Jump to content

Mckov

Forumowicze
  • Content Count

    255
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

28 Neutralna

About Mckov

  • Rank
    Człowiek

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  1. Mckov

    Trudność, AI i oszustwa

    Nie wiem jak na filmach... ale gdyby we mnie ktoś celował w realu i bym to widział, to uwierz, starałbym sie uciec
  2. Mckov

    Powrót do Morrowind

    @Iselor ja tak pół-żartem, po prostu 10 lat temu ta grafa wygladała lepiej [tzn. w tamtym czasie i w moich oczach ]
  3. Ostatni raz grałem w Morrowind prawie dziesięć lat temu. Jakiś rok temu znalazłem w markecie w koszu z przecenami kompletne wydanie [czyli z dodatkami Trójca i Przepowiednia [Tribunal i Bloodmoon] po ichniemu]. Cena była na poziomie dwóch czteropaków piwa, tak więc bez zastanowienia dokonałem zakupu. Płytki powędrowały do szafy. Tyle było przecież innych gier do ogrania... Przy okazji świątecznych porządków dotarłem do bezcennego znaleziska. Zainstalować? Rozważałem plusy i minusy. + duży otwarty świat, wiele miejsc do odkrycia + tony sprzętu, możliwość składania zbroi [osobno napierśnik, rękawice, naramienniki itp. ], mozliwość zaklinania. + gra nie prowadzi mnie za rączkę jak Oblivion i Skyrim, Żadnych magicznych GPS. Jak mam znaleźć kogoś kto mieszka w domu przy zachodnim murze w Balmorze, to muszę w tej mieścinie znaleźć ten zachodni mur, znaleźć odpowiedni dom... + "ściany tekstu" wypowiadane przez NPCe. Wolę to niż zdawkowe wypowiedzi w O i S. + coś co nazywam "parkour'em w grach". Wszędzie mogę wejść, wskoczyć, wzlecieć. Ten element został bardzo ograniczony w Oblivionie i Skyrim. + ciekawa fabuła, no i oba dodatki do ogrania. A i podstawkę zapomniałem przez te lata +system walki oparty na statystykach, a nie na zręcznościowym klikaniu ciosu i bloku. Wszak wszelkie tabelki i współczynniki to esensja RPG , a ze zręcznością u mnie kiepsko - grafika mocno niedzisiejsza - muszę ciągle trzymać wciśnięty przycisk kucania dziwne, jakoś nie mieli problemów ze zrobieniem przycisku "ciągle biegnij" Wyszło że plusy wybitnie przeważają minusy. Zainstalowałem. Przekonałem Windows7 że da radę tą grę odpalić. Grafika zestarzała się, i to bardzo... Co prawda należę do tych 10% graczy dla których grafika nie ma znaczenia... ale są pewne granice;) Zaczęło się szperanie w sieci. Modów do Morrowinda jest na pęczki. Jako że dawno nie siedziałem "w temacie" pogubiłem się momentalnie. Na dysku lądowały tony tekstur, modów, upiekszaczy. I najczęściej kończyło się to tym że Morrek odmawiał współpracy. Doszedłem do wniosku że powinno być jakieś kompleksowe rozwiązanie problemu. Ot zassysam jeden .exe, wciskam install, idę sobie zrobić kawę, wracam i gram we wspaniale odmłodzoną grę. Niestety