-
Zawartość
556 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Hellspawn
-
Szkoda, że to wydanie Darksiders tylko na PC - gdyby było na konsole, łyknąłbym z lotu. Mafia kusi niemiłosiernie - albo mnie mylą moje oczy, albo na półce ma dwa egzemplarze (może jeden jeszcze się ostał). Zagadam, a co mi tam.
-
Co tu się wyprawia.... 8 stów za EK Borderlands 2? Albo ktoś nie sprawdził, jak ten Loot Chest w rzeczywistości wygląda albo...nie wiem sam. Hype hypem, ale nie przesadzajmy - aż tak? Tell me - coś ze mną nie tak, czy to tylko świat znów zwariował? Ok, przyznam się bez bicia, sam się swego czasu przepotężnie tą EK jarałem, ale hell - przeszło mi (co nie zdarza się zbyt często). Czegoś nie dostrzegam? ----------------------------------------- Btw - nie wiecie, czy pierwsza część Darksiders została wydana w jakimś delikatnym steelbooku, nie mówiąc już o edycji kolekcjonerskiej? Strasznie wnerwia mnie granie na PC i chciałbym kupić ją jeszcze raz na Boxa (tak, jako rozgrzeweczkę przed dwójką - jeszcze nie odfoliowałem). I właśnie - jeśli się da - w jakimś "bogatszym" wydaniu, niż standardowe, plastikowe pudełko.
-
Bo tam... nic nie ma. Wbrew temu co piszesz premiera D:SF miała miejsce rok temu (dokładnie), a za mimo wszystko nieźle wydaną kolekcjonerkę na konsolach cena 170zł jest imo niezła. Na Steam jakaś Special Edition zawierająca DLC z kolekcjonerki kosztuje 35 euro. Ja za parę złotych więcej dostanę jeszcze tego Dodge'a. @Hellspawn Czy te... gazety (?) można jakoś usunąć? Rozumiem, że mają one nadać dynamiki modelowi, ale wygląda to źle. ;p Niestety, gazety są nieusuwalne. Tj. jak się uprzesz, to możesz je powyłamywać a pozostałą biel zakryć czarnym lakierem - ale według mnie nie zasługują na aż tak ostre traktowanie P.S Edycja Kolekcjonerska Darksiders II właśnie znalazła nowego entuzjastę
-
Chłopie, bierz tą EK z lotu. O ile dobrze się orientuję, wyrwać ją można za naprawdę małe pieniądze - gra dała mi naprawdę sporo frajdy (i to nie tylko ze względu na fakt, że jestem fanem tej swego czasu podupadłej serii i z tęsknotą wypatrywałem jej godziwego comebacku) a Dodge, w najgorszym przypadku, wygląda dobrze. Zresztą - przejrzyj sobie moją galerię sam: http://forum.cdaction.pl/index.php?app=blog&module=display§ion=blog&blogid=3024&showentry=32887 Link zaprowadzi cię do mojego martwego już dzisiaj bloga, gdzie drzewiej bawiłem się w recenzje i prezentacje EK - może i dzisiaj się na to coś przyda
-
Ja czekam na swojego Darksidersa właśnie stamtąd i co prawda paczka jeszcze nie dotarła, ale kiedy sprawdzałem status wysyłki dwa dni temu miał on żenujące 20 procent - a trzymał go przez naprawdę długi czas. Dzisiaj rano progres podbił do 80 procent, i jak głosi, kolekcjonerka zawitała do naszego pięknego kraju wczoraj o godzinie 19:00 Czyli, czyli, czyli - na dniach/dniu u mnie. Like how cool is that? ------------------------------------------- Najwidoczniej DHL szybciej rozwozi swoje przesyłki, niż uaktualnia ich status w internecie. Darksiders II Collector's Edition in da house. http://i179.photobucket.com/albums/w299/Matuch17/dsKopiowanie.jpg
-
Według mnie - tak: http://forum.gram.pl/upl/forum/2010_15/20100413234939.jpg Czyli, w prywatnej opinii, już nie za bardzo Kurde balans, powiem wam, że przez ten cały dym związany z Freedom Edition boję się o swój egzemplarz. I to pomimo faktu, że zamówiłem go w Empiku i to naprawdę wcześnie. Jest, nie ma go, ale jak zamówiłeś, to jest...Chwilami nie ogarniam. Ultima nie dała rady, a w Empiku będzie? Grubsze przepychanie się łokciami musieli tam na górze uskuteczniać.
