Jump to content

Chapka

Forumowicze
  • Content Count

    20
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutralna

About Chapka

  • Rank
    Hobbit
  • Birthday 10/28/1983

Sposób kontaktu

  • Discord
    Array
  • Strona WWW
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array

Recent Profile Visitors

2,604 profile views
  1. A czy można teraz złożyć zamówienie na prenumeratę i zgarnąć ten kupon? Bo właściwie to od pięciu lat mam wszystkie numery i prenumeraty nie mam tylko dlatego, że nic mnie jakoś specjalnie do niej nie przekonało, a to byłaby dobra zachęta.
  2. Rozumiem, że nie którzy ludzie mają tyle kasy, że mogą sobie mówić co im się podoba. Ale chyba nawet za takim gościem jak szef wielkiego koncernu wydawniczego stoi jakaś rada nadzorcza, czy jakieś inne gremium oceniające jego dokonania? Zdaję sobie oczywiście sprawę, że dla owej dobrze usytuowanej grupy ludzi najważniejszym kryterium jest sytuacja finansowa spółki i w żadnym wypadku na ich ocenę nie wpływają względy etyczne czy moralne, ale od czasu do czasu mogli by przynajmniej tępić jawną niewymuszoną głupotę. Bo co też ów nieszczęśnik miał na myśli mówiąc, że gdy ktoś kupuje jego towar z drugiej ręki, on i jego koncern zostają oszukani? Jakimże to podłym i niegodnym występkiem jest uczestniczenie w obrocie dóbr materialnych! Oczami wyobraźni widzę jak gościu podchodzi do okienka na komisariacie i mówi, że został okradziony, bo jego klient zdecydował się sprzedać zakupiony u niego towar nie odpalając mu ani centa. Pomyśleć, że ludzie którzy obracają pieniędzmi liczonymi w milionach dolarów, mogą wypowiadać się zupełnie swobodnie i przy okazji bez sensu, podczas gdy w każdej innej sferze życia (takiej jak polityka czy sport) każda wypowiedź jest rozliczana. Przecież idąc za przykładem słynnych spraw sądowych, kiedy to na przykład jakaś kobieta zaskarżyła koncern tytoniowy, bo paliła przez całe życie a nikt ją nie poinformował, że może przez to doznać uszczerbku na zdrowiu, można by oskarżyć koncern THQ o zniesławienie. Tak, odkupiłem od mojego kolegi grę ? taką i taką ? i czuję się mocno zbulwersowany tym, że wyzywa się mnie od oszustów. Piraci są nie uchwytni, weźmy się za tych, którym możemy dokopać, czyli za uczciwych graczy.
  3. Jak czytamy w newsie, ekipa Skidrow nie tylko złamała zabezpieczenia Assasins Creeda, ale jeszcze wysłała do Francuzów swoisty manifest z pozdrowieniami. To miło ze strony panów z Ubisoftu, że stawiają tak interesujące wyzwania przed młodymi, zdolnymi, mającymi predyspozycje do pracy w grupie ludźmi. Zapewne teraz wydawca Splinter Cell'a będzie zobowiązany poprosić kolegów ze Skidrow o owego Cracka, który niechybnie się przyda, kiedy już całkiem padną (bądź zostaną wyłączone) serwery gry, a darmowe upominki, w postaci gier przestaną kogokolwiek zadowalać. Należy docenić starania panów z Ubi, którzy pragnęli wreszcie zniwelować proceder pirackich kopii na rynku, choć były to starania bardzo nieudolne. Oczywiście gry na PC będą wydawane dalej i pewnie dalej piracone, bo jeśli by się stało tak jak to przewiduje Hut (wszystkie większe tytuły wyemigrują z PC) - piractwo po prostu przeniesie się na konsole, razem z graczami, którzy grają na pirackich kopiach. To że na dzień dzisiejszy Xbox'a 360 trzeba przerobić, zaś Play'a 3 jak na razie w sensowny sposób w ogóle nie dało się zhakować, to prawdopodobnie wina tego, że zdolni młodzi ludzie się jeszcze za to na poważnie nie wzięli. Najskuteczniejszą broń w walce z piractwem mają sami wydawcy, tylko czy zechcą z niej skorzystać?
