Skocz do zawartości

lukanos123

Forumowicze
  • Zawartość

    24
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wpisy blogu napisane przez lukanos123

  1. lukanos123
    Po raz kolejny polecamy nasza stronę, możecie tam znaleźć mnóstwo mniej lub bardziej ciekawych rzeczy. A przede wszystkim nasz nowy podcast, w którym gadamy o 2012, a nie pojawia się ani razu apokalipsa.
    Link do bloga: Klik!
  2. lukanos123
    Zapraszam na nowy blog, prowadzony równolegle z tym: http://ja.gram.pl/Lukanos
    9mm to jedno z najnowszych dzieł Gameloftu, jedynego studia, którego szczerze nie cierpię. Szczególnie, że Francuzi z owej firmy maja w zwyczaju kopiowanie rozmaitych rozwiązań w wyjątkowo perfidny sposób. Nie inaczej jest z ich najnowszym dzieckiem, będącym klonem Maxa Payna w realiach wprost z Grand Theft Auto: San Andreas.
    Mimo całkowitego braku sympatii dla twórców, lubię ich gry. Gdy odrzuci się irytację spowodowana ciągłym wychwytywaniem rozwiązań skopiowanych od innych studiów, ich produkcje okazują się być na naprawdę wysokim poziomie. Podobnie jest z 9mm.
    Gra opowiada historię Johna Kannona, jednego z tych sztampowych policjantów. Owy bohater, poza bieganiem i strzelaniem, próbuje zrobić cos na kształt uratowania córki, przy okazji wybijając (objętościowo) kilka murzyńskich wiosek. Córka ta, została porwana przez pewnego Bardzo Złego Człowieka, który jest oczywiście głównym celem vendetty naszego Jana.
    Fabularnie, jak widzicie, gra jest miałka, dialogi niezbyt bystre, a na pewno nie błyskotliwe. Całe szczęście, że to, co opisuje przez dwa akapity to jedynie pretekst. Warto dodać, niezbyt solidny pretekst.
    Po raz kolejny sednem zabawy jest radosna rozwałka, która umila znany nam doskonale z Maxa Payna Bullet Time, jakkolwiek by się on tutaj nie nazywał. Kannon oprócz standardowej hipercelnosci podczas strzelania z dwóch broni, potrafi również szatanomiotać się(czyt. Rzucać się) na boki, czym zyskuje względna przewagę nad swoimi antagonistami. Chociaż już to widzieliśmy, można spokojnie powiedzieć, że rozwiązania już znane, zostały odtworzone wyjątkowo dobrze, a nawet proste strzelanie jest satysfakcjonujące. Myślę, że to pierwsza gra mobilna, w której rzeczywiście brakowało mi wibracji. Cóż, taki urok iPoda.
    Ciężko dodać cos poza tym, chociażby ze względu na to, iż mechanika, chociaż dostarcza radości, jest bardzo płytka, a wszystkie jej zasady staja się znane już po kilku minutach.
    W tej sytuacji, zostało mi jedynie dodać, bądź co bądź istotna informacje o grafice.
    Być może powinienem zacząć od wstępu, w którym piszę o tym, że gra mobilna nie może wyglądać dobrze, ale w tej sytuacji, to nie było by fair. Chociażby dla tego, że gra zwyczajnie wygląda wspaniale. Wydaje mi się, że oryginalny Maks Payne, oglądany w minimalnych detalach prezentowałby się równie dobrze, szczególne na ekranach o wymiarach 480×320.
    Właściwie, warstwa wizualna budzi zastrzeżenia jedynie w kwestii animacji zgonów przeciwników, co jest spowodowane zapewne brakiem silnika fizycznego, co powoduje również całkowitą sterylność świata.