-
Ja tam bym brał - tylko EK jedynki mi brakuje. Owszem, nie powalają one swoim contentem (w szczególności jeśli spojrzeć na stosunek premierowej ceny do zawartości w przypadku części drugiej i trzeciej), ale świetne pudełko zawsze docenię - a obszarpane, okrawione N7 edycji kolekcjonerskiej części drugiej to dla mnie poezja. Jedynka już nieco w innym klimacie, ale jeśli ktoś by mnie pytał - rarytas!
-
Niezłe to to - najbardziej jara mnie Warcraft, Neverwinter, Icewind i Chicago, ale szczerze wątpię, by facet zechciał posprzedawać je osobno (chociaż w sumie ja bym tak zrobił - zarzucić licytacją i kto wie, czy nie wydoi się więcej, niż za całość?). Podpisując się jednak pod tym co napisał już Maliniorz - nie za 300 zł. Status wysyłki mojego Darksidersa to 20 procent. Oj, poczekam sobie
-
Myślę, że zrekompensuje i to grubo, bo sam wzdycham do tej EK i klnę pod nosem, że na MMO nie mam już czasu ;/ Lobo - zapodałeś jeden z najbardziej epickich unboxingów, jakie w życiu widziałem. Jakim cudem nie udało mi się dopatrzeć żadnego z twoich poprzednich filmików? Żaden tam ze mnie smakosz czy koneser browarów, ale inicjatywa zacna Fachowy komentarz zarówno dla EK jak i popijanego trunku!
-
Mega się jaram - teraz nie tylko już na grę, ale i na tą maskę - dzięki za przezentację Orchi. Jak myślisz, ile czasu zajmie mojemu egzemplarzowi na dotarcie do mnie z UK? P.S Wbijam na to muve, i wbijam, i Hitmana jak nie było, tak i nie ma. Kręci coś, ta Cenędza...
-
Living Things rozłożyło mnie na łopatki. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego płytę w radiu stara się wylansować utwór Burn it Down - chociaż dobry, wcale nie jest najmocniejszym kawałkiem na krążku. Ale, ale - po kolei. Od wejścia podpisuję się pod cytatem z magazynu Rolling Stone - Living Things to najlepszy krążek LP od czasów ich debiutu. Dlaczego tak sądzę? Ponieważ dla mnie Linkin Park to nie koniecznie sztywne wpisywanie się w ramy nu, heavy czy alternative metalu, to nie tylko rapcore czy rock, ostry jak brzytwa krzyk Chestera czy buntownicze hasła w tekstach piosenek. Przede wszystkim, Linkin Park to dla mnie niesamowicie spójna w swojej wizji i odgórnie przyjętym koncepcie płyta, konsekwentnie podążająca ustaloną ścieżką w każdym utworze. To nie tylko niesamowite przejścia z jednej piosenki w następną (co jednocześnie sprawia, że jakiekolwiek własne przełączanie między utworami zabija część magii związanej ze słuchaniem) - to wizja bijąca z absolutnie każdego kawałka. Przyznam - usłyszawszy po raz pierwszy Burn it Down byłem lekko zawiedziony - ot, kolejny utworek, idealnie pasujący do trailera kolejnego filmu Baya, nie tragiczny, lecz i nie powalający. Dopiero po usłyszeniu go jako część większej całości, przy przesłuchiwaniu całej płyty, poczułem to "coś". W Living Things nie ma czegoś takiego, jak słaba piosenka - a to przytrafia mi się już naprawdę bardzo rzadko. Jeśli miałbym wskazać utwory, które najbardziej kopnęły mnie w moje emocjonalne krocze, byłyby to Lost in the Echo, I'll Be Gone, Lies Greed Misery, Castle of Glass, Roads Untraveled (to, jak ten utwór komponuje się z poprzedzającym go Victimized, to czyste mistrzostwo), Skin to Bone, Until it Breaks oraz Powerless. Jak widzicie - sporo tego.
-
Taki mały, tematyczny przeskok - czy ktoś z was wie o ewentualnej obecności EK Dishonored w naszym pięknym kraju? Zapowiedziano w ogóle jakieś kolekcjonerki? (poza podrzuconym kiedyś linkiem z całkiem fajnym steelbookiem i paroma bajerami/pierdołami do pobrania z sieci?)
