-
Zawartość
7050 -
Rejestracja
-
Wygrane dni
2
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Artius
-
Problem rozwiązany, więc temat zamykam. W razie potrzeby otwarcia tematu, autor jest proszony o kontakt przez PW z którymś z aktualnie obecnych na forum moderatorów.
-
Problem rozwiązany, więc temat zamykam. W razie potrzeby otwarcia tematu, autor jest proszony o kontakt przez PW z którymś z aktualnie obecnych na forum moderatorów.
-
Problem rozwiązany, więc temat zamykam. W razie potrzeby otwarcia tematu, autor jest proszony o kontakt przez PW z którymś z aktualnie obecnych na forum moderatorów.
-
Problem rozwiązany, więc temat zamykam. W razie potrzeby otwarcia tematu, autor jest proszony o kontakt przez PW z którymś z aktualnie obecnych na forum moderatorów.
-
Problem rozwiązany, więc temat zamykam. W razie potrzeby otwarcia tematu, autor jest proszony o kontakt przez PW z którymś z aktualnie obecnych na forum moderatorów.
-
Problem rozwiązany, więc temat zamykam. W razie potrzeby otwarcia tematu, autor jest proszony o kontakt przez PW z którymś z aktualnie obecnych na forum moderatorów.
-
Problem rozwiązany, więc temat zamykam. W razie potrzeby otwarcia tematu, autor jest proszony o kontakt przez PW z którymś z aktualnie obecnych na forum moderatorów.
-
Problem rozwiązany, więc temat zamykam. W razie potrzeby otwarcia tematu, autor jest proszony o kontakt przez PW z którymś z aktualnie obecnych na forum moderatorów.
-
Problem rozwiązany, więc temat zamykam. W razie potrzeby otwarcia tematu, autor jest proszony o kontakt przez PW z którymś z aktualnie obecnych na forum moderatorów.
-
Problem rozwiązany, więc temat zamykam. W razie potrzeby otwarcia tematu, autor jest proszony o kontakt przez PW z którymś z aktualnie obecnych na forum moderatorów.
-
Praworęczny Cena: Maksymalnie do 100 zł. Główne zastosowanie: Gry wszelkiego typu Chwyt: Ciężko powiedzieć. Z pomiaru dłoni wyszło 15-16 cm. Obecnie używam MS Mouse 1000. Kabel: Bezprzewodowa, lecz jeżeli kablowa będzie miała lepsze parametry to wiadomo. Powierzchnia: Podkładka materiałowa. Ilość przycisków: Przynajmniej 2 Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
-
Od czasu, do czasu chyba każdy czytelnik natrafia na dzieło, które głęboko go poruszy, zapadnie w jego umyśle, a jednocześnie o którym nie jest w stanie zbyt wiele powiedzieć, ponieważ słowami ciężko oddać niezwykły klimat i uczucia jakie towarzyszyły minionej lekturze. Dla mnie takim dziełem była z pozoru niepozorna książeczka, zbiór ośmiu krótkich opowiadań. Serdecznie zapraszam do zagłębienia się w ich karty „Osiem” Krzysztofa Maciejewskiego otworzy przed Wami niezwykłe światy wymykające się pojmowaniu zwykłego śmiertelnika. Opowiadania są równie różnorodne co ich bohaterowie. W jednym przyjdzie nam wysłuchać psychopatycznego mordercy, w innym zagłębimy się w korespondencję między pewnym drzewem, a demonem, w kolejnym będziemy wraz z aniołem obliczać wskaźnik poziomu nirwaniczności, spotkamy bohaterkę dzieł Shekspira, czy z pewną młodą dziewczyną wsiądziemy do autobusu, który odmieni nasze życie, tak samo jak pewnej rodzinie z pozoru wymarzone wakacje, które zaprowadzą na niekończącą się ulicę pełną portretów. Każde opowiadanie to inni bohaterowie, inny świat i rzeczywistość. Przy czym słowo należy traktować tutaj bardzo umownie. Autor balansuje na cienkiej granicy mar sennych, koszmarów i abstrakcji. Fantastyczne wizje autora mieszają się nieustannie z poczuciem zagrożenia, a niekiedy niezwykłość nakreślonych przez niego wizji przeraża. Tym bardziej, gdy czytelnik zda sobie sprawę, że choć podczas lektury przemierza światy odmienne, to jednak w pewnym stopniu są one odbiciem otaczającej go rzeczywistości. Owe metafory, bogaty język i sprawność w lawirowaniu słowami sprawiają, że całość hipnotyzuje czytelnika, wciągając głęboko w czytany tekst, a po chwili budzi niczym wiadrem zimnej wody, gdy dotrzemy do ostatniej strony. Kolejnym elementem książki, równie ważnym co same opowiadania są grafiki Krzysztofa Ramockiego otwierające kolejne opowiadania. Równie niezwykłe i budzące niepokój co opowiadania, stanowią idealne uzupełnienie tekstu i przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie by mogło ich w tej książce zabraknąć. Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
