Skocz do zawartości

Fay

Forumowicze
  • Zawartość

    211
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez Fay


  1. Co do filmiku: przypomniało mi się, jak Smuggler kiedyś w AR napisał komuś, że nawet nie powie mu, żeby poszedł klaskać do Rubika, bo przy inteligencji tego jegomościa, ów pewnie nawet dłonią w dłoń nie trafi.

    Może Lars powinien się do jakiegoś specjalisty udać, bo jeszcze sam skończy, nie mogąc trafić dłonią w dłoń?


  2. Nie bardzo wiem, co się ostatnio dzieje w ich obozie. Gdy ostatnio coś o tym słyszałem, to - zdaje się - był drobny rozłam spowodowany - cóż za niespodziana - kasą, a Iommi albo odkrył, że ma chłoniaka, albo akurat się z nim uporał. To raczej średnio wróży chłopakom. Powiedzmy, że jestem bardzo ostrożnym optymistą.


  3. Raczej nie widzę zbyt dużo sensu w próbach definiowania, jaka jest ogólna rola basówki w muzyce. Jak dla mnie, bas - tak jak wszystkie inne instrumenty podlega temu, żeby wszystko w konkretnym kawałku było po prostu na swoim miejscu. W jednej piosence wyeksponowany bas może pięknie podkreślać np. melodię, a w innej zbyt wyeksponowany może tylko utwór zepsuć. I tak samo jest z perkusją, z gitarami - ze wszystkim.

    • Upvote 1

  4. Ominąłem sporo stron tematu, więc jeśli takie pytanie już padło, śmiało możesz je zignorować.

    Brzmi ono: czytasz/czytałeś jakieś książki/komiksy z uniwersum Star Wars? Czy może liczy się dla Ciebie jedynie saga filmowa? Jeśli odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi "tak", to czy mógłbyś podzielić się informacją, co to było i co - ewentualnie - polecasz/odradzasz?


  5. Gdy dawno temu (przynajmniej z pewnej perspektywy) pojawiły się piloty do telewizorów, część ludzi była zachwycona tym, że nie trzeba już było za każdym razem wstawać, by zmienić kanał czy głośność. Druga część podchodziła do nowego rozwiązania z umiarkowanym entuzjazmem, potrzebując czasu, by oswoić się z nowym trendem (tym, którzy twierdzą, że to przesada, polecam rozmówić się z politykami, których przerosła obsługa dwóch guziczków na pilocie do głosowania), jednak po pewnym czasie przyzwyczaili się do tego, doceniając pomału zalety pilota. Była wreszcie trzecia grupa telewidzów, którzy twierdzili, że to nie to samo, że pilot zabił ten unikalny klimat oglądania telewizji przerywanego co i rusz przez wstawanie z fotela/kanapy i przechodzenie kilku kroków, nie mówiąc już o walorach fizycznych tego procederu. I co? I po latach nader niewiele osób psioczy na pilota, większość korzysta z niego wręcz bezrefleksyjnie. A ci, co chcą, do tej pory wstają i kanały zmieniają w sposób bardzo ręczny.


  6. Z tą "nowszą" Metallicą (w sensie, że od, powiedzmy, '90 roku) kontaktu jakoś specjalnie dużego nie miałem, ale też wydaje mi się, ze sporo ludzi przesadza w kwestii ocen tych albumów od "Czarnego" w górę. Strzelam, że po prostu zbytnio chcą je porównywać z pierwszymi płytami chłopaków, co faktycznie może stawiać te nowsze w nie najlepszym świetle - oczywiście, ich prawo, ale sam preferuję raczej ocenianie płyt indywidualnie, niż przez pryzmat poprzednich dokonań zespołu. Po co mam na siłę obrzydzać sobie potencjalnie wcale niezłe albumy?


  7. Miałem w planach wczoraj kupić, ale nie znalazłem rozszerzonej edycji - w jednym empiku była zwykła, ale mi zależało też na angielskiej wersji. W zamian kupiłem "Numer Bestii" i drugiego "Kipera". Carolusa... pewnie w końcu kupię i przesłucham, ale to będzie musiało trochę zaczekać.


  8. Od wczoraj przesłuchuję głównie dwie płyty, których nikomu chyba nie trzeba jakoś specjalnie przedstawiać - The Number Of The Beast Maidenów i Keeper Of The Seven Keys, Part II Helloweenów. Przypuszczam, że to ich będę teraz przez jakiś czas słuchać. The Number..., by ją niejako na nowo poznać, a Keepera..., by w końcu się do niego w całości przekonać, lub utwierdzić się w przekonaniu, że dobre są na nim tylko momenty (I Want Out, Eagle Fly Free, March Of Time, fragmenty (prawie) tytułowego utworu), a cała reszta jest po prostu średnia.