-
. Mistrzostwo świata! W takich momentach życie jest po prostu nie fair
-
Przed startem do trójki postanowiłem przebrnąć przez poprzednie dwie części, świadom podjętych tam decyzji oraz w poczuciu, że będą one "moje". Poniżej znajdziecie listę notatek prowadzonych "na żywo", z częstym i gęstym użyciem klawiszy alt + Tab, w celu zapisywania co ciekawszych spostrzeżeń - myślę, że brak w nich spoilerów, więc obyło się bez wyciemniania. Mass Effect - nużące jazdy windą, przeprawa przez lokacje (backtracking, Cytadela) -klimat, rozmowy to wciąż czysta przyjemność, wybory moralne (w szczególności w kontekście przyszłości) -postacie wyglądają jak...ciule (pancerze, wygląd zewnętrzny- w szczególności Shepard i Liara) Mass Effect 2 -ulepszona Normandia, jej swojskość (poczucie miłej atmosfery na pokładzie, gwaru, robienia czegoś wielkiego) -zbieranie ekipy największych badassów w galaktyce, poznawanie ich historii -świetni bohaterowie drugoplanowi, kompanii w drużynie, co do jednego! -cały proces przygotowania się do "samobójczej misji" (prywatne zboczenie, kocham motywy z budowaniem teamu i planowaniem - Ocean's Twelve i cała reszta filmów z wielkimi skokami/akcjami w roli głównej) Mass Effect 3 -świetna oprawa A/V - najlepszy soundtrack w całej serii, genialne sceny z kroczącymi w tle Żniwiarzami -brakuje trochę tego skanowania planet... -atmosfera "wielkości" zastąpiona atmosferą smutku, zdołowania- ogólna ciężkość. Mimo to- świetny klimat- rozmowa z Kriosem kupiła mnie pod tym względem na całej długości -Normandia zmieniła nieco swój charakter, zdaje się być nowocześniejsza i przy tym mniej przebajerowana - daje poczucie kameralności. Mimo wszystko tęsknię za tą cerberusową... -Ogólne poczucie ciszy - zarówno na statku jak i podczas rozmów - gwar gdzieś przepadł, ale chyba zamierzenie. -walka z Cerberusem mimo wszystko przyjemniejsza niż z Blue Suns/Blood Pack bądź inną grupą przestępczą z innymi tekstura...pancerzami. Zróżnicowanie przeciwników - na plus. -ograniczenia w dialogach na pokładzie - nie ma już tyle tematów ani osób do rozmowy, większość dialogów prowadzona "w eterze" -Siła "powrotów" znanych i lubianych postaci - "Reunions" przedstawione o wiele lepiej niż w dwójce -poczucie wielkości dokonywanych wyborów, rzeczy, które robimy- epickość wylewa się z ekranu na każdej misji. -naprawdę przepiękne widoki, na każdej możliwej planecie -zmiana Cytadeli- wielki plus - żegnaj mozolne dreptanie z jednego krańca na drugi. - świetne side-questy, ich powiązanie z głównym wątkiem fabularnym -Shepard jako człowiek - zmęczenie, koszmary, ciężar odpowiedzialności na jego twarzy Całość spisałem dobre parę miesięcy temu, ale nawet dzisiaj, przebrnąwszy przez nią jeszcze raz, uważam, że w dobry sposób oddaje ona moje podejście do każdej z części. Finałów trójki komentował nie będę, bo to temat rzeka (przewałkowany już chyba na wszystkie możliwe sposoby). Dodam tylko tyle, iż przy ich pierwszej wersji nie należałem do grupy hejterów, a ich nowa edycja uradowała mnie już tylko jeszcze bardziej.
-
Milusia ta EK Snipera - rozumiem, że aż tak przespałem całość, że ta już jest niedostępna? Jedynka za Chiny mi się nie podobała, ale za tak fajną kolekcjonerkę jestem skłonny zainteresować się serią . Może gdzieś tam w przyszłości się jeszcze trafi. Co do figurki Connora: zaiste, piękna rzecz. Ale zgodnie z moją drogą ninja, iż nie kupuję dwa razy figurki tej samej postaci, zadowolę się asasynem z Freedom Edition. Nawet, jeśli poziomem wykonania (i ceną) Connor z łukiem przewyższał będzie (bądź dorównywał) Kozakowi z Ghost Recon. Tak a propos Recona - swój egzemplarz zakupiłem w Media Markt jakoś krótko po premierze, załapując się na, jak głosi pudełko, Edycję Limitowaną. Prócz kartonowego boxa, wyróżnia się ona "szalem rękawowym" na mordę, w kolorze czarnym, z wymalowaną białą szczeną Duchów na przodzie (wiecie, taką, jaką nosił główny bohater - tylko kolor się nie zgadza). Przyznam - byłem zaskoczony, gdy ją ujrzałem. Temat edycji Future Soldier monitorowałem dość dokładnie i byłem przekonany, że poza Signature z dodatkowymi gnatami oraz EK z figurką i steelbookiem (dostępną tylko w amerykańskiej sieci Future Shops- eh, piękna była, zobaczcie sami: ) już nic na rynku nie ma. Ktoś jeszcze z was Panowie ją dorwał, widział?P.S Presji nie wytrzymałem, EK Halo 4 zakupiłem. Niech mi ziemia lekką będzie.