  4. No rzeczywiście Razer, pomyliłem się. hurangusMetalForever - No to zniszczyłeś mnie tym. Sam jestem leworęczny i nigdy by mi do głowy nie przyszło żeby trzymać myszkę w lewej ręce. Ale jak tak jest to sorry.
  5. Jak czytamy w dziale sprzętu ostatniego CDA, firma Razer wypuściła na rynek myszkę dla osób leworęcznych. Zastanawia mnie do czego takie coś miałoby się przydać? Wiemy skądinąd, że wszystkie myszki jakie znajdziemy na rynku są dla mańkutów - z tą rzecz jasna różnicą, że muszą je dzierżyć w prawej ręce. Bo też kto właściwie operuje gryzoniem lewą ręką? Przypomina mi to apel amerykańskiego stowarzyszenia do praw równości (czy czegoś takiego), w którym wnioskowano o zmiany w... Biblii, np. by Jezus zasiadał nie po prawicy Boga, tylko po jego władnej ręce. Z drugiej strony wykazując poprawność polityczną producent promuje swoją markę sprzedając ten sam produkt tylko w jego lustrzanym odbiciu.
  6. No przeczytaj sobie recenzję pierwszego Wiedźmina w CDA i co jest jako pierwsze napisane wśród minusów. Tu nie chodzi tylko o dostosowanie ruchu warg do dialogów, ale w ogóle animacja postaci. Ale tak w ogóle to chodziło mi tylko o to, że skoro już raz zostało coś wynalezione to dlaczego nie wykorzystać tego we wszystkich innych nowych produkcjach.
  7. No ale przyznasz, że ostatni Wiedźmin właśnie pod tym względem zawodził. Wiadomo - do premiery jest jeszcze daleko i nie ma co narzekać, to miał być tylko przykład.
  8. Kiedy odpaliłem załączonego ostatnio do CDA Hitmana, musiałem przyznać rację autorom listy 105 najlepszych gier dekady - grafika wygląda całkiem nieźle nawet dziś. Jednak kiedy znowu zagrałem w najlepszą grę jaka wyszła ze studia IO Interactive, przekonałem się, że nie do końca wszystko jest tak pięknie jak wyglądało z początku. Rusz się... Tak się składa, że jakiś czas temu wyciągnąłem zakurzone pudełka ze starymi Splinter Cellami, bo pragnąłem przejść je po kolei by dobrze się wbić w nadchodzące Conviction. Akurat byłem w połowie pierwszej części, kiedy odpaliłem ostatniego Hitmana. Gra Ubisoftu jest znacznie starsza, toteż wygląda znacznie gorzej, ale... no właśnie, co by nie mówić o przewadze jednej gry nad drugą - pierwszy, już leciwy Sam bije 47 w zwłaszcza jednej kategorii - poruszania się. Nie zależnie od tego jak wielkimi jesteście fanami łysego gościa z wytatuowanym kodem kreskowym na potylicy, musicie przyznać, że porusza się on dość karykaturalnie. Wygląda wręcz tak, jakby Duńczycy w ogóle nie wiedzieli co to jest Motion Capture, albo jak się tego używa. Szkoda, bo gdyby nawet gra była ciut brzydsza a miałaby bardziej płynne animacje jej odbiór byłby znacznie lepszy. Przemów... Ostatnio prezentowano drugiego Wiedźmina. Widziałem fragment gry, kiedy to Geralt z Triss wpadają do jakiejś mieściny, w której wieszają Jaskra. Gość mówiący z offu bardzo się zachwyca nad tym jak gra