Jump to content

SylvanWielki

Forumowicze
  • Content Count

    153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by SylvanWielki

  1. http://giant.gfycat.com/FlimsyDependentFairyfly.gif I może u niektórych aż rodzic się smutek w sercu z tytułu marnowanego potencjału. Rak branży.
  2. Gearsy 4 takiego szoku jak lata temu pierwsza część nie wywołały, choć jawią się jako klimatyczna, bardzo dobrze wykonana gra. fHD+60 k/s w Forzie nowej to niezły policzek dla tych, którzy z pańska pogarda na X0 mawiają 900p. Wsteczna kompatybilność, to również dobra, bowiem mocna, karta przetargowa. Zasadniczo silne tytuły na wyłączność, ale Sony bardziej zachwyciło. Uncharted 4 to będzie klasa sama w sobie, a jakość grafiki jest niesłychana. http://gifyu.com/images/Uncharted4SANDBAGS.gif Jednak wszytko jak dla mnie blednie przy Horizon Zero Dawn. Ciekawy, prześliczny projekt. Żywię gorącą nadzieję, że gra nie skończy jak Killzone: SF, piękna wydmuszka. Oby ta nieprawdopodobna szata graficzna szła w parze z grywalnością. FF VII to będzie wydarzenie. Jestem ciekawy projektu. PC tak słabo wypadł pod względem tytułów na wyłączność, że szkoda pisać. Niny to specyficzny rynek, kompletnie negowany przez Europę. Liczę, że kontynuacja Dishonored, TR oraz Hitmana, jak i SF V będą klasą sama w sobie, godną poprzedniczek. Ogrom reedycji jest do przesady. Unravel i 4 Honor mnie intrygują. Na Division patrzeć się nie da - efekt WD. Dark Souls III to pewniak. Numerem jeden targów e Trzy jest jak dla mnie: https://www.youtube.com/watch?v=OzV1GlDDlv8
  3. http://i.imgur.com/LdCqVvG.jpg Platyna zdobyta, wszystkie cyfrowe soki wyciśnięte z gry. Krwiste zachwycają. To arcydzieło, diament z mała skazą. Zachwyca absolutnie klimatem, możliwościami, designem, poszczególnymi rozwiązaniami. Oprawa A/V jest świetna, choć przydałby sie pacz usprawniający lekkie spadki animacji przy obracaniu kamera. Ona sama zasadniczo w dwóch miejscach mi przeszkadzała, akurat przy dwóch najcięższych walkach w grze w Lochach Kielicha, gdzie jeden błąd w walce z szefem kończy nasz żywot. Grę można zaliczać kilkukrotnie i wciąż (podobnie jak w Duszach i Ciemnych) odkrywać liczne niuanse. Obok Wiesława Trzeciego mój kandydat na grę roku. Bezprzecznie pozycja zasługująca na noty rzedu 9-10 i takie też otrzymuje - na dziesiątki recenzji raptem 4 serwisy wystawiły 8/10. Uprzedzenia chłopaków z cda do kolejnego tytułu ekskluzywnego Sony nie ma co rozwijać.
  4. http://i.imgur.com/4Z725QN.jpg http://i.imgur.com/AMenkaU.jpg Również dziewiętnastego dołożyłem swoja cegiełkę, a nawet dwie, w segmencie Wiesława Trzeciego. Przygody Rzeźnika z Blaviken chłonę już kilka tygodni i co rusz zaskakuje. Misje poboczne są kapitalne, walka choć z początku nieco sztywna (bylem po osiemdziesięcu godzinach przy Bloodborne, zatem to zrozumiałe), nabrała z czasem rumieńców. Postaci są dobrze napisane i ciekawe, a dialogi to pierwsza klasa. Podobnie jak udźwiękowienie. Graficznie jet dobrze, momentami bardzo, aż palec samodzielnie w kierunku share się przesuwa. Plastyczność świata robi ogromne wrażenie. Tereny leśne przebijają te z FC4. Wersja PCtowa nie przebija wyraźnie konsolowej nawet na maksymalnych ustawieniach. Oczywiście paleta barw podczas zachodzącego słońca robi większe wrażenie, grzywa na odciętym czerepie tałatajstwa powiewa na wietrze, ale to detale, których nie dostrzeże ten, który nie zagrabiał się w obie wersje. Jednak wystarczy jeden ruch gałki, zatopienie srebrnego ostrza w ciele oponenta, by przekonać się, że stałe 60 klatek, to jet to. Dało sie lepiej, bowiem nadciągający Horizon na PS4 udowadnia ile ta maszyna ma w sobie potencjału, ale i tak nie ma co szczególnie kręcić nosem, choć Inkwizycja ma zbliżony poziom, a działa o wiele lepiej. Sama gra to cyfrowa poezja, czasami niezwykle zabawna, no i ten dubbing. Obok Bloodborne i nadciągającego Fallout 4 mój kandydat do gry roku.
  5. http://i.imgur.com/LckSopM.jpg Starsze siostry na mojej półce już czekają. Jestem wprost oczarowany tym co prezentuje Fallout 4, a to dopiero początek. O pogorszeniu grafiki nie będzie mowy. To takie.... prawdziwe. I wcale nie napisałem tych słów złośliwie. Na mnie ta szata graficzna robi bardzo pozytywne wrażenie. Poprzedniczki nie imponowały w tej kwestii, a przecież jak kogoś wessał ów apokaliptyczny świat, zachwycał się co rusz. Tu w kwestii grywalności będzie podobnie, jestem przekonany. Jak dla mnie mocny kandydat do gry roku. Ciekawa walkę stoczy z Wiesławem oraz Krwistymi. Tak, jest jeszcze Gacek i może jakaś niespodzianka....
  6. Artystycznie Dusze, Ciemne, Krwiste powalają. Technicznie jest różnie, tyle dobrego, że gra designem nadrabia. Ta seria zawsze kapitalnie jest animowana (zwróćcie uwagę na rozdawane razy i zachowanie broni), problem w tym, że zawsze jest datowana na "do trzydziestu" i zdarza się każdej odsłonie przyciąć. Oby choć teraz zerwano z tą niechlubną tradycją.
