Skocz do zawartości

Artius

Moderatorzy
  • Zawartość

    7050
  • Rejestracja

  • Wygrane dni

    2

Wpisy blogu napisane przez Artius

  1. Artius
    ?Na nieodległej planecie prowadzony jest ewolucyjny eksperyment, nadzorowany przez surowego profesora Rau. Po jego zaskakującej śmierci stanowisko obejmuje młody i ambitny doktor Arte, twórca przełomowej substancji Pe.eS. 17 wykorzystywanej w badaniach. Jak się okazuje profesor skrywał pewien sekret?? ? niezmiernie interesujący opis z okładki porwał mnie bez reszty. Jego połączenie wraz z intrygującym tytułem sprawiło, że musiałem dostać tą pozycję w swoje ręce. Czy ewolucja żywych istot jest tylko ślepym przypadkiem? Gdzie w tym wszystkim znajduje się ludzki czynnik, oddzielający nas od reszty stworzeń? Czy można kontrolować proces ewolucji w warunkach laboratoryjnych? Jeżeli pragniecie odpowiedzi na powyższe pytania, to zapraszam serdecznie do lektury ?Ciekawości? autorstwa Pauliny Hirudo.



    W natłoku postaci jakie napotkamy na naszej drodze i priorytetów ich zadań, niezmiernie ciężko wytypować mi głównego bohatera. Dawno nie znalazłem się w podobnej sytuacji, w której to najważniejsza postać może posiadać dwie formy, lub może jej w ogóle nie być. Zmuszony do wskazania kluczowego dla historii osobnika, wybrałbym z całą pewnością profesora Rau, gdyż to jego poczynania popychają wszystko do przodu. W swojej dwoistości jest to postać niezmiernie spójna, posiadająca własne zdanie, ideały, oraz plany. Nie jest to ideał, który porwie tłumy, lecz można w nim doszukiwać się pewnych pozytywnych cech. W swojej grubiańskiej, ideologicznej skorupie da się dostrzec sumienność, pracowitość i zaangażowanie. To po prostu typowy naukowiec fanatyk, ze wszystkimi wadami i zaletami.
    Pozostawiając kwestię głównego bohatera na boku, skupmy się na pozostałych osobach postawionych na naszej drodze. W tej materii nie jest dobrze, ale tragedią nazwać tego nie można. Ważniejsze, czy też niszowe postacie poboczne są po prostu manekinami, lalkami, które skrzętnie odgrywają swoje role. Nie ma w nich krztyny polotu czy indywidualizmu. Pragnąłem otrzymać od nich coś więcej, lecz nie było mi to dane. Przez całą lekturę starałem dostrzec jakieś pozytywy, lecz z marnym skutkiem. Autorka poległa na tej linii w całej rozciągłości. Wystarczyło troszkę dopracować szczegóły, tchnąć odrobinkę życia w te puste powłoki, a całość by na tym zyskała.
    Świat po którym będziemy się poruszać jest tak ograniczony i sterylny, że brakuje słów. Nie musi to być uznane jako negatyw, lecz oczekiwałem czegoś bardziej rozbudowanego. Już sam motyw przewodni tego dzieła pobudzał moją wyobraźnie, a w zamian otrzymałem odgrzewanego kotleta. To zwykły zlepek światów znanych z innych książek, z lekkimi modyfikacjami, które są stłamszone przez ogół. Osobiście ubolewam nad zmarnowaniem takiego potencjału, dodanie rozbudowanych opisów nowego świata mogło uratować to dzieło. Tak czy inaczej gołym okiem widać, że autorce po prostu nie chciało się wysilać. Droga na skróty stała się kolejnym gwoździem do trumny.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  2. Artius
    ?Stwórzmy nową rasę, która będzie odporna na promieniowanie. Jej przedstawiciele bez drżenia w kolanach wyjdą na powierzchnię i zdołają zbudować nowy świat, zbudować przyszłość nie dla tunelowych szczurów, lecz dla odrodzonej ludzkości. Ludzie znów zobaczą gwiazdy o których z taką przejmującą nostalgią odpowiadają starzy mieszkańcy metra?. ? tajemniczy opis znajdujący się na tyle okładki sprawił, że z jeszcze większą chęcią sięgnąłem po ten tytuł. Uniwersum Metra jest jednym z moich ulubionych, jednak w tym wypadku podszedłem do tematu z dozą niepewności. Czy tak zachęcający opis przełoży się na jakość dzieła, czy to jedynie chwyt marketingowy? ?Czy na końcu ciemnych tuneli pojawi się światełko??. Jeżeli jesteście tego ciekawi w takim samym stopniu jak ja, to zapraszam do lektury dzieła Siergieja Antonowa pt. ?Ciemne Tunele?.





    Głównym bohaterem tego dzieła, z którym przyjdzie nam przeżywać przygody jest Anatolij. To młody anarchista zamieszkujący na stacji Wojkowskiej, przemianowanej przez ?władzę? na Hulaj Pole. Pomimo swojego wieku to osoba nad wyraz dojrzała, która rozpoczęła walkę z istniejącym systemem. Jako dowódca oddziału dywersyjnego otrzyma zadanie zniszczenia pewnego celu, aby zapobiec katastrofie. W tej roli Anatolij sprawdza się bardzo dobrze. Nietuzinkowe pomysły, trzeźwe spojrzenie na sprawę, a także bystre oko pozwalają mu uniknąć tarapatów czy nawet śmierci. Niestety nie jest to postać idealna, gdyż z całego kanonu nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym. Widać, że autor miał pomysł na stworzenie głównego bohatera, jednak w moim mniemaniu coś poszło nie tak i w końcowym etapie wkradła się niepożądana rutyna i standaryzacja. Niemniej podczas lektury z ogromnym zapałem kibicowałem w poczynaniach młodemu mężczyźnie. To ?sympatyczna? osoba, która spodoba się niejednemu czytelnikowi.
    Parę słów pragnę poświęcić pozostałym postaciom, z jakimi spotkamy się podczas naszej przygody. Z wielkim smutkiem muszę stwierdzić, że na tym polu autor nie wykrzesał z siebie absolutnie niczego niesamowitego. Wykreowani towarzysze są tak naprawdę manekinami, klonami, zwykłymi ?zapychaczami?. Mowa tutaj o prawie wszystkich, gdyż i tutaj trafiły się rodzynki w pokroju Dżabdara czy Mobata. Nie wiem dlaczego autor nie poświęcił im więcej uwagi, możliwe że wcześniejsza rutyna ponownie zdominowała zamiary pana Siergieja. Dla mnie to spory minus, gdyż oprócz fabuły najważniejszą częścią każdej książki są jej bohaterowie. Na tym polu autor przegrał sromotnie.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  3. Artius
    Po dość długiej ciszy, jeżeli chodzi o recenzje mang, powracamy z recenzją dwutomowej pozycji ze świata znanej i popularnej serii Code Geass, która, nad czym ubolewały nie doczekała się jeszcze wydania w Polsce. "Code Geass. Suzaku of the Counterattack", którą chcemy wam polecić przedstawia alternatywną wersję znanej historii, w której jak nie trudno się domyślić po tytule, pierwsze skrzypce gra Suzaku. Zapraszamy do lektury!



    W roku 2010 Święte Imperium Brytanii wypowiada wojnę, a następnie zajmuje neutralną Japonię zmieniając ją w podległe Imperium terytorium zwane "Area 11". Wszystko to dzięki broni najnowszej generacji Knightmare Frame - olbrzymich humanoidalnych robotów, dzięki którym Brytania stała się militarną potęgą i krajem niemalże niemożliwym do pokonania. Już po podbiciu Japonii młody chłopiec na oczach swojego przyjaciela przysięga zniszczyć najeźdźcę. Lelouch Lamperouge, bo o nim rzecz jasna mowa, musiał jednak zaczekać na tę chwilę aż siedem lat, do momentu gdy jego losy wiążą się z tajemniczą C.C.



    Czytając to krótkie streszczenie fabuły zapewne większość fanów mangi i anime powie: Ja to znam! I mają rację. "Code Geass. Suzaku of the Counterattack" wita nas znanymi z pierwowzoru scenami. Dlatego sięgając po ten tytuł nie każdy będzie zadowolony. Główną tego przyczyną będzie fakt iż trzeba dotrzeć do drugiego tomu, żeby doczekać się jakichkolwiek zmian w fabule względem oryginalnej historii. Cały pierwszy tom opisuje dokładnie to co znamy z anime, czy chociażby mangi "Code Geass: Lelouch of the Rebellion", z tą niewielką różnicą że autor nieco bardziej skupił się na przedstawieniu sytuacji ze strony nowego głównego bohatera - Suzaku. Będziemy więc świadkami wspinania się młodego Japończyka po szczeblach kariery wojskowej, niedoszłej egzekucji, przejęcia Lancelota, walk z Zero, podczas których Suzaku nie będzie świadom iż za maską kryje się twarz najlepszego przyjaciela. Tego co będzie dalej nie będę wam zdradzać, ale droga jaką poszedł autor tworząc alternatywne zakończenie całej historii warte jest uwagi.
    Bohaterowie nie przeszli jakiś wielkich zmian jeżeli chodzi o ich kreacje. Tworząc alternatywną historię w uniwersum Code Geass pozostawiono elementy dzięki którym seria zyskała grono fanów na całym świecie bez zmian, modyfikując jedynie nieco punkt widzenia przedstawianych wydarzeń oraz niektóre decyzje, puszczając wodze fantazji i nie krepując się przed zadawaniem pytań: Co by było gdyby? Jedynie osoby, które będą poszukiwały walk z udziałem wielkich mechów będą mocno rozczarowane, ponieważ nie znajdą w obu tomach ani jednej. Poza Suzaku w Lancelocie nie doświadczymy tutaj nowych technologii bojowych znanych z Code Geass.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  4. Artius
    Co siedemnastoletnia dziewczyna, studentka szkoły sztuk plastycznych i mieszkanka Pragi, robi w Paryskim metrze z przewieszonymi przez ramię kłami słonia wygranymi na nielegalnej aukcji? Co ma z tym wspólnego ognistoskrzydły anioł i jego bracia, wypalający odcisk dłoni na drzwiach domów na całym świecie? I dlaczego wszystkie dziwne wydarzenia skupiają się w okół tajemniczego Dealera Marzeń? Jeżeli szukacie odpowiedzi na te pytania, albo po prostu szukacie oryginalnej powieści fantasy, w której zakochacie się bez reszty, koniecznie sięgnijcie po ?Córkę Dymu i Kości? Laini Taylor.



