Skocz do zawartości

Artius

Moderatorzy
  • Zawartość

    7050
  • Rejestracja

  • Wygrane dni

    2

Wpisy blogu napisane przez Artius

  1. Artius
    ?Boss Monster to prawdziwie szalona mieszanka strategicznej i przygodowej gry karcianej inspirowana klasycznymi grami wideo. Czy jesteś wystarczająco złym typem, aby zostać największym bossem?? ? niezwykle interesujący fragment opisu skusił mnie do sięgnięcia po ten tytuł. Czy obietnice zawarte w nim w połączeniu ze świetną oprawą wizualną porwą każdego gracza? Czy budowanie własnego lochu za pomocą kart ma dzisiaj sens? Jeżeli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania, to zapraszam was do lektury recenzji gry ?Boss Monster?, od wydawnictwa Trefl.




    Boss Monster to nietypowa gra karciana, której tematem przewodnim jest budowanie podziemi. Nie, nie przejęzyczyłem się. Gra ta bowiem odchodzi od utartego schematu eksploracji lochów i pokonania złego potwora. Tutaj to my jesteśmy na końcu podziemi i to nas muszą pokonać. Aby nie wprowadzać większego zamieszania, zacznijmy od początku.



    Zasady zwycięstwa na pierwszy rzut oka wydają się banalnie proste. Celem każdego z graczy jest zebranie 10 dusz, które zdobywa się poprzesz anihilację wrogich bohaterów wkraczających do czeluści naszych lochów. Co ważne trzeba uważać, aby przy okazji samemu nie zostać zabitym. Prosty loch, stos kart, mrowie bohaterów. Dla niektórych może to brzmieć zbyt banalnie, lecz niech nie zmylą was pozory. Ta gra jest bardziej rozbudowana niż się wydaje.



    Dostępne karty zostały podzielone na kilka kategorii, z czego każda rządzi się swoimi prawami. Tak więc mamy karty bossów, komnat, czarów, bohaterów i legendarnych bohaterów. Na początku rozgrywki każdy z graczy startuję z jedną, losową kartą bossa, pięcioma kartami komnat i dwoma kartami zaklęć. Z tego szaleńczego zestawu początkowego musimy odrzucić 2 kartoniki, aby móc zacząć budowę osobistej fortecy. Aby nie zanudzać was szczegółami od razu powiem, że wszystko jest przejrzyście sformułowane w instrukcji. Chodzi mi oczywiście o jej pełną wersje, gdyż skróconą radzę stosować jedynie jako szybką ściągawkę.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  2. Artius
    Magiczne światy w dalszym stopniu cieszą się ogromną popularnością. W końcu kto nie chciałby zostać czarodziejem, magiem czy inną osobą, która poznała arkana sztuki magicznej? Kto z nas nie czekał na swój własny list do Hogwartu? Nazwa owej magicznej szkoły nie pojawia się tutaj przypadkowo, bowiem za sprawą wyobraźni dwóch świetnych autorek: Holly Black i Cassandry Clare przyjdzie nam udać się do równie niezwykłej szkoły, gdzie kształcą się młode pokolenia obdarzonych mocą dzieci. Co jednak gdy głównym bohaterem zostanie osoba, która za wszelką cenę pragnie uciec z powrotem do swojego normalnego, cudownie zwyczajnego życia? Serdecznie zapraszam do lektury recenzji pierwszego tomu „Magisterium”.  
     
