje. Poruszane są tutaj tematy przemocy w rodzinie, ochrony środowiska i katastrof będących wynikiem zanieczyszczania planety, kwestie moralne towarzyszące wielkim odkryciom i sposobom ich wykorzystania, czy chociażby spirytualizm bądź przedmiotowe i stereotypowe zachowanie kobiet. W niektóre z tych kwestii autor zagłębia się, drugie są tylko przelotnie poruszane, ale każdy może tutaj znaleźć coś dla siebie.
    Wróćmy jednak do wspomnianego śledztwa, które niestety jest dość przewidywalne. Dość szybko przed czytelnikiem odkryto wszystkie karty ujawniając kto stoi za morderstwami. Nie zmniejsza to jednak napięcia jakie towarzyszy lekturze. Bohaterki nieustannie znajdują się w śmiertelnym niebezpieczeństwie i tylko dzięki połączonym siłom, sprytowi i nie ukrywajmy, dużej dawce szczęścia udaje im się przeżyć. Wszystko zaś jest wynikiem tego iż pewne osoby uważają że żony zamordowanych na początku historii mężczyzn, są w posiadaniu zagrażających im danych.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  3. Artius
    Strefa Wykluczenia wokół Czarnobylskiej CZAES potocznie zwana ZONĄ to dziewicze tereny objęte skutkami katastrofy w Czarnobylu. Olbrzymia radiacja umożliwiła stworzenie z tych terenów genialnego pola do popisu pisarzom, którzy skorzystali z jej dobrodziejstw. Jednak czy tak ogromne tereny, zamieszkane przez mutanty, kryjące niespotykane dotąd artefakty oraz inne skarby mogą być kontrolowane przez kogoś? Czy wypadek w elektrowni był wyłącznie błędem ludzkim, czy zamierzonym działaniem? Co tak naprawdę kryję się na terenie tego poligonu doświadczalnego, że ludzie z narażeniem życia penetrują jego wnętrze? Odpowiedzi na te oraz inne pytania  znajdziecie w najnowszym dziele Sławomira Nieściura pt. „Wedle Zasług” , od wydawnictwa Fabryka Słów.  


    Czytając ten tytuł miałem nieodparte wrażenie, że w pewnym momencie pojawi się główny bohater, jednak nie doczekałem się tego. Powieść jest na tyle złożona, że występują tutaj mniej lub bardziej ważne osoby, spośród których nie sposób znaleźć jednej najważniejszej, co osobiście bardzo przypadło mi do gustu. Autor nie starał się stworzyć kolejnego zbawiciela świata, jedynego obrońcy Zony czy też normalnego świata. Zamiast tego otrzymujemy komplet naprawdę interesujących postaci różnego pokroju. To zwykli ludzie w każdym możliwym aspekcie. Nie ukrywają swoich uczuć, lęków, na każdym kroku widać jak się boją o swoje życie. Zona nie lubi gierojów oraz postojów, dlatego życie naszych podopiecznych odbywa się w nieustannym ruchu. Warto zaznaczyć, że na łamach tej książki gościnnie wystąpił stalker Bożokorow, znany z książek Bartka Biedrzyckiego.

    Świat przedstawiony, który przyjdzie nam przemierzać, jest wykreowany w sposób idealny. Brak zbędnych opisów, widoczna plastyczność, wszystko na modłę żołnierską, czyli krótko i na temat. Pomimo tego Zona jest naprawdę barwna, dostajemy to, po co tak naprawdę przybyliśmy, bez zbędnego upiększania i kolorowania. To brutalny świat bez bohaterów, a stalkerzy i im podobni są częścią ogromnego ekosystemu, ukształtowanego wraz z awarią elektrowni w Czarnobylu. Mimo oszczędności słów sporo rzeczy i zjawisk zostało dokładnie wyjaśnionych, tak więc ciężko narzekać na nudę. W tym świecie cały czas coś się dzieje - nie jest to pusty i wyjałowiony teren.