-
Co jakiś czas ludzi ogarnia szał na temat danej serii, zazwyczaj jednak moda na dany cykl przychodzi i odchodzi, zastąpiona czymś nowym i lepszym. Są jednak takie dzieła, które wydają się nie odczuwać upływającego czasu i które tak samo bawią i poruszają kolejne pokolenia. Do takich dzieł niewątpliwie zaliczymy Gwiezdne Wojny. Kto z nas nie oglądał po kilka razy kolejnych części sagi z czystą przyjemnością? Obecnie, za sprawą najnowszego filmu ponownie można było odczuć niezwykłość tego uniwersum i jak to bywa filmowi towarzyszyło sporo książek i gadżetów. Pragnę wam przedstawić pozycję będącą połączeniem i jednego i drugiego, skierowaną do dzieci książeczkę "Star Wars. Statek Przemytnika. Książka z modelem do złożenia". Książkę można podzielić na trzy części. Model Sokoła Milenium, instrukcję niezbędną do jego złożenia i książeczkę pełną gier, zabawa i łamigłówek powiązanych z uniwersum Gwiezdnych Wojen. W książeczce znajdziemy między innymi: łamigłówki, krzyżówki, quizy, gry i zabawy. Złożenie modelu nie jest zbyt trudne, ani czasochłonne. Nie ma się jednak co temu dziwić w końcu jest to pozycja przeznaczona dla dzieci. Ukończenie Sokoła Milenium nie przyniesie więc nikomu żadnych kłopotów i zabawa zamknie się maksymalnie w przedziale 15-20 minut. Jedyne komplikacje mogą pojawić się przy samej podstawce, bo choć ta składa się z niewielkiej liczby, dość dużych elementów to lubią się one rozczepiać. Jedynym wyjściem jest szybkie i sprawne nałożenie na podstawkę modelu statku, który utrzyma ją w całości. Jak widać na zdjęciach, całość po złożeniu prezentuje się naprawdę ładnie. Nie jestem jedynie pewna, czy model powinien być przechylony, ale możliwe, że zdarzyło się iż zabawka po prostu mnie przerosła i popełniłam jakiś błąd przy jej składaniu. Należy jednak zaznaczyć, że instrukcja została napisana w sposób prosty i przejrzysty, obrazując krok po kroku kolejne etapy składania. Dziecko nawet bez pomocy dorosłego z jej pomocą poradzi sobie ze złożeniem modelu. Jedyne kłopoty mogą się pojawić przy samym składaniu, choć jak wspominałam nie jest to trudne. Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
-
Gdzieś na świecie istnieje legendarna herbata szczęścia - niezwykła roślina, która posiada możliwość spełniania ludzkich pragnień i jak mówią nieliczne legendy: „co zaś do herbaty szczęścia, to mówię ci, że kto kwiatu jej powącha, smutki precz odejdą, a marzenia się spełnią. A kto napar wypije, ten szczęścia zazna wielkiego i jeśli chory – zdrowie odzyska. Ale też tego ziela przedziwnego nikt na oczy nie widział. Jest ukryte, zakryte, zamknięte, a legendy o nim krążą wśród czarodziejów”. Serdecznie zapraszam was na wspólne poszukiwania tej niezwykłe rośliny, zapewniam, że po drodze nie zabranie niezwykłych przygód, przesympatycznych towarzyszów wyprawy, niekiedy nie z naszego świata, magii i całej gamy emocji. Przedstawiam "Herbatę szczęścia" Agnieszki Grzelak. Wyspa Sierot jest miejscem gdzie tajemnicze i budzące grozę Instruktorki wychowują i szkolą porzucone dziewczynki, tak aby te, już dorosłe, po opuszczeniu Wyspy swymi talentami zarabiały na utrzymanie siebie i kolejnych pokoleń młodych artystek. Jedną z wychowanek wyspy jest niezwykle utalentowana Szklarka, która, jak imię wskazuje, specjalizuje się w malunkach na szkle. Pewnego dnia kobieta otrzymuje zlecenie namalowania herbaty