    „Ogień chce płonąć,
    Woda chce płynąc,
    Powietrze chce się unosić,
    Ziemia chce wiązać,
    Chaos chce pożerać.”
        Callum Hunt od dziecka wychowywany był w strachu przed magią. Opiekujący się chłopcem ojciec, który panicznie bał się, że jego obdarzone magicznymi mocami dziecko, tak jak on niegdyś, trafi do podziemi Magisterium – szkoły, gdzie młode pokolenia uczono władać i kontrować pięć żywiołów: ogień, wodę, powietrze, ziemię i chaos, robił wszystko by wpoić ten strach również swojemu synowi. Gdy nadszedł dzień Próby Żelaza, magicznego testu, na podstawie, którego wybierano nieliczną grupkę dzieci, która miała zacząć pobierać naukę tajników magii, Call robił wszystko by go oblać. A jednak mimo najszczerszych chęci i najgorszego wyniku trafia tam, gdzie nie chciał być. Co zwycięży w chłopcu: chęć ucieczki do normalnego życia, czy może nowo odkryte umiejętności i możliwości jakie daje magia? Czy Magisterium okaże się miejscem z koszmarów, czy wręcz przeciwnie chłopak zacznie wątpić w rzekome prawdy wpajane mu od małego? Na te i wiele innych pytań odpowiedzi czekają w podziemnych korytarzach szkoły czarów.  
        Poza Callem największa uwaga została skupiona na jego „kompanach” i przyjaciołach: Aaronie i Tamarze - choć nie dorównują oni głównemu bohaterowi, stanowiącemu najciekawszą postać w całej książce. Odrzucony przez rówieśników, kaleki chłopak, pragnący za wszelką cenę odrzucić magię ze swojego życia stanowi trzon historii, ale i postać, której po prostu nie da się nie lubić. Cała reszta bohaterów stanowi do niego dodatek, bądź determinuje w jakimś stopniu jego akcje. Niestety co za tym idzie, choć każdy ma do opowiedzenia swoja historię, wypadają one bladziej, niż pełen tajemnic chłopak.  
        Magisterium to szkoła magii, o której nie dowiadujemy się zbyt wiele. Położona pod ziemią, stanowiąca istny labirynt korytarzy i niezwykłych wydrążonych w skałach i ziemi sal, z pewnością jest miejscem równie niesamowitym co magicznym. Niestety wraz z bohaterami historii nie poznamy zbyt wielkiego obszaru szkoły. Praktycznie większość akcji zamyka się w tym samych korytarzach, pokoju trójki bohaterów i jednej sali lekcyjnej. Autorki nie wykorzystały w pełni potencjału jaki dawała im magiczna szkoła, jednak wynika to również ze sporych ograniczeń nałożonych na pierwszorocznych czarodziejów i pozostaje mieć nadzieję, że przyjdzie nam poznać Magisterium lepiej w kolejnych tomach.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.  
  3. Artius
    Kontynuujemy przygodę z jednym z najsławniejszych dzieł z gatunku fantasy - trylogią "Władca Pierścieni" J.R.R Tolkiena. Serdecznie zapraszamy do lektury recenzji drugiego tomu zatytułowanego "Dwie Wieże".




    Drużyna Pierścienia zostaje rozbita. Po stracie Gandalfa oraz Boromira morale członków wyprawy spadają, jednak mimo utraty towarzyszy Frodo, z nieodłącznym Samem, kontynuują wyprawę ku Górze Przeznaczenia. Meriadok i Peregrin trafiają do niewoli, schwytani przez bezlitosnych orków, pędzących przez stepy Rohanu, nie wiedzą, że ich tropem wyruszyli pozostali członkowie Drużyny - elf Legolsa, krasnolud Gimli i człowiek Aragorn. Jednak czy uda im się uratować przyjaciół zanim Ci wpadną w łapy władcy Isengardu. Nie wszystko jednak pójdzie tak jak tego oczekiwali bohaterowie, a czytelnik wraz z nimi będzie mógł spotkać jeźdźców Rohanu, zapuścić się w głąb puszczy Fangorn, gdzie żyją Entowie oraz w wiele innych niezwykłych miejsc. Mówiąc krótko czeka nas jeszcze więcej przygód niż podczas lektury pierwszego tomu. Całość nabierze także dużo mroczniejszego i cięższego klimatu, nie tylko za sprawą brzemienia jakim jest Jedyny Pierścień i bliskości Mordoru.
    Świat Śródziemia nadal zachwyca, pomimo tego iż odkrywa przed czytelnikiem również swoje mroczniejsze oblicze, w postaci miejsc pod władzą sił zła oraz tych, które uległy zniszczeniu zmiecione powiększająca się potęgą mroku. Jednak nawet w otaczających bohaterów ciemnościach, przeżywanych przez nich chwil zwątpienia, samotności i grozy, nie zapominają oni o solidarności oraz wierności przyjaciołom.
    Podczas lektury drugiego tomu czekają na nas epickie bitwy, od których będzie zależał los całego Śródziemia. Niezwykły opis bitwy pod Helmowym Jarem, relacjonowany przez bohaterów w trakcie walk, czy relacja z wydarzeń pod Isengardem z pewnością pozostaną na długo w pamięci każdego czytelnika.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  4. Artius
    Czytanie to nie tylko bardzo ważna umiejętność, ale także droga do niezwykłych historii, nowych światów, a także sposób na przekazywanie ważnych wartości poprzez historie i losy bohaterów, które śledzimy na kartach książek. Dlatego ważne jest, żeby promować czytelnictwo i zachęcać do czytania książek od najmłodszych lat. ?Czytam sobie? to seria od wydawnictwa Egmont, to trzypoziomowy program do nauki czytania, zaczynając od tych początkujących do już nieco bardziej zaawansowanych. Poniżej przedstawiamy książkę z serii, która lubią zarówno mali jak i duzi ? ?Star Wars?.



