Skocz do zawartości

Fay

Forumowicze
  • Zawartość

    211
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Fay

  1. Fay

    Sens życia

    Moim skromnym zdaniem, naszeżycie nie ma jednego, skonkretyzowanego celu czy też sensu. Naturalnie, jeśli chcemy brać pod uwagę aspekt czysto biologiczny, możemy rozprawiać o rozmnażaniu i innych tego typu kwestiach i zasadniczo nie będzie to błędne. Jeśli jednak chodzi o "sens" wo bardziej... hmmm - bo ja wiem? - metafizycznym (?) znaczeniu, to podtrzymuję to, co pisałem na początku posta. Ot, w tym wypadku zasada "uniwersalnego rozmiaru" działa dosyć kiepsko. Gdybym już musiał wyznaczyć coś w tym stylu, postawiłbym na coś, co, być może niezbyt zrozumiale, nazwałbym "siecią relacji międzyludzkich". Mógłbym porównać działanie tego tworu do Internetu - żeby coś takiego jak sieć w ogóle istniało, nie wystarczy jeden komputer, musi być ich co najmniej kilka połączonych. Dlatego pewnie ludzie tak kiepsko znoszą samotność - jeśli nie ma się "dla kogo" (pojęcie raczej względne, chodzi ogólnie o jakiegoś "człowieka obok") żyć, taka egzystencja może stracić dla coponiektórych sens. Pewnie, są ludzie, którym wystarczy tylko własne towarzystwo (np. pustelnicy czy, nie uwłaczając, ludzie cierpiący na niektóre choroby psychiczne), toteż moja teoria jest łatwa do zrujnowania, ale coż, nie mówiłem przecież, że jest idealna, czyż nie? Jednak tak, jak mówiłem, do niej posunałbym się tylko w skrajnym przypadku, generalnie zaś uważam, że każdy człowiek radzi sobie w tej kwestii indywidualnie: ktoś ma sens życia - fajnie; nie ma - też fajnie, bo albo sobie go prędej czy później znajdzie (lub coś sobie zrobi, ale to inna historia), albo najwyraźniej czegoś tak "abstrakcyjnego" jak sens życia nie potrzebuje. Jeszcze inna sprawa, że nie każdy moment do pytania o taką sprawę jest najodpowiedniejszy. Popatrzę na siebie: w wieku szesnastu lat nie uznaję, bym miał w swoim życiu jakąś "misję", "cel" czy inne ustrojstwo, ale nie mogę wykluczyć, że z czasem sobie coś takiego znajdę. Jeszcze inny przykład to sytuacja, gdy dla kogoś sensem życia stanie się choćby wychowanie dzieci - wydaje mi się, że dla niektórych taka właśnie jest/była kolej rzeczy. Można więc uznać to za kolejne potwierdzenie prawdy, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, oraz wieku, doświadczenia etc. Mam nadzieję, że udało mi się ten wywód stworzyć w jakiś w miarę zrozumiały sposób. Pozdrawiam.
  2. Często zdarza Ci się aktualizować FAQ CDA?
  3. Pierwszym numerem, jaki kupiłem był ten, do którego dołączono Settlers III ZE (wersja CD). Potem było dłuuugo nic, aż w końcu od ojca dostałem (po pytaniu, czy nie ma czegoś do poczytania; wtedy jeszcze niezbyt chętnie czytałem książki) numer z recenzją Wieśka. No i poszło - przez pewien czas CDA kupowałem.
  4. Osobiście nie miałbym nic przeciw jakiemuś zbiorowi minifelietonów z GW. No i poza tym oczywiście kolejna porcja najlepszych listów z AR.
  5. Jeśli o mnie chodzi, to nie czytam działu o sprzęcie, rzadko kiedy newsy i sporadycznie - gdy trafi się coś dla mnie interesującego - zaglądam do recenzji i zapowiedzi. down: AR i Publicystyka, o ile jest coś, co mnie ciekawi.
  6. Korzystanie z "całej obiętości biurka" raczej nie będzie konieczne - wystarczy, jak skorzystasz z całej powieszchni blatu. Pozdrawiam!
  7. Co znaczy dla Ciebie pojęcie "Dobra Książka"?
  8. Gość Tak, te argumenty są niezwykle przekonujące.
  9. W AR z października 2010 roku (CDA #170), przy słynnym, swego czasu, liście od niemniej słynnego daba, napisałeś: [...] znam kolesia, który znalazł dobrą pracę, bo [...] okazało się, że ma to samo dość oryginalne hooby, co szef[...]. Przechodzę więc do pytania: czy mógłbyś zaspokoić moją ciekawość, zdradziwszy, co to było za hobby(zakładając oczywiście, że jeszcze pamiętasz)?
  10. Świetny wpis - miło dowiedzieć się paru ciekawych rzeczy. Pozdrawiam.
  11. Hmm... Muzyka pop jest tworzona z myślą o tym, by trafić do jak największej liczby słuchaczy, naturalne więc zdaje się, że jest ona prosta, niewymagająca itd. Niestety, ale fakt faktem, to jeden z przykładów, jak to kasa rządzi tym światem - wykonawcy (głównie, ale nie tylko) popowi myślą głównie o tym, żeby jak najbardziej się nachapać, nie pomyśliwszy nawet o tym, by ich "dzieła" były czymś więcej aniżeli ogłupiającą papką podlaną prywitymizmem i sztucznością brzmienia oraz posypaną posypką idiotycznych bez mała tekstów. Inna sprawa, że nie mam nic osobiście do muzyki pop jako takiej - mierzwi mnie jedynie ten brak zróżnicowania w publicznych stacjach radiowych i telewizyjnych, który powoduje, że jeśli ktoś chce posłuchać czegoś innego, musi szukać na własną rękę. Na domiar złego, nawet muzyka puszczana w np. Esce "ROCK", uplasowuje się bliżej popu niż rocka. I w zasadzie to tyle ode mnie. Pozdrawiam!
  12. Fay

