-
Zawartość
211 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Komentarze blogu napisane przez Fay
-
-
Plan idealny - Konkurs - Do wygrania nowa gra komputerowa!
w Nihilizm, cynizm, sarkazm, orgazm
Blog prowadzony przez Sarcastic
A ile już masz?

-
Konkurs! Do wygrania BF: BC2 na PC.
w Nihilizm, cynizm, sarkazm, orgazm
Blog prowadzony przez Sarcastic
Slaughter - Cóż, przynajmniej jestszansa, że gdy Sarcastic wróci z urlopu, zasypie nas całą masą nowych notek.
-
No co poradzić - ludzie byli i są bezczelni.
-
Muzyka mi nie odpowiada. Ale jeśli zostani tak, jak jest, zamiat "drugiej Dody" - niech będzie.
-
Czy ja bylem odizolowany od swiata muzycznego?
Blog prowadzony przez GunsNroses
Heh. Ja, zanim sam zacząłem słuchać Aerosmith, słyszałem kilka ich piosenek, ale nwaet nie przypuszczałbym, że to ich.
Tak samo zresztą miałem z Queen. -
Heh, Zazdroszcze Ci, bo, w przeciwieństwie do mnie, umiesz jasno określić swoją ulubioną piosenkę, zespół itd. i w ogóle robić takie zestawienia.

-
jesteś w błędzie kolegopo pierwsze, pop nie jest tak popularny tylko w Polsce
>>>Niestety, to prawda. Pop jest (nie wiem, jak, ale jest...) popularny na całym świecie.
po drugie, satanistyczny jest tylko black metal
death nie ma w ogóle sensu, a pagan ma treści pogańskie
>>>Uogólniasz. Nie jest tak, że CAŁY black jest satanistyczny. Z tym brakiem sensu zaś nie rozumiem, o co Ci chodzi.
heavy metal to faktycznie dla ludzi o stalowych nerwach bo żeby słuchać tych gamoni to już nie wyrabiam
>>>No cóż, Twoje prawo do takiej opinii. Tak jak moje do nie zgadzania się z nią, co właśnie czynię.
w wielu przypadkach metal niestety ma zryte teksty a szkoda
>>>W metalu akurat teksty są na ogół słabe, bo przede wszystkim liczy się brzmienie.
niektóre gatunki metalu mają sensowny tekst np. Viking Metal
>>>Znowu. I co? CAŁY viking ma sensowny tekst (jeden na cały gatunek?)?
ja też słucham metalu i to długo (od 8 lat)
>>>Jakieś konkrety?
A co do mnie: bardzo dobrze, że są na tym świecie ludzie, którzy słuchają metalu. Zawsze jakaś odmiana od dresów i plastików.

-
Wykład epicki.

-
Niewiele mnie obchodzi, co inni słuchają. Niech se słuchają i trzasku desek, jak lubią. Nie lubię tylko, jak ktoś narzuca swoją muzykę innym, lub mówi innym, jakiego to oni badziewia słuchają, nie posłuchawszy nawet. BTW. Szatan ma tyle z metalem wspólnego, ile egzamin gimnazjalny z prawdziwym życiem. Niektórzy (głównie potomkowie vikingów:)) muzycy się tak kreują, może nawet są satanistami, ale nie należy uogólniać. A kościół akurat o muzyce ma pojęcię żadne, więc tym się przejmować nie należy (poza tym, nie słyszał nikt o księżach słuchających Metallici?
). -
Cóż, takie życie. Na przyszłość postaram się używać synonimów.