    Historia stworzona przez autora jest bardzo interesująca i wciągająca, ciężko zarzucić jej jakieś błędy czy wpadki. Podczas lektury czułem się jak prawdziwy stalker, który odbywa własny rajd. To naprawdę niesamowite przeżycie. Jedynym minusem jest sposób przedstawienia całości. Czasami można się pogubić w fabule, lecz takich momentów nie ma zbyt wiele. Język w połączeniu ze świetną fabułą sprawia, że książkę pochłania się błyskawicznie. Sporym plusem są klimatyczne rysunki, które dla mnie osobiście trochę odbiegają stylem od samego tytułu.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  4. Artius
    18 marca premierę miał pierwszy tom smoczej sagi autorstwa Julie Kagawa pod tytułem "Talon". Jaką postać tym razem przybiorą te przeraźliwe jaszczury, o których kochamy czytać, oglądać filmy i snuć wszelakie fantazje? Czy autorka ma szanse sprzedać historię o potężnej rasie spisaną oczami smoczej nastolatki w ludzkiej skórze? Zapraszam na spacer po słonecznej Kalifornii, który rozwieje wszelkie wątpliwości!
    Ember i Dante to nietypowe rodzeństwo, nie tylko ze względu na fakt iż są bliźniakami. Przede wszystkim zdumiewające jest to, że są to smocze bliźnięta. Niezwykle młodzi, jak na standardy swojej rasy, wychowywani na bezludnej pustyni pod czujnym okiem organizacji zrzeszającej wszystkie żyjące smoki - tytułowym Talonem, brat i siostra na reszcie mają okazję posmakować wolności i zobaczyć świat ludzi, o którym uczono ich od momentu wyklucia z jaj. Nie są to jednak wakacje, a kolejny egzamin, mający udowodnić iż są na tyle dojrzali by stać się pełnoprawnymi członkami smoczej społeczności, a przede wszystkim pokazać, że są w stanie przeżyć w świecie zdominowanym przez swoich największych wrogów. Ludzi, którzy raz nieomal nie doprowadzili do wymarcia smoków. I choć teraz większość z nich nie wie, że wielkie gady w ogóle istnieją, nie mogą tracić czujności. Zakon Świętego Jerzego od wieków poluje na smoki, jedynym sposobem na przeżycie okazało się ukrycie pod ludzką postacią. Zadaniem Ember i Dantego jest obserwacja, przyswojenie ludzkich zachowań i zintegrowanie się ze swoimi ludzkimi rówieśnikami. Bohaterowie szybko przekonają się, że największym wyzwaniem, nie jest utrzymanie swojej smoczej natury i temperamentu w ryzach, a nowe uczucia i doznania, będące częścią maski jaką założą.
    ?Już czułam w sobie ten żar, który konsekwentnie się przesuwał, by ze mnie się wydobyć. Moja smoczyca, przeszczęśliwa, że wreszcie wydostanie się na wolność. Zadrżałam, prychnęłam, bo jak zwykle podczas pozbywania się słabego ludzkiego ciała zabolało porządnie. Kręgosłup wydłużał się, a w czasie tego wydłużania trzeszczał i od czasu do czasu coś w nim cichutko strzeliło. Twarz stężała, ludzka skóra i żeby znikały, formowała się wąska paszcza z kłami ostrymi jak brzytwy. A z czaszki wysunęły się jasne rogi i wydatne łuski brwiowe. Całe ciało pokryło się łuskami i rogowymi tarczkami w kolorze płomieni i twardymi jak stal.?
    Pomysł autorki z pewnością można zaliczyć do interesujących, choć pomysł przyobleczenia smoka ludzką skórą nowością nie jest, to smocza nastolatka umieszczona na kalifornijskiej plaż, otoczona grupką ludzkich przyjaciół z pewnością zasługuje na uwagę. Odwieczna walka między dwoma rasami został ciekawie przedstawiony i dzięki dwójce bohaterów, smoczycy Ember i żołnierza z Zakonu Świętego Jerzego, możemy poznać motywy kierujące obydwoma stronami konfliktu. Zarówno Talon jak i Zakon rządzą się ścisłymi zasadami i obie organizacje wymagają od swoich członków bezwzględnej dyscypliny. Podczas gdy jedni dążą do przetrwania i odzyskania dawnej potęgi, drudzy pragną całkowicie zniszczyć swoich przeciwników, w których widzą zagrożenie dla wszystkich ludzi. Nie wszystko jest jednak takie czarno-białe jakby się na pierwszy rzut oka mogło wydawać.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  5. Artius
    Zastanawialiście się kiedykolwiek co by było, gdybyście w danym momencie podjęli inną decyzję? Jak kluczowe momenty odmieniły Wasze życie i co by było, gdybyście zdecydowali się pójść wtedy inną drogą? Takie pytania zrodziły teorię wieloświatów, która zakłada istnienie równolegle alternatywnych światów, w których życie tej samej osoby może przyjąć zupełnie inny obrót i sprawić, że będzie zupełnie kimś innym, bądź wręcz przeciwnie, w danej rzeczywistości nie będzie wcale żyła. Pomysł jest o tyle ciekawy i daje duże pole do popisu, że bez wahania sięgnęłam po debiutancką powieść Leonarda Patrignaniego ? ?Wszechświaty", otwierającą sagę o tym samym tytule. Przekonajcie się, jakie wrażenia przyniosła wędrówka po wieloświatach w towarzystwie bohaterów powieści.
    Alex Loria i Jenny Graver są rówieśnikami. I choć Alex mieszka w Mediolanie, a Jenny w Melbourne, a co ważniejsze nigdy się nie spotkali, pałają do siebie szczerym uczuciem. Jak to w ogóle możliwe? Oboje bohaterów posiada pewien dar, który równie dobrze można nazwać by przekleństwem, który sprawia, że mogą się ze sobą komunikować za pomocą siły umysłu. Od najmłodszych lat połączeni, czują silną więź, z jednej strony wspaniałą, dzięki świadomości, że mają kogoś bliskiego, który cały czas o nich myśli, z drugiej przerażającą ze względu na obawy iż to wszystko jest tylko wymysłem, chorymi urojeniami. Wszystko trwa do momentu gdy oboje stwierdzają iż muszą się spotkać i dowiedzieć prawdy. Tak zaczyna się podróż na drugi koniec świata, a raczej jak szybko się przekonamy, wyprawa przez wiele alternatywnych światów, która przyniesie nowe pytania i groźbę zagłady dla całej planety.
    Czytając krótki opis fabuły książki spodziewałam się popularnego ostatnio schematu polegającego na wykreowaniu dwójki zakochanych w sobie bez pamięci młodych ludzi, którzy z pewnych powodów nie mogą być razem i zrobią wszystko, by to zmienić. I z początku rzeczywiście się na to zapowiadało. Alex i Jenny połączeni dziwną więzią, rozdzieleni przez fakt iż każde z nich żyje w innej rzeczywistości, rozpoczynają trudną wyprawę przez różne światy poszukując wyjaśnienia ich dziwnych mocy, ale przede wszystkim sposobu, by być razem. I choć uczucie między bohaterami stanowi siłę napędową całej historii, trudno powiedzieć, by wątek dominował opowieść i w jakikolwiek sposób nużył podczas lektury. Autor miał naprawdę ciekawy pomysł i z zapartym tchem odkrywamy istnienie i sposób funkcjonowania rzeczywistości alternatywnych. Jednocześnie zarówno za bohaterami jak i za czytelnikiem chodzi jedno zasadnicze pytanie: Czy to wszystko dzieje się naprawdę, czy stanowi wyłącznie wymysł chorego umysłu? Jest to niewątpliwy plus, który przyprawia czytelnika o miły dreszczyk.
    "Wszechświaty" czyta się szybko i przyjemnie, głownie za sprawą lekkiego języka i barwnych opisów. Wielowątkowość historii i odkrywanie przed czytelnikiem kolejnych kart oraz łączenie z pozoru niezwiązanych ze sobą wydarzeń sprawiają, że trudno się oderwać. Równie ważny jest również fakt iż Alex i Jenny nie są jedynymi wartymi uwagi postaciami przewijającymi się na kartach książki. Na szczególną uwagę zasługuje chociażby przyjaciele Alexa - przykuty do wózka inwalidzkiego Marco, bez którego dwójka zakochanych nigdy by się nie spotkała.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  6. Artius
    Opis z tyłu książki często decyduje o tym czy sięgamy po dany tytuł. Ten umieszczony na debiutanckiej powieści Haliny Biedroń "Widok zza rogu życia" sugerował iż czytelnik będzie zmuszony zmierzyć się z dość trudnym tematem, dotyczącym traumatycznego dzieciństwa i tego w jaki sposób rzutowało ono na życie dorosłej już bohaterki. Szybko jednak okazuje się, że historia zmierza w zupełnie innym kierunku. Jakim? Przekonacie się podczas lektury poniższej recenzji.




    Marta, główna bohaterka powieści, nie miała łatwego dzieciństwa, porzucona przez ojca i wychowywana przez niezrównoważoną emocjonalnie matkę-alkoholiczkę wyrosła na nieśmiałą kobietę, ściśle podporządkowaną woli swojej rodzicielki. Chcąc zasłużyć sobie na jej uczucia, rezygnuje z własnych marzeń i rozpoczyna naukę w Akademii Medycznej. Tam zaś poznaje Artura, starszego od siebie mężczyznę, z którego pomocą udaje jej się wyrwać z rodzinnego domu i pożegnać z prześladującymi ją nieustannie widmami przeszłości. Razem zakładają rodzinę i choć na ich drodze piętrzyło się wiele przeszkód, po latach mają powody by uważać się za prawdziwych szczęściarzy. Marta dzięki Arturowi zapomina o traumatycznych przeżyciach i staje się pewną siebie, silną kobietą. Wydawałoby się, że jesteśmy świadkiem klasycznego "happy endu", jednak w tym momencie tak naprawdę rozpoczyna się cała historia. Do życia szczęśliwej rodziny wkrada się niespodziewany gość, Konrad - syn Artura i jego tragicznie zmarłej dziewczyny, z którą w okresie swoich studiów przeżył krótki, lecz burzliwy romans. Nowy członek rodziny, zdawałoby się idealna kopia ojca, szybko przyciąga uwagę Marty, a cała znajomość zmierza w kierunku, którego bohaterowie bynajmniej sobie nie życzyli. Zdrada - słowo to niczym miecz Demoklesa zawisa nad głowami bohaterów, wywracając cały ich świat do góry nogami.
    Pomysł i główna bohaterka nie do końca przypadły mi do gustu. Romans z synem własnego męża, z pewnością jest nietypowy i może wzbudzić sporą sensację, jednak sposób w jaki Marta usprawiedliwia swoje zachowanie, narażając na zniszczenie związek budowany latami, mimo wyrzeczeń i poświęceń jakie na początku musiał ponieść Artur, wydaje mi się naiwny i mocno naciągany. Mimo to autorce jedno trzeba przyznać, tak jak obiecuje opis z tyłu książki, powieść porusza wiele rozterek i dylematów moralnych. Bohaterowie raz za razem stawiani są, zdawałoby się, w sytuacjach bez wyjścia, gdzie każda decyzja ciągnie za sobą poważne konsekwencje, nie tylko dla nich samych, ale i bliskich im osób. Tak zagmatwanych losów, które bohaterowie komplikują jeszcze bardziej, dawno nie widziałam. Pod tym względem, w żadnej mierze, czytelnik nie może czuć niedosytu.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  7. Artius
    Z przyjemnością przedstawiamy zwycięskie prace naszego świątecznego konkursu z wydawnictwem IUVI. Dziękujemy wszystkim za udział, mamy nadzieję, że dobrze się bawiliście



    Miejsce I
    Zestaw 1 i 2 tomu serii "Kroniki Podziemia" Suzanne Collins wędruje do Katarzyny Krzewińskiej. Serdecznie gratulujemy! Twoja pandora wywarła na nas ogromne wrażenie.



    Miejsce II
    Zestaw 1 i 2 tomu serii "Chowańce" otrzymuje Magdalena Wąsik. Tym razem praca nawiązująca do serii Suzanne Collins. Bardzo ciekawe wykonanie.



    Miejsce III
    Tom 1 serii autorstwa Victorii Scott "Ogień i Woda" wygrywa Monika Nowak. Kolejna praca z pandorą w roli głównej.