  7. Master rasa, a konsolowy plebs. Być może wiecie, bądź nie, ale Berlin przez dzień był całkiem popularną osobą na rożnych growych forach, choć owa popularność raczej nosiła szaty wątpliwej jakości. Tak stało się po recenzji Wiesława Trzeciego, gorąco przytaczanej to tu, to tam. Choć raczej owa opinia miała bliżej do szpecącego znamiona e-szlochu, niź czegoś, co winno być z obiektywizmu zrodzone. Przeczytałem ją całą, zabawne psioczenie. I tak przez 4 strony (a na owej 4tej mieściło się epicentrum krucjaty przeciwko braci konsolowej). Rzecz jasna każdy ma prawo do własnej opinii, ale akurat Berlin jako osoba na takim, a nie innym stanowisku, za które dodatkowo wynagrodzenie otrzymuje, powinna obiektywizmem tryskać, przedstawiać rzeczowe argumenty, a nie podążać śladami Tomka Lisa i jego gorącej miłości do PO, przez co program zmienił format z trzech na jednego na czterech na nikogo. Naczelny powinien wychwytywać takie ukierunkowanie. Pal sześć, że marudził na zmysły Rzeźnika z Blaviken przez co odbiorca deliberuje w deseń "jak wygląda oglądanie serialu, Hannibala przykładowo, przez Berlina i damę jego serca - kochanie, oglądamy -> nie, bo początek to retrospekcje, morderstwo, klimatyczne intro, szykowne potrawy i napisy końcowe. I tak przez dwa sezony". Ale to ciągłe marudzenie na moc obliczeniową konsol staje się żenująco nudne. Niech Berlin kupi PC za 1400zł i w takiej jakości puści perypetie Białego Wilka. Na średnich detalach będzie krztusiło się w 16klatkach. Podobnie sprawa ma się z drugim naczelnym blacharzem w magazynie - CormaCem. Tytuł wybitny z delikatną skazą, czyli Bloodborne otrzymuje 8/10 i szlagi za okazjonalne gubienie klatek, choć całość jest kapitalnie animowana (od tego jak razy przyjmuje zwykłe mięso armatnie do animacji szefów - vide Bestia Żądna Krwi) dostaje po 4ech literach, natomiast oklepane GTA V, które przestało miliony graczy interesować, łaskawie gości na PC i nikt nie neguje spadków do 40k/s, a one same są tłumaczone tym, że redakcyjny PC już kłopotów nie ma. Heh, dobre, ciekawe tłumaczenie, jak u 96% PCtowców, którzy mają średnie komputery, ale prawią morały o 4k i 60 klatkach wespół z stawieniami ultra. Średnio trafny jest również fakt wystawiania maksymalnej noty ulepszonej nieco wersji, poprawionej edycji gry sprzed dwóch lat. Idąc tym tropem taki SF4 tudzież BlazBlue, które w w pełni na maksymalną notę zasługują powinny przy swoich ostatnich (czy aby na pewno) wersjach otrzymywać coś w okolicach 16/10, za dodatkowe zawartości (tak "ładnie" nazywane jako "content"), jak i za lepszą grafikę. Opamiętajcie się także z tymi (szalenie) wysokimi ocenami za szatę graficzna dla tych prostych gierek. By nie było, cenię dwa de. Starzeje się ona znacznie wolniej jak trójwymiar - wystarczy przyrównać takie FF VII i Suikodena II, podoba mi się oprawa HLM oraz Rogue Legacy. Nie hołduje zasadzie "era 16 bitów -> kierunek kosz, 4/10 za grafę", wiem, że tu trybunem są inne nieco kategorie. Nie ma co gier przyrównywać tak różnych przekazowo i gatunkowo, ale ta pikseloza, choć czasami miła dla oczu, fakt, otrzymuje takie, a nie inne oceny, a później wyjdzie to: http://i.imgur.com/PAKYKYJ.gif http://i.kinja-img.com/gawker-media/image/upload/s--2fVXVG29--/1298948751797032847.gif I pierwszy otrzyma wzorem The Order 8/10 z tytułu korytarzy, a na drugi tez się coś znajdzie, by nie było, że ta słaba konsola za 1400zł znowu dostarczyła jedną z najlepiej wykonanych, bądź nawet najpiękniejsza obecnie grę. Numer zasadniczo udany, choć napisanie "uwaga spoiler" i marne go ukrywanie w ramce nie powinno mieć miejsca. Chwalę sobie pióro Papkina. Testy były interesujące (skupiajcie się na tych słuchawkach więcej), okładki wygrywają już drugi miesiąc z rzędu internety. Miłego dnia życzę.
  8. Unity mam od listopada, ale jakoś zawsze znajdę coś co powoduje przełożenie wcielenia się w zero-jedynkowa skórę Arno. Jedno jest pewne, gra prezentuje się kapitalnie. Na PS4 pograłem nie więcej niż 4 godz. Pomimo 900p i trzydziestu k/s (podobno niestabilnych, ale mam grę od premiery i bugów, ani dropów nie uświadczyłem). Na PC rzecz jasna lepiej, ale wyższa rozdzielczość, czy lepsze tekstury nawet w połowie nie robią aż takiego wrażenia jak płynne sześćdziesiąt klatek. Gracze nie powinni dawać się karmić tymi "kinowymi doświadczeniami" - bzdura.