    Podsumowując, nieszczęsny Gameloft po raz kolejny stworzył grę niemal warta swojej ceny. Grafika już wręcz standardowo przedstawia się zadowalająco, fabuła po raz kolejny jest słaba, a mechanikę po raz kolejny zrozumieją Amerykanie. Jak dla mnie, możecie ze spokojem poświecić wasze niemal 6 euro, chociażby dla tego, żeby nie nudzić się w WC. Nie ukrywajmy tego, przecież po to robi się gry na telefony.
  3. lukanos123
    Po wspaniale "popolskim" tytule możecie dowiedzieć się, że w owym wpisie nie przeczytacie absolutnie nic wartosciowego. No może, z wyjatkiem tego że powoli zbieram się do pisania serii notek o Dead Island.
    Mam nadzieję, że kiedy je już opublikuje, nie będziecie zawiedzeni.
    Poza tym. Jak może wiecie, jestem na gametradzie, ociekajacym używkowym złem portalu. Jesli jestes czytelniku drogi zainteresowany, proszę, zajrzyj. Może się wymienimy.

    Bajdełej, Czytajcie i oceniajcie inne, bardziej wartosciowe notki
  4. lukanos123
    Gunstringer to gra zdecydowanie dziwniejsza, niż się tego spodziewacie. Wiem, że niczego innego nie należało oczekiwać po Twisted Pixel, ale mimo to, Gunstringer zaskakuje. Zadziwia pod wieloma względami, począwszy od konwencji, a kończąc na postaciach. W najnowszym dziele Zakręconych Pikseli zdecydowanie nie ma miejsca na schematy.
    Bohaterem owego tworu jest tytułowy Gunstringer, który jest niczym innym jak?
    Marionetką-SzkieletoKowbojem na ?Krwawym Szlaku Zemsty? ? jak głosi gra. Gunstringer jest szkieletem w większości dzięki członkom jego dawnego Gangu, na których planuje się zemścić tuż po powrocie do świata żywych i pół-martwych. Fabuła nie jest tu najważniejsza, chociaż zdecydowanie warto ją śledzić, chociażby ze względu na pokłady humoru w niej zawarte. Historię poznajemy głównie za sprawa narratora, który komentuje wszystkie poczynania Gunstringera, niejednokrotnie dość dosadnie.
    Postacie, w przeciwieństwie do fabuły, stanowią o sile Gunstringera. Są, w charakterystyczny dla studia sposób, przerysowane i oddają ducha gry, przy okazji celnie parodiując stereotypowe dla westernów osobowości i osobliwości. Z całego ich pocztu, moim faworytem pozostaje ?Dmuchany Ludek?, będący sekretarzem Gangu i jednocześnie pierwszym bossem. A tych mamy w grze pięciu.
    Teraz czas na słów kilka o grafice i mechanice gry.
    Grafika jest niestety jedna ze słabości Twisted Pixel, co w ich poprzednich produkcjach dało się wybaczyć, jako iż były kierowane do dystrybucji cyfrowej, ale tutaj, w pełnoprawnej grze powinno być inaczej. Niestety, jak się pewne domyślacie, nie jest. Oprawa wizualna nie odrzuca, ale też z cała pewnością nie zachwyca. Zdarzają się również przenikające przez siebie obiekty, co zwyczajnie irytuje, zwłaszcza w cutscenach.
    Jak wiecie, jest to twór kierowany do posiadaczy Kinecta, tak więc mechanika rozgrywki nie może być skomplikowana. Zwyczajowo lewa ręka kierujemy ruchami Gunstringera, a prawa zaś jego wiernym sześciostrzałowcem. Strzały oddajemy poprzez uniesienie dłoni prawej ręki tak, jakbyśmy doświadczali odrzutu. Za ten pomysł The Gunstringer ma u mnie dużego plusa. Momentami gra jednak zmienia zasady rządzące rozgrywka, i na moment zmienia się w platformówkę lub zwyczajną strzelankę na szynach, wtedy też nasz SzkieletoKowboj wyciąga drugi rewolwer i automatyczne pociąga za spust, a wielkość magazynków nie stanowi dla niego bariery. Podsumowując, pomysłowa mechanika gry przypadła mi do gustu, a sama produkcja z miejsca stała się jednym z moich ulubionych tytułów na Kinecta.