    Historia skupia się wokół siedemnastolatki imieniem Karou. Niebiesko włosa dziewczyna z tajemniczymi tatuażami prowadzi podwójne życie. Z jednej strony jest utalentowaną rysowniczką, studiująca w praskiej szkole sztuk plastycznych, z drugiej wychowana przez chimery, podróżuje po świecie zdobywając zęby dla Dealera Marzeń, który w zamian na uzębienie najróżniejszych stworzeń płaci marzeniami. Zawieszona między dwoma światami, otoczona licznymi tajemnicami bohaterka stara się pogodzić dwa odrębne życia, jednak w dniu gdy na drzwiach będących przejściem między dwoma światami, pojawiają się czarne odciski dłoni wszystko zaczyna się zmieniać na gorsze? Jaki w tym wszystkim mają udział skrzydlaci przybysze z niebios? I dlaczego jeden z aniołów próbuje ją zabić? Przekonacie się podczas lektur.
    Fabuła łączy w sobie wiele wątków, jak na powieść fantasy, skierowaną docelowo dla młodzieży, nie zabrakło tutaj wątku miłosnego, pomiędzy przedstawicielami dwóch różnych, skłóconych ze sobą ras. Nie jest on jednak najważniejszym elementem książki, za co chwała autorce. ?Córka Dymu i Kości? to przede wszystkim poszukiwania odpowiedzi na pytanie o własną tożsamość, wyprawa w celu odkrycia zagubionej przeszłości, a tym samym odzyskania przyszłości i rodziny. Walka o lepsze jutro w świecie ogarniętym wojną i wierności ideałom, nawet wbrew ogólnie przyjętym prawom.
    Karou jest jedna z tych bohaterek, których nie sposób nie lubić, a przy tym na długo zapada w pamięć z wielu różnych powodów. Ludzka dziewczyna, nie znająca swojej przeszłości, otoczona stworzeniami z innego świata, o artystycznej duszy i gotowa do poświęceń dla swoich bliskich. Jej historia to największy atut ?Córki Dymu i Kości?, wciąga i sprawia, że kibicujemy jej na każdym kroku i wraz z nią przeżywamy chwile smutku i radości. Pod tym względem Karou przebija główną męska postać jaką niewątpliwie jest anioł Akiva. Nie mogę powiedzieć , że jest on mało interesujący, bo to nieprawda. Wyjątkowo uzdolniony wojownik, o którym czytelnik nie jedno się dowie, z pewnością dla wielu czytelniczek stanie się najważniejszym elementem powieści. Dla mnie jednak, w porównaniu do Karou wypada nieco blado. Pozostaje mieć nadzieję, że anioł zyska podczas lektury kolejnych tomów. Pisząc o męskich postaciach nie można pominąć przybranego ojca głównej bohaterki, chimery imieniem Brimstone - Dealera Marzeń.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  5. Artius
    Serdecznie zapraszamy do odwiedzenia Cudów i Dziwów Mistrza Haxerlina - obwoźnego magicznego kramiku, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Nie wstydźcie się i przeglądajcie, jest tutaj wszystko od "stosu rogów ostatniego jednorożca" po "oryginalne kopie mieczy z najgłębszych czeluści piekieł czy bezdenne dzbany na wino". Pamiętajcie tylko o jednym: Mistrz Haxerlin nie przyjmuje reklamacji!





    ?Cuda i Dziwy Mistrza Hexerlina? to historia tytułowego mistrza Hexerlina, który chociaż studiował w szkole magów, niestety dość szybko był zmuszony ją opuścić, gdy okazało się, że pozbawiony jest magicznego talentu. Co jednak poradzić, gdy Haxerlin bynajmniej nie ma zamiaru zrezygnować z roli maga, która tak mu się spodobała? Rozwiązaniem okazują się Cuda i Dziwy - wóz pełen niezwykłości, które choć pozbawione jakichkolwiek mocy, mają uchodzić za magiczne i zapewnić właścicielowi godne życie. Bo czyż winą Haxerlina jest to iż prości ludzie z chęcią słuchają wszystkich niestworzonych historii jakimi ich karmi? Nie! On tylko daje im to czego sami pragną, a to, że przy okazji napełniają sakwy właściciela obwoźnego "magicznego" kramiku to tylko szczegół. Książka opowiada przygody sprytnego przedsiębiorcy, który na swojej drodze będzie zmuszony zmierzyć się z bandytami, demonami, z czego jeden zostanie nawet jego towarzyszem i niezadowolonymi klientami, który będą chyba najgroźniejszy z całej tej zgrai. Przyjdzie mu przemierzać zarówno wielkie miasta, jak i małe wioski. Zapuści się w głąb starożytnych podziemi, przeprowadzi zamach na zakonnika. Mówiąc krótko nie sposób się będzie nudzić w towarzystwie Mistrza Haxerlina.
    Największym atutem książki są jednak nie pasjonujące przygody, a jej bohaterowie. Mistrz Haxerlin jest typem cwaniaczka, który zarabia wykorzystując naiwność i głupotę innych. Jest inteligentny i wie jak wykorzystać wrodzony spryt, dzięki czemu nawet wtedy, gdy nie wszystko idzie po jego myśli udaje mu się wybrnąć nawet z najgorszych tarapatów. Nie jest to bynajmniej typ osoby godnej podziwu czy tym bardziej naśladowania. Tchórzliwy, kłamliwy, pazerny na pieniądze, co widać chociażby po jego tuszy, ma jednak w sobie to coś, że trudno nie poczuć do niego cienia sympatii i zżyć się z nim podczas lektury. Moim faworytem jest jednak inny bohater, towarzysz Mistrza Haxerlina - zaklęty w ciele jedenastoletniego chłopca (jak do tego doszło będziecie musieli dowiedzieć się sami podczas lektury) demon Bo'akh-Bonthuzelem, zwany w czasie podróży Thuzem. Złośliwy, wredny i wiecznie odgrażający się na ludzkości przedstawicielu demonicznej rasy, którego pokochałam z całego serca. Mając takiego towarzysza nie sposób się nudzić, choć wiąże się to niestety z dość częstym wpadaniem w tarapaty. Nie łatwo jest przecież okiełznać temperament demona. Nawet wtedy, gdy wylądował on w ciele dziecka.
    "Cuda i Dziwy" są zbiorem opowiadań, które łączy postać tytułowego Mistrza Haxerlina. Jednak dzięki faktowi iż autor zdecydował się umieścić je w ciągu chronologicznym książka może być odbierana jako całość. Zabieg ten z pewnością przypadnie do gustu osobom, które niekoniecznie przepadają za zbiorami opowiadań.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  6. Artius
    Nigdy nie kryłam swojej słabości do pozycji z gatunku fantasy, niezwykłe światy i zamieszkujące je rasy, wszechobecna magia - to elementy które skutecznie umilają mi lekturę i czynią ją jeszcze bardziej pasjonującą. Jednak czy można napisać książkę, gdzie pomimo obecności tych elementów, prym wiodą nie epickie bitwy i doniosłe czyny bohaterów, a losy prostej dziewczyny poszukującej ojca? Czy taka powieść ma szansę przykuć czytelnika? Jeżeli jesteście tego ciekawi zapraszam do lektury recenzji "Czarownicy".