    Jeszcze raz gratulujemy zwycięzcom. Wszystkim czytelnikom KZTK zaś pragniemy życzyć aby te Święta były niezapomniane, pełne radości oraz uśmiechów.
    Więcej wpisów znajdziecie na blogu zewnętrznym.
  8. Artius
    Gdzieś na świecie istnieje legendarna herbata szczęścia - niezwykła roślina, która posiada możliwość spełniania ludzkich pragnień i jak mówią nieliczne legendy: „co zaś do herbaty szczęścia, to mówię ci, że kto kwiatu jej powącha, smutki precz odejdą, a marzenia się spełnią. A kto napar wypije, ten szczęścia zazna wielkiego i jeśli chory – zdrowie odzyska. Ale też tego ziela przedziwnego nikt na oczy nie widział. Jest ukryte, zakryte, zamknięte, a legendy o nim krążą wśród czarodziejów”. Serdecznie zapraszam was na wspólne poszukiwania tej niezwykłe rośliny, zapewniam, że po drodze nie zabranie niezwykłych przygód, przesympatycznych towarzyszów wyprawy, niekiedy nie z naszego świata, magii i całej gamy emocji. Przedstawiam "Herbatę szczęścia" Agnieszki Grzelak.  

        Wyspa Sierot jest miejscem gdzie tajemnicze i budzące grozę Instruktorki wychowują i szkolą porzucone dziewczynki, tak aby te, już dorosłe, po opuszczeniu Wyspy swymi talentami zarabiały na utrzymanie siebie i kolejnych pokoleń młodych artystek. Jedną z wychowanek wyspy jest niezwykle utalentowana Szklarka, która, jak imię wskazuje, specjalizuje się w malunkach na szkle. Pewnego dnia kobieta otrzymuje zlecenie namalowania herbaty szczęścia. Niestety szybko się okazuje iż tej rośliny nikt nie znał i bliżej jej do elementu z baśni niż prawdziwego świata. Tym bardziej iż rzekomo posiada ona moc spełniania ludzkich pragnień. Choć zadanie wydaje się szalone Szklarka nie zaprzestaje poszukiwań niezwykłej rośliny. I choć o tym nie wie nie jest w tym osamotniona. W tym samym czasie na poszukiwanie tajemniczej wyspy Nut wyrusza ekspedycja, w której udział bierze bliski sercu naszej bohaterki hrabia Scaber Sedun. Czy bohaterowie odnajdą to czego szukają? Jakie tajemnice staną na ich drodze? I czy dwójka młodych ludzi może odnaleźć szczęście, podczas gdy młody hrabia zaręczony jest z kobietą, której w ogóle nie kocha, a Szklarka jako wychowanka Wyspy Sierot nie może zakładać rodziny? Dlaczego wszystkie młode artystki, które spróbowały sprzeciwić się temu zakazowi zginęły w dziwnych okolicznościach? I kim tak naprawdę są Instruktorki? Na te i inne pytania odpowiedzi czekają w pełnej emocji historii otwierającej cykl Blask Corredo.  
        "Herbata szczęścia" łączy w sobie kilka popularnych gatunków i choć niewątpliwie nie brakuje w niej elementów fantastycznych, poza niezwykłym światem Corredo i zamieszkującym karty książek ludem, który napotkają w trakcie swoich poszukiwań bohaterowie, otrzymujemy również tajemnicę, chwytający za serce romans i kilka innych elementów, które z pewnością przypadną czytelnikom do gustu. Historia jest wielowątkowa i idzie w niej zatonąć z czystą przyjemnością, tym bardziej iż z czasem wszystko układa się w logiczną całość, tworząc przed oczami czytelnika spójny i piękny obraz.  
     
        Choć Szklarka jest niewątpliwe główna bohaterką powieści, a zaraz po niej w kolejce ustawia się młody hrabia, nie są to jedyne postacie, których losy poznajemy na łamach powieści. Autorka stworzyła cały żyjący, pełen postaci świat, różnobarwny niczym dzieła jej głównej bohaterki. Na kartach książki spotkamy zarówno tych dobrych jak i złych, ale jednak niezależnie czy bohater ma do odegrania mała czy dużą rolę został on stworzony z równą starannością i dokładnością.   Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  9. Artius
    ?Stwórzmy nową rasę, która będzie odporna na promieniowanie. Jej przedstawiciele bez drżenia w kolanach wyjdą na powierzchnię i zdołają zbudować nowy świat, zbudować przyszłość nie dla tunelowych szczurów, lecz dla odrodzonej ludzkości. Ludzie znów zobaczą gwiazdy o których z taką przejmującą nostalgią odpowiadają starzy mieszkańcy metra?. ? tajemniczy opis znajdujący się na tyle okładki sprawił, że z jeszcze większą chęcią sięgnąłem po ten tytuł. Uniwersum Metra jest jednym z moich ulubionych, jednak w tym wypadku podszedłem do tematu z dozą niepewności. Czy tak zachęcający opis przełoży się na jakość dzieła, czy to jedynie chwyt marketingowy? ?Czy na końcu ciemnych tuneli pojawi się światełko??. Jeżeli jesteście tego ciekawi w takim samym stopniu jak ja, to zapraszam do lektury dzieła Siergieja Antonowa pt. ?Ciemne Tunele?.





    Głównym bohaterem tego dzieła, z którym przyjdzie nam przeżywać przygody jest Anatolij. To młody anarchista zamieszkujący na stacji Wojkowskiej, przemianowanej przez ?władzę? na Hulaj Pole. Pomimo swojego wieku to osoba nad wyraz dojrzała, która rozpoczęła walkę z istniejącym systemem. Jako dowódca oddziału dywersyjnego otrzyma zadanie zniszczenia pewnego celu, aby zapobiec katastrofie. W tej roli Anatolij sprawdza się bardzo dobrze. Nietuzinkowe pomysły, trzeźwe spojrzenie na sprawę, a także bystre oko pozwalają mu uniknąć tarapatów czy nawet śmierci. Niestety nie jest to postać idealna, gdyż z całego kanonu nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym. Widać, że autor miał pomysł na stworzenie głównego bohatera, jednak w moim mniemaniu coś poszło nie tak i w końcowym etapie wkradła się niepożądana rutyna i standaryzacja. Niemniej podczas lektury z ogromnym zapałem kibicowałem w poczynaniach młodemu mężczyźnie. To ?sympatyczna? osoba, która spodoba się niejednemu czytelnikowi.
    Parę słów pragnę poświęcić pozostałym postaciom, z jakimi spotkamy się podczas naszej przygody. Z wielkim smutkiem muszę stwierdzić, że na tym polu autor nie wykrzesał z siebie absolutnie niczego niesamowitego. Wykreowani towarzysze są tak naprawdę manekinami, klonami, zwykłymi ?zapychaczami?. Mowa tutaj o prawie wszystkich, gdyż i tutaj trafiły się rodzynki w pokroju Dżabdara czy Mobata. Nie wiem dlaczego autor nie poświęcił im więcej uwagi, możliwe że wcześniejsza rutyna ponownie zdominowała zamiary pana Siergieja. Dla mnie to spory minus, gdyż oprócz fabuły najważniejszą częścią każdej książki są jej bohaterowie. Na tym polu autor przegrał sromotnie.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  10. Artius
    "Witajcie w Pamięci. W miejscu, w którym jedynym możliwym scenariuszem jest wspomnienie. Niekończąca się cisza między zakończeniem płyty i początkiem ukrytej ścieżki." Tymi słowami wita nas tytuł "Wszechświaty. Pamięć". Po dramatycznych wydarzeniach kończących poprzedni tom cyklu "Wszechświaty" razem z Alexem, Jenny i Marco ponownie stajemy twarzą w twarz z nowym wyzwaniem i poszukiwaniem odpowiedzi na niekończące się pytania.
    Alex, Jenny i Marco spotykają się ponownie w miejscu zwanym Pamięcią. Czy jest i co stało się z resztą świata? Te pytania towarzyszą bohaterom od pierwszych stron wprowadzając zamęt i powodując pierwsze utarczki miedzy zakochanymi. Jenny zrezygnowana otaczającą ich nową rzeczywistością będącą jedynie projekcją ich własnych wspomnień i zazdrosna o więź jaka jest między Alexem i jego przyjacielem, odgradza się od przyjaciół. Tymczasem Alex i Marco starają się odnaleźć wskazówki zawarte we wspomnieniach bliskich im osób, które pozwolą im zrozumieć nie tylko ich niezwykłe zdolności, ale także to co spotkało ich świat oraz ostatecznie znaleźć drogę wyjścia ze złotej klatki, w której się znaleźli.
    Tym, co zaskakuje nas w drugim tomie, jest kolejna koncepcja rzeczywistości stworzona przez autora. Po wieloświatach Leonard Patrignanii skupia się na tym czym jest ludzka pamięć, ukazując ją jako fascynującą i niezbadaną. Pozwalającą zapewnić człowiekowi przetrwanie, jak i stając się jego przekleństwem, więżąc człowieka w okowach własnych wspomnień - zarówno tych miłych, jak i niechcianych, które najchętniej odrzucilibyśmy w zapomnienie.
    Autor po raz kolejny wiąże ze sobą wielowątkową fabułę w mistrzowski sposób, zmieniając zagubienie i dezorientację bohaterów w logiczny ciąg wydarzeń, w którym każdy element ma swój cel i przeznaczenie. Rekompensując tym samym niekiedy powolne tempo akcji. Jedynym, co tak naprawdę mnie irytowało podczas lektury, była główna bohaterka i jej irracjonalna zazdrość o Marco. Na szczęście przybrana na początku poza zazdrosnej dziewczyny ustępuje na drugi plan i można się skupić na naprawdę ważnych aspektach całej historii.
    Seria trzyma poziom. Zarówno pod względem języka, fabuły jak i samego wydania. Sięgając po "Wszechświaty. Pamięć" naprawdę trudno nie zachwycić się okładką książki. Także nieco grubszy niż zazwyczaj spotykany w książkach papier sprawia, że książka jest bardziej wytrzymała, co niewątpliwie zasługuje na uwagę.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  11. Artius
    ?Figle w fokarium. O fokach z Helu? Marcina Sendeckiego to kolejna pozycja z serii Czytam sobie Poziom 1 dla zaczynających przygodę z czytaniem. Co niesie ze sobą ta wesoła i kolorowa wyprawa? Zapraszam do lektury.