  9. Ja to rozumiem i szanuje. Wiesz, niezwykle doceniam kunszt szaty graficznej HotLineMiami. Niby coś ala GBA, ale jej....wziąć tylko katanę, i co rusz inna animacja śmierci i jakże dokładna. Ot - kunszt. Ale jak ktoś stwierdzi "meh, katarynka 4/10", zrozumiem. Z The Order jest inaczej. Mam master race z prawdziwego zdarzenia za blisko pięć cyfr. Specyfika robi wrażenie, gry także. Unity i Ryse wyglądają obłędnie. To piękne gry, ale walka z Lykanami jawi się niemal jak film redenowany. To nowa jakość, i wg mnie, niestosownym jest obniżanie oceny/psioczenie, że jak strzelimy w pomidora, to pestki nie będą fruwać to tu, to tam (zgodnie z zachowaniem praw fizyki). Ależ skąd. Ma prawo do własnej opinii. Nie mam mentalności wygolonego dzika, który z pańską pogardą spogląda na innych, tylko dlatego, że wola inny klub przykładowo. Raczej chodziło mi o to, ze razu pewnego w konkurencyjnym piśmie miłośnik platformówek i gier wyścigowych dostał do recenzowania, nie tyle coś co go przerosło, ale co mu nie odpowiadało, stąd zrugał grę. Ja lubię te interaktywne filmy. On nie musi, ale też tym z tego tytułu nie powinien ich recenzować. Mniejsza o to. "Bohater drugiego planu" to bodaj najlepsze co w prasie branżowej czytałem. kapitalna historia, znakomicie przedstawiona (pomimo, że nie przepadam za grafomanią Papkina). Jestem pod wrażeniem. Tak, ten tekst Papkinowi wyszedl Natomiast "13 milionów....", no znowu mi nie podeszły przemyślenia autora. Gracz płaci za kompletna pozycję, a nie sam dodatek. Nie powinniśmy negować poszczególnych treści. Zresztą, na PS Trzy mam ponad dwieście gier.... RE Sześc to jedna z nielicznych, które kupiłem i w całości nie zaliczyłem (nie chciałem się męczyć). Strzelanina, w której nawet na izi brakuje ołowiu i nic nie widać. Kpina. Ale piątkę milo wspominam.
  10. Niesprawiedliwie oceniana pozycja. http://i.imgur.com/zBEiRt9.jpg Każdy ma odmienny gust, ale nie każdy to pojmuje, a jak już, to często nie akceptuje. Cyfrowa rozrywka w postaci gier, to nie Sasza Grej czy inna Nyomi Marcela, że zawsze, wszędzie i to każdy będzie zadowolony. Nawet takie tuzy gatunku jak Bioszok tudzież Dead Space, przy których raczej zastawia się grający czy bardziej zasługuje na 9/10, czy na 10/10 znajda swoich malkontentów. Nie za dużo, ale zawsze, wszak niejeden odgórnie zanegował wartość takich wspaniałych gier jak Bayo, bądź Demon's Souls, ponieważ coś mu się tam nie spodobało - a to poziom trudności, a to design. Rzecz jasna zdarzają się pozycje z gatunku "albo pokochasz, albo znienawidzisz", jak uwielbiana przeze mnie Asura, gdzie jedni się nią autentycznie zachwycają, inni psioczą, że to interaktywne anime dla fanów Dragon Ball, nie warte więcej jak wydania nań Kazimierza. Jest jeszcze jedna grupa - dręczyciele, którzy lubią celowo znacznie zaniżyc ocenę, a to 0/10 dla Księcia 4ever z racji "bo tak", albo 1/10 dla Uszatego, ponieważ ktoś bawił się (bardzo)dobrze naście godzin, ale rzadki błąd uniemożliwił mu ukończenie gry. Brak możliwości zobaczenia napisów końcowych równoznaczne jest z obnizeniem oceny końcowej o jakieś siedem oczek.... Jak już wspomniałem, każdy ma inny gust, ale to co się dzieje przy ocenach produkcji Ready at Dawn (nie tak rzadkie znowu 4/10, czy parę ocen na poziomie 2/10), to namacalna wręcz kpina, ale po kolei. Jak film redenowany - dokładnie. http://i.imgur.com/Xb7J34a.jpg Napisanie, że The Order 1886, to najpiękniejsza gra na PS4 jest prawdą po części, gdyż potraktować można to stwierdzenie jako subtelna, niepotrzebną ujmę. Prawdziwsze jest "to najpiękniejsza obecnie gra". Tak się składa, że o moim PC nie sposób napisać "przeciętny". Samo połączenie kart w SLI za sześc tys. jak i procesor kosztowniejszy niż samo PS4 plasują go na złotym piedestale master race wraz z 0.4% posiadaczami podobnych (wg statystyk). Zatem jeżeli jakiś blacharz będzie psioczył na The Order, że jego sprzęt to by go pociągnął w 4k 60k/s combo z hiper ustawieniami i "kropkowaniem", to nie ma co go słuchać. Raz - nie przeszło by na 99.6% (według statystyk), dwa - nie ma co i tak takiemu tłumaczyć. Pozycja ekipy z Irvine wyznacza nowe standardy. To nawet nie krok naprzód w materii jakości szaty graficznej, ale wręcz wyraźny skok, można by rzec. Taki poziom zaserwowało graczom Gears of War oraz God of War III na poprzedniej generacji, a jeszcze wcześnie niesławny The Bouncer z PS Dwa. Ta gra wygląda wręcz jak redenowany film. Jak ktoś pamięta przeogromne wrażenie jakie wywoływało płynne przejście z filmiku do właściwej gry w FF VII, to tutaj tez to odnajdzie. Często dochodzi do gracza, że ten przestój wizualnego majstersztyku w jakim uczestniczył oglądając scenę przerywnikową, oznacza, że właśnie przejął kontrolę nad postacią i może kontynuować rozgrywkę. http://i.imgur.com/OaSJWgw.jpg Coś niesamowitego. Animacja postaci, jej szczegółowe przeniesienie na ekran, wszelakie efekty, tekstury. Mam w swojej kolekcji kupiona w ubiegłym roku, bardzo dobrze prezentującą się grę Lords of The Fallen. Wykonanie twarzy tam, a tu, to wręcz różnica generacji sprzętu. Z całym szacunkiem dla niezwykle udanej gry polaków. Wizualnie (twarze) po przygodzie sir Galahada, ciężko będzie przebić się przez nadchodzący tryb przygodowy w nowym MK. http://i.imgur.com/ldkjrPW.jpg Chciałbym zaznaczyć jeszcze jedo będąc przy oprawie graficznej. Unity i Ryse na konsolach, choć w zaledwie 900p i trzydziestu klatkach (nawet niekoniecznie stabilnych), prezentują