    Akcja powieści toczy się jednocześnie kilkoma torami. Poza losami młodej czarownicy Nataliny, jej dążeniami do poznania własnego ojca i pierwszymi krokami w świat magii, pod czujnym okiem przypadkowo poznanego czarodzieja Kiruna, akcję będziemy śledzić z perspektywy kilku innych bohaterów. Jednym z nich będzie sam ojciec dziewczyny ? nadworny mag i doradca wojenny Fenbor oraz jeden z jego niewolników ? Herconi. Jak nietrudno się domyślić z pozoru odrębne wątki z czasem splotą się w jeden i porwą czytelnika w wir przygody, gdy zdawałoby się pozbawione większych problemów dotychczasowe życie mieszkańców królestwa stanie pod znakiem zapytania, przyćmione nadciągającym widmem wojny.
    Przez większą część książki przyjdzie nam obserwować losy Nataliny. Opuszczenie rodzinnej wioski, mimo nieprzychylności mieszkańców, obawiających się wszelkich przejawów magii będzie pierwszym krokiem w dorosłość. Wspierana przez swojego kuzyna Tarlena i mentora Kiruę, dziewczyna powoli przekona się że niektórym ludziom można zaufać i że do obranego celu nie zawsze damy radę dojść wyłącznie o własnych siłach. Próby odszukania ojca i utraconych korzeni, następnie nauka życia wśród nowych osób i otoczenia, spory z macochą i niepokoje w królestwie przyczynią się do dalszego kształtowania charakteru bohaterki a także wymuszą na niej trudne decyzje.
    Każdy ze spotkanych w powieści bohaterów posiada pewną dozę indywidualności. Natalina osiemnastoletnia czarownica, która dopiero zdaje się poznawać świat, wyrwawszy się z ciasnego świata małej wioski, gdzie gardzono nią i unikano ze względu na jej moce, niekiedy naiwna w swych zachowaniach, zbyt często płacząca, pod wpływem wydarzeń będzie zmuszona przejść przemianę, by uchronić nie tylko siebie, ale i swych bliskich. Nietrudno się domyślić, że będzie ona posiadaczką ponadprzeciętnych mocy, które będzie musiała nauczyć się kontrolować. Pozostali bohaterowie, kuzyn Nataliny, jej przyjaciel i mentor Kiruna oraz ojciec dziewczyny Fenbor, niewolnik Herioni, to kolejne osoby wychodzące na pierwszy plan, które przykują uwagę czytelnika i wzbudzą w nim sympatię. Choć połączeni osobą młodej czarownicy, często zdawali mi się od niej ciekawsi i wierzę, że każdy znajdzie swojego faworyta.
    Autorka postarała się nie tylko jeżeli chodzi o kreację postaci, ale także ludów zamieszkujących stworzony przez nią świat. Choć korzystając z tradycyjnych i spotykanych w innych powieściach elementów, nadała im cechy oryginalności. Ludzie kwiaty, lud przypominający połączenie wojowniczych centaurów i jednorożców, egzotycznie brzmiące nazwy i przerobienie znanych nam zwierząt w ich nieco bardziej fantastyczne wersje, tworzy przed czytelnikiem dość sielankowy obraz. Jest pięknie, szlachetnie. Trochę brakowało mi w tym mrocznych elementów, ale na nie być może przyjdzie czas w kolejnym tomie.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  7. Artius
    ?Czas zmierzchu, nowa książka autorstwa bestsellerowych powieści Metro 2033 i Metro 2034, jest rosyjską odpowiedzią na twórczość Dana Browna; Glukhovsky zaś jeśli nie nowym Gogolem, to na pewno jest rosyjskim Stephenem Kingiem. I nie są to porównania przesadzone.? ? bardzo śmiały fragment opisu już na początku próbuje przedstawić potencjalnemu czytelnikowi owe dzieło w samych superlatywach. Czy zbytnie wyolbrzymianie może stać się początkiem wielkiej katastrofy? Czy autor poradzi sobie z zupełnie nową tematyką? Gdzie w tym wszystkim znajdują się hiszpańska ekspedycja, oraz księgi Majów? Jeżeli jesteście ciekawi, kiedy nastąpi koniec świata, to koniecznie musicie sięgnąć po ?Czas Zmierzchu?. Przed lekturą sprawdźcie jedynie, czy drzwi do waszego domostwa są zamknięte.



    Głównym bohaterem tej powieści, a jednocześnie naszym narratorem jest czterdziestoletni tłumacz, mieszkaniec Rosji. O jego wyglądzie nie dowiadujemy się zbyt wiele, gdyż nie jest to istotna sprawa. To niecodzienna, wręcz nietypowa osoba, która nie pasuje do swoich czasów. Wraz z biegiem wydarzeń przeżywamy z nim niezwykłe przygody, a sam nie stara się kryć swoich skrajnych emocji. Trudno nazwać go kukłą, gdyż posiada intensywną, żywą osobowość, skrywaną pod płaszczem szarej codzienności. Autor niezwykle zręcznie stworzył tą postać, widać ile trudu kosztowała go ta innowacyjna kreacja. Oprócz pozytywnych aspektów, trzeba także wspomnieć o poważnym minusie. Nasz narrator nie każdemu przypadnie do gustu. Jeżeli go nie polubicie, to po prostu go znienawidzicie. Trudno pozostać tutaj neutralnym, co ukazuje się w miarę postępu lektury.
    Niewiele więcej można powiedzieć o pobocznych postaciach, które po prostu są obecne w historii, jednak autor nie poświęca im zbyt wiele uwagi. Pomimo swojego minimalizmu odgrywają tutaj naprawdę ważne role, chociaż zdarzają się i takie, które wydają mi się całkowicie zbędne. Brakuje tutaj typowych opisów, charakterystyk czy wieloetapowej wymiany zdań. Nie jest to jednak wada, gdyż takie elementy zepsułyby jedynie skrzętnie budowany nastrój.
    Świat przedstawiony w tej lekturze zasadniczo możemy podzielić na dwie odmienne części. Pierwszą z nich jest teraźniejszość, czasy współczesne w których żyje nasz narrator. Nie znajdziemy tutaj nic fascynującego. To po prostu szara rzeczywistość, z którą trzeba się zmierzyć. Oczywiście należy wspomnieć o paranormalnych zjawiskach i potworach, które odwiedzają ten świat. Wtedy całość nabiera bardzo wyrazistego charakteru, unikatowego smaczku, który wyłania się podczas czytania.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  8. Artius
    ?Wciągająca opowieść o miłości i zemście, które okazały się silniejsze niż śmierć. Akcja dzieje się w malowniczo przedstawionym piekle, gdzie młoda kobieta ze współczesnego Nowego Orleanu musi nie tylko przetrwać w świecie zaludnionym przez starożytnych Hunów, elfy i krwiożercze pająki, lecz także pokonać samą Królową Piekieł.? ? trudno było mi oprzeć się tak porywistemu opisowi. Podczas jego czytania miałem wrażenie, że gdzieś to wszystko już spotkałem, lecz nie mogłem sobie tego dokładnie przypomnieć. Czy takie nietypowe połączenie zawierające sporo obietnic jest fikcją? Jak autorka wywiąże się z przedstawionych założeń? Czy podczas lektury zostaniemy zalani śmiertelną nudą, czy wręcz przeciwnie porwie nas wir niezwykłych wydarzeń? Jeżeli chcecie się tego dowiedzieć, to zapraszam was serdecznie do lektury książki Katarzyny Łochowskiej pt. ?Czekając na odkupienie?.





    Główną bohaterką tej książki jest Cass Spencer - kobieta mieszkająca w Nowym Orleanie. Z początku nie dowiadujemy się o niej niczego nadzwyczajnego. Nasza niezwykle wykwalifikowana imprezowiczka przeżywa bardzo niemiłą przygodę, która wpływa na jej świadomość i dalsze losy. Ten punkt kulminacyjny jest niezwykle istotny, bowiem równolegle dochodzi do całkowitej i etapowej metamorfozy Cass. Od tej pory już nic nie będzie takie samo jak przedtem.
    Po wspomnianej powyżej przemianie Cass staje się zupełnie inną osobą. Uwarunkowane jest to zmianą otoczenia i czasu. Po przeniesieniu do 451 roku jest ona zupełnie zdezorientowana i rozbita emocjonalnie. Trudno jej się dziwić, bowiem niecodziennie podróżuje się w czasie. Jak się później okazuje prawda jest jeszcze bardziej bolesna niż się wydawało na początku. Pomimo depresji bohaterka nie poddaje się i staje do walki. Ogromna wola przetrwania i wiara sprawiają, że kobieta prze do przodu ku zamierzonemu celowi.
    Oprócz Cass na naszej drodze napotkamy wiele interesujących postaci, które jak się później okaże mogą przypaść do gustu każdemu czytelnikowi. Gołym okiem można dostrzec powiązania ze światową literaturą, lecz jest to sprytnie zatuszowane. Osobiście najbardziej do gustu przypadła mi postać Fanga. Nieokrzesany Hun, silnie powiązany z fabułą, jest kwintesencją twórczości autorki. Świetny bohater, który pomimo animuszu nie wyrywa się na pierwsze miejsce. Trudno wspomnieć tutaj o każdej osobie, lecz mogę zagwarantować, że jest w czym wybierać. Autorka stanęła na wysokości zadania i uraczyła nas dopracowanymi tworami.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  9. Artius
    Nie tak dawno do księgarni trafiło nowe wydanie książki Sidney Sheldon zatytułowanej "Czy boisz się ciemności?" Intrygujący tytuł, zapewniający mnie o dużej dawce emocji jaka będzie towarzyszyć lekturze oraz ciekawie zapowiadający się opis na tylnej stronie okładki sprawiły, że zapragnęłam zapoznać się z twórczością autora nazywanego przez niektórych mistrzem sensacji. Jak skończyła się moja przygoda z tą książką? I czy ciemność okazała się rzeczywiście taka przerażająca jak sądziłam? Zapraszam do lektury recenzji.