  9. W końcu udało mi się wysłuchać całego 7 Sinners (YouTube to wspaniała rzecz, swoją drogą). Nie powiem, żeby mnie specjalnie zachwycił, ale jest nawet całkiem fajny. Mimo pozornej ciężkości materiału, jest tak naprawdę dość lajtowe granie - przebojowe, wpadające w ucho, przyjemne pioseneczki. Moje ulubione kawałki to te, które znałem już wcześniej: World of Fantasy, Who is Mr. Madman czy If Mountain could talk. Średnio natomiast podobał mi się natomiast ostatni numer - dość dziwacznie złożony, jakby bez ładu i składu.

    To tyle, jeśli chodzi o "pierwsze" wrażenia. Coś więcej może napiszę, gdy przesłucham go w całości jeszcze parę razy, czyli pewnie wtedy, kiedy w końcu uda mi się w niego zaopatrzyć.


  10. Tak jak mówiłem. Porównując 7 Sinners do Keepera (nawet drugiego, a co dopiero pierwszego), masz rację mówiąc, że ta pierwsza wychodzi z tego porównania, no... dosyć blado. Tak jest z wieloma zespołami (np. Metallica, czy choćby GR). Jednak twierdzę, że gdyby np. nagrał ją jakiś inny, mniej "renomowany" band, nie była by wcale źle przyjęta - bo IMO na to nie zasługuje.


  11. Cóż... W kwestii "nowego" Helloween mam rozeznanie raczej słabe, bo przesłuchałem kilka kawałków z 7 Sinners. Mi się nawet spodobało... ale dopiero po nastawieniu się, że nie ma co porównywać np. do Keeperów, bo to już po prostu nie wróci, inne czasy, inny skład itd. Przy takim podejściu jest nawet całkiem strawnie - takie tam lajtowe pioseneczki, może nic specjalnego, ale w ostateczności może być.


  12. No, nie wiem, czy na pewno na gorsze. Słyszałem np. opinię, że Hansen w Valhalla Blind Guardian brzmi jak stara baba, więc opinie mogą być różne. :)

    A bardziej serio - sądzę, że - jak wszystko - zmiana jego wokalu ma swoje plusy i minusy. Minusem będzie z pewnością zmiana głosu. Ale, z drugiej strony - np. da się go zrozumieć bez zbyt częstego zaglądania do książeczki. :)

    A mi tam z kolei podoba się jego wokal w Gamma Ray.


  13. tk2121

    Co do tego "umie", to akurat mam pewne wątpliwości. Wydaje mi się, że jego ówczesny wokal wynikał raczej z właśnie ograniczeń i tego, że technicznie był dosyć słabym wokalistą. Sądzę, że teraz by już tego nie zaśpiewał w ten sposób, bo ma po prostu większe umiejętności i bardziej "wyrobione" gardło - można rzec, że w pewien sposób za technikę oddał ten swój "ficzer" głosowy.

    No i nie bardzo rozumiem, co masz na myśli, mówiąc o jego "dominacji" - na pierwszym Keeperze większość materiału jest skomponowana właśnie przez niego, a jest on stylistycznie inny od tego na Helloween czy Walls of Jericho. Myślę, że było to związane bardziej ze zmianą wokalisty (strzelam, że o to ci chodziło), aniżeli z utratą jakiejś "dominacji w zespole".


  14. Moja znajomość kończy się na Coat of Arms + kilka kawałków z innych płyt, ale wrażenia jak najbardziej pozytywne. Nie czepiałbym się tego, że spora część Polaków zna ich tylko z "fortitułan" (oraz może też z Uprising i Aces of Exile) - fakt, że co bardziej fanatyczni "fani" mogą być na dłuższą metę upierdliwi i śmieszni, ale z dwojga złego wolę już to, aniżeli gdyby wszyscy mieli wyklinać chłopaków z Sabatonu jako "satanistów". Jest też zawsze opcja, że przynajmniej jakaś część z nich zapozna się z resztą ich twórczości.

    Czekam z niecierpliwością na premierę Carolusa - to chyba pierwszy album, na który się autentycznie napalam po usłyszeniu utworu promującego. :D Mam tylko nadzieję, że wystarczy mi kasy.

    Choć obie wersje są niewątpliwie świetne, osobiście chyba wolę angielską - jakoś bardziej czuję klimat, gdy mniej więcej rozumiem, o czym się do mnie mówi. :)


  15. tk2121

    W kwestii Helloweenów mamy podobne zdanie.

    Jeśli idzie o Victim of Fate, to najbardziej podchodzi mi wersja właśnie z Helloween. Co zabawne, nie mogę się przekonać ani do wersji z Kiske, ani do wykonania Gammy.

    A "szatański śmiech" jak najbardziej. :D Szkoda, że wszyscy inni (przynajmniej z którymi miałem kontakt) używają w tej piosence jakichś sztucznych efektów, czy czegoś podobnego.

    KafarPL

    A sprawdzałeś, jak to jest np. w książeczce? Czasem nawet tam trafiają się babolce.

×
×
  • Utwórz nowe...