wygląda, jakie możliwości daje silnik itd. Ale kiedy już słyszymy i co ważniejsze widzimy jak odzywają się poszczególne postacie, trudno nie ulec wrażeniu, że jeszcze wiele temu tytułowi brakuje do oczekiwanej średniej oceny powyżej 90%. Tymczasem gdzieś tam w dalekiej Kanadzie, już dobre trzy-cztery lata temu pewna "mała firma" wydała grę pod tytułem Mass Effect. Co by nie mówić o jednym z trzech ostatnich tytułów Bioware wprowadził on jedno z najlepszych udogodnień w historii gier. Ruchy warg postaci same dostosowują się do tego co jest przez nie wypowiadane (a chyba raczej napisane, ale to nie ma większego znaczenia) i moim zdaniem jest to kamień milowy w historii odbioru wrażeń z rozgrywki. Tylko dlaczego nikt inny jeszcze tego u siebie nie wprowadził? Przecież obie części Mass Effect'u chodzą na UE3, a więc na tym silniku co większość topowych gier teraz. Czy aż tyle ojcowie Baldurs Gate życzą sobie za licencję?
  9. Trzeba być nieźle zdesperowanym, żeby wpaść na takim tytule jak: Painkiller: Resurrection. Średnia ocen na Metacritics - 38%. Kto w to w ogóle gra? Skoro już goście nie umieli napisać dobrej (ani nawet przeciętnej) gry, to przynajmniej im się udało z piratami. Mają szansę być pierwszym wydawcą w historii, który więcej zarobi na piratach niż na legalnych kopiach. Z drugiej strony Netia to też jest zryta na maksa: nie dość, że mają system obsługi jeszcze gorszy niż przy neostradzie (korzystałem z obu), to w dodatku jedno czym się zasłużyli swoim klientom, to udostępnienie ich tożsamości. Żeby przy tym przynajmniej cena ich pakietu była jakoś nad wyraz atrakcyjna, albo przepustowość zabójcza - Nie, najlepiej zasłynąć jako pierwszy w Polsce operator telekomunikacyjny, który wystawił swoich klientów. Nie popieram oczywiście piractwa, ale z naszej perspektywy (my to wszyscy Ci, którzy gier nie wydają) dużo gorszym zjawiskiem niż masowa kradzież dóbr intelektualnych jest brak pewności, że nasze dane osobiste są bezpieczne, bo nie wiemy czy w momencie logowania się gdziekolwiek nie wystawiamy się "na odstrzał". To system zabezpieczeń Ubisoftu przy tym precedensie jest "całkiem przemyślaną promocją masowego polepszania wrażanie płynącego z rozgrywki". Podsumowując, ciekawe jak się to wszystko skończy? W epoce płatnych dem (która zdaniem Crytek i EA nadchodzi) możemy tylko polegać na nosie redaktorów - najlepiej CDA - bo jak inaczej sprawdzić, czy wydane przeze mnie pieniądze nie zostaną wyrzucone w błoto? Podejrzewam, że większość z ludzi, którzy się zarejestrowali na stronie producenta gry nie dograła nawet pół godziny, ale to już temat na zupełnie inne rozważania.
  10. Tym razem umieszczona w lewym górnym rogu okładki cyfra nie informuje, że w znajdujących się głęboko pod wrocławskim rynkiem tajnych laboratoriach raz kolejny udało się cudownie zwiększyć pojemność cover DVD, tylko że dwie takowe płytki zostały dodane do jubileuszowego numeru pisma. Swoją drogą nikt nas nie informuje, że oba krążki również są dwukrotnie większe (choć oczywiście nigdy nie wiemy od czego), bo też i głupio by to wyglądało. Skądinąd wiemy, że nie ilość a jakość się liczy, toteż od razu przechodzimy do zawartości. Na pierwszy ogień jak zwykle idą pełne wersje. Jak