    Autor rozpoczyna książeczkę od przedstawienia jej bohaterów: Bubasa i Undy, parki fok zamieszkujących fokarium w Helu. Przedstawia podstawowe informacje o tych pięknych zwierzętach, a następnie opisuje ich dom, pokazując czytelnikowi jak wygląda opieka nad zwierzętami. Nie ulega wątpliwości, że poza ciekawą historią, przedstawioną w atrakcyjny dla najmłodszych sposób, autor uczy dzieci.






    Tak jak w przypadku poprzedniej recenzowanej przez nas pozycji z Poziomu 1, tak i ?Figle w fokarium? charakteryzuje duża liczba kolorowych ilustracji, pojedyncze, krótkie zdania na każdej stronie oraz wyrazy zapisane głoskami, by ćwiczyć umiejętność głoskowania. Nie zabrakło też rzecz jasna naklejek, dyplomu i zadań, dzięki którym sprawdzicie co dzieci wyniosły z lektury, ale także zachęcicie do dalszego poznawania fok i Helu.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  12. Artius
    Zapraszamy do udziału w kolejnym urodzinowym konkursie! Tym razem do wygrania jest kolejna książka objęta naszym patronatem - "Lux Aeterna. Wieczne światło". Co trzeba zrobić by wygrać? Wystarczy puścić wodze wyobraźni i odpowiedzieć na jedno pytanie. Dwie najciekawsze prace nagrodzimy egzemplarzami książki.



    Nagrody: dwa egzemplarze książki "Lux Aeterna. Wieczne światło" od wydawnictwa Novae Res.
    Zadanie konkursowe:
    Czym według Ciebie może być Wieczne światło? Forma pracy dowolna, liczymy na waszą kreatywność i życzymy dobrej zabawy!
    Termin nadsyłania zgłoszeń: do 28 marca, do północy.
    Ogłoszenie wyników: 30 marca.
    Odpowiedzi na pytanie konkursowe prosimy wysyłać na adres: redakcjakztk@gmail.com
    W tytule maila należy napisać: Konkurs: Lux Aeterna. Wieczne światło
    W treści należy podać swoje imię, nazwisko oraz swój adres i numer telefonu, przyspieszy to wysyłkę nagrody w razie ewentualnej wygranej.


    Wśród nadesłanych odpowiedzi redakcja KZTK wybierze zwycięskie po zamknięciu konkursu, wyniki zostaną opublikowane 30 marca w aktualnościach na stronie głównej oraz na profilu na FB. Za wysyłkę nagród odpowiada wydawnictwo Novae Res. Wybór Redakcji jest subiektywny i nie podlega dalszej dyskusji. Wysyłając do nas pracę na konkurs, zgadzasz się na jej publikację na łamach KZTK.

  13. Artius
    Wiele osób kolekcjonuje różne rzeczy przez całe życie, dokładając każdą kolejną do zbioru zabiera wraz z przedmiotem jego historię. Autor ?Wysp nieznanych? nie zbierał co prawda przedmiotów, jego kolekcja jest bardziej nietypowa. W swojej książce dzieli się on z czytelnikiem kolekcją wysp, które zwiedził i historiami z nimi związanymi. Wraz ze zbiorem Viviano Domeniciego przebędziemy wzdłuż i wszerz Ocean Spokojny, Indyjski, Atlantycki i Morze Śródziemne. Co przyniesie ze sobą ta wyprawa? Zapraszam do lektury.



    W książce przyjdzie nam zwiedzić łącznie 27 wysp, z czego niektóre z nich kryją w sobie więcej niż jedną historię. Co do czasu w jakim będzie się rozgrywać akcja poszczególnych opowieści będzie on bardzo różny. Od pierwszych ludzi, poprzez starożytność, podboje białego człowieka przeniesiemy się do czasów współczesnych. Widać więc, że będzie to nie tylko podróż po wodach tego świata, ale także przez historię ludzkości.



    Jedne historie są krótsze, inne dłuższe, nie ulega jednak wątpliwości, że wszystkie jednakowo rozpalają wyobraźnię czytającego. Viviano Domenici prowadzi nas przez liczne opowieści o rozbitkach, pozostawionych na pastwę losu, na nieznanych, bezludnych wyspach. Opowie o wielkich miłościach, samozwańczych władcach, tajemniczych zjawiskach, dla których do dnia dzisiejszego nie znaleziono wytłumaczenia, o potwornych ludobójstwach, wpływie białego człowieka na ludy wyspiarskie, polityce i wielu, wielu innych. Niezależnie od tego o czym autor pisze, robi to w taki sposób, że trudno się oderwać od książki chociażby na chwilę.