    Byłbym ostrożny z używaniem sformuowania "dla każdego". Przedstawiasz swoją opinię wiec łaskawie daruj sobie też silenie się na "pseudoobiektywizm".

  13. No cóż, to też zależy, jak kto rozumie romantyzm. Nie proszę Cię o zdefiniowanie tego słowa, ponieważ dla mnie samego jest ono po prostu zbyt do tego abstrakcyjne.
  14. Naturalnie, że nie ma nic, co by trwało wiecznie. Chcąc nie chcąc, miłość osoby nr.2 do osoby nr.2 kończy się najpóźniej ze śmiercią nr. 1. Faktem jest, że miłość może przeminąć. Może. Ale może też trwać. Weżmy związek dwojga ludzi, który trwa już, powiedzmy, 40 lat. Mogli od siebie odejść 5, 10, 15 lat temu, ale jednak przy sobie trwają, mimo, że może już nie odczuwają tej samej namiętności, co dawniej. Zwyczajnie wciąż się kochają. Ot, z czasem po prostu patrzymy na pewne sprawy inaczej. Poza tym, miłość to nie tylko chęć bycia z kimś, ale też zwyczajne pragnienie szczęścia tej osoby. Nie wiem, może jestem zbytnim romantykiem, ale ja tak to widzę. No widzisz, dla mnie życie samo w sobie jest sensowne - nawet, jeśli nie ma sprecyzowanego tzw. "celu".
  15. Każdy ma przecie swój gust, nie? Mi się akurat LZ podoba.
  16. Myślę, że pierwszą ważną rzeczą w rozważaniach nt. miłości i jej sensu (lub jego braku) jest odróżnienie miłości od zakochania (było to zresztą tematem jednego z Twoich poprzednich wpisów). IMO opisałeś w tym wpisie sytuację, w której "główny bohater" jest zakochany w dziewczynie, nie zaś faktycznie ją kocha. A jesli już, jest to "miłość" bardzo nieszczera. Miłość taka jest bardzo pociągającą, lecz równie niewierną kochanką i w chwili Twojej najmniejszej nieuwagi potrafi Ci bez wachania wbić nóż w plecy, lub odejść, kiedy jej najbaredziej potrzebujesz. Dlaczego? Nie wiem. Ale tak jest. Gdy człowiekowi wydaje się, że kocha, potrafi sam siebie niemiłosiernie oszukiwać. A gdy nasza "miłość" jest wystawiana na próbę, uczucie to słabnie, pozostawiając w sercu zimną pustkę, zalewaną dodatkowo kwasem, gdy zdajemy sobie sprawę z własnej głupoty i słabości. Po jakimś czasie zapominamy zaś o pierwotnym "obiekcie pożądania", tak jak opisałeś, by zrobić miejsce dla innej (albo innego). Prawdziwa miłość przetrwa zaś, ponieważ jest niczym kamienny most, łączący Cię z ukochaną. Poza tym, nie jest tak, że miłość nie ma sensu. Nic nie jest bez sensu. miłość, jak wszystko, sens [naturalnie nie logiczny, nie ma co się czarować (rozmnażanie zaś uznaję bardziej za podświadomy instynkt,aniżeli uczucie)] ma. Może i bzdurny, ale ma. PS. Przepraszam, że w paru miejscach wyszło trochę melodramatycznie, ale poczułem potrzebę użycia kilku metafor. Pozdrawiam!
  17. Fay