    Cała historia zaczyna się naprawdę mocnym uderzeniem. Jesteśmy bowiem świadkami śmierci czterech, na pierwszy rzut oka, nie związanych ze sobą osób. Co więcej do zabójstw dochodzi w różnych rejonach świata. Wśród ofiar znajdują się mężowie głównych bohaterek - Kelly i Diany. Kobiety nie wierzą w sprzedawane im przez policję informacje o rzekomych powiązaniach z mafią, czy tajemniczych kochankach i decydują się przeprowadzić własne śledztwo.
    Prawda jest jednak taka , że na wspomniane śledztwo będziemy musieli poczekać i to dość długo, gdyż tak naprawdę rozpoczyna się ono dopiero gdzieś w połowie książki. Wcześniej autor szczegółowo opisuje życie i przeszłość poszczególnych bohaterów, pozwalając czytelnikowi zrozumieć ich zachowanie i decyzje. Poruszane są tutaj tematy przemocy w rodzinie, ochrony środowiska i katastrof będących wynikiem zanieczyszczania planety, kwestie moralne towarzyszące wielkim odkryciom i sposobom ich wykorzystania, czy chociażby spirytualizm bądź przedmiotowe i stereotypowe zachowanie kobiet. W niektóre z tych kwestii autor zagłębia się, drugie są tylko przelotnie poruszane, ale każdy może tutaj znaleźć coś dla siebie.
    Wróćmy jednak do wspomnianego śledztwa, które niestety jest dość przewidywalne. Dość szybko przed czytelnikiem odkryto wszystkie karty ujawniając kto stoi za morderstwami. Nie zmniejsza to jednak napięcia jakie towarzyszy lekturze. Bohaterki nieustannie znajdują się w śmiertelnym niebezpieczeństwie i tylko dzięki połączonym siłom, sprytowi i nie ukrywajmy, dużej dawce szczęścia udaje im się przeżyć. Wszystko zaś jest wynikiem tego iż pewne osoby uważają że żony zamordowanych na początku historii mężczyzn, są w posiadaniu zagrażających im danych.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  10. Artius
    Wiadomości techniczne

    Tytuł: Diablo 1
    Producent: Blizzard North
    Wydawca: Blizzard Entertainment
    Gatunek: hack and slash/rpg
    Tryby gry: single player/multiplayer
    Nośnik: 1 CD
    Platformy: Windows, Mac OS
    Data wydania: 1996r.
    Opis gry
    Owa gra jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów gatunku.
    Gra zawiera typowe dla gier RPG elementy na które składają się zdobywanie poziomów, wybór klasy postaci, ekwipunek, czary oraz to że wszystkie działania wykonywane są w czasie rzeczywistym. Rozgrywka toczy się w podziemiach miasta Tristram [ jest 16 poziomów lochu ], na końcu którego siedzi rogacz i ekipa. W samym zaś mieście można za odpowiednią cenę kupic magiczne przedmioty czy też uleczyć rany [ tutaj Wirt jeszcze żyje ^^ ]. Sama gra umożliwia wielokrotne jej ukończenie, gdyż mapy lochu są losowo generowany. Jedyna rzecz, która w dzisiejszych czasach może irytować jest limit przedmiotów na podłodze ustalony na 255. Jeżeli chodzi o oprawę graficzną oraz dzwiękową to stoi ona na wysokim poziomie.
    Osobista ocena: 8/10
    Wiadomości techniczne

    Producent: Synergistic Software
    Wydawca: Sierra On-Line
    Gatunek: hack and slash/rpg
    Tryby gry: single player/multiplayer
    Nośnik: 1 CD
    Platformy: Windows
    Data wydania: 1997r.
    Opis gry
    Jest to dodatek do gry Diablo. Tym razem zmienia się producent oraz wydawca. W grze pojawiają się trzy nowe klasy postaci, czyli mnich, bard oraz barbarzyńca. Aby jednak zagrać bardem czy barbarzyńcą trzeba było stworzyć specjalny plik o nazwie command.txt. W tej części fabułą nie skupia się na tytułowym demonie tylko na Na-Krulu, który znajduje się na ostatnim poziomie Krypty. Dodane zostały także nowe przedmioty, potwory i zaklęcia. Zwiększono limit noszonego złota w ekwipunku, oraz dodano nowych NPC.
    Osobista ocena: 8/10
    Wiadomości techniczne

    Producent: Blizzard North
    Wydawca: Blizzard Entertainment
    Gatunek: hack and slash/rpg
    Tryby gry: single player/multiplayer
    Nośnik: 2 CD
    Platformy: Windows, Mac OS
    Data wydania: 2000r.
    Opis gry
    Akcja gry toczy się w przyszłości po wydarzeniach z pierwszej części. Gracz rozpoczyna swoje przygody w obozowisku Łotrzyc, gdzie dowiaduje się o mocach zła.
    Dostępne mamy 4 akty, w każdym po 6 zadań.
    Odwiedzimy stare Tristram z pierwszej części, czy ponownie pogadamy ze znajomymi, czyli Deckard Cain. Wirt nie przeżył, gdyż zabiły go piekielne krowy.
    W stosunku do poprzedniczki, gra bardzo się zmieniła. Zastosowano animowany teren i krajobrazy, tryb perspektywy, cztery urozmaicone lokacje do zwiedzenia, setki nowych przedmiotów, przerażające potwory do zabicia, 5 nowych klas do wyboru, trzy poziomy trudności. Jeżeli chodzi o oprawę muzyczną to powiem tylko tyle, iż wymiata.
    Osobista ocena: 9/10
    Wiadomości techniczne

    Producent: Blizzard Entertainment
    Wydawca: Blizzard Entertainment
    Gatunek: hack and slash/rpg
    Tryby gry: single player/multiplayer
    Nośnik: 1 CD
    Platformy: Windows, Mac OS
    Data wydania: 2001r.
    Opis gry
    Dodatek do wybitnej gry Diablo II poszerzający świat gry o nowy akt, rozgrywający się na Wyżynach Barbarzyńców. Dodatkowo dostajemu do wyboru dwie nowe klasy [ zabójczyni i druid ]. W nowym akcie musimy pokonać Bhaala, gdyż zagraża on światu.
    Osobista ocena: 8/10
    O diablo 3 nie piszę, gdyż gra jeszcze nie wyszła.
    Zachęcam do komentowania tekstu.
    Tekst jest mojego autorstwa.
  11. Artius
    Zabraniam! Nie możesz pozwolić, aby Doktor przekroczył własny strumień czasu i spotkał swe wcześniejsze Ja. Pierwsze Prawo Czasu jednoznacznie tego zabrania.? - takie ostrzeżenie wita nas z tyłu okładki na dzień dobry. Czy rzeczywiście zagrożenie jest tak wielkie, że trzeba zaryzykować i złamać ustanowione prawa? Czy podjęte decyzje nie będą zbyt pochopne, a ich skutki katastrofalne? Tego wszystkiego dowiecie się z nowelizacji ?Doctor Who:Władcy czasu? - Terrance'a Dicks'a.



    Głównym bohaterem tej książki jest tytułowy Doktor, występujący w trzech osobach, co zdradza nam już okładka tytułu. Należy on do dumnej rasy Władców Czasu, którzy pełnią niezwykłą rolę we wszechświecie. Jest to postać niezwykła, barwna, nie mieszcząca się w żadnych dotychczasowych ramach, co tylko podkreśla jej unikatowy charakter. Po prostu jest idealnym odzwierciedleniem serialowej postaci. Nieodłączną towarzyszką przygód Doktora jest Jo Grant, która wspiera uczonego i pomaga mu jak tylko może.
    Fabuła tego wolumenu nie jest zbytnio zawiła, wręcz bardzo oklepana i wykorzystywana w literaturze, czy też kinematografii wielokrotnie. Ziemi jak i całemu światu grozi ogromne niebezpieczeństwo ze strony tajemniczego Omegi, który pragnie dokonać srogiej zemsty na rasie Władców Czasu. Aby jego tajemniczy plan się powiódł, potrzebny jest mu żywy Władca Czasu, którego upatruje sobie w naszym bohaterze. Pomimo skrajnie beznadziejnej sytuacji bohaterowie postanawiają przeciwstawić się planom Omegi i przeszkodzić mu w zniszczeniu wszechświata.
    Dalsza część recenzji dostępna na blogu zewnętrznym.
  12. Artius
    ?Cyborgowie. Bezlitośni, żądni władzy i niezniszczalni mieszkańcy kosmosu, którzy nigdy nie wybaczą rodzajowi ludzkiemu? - w sumie to całkiem logiczne stwierdzenie, zważywszy na fakt, iż maszyny te nie znają uczuć. Czy jednak uda pokonać się zagrożenie i wyjść cało z beznadziejnej sytuacji? Czy perfekcyjne ciało posiada swoistą piętę ?Achillesa? i da się je zniszczyć? To wszystko w kolejnej nowelizacji Terrance'a Dicks'a. pt. ?Doctor Who: Zemsta Cyborgów?.



    Głównym bohaterem jest tytułowy Doktor, należący do dumnej i pradawnej rasy Władców Czasu. Niezależnie od wcielenia jest on bardzo złożoną postacią, co potwierdza się podczas czytania owej nowelizacji. Tym razem towarzyszami przygód uczonego są Sara Jane, oraz Hary Sullivan. Dobór towarzyszy nie jest przypadkowy, bowiem zawsze znajdzie się jakiś smaczek w dialogach tych postaci. W moim przekonaniu suchy tekst nie odda tak dobrze genialności tych postaci. Trzeba to zobaczyć na własne oczy, podczas transmisji odpowiedniego odcinka serialu.
    Fabuła tego tomu opiera się wyłącznie na tym, co zawarte jest w serialowym odpowiedniku. Doktor wraz z towarzyszami udaje się na odległą stacje kosmiczną, której cała załoga zginęła w tajemniczych okolicznościach, które tylko potęgują fakt obecnej epidemii. Jak się potem okazuje fabuła jest jednak trochę bardziej zawiła, co jest sporym zaskoczeniem. Pomimo zastosowania wyświechtanych już koncepcji całość nie jest strasznie płaska, można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że posiada głębie. Pomimo swojej niewielkiej objętości książka od samego początku, aż do końca pozostaje spójną całością, a wszelkie wątki fabularne są zamknięte na ostatni guzik.
    Dalsza część recenzji dostępna na blogu zewnętrznym.
  13. Artius
    Po lekturze "Baśniarza", który niesłychanie mnie zachwycił, nie mogłam długo czekać, przed sięgnięciem po kolejną książkę Antonii Michaelis. Tym razem w ręce wpadł mi tytuł "Dopóki śpiewa słowik". Przekonajcie się, czy autorce udało się po raz kolejny mnie zaczarować i zszokować opowiedzianą historią.