nie było tak różowo. Wszelkie overhaul'e albo gryzły się z wersją pl, albo z mom kompem. Albo też okazywałem się za głupi żeby wykonać prostą instalację opisaną przez autora w 3247 krokach. Kiedy w końcu z jakimś się udało oczom mym ukazał się przepiękny widok godny prawie że Skyrim'a. Te wszystkie hi res tekstury, odbicia, światło przenikające przez każde źdźbło trawy, prawie że fotorealistyczna grafika. I nawet mój komp zbyt nie jęczał. Tyle że to nie był ten Morrowind którego pamiętałem. Wszystko było takie straszne doskonałe, nowoczesne. Grafika okazała się zbyt dobra. Odrzuciło mnie ponownie. Zniechęcony wywaliłem wszystko z dysku w diabły. W międzyczasie pogrywałem w Borderlands. A gdyby tak Morrowind w pseudo-komiksowej grafice? Nawet pasowałoby do tych pokracznych animacji, zatuszowałoby niedoskonałości silnika. I może by tak jeszcze ograniczyć do minimum mody. Nie chciało mi się ponownie sciągać setki plików. Czyli założenie proste. Pseudo-komiksowa grafika, i żeby było prosto i łatwo. I znowu przekopywanie się przez net. W swojej naiwności byłem przekonany że wystarczy wygooglać "morrowind cell shaded" i dostanę rozwiązanie na tacy. I d..pa Gotowego rozwiązania nie było. Trzeba pokombinować. Po dwóch wieczorach stwierdziłem że mogę odtrąbić sukces. Ze strony technicznej wygląda to następująco: Morrowind+Tribunal+Bloodmoon+Bloodmoon patch 1.6.1820 MGE XE -> http://www.nexusmods...nd/mods/41102/? i do powyższego sprytny skrypt shadera który znalazłem tu [ ten o nazwie WATER COLOR ] : http://forums.bethso...nd-development/ Morrowind Code Patch [ poza tym że usprawnia tysiące rzeczy, robi to co najważniejsze: nie trzeba trzymać stale Ctrl aby się skradać ] -> http://www.nexusmods...nd/mods/19510/? I dwa mody co by troszkę ładniej było: Better Bodies -> http://www.nexusmods...ind/mods/3880/? Better Heads -> http://www.nexusmods...nd/mods/42226/? A efekty wyglądają tak: Youtube Video -> Nie wiem jak Wam, ale mi się podoba... Kończę tą pisaninę... Morrowind czeka
  4. Ksin - gniotem? Kolejny dowód na to że chyba się starzeję.... Proponuję może jeszcze dołożyć kilka innych pozycji, np. książki o Conanie niejakiego R.Howarda - w sumie chodzi o brutalne zabijanie i seks... tyle że niektórzy takie gnioty traktują jak swego rodzaju klasykę
  5. Leniwe weekendowe popołudnie. Gdzieś daleko, daleko za ostatnimi rubieżami cywilizacji... [czyli na działce za miastem]. Leżąc w cieniu jabłonki sączyłem nektar bogów z aluminiowego pucharu [czyli... wiecie co, a nie będę nieletnich deprawował] jednocześnie zagrywając się w Monster Hunter na psp. Byłem już bliski ubicia kolejnej gadziny gdy nagle... skończył się akumulatorek. Teoretycznie wystarczyło się podnieść i poczłapać do lepianki po przedłużacz i zasilacz, ale