szczęścia. Niestety szybko się okazuje iż tej rośliny nikt nie znał i bliżej jej do elementu z baśni niż prawdziwego świata. Tym bardziej iż rzekomo posiada ona moc spełniania ludzkich pragnień. Choć zadanie wydaje się szalone Szklarka nie zaprzestaje poszukiwań niezwykłej rośliny. I choć o tym nie wie nie jest w tym osamotniona. W tym samym czasie na poszukiwanie tajemniczej wyspy Nut wyrusza ekspedycja, w której udział bierze bliski sercu naszej bohaterki hrabia Scaber Sedun. Czy bohaterowie odnajdą to czego szukają? Jakie tajemnice staną na ich drodze? I czy dwójka młodych ludzi może odnaleźć szczęście, podczas gdy młody hrabia zaręczony jest z kobietą, której w ogóle nie kocha, a Szklarka jako wychowanka Wyspy Sierot nie może zakładać rodziny? Dlaczego wszystkie młode artystki, które spróbowały sprzeciwić się temu zakazowi zginęły w dziwnych okolicznościach? I kim tak naprawdę są Instruktorki? Na te i inne pytania odpowiedzi czekają w pełnej emocji historii otwierającej cykl Blask Corredo. "Herbata szczęścia" łączy w sobie kilka popularnych gatunków i choć niewątpliwie nie brakuje w niej elementów fantastycznych, poza niezwykłym światem Corredo i zamieszkującym karty książek ludem, który napotkają w trakcie swoich poszukiwań bohaterowie, otrzymujemy również tajemnicę, chwytający za serce romans i kilka innych elementów, które z pewnością przypadną czytelnikom do gustu. Historia jest wielowątkowa i idzie w niej zatonąć z czystą przyjemnością, tym bardziej iż z czasem wszystko układa się w logiczną całość, tworząc przed oczami czytelnika spójny i piękny obraz. Choć Szklarka jest niewątpliwe główna bohaterką powieści, a zaraz po niej w kolejce ustawia się młody hrabia, nie są to jedyne postacie, których losy poznajemy na łamach powieści. Autorka stworzyła cały żyjący, pełen postaci świat, różnobarwny niczym dzieła jej głównej bohaterki. Na kartach książki spotkamy zarówno tych dobrych jak i złych, ale jednak niezależnie czy bohater ma do odegrania mała czy dużą rolę został on stworzony z równą starannością i dokładnością. Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
-
Magiczne światy w dalszym stopniu cieszą się ogromną popularnością. W końcu kto nie chciałby zostać czarodziejem, magiem czy inną osobą, która poznała arkana sztuki magicznej? Kto z nas nie czekał na swój własny list do Hogwartu? Nazwa owej magicznej szkoły nie pojawia się tutaj przypadkowo, bowiem za sprawą wyobraźni dwóch świetnych autorek: Holly Black i Cassandry Clare przyjdzie nam udać się do równie niezwykłej szkoły, gdzie kształcą się młode pokolenia obdarzonych mocą dzieci. Co jednak gdy głównym bohaterem zostanie osoba, która za wszelką cenę pragnie uciec z powrotem do swojego normalnego, cudownie zwyczajnego życia? Serdecznie zapraszam do lektury recenzji pierwszego tomu „Magisterium”. „Ogień chce płonąć, Woda chce płynąc, Powietrze chce się unosić, Ziemia chce wiązać, Chaos chce pożerać.” Callum Hunt od dziecka wychowywany był w strachu przed magią. Opiekujący się chłopcem ojciec, który panicznie bał się, że jego obdarzone magicznymi mocami dziecko, tak jak on niegdyś, trafi do podziemi Magisterium – szkoły, gdzie młode pokolenia uczono władać i kontrować pięć żywiołów: ogień, wodę, powietrze, ziemię i chaos, robił wszystko by wpoić ten strach również swojemu synowi. Gdy nadszedł dzień Próby Żelaza, magicznego testu, na podstawie, którego wybierano nieliczną grupkę dzieci, która miała zacząć pobierać naukę tajników magii, Call robił wszystko by go oblać. A jednak mimo najszczerszych chęci i najgorszego wyniku trafia tam, gdzie nie chciał być. Co zwycięży w chłopcu: chęć ucieczki do normalnego życia, czy może nowo odkryte umiejętności i możliwości jakie daje magia? Czy Magisterium okaże się miejscem z koszmarów, czy wręcz przeciwnie chłopak zacznie wątpić w rzekome prawdy