się znakomicie dając posmak nowej generacji, ale to na mocarnym PC rozwijają niesłychanie skrzydła zasługując w pełni na 10/10 za grafikę. Bajka. Prześliczna bajka dodam, ale nawet przy ustawieniach o jakich konsole mogą pomarzyć, ten wizualny kwiat pierwszej kategorii usycha nieco przy przygodach Rycerzy Okrągłego Stołu. Filtry, czary, pasy, szmery bajery. Nieistotne. Taka jest prawda. Zupełnie inna liga. http://i.imgur.com/sO6zUGB.jpg Nankatsu pasy - czarno-czarne. http://i.imgur.com/jwcp1fT.jpg W kwestii pasów nie ma co wylewać e-żalu. Albo się je akceptuje, albo nie. Ja grałem w The Order nocą i zlewały się one tak, że nie sposób niemal było ich dostrzec nawet jakby się chciało. Raz włączyłem grę w południe, kompletnie nie przeszkadzają w rozrywce. Grający najzwyczajniej w świecie o nich zapomina po czasie, zupełnie jak w Suikoden II na Vicie, tyle, że w tym wypadku mamy przed sobą słusznych rozmiarów ekran. A, że pole widzenia jest ograniczone podczas rozgrywki....Podobne zarzuty padały przy Evil Within. Spróbujcie schować się w rzeczywistości za murkiem, gwarantuję, iż pole widzenia jeszcze w mniejszym stopniu ukaże oponenta xD O udźwiękowieniu słów kilka. http://i.imgur.com/qIToS5r.jpg Gracze od lat walczyli o polonizacje, a gdy już je otrzymuje, nagle okazuje się, że każdy jest graczem bilingwalnym lv native speaker. Czasami spolszczenie jest przeciętne (pierwszy inFamous), czasami znakomite (Wrota Baldura), ale przy 1886 nie ma co narzekać i robić z siebie srogiego krytyka. Jest dobrze. Jeśli chodzi o męskie postaci, wręcz znakomicie (mają swój niepowtarzalny charakter). Gorzej sprawa wygląda z kobietami. Całość przywołuje niespecjalne spolszczenie Tomb Raider. Niektórzy przeciwnicy tez wypowiadają swoje kwestie jakby nie mogli. Jednakże sferę audio należy i tak pochwalić, ponieważ pojawiające się utwory nadają grze klimatu. Intrygujące, budzące zaniepokojenie. Poziom trzymają także wszelakie odgłosy wystrzałów. Długość się nie liczy http://i.imgur.com/jDbereD.jpg Z zegarkiem w ręku, jak słynny aforyzm głosi, a dokładniej z stoperem nieopodal fotela. 07godz. 44min. Tyle zajęło mi przejście gry. Nie ginąłem często, zatem jak powtórzyłem 16 min. rozrywki, to maksimum. Miałem mierzyć jeszcze czas wszelakich scen, ale to niepoważne, dodatkowo rozbijałoby klimat, zresztą wszytko się tu płynnie zaciera. Niemal dwie dekady temu gracze płacili podobną kwotę za Fighting Force sterczące na 44min i żalu nie było. Co ciekawe, niemal każdy marudzi na czas rozrywki, ale patrząc na osiągnięcia raptem 1/4 graczy ukończyła grę. Osoby takie jak ja, które nie sprzedają gier, jeszcze mogłyby się zastanowic, ale reszta....Kupić na premierę, zaliczyć w kilka dni i z mała stratą można odsprzedać. Ośmiogodzinny The Order wyjdzie ich jakieś 40zł. Ale lepiej narzekać. Kobiety takich graczy zapewne słyszą tylko : "nie, do kina cię nie zaproszę, po co ponad stówkę tracić, jak można zassać (....) o restauracjach przez czas trwania związku zapomnij....140zł za pół godziny czekania i kilka minut jedzenia....pffff". No i wygląda na to, że mało który gracz kupuje filmy na blu ray....ponad sto zł za nowość, film na raz, nie więcej jak 96min + opcjonalne dodatki. Dramat. Nie ma co innym do portfela zaglądać. Ja ostatnio pogrywam w Inkwizycję. Mam już ponad siedem godzin na liczniku, czyli czas potrzebny na ukończenie The Order. Podobno przede mną, z dziesięć razy tyle. Na razie widziałem może 4 filmiki. Reszta to tak zajmujące zadania jak zbieranie mięsa, dostarczanie zagubionych listów et cetera. Intensywność póki co na zerowym poziomie. Siedem godzin. Będąc przy Dragon Age, warto uwypuklić hipokryzję graczy. Jak kilka godzin w Orderze, to cena powinna być dwukrotnie niższa, a najlepiej oscylować w granicy gorącej liczby 69zł powinna. Natomiast jakoś nikt nie wysyła tłitów do ekipy z Bio, by cenę DA zwiększono ośmiokrotnie, ponieważ oferuje kilkadziesiąt godzin więcej zabawy niż inne pozycje, na dodatek ma tryb wieloosobowy, który jest zapchajdziura w wielu grach, wielu narzeka, ale jak w TO go brak, to "meh, nie ma multi". Ale nie ma co, wszak.... Warto nabyć, warto przeżyć. http://i.imgur.com/27hlNhw.jpg Kupiłem The Order 1886, który absolutnie urzeka grafika, sfera audio również. To klimatyczna pozycja, która ujmuje. Interaktywny film po prostu. Ludzie zachwycają się samograjami od Telltale Games, lata temu wychwalali Heavy Rain, a przy The Order święte oburzenie panuje. No dobrze, niech panuje. Nie każdemu taki szkielet gry się spodoba, ale tez nie musi. Warto jednak dać szansę i zagłębić się w historię absolutnie fantastycznego Garysona. Historia ta nie jest wybitnie porywająca, niemniej jednakowoż potrafi zaciekawić i pomimo przewidywalności zaskakuje. Wiele pozycji takiej nie ma i się świetnie gracze przy nich bawią, zatem nie widzę powodów by mieszać z błotem historię Rycerzy Okrągłego Stołu. A klimat i filmowość wylewająca się z ekranu daje frajdę, niczym nieskrępowaną. To, że ktoś narzeka, że to tu nie udostępniono opcji biegu (zapominając, że tak jest w większości tytułów), bądź tam wykrycie równoznaczne jest z zgonem....Binarne dramaty ludzi bez większych problemów. Potencjał w marce jest ogromny, a ewentualny sukces kontynuacji nie musi być równoznaczny z znacznym odcinaniem się od źródła i tworzeniem na siłę kolejnej typowej strzelaniny. http://i.imgur.com/B9Q8fPW.jpg 10/10 - grafika; 9/10 - audio; 9/10 - grywalność; 9/10 - ocena końcowa.