sami redaktorzy nadmieniają Deluxe Ski Jumping 2 jest tylko grą bonusową i też trudno się do niej przyczepić. Mimo że i jej fenomen przeminął już jakiś czas temu, i sezon narciarski chyli się ku końcowi, jest to pozycja dalej grywalna a jej leciwa grafika była na czasie na jakieś dziesięć lat przed jej premierą, tak że zaliczamy ją do tytułów (jak same CDAction) wiecznie żywych i jako takie godnych urodzinowego numeru. Drugą grą jest jakiś absolutny noname (JAKI TAM NONAME? - I?AM BEOWULF) i trudno jest mi się w ogóle do niego odnieść, pozostaje jedynie mieć nadzieję, że nasi redaktorzy nie pojechali po bandzie i wybrali coś naprawdę? godnego uwagi. Nie da się ukryć, że najlepszym tytułem jest RPG naszych zachodnich sąsiadów, o tyle dobrze wybrany tytuł, że już niebawem (albo i bawem ? jak to mawiają w Blizzardzie: ?Wtedy kiedy zapomnicie, że taki tytuł w ogóle powstaje?) ma się pojawić jego sequel. Na deser zostawiłem sobie najbardziej beznamiętną grę o walce z kosmitami, że pozwolę sobie sparafrazować słowa recenzji (z CDA a jakże), ocenioną na szóstkę (och gdyby to był szkolny system ocenienia) i będącą niestety jakąś totalna pomyłką. Kiedy dowiedziałem się, że właśnie Area 51 będzie dodana do nowego CDA, pomyślałem: Świetnie, w życiu bym tej gry nie kupił. Toteż dobrze, że jest na cover DVD, bo inaczej nie miałbym szansy zapoznać się z tym tytułem. Zainstalowałem (trwało to jakąś godzinę), włączyłem, pograłem? jakieś dziesięć minut. Uznałem, że? szkoda silnika, szkoda pieniędzy producenta, szkoda czasu studia, a co najważniejsze mojego? i miejsca na dysku też. Na pocieszenie mamy jeszcze kilka całkiem niezłych freeware?ów i programik, w którym możemy sobie zorganizować dzień i na przykład tak poukładać terminarz zadań, że doba będzie miała 25, a nie 24 godziny i że ten dodatkowy czas będziemy mogli zużytkować na naukę szybkiego pisania na klawiaturze. Dalej: nieobecny od jakiegoś czasu wewnątrz magazynu modulator. Materiały, z których dowiemy się między innymi jak toporną grą jest Just Cause 2 (gameplay) i jak źle wychodzi nowy Assassin?s Creed na screenach ? ta gra nie jest chyba tak brzydka, co? Mimo że od jakiegoś czasu mamy nowy programik zarządzający zawartością płytki, programiści nie ustrzegli się błędu centrowania względem pulpitu. Przez co przy dwóch pracujących monitorach w trybie dualview obraz miast centrować się na głównym monitorze, dzieli się pomiędzy oba. Nie jest to przesadnie uciążliwe, ale i też nie jest trudne do poprawienia, dlatego dziwi mnie, że jeszcze tego nie zrobiono. Z okazji urodzin otrzymaliśmy również ogromny (największy w historii CDA) plakat wydrukowany na dobrej jakości papierze. Z jednej strony Assassin?s Creed 2 (wyglądający znacznie lepiej niż na screenach) a z drugiej Battlefield Bad Company 2 (gra która chyba najniższą notę otrzymała w CDA, z resztą tak jak Dragon Age ? oj chyba nie lubią nasi redaktorzy EA). Gdyby tylko ktoś dodał mi do tak wielkiego plakatu odpowiednią ścianę? byłbym usatysfakcjonowany. P.S. Wspominając o tytułach załączonych do czasopisma w żaden sposób nie przyłączam się do grona zawodzących: ?Zawiedliście moje zaufanie!?, albo ?Schodzicie na psy? albo jakiś jeszcze weselszy w treści apel. Jak dla mnie mogło by płytek w ogóle nie być i też pewnie wysupłałbym te 15 złotych. P.S. 2 O Bonusie porozmawiamy później, jak się z jego zawartością dogłębnie zapoznam.