    Osiemnastoletni Jari po zdaniu egzaminu zawodowego postanawia wykorzystać ostatnie dni wolności i wyrusza na samotną wycieczkę w góry. Nie spodziewa się, że to co miało być trzytygodniową wyprawą do lasu, chwilą zapomnienia przed powrotem do uporządkowanego świata, na zawsze odmieni jego życie. A wszystko to za sprawą przypadkowego spotkania z brzydką kobietą o imieniu Jascha, która zaprasza go do swego domu w głębi kniei. Jednak im głębiej Jari zapuszcza się w mroczne ostępy lasu, tym bardziej to, co wydawało się brzydotą zmienia się w pociągające piękno, a kobieta zaczyna odkrywać swoje prawdziwe oblicze. Zmysłowa gra i oszałamiająca uroda sprawią, że zechce ją lepiej poznać, a tym samym zapomni o rzeczywistości poza lasem. Zwabiony do świata pełnego magii i erotyzmu z czasem zacznie jednak szukać odpowiedzi, na z początku ignorowane, niepokojące pytania. Domek w środku lasu i jego mieszkanka skrywają w sobie bowiem wiele mrocznych tajemnic...
    Autorka po raz kolejny wciągnęła mnie w historię z jednej strony magiczną, jakby wyrwaną z innego świata, z drugiej zaś brutalnie rzeczywistą. Podczas lektury "Dopóki śpiewa słowik" czułam zagubienie bliskie temu, które towarzyszyło mi przy "Baśniarzu". Rzeczywistość i fikcja przeplatały się ze sobą w taki sposób, że niekiedy trudno było rozróżnić jedno od drugiego. Nie jest to bynajmniej minus, a wręcz przeciwnie - gdyby zabrakło tego elementu czułabym się bardzo rozczarowana. Gdyż właśnie za tą grę na pograniczu snu i jawy pokochałam twórczość Antonii Michaelis. Jestem jednak świadoma, że nie każdemu przypadnie to rozwiązanie do gustu. "Dopóki śpiewa słowik" należy bowiem do tych tytułów, w których zakochujemy się, bądź nienawidzimy je już od pierwszych stron.



    Poza samą historia na uwagę zasługuje także sposób w jaki autorka bawi się z czytelnikiem. Prosty i plastyczny język prowadzą czytelnika przez opowieść nie pozwalając ani na chwilę się od niej oderwać, ale co ciekawsze Antonia Michaelis często zdaje się podawać czytelnikowi gotowe rozwiązania i odpowiedzi nurtujące głównego bohatera, tylko po to by w następnej okazały się one zupełnie błędne. Zmusza to do uważnej lektury i poszukiwania własnych odpowiedzi, a przy tym zapewnia sporo rozrywki, czyniąc książkę bogatszą.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  14. Artius
    Organizacja zrzeszająca osoby z niezwykłymi mocami, będącymi wynikiem mutacji genów. Brzmi znajomo? Jeżeli dodamy do tego 17-letnią, zbuntowaną przeciwko ojcu dziewczynę, jako główną bohaterkę. Niebezpiecznego Kalea, którym niewątpliwie jest zafascynowana oraz jej byłego chłopaka Alexa, dopełniającego popularny w książkach młodzieżowych trójkąt romantyczny, skojarzenie z próbą przerobienia X-Menów na powieść dla nastolatek. Czy debiutancka powieść Jus Accardo rzeczywiście nią jest? A może ?Dotyk? kryje w sobie coś więcej? Zapraszam do lektury recenzji.



    Deznee, główną bohaterkę powieści, poznajemy w dość typowej dla niej sytuacji. Podczas kolejnej imprezy szuka sposobu by odczuć kop adrenaliny. Żądna wrażeń skacze, więc z dachu na desce, mając nadzieję, że uda jej się wylądować na znajdującym się poniżej stogu siana. Nieco rozpuszczoną, przez niektórych uważana za szaloną dziewczynę nic nie jest w stanie zdziwić, czy zaskoczyć. Nawet spotkanie z nieznajomym chłopakiem, gonionym przez równie podejrzanych jak on sam typów, nie wyprowadza jej z równowagi, a wręcz przeciwnie. Deznee uznaje, że oto natrafiła się świetna okazja by dokuczyć swojemu ojcu i zaprasza Kalea do siebie. Nie wie jednak, że chłopak posiada swoją mroczną tajemnicę. Jego dotyk zabija. Przypadkowe spotkanie dwojga młodych ludzi jest tylko początkiem kłopotów, które postawią ich przeciwko Denazen Corporation, potężnej firmie, która wykorzystuje ludzi o niezwykłych umiejętnościach, a co gorsze, na której czele stoi ojciec głównej bohaterki.
    Głowna bohaterka z pozoru wydająca się zapatrzoną w siebie i zarozumiałą nastolatką pod wpływem rozgrywających się wydarzeń szybko musi dojrzeć do podejmowania trudnych decyzji. Przede wszystkim zaś do opieki nad Kalem. Chłopak, będący poniekąd główną męską postacią, choć jest wyszkolonym zabójcą i niebezpieczną bronią Denazen okazuje się nieporadny, jeżeli chodzi o rzeczy oczywiste dla zwykłych śmiertelników i najprostsze ludzkie zachowania. Ratunkiem okazuje się Deznee, jedyna osoba, którą może dotknąć, bez obawy, iż odbierze jej Zycie. Zabieg ten zapewne nikogo nie zdziwi, jak bowiem, możliwy mógłby być wątek romantyczny, gdyby naszych bohaterów oddzielała zabójcza moc Kalea? Choć rosnące między bohaterami uczucie zajmuje ważną część całej historii na szczęście nie przytłacza ono reszty fabuły. Co ważniejsze wątek ten został poprowadzony w sposób inteligentny, pokazując jak początkową euforia Kalea, który po raz pierwszy mógł dotknąć innego człowieka, w dodatku dość atrakcyjną przedstawicielkę płci przeciwnej, przeradza się w głębsze uczucie, oparte na wzajemnym zaufaniu i wsparciu. Nie zabraknie też wątpliwości i rozterek, zarówno po jednej jak i drugiej stronie związku. Tym bardziej, że w myślach Deznee obecny jest jej poprzedni wybranek serce. Mówiąc krótko, fani trójkątów romantycznych z pewnością będą zachwyceni.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  15. Artius
    W czasie wolnym, pomiędzy pochłanianiem kolejnych książek, lubię sięgnąć po jakąś mangę. Te niezobowiązujące komiksy potrafią dać z siebie więcej, niż nawet najlepsza książka. Nie ukrywam, że obserwowałem ten tytuł już od dłuższego czasu, jednak nie miałem możliwości, aby się z nim zapoznać. Na szczęście udało mi się nadrobić zaległości i nie żałuję czasu spędzonego nad tomami mangi autorstwa Tonogai Yoshikiego. Czy czterotomowa manga ?Doubt? zaskoczy czytelnika? Jakie tajemnice kryją się w głowach nieświadomych uczestników chorej gry? Kim naprawdę jest wilk i co kieruje jego poczynaniami? Jeżeli chcecie się tego dowiedzieć, to zapraszam was do lektury mangi ?Doubt? od wydawnictwa J.P. Fantastica.



    Bohaterowie, z którymi przyjdzie nam przeżywać opisywaną przygodę, to typowa, wyciągnięta z realnego życia japońska młodzież. Ten fakt jest niezmiernie ważny, gdyż postacie są do bólu nudne i proste, brakuje im jakiegokolwiek polotu, charakteru, czy też samodzielności. O nich samych nie dowiadujemy się prawie niczego, oprócz nielicznych informacji z przeszłości. Trudno to zinterpretować, jednak jest to jedna z tych historii, w których bohaterowie nie są najważniejszym ogniwem. Ważne, aby wczuwali się w powierzone role i wypełniali bez najmniejszego zgrzytu przypisane zadania. Autor w tej kwestii jest niczym mistrz marionetek, który niezwykle zręcznie steruje swoimi lalkami. Żadne pociągniecie za sznurek nie jest przypadkowe, na co polecam zwrócić szczególną uwagę podczas lektury.
    Wracając jednak do wspomnianych postaci. Podczas lektury tej czterotomowej historii uwidacznia się typowy podział na głównego bohatera i całą resztę pobocznych towarzyszy, którzy dodają jedynie smaczku. Samcem alfa w tym komiksie jest Ryuu, który cechuje się opisywanymi powyżej cechami. Nie wyróżnia się zbytnio ze swojego grona, lecz w jakiś sposób jego osoba dominuje pozostałe. Do zgranej paczki należą także urocza towarzyszka z dzieciństwa Mitsuki, duchowo potężna Haruka, mizerna i nieśmiała Rei, małomówny Eiji, oraz opanowany student Hajime. Żadna z tych postaci nie porwała mnie swoich charakterem, czy zachowaniem. To trochę bolesne, niemniej nie uznaje tego w tym komiksie za minus. To raczej ogromny plus, który uwidacznia się w miarę czytania.
    Historia zawarta na łamach tej mangi jest niezwykle prosta, oczywiście na pierwszy rzut oka. Wszystko kręci się wokół niezwykle popularnej gry ?Rabbit Doubt?, która jest doskonale znana naszym bohaterom. Chodzi bowiem, aby z grupy królików wyłonić jednego fałszywego, który jest przebranym wilkiem. Każda porażka jest surowo karana śmiercią jednego z uczestników. Brutalność i prostota tych zasad zostaje jednak przeniesiona do rzeczywistości, a wtedy nikomu nie jest już do śmiechu. Wybranymi futrzakami zostają nasi bohaterowie, którzy muszą zrobić wszystko, aby odkryć podstępnego kłamcę. Podczas tej niesamowitej rozgrywki widać sporo interesujących pomysłów jakie wykorzystał tutaj autor, chociaż w niektórych miejscach wdarła się standardowa rutyna. Sam pomysł na taką historię jest bardzo ciekawy, jednak jak dla mnie wszystko wyłożyło się na szczegółach. Trochę szkoda, bo lektura w pewnych momentach potrafi przynudzać.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  16. Artius
    ?Życie pod palącymi promieniami słońca w dzień płynie leniwie, ożywia się wieczorem, wybuchając feerią rozrywek. Świat wokół jest kuszący, barwny i tak wyrazisty, że czasem trzeba przymknąć oczy, by nie oślepnąć? - tym krótkim cytatem z okładki można zrecenzować całą książkę w dobitny sposób. Czy jednak nie jest tak, że wypoczynek i dostępne uciechy przyćmiewają nasz umysł, oraz percepcję? Czy w przyjemności można zatracić się jak w najgorszej używce i stracić przy tym życie? Jeżeli jesteście ciekawi odpowiedzi, to zapraszam wszystkich do przeczytania dzieła Arkadija i Borysa Strugackich pt. ?Drapieżność naszego świata?.