    Pomiędzy opowiadanymi historiami wplecione są informacje na temat miejsca, w którym dana rzecz się rozgrywa. Poza podstawowymi informacjami geograficznymi, położeniem danej wyspy, jej ukształtowaniem, zwierzętami i ludami ją zamieszkującymi, ich kulturom Viviano Domenici prowadzi nas poprzez zasłyszane historie. Wraz z autorem odkrywamy i poznajemy tajemnice wysp, chłonąc przy tym informacje na ich temat, a wszystko napisane jest w bardzo zgrabny sposób, który przykuwa uwagę i rozpala wyobraźnię.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  14. Artius
    ?Niedługo po zakończeniu konfliktu zbrojnego w 2019 roku, gdy zerwane zostały wszelkie kontakty i stosunku dyplomatyczne Polski z sąsiadami zza wschodniej granicy, zwycięskie siły zadecydowały o przyszłości top managerów z polskich oddziałów największych światowych firm. Jednak nie wszyscy członkowie Korporacji akceptują rzeczywistość, w jakiej przyszło im żyć. Nikt z nich nie spodziewa się, że poza Korporacją może istnieć zupełne inne życie? - wybrane fragmenty z okładki są szczególnie interesujące i bardzo dobrze przyciągają czytelnika. Czy rzeczywiście jest tak, że nasze CV jest jedyne, unikatowe i pasuje tylko do nas? Czy to tylko farsa, a do wspomnianych życiorysów można dopasować gotowego kandydata, który odegra lepiej naszą rolę? Jeżeli tak jak ja zadajecie sobie tego typu pytania, to serdecznie zachęcam was do sięgnięcia po dzieło Zbigniewa Kazimierza Siatkowskiego pt. ?Korporacja 13?, które może rozwiać wasze wątpliwości.
    Jak wspomniałem powyżej książka zwróciła moją uwagę swoim niecodziennym opisem, który wręcz zachęcił mnie do refleksji nad tym kim jesteśmy, a ta z kolei wepchnęła mi ten tytuł do rąk. ?Korporacja 13? ? z pozoru ten nic nie mówiący tytuł jest bardzo wymowny. Zapowiada on interesującą przygodę pełną tajemnic i niespodzianek, a także zdradza czytelnikowi główne miejsce akcji. Czy jest to powód do zachwytu? W moim przekonaniu tak, gdyż autorowi udało się już w samym tytule zawrzeć wiele kluczowych informacji, a wsparcie się opisem zawartym na okładce dopełnia całego obrazu tego co czeka na nas wewnątrz książki.
    Przytaczana wcześniej tajemnicza Korporacja 13 jest głównym miejscem akcji naszych bohaterów, chociaż nie jedynym. W skład całego otoczenia wchodzi Korporacja 14, Market, oraz ruiny. Choć to bardzo ograniczone terytorium na zbudowanie fascynującej historii, autor pokazał klasę. Udowodnił, że przestrzeń nie jest najważniejszym czynnikiem i pomimo widocznego, a może też celowego zwężenia, można stworzyć coś interesującego. Zupełnym przeciwieństwem do dość wąskiego tła akcji jest grono obecnych postaci. W korporacji pracuje mrowie ludzi, którzy nie do końca wiedzą dlaczego się w niej znajdują. Pomimo takiego stereotypowego ?niewolniczego? zachowania są to postacie dobrze skonstruowane, idealnie asymilujące się z całością. Szukając odpowiedzi na zadane pytania czytelnikowi przyjdzie jednak na nie poczekać, gdyż uzyska je w tym samym momencie co bohaterowie powieści. Autor nie ujawnia ich za plecami bohaterów, co jednak nie każdemu musi się spodobać.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  15. Artius
    ?Okręt badawczy ?Accipiter? przemierza bezkres kosmicznej próżni, a jego załoga pogrążona jest w głębokiej kriostazie. Nieliczni świadomi są dramatu, który rozgrywa się na pokładzie. Astrochemik H?kon Lindberg budzi się przedwcześnie z kriogenicznego snu i widzi, jak ginie jeden z ostatnich członków załogi. Prócz niego rzeź przetrwał tylko nawigator, Dija Udin Alhassan.? ? ten krótki wycinek zawiera w sobie jedynie przedsmak tego, co znajdziemy w książce. Kosmiczne podróże, odkrywanie nowych, planet i cywilizacji, a także ekspansje kolonizacyjne są nieodłącznymi elementami każdej książki science fiction. Czy długofalowy plan zasiedlenia nieznanych galaktyk powiedzie się, a ludzkość przetrwa najgorsze czasy? Czy naprawdę jesteśmy jedyną, inteligentną formą życia w otaczającym nas wszechświecie? Jeżeli chcecie poznać finał tych niezwykłych igrzysk, to serdecznie zapraszamy do lektury dzieła Remigiusza Mroza pt. ?Chór zapomnianych głosów?.




    Astrochemik H?kon Lindberg, oraz nawigator Dija Udin Alhassan to główni bohaterowie, jednak nie można powiedzieć, że są oni najważniejsi, bowiem wiele innych postaci również odgrywa bardzo istotne role dla rozwoju fabuły. Niemniej to ten bardzo dobrze dopasowany duet wita nas w kosmicznej przestrzeni, na pokładzie statku Accipiter. Trudno opisać ich w kilku słowach, bowiem charaktery, jak i wygląd fizyczny zmienia się w zależności od rozgrywanych wydarzeń zarówno w czasie jak i przestrzeni. Z całą stanowczością mogę stwierdzić, że autor mocno napracował się przy ich tworzeniu. Złożoność ich osobowości jest przeogromna, co tylko komplikuje sprawy, ale mimo tego wszystko trzyma się spójnej całości.
    Oprócz powyższego duetu napotkamy wiele świetnie skonstruowanych osobistości, które na długo zapadną w naszej pamięci. Każda postać ma rolę do spełnienia i nie ma tutaj przypadkowych postaci. W niektórych momentach może wydawać się, że ktoś jest zbędny, lecz to tylko pozory. Trudno szukać ciekawszych bohaterów drugoplanowych.
    Świat przedstawiony jest naprawdę ogromny, można by rzec, iż jest kosmiczny. Tak naprawdę będziemy podróżować po całym wszechświecie, w dodatku w różnych wariantach czasowych. Takie zagranie wymaga niebywałego umysłu, bowiem ogarnięcie tego wszystkiego jest nie lada wyczynem. Całość jest spójna, brak jakichkolwiek niedociągnięć i niespójności. Kosmos w takim wydaniu jest przepiękny.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.`
  16. Artius
    ?Kilka stóp od drzewa ujrzeliśmy monstrumologa. Stał z głową lekko przechyloną, z ramionami splecionymi na piersi, jak znawca sztuki w galerii, który podziwia szczególnie interesujące dzieło? - tak właśnie można powiedzieć prawie o każdym człowieku, który specjalizuję się w jakimś niezrozumiałym i specyficznym zawodzie. Co jeśli fundamenty tego niezwykłego fachu zostaną zachwiane i wystawione na ogromną próbę? I to jeszcze przez niepotwierdzone mity i mrzonki podsycane przez najznakomitszego i najszanowniejszego członka tej elitarnej grupy. Odpowiedzi należy szukać w książce Ricka Yanceya pt. Klątwa Wendigo, do której lektury serdecznie zapraszam.



    Bohaterami tej książki są, już doskonale znani z poprzedniczki, doktor Pellinore Warthrop, oraz jego nieodzowny asystent Will Henry. Tak jak w pierwszym tomie, to właśnie Will jest narratorem, chociaż bardzo często jego postać podczas czytania schodzi na drugi plan. Nie jest on strasznie natarczywy jako narrator, bardziej asymiluje się z tłem opowieści co bardzo dobrze współgra z przedstawionymi wydarzeniami, oraz pozostałymi postaciami, które powinny znaleźć swoich zwolenników wśród czytających.
    Główny wątek fabuły wydaje się na pierwszy rzut oka strasznie płytki. Monstrumologii jako dziedzinie nauki grozi utrata prestiżu, oraz zatracenie całego posiadanego dziedzictwa i dorobku. Powodem tego jest niefortunna decyzja o zaliczeniu mitycznych stworów do bestiariusza potworów, na co nie może się zgodzić szanowny doktor Pellinore Warthrop i zamierza temu przeciwdziałać z cała stanowczością. Ale to nie jedyne zmartwienie bohatera, gdyż pewnego dnia zjawia się w jego domostwie tajemnicza kobieta, która okazuje się być jego dawną narzeczoną. Na jej wyłączną prośbę uczony wyrusza w długą wyprawę ratowniczą. W moim przekonaniu w podjęciu tej decyzji pomogły doktorowi kłębiące się wyrzuty sumienia przywołane być może dawnym uczuciem i sentymentem do kobiety. Całość komplikuje fakt, iż misja ratownicza jest bezpośrednio powiązana ze sprawą mitycznych stworzeń, dokładnie ujmując z legendarnym Wendigo.
    To właśnie po tej heroicznej misji ratunkowej, ocaleniu przyjaciela i sprowadzeniu go do domu sprawy zaczynają się strasznie komplikować, a sama akcja nabiera tempa. Jak się bowiem okazuje mityczne stworzenia mogą być równie realne, jak ich naturalni kuzyni, jednakowoż doktor Warthrop z całych sił pragnie temu zaprzeczyć, pomimo namacalnych dla innych faktów. Wcześniejsze wydarzenia mogą być dla niektórych zbyt monotonne i nużące, co zdecydowanie wpłynie na szybkość czytania. Niemniej później autor zdecydowanie szybciej rozwija wydarzenia, a zastawione przez niego pułapki fabularne idealnie ?chwytają? czytelnika w swoje sidła.
    Dalsza część recenzji dostępna na blogu zewnętrznym.
  17. Artius
    Od czasu, do czasu chyba każdy czytelnik natrafia na dzieło, które głęboko go poruszy, zapadnie w jego umyśle, a jednocześnie o którym nie jest w stanie zbyt wiele powiedzieć, ponieważ słowami ciężko oddać niezwykły klimat i uczucia jakie towarzyszyły minionej lekturze. Dla mnie takim dziełem była z pozoru niepozorna książeczka, zbiór ośmiu krótkich opowiadań. Serdecznie zapraszam do zagłębienia się w ich karty „Osiem” Krzysztofa Maciejewskiego otworzy przed Wami niezwykłe światy wymykające się pojmowaniu zwykłego śmiertelnika.  