  11. Wstyd, że taki Rajman na PS Trzy hulał w mitycznym fHD+60k/s, a takiej gry nie potrafią na bieżącą generację wrzucić w odpowiednich wartościach, szczególnie przy tak ubogim, nieinteraktywnym otoczeniu.
  12. Gęsty, wręcz namacalny klimat. Pierwszy epizod jest kapitalny i szkoda, że Telltale Games wzorem Ryśka Martina bawi się z graczami i na kolejne części przyjdzie nam sporo poczekać. Jeżeli ktoś przebrnął przez wszystkie tomy Pieśni Lodu i Ognia, to twórcy będą w jego stronę co rusz puszczać zero-jedynkowe oko, ot choćby w pierwszych minutach gry, gdzie Freyowie szykują się z ekipą do "Krwawych Godów". Samego grania jest jeszcze mniej niż w pierwszym sezonie znakomitego The Walkin Dead. Twórcy raczej poszli w stronę tego co przedstawił ze sobą wyborny The Wolf Among Us, czy drugi sezon przygód małej Clementine. Szata graficzna jest specyficzna. Tło jest jakby stworzone za pomocą akwareli. Postaci są schludne. Nie powalają, ani nie odpychają od telewizora. Generalne przygody Wilka prezentowały się znacznie lepiej, ale to przez specyficzną kreskę oraz barwy. Tu wszytko jest stonowane. Technologicznie to porządny telefon by to udźwignął, ale liczy się odbiór sam w sobie, a ten jest niczego sobie. Sfera audio trzyma (jak zawsze w pozycjach od TG) niezwykle wysoki poziom. Gracze są już do kapitalnie podłożonych głosów przyzwyczajeni, a do tego dochodzi także klimatyczna muzyka z jakże zapadającym w pamięci motywem przewodnim z serialu. Bomba. Bez problemu całość można zaliczyć w dwie godziny. To niezbyt wygórowana cena za ponad sto minut zabawy na takim poziomie. Gościnny występ Boltona Ramsaya - klasa sama w sobie. 6/10 - grafika; 9/10 - audio; 9/10 - grywalność; 9/10 - ocena końcowa. #Hodor
  13. Ależ to fabularna papka. Lubię serie CoD. Nawet bardzo. Na tyle by w okolicach premiery kupować kolejne części głównie dla trybu dla pojedynczego gracza. Nie przeszkadza mi fakt, że jest on na jakieś sześć godzin. Vanquish także długością nie grzeszył, ale (podobnie jak CoD) nadrabiał intensywnością doznań, efekciarstwem, no i co ważne, nie ma mowy o nudzie. Mam wszystkie poprzednie cześci w dobu i dały mi masę niczym nieskrępowanej frajdy. Fabularnie nigdy jakościowo seria nie prezentowała wyżyn, ale zawsze potrafiła zwrotami zaskoczyć. Takie coś powoduje, że nawet średni film (vide "niespecjalna "Mgła") potrafi zapaść w pamięci i takie coś w grach także cenie. Zawsze kolejne odsłony to oferowały (w Duchach było to słabiej odczuwalne, a motyw z ojcem był mocno naciągany, ale zakończenie mogło się podobać). Tutaj tego nie ma. Jest dokładnie jak w pierwszych Igrzyskach Śmieci. Nic się nie dzieje intrygującego, wrzucającego ciarki na plecy, liczysz, że chociaż zakończenie cię zaskoczy, a tu klops. Potencjał Irons'a kompletnie niewykorzystany. Już nawet abstrahuję od faktu, że taki geniusz i multimiliarder, najpotężniejszy człowiek na ziemi dopuszczał się takich rażących błędów i to nie raz. Fakt, że wypowiada walkę mocarstwom, a nie potrafi dwóch żołnierzy ogarnąć przy takiej technologi i tych funduszach....Bieda jak w japońskich RPG, gdzie nastolatek kruszy całe zło świata, a liczyłem na powtórkę kapitalnego Raula Menendeza z BO II. Niemniej....strzela się przyjemnie. Akcja jest wartka, efektowność wylewa się z ekranu, niczym w pozycjach Bay'a. Świetnie, że CoD w końcu po latach prezentuje się tak, że można go uznać za jedną z najlepiej wyglądających obecnie gier. Grafika jest rewelacyjna. Efekty świetlne, tekstury, cała reszta, i to wszytko polane fHD+60 przy tej jakości. Jak widać - da się. Audio trzyma poziom, a romans z Kryzysem wyszedł grze na dobre - zawsze to powiew świeżości, co ważne udany. Zatem tryb dla pojedynczego gracza jest niezły, ale to nic poza tym (szkoda, czuje zawód). Natomiast tryb wieloosobowy przypadł mi do gustu. Areny zmagań nie są duże. Tym razem walka toczy się także na płaszczyźnie wertykalnej. Jest dynamicznie. Choć Killzone II to nie jest niestety. Jednak pograć można. 9/10 - grafika; 7/10 - audio; 7/10 - grywalność; 7/10 - ocena końcowa.