    ?Droga Mocy?, to krótka historia o tym jak Luke Skywalker pobierał nauki od mistrza Yody na bagnistej planecie Dagobah. Książka zawiera kolorowe ilustracje i krótkie zdania składające się z 23 podstawowych głosek. Ma to ułatwić naukę czytania, tak samo jak pojedyncze wyrazy, dzięki którym można ćwiczyć głoskowanie. Dodatkowo w skrzydełkach okładki ukryte są zadania i pytania, które należy zadać dziecku po skończonej lekturze, w celu sprawdzenia jak poradziło sobie z tekstem. Nagrodą zaś są zamieszczone na końcu naklejki i ?Dyplom sukcesu?.






    Całość, jak widać, wygląda bardzo ładnie. Papier jest dobrej jakości, kolory żywe i z pewnością przyciągną one uwagę dziecka, tak samo jak wspominane wyżej dodatkowe elementy w postaci naklejek i dyplomu. Autorce udało się więc połączyć przyjemne z pożytecznym i nauka czytania w takiej formie z pewnością przypadnie dzieciom do gustu. Co więcej będą się przy tym dobrze bawić.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  5. Artius
    ?Gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie, świat, w którym baśń ta dzieje się? ? ten krótki fragment znanej piosenki w sposób ekstremalnie minimalistyczny streszcza ten tytuł. Ukryta przed oczyma całego świata wyspa staje się nagle wspólnym tematem rozmów wybranej garstki osób. Czy znajduje się na niej coś, czego może obawiać się ludzkość? Czy znane z filmów, literatury, a także pradawnych wierzeń żywe trupy istnieją naprawdę? Czy apokalipsa zombie może się ziścić? Jeżeli pragniecie znaleźć odpowiedzi na powyższe pytania, to serdecznie zapraszam do lektury książki Oysteina Stenea pt. ?Wyspa Zombie?.