    Piractwo!

    Maziak, pytanie jest czy grasz(prawdopodobnie obecnie) w piraty, a nie czy kiedykolwiek miałeś w domu coś pirackiego.
  18. Cóż, aresztowanie za samo posiadanie to faktycznie idiotyzm. Zawsze powinno się najpierw zbadać sprawę, potem dopiero działać.
  19. Hmmm... Tak: jeśli mają być używane w celach leczniczych, to jestem jak najbardziej za. Zasadniczo możnaby je dopuścić do "obiegu" gdyby była jakakolwiek pewnosć, że "mądrzy" ludzie nie będą używać ich w jakiś głupi sposób. Bo wszystko zależy od ludzi oraz od dawki (to poniekąd też zależy od człowieka). Paracelsus swego czasu powiedział: tylko dawka czyni truciznę. I moim zdaniem to się sprawdza.
  20. Sarcastic - Dlatego właśnie wspomniałem o tym, że każdy ma swój pogląd na sprawę. Chodzi po prostu o jakiś twórczy temat do rozmowy.
  21. Nesusas - Z tego, co widzę, póki co nie ma kto omawiać tematów. Hmmm... To może to: wiadomo, co każdy sądzi o samej karze śmierci jako takiej. Ale odkładając na bok dywagacje związane z "czy...?" pomyślmy bardziej nad "jak...?" - innymi słowy: jaką metodę byście wybrali za nlepszą( najbardziej humanitarną itd.) ? Można oczywiście popuścić wodze wyobraźni.
  22. Dobra, ma ktoś pomysł na następną zajmującą dyskusję?
  23. Dobra, rodzice powinni zdecydować. Zadowolony?
  24. O rany, teraz z tematu pedofili do tematu aborcji - fajnie tu. Moim zdaniem nie powinno się zmuszać ewentualnej matki do urodzenia wbrew jej woli. Zwłaszcza, że zawsze może być taka sytuacja, że to będzie np. ciąża z gwałtu. I co wtedy? Albo sprawa córki Fritlza - jej też nikt wyboru nie dał, czy chce mieć dzieci, i to z własnym jeb*****m starym. argomaxer - Nieprawda. Płód nie myśli. Nie czuje. To jak pusta skorupa. Widzę, że nie tylko ja muszę się częściej zastanawiać nad tym, co mówię.
  25. Szczerze? Pojęcia nie mam. Możesz teraz się wyzłośliwiać, że się wypowiadam, choć się nie znam, nie dbam o to. Średnio mnie to interesuje. Dla mnie ważny jest fakt.
×
×
  • Utwórz nowe...