wpajane mu od małego? Na te i wiele innych pytań odpowiedzi czekają w podziemnych korytarzach szkoły czarów. Poza Callem największa uwaga została skupiona na jego „kompanach” i przyjaciołach: Aaronie i Tamarze - choć nie dorównują oni głównemu bohaterowi, stanowiącemu najciekawszą postać w całej książce. Odrzucony przez rówieśników, kaleki chłopak, pragnący za wszelką cenę odrzucić magię ze swojego życia stanowi trzon historii, ale i postać, której po prostu nie da się nie lubić. Cała reszta bohaterów stanowi do niego dodatek, bądź determinuje w jakimś stopniu jego akcje. Niestety co za tym idzie, choć każdy ma do opowiedzenia swoja historię, wypadają one bladziej, niż pełen tajemnic chłopak. Magisterium to szkoła magii, o której nie dowiadujemy się zbyt wiele. Położona pod ziemią, stanowiąca istny labirynt korytarzy i niezwykłych wydrążonych w skałach i ziemi sal, z pewnością jest miejscem równie niesamowitym co magicznym. Niestety wraz z bohaterami historii nie poznamy zbyt wielkiego obszaru szkoły. Praktycznie większość akcji zamyka się w tym samych korytarzach, pokoju trójki bohaterów i jednej sali lekcyjnej. Autorki nie wykorzystały w pełni potencjału jaki dawała im magiczna szkoła, jednak wynika to również ze sporych ograniczeń nałożonych na pierwszorocznych czarodziejów i pozostaje mieć nadzieję, że przyjdzie nam poznać Magisterium lepiej w kolejnych tomach. Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
-
- recenzja
- wydarzenie
-
(i 2 więcej)
Tagi:
-
„#me” to książka, która zaintrygowała mnie już samym tytułem. Krótki i na swój sposób tajemniczy nie zdradzał tego co czeka mnie po otwarciu okładki. I gdy sięgając po lekturę myślałam, że podtytuł „Zawsze jest jakieś jutro_” ma nad wyraz optymistyczny charakter, nie wiedziałam jak bardzo się myliłam. Teraz wiem iż zawiera on w sobie zarówno nadzieję, ale także i ból, smutek i niejaką melancholię za życiem, którego główna bohaterka książki nigdy nie doświadczyła. Wszystkich zaintrygowanych zapraszam do lektury recenzji najnowszej książki Joanny Fabickiej. Życie Sary nie należy do łatwych - trudno żeby gruba, nielubiana przez rówieśników i nie mogąca znaleźć wytchnienia w domu, w którym brakuje niekiedy nawet jedzenia oraz gdzie terroryzuje ją własna matka alkoholiczka dziewczyna doszukiwała się szczęścia w swoim życiu. „#me” to historia jej codzienności, walki z własnymi kompleksami, niedowartościowaniem, alkoholizmem matki, ale także pierwsza miłość i pomoc innym. Autorka wciąga czytelnika w prawdziwy emocjonalny rollercoaster to odsłaniając brutalność życia, to ujmując szczerością bohaterki czy karmiąc nadzieją na lepsze jutro. Joanna Fabica wykreowała bohaterkę, która odbiega od większości schematów spotykanych w książkach młodzieżowych. Nie otrzymujemy bowiem popularnej panienki, która przyciąga wzrok wszystkich innych bohaterów ani zakompleksionego brzydkiego kaczątka, które odkrywa, że jest pięknym łabędziem, a jej kompleksy były zupełnie nieuzasadnione. Sara jest zupełnie inna. To gruba introwertyczka, nie przywiązująca zbytniej uwagi do swojego wygładu, nad wyraz inteligentna jak na swoje piętnaście lat i jeszcze bardziej dotknięta przez los. Jej życie można przyrównać do pasma nieszczęść, na które zupełnie nie miała wpływu. Znikniecie ojca, matka alkoholiczka gardząca swoją córką oraz kompletnie nie licząca się z jej zdaniem i potrzebami. Sara od zawsze musiała sobie radzić sama. Zawsze brakowało jej opieki, a niekiedy wręcz jedzenia i pieniędzy na najbardziej podstawowe i potrzebne do życia produkty. Mimo tego zaskakuje swoją siłą i determinacją jaką przejawia walcząc o każdy kolejny dzień i między innymi dlatego bardzo mi zaimponowała. Nie jest to jednak jedyna cecha charakteru wzbudzająca w czytelniku sympatię. Jednak co jeszcze bohaterka w sobie kryje musicie już odkryć