jakoś mi się nie chciało. Sięgnąłem po kolejny aluminiowy puchar, z poprzedniego zawartość jakoś... wyparowała, i bardzo leniwie wlewałem kolejne łyki ambrozji do gardła. Oczy powoli, aczkolwiek nieubłaganie zamykały się... Gdy byłem na granicy jawy i snu, do moich uszu dotarł dziwny drażniący dźwięk. Coś jak zakurzony wentylator w kompie. Dźwięk się przybliżał. Instynktownie napiąłem mięśnie. Pewnie chwyciłem leżącą zawsze u mego boku broń. Jeszcze tylko szybka modlitwa do Herna Myśliwego Pana Drzew i ruszam. Skradając się krok za krokiem, podążałem w stronę buczącego dźwięku. Jeszcze krok lub dwa i zobaczyłem bestię... Była ogromna, na sczęście zajęta zbieraniem pyłku nawet na mnie nie spojrzała. Cichutko odszedłem w głąb dżungli. Upał stawał się nieznośny. A do tego jeszcze robiło się duszno, wyraźnie zbierało się na burzę. Wlokłem się noga za nogą. A dookoła śmigały przeróżne stwory w zaroślach. Im upał nie przeszkadzał. Kilka wielonogich bestii budowało misterne konstrukcje... Kawałek dalej z zarośli wyjrzał stwór zakuty w zbroję płytową... Gdzieś w gęstwinie, trwała walka o przedłużenie gatunku... Z zażenowaniem odwróciłem się i poszedłem w przeciwną stronę.Nagle ciszę rozdarł dziki wrzask. Z zarośli wyskoczył na mnie ogromny drapieżnik. Straszliwe szczęki, ogromne kolce na wszystkich odnóżach. I ten hipnotyzujący wzrok... Nie mogłem się ruszyć, bestia była coraz bliżej. Te ślepia wpatrywały się we mnie, paraliżowały. Wiedziałem że to już koniec. Szkoda, świat był taki piękny. Liście i trawy tak pięknie szumiały. Lekki wietrzyk wzmagał się, jakby coś pchało powietrze w naszą stronę... Gdy drapieżnika dzieliło już tylko kilka stóp od mojego sparaliżowanego ciała, pobliskie zarośla eksplodowały. Z ogromną prędkością wytoczył się z nich olbrzym jakiego jeszcze nie widziałem. Chyba nawet nas nie zauważył. Pędził tak szybko... Drapieżnik który właśnie szykował się do skoku, został odtrącony przez rozpędzoną masę i odtoczył się w zarośla. Gdy tylko zerwała się hipnotyczna więź, rzuciłem się do ucieczki. Biegłem co sił, zarośla chłostały mnie po twarzy i ciele, trawy czepiały się stóp. Jednak wspomnienie koszmaru, który gdzieś tam za moimi plecami mógł w każdej chwili ruszyć w pościg, dodawało mi sił. Jeszcze trochę wysiłku i byłem na granicy dżungli. Już dobiegłem do mojej lepianki, padłem zmęczony pod jabłonką. Oddychałem głęboko. Spojrzałem jeszcze raz w stronę dżungli. I ukazał mi się Hern Pan Drzew w Swojej Rogatej Postaci... Uniosłem aluminiowy puchar i ulałem kilka kropel na ofiarę dziękczynną za szczęśliwy powrót. A resztę w te pędy wlałem w mą gardziel przepastną. P.S. broń której używałem na polowaniu to Nokia Lumia 625 + elementy okularu jakiejś zdezelowanej radzieckiej lornetki.
  6. Mckov