    Również muzyka przypadła mi do gustu, chociaż nie ucieka od westernowych klimatów tak bardzo jak reszta gry. Słowem ? brzmi jak większość DzikoZachodnich Soundtracków, co znaczy, że brzmi dobrze, a momentami nawet bardzo dobrze.
    Podsumowanie
    W Gunstringera grało mi się zdecydowanie lepiej niż się spodziewałem, a moje oczekiwania wobec Twisted Pixel rosną wraz z każdą ich produkcją. Najnowsze ich dzieło łamie schematy, postacie zdecydowanie wywołują uśmiech, narrator celne komentuje nasze poczynania, a muzyka dopełnia całości. W takim natłoku pozytywnych cech i wysokiej grywalności, grafika przestaje grać istotna rolę.
    Podsumowanie Podsumowania
    Wszystkie wady tej produkcji z powodzeniem rekompensują innowacyjne pomysły ekipy Zakręconych Pikseli i wysokie ?stężenie? grywalności. Ale już wystarczy powtarzania się. Mój werdykt to:
    5/5, ? Czyli produkcja obowiązkowa dla posiadaczy duetu X360 + Kinect.
    Komentujcie i Oceniajcie
  5. lukanos123
    Korzystając z jakże pomocnego newsa na stronie głównej, dowiedziałem się o ?kontrolowanym przecieku? wersji minecrafta 1.8, czyli po prostu wersji pre-release owej gry. I to o tym będzie traktował ten krótki tekst.
    Wersja ta ? chodź pozbawiona wiosek, NPCów, i możliwości wydawania punktów doświadczenia, prezentuje się całkiem przyjemnie. Poprawiony silnik oświetlenia sprawia, że znane miejsca na mapie zaczynają wyglądać dużo inaczej i, warto dodać, lepiej. System walki też przeszedł, choć nie aż tak wielką, modyfikację. Teraz, co już zapewne wiecie, możliwe jest odpychanie przeciwników swego rodzaju ?dashem? i atakowanie z powietrza. Oba ataki dość często znajdują zastosowanie w praktyce, a używa się ich dość intuicyjnie. Warto dodać również o możliwości naciągania cięciwy, co rewelacyjnie sprawdza się w praktyce.
    Niestety, wersja 1.8 Nie ustrzegła się także wad. Najbardziej oczywista z nich jest brak zawartości, która pojawi się dopiero w aktualizacji oznaczonej numerem 1.9(Wspomnianych wiosek, NPCów i inwestowania punktów doświadczenia). Drugą, i tak samo poważną wada jest dość dziwnie działający generator świata, któremu zdarza się tworzyć lewitujące platformy i temu podobne kwiatki.
    Ogólne wrażenia wyniesione z krótkiej sesji w Minecrafta 1.8 ? Pre-release są bardzo pozytywne, i tylko wzmagają chęć zapoznania się z pełna wersją dzieła Mojang?u.
    P.S.
    Jeżeli popełniłem w tym tekście jakieś rażące błędy, np. odnośnie zawartości, przepraszam z góry i obiecuje je usunąć niezwłocznie po zgłoszeniu.
    Komentujcie i oceniajcie!
  6. lukanos123
    Jakis czas temu kupiłem nasza kochana superprodukcję Wiedźmin 2. Wszystko było by wspaniale, gdyby nie to, że jako gracz konsolowy, mój komputer służył mi tylko do gier indie, starszych tytułów itp. Problemu już się domyślacie: Najzwyczajniej mój PC jest za słaby i gra klatkuje na najniższych ustawieniach, kiedy tylko pojawia się jakaś większa zadyma, bądź wchodzę do miasta. Co polecacie mi wymienić w konfiguracji mojego komputera?
