-
Zawartość
479 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Posty napisane przez Mack
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
- Strona 2 z 19
-
-
Dziękuje wszystkim za pomoc, większość z propozycji widziałem. Ale na pewno kilka jest pozycji które w najbliższym czasie obejrze.
-
Oczywiście każdy lubi inną pogodę, w moim przypadku to jest obojętne bo przeprowadzam treningi przy +30C do -20C (na razie rekord
) ale jak to znajomi mówią jestem jak android
przed wszystkim chodzi o to że jak już coś robimy to żeby sprawiało nam przyjemność, tak więc każdy dostosowuje się do warunków jakie jemu odpowiadają. Ale lubię słońce, najfajniejsze latem są te pierwsze promienie, jak przed pracą wstaje sobie wcześniej i na balkoniku zajadam się śniadankiem. A słoneczko zaczyna dopiero co przygrzewać. Widok na horyzont swoją drogą również piękny dla kogoś kto lubi doceniać rzeczy zwykłe, które ma się na co dzień. -
Jeżeli chodzi o wyprawy oraz to czy samemu, czy może z kimś...wszystko zależy od tego jaki mam nastrój danego dnia. Najczęściej zdzwaniamy się z kumplami co bierzemy udział w zawodach i jedziemy gdzie oczy poniosą na cały dzień, jest wesoło oraz równie często szalenie
Ale na przykład tak jak dzisiaj wstałem do południa po całonocnym imprezowaniu, zobaczyłem piękną pogode taką jak lubię, czyli upalnie i słonecznie. To wskoczyłem na mój rowerek który często mi towarzyszy i ruszyłem 50 km za miasto nad jeziorko, tam na uboczu, w osamotnieniu napawałem się chwilą. Tak więc zależy od dnia, oraz tego czy mam ochote na kogoś towarzystwo, czy może chce zebrać myśli i pobyć w samotności. -
Chciałem prosić drogich forumowiczów o pomoc, szukam filmu, bądź filmów klimatycznych. Takich po których oglądnięciu ma się refleksje, które zmuszają do zastanowienia się. Ostatnio trochę przystopowałem z oglądaniem filmów, nie mam pomysłów na nowe już powoli. Nie muszą być one bardzo dogłębne te filmy, wiadomo, ale niosące jakieś przesłanie. Mogą to być filmy dowolnego rodzaju, byle nie raczej romantyczne bo na to jak na razie nie mam ochoty
Albo nawet fantastyczne, ale takie mające takie coś w sobie, jak Alicja w Krainie Czarów, Labirynt Fauna. Z czegoś poważniejszego Pan Życia i Śmierci. Ogólnie chętnie przysłucham się co polecacie z doświadczenia i z góry dziękuje za pomoc 
-
Dziękuje ElTabasco za pomoc, nie chce grać tylko ze względu na trójke. Po prostu kiedyś grałem w dwójke i również te posterunki dawały nieźle w kość. Ale jak jest mod naprawiający to fajnie, z miłą chęcią pogram sobie w tą gre bo również mile ją wspominam. A trzecią część zamówie sobie i kiedyś pewnie pogram bo w kolejce pare gier jeszcze czeka

-
Wakacje, miło się wspomina czasy kiedy to po roku szkolnym było dwa miesiące luzu. A teraz praca, praca, co prawda sprawiająca przyjemność ale jednak praca
Nie pozostaje nic innego jak ustawić sobie kilka urlopów od czerwca do sierpnia i grzecznie czekać na nie. Ale wracając do tematu młodszych lat, tego jak człowiek spędzał czas to uśmiech na twarz nachodzi. Poprostu był wolny czas, mniej obowiązków, czy w tym wieku praktycznie ich brak, wychodziło się z domu z rana, grało w piłke, snuło gdzieś po mieście. Robiło się rzeczy raz mądrzejsze, raz głupsze jak to bywa z dzieciakami. Ale ogólnie miło wspominam te czasy, zawsze bylo coś do roboty, a na koniec wakacji żałowało się że to już koniec i nadchodzi czas obowiązków 
-
Mam takie pytanie do was drodzy forumowicze, wybieram się do sklepu kupić trójke, ale z ciekawości chciałem pograć trochę w dwójke. Tym bardziej że ostatnio była ona dodana do płytki jako pełniak, orientujecie się czy wyszedł jakiś patch który usuwa to kretyńskie odnawianie się posterunków gdy je co do jednego gościa wybiliśmy, może jest on już w wersji cd-action. Czy nie mam co liczyć na taką drobnostkę, a poprawiającą znacząco przyjemność z gry ?