    Imię Róży

    Czy powieść jest przeintelektualizowana? Chyba nie... Jest raczej bardzo precyzyjnie zbudowaną układanką, w której każdy, dosłownie każdy klocek w finale wpada na właściwe miejsce. Bo czyż rozważania o naturze śmiechu nie były.... [ i tu zamilknę, albowiem nie chciałbym nikomu psuć przyjemności czytania i odkrywania] BTW: jeżeli kogoś naprawdę męczy czytanie takiej ilości literek, polecam film z Sean'em Connery w roli Wilhelma z Baskerville [ o i tu nawiązanie do Sherlocka Holmesa;) ] Kawał dobrego kina.
  7. Holy.Death - blog poszerzony
  8. JacQ13 - dają czy nie dają rady to kwestia drugorzędna. Zawsze chciałem się poczuć jak I o to chyba chodzi w rpg;)
  9. Chyba się starzeję. Czasu na wszystko coraz mniej, doba jest za krótka o conajmniej 10 godzin. Coraz ciężej śledzi mi się gierkowe nowości. I może własnie z tego powodu jakoś umknęło mi zjawisko zwane "Dark Souls". Dopiero ostatnimi czasy zmasowany atak newsów o drugiej części zwrócił moją uwagę na ten tytuł. Poczytałem, obejrzałem obrazki, letsplay'e. Taka sobie siekanka jakich pełno, nie ma co się podniecać. Minęło kilka dni. Wpisy o Dark Souls 2 omijałem, bo juz wiedziałem że to nic co by mnie ruszyło. Jednak natrętna reklama zrobiła swoje. Gdzieś tam między neuronami natretnie jarzył się neon z logiem DS. Sobota. Cotygodniowa wizyta w centrum handlowym. Żona z Córką zniknęły w odmętach ciuchów i butów, ja dla zabicia czasu zwiedzałem pewien market "nie-dla-idiotów". Kiedy już obejrzałem co ciekawego mają z aparatów, skończyłem się zachwycać nowymi smartfonami, zagłębiłem się między regały z grami. Przechadzałem się bez konkretnego celu, ot dla zabicia czasu. I wtedy kątem oka wyłowiłem znajomy logotyp. W mózgu aż zaiskrzyło. Cena dziwnie niska?! A... to dlatego że to jedynka. Chwila zastanowienia... a co tam kupię, najwyżej pogram godzinkę i odstawię na półkę. Sobota wieczór. Instalka na PC przebiega bez problemów. Odpalam. Grafika jakaś dziwnie rozmyta mimo ustawienia 1920x1080pix. Obłożenie klawiszy ustawiała chyba ośmiornica, bo żaden homo-sapiens nie mógłby na tym grać. Ustawiłem klawiaturę po swojemu. Odpalam. No... ta grafika jakaś taka rozmyta. Do tego obraz skacze jak ja gdy mi się wydaje że umiem tańczyć. Jednym słowem kaszanka. Wychodzę. Zanim odinstalowałem wskoczyłem na chwilę do netu. No i się zaczęło, Jedno, drugie... dziesiąte forum o Dark Souls, odkryło przed moim umysłem wiedzę tajemną o fix'ach przeróżnych. Postanawiam dać DS jeszcze jedną szansę. Ok. grafika poprawiona... i jest nieźle. Sterowanie mimo fix'a do myszki dalej toporne jak gęba zakochanego trolla. Tu dygresja: patrząc z perspektywy czasu, dziwię się mojemu samozaparciu. Gierka aż prosiła się o usunięcie... a ja się z nią męczyłem dalej. Przebłysk geniuszu. Rzucam się do szafy, przekopuję przez stosy rupieci i w końcu znajduję starego zakurzonego pada. I się zaczęło. Sobota w nocy. Pierwszy raz zginąłem w tutorialu. Kto grał wie kto mnie ubił, kto nie grał... niech sam się dowie;). A potem było różnie. Raz lepiej raz gorzej. Jednak niezaprzeczalnie gra mnie urzekła, zaczarowała, pochłonęła. W necie wyczytałem że DS ma nieprawdopodobnie wysoki poziom trudności. Moim zdaniem nie. Należy tylko pamiętać o kilku sprawach: -nic nie dostaję na tacy, do wszystkiego dochodzę metodą prób i błędów -każdy przeciwnik może mnie zabić [szczególnie na początku], tak więc w czasie walki wymagana jest koncentracja, koncentracja i myślenie. Tu nie ma jednego hyper-super-wypasionego-ciosu-z-półobrotu który kładzie każdego przeciwnika. Tu nie ma