    Głównym bohaterem tej powieści jest rozbitek, którego imię pozostaje dla nas tajemnicą. Na samym początku nie wiemy o nim praktycznie niczego. Skąd wyruszył, jak się tu znalazł, kim był, czym się zajmował. Te podstawowe kwestie nie zostają wyjaśnione, co nadaje mu sporej dawki tajemniczości. Wraz z biegiem wydarzeń nasz bohater zostaje uświadomiony i otoczony niezbędnym pakietem opiekuńczym. Jako nowy mieszkaniec Labofnii otrzymuje on schronienie, opiekę, a także imię. Po tych skrzętnie opisanych wydarzeniach bezimienny rozbitek przechodzi prawdziwą metamorfozę. Od tej pory naszym przewodnikiem będzie Johannes van der Linden. Przemiana następuje wręcz błyskawicznie. Zatracone zdolności motoryczne zostają zręcznie wyuczone, praca staje się obowiązkiem. Osobnik ten upodabnia się do człowieka. Osobiście Johannes przypadł mi do gustu. Nie jest to niezniszczalny bohater walczący z niesprawiedliwością świata, zły opryszek starający się skraść największe sekrety państw. To pierwszy na świecie żyjący wśród umarłych.
    Kilka słów pragnę poświęcić pozostałym postaciom, które napotkamy na naszej drodze. Na tym polu nie jest tragicznie, chociaż autor zaliczył kilka błędów. Większość pobocznych postaci to zwykłe kukły wypełniające swoje zadania. Nie ma w tym nic złego, szczególnie, iż pasuje to do charakteru tej powieści. Wszystko jest zaprogramowane, a wykonywane przez bandę truposzy. Niestety minimalizm pewnych osób źle odbija się na całości. Nie oczekuje od nich nie wiadomo jakich cudów, jednak brak polotu, szczątkowego charakteru, czy też woli sprawia, że całość czyta się nijako. Trochę szkoda, gdyż poprawienie kilku kwestii związanych z tymi osobnikami zwiększyło by komfort odbioru.
    Świat po którym przyjdzie nam się poruszać jest strasznie ograniczony, co o dziwo w tym wypadku nie jest wadą. Głównym miejscem większości akcji jest wyspa Labofnia, która znajduje się pośrodku oceanu Atlantyckiego. Nie ma jej na żadnej mapie, nie figuruje w żadnym spisie, krótko mówiąc w ogóle nie istnieje. Kilka epizodów rozgrywa się poza nią, co umożliwia nam odetchnięcie od tego parnego klimatu wyspowego. Jej tajemniczy mieszkańcy odróżniają się od ludzi pod wieloma względami. Niższa temperatura ciała, słaby puls, powolna przemiana materii, brak oddechu, zamiłowanie do ludzkiego mięsa. To ciekawe połączenie wydaje się być nam znajome z innych powieści, lecz w tym wypadku jest zupełnie inaczej.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  6. Artius
    Prezentujemy wielki finał trylogii J.R.R Tolkiena. Serdecznie zapraszamy do lektury recenzji trzeciego tomu "Powrót króla". Zapewniamy, że czeka na Was moc emocji. Jedna z tych lektur, które wciągają bez reszty i aż żal odkładać je na półkę.




    Rozpoczyna się Wojna o Pierścień. To jedno zdanie zdradza czytelnikowi praktycznie wszystko, co go czeka w finałowym tomie. Nadszedł czas wielkich bitew i poświęceń w imię wyższej sprawy, jaką niewątpliwie są losy całego Śródziemia. Ciemność rośnie w siłę i nie cofnie się przed niczym, żeby odzyskać utraconą potęgę. I choć w wielkiej bitwie na polach Pelennoru ginie król Rohanu i Wódz Upiorów, nie jest to koniec walk. Najważniejsza z nich rozegra się tam, gdzie bohaterowie nie mają najmniejszych nadziei na zwycięstwo. Aragorn prowadzi armię aż pod Czarną Bramę, chcąc odwrócić uwagę Władcy Ciemności od poczynań Forda, który jest coraz bliżej Góry Przeznaczenia. Brzemię, jakim jest Jedyny Pierścień, nie daje o sobie zapomnieć nawet na chwilę. Rodzi się pytanie, czy Powiernik da radę sprostać powierzonej mu misji.
    I choć zakończenie dla nikogo nie będzie zaskoczeniem akurat w przypadku tej trylogii nie ma to najmniejszego znaczenia. Przy książkach pana Tolkiena nie sposób się nudzić, a "Władca Pierścieni" jest tego najlepszym i chyba najsłynniejszym przykładem. Jedyne, do czego można mieć żal, to do tego, że "Powrót króla" kończy naszą przygodę z Bractwem Pierścienia. Jednak ich los, tak jak i niezwykły język, jakim operuje pisarz pozostaną z czytelnikiem na długo po zakończeniu przygody.
    Tom, jak nietrudno się domyślić po poprzednich recenzjach, pochodzi z nowego wdania, które ukazało się niedawno nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka. Ciemne okładki z ilustracjami pięknie oddającymi klimat każdego tomu bardzo ładnie komponują się razem na półce. Nowe wydanie z pewnością będzie cieszyć oczy wielu fanów fantastyki i nie tylko.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
  7. Artius
    Początki jak i rozstania bywają bardzo trudne. Pisząc te słowa nie mogę uwierzyć, że zakończyłem ten cykl wraz z Rolandem i jego Ka ? Tet. Zew Mrocznej Wieży przyciągał nas coraz bardziej z każdą przeczytaną stroną, aż w końcu znaleźliśmy się przed jej obliczem na polach Can'-Ka No Rey. Czy ostatnie piętro Mrocznej Wieży jest puste? Czy rewolwerowiec odnajdzie to, czego szukał przez całe swoje życie? Czy po drodze poświęci kolejnych towarzyszy podróży? Czy nieobliczalne Ka potoczy się dalej i zatoczy pełne koło? Czy zadanie Mordreda zostało wypełnione? Jeżeli pragniecie otrzymać odpowiedzi na powyższe pytania, to zapraszam do lektury ostatniego tomu cyklu ?Mroczna Wieża?. Radzę mieć oczy dookoła głowy, bowiem ?Sir Roland pod Mroczną Wieżą stanął?.