-
Po obejrzeniu rozszerzonego gameplaya z Blacklist jestem spokojny o nową część. Z serią jestem od samego początku i muszę przyznać, że zmiana była dla niej konieczna. Nie wiem, czy dałem się pochłonąć temu, co dzieje się z grami dzisiaj (no właśnie, bo tak właściwie to co się dzieje? A może to my dziadziejemy?), ale Chaos Theory po prostu mnie dzisiaj męczy. Owszem, to wspaniała gra - ukończyłem ją dobre 6 razy, a briefing misji Lighthouse znam na pamięć - ale brak mi tam dzisiaj tej pompy, tego tempa rozgrywki, tej hollywoodzkości Conviction. Niemniej, daleki jestem od postawienia ostatniej części Splinter Cella nad jej poprzedniczką - wśród perypetii Sama Fishera panuje bardziej taka równowaga, w której nie jestem wstanie postawić którejś części wyżej nad inną (no, nie licząc sukcesywnej rewolucji od pierwszej odsłony, poprzez Pandora Tomorrow, po Teorię Chaosu). Zanim obrzucacie mnie kamieniami przyznam, że sam zagrałbym dzisiaj w takie CHT nowej generacji - z wolnym, taktycznym tempem rozgrywki, ze świetną muzyką Amona Tobina, ale już z przesłuchaniami z Conviction i z możliwością rozgromienia przeciwników na tamtejszą modłę (mark and execute się kłania). Bo spójrzmy prawdzie w oczy - Sam z Chaos Theory jest świetny, dopóki nie musi się spieszyć - najlepiej wykonuje nim się wolne, wymierzone akcje, ale kiedy tętno podskakuje, Fisher okazuje się być wolnym klamotem, niezdolnym do zwinnej ucieczki czy szybkiej eliminacji celów (przywołajcie w myślach tylko animację biegu czy celowanie z przymierzeniem). Nie brnąc jednak zbyt głęboko w bagno - jeśli w Blacklist poprawią facjatę Fishera (która, na chwilę obecną, jest po prostu żenująca), głos znów użyczy mu Michael Ironside (mało prawdopodobne, ale marzenia jeszcze nic nie kosztują ) i na powrót ujrzymy możliwość swobodnej regulacji prędkości chodu/biegu agenta teraz już Czwartego Eszelonu, będę w niebie.
-
Strasznie jarałem się na tą produkcję, ale im bliżej było jej do premiery, tym bardziej mieszane uczucia nachodziły mnie względem tego, co prezentowała. Inna sprawa, że twórcy, przynajmniej według mnie, w udostępnianiu materiałów promocyjnych i gameplay'ów mocno przesadzali (ile jeden z nich miał? 40 minut?). Pod koniec przy życiu trzymał mnie tylko parkour (który i tak w kwestii animacji nie był zbyt płynny) jak i osławiony system walki a la Batman. Niemniej, całość oscylowała na solidnego średniaka, z oceną 7/10 i nie do ruszenia w żadną ze stron. Recenzja na stronie tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu - pozostaje tylko czekać, czy w samym magazynie Sleeping Dogs dostanie oczko w górę, czy może w dół (zazwyczaj tak to się właśnie kończy względem recenzji cyfrowych). Koniec końców - gra niby warta uwagi. No właśnie, niby, bo przy zalewie innych tytułów, jaki niedługo nas wszystkich czeka, lepiej zostawić te 100/200 zł na coś mocniejszego....
-
Zabijcie mnie, ale nie wiem o co chodzi z tym Sniperem. Chyba przespałem - podrzuci ktoś linka? Naprawdę na oczy nie widziałem tej EK. Od MMO stronię jak tylko mogę, ale Guild Wars 2 mnie boli. Figurka jest przekozacka (chociaż za bardzo fantasy - lubię postawić na półce coś, co jednoznacznie kojarzy się z grą, a nie z każdym dowolnym światem magyji i miecza ), jak i zresztą całe wydanie ale...no właśnie - to MMO. Po prawie 3 latach przegranych w City of Heroes i Villains wiem, że na ten gatunek już nie mam czasu (bo to trzeba grać i grać i grać, co by cię znajomi lvlowo za bardzo nie odstawili, bo wtedy to już nie znajomi, i znowu nie ma z kim grać, i tak dalej, i tym podobne ).