        Opowiadania są równie różnorodne co ich bohaterowie. W jednym przyjdzie nam wysłuchać psychopatycznego mordercy, w innym zagłębimy się w korespondencję między pewnym drzewem, a demonem, w kolejnym będziemy wraz z aniołem obliczać wskaźnik poziomu nirwaniczności, spotkamy bohaterkę dzieł Shekspira, czy z pewną młodą dziewczyną wsiądziemy do autobusu, który odmieni nasze życie, tak samo jak pewnej rodzinie z pozoru wymarzone wakacje, które zaprowadzą na niekończącą się ulicę pełną portretów. Każde opowiadanie to inni bohaterowie, inny świat i rzeczywistość. Przy czym słowo należy traktować tutaj bardzo umownie. Autor balansuje na cienkiej granicy mar sennych, koszmarów i abstrakcji.  
     
        Fantastyczne wizje autora mieszają się nieustannie z poczuciem zagrożenia, a niekiedy niezwykłość nakreślonych przez niego wizji przeraża. Tym bardziej, gdy czytelnik zda sobie sprawę, że choć podczas lektury przemierza światy odmienne, to jednak w pewnym stopniu są one odbiciem otaczającej go rzeczywistości. Owe metafory, bogaty język i sprawność w lawirowaniu słowami sprawiają, że całość hipnotyzuje czytelnika, wciągając głęboko w czytany tekst, a po chwili budzi niczym wiadrem zimnej wody, gdy dotrzemy do ostatniej strony.  
     
        Kolejnym elementem książki, równie ważnym co same opowiadania są grafiki Krzysztofa Ramockiego otwierające kolejne opowiadania. Równie niezwykłe i budzące niepokój co opowiadania, stanowią idealne uzupełnienie tekstu i przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie by mogło ich w tej książce zabraknąć.  
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  18. Artius
    W dzisiejszych czasach, gdzie liczy się wyłącznie gotówka, sława i pogłos często zapomina się, że to właśnie początek jest najtrudniejszy. Nikt nie chce pomagać nieznanym artystom, twórcom, czy pisarzom, bo taka inwestycja może się nie zwrócić. To poważny błąd, który może kosztować nas utratę świeżej gwiazdy. ?Szepty Zgładzonych?, czyli opowiadania polskich fanów uniwersum Metro 2033, to idealny przykład na to, że warto dać szansę rokującym szaraczkom. Jeżeli mi nie wierzycie, to serdecznie zapraszam was do lektury tego zbioru opowiadań, za którego wydaniem stoi wydawnictwo Insignis.





    ?Szepty Zgładzonych? to zbiór opowiadań fanów uniwersum Metro 2033. W jego skład wchodzi 13 opowieści, które swoją różnorodnością nie pozwalają się nudzić czytelnikowi. Podczas lektury przyjdzie nam się zapoznać z następującymi dziełami:
    Piotr Jedliński ? Iteracja;
    Wojciech Magiera ? Układanka;
    Ewa ?Pani_Cogito? Malinowska ? Zwiad;
    Wojciech Magiera ? Dom ostatnich z nas;
    Ewa ?Pani_Cogito? Malinowska ? Zagłada;
    Tomasz Przyłucki ? Pejzaże z perspektywy nieba;
    Malynosorozec ? Stary las;
    Piotr Jedliński ? Pielgrzym;
    Piotr Jedliński ? Demiurg;
    Paweł Naskręt ? Czwarty tunel;
    Marek Pietrusewicz ? Gieroj;
    Komodo ? To, co umiera ostatnie;
    Malynosorozec ? Cóż zostało po jeżozwierzu?
    Jeżeli chodzi o poziom zebranych dzieł, z tym bywa naprawdę różnie. Jedne z nich są wyśmienite, a niektóre znalazły się tutaj chyba przez przypadek. Nie wiem dlaczego to się stało, ale takie zaniżenie poziomu tylko psuje zabawę z czytania. Już pierwsze opowiadanie z którym miałem przyjemność się zapoznać, odrzuciło mnie od tej książki. Może to przez mój specyficzny gust, lecz ową opowieść czytało mi się naprawdę ciężko, a z minuty na minutę mój entuzjazm malał. Niemniej kolejne dzieła uratowały sytuację i jestem zadowolony z czasu poświęconego na lekturę tego zbioru.
    Nie chcę wskazywać, które z opowiadań przypadło mi najbardziej do gustu, aby nikomu nie psuć zabawy z odkrywania tajemnic każdego z nich, jednak mogę śmiało przestrzec, aby nie ?pochłaniać? całości w jeden dzień. Pomimo wątłej objętości zawarta tu została ogromna ilość interesującej literatury. Szkoda żeby to wszystko pomieszało się ze sobą i zepsuło obraz poszczególnych tytułów.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  19. Artius
    Zabraniam! Nie możesz pozwolić, aby Doktor przekroczył własny strumień czasu i spotkał swe wcześniejsze Ja. Pierwsze Prawo Czasu jednoznacznie tego zabrania.? - takie ostrzeżenie wita nas z tyłu okładki na dzień dobry. Czy rzeczywiście zagrożenie jest tak wielkie, że trzeba zaryzykować i złamać ustanowione prawa? Czy podjęte decyzje nie będą zbyt pochopne, a ich skutki katastrofalne? Tego wszystkiego dowiecie się z nowelizacji ?Doctor Who:Władcy czasu? - Terrance'a Dicks'a.



    Głównym bohaterem tej książki jest tytułowy Doktor, występujący w trzech osobach, co zdradza nam już okładka tytułu. Należy on do dumnej rasy Władców Czasu, którzy pełnią niezwykłą rolę we wszechświecie. Jest to postać niezwykła, barwna, nie mieszcząca się w żadnych dotychczasowych ramach, co tylko podkreśla jej unikatowy charakter. Po prostu jest idealnym odzwierciedleniem serialowej postaci. Nieodłączną towarzyszką przygód Doktora jest Jo Grant, która wspiera uczonego i pomaga mu jak tylko może.
    Fabuła tego wolumenu nie jest zbytnio zawiła, wręcz bardzo oklepana i wykorzystywana w literaturze, czy też kinematografii wielokrotnie. Ziemi jak i całemu światu grozi ogromne niebezpieczeństwo ze strony tajemniczego Omegi, który pragnie dokonać srogiej zemsty na rasie Władców Czasu. Aby jego tajemniczy plan się powiódł, potrzebny jest mu żywy Władca Czasu, którego upatruje sobie w naszym bohaterze. Pomimo skrajnie beznadziejnej sytuacji bohaterowie postanawiają przeciwstawić się planom Omegi i przeszkodzić mu w zniszczeniu wszechświata.
    Dalsza część recenzji dostępna na blogu zewnętrznym.
  20. Artius
    Każdy słyszał o jednym z najsławniejszych dzieł baletowych, jakim niewątpliwie jest ?Jezioro łabędzie?. Każdy zna losy zamienionej w łabędzia dziewczyny i jej wielkiej miłości, która jako jedyna mogła zdjąć z niej zły urok. Z pewnością jednak nie każdy wie, jakie były losy owego baletu. Jeżeli pragniecie się tego dowiedzieć, zapraszam do lektury książki Ewy Nowak, pod tytułem Jezioro łabędzie, czyli jak powstał najsłynniejszy balet świata?. Zapewniam was, że historia jest równie ciekawa co sam balet.