    Windows Vista 32 bit
    Intel Core 2 CPU 2,00GHz
    1GB RAM
    GeForce 9500 GT
    Z góry proszę o odpowiedź
  7. lukanos123
    Wiem, że wśród PCtowych blogerów jawne przyznanie się do grania na konsoli jest niemalże wyrokiem śmierci, ale cóż, muszę. Jako fan zarówno shooterów, jak i rab-i-tnij'ów, skusiłem się na Borderlands. Gra, tak jak przypuszczałem, jest wspaniała, ale nie po to piszę tę notkę, by głosić peany nad jej znakomitością. Piszę po to, żeby zapytać Was, nieliczni konsolowcy, czy Borderlands posiadacie i czy nie skusilibyście się na małą sesję. Kiedyśtam
    P.S.: Mój Xbox Live'owy nick to: Luk4n0s123 - Ślijcie Zaproszenia, nawet jeśli nie macie Borderlands - Zawsze znajdzie się coś w co można razem pograć
  8. lukanos123
    Painkiller Ressurection.
    Optymistyczne początki. Aka: Jaki ja byłem naiwny.
    Mimo negatywnych recenzji, optymistycznie nastawiony zabrałem się do grania w Painkillera. Po zainstalowaniu gry i względnej radości wywołanej tym faktem(Szybko poszło ?) uruchomiłem najnowsza i chyba do tej pory jedyna produkcje Homegrown Games. Gra powitała mnie niedostosowanym do wielkości ekranu menu, w czym nie pomogły moje usilne próby zmienienia tego faktu.
    Mimo wszystko, nadal myślałem, że raczej nic gorszego mnie nie spotka i uruchomiłem grę. Teraz pewnie powinienem napisać, że byłem zażenowany poziomem tej produkcji i tak dalej, ale nie. Po ?Podpisaniu Paktu?, gra się po prostu wysypała. Pomyślałem ? Dobra, najlepszym się zdarza(Wiem, że brzmi to dość żałośnie, ale ja naprawdę o tej grze nic nie czytałem/oglądałem/słyszałem.)
    Po ponownym uruchomieniu gra zachowała się fair i ku mojej wielkiej radości uruchomiła się bez większych trudności.
    Poziom ?Bezsenność? i jedziemy. Gra zaczęła się komiksem, przywodzącym na myśl Max ?a Payne?a. Ów komiks okazał się po chwili być wyjątkowo śmieszny, zarówno za sprawą pokracznej grafiki jak i dubbingu. Niestety, niezamierzenie. Po komiksie pełniącym rolę intra, gra rozpoczyna się w Katedrze, będącej ?Czyścowym? odpowiednikiem tej, nieopodal której zginał we wstępie główny bohater ? Bill Sherman. Warto dodać, że od pierwszego PK założenia rządzące rozgrywka się nie zmieniły, nadal strzelamy, zbieramy dusze i siejemy pożogę. Już katedra mówi nam wszystko o tej grze, więc w dalszej części skupie się tylko na niej. W pierwszej chwili w oczy rzuca się marny projekt poziomu a efekty, którymi twórcy chwalą się na pudełku były by atrakcyjne wizualnie jedynie dobre parę lat temu, w czasach pierwszego, oryginalnego painkillera, który nadal pozostaje najlepsza częścią tej gry. Tekstury wyglądają biednie a Sztuczna Inteligencja zupełnie nie pasuje do tej nazwy. Minęły 4 lata pomiędzy PK a PK:R, a mimo to w pojedynku na sprawność działania SI, wygrywa to pierwsze, czemu raczej nikt się nie dziwi, biorąc pod uwagę ogólny poziom tej produkcji.
    W katedrze stosunkowo łatwo jest się zgubić, a raczej nie znaleźć dalszej drogi. Zresztą to uczucie ciągle towarzyszyło mi podczas grania w najnowszego PK, będącego raczej parodia serii niż jej zwieńczeniem.
    Muzyka jest Ok i tyle. Więcej nie jestem w stanie o niej powiedzieć, po prostu coś ostrzejszego na walki i coś spokojniejszego na inne okazje. Warto dodać, że ?Coś Spokojniejszego? występuje wyjątkowo rzadko.