  11. Ktoś kiedyś powiedział, że nie należy oceniać książki po okładce, ale jako że ten ktoś nic nie wspominał o czasopismach, to też rozpoczynamy naszą przygodę z recenzją sto siedemdziesiątego szóstego numeru CDA właśnie od tej połyskującej gładkiej powierzchni, której zadaniem jest przyciągnąć nasz błądzący wzrok do kioskowych witryn. Żeby sprawę nieco zagmatwać, prostokątnego arkuszu papieru upstrzonego stosowną grafiką raczej nie ujrzymy na półkach wśród innych branżowych tytułów, gdyż opisywany tu numer CDA należy do grona wydań specjalnych, przez co jest zapakowany w plastikowy worek ? nieprzeźroczysty i obdarzony osobną zapierającą dech w piersiach kompozycją barw ? którego treść zbytnio nie odbiega od tego co znajduje się na okładce właściwej, przez co też jego istnienie przemilczymy. Jak sobie wyobrażam, przed każdym deadline?m w tajnej kwaterze grafików CDA zbiera się komitet, który z pośród miliona równie udanych projektów wybiera ten jeden właściwy (albo dwa i wtedy w akcję idzie plastikowy worek), który potem przez miesiąc dumnie spoczywa na biurku, tapczanie, toaletce, lodówce itd. każdego szanującego się w tym kraju gracza przez co rozumie się, że musi być to coś wyjątkowego. Tym razem postanowiono na biel typu śnieg za oknem, zbombardowaną przez hasło ?14 lat z wami? (zmultiplikowane i podane w chmurze). Dość zgrabny zabieg, tyle że od razu nasuwa się pytanie: Kto to są, ci WY? A chwilę później także: Ilu ich właściwie jest? Bo też ciekawe ilu tak naprawdę z nas jest tych wiernych czytelników, którzy regularnie zaglądają do papierowej wersji wirtualnej rzeczywistości? Skoro, o czym można się przekonać już w środku pisma, nie wielu z redaktorów (jeśli w ogóle ktoś) zaczynało swoją przygodę z CDA w kwietniu 1996 roku. Drugim ważnym elementem dekoracyjnym jest oczywiście motyw z gry - przewodniej siły tego numeru, która zelektryzuje potencjalnych nabywców czasopisma. Tym razem trafiło na najgłupszą grę kwartału ? Just Cause 2, o której również nie będziemy się tu rozwodzić. Wspomnieć wypada jedynie o marketingowym posunięciu producentów tego tytułu, którzy postanowili nie wydawać gry na XP?eka. Zabieg ten oczywiście ma spowodować masowe przesiadanie się użytkowników tego systemu na Windows 7, albo jeszcze lepiej na Vistę. Życzymy powodzenia w sprzedaży. Trzeba w tym miejscu jednak zaznaczyć, że skorpion uformowany z broni może się podobać i na tle innych urodzinowych numerów, ten wypada całkiem nieźle. Resztę stanowi zestaw cennych informacji, dzięki którym możemy się dowiedzieć, co też znajduje się na dołączonych do pisma płytkach, a co w samym piśmie. Ale nad tym będziemy się rozwodzić w kolejnych odcinkach przygód ze sto siedemdziesiątym szóstym numerem CDA.
  12. Dzięki. Chciałem tylko sprawdzić jak w ogóle się w tej skórce prezentuje wpis
  13. Tekst nie mający jakiegoś specjalnego znaczenie jest tu umieszczony jako wypełniacz dziury, która niechybnie by się w tym miejscu znalazła, gdyby ktoś rzeczonego tekstu właśnie tutaj nie wpisał.
×
×
  • Create New...