    Kończąc ten niesamowity cykl autor musiał w końcu coś zrobić z bohaterami naszego byłego Ka ?Tet. Jego skład co prawda pozostaje bez zmian, jednak na naszej drodze napotkamy kilka interesujących osób, a nawet znajomych z poprzednich tomów. Roland jako główny bohater przechodzi kilka istotnych zmian, nie tylko fizycznych, ale i duchowych. W pewnych momentach staje się bardziej ludzki, uczuciowy, lecz wszystko to jest sprytną zasłoną dymną. Pomimo wylanych łez i przelanej krwi dla naszego rewolwerowca liczy się tylko jedno. Dotarcie do Mrocznej Wieży i Karmazynowego Króla.
    Zmiany dotyczą wszystkich znanych nam postaci, które podróżują ku wspólnemu celowi. Eddie, Jake, Ej, oraz Susannah nie ukrywają swoich uczuć, czasami wątpią czy uda im się ujrzeć Mroczną Wieżę. Nie ma w tym nic dziwnego, biorąc pod uwagę co już przeżyli do tej pory. Nie chcąc zdradzić zbyt wielu tajemnic, mogę jedynie napomnieć, że nie wszyscy dotrą do końca zakładanej wyprawy. Osobiście w tych momentach łzy leciały mi po policzkach, gdyż zaprzyjaźniłem się z bohaterami, a utrata jednego z nich szczerze mnie zabolała. Wiedziałem, że w końcu tak się stanie, jednak podświadomie nie dopuszczałem do siebie takiej możliwości.
    Wśród zapowiedzianych, nowych postaci odnajdziemy wiele, interesujących person, z Karmazynowym Królem na czele. Szkoda, że autor poskąpił informacji na jego temat, lecz w dłuższej perspektywie czasu było to oczywistym zagraniem. Spora nuta tajemnicy okrywająca jego osobę nadaje całości niesamowitego charakteru, sprawia, że nasza wyobraźnia sama kreuje jego obraz. Wiele momentów przyjdzie nam spędzić również z Mordredem, którego poznaliśmy w poprzednim tomie. O jego osobie też niewiele wiemy, jak dla mnie była to najsłabsza postać w całej serii. Wielka szkoda, gdyż cała zaplanowana zemsta rozgrywa się w przeciągu kilku zdań. Równie dobrze mogło by go nie być, a całość nie straciłaby impetu. Z drugiej strony ta postać nadawała całości sporej dozy grozy, gdyż w powietrzu wisiało widmo nieuniknionego ataku.
    Aby nie wymieniać tutaj wszystkich napotkanych postaci, wspomnę jeszcze tylko o jednej. Jest nim nasz stary i dobry znajomy Sheemie Ruiz, którego spotykamy po raz pierwszy w Mejis. Jego rola w tym tomie jest kluczowa. Bardzo się zdziwiłem z tego spotkania, bowiem od tamtych wydarzeń minęło wiele czasu, chociaż tego nie mogę być pewny. Chłopak pomaga Rolandowi z ogromną przyjemnością, za co przyjdzie mu zapłacić życiem. Jego niesamowite zdolności są ukrywane i tylko dzięki nim udaje się dotrzeć do Mrocznej Wieży.
    Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
×
×
  • Utwórz nowe...