    Mimo wszystko w grach oprócz podstawowych wyznaczników oceny takich jak Grafika, Muzyka itp. Liczy się również, o zgrozo, grywalność! A ta, chociaż brzmi to dziwnie, stoi w painkillerze na całkiem wysokim poziomie. Jeżeli jesteście na tyle zdesperowani żeby kupić i, co najgorsze, zagrać, polecam wam dwa niezbędne umilacze rozgrywki.
    Painkilerów dwóch.
    Pkgod i pkammo ? niektórzy nazwą to czitami, ja nazwę to swego rodzaju painkillerami . Po użyciu owych painkillerów w grę gra się wyjątkowo dobrze, zgony nie irytują długimi loadingami występującymi po nich, a pokaźne zapasy amunicji pozwalają nieść śmierć i zniszczenie(czysto metaforycznie ? otoczenie jest niezniszczalne) przez długi czas. Wtedy człowiek jest bardziej skłonny do przymykania oka na niekiedy dość rażące błędy, szczególnie w level designie.
    Podsumowanie znęcania
    Podsumowując - Painkiller to zwyczajnie słaba gra, niedopracowana i rażąca elementarnymi błędami. Mimo to, chociaż zawodzi warstwą graficzną, a muzyka nie potęguje wrażenia z gry, to painkiller potrafi dać trochę przyjemności, niekoniecznie masochistycznej, aczkolwiek na pewno odrobinę sadystycznej.
    Ocenę wystawiam w skali 1-5.
    2/5 ? Jak dla mnie, to produkcja potrafiąca dać trochę radości, ale na pewno niepotrafiąca udźwignąć legendy painkillera.
    P.S: O Multi nie pisałem z bardzo prozaicznego powodu: Po prostu nikt w ten tryb nie gra.
    P.S 2: Nie wspomniałem również o co-opie, tym razem z powodu moich planów na poświęcenie mu osobnej notki. Jeśli jest ktoś chętny, piszcie na mojego maila, czy tam w komentarzach. Jakoś się dogadamy ; ).
  9. lukanos123
    Dobra, wziąłem się w garść i zaczynam startować od nowa z moim blogiem. Postaram się żeby materiały które publikuje były w miarę znośne itd. Mam nadzieje że jednak coś wam się na tym blogu spodoba. Niektóre recenzje będą krótkie i szczerze radzę wam traktować je jako dość ogólne notki.
    Postaram się nie silić na niskolotny humor i aktualizować ten blog jakoś w miarę często, ale niczego nie obiecuję. Pożyjemy zobaczymy, może się spodoba, może nie.
    Z góry proszę o komentarze, łatwiej jest zrozumieć co się robi źle, jeśli ktoś inny ci to powie, nie?
    Dobra, wpisy startowe nigdy dobrze mi nie szły. Ale dalej będzie lepiej i tylko lepiej.
  10. lukanos123
    Oto kolejna skrótowa recenzja M&B: Warband:
    W przyszłośći napiszę więcej o tej grze - traktujcie to jako wstęp
    Mount&Blade to gra wyjątkowa, nie ma żadnego trybu fabularnego ani żadnych instrukcji
    jak zacząć i co zrobić. Tworzymy postać i... właśnie tu zaczyna się nieograniczona wolność świata
    M&B. Krainą w której toczymy naszą przygodę jest Calradia fikcyjna średniowieczna kraina
    pozbawiona istot ze świata fantasy. Słowem ? normalne ziemskie średniowiecze.