sami. Pozostali bohaterowie, choć nie zajmują aż tak uwagi, również stanowią ciekawą i bardzo różnorodną gromadkę. Rozpoczynając od matki Sary – Ewy, która w przeciwieństwie do swojej córki jest atrakcyjną i ambitną kobietą, dla której najważniejsza jest jej kariera, ale również pełny kieliszek. Zaawansowana alkoholiczka jest postacią, którą trudniej określić innym mianem niż dwulicowa. Z pozoru wzbudzająca sympatię i wpasowująca się w swoje otoczenie kobieta bywa prawdziwą tyranką i dręczycielką nie tylko pod wpływem alkoholu. Stefan i jego pies o wdzięcznym imieniu Żul zamieszkujący miejskie schronisko dla bezdomnych to postacie z którymi z pozoru nikt nie chciałby mieć do czynienia, a jednak kryjące w sobie nieodparte pokłady empatii i dobre serca. Do tego wszystkiego dodajmy równie ważnego Nicolasa, zwanego Józkiem, chłopaka z dobrego i bogatego domu, który zamiesza w głowie głównej bohaterce. Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
-
- recenzja
- wydarzenie
-
(i 2 więcej)
Tagi:
-
Nadszedł czas na kolejną wizytę w magicznej Warszawie w towarzystwie Herberta Kruka. Słowo baluje w tytule nie pojawia się też przypadkowo, bowiem poza dobrą zabawą przy lekturze najnowszych przygód maga, samego bohatera również czeka sporo rozrywki. Przyjdzie mu bowiem wziąć udział w zabawie na dworze samej Złotej Kaczki. Co czeka tam Herberta i kim są tytułowi Bezsenni? Zapraszam do lektury recenzji najnowszej książki Marcina Jamiołkowskiego. Warszawski mag otrzymał odpowiedź na swoją prośbę i został zaproszony na dwór Złotej Kaczki. Nie wszystko jednak wyglądało tak jak się tego spodziewał, bowiem zamiast bezpośrednio na audiencje u Pani, trafił na bal maskowych, gdzie przyszło mu spędzić kilka wypełnionych intrygami i suto zakrapianych alkoholem dni. Nie raz otarł się o wywołanie skandalu bądź wmieszał w pojedynek. Mówiąc krótko dzieje się wiele i jest co wspominać. Nie samym balem żyje jednak książka, a wizyta na dworze Złotej Kaczki jest zaledwie przedsmakiem i wstępem do prawdziwych niebezpieczeństw. W Warszawie dochodzi bowiem do serii tajemniczych pożarów, których początkiem jest pojawienie się tajemniczego błękitnego płomienia, który zwabia swoje ofiary, a następnie spala żywcem. Świadkiem owych pożarów jest młoda blogerka, która co noc śni o owym błękitnym płomieniu i jest biernym obserwatorem jego polowań. Herbert musi się dowiedzieć kto lub co kryje się za owym dziwnym zjawiskiem i zapobiec dalszemu mordowaniu ulubieńców Złotej Kaczki – Bezsennych. Obrońca Warszawy po raz kolejny zmuszony jest postawić na szali swoje życie i uratować stolicę. W „Bezsennych” poza głównym bohaterem serii i jego pomocników z poprzednich tomów, przyjdzie nam spotkać również zupełnie nowe postacie, które nie ukrywam, były najlepszym elementem tomu. Dwór Złotej Kaczki przyciąga najróżniejsze indywidua i goście obecni na jej balu stanowili niezwykle ciekawą gromadkę, a nowe znajomości zawarte na nim okażą się dla maga niezwykle użyteczne podczas najnowszego śledztwa. Myślę, że każdy czytelnik zapała sympatią do Tobiasza, a kłótnie między Herbertem a Tycjaną na długo pozostaną w pamięci czytelnika i będą wspominane z uśmiechem na twarzy. Dalsza część recenzji dostępna jest na blogu zewnętrznym.
-
- recenzja
- wydarzenie
-
(i 2 więcej)
Tagi:
-
Problem rozwiązany, więc temat zamykam.W razie potrzeby otwarcia tematu, proszę autora o kontakt przez PW.
-
Zapoznaj się z regulaminem działu Pomocna Dłoń. Od takich pytań są specjalne tematy w dziale Ogólnie o Grach.
-
Problem rozwiązany, więc temat zamykam.W razie potrzeby otwarcia tematu, proszę autora o kontakt przez PW.
-
Problem rozwiązany, więc temat zamykam.W razie potrzeby otwarcia tematu, proszę autora o kontakt przez PW.
-
Problem rozwiązany, więc temat zamykam.W razie potrzeby otwarcia tematu, proszę autora o kontakt przez PW.