  14. (Bardzo) dobry, polski Dark Souls. Według licznika gry, zaliczyłem ją w 16 godzin. Bawiłem się przy tym przednio. Za taką cenę (kupiłem ją w empiku dzień po premierze za niecałe sto osiemdziesiąt zł) każdy miłośnik serii Souls powinien się skusić. Gra ma od groma zapożyczeń od tych słynnych pozycji z niezwykle częstym "You Died" na czele. Zasadniczo to momentami grający czuje się jakby przeżywał przygodę w Demon's/Dark Souls nowej generacji, a to ze względu na szkielet danych rozwiązań, design, sterowanie, et cetera. Z drugiej strony ta nowa jakość na konsolach nieco kuleje. Wszelakie zbroje, oręż, efekty wizualne robią piorunujące wrażenie, jednak animacji, która jest niestabilna i nie trzyma tego wymaganego minimum na poziomie trzydziestu k/s, nie sposób wybaczyć. W przyszłym tygodniu sprawdzę przygody Harkyna na moim master race i jestem ciekaw jak Lordowie będą się prezentować na maksymalnych ustawieniach w najwyższej rozdzielczości i przy ultra płynnych sześćdziesięciu klatkach. Warstwa audio trzyma wysoki poziom. Ten tytuł jednak zapamiętam dzięki kapitalnemu motywowi przewodniemu, który uderza z siłą jaką sprezentował Kryzys Drugi tudzież TLoU. Kapitalny. Świetnie, że pod koniec gry słyszymy go tak często. W ogóle końcówka LotF niezwykle przypadła mi do gustu, podnosząc ocenę końcową. Rewelacja. Szkoda tylko, że postaci drugoplanowe są kompletnie bez wyrazu i nie zapadają kompletnie w pamięć. Brakuje tez jakiegoś konkretnego zwrotu fabularnego. Grając w tę produkcje czasami przypominał mi się (szczególnie pod koniec gry) pierwszy Dragon Age. Znakomita to pozycja z ciekawą historią, która zaskakuje jak w Suikoden II, a postacie obdarzone są dawka charyzmy jakiej by się Tywin Lannister nie powstydził. Niestety tego w Lordach brakuje, choć główny bohater jest całkiem w porządku, pomimo irytującej gestykulacji w scenach przerywnikowych (które notabene są jednym z najsłabszych elementów gry - kiepskie dialogi, toporne animacje, nuda jak w odpowiednikach z FF XIII, aż chce się je pominąć). Przygody wytatuowanego osiłka to niełatwa przeprawa. Podczas potyczek z mięsem armatnim (choć tutaj nawet zwykły oponent potrafi napsuć krwi) niezbyt czeto odwiedzała mnie cyfrowa kostucha, jednak każdy boss, to przynajmniej dwa-trzy podejścia (czasami więcej - no cześć, Czempion). Generalnie na każdego bossa jest pewien sposób (jak wbijanie tarczy w ziemię przy wspomnianym Czempionie), przez co potyczki są o wiele łatwiejsze, jednakże poznanie ataków oraz schematu działań (vide cmentarzysko i obszarowy atak zabijający bohatera na miejscu) wymaga najczęściej kilku prób. NG+ problemów żadnych nie przysporzy zatem. Osobiście jako osoba mająca 100% w trzech wersjach Demon's Souls i Dark Souls, oceniłbym binarny ciężar LotF na coś w deseń NG+ w DkS właśnie. Pokora, cierpliwość zostanie nagrodzona. Nic wybitnie trudnego to nie jest, ale też nie jest to zabawa, do której gracze przez ostatnie lata zostali przyzwyczajeni. Aczkolwiek wybór poziomu trudności powinien być dostępny, gdyż polska produkcja nie jest przystępna dla każdego, a grający powinien mieć wybór - tylko, że jak już wspomniałem, to taka kalka założeń gier FS. Jednym słowem - grać, tym bardziej, że im więcej czasu tej grze poświecimy, tym lepiej czas przy niej spędzamy, pomimo kilku błędów. 8/10 - grafika; 9/10 - audio; 8/10 - grywalność; 8/10 - ocena końcowa;
  15. Polska język, piękna język.... Sikorski słusznie zauważył, iż nasz rodzimy kraj robi laskę amerykanom. Widać to nawet po prasie. Koledzy zza oceanu nic od nas nie zapożyczają, skąpią nawet wiz (ale wielcy przyjaciele - chyba tylko jak mięsa armatniego potrzebują). W polskiej prasie jednak jest tego od zatrzęsienia. Ja rozumiem, że niektóre wyrażenia niełatwo przełożyć, ale osobiście śmieszy mnie jak konkurencja wrzuca co rusz już nie tylko takie wyrażenia jak "sandbox", czy "loading", ale też początkujący .... "dziennikarze" nie potrafią najwidoczniej przetłumaczyć takich określeń jak "sword", "dungeon". Fatalnie się to czyta. Był nawet ostatnio w cda artkuł o tym. Ja rozumiem, że można od czasu do czasu wrzucić "mam skilla", ale bez przesady.... Jest slang graczy itd. Czytajac pismo zeglarskie burzylbys sie, ze pisza o knagach, rejkach, forszpikach, handszpakach, brombramslach itd. zamiast po ludzku tlumaczyc, ze z dna statku wyrasta taki duzy patyk, na ktottym sa zawieszone poziome patyki, na ktorych za pomoca lin rozpina sie zagle? Nie uwazam, zebysmy przesadzali ze slangiem (choc jak czasem czytam opis jakiegos MMO to mam wrazenie, ze niespodziewanie ktos mi zamienil zrozumialy tekst na napisany po serbsku). Ale takich tekstow nie ma duzo. Nie piszemy literacka polszczyzna, oczywiscie, bo nie o to przeciez chodzi. Niby mozna "sanboxa" zamienic na "piaskownice" ale... cos tu zgrzyta. I to nie jest piasek. Zamiast "komputer" tez mozna mowic "mozg elektronowy" ale czy to ma sens? Za to plus. Moja miłości, skoczyłem pierwszy. A za to krecha. Kojarzy mi się to z jakimś chwaleniem rodem z gimnazjum. Zupełnie jakby to miało kogoś przyciągnąć. Abstrahuje od faktu śmiechu na sali jaki pojawia się przez taki szczebel konkurencji. Wy wrzucacie na okładkę "gramy pierwsi" (ale nie oceniamy, nie możemy), a konkurencja "oceniamy pierwsi". No i? Kazda pliszka swoj ogonek chwali, a poza tym "siedz w kacie, znajda cie" to nie jest dobra metoda na