    Wracając do ?nieograniczonej wolności? - w M&B możemy zostać kim chcemy: najemnikiem, bandytą, kupcem, wasalem jednego z królestw konkurujących ze sobą, możemy nawet założyć własne feudalne państwo i mianować się królem! Sądzę, iż istnieje wiele innych ścieżek rozwoju których jeszcze nie zdążyłem przetestować. Jako iż jestem wielkim fanem tej serii gier bardzo szybko rzuciłem się na moim zdaniem najistotniejszą nowość ? wspomniane zakładanie własnych królestw. Można do tego dojść na trzy sposoby: Albo podbijając zamek/miasto jednocześnie nie przynależąc do żadnego z królestw, można też ożenić się z córką/synem króla i czekać na abdykację
    króla lub spróbować uczciwie piąć się po coraz to wyższych szczeblach władzy w królestwie, aż po samą koronę. Moim zdaniem najłatwiej jest napaść na jakikolwiek słabo obsadzony ludźmi zamek,
    przejąć go, i założyć własne królestwo. Obie pozostałe opcje są bardzo czasochłonne i mozolne,
    ale jeśli ktoś chce...
    Oprócz trybu single mamy także tryb multiplayer który jednak nie wciągnął mnie zbyt mocno.
    Kolejnym ważnym elementem M&B jest walka. Zwykle toczymy ją na koniu, gdzie oprócz cięć mieczem przy okazji taranujemy przeciwnika. System walki jest złożony i satysfakcjonujący.
    Praktycznie każdą bronią walczy się inaczej. Strzały wystrzelone z łuków zachowują się zgodnie z prawami fizyki i trafiają we wrogów z siłą zależną od rodzaju łuku.
    Strona audiowizualna gry M&B:W prezentuje się katastrofalnie, nie mam siły żeby
    omówić brzydotę i wszystkie błędy grafiki, dlatego łaskawie pominę tę kwestię i zostawię ją do własnej oceny każdego z was.
    Podsumowując ? M&B to bardzo dobra gra dla ludzi lubiących nieco hardkorowe RPG i fanów średniowiecznych realiów. Jako jedna z tych osób ? Polecam.
    9/10
    Grywalność:10/10
    Grafika:2/10
    Muzyka:7/10
    W przyszłośći napiszę więcej o tej grze - traktujcie to jako wstęp
  11. lukanos123
    Zgodnie z modą że każdy umieszcza na swoim blogu(Słitaśny BlOgAsEk...) recenzję Sniper: Ghost Warrior oto moje
    wypociny:
    City Interactive po raz pierwszy w historii miło mnie zaskoczyło. Wrocławskie studio znane raczej z masowej produkcji budżetowych shooterów stworzyło grę na światowym poziomie. Sniper: Ghost Warrior, bo o tej grze mowa, to niemal realistyczny symulator trudnego snajperskiego fachu.
    Fabuła gry wrzuca nas w skórę Sierżanta Tylera Wellsa z Korpusu Piechoty Morskiej USA,
    mamy za zadanie obalić dyktatorskie rządy Generała Manuela Vasqueza na fikcyjnej wysepce
    Isla Trueno znajdującej się gdzieś w pobliżu Ameryki Południowej. Nie zdradzę chyba za wiele jeżeli powiem iż pierwszy zamach na owego Pana się nie powiedzie i plany się skomplikują, a gra
    będzie miała powód by przeciągnąć nas po kilku zróżnicowanych lokacjach.
    Teraz w dużym skrócie opowiem o rzeczach które mi się w snajperze podobały i o tych które
    nie były zrobione najlepiej. A więc grafika to jeden z mocniejszych punktów gry: jest bardzo dobra,
    fabuła, jak zdążyliście się zorientować to totalny schemat: wg. Mnie najgorszy element programu,
    muzyka i dubbing jest przyzwoita, bez rewelacji. Ostatnim minusem gry są sztuczne ograniczenia
    terenu i to, iż przeciwnicy praktycznie nie reagują na to że masz kamuflaż, nie zauważyłem różnicy
    między czołganiem się w najgłębszych chaszczach, a staniem na widoku przeciwnika. Te dwie rzeczy bardzo niepozytywnie wpływają na grywalność.
    Ogólnie 7/10
    Grafika:8/10
    Grywalność:7/10
    Muzyka:6/10
×
×
  • Utwórz nowe...