    Głównym bohaterem książki jest Iwan Żylin, dawny astronauta, uczestnik wypraw na Marsa Plutona, oraz Almateę. Nie dowiadujemy się o nim zbyt wiele, gdyż jego opowieści nie są potwierdzone w żaden wiarygodny sposób. W każdym bądź razie bohater w moim przekonaniu jest osobą zaradną, co potwierdza się podczas lektury dzieła. Wraz z Iwanem staramy się analizować to, co widzi, świat jest przedstawiony wyłącznie z jego perspektywy, jest on narratorem. Wraz z nim staramy się rozwikłać pewną tajemnicę, której koncepcja w dzisiejszych czasach jest strasznie oklepana i zużyta. Fani książek detektywistycznych bez problemu rozwiążą tą zagadkę po przeczytaniu kilkunastu stron.
    Fabuła książki jest bardziej złożona niż mogłoby się wydawać na samym początku. Nie chodzi mi tutaj o jej wielowątkowość, niepozorne powiązania, szybkość akcji, tylko o jej prawdziwe przesłanie, uniwersalność, oraz filozoficzny aspekt. Muszę szczerze przyznać, że tytuł ten strasznie ?ciężko? się czyta, właśnie przez owy specyficzny charakter jaki posiada. Nie jest to tytuł łatwy dla odbiorcy, pytania odnoszące się naszej przyszłości są naprawdę doskonale dobrane i perfekcyjnie łączą się w fabularną całość. W ciągle rozwijającym się świecie ludziom żyje się coraz łatwiej, a nieograniczone formy relaksu tylko rozleniwiają ludzi, którzy nie potrafią poradzić sobie z nudą. Autorzy w mistrzowski wręcz sposób udzielają odpowiedzi na każde zadane pytanie przez usta naszego bohatera, jego pesymistyczny ton wypowiedzi jest świetnym kontrastem dla raju, w którym przebywa.
    Oryginalne postacie napotkane na naszej drodze, poruszane problemy, stawiane pytania i udzielane odpowiedzi komponują się w bardzo dobre dzieło, które za pomocą autorów staje się strasznie trudne do ogarnięcia. Niestety nie wszystko jest do końca perfekcyjne w tej książce. Według mnie niektóre kwestie są zbyt niejasne dla czytelnika, przez co może się on łatwo zgubić w tym filozoficznym labiryncie. Pomimo wyświechtanego jak na dzisiejsze czasy motywu, autorzy ratują się kamuflażem, oraz zgraniem w pełni przemyślanych dialogów.
    Dalsza część recenzji dostępna na blogu zewnętrznym.
  17. Artius
    ?Doskonały popis możliwości pisarskich osadzony w realiach kultowej gry S.T.AL.K.E.R. Powrót do przeszłości i przedstalkerskiego życia Miszy? - opis z okładki jest naprawdę zachęcający i słowa tym razem nie są rzucone na wiatr. Jak to jednak jest, że zwykły mieszkaniec posiadający wszystko, o czym można zamarzyć, pragnie przedostać się do śmiertelnie niebezpiecznej Zony? Czy zastanawialiście się kiedyś, co kieruje człowiekiem, aby został stalkerem? Czy niebezpieczeństwo w postaci mutantów, radiacji, wojska jest w stanie zmyć znój poprzedniego życia, aby móc ponownie odżyć? Jeżeli tak jak ja jesteście ciekawi odpowiedzi na te pytania, to serdecznie zachęcam do lektury książki Michała Gołkowskiego pt. ?Droga Donikąd?.
    Bohaterem ostatniego tomu trylogii jest stalker poznany we wcześniejszych tomach, czyli Miszka. Tym razem nie jest on ukazany jako wprawny poszukiwacz artefaktów, stały bywalec Zony, tylko jako ?świeżak?. W moim przekonaniu ukazanie poprzedniego życia bohatera, jego drogi do stania się tym, kim jest w uprzednich tomach było niejako pewniakiem ze strony autora. Takie posunięcie w sposób jawny ukazuje nam postać w całej swojej krasie, od początku, aż do końca. Dzięki temu wyjaśniają się też niektóre kwestie, których nie można było doszukać się w poprzednich częściach. Miszka ukazany jest jako szary człowiek, który wraz z narastającymi emocjami przechodzi pełną metamorfozę. Autor konkretnie i bez zbędnych szczegółów przedstawia nam najważniejsze szczegóły, co jest ogromnym plusem, po prostu brak zbędnego owijania w bawełnę.
    Jeżeli chodzi o fabułę, to mogę rzec, że jest naprawdę wyśmienicie. Wątki są naprawdę rzeczowo zbudowane, dodatkowo wyjaśniają wiele kwestii z późniejszego życia stalkera. Opisanie drogi przemiany, z jej wszystkimi aspektami, udało się autorowi świetnie. Miszka nie jest kimś nadzwyczajnym, jest zwykłym śmiertelnikiem, co uświadamia sobie na każdym kroku przebytym za Kordonem. Większość przygód przedstawionych w tytule, to właśnie nauki, wyprawy i ogólne wojaże bohatera po Zonie. Część sprzed przemiany jest bardzo skromna, jednakowo opisana jest tak jak należy. Jak dla mnie taki podział fabularny jest idealny. Skromna przeszłość cywilnego mieszkańca nie wyłania się na pierwszy plan, jednakowo jest dobrym wstępem do dalszej, integralnej opowieści.
    Tym co przykuło moją szczególną uwagę podczas czytania są przypisy występujące na stronach. Przedstawione tam tłumaczenia rosyjskich, bądź białoruskich zwrotów używanych przez inne postacie to strzał w dziesiątkę. Takie zwroty dodają całości specyficznej otoczki, można rzec, że charakteru. Na niektórych stronach jest naprawdę sporo tekstu napisanych za pomocą bukw, tłumaczenie tego ze słownikiem zniszczyłoby zabawę z lektury. Pojedynczych słów można jeszcze próbować domyślić się z kontekstu zdania, jednakowo nie każdy czytelnik miał okazję uczyć się tego języka. Ogromny plus za dodanie takich klimatycznych adnotacji.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  18. Artius
    „Każdy ma czasem ciężki dzień…
    A co, jeśli ktoś ma ciężkie całe życie…?
    Na szczęście karta się odwraca…
    Bóg daje drugą szansę i tak na świat przychodzą droci.”
    Śmierć jest definitywnym końcem dla większości z nas, jednak w pewnych okolicznościach, które zostały wymienione powyżej rodzi się drot. Czy cena za zostanie jednym z nich nie jest zbyt wygórowana? Czy pozytywne aspekty nowego życia mogą być jednocześnie przekleństwem losu? Na te i inne pytanie odpowiedzi znajdziecie w dziele „Drot. Stworzony z nadziei”.  
         Główną bohaterką książki jest Wiktoria Stan. To młoda matka, samotnie wychowująca swoją kochaną córeczkę Amy, mieszkająca u najlepszego przyjaciela Karola. Wiktoria na początku przygody jest bardzo ograniczoną postacią, zdawałoby się szarą myszką żyjącą z dnia na dzień. Jest to jednak silna i pewna siebie kobieta, która pragnie zapewnić przyszłość swojej córce. Po traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa Wiktora wie, że nie jest pospolitą osobą. Nałożenie się na siebie nieszczęśliwych zbiegów okoliczności rozpoczyna interesującą metamorfozę, którą obserwujemy podczas lektury. W trakcie tej przemiany bohaterka zmienia się nie do poznania. Nie chodzi tu wyłącznie o wygląd fizyczny. Jej psychika, czy podejście do życia ulegają diametralnej zmianie na lepsze. Postać Wiktorii przypadła mi do gustu od razu, jednak jej przemiana i wydarzenia związane z jej osobą trochę zatarły pozytywne wrażenia.

         Oprócz Wiktorii na naszej drodze napotkamy wiele interesujących, oraz zaskakujących osobistości. Amy, Karol, droci źli i dobrzy. Ciężko wymienić wszystkich, jednak mogę zapewnić, że każda postać z osobna jest niezwykle ważna dla fabuły. Aby się o tym przekonać, trzeba sięgnąć osobiście po książkę.

         Świat przedstawiony nie jest miejscem zaskakującym, wręcz przeciwnie - to współczesne, dobrze nam znane realia, niczym niewyróżniający się świat, w którym żyjemy na co dzień. Jedynym zaskoczeniem mogą być fragmenty nicości obecne podczas metamorfozy głównej bohaterki. Zwiedzamy jedynie te miejsca, w których obecnie rozgrywa się akcja, brak także obszernych opisów. Jest to niewątpliwy minus, bowiem przydało by się scharakteryzować kilka istotnych miejsc, czy też wydarzeń w bardziej szczegółowy sposób, z pewnością nie zaszkodziłoby to powieści, a wręcz przeciwnie.