dzisiejsze czasy. Nieładnie z tym Orderem. Ludzie mają odmienne gusta, czego lwia cześć osób (i to żeby było śmieszniej, dorosłych) nie potrafi zrozumieć. Wystarczy przecież na byle forum napisać CoD>BF i juz wojna gotowa. Mnie The Order 1886 urzekł niezwykle i uważam, że zasługuje na 9/10. Mój kolega twierdzi, że raczej dałby 8/10. No dobrze. Jeżeli ktoś da 6-7/10, to też ma do tego prawo. Pozycja Ready at Dawn podzieliła opinię graczy (choć osobiście uważam, że oceny rzędu 2/10, bądź 4/10 to celowe zaniżanie by o serwisie było głośno) w kwestii oceny gry jako, takiej, ale nie zmienia to faktu, że MQc nie powinien oceniać tej gry, złośliwie nazywanej przez niego filmem. Ale czy sklamal albo razaco przesadzil? Dlaczego on nie ma recenzowac gry, na ktora sie napalal? Bo nie dal wystarczajaco wysokiej oceny? To co przedstawiliście przy okazji N4S:Szift w cda, to najlepsza recenzja jaką kiedykolwiek czytałem w magazynie growym. Natomiast takie The Evil Within to stek bzdur pod, którym aż wstyd powinno się podpisać. Przy przygodach sir Galahada autor zapomina chyba o szkielecie gry, jak i o tym, że to gra właśnie. Jeżeli autorowi przeszkadza liniowość oraz fakt, że nie może sobie wyskoczyć przez okno, po czym pohasać po łące, niech kupi sobie Cień Mordoru i nie marudzi. Jakoś przy CoD:AW taki szablon nie przeszkadza i każdy ogarnięty gracz wie, że to nie Far Kraj 4. A jak długość rozrywki w stosunku do ceny mu przeszkadza, to pewnie też swojej kobiecie odmawia kina (ponad sto zł za niecałe dwie godziny niewiadomej rozrywki), o kolacji w restauracji nie wspominam - czekać pół godziny, by w kilka min. zjeść 140zł..... Lepszy Mak. Jednak 8/10 za grafikę, to niezła kpina (tym bardziej biorąc pod uwagę fakt 9/10 dla reedycji Homeworld). Rozne osoby, rozne gry, oceny sa subiektywne. Naprawde nie ma sensu argumentacja w stylu "tak, temu telewizorowi daliscie 8/10, a ta lodowka ma 9/10, czyli co, lepiej odbiera programy, tak?!". Allorowi sie STRASZNIE podobal zremasterowany Homeworld, Qn nie padl na kolana przed grafa The Order. I tyle. Nie ma obecnie lepiej prezentującej się gry. Unity jest piękne na mocarnym PC, podobnie jak Ryse, ale to krucjata Garysona wygląda jak redenowany film przebijając inne pozycje o mile. Tutaj nawet hejterzy są zgodni. Jak widac nie wszyscy Pozostaje mieć nadzieję, że ten nudziarz Cross nie otrzyma nowego sezonu Gry o Tron do recenzji. Jakość i słuszność takiej decyzji będzie podobna. Bo napisal cos, co sie nie zgadzalo z twoimi odczuciami? Nie lubisz nie oceniaj. I na koniec, nie wygłupiajcie się tak, jak podczas wyboru gier roku, że w coś nie gracie, a wielce opiniujecie. Krzywdzące to dla gier, dla czytelników mało zabawne. Uczciwiej byloby gdyby ktos nie grajac nie powiedzial tego, a ocenil? Nie gram w pilke nozna, a jednak czasem oceniam w plebiscytach "najladniejsza akcje roku" czy "najpiekniejsza bramke". Zreszta ten caly plebiscyt to przeciez TYLKO zabawa...
  16. 100% wpadło. Teraz przeciwnicy z DkS mogą jedynie.... Poziom jej trudności oceniam na zbliżony do 100% w Demon's Sousl. Przy DkS wystarczą pełne dwa przejścia, (choć ja zrobiłem pełne trzy), plus wizyta w kilku kluczowych miejscówkach. W DS wymagane są trzy pełne przejścia, co wpływa na trudność rozgrywki jako takiej. Z drugiej strony bossowie jak i przeciwnicy w Dark Souls są zdecydowanie ciężsi niż w poprzedniczce. Nieskromnie dodam, że NG++ raptem zajęło mi nieco ponad 4 godziny. Ni jak ma się to do mojego 96min. w DS, ale jak już grę się rozgryzie, to można szmat czasu zaoszczędzić - pierwszy romans z Demon's Souls, jak i Dark Souls to przykładowo ok 44 godzin.
  17. Teraz jest tania jak barsz, a o jej poziomie przekonasz się sam. Tak, byłem ciekaw w ile ja zaliczę. Pierwsze zaliczenie wyniesie zapewne ok 40 godzin. Kup. Nie zawiedziesz się. Grając w pierwszą (USA) wersję, ginałem wielokrotnie (tylko w 1-1, później, do ostatniego bossa, może z sześć razy). W EU ver. kilka razy za cała grę. W azjatyckiej podobnie, ale to tylko dlatego, że z BP walczyłem na NG++ gdzie ginie się po jednym ciosie takiej istoty, nawet majac 140 lv.
  18. Nie jest tak jaka piszesz. Grę trzeba zaliczyć trzy razy + rajd przez dwa całe światy w NG+++. Nasza postać po pierwszym przejściu niemalże stoi w miejscu, a przeciwnicy zyskują ok 44% mocy (razy szlagów jak i wytrzymałość na obrażenia), stąd niemal każdy boss przy NG+ zabiera jednym ciosem 3/4 energii, a taki Gragon God w NG++ i NG+++ zabija jednym ciosem na miejscu. Pokora, jak i umiejętności podczas potyczek to jedno, ale pisząc, że gra nie jest trudna, mijasz się z prawdą. To po Dark Souls najcięższy kawałek binarnego chleba dla graczy. Podbijam stawkę. Skusiłem sie na wszytkie trzy wersjie (uroczo na półce wyglądają), a jak już tak się postąpi, to wypada zrobić po 100% w każdej. Fenomenalna to pozycja. Jedna z najlepszych, o ile nie najlepsza na tej generacji. Czasy jednego z moich przejść: 1-1 - 08:55 1-2 - 05:46 1-3 - 08:45 1-4 - 14:00 2-1 - 09:19 2-2 - 03:58 2-3 - 04:16 3-1 - 07:14 3-2 - 23:32 3-3 - 05:42 4-1 - 04:24 4-2 - 11:45 4-3 - 09:05 5-1 - 09:00 5-2 - 09:09 5-3 - 04:00 Gdy zaliczałem Demon's Souls ostatni raz, ukończyłem go w 96 minut.
  19. Mianuję się czołowym ekspertem od Demon's Souls na forum. Teraz pozostaje mi zakup azjatyckiej wersji i zrobienie i tam 100%. Rzecz jasna superszybkim ninja uzbrojonym w dwie katany.