super-dwuręcznego-młota-miecza-gniewu-porażenia który przebije się przez każdy blok. Ale jest za to logiczne podejście do kwestii pojedynków. Przeciwnik uderza-zablokuj lub zrób unik. Jedno i drugie kosztuje wytrzymałość. Bedziesz ciągle blokował, w którymś momencie zabraknie ci siły by unieść tarczę. Przeciwnik zasłania się tarczą- kopnij go by wytrącić z równowagi a gdy opuści blok - uderz. Przeciwników jest dwóch - twoja koncentracja musi być podwójna, trzech -potrójna itd.itd. Przeciwnik jest wielkości małego samochodu - znaczy się po jednym trafionym ciosie nie będzie co zbierać z bohatera. Przeciwników trzeba się nauczyć - kto jak atakuje, z jaką prędkością... - gra nie prowadzi za rączkę, nie ma magicznych kompasów, dziennika questów. Jeżeli jakis NPC każe coś zrobić, albo daje podpowiedź... to trzeba ją zapamietać. W głowie. -podobno w grze nie ma mapy. Dziwne... u mnie jest. Podaję sposób na odblokowanie tej opcji: bierzesz kartkę [minimum A4, a lepiej rozmiar A3] następnie długopis, a lepiej ołówek [łatwiej nanosić poprawki] i rysujesz... jak za dawnych czasów. I to działa. -niby to siekanka, a jednak rpg. Ale w takim starym dobrym znaczeniu. RPG - takie papierowe - ze złosliwym Mistrzem Gry;) I te ciągłe wybory które mają znaczenie i to duże: może miecz i tarcza? może topór i tarcza? a może dwa miecze? a może miecz trzymany oburącz? I czy jak jestem na 10 poziomie to dam radę temu wielkiemu bydlakowi czy może raczej go zostawić w spokoju i wrócić tu za kilkanaście leveli? [bo gra Cię nie ogranicza, możesz isc gdzie chcesz, najwyżej poniesiesz tego konsekwencje] - ta gra nie zabija mnie co chwilę. Zabijają mnie własne błędy. Za wolno podniesiony blok -czapa. Wydawało mi się że ten rycerz był w zasięgu mojego miecza - teraz to ja jestem w zasięgu jego -czapa. Trzy szkelety, żaden problem-czapa. - jeżeli grafika w grze znowu staje się niewyraźna, a przeciwnicy zaczynają coraz łatwiej wygrywać to też nie jest wina gry, prawdopodobnie jest czwarta nad ranem. Z powyższego wynika że DS jest niezwykle upierdliwe. Bo jest. Ale też ma w sobie jakąś magię, czar dawnych produkcji. Wciąga jak chodzenie po bagnach. Chcecie dowodu? proszę: 8h pracy + 2 godziny dojazdy + 2-3 h na prace domowe [ sprzątać, ugotować itp] + 2h z Małolatą nad lekcjami, + 3h "życie rodzinne"... tak wyglada mój przeciętny dzień. Od tygodnia chodzę też jakby mało wyspany, do tego wyglądam jak mój bohater po kolejnym odrodzeniu przy ognisku... podejrzewam że 30h na liczniku w DS ma cos z tym wspólnego... A dlaczego nie kupię Dark Souls 2? Bo w tej chwili mam jeszcze dużo do przejścia z jedynki... ale za jakiś czas...
  10. 8azyliszek: tak się zastanawiam... Ty chyba jeszcze nie pracujesz? Nadal się uczysz? Prawda?
  11. Za oknem dalej śnieg i zimno... To dzisiaj dam coś na rozgrzanie;) Przypalanie rozpalonym żelazem, rwanie ciała hakami, a wszystko w celu zbawienia duszy... Zapraszam na przesłuchanie czarownicy w wykonaniu Świętego Oficjum. "...Procedura prowadzenia przesłuchania ma być następująca: Po pierwsze, strażnik powinien przygotować narzędzia tortur, następnie obnażyć więźnia (jeśli jest to kobieta, będzie wcześniej obnażona przez inną kobietę, sprawiedliwą i cieszącą się dobrą opinią). Służy to temu, ażeby udaremnić możliwość ukrycia w odzieniu sił czarcich, które mogą być w nim posiane ? czarownice często, nauczone przez Diabła, przyrządzają taki preparat z ciał nieochrzczonych dzieci. Kiedy narzędzia tortur zostały przygotowane, sędzia, osobiście lub za pośrednictwem innego dobrego człowieka, próbuje przekonać więźnia, aby wyznał