    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  19. Artius
    ?Wyścig z czasem w świecie po katastrofie. Stalker Miszka przechodzi na prawy brzeg rzeki ? nigdy wcześniej tak daleko nie zabrnął. Podróż do Serca Zony: Martwe Miasto, Oko Moskwy i czarnobylskie cmentarzysko statków w otoczeniu lasów i bagien. Naprawdę samotny jesteś tylko w ciemności ? wejdź do Zony i poczuj się elementem uniwersum S.T.A.L.K.E.R.a.? - opis jest naprawdę porywający, szkoda jedynie, że mija się on z treścią zawartą w książce. Jeżeli jednak pragniecie dowiedzieć się, co tak naprawdę kryje się na drugim brzegu legendarnej rzeki Prypeć, to zapraszam was do lektury książki Michała Gołkowskiego pt. ?Drugi Brzeg?.

    Autor wkradł się na scenę polskiego świata fantasy z naprawdę wielkim impetem, ukazując wszystkim swoją wizję czarnobylskich pustkowi. Po przebojowym wręcz ?Ołowianym świcie? powraca on z kontynuacją opowieści z Zony. Jako ogromny fan uniwersum S.T.A.L.K.E.R.a nie mogłem oprzeć się i sięgnąłem po ten tytuł z sporą dawką nadziei. Nadzieja okazała się niestety tylko złudzeniem, a sam tytuł strasznie mnie rozczarował.
    Bohaterem opowieści jest znany nam z pierwszego tomu stalker Miszka. Nie licząc wpływu radiacji na umysł, czy też ciało, jest to dokładnie ten sam człowiek, który przypadnie wielu czytelnikom do gustu. Już sam tytuł podpowiada nam, gdzie tym razem autor pokieruje swojego bohatera, ukazując nam przy okazji mroczne i tajemnicze sekrety zamkniętej strefy. Serce Zony ulokowane na drugim brzegu legendarnej rzeki Prypeć to miejsce, do którego mają odwagę zbliżyć się jedynie najdzielniejsi i doświadczeni stalkerzy. Naszym bohaterem nie kieruje wcale chęć zdobycia cennych artefaktów, brawura czy też głupota. Szuka on odpowiedzi na pytania zawarte w swojej głowie, tajemnicze i niepokojące koszmary powoli odbierające zdolności percepcji i kontroli nad własnym ciałem. Aby jednak odnaleźć zagubione odpowiedzi Miszka będzie musiał stawić czoła wielu niebezpiecznym przygodom oraz mutantom, których nikt do tej pory nie spotkał.
    ?Drugi brzeg? posiada wiele pozytywnych cech zawartych w swojej poprzedniczce, ale niestety posiada też wiele wad. Dynamiczna akcja, która nie daje odetchnąć, pierwszoosobowa narracja, czy też oddające klimat Zony smaczki sprawiają, że książka jest naprawdę zwarta i treściwa. Niestety w moim przekonaniu to jedyne elementy, które mogą podobać się w tej pozycji. Fabuła zawarta na stronach jest przewidywalna do bólu, nie wspominając nawet o zakończeniu, które jest po prostu najsłabszym punktem książki. Mam tylko skromną nadzieję, że autor nie ma zamiaru przekładać jakości nad ilość, gdyż taka droga jedynie może zniszczyć takie wspaniałe uniwersum. Dodatkowo umieszczenie takiej postaci jak Szahid, a także otoczki ?islamskiego? bojownika w Zonie jest dla mnie niesmacznym żartem. Wiadomo, że w dzisiejszych czasach rozprzestrzenianie się tej kultury jest widoczne na skalę masową, ale czy musiała ona dotrzeć i do strefy zamkniętej?
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  20. Artius
    Literatura podobnie jak rzeka zawiera w sobie wiele składowych, które tworzą jedną całość. Każdy gatunek literacki posiada rzeszę oddanych fanów, jednak niektóre z nich, w dzisiejszych czasach, mogą być skazane na porażkę. Czy książka traktująca o wierze napisana przez religijną osobę jest w stanie wybić się ponad inne tytuły i nurty? Czy nisza w której operuje autor nie okaże się zbyt wąska? Czy globalny konsumpcjonizm i zmieniające się trendy mogą zaszkodzić takiej pozycji? Jeżeli zastanawiacie się czasami nad istotą życia, wiarą, duchową stroną jestestwa to serdecznie zapraszam do lektury dzieła Tomasza Dostatniego pt. ? Duchowe Wędrowanie?.




    ?Duchowe Wędrowanie? to nic innego jak zbiór osobistych tekstów ojca Tomasza Dostatniego, które zostały zebrane w całość i wydane z okazji 25. rocznicy święceń kapłańskich. Eseje z którymi będziemy mieli do czynienia ukazały się na łamach różnorakich czasopism w latach 2005 ? 2015. Całość została podzielona na specyficzne kategorie tematyczne, które skupiają w sobie 39 podrozdziałów. ?Wiara i niewiara?, ?Mozaika żywych ludzi?, ?Sztuka bycia samemu?, ?Trampolina do nieba? oprowadzają czytelnika pośród zebranych tutaj, różnorakich i zmuszających do refleksji tekstów.
    Żeby żaden z czytelników nie poczuł się pokrzywdzony muszę w tym miejscu wspomnieć, że to typowy zbiór, w którym część pozycji jest lepsza, a część gorsza. Nie oznacza to jednak, że całość nadrabia kilkoma utworami. Wszystko zależy od indywidualnych przemyśleń, punktu widzenia na omawiane sprawy, a także stopnia naszego uduchowienia. To zbiór zarówno dla weteranów gatunku jak i szarego czytelnika, gdyż jak już wspomniałem wyżej wszystko jest uzależnione od naszego ?ja?.



    Pomimo, że nie szczególnie interesuję się taką tematyką, to wiele z przemyśleń ojca Tomasza utkwiło mi w głowie. Lektura pozwoliła mi na spokojne przemyślenie wielu istotnych kwestii związanych tak naprawdę z osobistym życiem. Nie chodzi tu jedynie o sferę duchową, ale też i o fizyczną, gdyż są one ze sobą bezpośrednio powiązane. Lektura umożliwiła mi zwrócenie uwagi na rzeczy, które do tej pory negowałem, lub ich po prostu nie dostrzegałem. Emocje, istota życia duchowego, wiara, otaczające nas osoby, to kwestie z którymi musimy radzić sobie codziennie, jednak nie zawsze jesteśmy w stanie ujrzeć całości przez pryzmat ?fizycznego? życia.
    Parę słów pragnę także poświęcić samemu wydaniu tego zbioru, gdyż jest o czym napisać. Po pierwsze szata graficzna prezentuje się bardzo dobrze, jest świetnie stonowana i dobrana do przedstawionej tematyki. Okładka ze skrzydełkami, jakość oprawy, czy też liczne fotografie zawarte w środku to drobne szczegóły, które składają się tak naprawdę na końcową ocenę i wpływają na komfort czytania.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  21. Artius
    DUFF to, jak dowiadujemy się na samym początku książki Kody Keplinger ?Duff. Ta brzydka i gruba?, termin odnoszący się do brzydkiej, grubszej koleżanki, stanowiącej tło dla grona bardziej atrakcyjnych osób, które dzięki swojemu DUFF mogą lepiej wypadać na przyjęciach i imprezach. Bianca, główna bohaterka, przez przypadek odkrywa, że sama jest tytułowym DUFF-em i postanawia zmienić swoje życie. Co z tego wyniknie? Przekonajcie się sami.
    Bianca to cyniczna i inteligentna dziewczyna, która nie przejmuje się zbytnio swoim wygładem zachowując dzięki temu swobodę i uczucie wolności oraz indywidualności, które bardzo sobie ceni. Ma dwie wspaniałe przyjaciółki, dobrze uczy się w szkole i wie czego chce w życiu. Pełnię szczęścia burzy dziewczynie jedno słowo ?DUFF?, które pada z ust szkolnego playboya - Wesley Rusha, który licząc na bliższy kontakt z jej atrakcyjnymi koleżankami przysiada się do niej na jednej ze szkolnych imprez. Zapewne każdy czytelnik wie, że każda szkoła rządzi się swoimi prawami, a hierarchia wśród uczniów, nawet jeżeli nie chcemy tego przyznać potrafi nieźle dokopać, szczególnie wtedy, gdy przylgnie do nas niezbyt pozytywna etykieta. Za sprawą jednego słowa Bianca zaczyna wątpić w szczerość osób, z którymi przebywa, a to tylko początek jej kłopotów.
    ?DUFF? to pozycja przeznaczona dla młodzieży, opisująca szkolne przygody i problemy rodzinne głównej bohaterki. Jednak z pozoru schematyczna i przewidywalna fabuła kryje w sobie coś więcej. Autorka poprzez z pozoru banalną historię dla nastolatek porusza taki problemy jak rozwód, osamotnienie, brak możliwości rozmowy o problemach z najbliższymi, a tym samym brak wsparcia od osób, na które najbardziej liczymy, alkoholizm, czy chociażby ocenianie ludzi po pozorach i niekiedy bezmyślne i bezlitosne przypinanie do nich krzywdzących opinii i określeń, a co za tym idzie odrzucenie przez grono rówieśników, a to tylko początek dość długiej listy.
    Jak w większości książek dla nastolatek nie trudno się domyślić, że także tutaj główną role i pierwsze skrzypce w fabule gra romans łączący głównych bohaterów ? Bianci i wspomnianego ? Wesleya. Pojawi się także wątek miłosnego trójkąta, na szczęście jednak posłuży on nie, jako element służący do opisów rozchwiania emocjonalnego bohaterki, a raczej będącego swojego rodzaju ucieczką od problemów, jakie ją dotykają.
    Mimo wielu trudnych tematów, jakie zostają poruszone w ?DUFF?, całą historię charakteryzuje lekkość i dynamiczność, jaką zyskuje książka dzięki wyrazistej narracji. Nie należy także zapominać, że mamy tutaj tak naprawdę do czynienia z komedią, a nie dramatem. Dzięki oryginalnej bohaterce i jej ciętemu językowi nie sposób się nudzić, a jej uwagi i spojrzenie na niektóre sprawy potrafi rozbawić do łez.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  22. Artius
    Kontynuujemy przygodę z jednym z najsławniejszych dzieł z gatunku fantasy - trylogią "Władca Pierścieni" J.R.R Tolkiena. Serdecznie zapraszamy do lektury recenzji drugiego tomu zatytułowanego "Dwie Wieże".