-
Yoszek, winszuję Cholera, nie wiem co mam począć z tym czwartym Halo. Jak myślicie, wylecą z czymś ostrzejszym, czy może raczej "this is it" i nic lepszego już się w sklepach nie pojawi? Niby zawsze można później zamówienie anulować, ale naprawdę nie mam ochoty znowu szarpać się z mailami do działu obsługi - bo a nóż wprowadzą coś lepszego.
-
Hm. Bardzo miły odzew. Czyli do całości dojdzie jeszcze jakiś mega fajny box? Może być ciekawie! Nie powiem, podjarałeś mnie nieco tym wpisem, bo kolekcjonerka jak najbardziej do łyknięcia. Boli jednak to 100 dolców - na początku sezonu ogórkowego łyknąłbym ten egzemplarz z tobą bez popity, teraz jednak wolę się mieć na baczności (raz że Hitman, dwa, że Halo 4, trzy, że Assassin's Creed, cztery, że w sumie nie wiadomo, co jeszcze )
-
Jestem z serią od samego początku i powiem wam, że ja pod tym makabrycznym rebootem DMC podpisuję się oburącz (tak, teraz możecie zacząć rzucać kamieniami). Jadąc od tyłu - czwórka była spoko (ratował ją finał i fragmenty z Dante), trójka to szczyt możliwości serii, wersje HD jedynki i dwójki utwierdziły mnie zaś w przekonaniu, że lepiej zostawić je w słodkich wspomnieniach. Idąc tym tokiem myślenia, można by wywnioskować, iż na warsztat wystarczy wrzucić wspomnianą część trzecią i dalej się świetnie bawić. Otóż - nie koniecznie, bo jak zauważyłem, moja tolerancja co do "japońskiej dziwności" z wiekiem drastycznie zaczęła maleć (albo to Japończycy zaczynają przesadzać z jej ilością w swoich grach - to, co dzisiaj wyprawia się w najnowszych odsłonach Tekkena, przyprawia mnie o mdłości). Cieszę więc się, że Dante trochę się nam zwesternizował (mimo wszystko zmieniając swój image, bo pierwszy concept jego świeżego wyglądu był naprawdę emo-tragiczny) i jeśli gra utrzyma teraz już tylko tępo rozgrywki i artyzm cutscenek z poprzednich części, dalej będę się świetnie bawił.
-
Dzięki Panowie! Na pewno z czasem zastosuję się do waszych rad, uzupełniając opisy na moim profilu o stosowne informacje (premiera, extra klasyka, big box, EK itd.). Najprawdopodbniej wycofam również system z numeracją, podając ogólną liczbę posiadanych tytułów gdzie indziej. Figurka Hitmana zakupiona dawno, dawno temu na Aliens Group - szczerze mówiąc - nie polecam. Ze względu na bardzo nietypową pozycję, w jakiej Mr 47 stoi, często się wywraca i zalicza glebę. W związku z pytaniem, ile miejsca zajmuje to wszystko w moim pokoju : 1)Tak to wygląda, gdy siedzę sobie teraz tutaj z wami. http://i179.photobucket.com/albums/w299/Matuch17/DSC08509.jpg 2)Tak to wygląda, gdy obejrzę się za siebie. http://i179.photobucket.com/albums/w299/Matuch17/DSC08510.jpg 3)Tak to wygląda, gdy wstanę i dam mały kroczek w lewo. http://i179.photobucket.com/albums/w299/Matuch17/DSC08512.jpg 4)Tak, gdy obejrzę się w lewo. http://i179.photobucket.com/albums/w299/Matuch17/DSC08513.jpg 5)A tak, gdy stanę sobie w drzwiach http://i179.photobucket.com/albums/w299/Matuch17/DSC08511.jpg Tym oto sposobem, grami zawalone mam wszystkie możliwe półki. Niemniej, zawsze kiedy myślę, że to już absolutny koniec miejsca, uda mi się jakoś to poprzestawiać i jeszcze trochę przestrzeni na tych kawałkach drewna wyskrobać. Chociaż przyznam - troszkę boli, że nie mam gdzie wystawić hełmu z Helghast Edition.