  20. Pochwała najwyższej rangi. Klimat/design w DI jest wspaniały i urzeka absolutnie. Co nie znaczy, że gra ma się licho prezentować. Inaczej niech zrobiła tła jak za czasów PSX, przecież istotą rozrywki jest walka, a nie podziwianie krajobrazu. To, że przeciętny, niedzielny gracz kupi sobie grę i otrzyma 1/4 towaru, ponieważ całą resztę będzie musiał zdobywać przez kilkadziesiąt godzin, na co nie ma czasu/ochoty. Ponieważ nie zagrywam się w VS w nowym MK. To nie BlazBlue, czy SF IV, ale też mam nieco więcej obowiązków, czy ciekawszych rzeczy na głowie niż ta gra. System jaki jest, każdy widzi. To nie tak rozbudowana pozycja jak konkurencja od capcom, czy gra ze stajni namco. Oczywiście, nie znaczy to, że jest gorsza. Ma swój urok. Póki co, męczę tryb fabularny i wieżę. Jak rozegram choć te kilkadziesiąt walk, to opiszę wrażenia.
  21. Edge jak zwykle musiało się wybić i dało 6/10. Kolejny ex na PS3, który jest gnębiony przez ten śmieszny magazyn. Praktycznie same 9/10, lub bliskie jej oceny, opcjonalnie ktoś nieco niżej ją ocenił ( vide 7.5/10 od GameSpot), a ci swoje.
  22. Patrząc na wszelakiego rodzaju filmiki z gry, animacja prezentowała się fatalnie. Podczas gry właściwej tak bardzo nie przeszkadza ten przykry stan rzeczy. Właściwie to niemalże nie zwraca się nań uwagi. Tła wykonane są przez artystów (design). Musieli się zagrywać w Dante's Inferno. Z pewnością. Natomiast modele postaci .... tu sprawa przedstawia się następująco. Dżony, który ma być ślicznym chłoptasiem, wygląda tragicznie. Jak ktoś ślicznym chłoptasiem nie jest bazowo (Kung Lao) wygląda jeszcze gorzej X_x Chyba tylko Jaxowaty się jako tako broni. Co gorsza, postaci kobiece prezentują się jeszcze gorzej - partactwo na całej linii, zupełnie jakby je średnio uzdolniony gimnazjalista tworzył, i to taki, który wydaje kieszonkowe na college party i tam spędza swój czas, zamiast pogłębiać swoją wiedzę z zakresu tworzenia miłych dla oka twarzy. On wyszedł na tym dobrze, odbiorca niekoniecznie. Dobrze, że istnieją taki postaci jak Kabal, Scorpion, Sub Zero, Cyrax, et cetera. Krypta oszukuje. Nieładnie z jej strony. Ale EE są, i to liczne - spróbujcie przez kilka min czegoś nie robić, czy poszperać to tu, to tam - darmowe monety. Tryb fabularny to gniot jaki może przełknąć tylko wychowany na pepsi i burgerach mieszkaniec kraju wiz. Ot, coś w stylu : "hej, ja ci będę miażdżył ręce przez pół minuty, a twoi towarzysze niech nie reagują" to poza turniejem. Natomiast na turnieju o losy świata "twym przeciwnikiem będzie ..... a co tam, ty będziesz miał dwóch przeciwników, a Raidenowaty niech nie neguje tej opcji, co to, jakieś fory, czy jak" . :pac: Nastały czasy, w których wszyscy (niemal) odkrywają karty na samym początku. W T6 nie trzeba odkrywać dodatkowych postaci, i to ilu. Twórcy MK podążają własną ścieżką, sadząc, że każdy ma ochotę spędzić ok 400godz. by platynę w niej zrobić, zatem doszli do wniosku, że każdemu chce odkrywać się wszelakie wykończenia, czy też stroje. Jak ładnie namco postąpiło przy T5. Ekipa od MK mogłaby wrzucić kilka odsłon poprzednich części na płytę. Ale nie, można je przecież wrzucić na sklep jako klasyki w późniejszym czasie. Ale zawsze na pocieszenie zostaje najlepszy (tuż obok tego z Soul Blade) komentator w dziejach mordobić.
  23. 4ty odcinek Nürburgring ma niezwykle długą prostą - tam pobijesz stosowne rekordy - vide to Veyronem.
  24. Zdecydowanie FF XIII to najsłabsza odsłona od lat. "Najsłabsza", wcale nie oznacza "zła", czy "przeciętna". Grafika zachwyca, to fakt. To najpiękniejszy obecnie RPG. Bioware powinno się wstydzić wypuszczając takie Dragon Age, czy Dragon Age II. System walki jest znakomity. Dynamiczny, efektowny, na pewno nie maszerski. Bez odpowiedniej strategii się nie odbędzie - wie to każdy kto spotka Bahamuta, a spotka na pewno. Kuleje natomiast fabuła. Jest miałka. Postaci są kiepskie. Wanilia irytuje, a jej stosunki z Mr Afro są niesmaczne. Miłośnik Czokobo wypada fatalnie. Właściwie to jeszcze gorzej niż jego seksowna koleżanka. Główna bohaterka, niejaka Błyskawica, do pięt Squall'owi (bohater FF VIII)nie dorasta. Obrażona na wszytko i wszystkich. Ale to nic w porównaniu z nadzieję. Ten to dopiero kpina. Notabene, osoba odpowiedzialna za imiona bohaterów, jakieś dziwne filmy spod szyldu XXX ogląda. Na koniec został Śnieżynek. Jest niezły (no, w końcu), szkoda tylko, że niegrywalny. Jest jeszcze fang. Ale to synonim przeciętności, choć na tle innych wypada niczego sobie. Design jest uciążliwy. Bardzo cenię klimaty rodem z KKW, to co się przedstawiono w Bayo najlepiej o kunszcie, jak i zdolnościach, tych ludzi świadczy. Tu jednak się nie sprawdza. Typowy jRPG nie wygląda tak obłędnie jak Demon's Souls w tej materii, ale mogli się bardziej postarać - póki co, spodobał mi się tylko behemot (tylko kto mu spodnie założył) i Bahamut (ten prezentuje się jak Diablos z FF VIII, czyli wybornie). Mało coś, jak na tylu przeciwników poznanych podczas eksploracji.
  25. Posiadacze + mogą zassać sobie demo, które jest już dostępne.
×
×
  • Create New...