    Autorka w swojej książce przybliża czytelnikowi jak powstało ?Jezioro łabędzie?, które choć obecnie jest jednym z najsławniejszych baletów i niemal każdy zna historię Odetty, to jednak początki sztuki nie zapowiadały takiego sukcesu. Wręcz przeciwnie, pomimo genialnej muzyki Piotra Czajkowskiego ?Jezioro łabędzie okazało się kompletną katastrofą. Znudzeni widzowie, nieprzychylne opinie oraz sam twórca załamany niepowodzeniem, do tego stopnia, że postanowił nigdy nie stworzyć muzyki do baletu. Jak więc doszło do tego, że sztuka zyskała taką sławę? Będziecie musieli dowiedzieć się o tym sami.






    Historia jest napisana prostym językiem, co w połączeniu z dużą czcionką sprawia, że książka jest idealna dla dzieci, które potrafią już same czytać. Poza interesującą historią, która ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości, autorka serwuje czytelnikowi interesujące informacje na temat dziewiętnastowiecznej Rosji, w której rozgrywa się akcja oraz samego baletu. Co składa się na przedstawienie, od czego zależy jego sukces, a przede wszystkim jak wiele pracy i poświęceń wymaga przygotowanie występu, który porwie publiczność.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  21. Artius
    Postać maga, czy też czarodzieja jawi się nam najczęściej jako postać starca często odzianego w długą szatę i dzierżącego magiczny atrybut, jak np. laskę. Obraz ten na dobre zakorzenił się w umysłach czytelników i nie tylko, obecnie jednak część pisarz stara się zerwać z tym wizerunkiem stawiając sobie pytanie: jak wyglądałby współczesny mag. W książce ?Okup krwi? autor kreuje dość unikatowe połączenie, bo któż z nas dopatrzyłby się niezwykłych mocy w prostym krawcu. Jeżeli jesteście ciekawi co wyniknie z takiego niezwykłego zestawienia zapraszam na wspólną wycieczkę do Warszawy, w pierwszym tomie przygód Herberta Kruka.



    Spokojne życie krawca z podwarszawskiej miejscowości zostaje brutalnie przerwane gdy tajemniczy przybysz oznajmia iż ukochana Herberta została porwana i aby ją odzyskać mężczyzna musi dostarczyć na czas tajemniczą przesyłkę do Warszawy. Zadanie z pozoru wydawałoby się łatwe, tym bardziej, gdy weźmiemy pod uwagę moce, którymi dysponuje bohater, jednak jak zwykle bywa w takich przypadkach sprawy komplikują się jeszcze bardziej. Warszawa bowiem od dawna pozbawiona jest magii i mężczyźnie pozostaje liczyć jedynie na własne siły i spryt, a pokonanie 30 kilometrów w przeciągu kilku godzin, gdy jego tropem ruszają inni magowie, wysłannicy tajemniczego ?Bractwa Miast? pragnący przechwycić przesyłkę, wydaje się być coraz trudniejsze. Liczne przeszkody, ucieczki i zwroty akcji to wszystko i wiele więcej czeka nas u boku Herberta Kruka, w jak się okaże wciąż magicznej Warszawie.
    Głównym bohaterem powieści jest wspomniany już Herbert Kruk, jednak gdybym powiedziała, że jest on jedynym bohaterem, wokół którego skupia się fabuła powieści byłoby to sporym niedomówieniem. Równie ważną rolę, a być może nawet ważniejszą, odgrywa bowiem miasto Warszawa. ?Okup krwi? jest przykładem urban fantasy, a co za tym idzie nie tyle bohaterowie, co miejsce w którym toczą się ich przygody, grają w książce pierwsze skrzypce. I muszę przyznać, że Warszawa widziana oczami Marcina Jamiołkowskiego to nie tylko pusty zbiór nazw ulic i miejsc, które nie wiele powiedzą osobom nie znającym miasta, ale żywy twór, czerpiący ze swojej przeszłości, ale jednocześnie bardzo współczesny i rzeczywisty, mimo iż co chwila dzieją się w nim rzeczy niezwykłe i magiczne.
    Elementem, który pozytywnie mnie zaskoczył i stanowił ciekawy kontrast do współczesnej Warszawy, było wplecenie wątków z legend miejskich. Orszak Złotej Kaczki z pewnością nie jednemu czytelnikowi zapadnie w pamięci, a to rzecz jasny nie jedyna postać z legend i podań, która przewinie się na kartach ?Okupu krwi?. Więcej jednak nie zdradzę i zachęcam by samemu się przekonać kogo jeszcze na swej drodze napotka Herbert i jakie tajemnice skrywa miasto.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  22. Artius
    Wszyscy chyba znają historie o pięknych księżniczkach porywanych przez okrutne smoki, a następnie ratowanych przez dzielnych rycerzy, przybywających na swych rączych rumakach na odsiecz. Jest to schemat znany, lubiany, ale bądźmy szczerzy już dość mocno oklepany. Co jednak gdyby zamieszać nieco w historii, pozamieniać role postaci i dodać do tego wszystkiego nieco komizmu? Postanowiła przekonać się o tym Anna Dmytruszyńska, a efektem jest książka "Panna i smok", do której lektury pragnę Was serdecznie zaprosić.  

        Pojawienie się smoka nigdy nie jest dobrym zwiastunem, a głodny smok to już prawdziwy kłopot. Przekonuje się o tym księżniczka Helenka, która pewnego wieczoru, akurat gdy miała na sobie swoją najbardziej kompromitującą piżamkę, z różowymi majciochami, zostaje porwana przez bestię, a całe królestwo może podziwiać jej dyndające w powietrzu chude nóżki. Mając skończyć jako składnik gulaszu dziewczyna postanawia nie czekać na ratunek swojego ojca, ani wezwanych przez niego dzielnych rycerzy i bierze sprawy w swoje ręce. W końcu nawet bestię można przechytrzyć i dojść do porozumienia tak, aby księżniczka była cała i smok syty. Jak tego dokona, o tym przekonacie się podczas lektury.  
     
        "Panna i smok" to krótka historia skierowana dla dzieci. I choć główną bohaterką jest mała księżniczka, historia bez wątpienia podbije serca zarówno dziewczynek jak i chłopców. Helenki nie sposób nie polubić, a zabawny styl opowiadania jej przygody ze smokiem urzeknie czytelnika niezależnie od wieku. Historia choć niezbyt obszerna urzeka kolorowym światem, wyrazistymi bohaterami i zachwycającymi ilustracjami.  
     
        Książka zachwyca swoim wydaniem, twarda oprawa, z prześliczną, przyciągającą wzrok ilustracją to dopiero przedsmak tego co czeka na czytelnika w środku. Po uchyleniu okładki widzimy mapę świata, pełnego wdzięcznych, łatwych do zapamiętania i urzekających swoją prostotą nazw, a dalej jest już tylko ciekawiej. Historia przeplatana jest ślicznymi ilustracjami. Szczególną uwagę zwraca smok, jego łuski mienią się wszystkimi kolorami i jest najprościej ujmując przepiękny. Postacie ludzkie są dość specyficzne. Osobiście sposób ich rysowania przypomina mi nieco karykatury, za duże głowy, mocno uwydatnione cechy charakteryzujące każdego z bohaterów. Nie oznacza to jednak, że są brzydkie, są inne i na swój sposób wyjątkowe. To czy przypadnie nam to do gustu to już kwestia indywidualna.   Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  23. Artius
    Czy w dwutomowej mandze opowiadającej historię dwójki młodych ludzi można zawrzeć pytania na temat tego kim jesteśmy i dokąd zmierza ludzkość? W dodatku w taki sposób, że czytelnik nie może wyjść z zachwytu nie tylko nad pomysłem, ale i wizją autora? Czy idealny świat wyspy Pirito rzeczywiście pozbawiony jest wad? Czy chłopiec powołany do spełnienia planu Boga może zaznać w życiu szczęścia, a może jest jedynie skazany na to by ranić bliskie mu osoby? Zapraszam do lektury wyjątkowej, dwutomowej pozycji, w której każdy szczegół, niczym w misternej łamigłówce, ma swoje znaczenie. Przedstawiam "Muzykę Marie" autorstwa Usamaru Furuya.