    Drużyna Pierścienia zostaje rozbita. Po stracie Gandalfa oraz Boromira morale członków wyprawy spadają, jednak mimo utraty towarzyszy Frodo, z nieodłącznym Samem, kontynuują wyprawę ku Górze Przeznaczenia. Meriadok i Peregrin trafiają do niewoli, schwytani przez bezlitosnych orków, pędzących przez stepy Rohanu, nie wiedzą, że ich tropem wyruszyli pozostali członkowie Drużyny - elf Legolsa, krasnolud Gimli i człowiek Aragorn. Jednak czy uda im się uratować przyjaciół zanim Ci wpadną w łapy władcy Isengardu. Nie wszystko jednak pójdzie tak jak tego oczekiwali bohaterowie, a czytelnik wraz z nimi będzie mógł spotkać jeźdźców Rohanu, zapuścić się w głąb puszczy Fangorn, gdzie żyją Entowie oraz w wiele innych niezwykłych miejsc. Mówiąc krótko czeka nas jeszcze więcej przygód niż podczas lektury pierwszego tomu. Całość nabierze także dużo mroczniejszego i cięższego klimatu, nie tylko za sprawą brzemienia jakim jest Jedyny Pierścień i bliskości Mordoru.
    Świat Śródziemia nadal zachwyca, pomimo tego iż odkrywa przed czytelnikiem również swoje mroczniejsze oblicze, w postaci miejsc pod władzą sił zła oraz tych, które uległy zniszczeniu zmiecione powiększająca się potęgą mroku. Jednak nawet w otaczających bohaterów ciemnościach, przeżywanych przez nich chwil zwątpienia, samotności i grozy, nie zapominają oni o solidarności oraz wierności przyjaciołom.
    Podczas lektury drugiego tomu czekają na nas epickie bitwy, od których będzie zależał los całego Śródziemia. Niezwykły opis bitwy pod Helmowym Jarem, relacjonowany przez bohaterów w trakcie walk, czy relacja z wydarzeń pod Isengardem z pewnością pozostaną na długo w pamięci każdego czytelnika.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  23. Artius
    ?Średniowieczni detektywi na tropie nowych zbrodni!? ? zmienione hasło, które nie porównuje książki z innymi pozycjami rzuciło się w moje oczy na samym początku. Nie jest aż tak stanowcze i nachalne jak poprzednie, lecz potrafi przykuć wzrok. Tym razem nie są to obietnice, których spełnienie jest niemożliwe, o nie. O dziwo hasło w czerwonej wstędze jest pełnoprawną zapowiedzią wydarzeń, które czekają nas podczas lektury. Czy Hugo z Tarsu wraz z Tankredem rozwikłają mroczną zagadkę? Czy przedstawiona zbrodnia jest dziełem szaleńca, czy geniusza? Jak Tankred zareaguje na skrywane przed nim historie. Jeżeli pragniecie się tego dowiedzieć, to zapraszam serdecznie do lektury drugiego tomu ?Rycerzy Sycylii? zatytułowanego ?Dzicy Wojownicy?.



    Podobnie jak w poprzednim tomie wiodącymi postaciami tej książki jest duet mistrza i ucznia, czyli Hugo z Tarsu, oraz Tankred. To oklepane połączenie zyskuje tutaj nieco blasku, powiedziałbym, że jest zupełnie odmienione. Autorka zmieniła trochę koncepcję, gdyż omawiane postacie zyskały nieco charakteru, oraz życia. Brak już nieznośnego efektu manekina, czy kukły. Na pierwszy rzut oka można nie dostrzec tej metamorfozy, lecz podczas lektury wszystko się zmienia. W tym miejscu zaryzykuję stwierdzenie, że postacie te pozbyły się problemów wieku dziecięcego. Osobiście polubiłem tych średniowiecznych detektywów, gdyż ich głębia zaczęła wychodzić na pierwszy plan. Szkoda, że nie można było tak uczynić już w pierwszym tomie, jednakowo pochwalam każdą poprawę.
    Kilka słów pragnę poświęcić postaciom pobocznym, gdyż na tym polu zmierzymy się z zupełnie innymi osobami niż poprzednio. Nie muszę chyba ukrywać, że przyjdzie nam spotkać się ze starymi znajomymi, lecz ich imion nie ujawnię. Po co psuć niepotrzebnie zaskoczenie. Autorka przedstawiła nam całkiem pokaźną gromadkę postaci, z czego większość nadal jest wyłącznie kukłami, które mają wykonać polecone zadanie. Ogromna szkoda, gdyż kilka z nich ma wielki potencjał na coś więcej, a tak wszystko zostało zmarnowane. Przykro mi, że pozytywne zmiany dotknęły wyłącznie głównych bohaterów. Być może autorka nie chciała zmieniać wszystkiego na raz, lecz to nie tłumaczy takiej postawy.
    Świat przedstawiony, który będziemy przemierzać wraz z bohaterami jest istnym arcydziełem. To rzetelnie odtworzone średniowiecze z wszystkimi jego aspektami. W tej kwestii ciężko się do czegoś przyczepić, bowiem opisy i wyjaśnienia genialnie obrazują nam wydarzenia. Autorka trzyma tutaj bardzo wysoki poziom, wielu pisarzy mogło by się tutaj sporo nauczyć. Niemniej nie każdemu może się to podobać, wszystko jest wyłącznie kwestią indywidualnego gustu. Osobiście cenie sobie taką prezentację świata, jest bardzo wygodna i przyjemna w odbiorze.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  24. Artius
    „Klara od zawsze czuła, że nie pasuje do swojego świata. Odkąd sięga pamięcią, targała nią tęsknota, której nie potrafiła wyjaśnić. Pewnego dnia otrzymuje od losu szansę poznania swojego prawdziwego pochodzenia. Zanim jednak dowie się, jakie jest jej przeznaczenie, będzie musiała stanąć przed śmiertelnym niebezpieczeństwem i walczyć o tych, których kocha. Przyjdzie jej również na nowo poznać siebie i dowiedzieć się rzeczy, o których nie odważyłaby się śnić.” – opis z okładki przedstawia to, co nas czeka podczas lektury. Czy zbyt rozległy pomysł przerośnie możliwości autorki? Jak do tego wszystkiego ma się sam tytuł książki? Gdzie w tym wszystkim mają swoje miejsce smoki? Na te, oraz inne pytania odpowiedzi znajdziecie w dziele Klary Miszczyk pt. „Dziedzictwo Smoka”.  

        Główną bohaterką książki jest, wspomniana na wstępie, dziewczyna o imieniu Klara. Poznajemy ją od pierwszych stron dzieła jako najzwyklejszą na świecie nastolatkę, jednak żyjącą w przekonaniu, że jest inna od swoich rówieśników. Nie chodzi tutaj o cechy fizyczne, czy psychiczne, tylko o nieuniknione przeznaczenie. Młoda dziewczyna bardzo szybko przechodzi swoją pierwszą metamorfozę, więc o jej normalnym życiu nie dowiadujemy się zbyt wiele, skupiając się na ukrytym w niej potencjale. Po przeniesieniu się do nieznanego świata Klara staje się zagubioną osobą, jednak dziwnym trafem niczego się nie boi, co więcej szybko staje się popularna. Po serii późniejszych wydarzeń bohaterka przechodzi jeszcze dwie znaczne przemiany. Od zwykłej nastolatki, po niczego nieświadomą władczynię, aż po… Nie zdradzę o co chodzi, żeby nie psuć Wam zabawy z lektury, jednak to naprawdę zbyt wiele jak na jedną postać. Klara nie przypadła mi do gustu przez swoją monotematyczność i wyjątkowo ograniczone podejście do otaczającego świata. Chęć pomocy wszystkim i uszczęśliwianie otaczających istot jest zbyt lukrowe, przynajmniej jak dla mnie. Poza tym autorka zaprzepaściła naprawdę mocny motyw, który został jedynie szczątkowo przedstawiony w książce.

        Oprócz Klary na naszej drodze napotkamy wiele dziwnych stworzeń, a także ludzi. Prócz rodziny i bliskich dziewczyny przyjdzie nam się zmierzyć z mitycznymi zwierzętami, chochlikami, elfami, a nawet demonami. To całkiem pokaźna mieszanina, w której znajdziemy również magów. Na szczęście nie wszyscy są tutaj dobrzy, lecz Ci źli tak naprawdę kiepsko udają czarne charaktery. Po raz kolejny na pierwszy plan wyłania się motyw dobroci. Kolejnym minusem jest brak szczególnie zapadających w pamięci postaci.

        Świat po jakim przyjdzie nam się poruszać został podzielony na dwie części. Pierwszą z nich jest normalny świat ludzi, z którego pochodzi Klara, oraz bajeczna kraina, w której dzieje się lwia część wydarzeń. Ani jedna, ani druga strona nie zachwyca opisami, niemniej wszystko trzyma się raźnie całości. Brak innowacyjnych pomysłów trochę mnie zasmucił, gdyż autorka tak naprawdę nie przedstawiła niczego nowego. Świat pomimo swojego ogromu jest dosyć płaski i sztampowy, a można było wykorzystać jego potencjał na kilka różnych sposobów.
     

    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
×
×
  • Utwórz nowe...