Skocz do zawartości

kelik

Forumowicze
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez kelik

  1. kelik

    Gladiatorzy języka :D

    Skoro wieloletnie ćwiczenia mogą to zmienić - to jaka to choroba ? To tylko brak wystarczającej ilości praktyki. Ja też brzydko pisałem w 2 klasie podstawówki, ale po wielu latach pisania wychodzi mi to dużo lepiej i teraz większość osób się rozczytuje. Czy to znaczy, że w drugiej klasie podstawówki byłem w dysgrafikiem, ale jakoś mi się udało wyjść z tej choroby ? o.O Ja po prostu potrzebowałem na to mniej czasu niż taka osoba co ma niby dysgrafię, ale to wcale nie oznacza, że ta osoba jest chora, a tylko mniej zdolna w pisaniu.
  2. A ja proponuję taki mix - gra MMORPG zrobiona w technologii flash. Mam tu na myśli grę o nazwie DOFUS. Polecam, sam gram już w nią sporo ładnych lat. Aby grać w pełnej wersji musimy opłacić abonament (5 Euro miesięcznie/20PLN), jednak mamy dostępne darmowe demo w postaci dostępu do cząstki świata. Wciąga niemiłosiernie. Po więcej szczegółów odsyłam www.dofus.com www.dofus.pl
  3. kelik

    Gladiatorzy języka :D

    Gdzieś tam po drodze przewinęły się opinie, które chciałbym zacytować, jednak nie pamiętam autorów: "Wszystko się zgadza; prawdziwa dysleksja istnieje, w końcu nie możemy zaprzeczyć jej istnieniu, ale większość ludzi z papierkiem to symulanci (jak już zostało powiedziane w tym temacie kilka razy). Według mnie TEN problem nie jest kwestią regulacji prawnych, ani tym bardziej całego ustroju. Przyczyna jest w ludziach, tym że myślą tylko o swoim tyłku i resztę mają głęboko. Kiedyś tak nie było, nie przez drewniane piórniki, ale inną świadomość w spłeczeństwie. Mówiąc kolokwialnie "czasy się zmieniły"." Oraz: "Oj nie, nie... dysleksja to choroba (o ile pamiętam odpowiada za to móżdżek). Jedyna różnica między prawdziwym dyslektykiem, a fałszywym jest taka, że prawdziwy dyslektyk stara się i ćwiczy, aby zniwelować postępy choroby, czy może raczej postarać się, aby nie były widoczne jej skutki. Niestety jednak najczęściej mamy do czynienia z fałszywymi dyslektykami, którzy i może mają stwierdzoną dysleksję, ale potrzebne im to tylko po to, aby zasłaniać się papierkiem i tłumaczyć swoje lenistwo i nieróbstwo." Otóż ja zaprzeczę istnieniu, przynajmniej niektórych, dysfunkcji. 1. Dysortografia. W skrócie: znajomość, jednak nie stosowanie zasad pisowni. To tak, jakby znać przepisy ruchu drogowego, ale ich (nieświadomie!) nie przestrzegać. Nie brzmi to co najmniej śmiesznie ? Nie neguję istnienia osób, które (ponoć) znają zasady pisowni i mimo to popełniają błędy, jednak uważam, że to nie jest żadna choroba. Toż to zwykłe nie myślenie podczas pisania. Jeżeli piszesz jakiś tekst i (mimo znajomości zasad jego pisowni) popełniasz błąd, to dowodzi to, że nie wystarczająco długo się nad nim (a w zasadzie nad jego pisownią) zastanowiłeś/aś. 2. Dysgrafia. W skrócie: nie wyraźne pismo. U mojej dziewczyny stwierdzono ponoć dysgrafię - podczas pisania wypracowań (w stresie, w pośpiechu) itp. ma bardzo nie wyraźne pismo. Natomiast gdy się postara (czynnik stresu i pośpiechu wyeliminowany) to charakter jej pisma przechodzi niewiarygodną metamorfozę i ciężko byłoby znaleźć osobę która by się nie doczytała. Zatem jak to jest z tą dysgrafią ? Jak chcę to jednak mogę ? Nie przeczę, że niektórym zajmuje dłużej ładne pismo, ale nazywać to chorobą ? To tak jakbym był dysbiegaczem (dysnogą? ) bo biegam wolniej niż większość ludzi ? To jest choroba ? Ktoś mi napisze, że bieganie można wytrenować - a pisania nie ? Owszem może nie będę mistrzem świata na 100 metrów, ale daleko mi też będzie do "żółwiego tempa". Nie chcę się rozpisywać na temat ludzi z "lewym papierkiem", bo ten temat został już chyba wyczerpany, ale jeszcze raz, jako podsumowanie, zachęcam do myślenia podczas pisania. Do zastanawiania się nad tym co chcemy napisać i jak potencjalny odbiorca to zrozumie.
×
×
  • Utwórz nowe...