-
Sarcastic - Heh, wiesz, zasadniczo moim celem nie były próby "zmieniania Cię" a jedynie wyrażenie swojej opinii.
-
A ja nie wiem, gdzie Ty widzisz, że ja widzę gdzieś problem.
-
LittlePony - wiesz, to, co komu się kojarzy, jest jego osobistym problemem.
-
Drań. Cynik. Nihilista. Seksista. Sarkastyczny arogant. "Dlaczego ludzie w dużej większości mnie nie lubi? A czy wy lubilibyście osobę, która rzuca złośliwe, seksistowskie i rasistowskie uwagi? Która jest narcyzem, manipuluje innymi po to by osiągnąć korzyść dla siebie? Która jest arogancka i cyniczna i wszędzie doszukuje się kłamstw i stara dotrzeć się do prawdy, nieraz brutalnej? No właśnie, nie lubilibyście..." - to Twoje własne słowa o sobie. Oto, jak Cię widzę. Nie wiem i mało mnie obchodzi, czy taki jesteś, czy talko się na takiego kreujesz. Ja odpowiadam temu, kogo widzę.
Nie da się ukryć, że są na tym świecie ludzie, nie tylko kobiety, których w pewien sposób ciekawicie. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Ludzie lubią oglądać filmy, w których występują dranie, bo, mimo, że występują głównie przesłanki do tego, by was nie lubić, ludzie was lubią. Też nie wiem, czemu. Bo jesteście w pewien sposób charyzmatyczni? Bo niczym się nie przejmujecie? Bo potraficie mieć głęboko gdzieś uczucia zarówno innych ludzi, jak i swoje własne? Bo, powiedzmy sobie szczerze, w lwiej części przypadków nie szanujecie kobiet, czy ludzi w ogóle? A może to ciekawość? Chęć zrozumienia czegoś tak niezrozumiałego, jak ludzka psychika, lub po prostu niezdrowa ciekawość? Poszukiwanie odpowiedzi na pytanie najbardziej znienawidzone przez uczniów mojej byłej klasy, a które tak często padało z ust mojej byłej polonistki, brzmiące: "dlaczego?". Dlaczego jesteście tacy, a nie inni? Dlaczego manipulujecie ludźmi? Dlaczego nie wykazujeie absolutnie żadnego szacunku dla innych osób? Odczuwacie w ten sposób jakąć perwersyjną przyjemność? "Dla korzyści", jasne. Ale czy naprawdę w dążeniu do pozyskania owych "korzyści" nie obowiązuje was żaden kodeks moralny? Honorowy? Cywilny? Czy naprawdę obowiązuje was tylko kodeks karny?
Ktoś tu, zdaje się, napisał, że nie akceptuje drani. Ja powiem inaczej: akceptuje, ale nie umiałbym szanować. To znaczy, umiałbym - jako, że to też ludzie, ale nie umiem szanować ich życiowej postawy. Nie umiem szanować kogoś, kto nie szanuje ludzi, kobiet, nie szanuje nawet własnej godności. Kogoś, kto uważa, że jest pępkiem świata, choć tak naprawdę znaczy dla niego tyle, ile odchody mojego psa lądujące co rano w koszu na śmieci. Kogoś, kto ma ambicje manipulować wszystkimi i wszystkim, choć sam jest ledwie pionkiem w wielkiej grze, zwanej życiem. Nie, dla mnie ktoś taki na pewno nie jest godzien szacunku.
Szanuję Cię jako człowieka. Szanuję za niektóre rozsądne poglądy i trzeźwe spojrzenie na świat. Ale jako "drania"? Nie.
A dlaczego akceptuję takich ludzi? Bo bez cienia nie ma światła. Bez ludzi głupich nikt nie byłby uznany za mądrego. Bo bez nawozu nie ma plonów. Albo po prostu, żeby samemu poczuć się lepiej, że choć mam tyle wad, to jest zawsze ta jedna zaleta: nie jestem nim.
-
Sarcastic - Ja?
Prawdopodobnie to pierwsze - pracować, rozwijać się itd. Zyć z dnia na dzień, może nawet z kobietą u boku. Tak, takie życie by mi pasowało.^^ Czemu pytasz? A Ty? -
Sarcastic - Wiesz, na palcach obu rąk i obu stóp mogę policzyć sprawy, w których mam 100% pewności. Ale generalnie - tak jest: w wielu sprawach "ludzkość jest przereklamowana", jak mawiał Dr. House. Ale muszą być jakieś cechy, które czynią nas... po prostu ludzkimi. Może jedną z takich cech jest zdolność do prawdziwej miłości.
-
Sarcastic - A o odpowiedź na które pytanie Ci chodzi, bo się pogubiłem?
-
Sarcastic - Czy ja wiem... Chyba dlatego, że chciałbym, żeby jednak było w tej całej ludzości coś, żeby była choć trochę mniej... Hmmm... Wkurzająca?

Co do drugiego pytania: Nie. Wierzę w zauroczenie od pierwszego wejrzenia, co nieraz przeradza się także w miłość, ale w jako taką - nie.
-
Pewnie.
-
Sarcastic - Nie ma sprawy. Zwłaszcza, że w praktyce ta sprawa jest już przedawniona.

-
Sarcastic - To osobiste pytanie i nie wiem, czy powinienem Ci na nie odpowiadać. Ale postaram się. I powiem Ci, że... nie wiem. Po prostu. Przez ostatnie pięć lat podobała mi się jedna dziewczyna. Sęk w tym, że w rozmowach z Nią ten akurat szczegół pominąłem.
Myślałem o tym trochę. Teraz, gdy idziemy do dwóch różnych szkół (na bank) i wiem, że to już definitywnie skończone, wziąwszy jeszcze pod uwagę, że tylko parę razy mieliśmy okazję porozmawiać, stwierdzam, że... nie. To byłoo zakochanie, ale o miłości w żadnym przypadku nie mogło być mowy. Tak to właśnie widzę. -
Sarcastic - Wszystko jasne. Mój błąd, że nie napisałem tego od razu. Ja cały czas właśnie o tej dojrzałości mówię, tj. jak ją widzę.

-
Sarcastic - Więc jakie słowo pasuje według Ciebie? Dla mnie po prostu "kochanie" jest nieco dojrzalsze, bo wtedy zaczyna się dostrzegać więcej, nie tylko to, co "widać przy zakochaniu.
-
Jak dla mnie to proste - zakochanie to to, co opisał Sarcastic, a "miłość to to, co zostaje po zakochaniu".

A na poważnie: zakochanie... Hmm. Wydaje Ci się, że na kimś Ci zależy, że nie ma nikogo innego, ważniejszego niż Ta osoba, że mógłbyś zrobić dla Niej wszystko... A miłość: coś podobnego, tylko, że w jakiś sposób dojrzalsze.
Pozdrawiam!


Śmierć
w Nihilizm, cynizm, sarkazm, orgazm
Blog prowadzony przez Sarcastic
Napisano · Raportuj odpowiedź
Gdzieś czytałem, że dwie godziny po zgonie, z ciała ulatnia się coś, co nazwę tu "duszą". Otóż, według tamtego artykułu, owo "coś" jest niematerialne, waży 21(lub 27) gramów(nie wiem, jak coś niematerialnego może cokolwiek ważyć; mnie nie pytajcie) i... jest. W oczywisty sposób nie można było sprawdzić, czy świadomość pozostaje, więc to jest niewiadoma. No i co? Jest to jedyne wyjście potwierdzone jakimikolwiek badaniami, z jakim się spotkałem. Mi się to wydaje całkiem sensowne, ale samym tym, co ze mną będzie po zejściu staram się raczej zbytnio nie przejmować. Ot, przez jakiś czas jeszcze będę swoją skromną osobą irytować ludzi na tym świecie, po czym odwalę kitę, a potem... zobaczymy.xD