    Pipi i Kai to dwójka nierozłącznych przyjaciół. Bohaterów poznajemy jeszcze jako dzieci, obserwując jak dorastają, dzieląc między sobą smutki, radości i marzenia, jednocześnie poznając miejsce w którym żyją i ich mieszkańców. Pirito to jedna z wielu wysp, której mieszkańcy współpracują ze sobą, wymieniając się produkowanymi przez siebie dobrami. Miasto Atelier, w którym mieszkają nasi bohaterowie, specjalizuje się w wytwarzaniu urządzeń, które ułatwiają pracę i codzienne obowiązki, a przy tym trudno odmówić im niezwykłego piękna. Będąc jednocześnie rzemieślnikami i artystami, mieszkańcy Pirito wiodą proste, szczęśliwe życie, dzieląc je między pracę, rodzinę i wiarę. Ta ostatnia jest szczególnie ważna. Nad wszystkimi bowiem czuwa tytułowa Marie. Zesłana przez Boga, by czuwać nad ludźmi, przemierzająca niebo kobieta-maszyna. Kai obdarzony niezwykłym słuchem, jako jedyny słyszy muzykę, która wydobywa się z wnętrza Marie. Czy to za jej sprawą wpływa ona na ludzi, sprawiając iż Pirito przypomina utopijną wizję, niemalże Raju? Miejsca pozbawionego zła, gdzie ludzie żyją w pokoju?



    Świat wykreowany przez autora cechuje nie tylko niezwykłe piękno, ale i oryginalność. Towarzysząc dwójce bohaterów w ich codziennych sprawach, poznajemy nie tylko zwyczaje, ale i kulturę oraz wiarę mieszkańców Pirito i sąsiednich wysp. I choć każda z nich przypomina oddzielny świat, dopiero razem, współpracując, niczym idealna maszyna, ich mieszkańcy zapewniają sobie życie w dobrobycie. Nad całym tym szczęściem czuwa zaś Marie, do której modlą się mieszkańcy. Misternie zbudowany świat, z każdą stroną odkrywa przed czytelnikiem swoje sekrety, jednak z czasem, zdawałoby się na pozbawionej wad wizji autora dostrzegamy rysy, sugerujące iż pozorne szczęście, które dotknęło ludzkość, ma swoją cenę. Można się nawet pokusić o stwierdzenie, iż poniekąd zostało one wymuszone na ludziach, nie pozostawiając im możliwości wyboru.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  24. Artius
    KZTK rozwija się dla Was! Za nami już 200 postów, dziękujemy wszystkim, którzy śledzą naszego bloga i zachęcamy do kontynuowania wspólnej przygody. Tym bardziej, że poszerzamy naszą działalność i startujemy z dwoma nowymi kategoriami. Już niedługo będziecie mogli u nas przeczytać nie tylko recenzje książek, mang i komiksów, ale także gier karcianych, planszowych oraz wywiady z autorami.



    To nie koniec niespodzianek, startujemy z naszą pierwszą rozdawajką. Do zgarnięcia jest książka "Taei. Nieznane lądy" od wydawnictwa Novae Res!



    By wziąć udział w konkursie wystarczy:
    1. Polubić profil KZTK na facebooku
    2. W komentarzu pod konkursem odpowiedzieć na pytanie "Jaka jest Twoja ulubiona książka?"
    3. Udostępnić post konkursowy na swojej osi czasu.
    Zgłoszenia zbieramy do 10 sierpnia, zwycięzca zostanie wyznaczony losowo.
  25. Artius
    Nie będę ukrywał, że książki o zombie należą do mojego ulubionego gatunku. Jeżeli do tego wszystkiego wmieszać bardzo sprawnie postępującą apokalipsę wywołaną jak zwykle przez nieznany do końca czynnik, otrzymamy miks idealny. Wymienione powyżej połączenie udało mi się odnaleźć w książce Magdaleny Owczarek pod tytułem Po moim Trupie. Czy przewrotny tytuł rzeczywiście jest taki, czy też nie ? Z ogromną przyjemnością zapraszam do poniższej recenzji.



    Po moim Trupie to historia opowiadana przez Karolinę Świetlicką, główną bohaterkę książki, a zarazem jej narratorkę. Opowieść zaczyna się w odziedziczonym mieszkaniu po babci na blokowisku, z którego to okien nasza bohaterka obserwuję postępującą epidemię żywych trupów. Kawalerka na siódmym piętrze, to przecież idealny punkt obserwacyjny, oraz znakomita twierdza, jednakże nigdzie w niej nie ma większych zapasów jedzenia. To właśnie przez głód Karolina postanawia opuścić swój bunkier, oraz udać się do pobliskiego sklepu spożywczego po racje żywnościowe. I właśnie przez to dotychczasowa stagnacja bohaterki ulega zmianie....
    Początek nowej przygody wcale nie był kolorowy. Ogromy stres, głód, zombie i jeszcze ta maczeta skierowana w naszą stronę.. W ten oto sposób poznajemy naszego pierwszego kompana, którym jest Radek. Właśnie z pseudo komandosem udajemy się na pobliski posterunek policji, przedzierając się przez falę żywych trupów po drodze. Niezwykła przygoda nabiera tempa z każdą przeczytaną stroną. Szaleńczy wypad radiowozem na ?zakupy? okazuję się totalną porażką, ale też nową szansą dla Karoliny. Nikt bowiem nie mógł przegapić pędzącego przez tłumy zombie pojazdu, w dodatku z dziewczyną na dachu. Cała ?Kredka? była zaskoczona tym wydarzeniem, które niejako zabiły Karolinę, a dały życie Księżniczce.
    Wspomniana powyżej ?Kredka? jest ostatnim bastionem ludzkości w opanowanym przez trupy Wrocławiu. Znakomicie obwarowana uczelnia, jej zapasy żywnościowe, oraz ludzie w środku w moim mniemaniu są zbyt wyrwani od rzeczywistości apokalipsy. Niemniej to właśnie w tym budynku przeistoczona, główna bohaterka będzie snuła swoje dalsze przygody. Wszystkie planowane podróże, akcje dywersyjne, czy też przeprowadzki będą miały swój początek właśnie tutaj. Dzięki swojemu niechcianemu, ale efektywnemu wejściu w świat wspólnoty studenckiej, Karolina staje się żywą legendą, a zarazem głównodowodzącą jej mieszkańców. W oparciu o jej autorytet, oraz doświadczenie z zombie, akcja toczy się spójnie i dynamicznie. Późniejsze wydarzenia z Kredki bardzo dobrze oddają obraz wpływu władzy na ludzi. Spiski, konspiracje, czy nawet nieczyste zagrania ukazane w książce zostają szybko spacyfikowane w odpowiedni sposób, a studencka brać bardzo szybko przebudza się z letargu w jakim się znajdowała. Dla mnie to właśnie ten moment był jednym z przełomowych w książce, ponieważ zastosowane zszokowanie okazało się niezwykle skuteczne, ukazując jednocześnie kruchość nawet największej twierdzy.
    Jak to już bywa każda książka ma swój początek i koniec. Dla mnie osobiście zakończenie było strasznym rozczarowaniem, jednakże brałem też i taką możliwość pod uwagę. Dotychczasowa walka, strach, potęga niezliczonego przeciwnika stały się dla mieszkańców miasta zabawą, przypominając poniekąd ?Left 4 Dead?, czy bardziej koncepcję ?Death Race: Wyścig śmierci?. Jest to trochę oderwane od koncepcji całej książki, jednakowoż to już kwestia indywidualnego podejścia każdego czytelnika.
    Reasumując chciałbym stwierdzić, że książka pani Magdaleny Owczarek jest świetnym, lekkim tytułem wieczorowym, jednak nijak jej do poważnej literatury. Autorka nie próbuje nas przekonać, że tak właśnie jest i chwała jej za to. Tytuł jest odpowiednim wprowadzeniem w świat apokalipsy i zombie dla młodszych czytelników. Zastosowany język, styl, czy prowadzenie akcji w realiach rzeczywistego miasta dodają jej jedynie charakteru. Jak dla mnie warto zakupić ten tytuł, aby posiadać go w swojej kolekcji. Książka wyróżnia się oprawą graficzną okładki, która powinna przypaść do gustu również fanom ?Metra? i pokrewnych. Serdecznie polecam przeczytanie tego dzieła, które w troszkę odmienny sposób przedstawia wizję apokalipsy z zombie w tle.
    Ocena: 7 / 10
×
×
  • Utwórz nowe...