prawdę dobrowolnie. Jeśli ów nie zacznie jednak jej wyznawać, sędzia rozkaże dozorującemu przygotować więźnia do strapaddo albo innej tortury. Dozorujący mają posłusznie i niezwłocznie wykonywać polecenia. Następnie, podczas modlitwy, odmawianej przez kogoś z obecnych, więzień ma być odwiązany i ponownie zachęcany do złożenia zeznań, przy czym należy dać mu nadzieję, że w razie ich złożenia nie zostanie stracony." "Młot na czarownice" Jakub Sprenger i Heinrich Kramer, 1486 Rekonstrukcja historyczna w wykonaniu grupy Vergild UWAGA: inscenizacja była dosyć realistyczna, niektóre fotki także... tak więc czuj się ostrzeżony. Do obejrzenia całości zapraszam TUTAJ
  12. Dygresja nr 1 : Miała być już wiosna... Już było cieplutko i nagle... powrót zimy. Sypnęło śniegiem, który w warunkach miejskich momentalnie zamienia się w piaskowo-solno-błotną breję. Do tego zimno... Nie lubię... Dygresja nr 2: rekonstrukcje historyczne. Grupa maniaków obwieszona sprzętem z epoki, biega po łąkach, lasach, bunkrach przybliżając gawiedzi obraz dawnych bitew... Lubię... ale raczej fotografować. Samo bieganie w mundurku, z hełmem na głowie, obwieszony żelastwem... e, nie podziękuję. Tak więc z powodu nagłego kontrataku zimy, zapraszam na zaśnieżone pole bitwy. A co ma do tego tytułowy Robert Capa? Ano był to facet który z reporterki wojennej uczynił sztukę.A i z inscenizacjami ma trochę wspólnego;) niektórzy uważają że jego najsłynniejsze zdjęcie było ustawiane.Foty zostały wykonane w czasie dorocznych rekonstrukcji zdobywania poznańskiej Cytadeli w latach 2009 -2012. "10 września 1939 Fort Winiary zajęty został przez Wehrmacht. Więziono tu polskich, brytyjskich i radzieckich jeńców wojennych, urządzono strzelnicę doświadczalną filii zakładów Deutschen Waffen- und Munitionsfabriken AG (H. Cegielski). Na przełomie 1944/45 roku Cytadela Poznańska stała się głównym i ostatnim punktem oporu kilkudziesięciotysięcznej armii niemieckiej załogi Festung Posen. Zdobyto ją po pięciodniowym szturmie 23 lutego 1945 roku. W walkach o Cytadelę zginęło kilkuset żołnierzy i oficerów Armii Czerwonej oraz około 100 mieszkańców Poznania ? cywilów, tzw. ?cytadelowców? ? którzy w wielu wypadkach do udziału w szturmie na Cytadelę zostali przymuszeni przez Rosjan. Był to pierwszy i ostatni ? jak się okazało ? wojenny epizod w dziejach twierdzy." źródło: www.muzeumniepodleglosci.poznan.pl więcej fotek, oraz oryginalny wpis na mckov.blogspot.com
  13. Ja to chyba jakiś inny jestem... Prawko od 8 lat. 3 samochód [bo dwa już zajeździłem] Teraz już nie miotam się po kraju. W tym roku średnio 1000-1500 km miesięcznie. I jak dotąd tylko jeden mandat - przekroczenie dozwolonej prędkości o 23km\h. [ młody kierowca byłem i mnie poniosło...]. I jakoś wydaje mi się że można jeździć zgodnie z przepisami, można przestrzegać ograniczeń... a nawet tych podwójnych linii namalowanych na drodze. A wybaczcie ale tłumaczenia, że przepisy nieżyciowe, że ograniczenia niepotrzebne wydają mi się zabawne... albo raczej żałosne...
  14. "...dla człowieka w wieku 20 lat i więcej nie jest normalne..." no to biorąc pod uwagę mój wiek, mówcie mi już Hannibal Lecter )
  15. Obejrzałem właśnie fragment na youtube. http://www.youtube.com/watch?v=AUmJZETgKGg I podziekuję. Facet walczy katana trzymając ją w jednej ręce. Takich sztuczek to można dokonać szablą [polską,węgierską, turecką] , szpadą albo pałaszem. Ale nie kataną! A już z pewnością nie fechtując nią według szkół europejskich. jeżeli reszta produkcji jest równie pomysłowa, to chyba nie jest moja bajka.
×
×
  • Create New...