-
Pewnie zaraz dostaniemy przypomnienie że nie jest to temat do wypowiadania się o grach. Ale ostatnio na move dorwałem promocje i kupiłem Spec Ops:The Line i kurcze nie spodziewałem się po tej grze takich emocji. Dawno gra nie wywarła na mnie takiego wrażenia, po prostu po jej ukończeniu poczułem smutek. To chyba może być w tym temacie bo opisuję coś o sobie
Miałem podobne uczucie jak autor recenzji Metro:Last Light z ostatniego numeru. Gra mnie pozamiatała, podsumowała to co zrobiłem, czym się kierowałem podczas opowieści, ukazała to w niezłym stylu. A chyba o to chodzi, dobrą gre można poznać po tym, że po jej ukończeniu długo nie można o niej zapomnieć. Oby więcej takich gier, które wywołują autentyczne wrażenia i emocje. -
Tak, nie ma to jak dobra pizza czy jakiś burger. Ale lubię również jeść jakieś domowe obiadki. Wszystko zależy od tego co w dany dzień będe robił i do tego dostosowuje jedzenie, znaczy się posiłki. Z regóły wygląda to tak, ze w tygodniu jem w domu przed pracą śniadanie, potem w pracy drugie śniadanie które w domu sobie uszykowałem. Dalej nadchodzi pora obiadu w pracy, kolejny obiad drugi jest w domu, a na końcu kolacyjka jakaś mała wieczorem
Ale wszystko zależy od dnia jak pisałem wyżej, bo jak są dni treningowe gdy biegam, to jem tylko w pracy obiad, żeby pod wieczór pobiegać i dopiero po bieganiu coś zjeść. Swoją drogą nie ma to jak wyskoczyć do burger kinga albo gdzieś dzień przed maratonem. Wtedy to jest zastrzyk energi na drugi dzień i można życiówki ustanawiać. Lubię sharmę na pewno z sfinksa, strasznie mi smakuje, czy frytki belgijskie. Ogólnie oprócz szpinaku jem wszystko
A jak to u was jest z posiłkami, bo u mnie to wiem że sporo wcinam
ale jest to spowodowane dużą aktywnością fizyczną. No i tym że lubię jeść
Własnie przypomniało mi się że jem tony makaronów i ryżów różnych, no i kurczaki pałaszuje takie najlepiej z daniami na patelnie. -
No tak, sam jestem za tym żeby młodsze pokolenie ludzi starało się nie tylko wychodzić z założenia po co mi ta wiadomość, skoro mogę szybko sprawdzić w internecie i po sprawie. Ale również nie popadajmy w taką skrajność, że internet to zło. Sam osobiście pracuje w takim zawodzie, że 8 godzin dziennie siedze na komputerze, zajmuje się organizowaniem transportu krajowego jak i międzynarodowego. Gdybym miał za każdym razem otwierać atlas i sprawdzać coś, to chyba padłbym po godzinie. Korzystam za to z map, powiedzmy najprostrzym przykładem google maps, dzieki temu po około 2 latach pracy w zawodzie mam ogromną wiedze geograficzną, kody miast europejskich w głowie jak i położenie różnorodnych miast czy nawet wiosek malutkich. Rozumiem, ja muszę ktoś powie, ale pójdźmy dalej w tym kierunku, moi znajomi mają córke, lubią usiąść sobie we trójke przed komputerem i pokazywać dziecku różne nazwijmy to zagadnienia w nim ukryte, wiedzę która tam się ukrywa, a której pokazanie po przez książki i inne tego typu rzeczy byłoby ciężkie. Oczywiście wszystko dostosowane do wieku odbiorcy. Internet nie jest zły, tylko trzeba umieć realnie utrzymac granicę między tym co można wynieść z niego, a tym co lepiej zaczerpnąc z "realnego" świata.
Co do poruszenia tematu ściągania, pewnie naraże się wielu forumowiczom ale nie widzę w tym nic złego. W życiu trzeba sobie radzić, nie mówię o ściąganiu dosłownie na wszystkim gdy jest się powiedzmy sobie szczerze głupkiem i debilem nic nie umiejącym. Ale sam wiele razy ściągałem, dawałem ściągać od siebie. Jest to poprostu dostosowywania się do warunków jakie stawia nam nie tyle życie co chęć doskonalenia się. Lepiej w jednym miejscu iść na łatwizne i "przeskoczyć" to co i tak nie jest nam potrzebne, a zwolnić i poświęcić czas na coś ważniejszego co nam pomoże w przyszłości. Ściąganie nie jest złem, co w tym złego że człowiek dobiera sobie i w zależności od sytuacji ułatwia lub utrudnia życie ? Ot tyle krzyku o nic

-
Jeżeli chodzi o sen to raczej jestem z tych ludzi co niedosypiają
Jakoś tak wychodzi że prawie nigdy nie jestem tak naprawdę porządnie wyspany. Ogólnie wstaje w tygodniu do pracy codziennie o 6:00 rano, żeby potem jak ogarne się w domu przez jakąś godzine być w stanie dojechać przez miasto do biura. Przekłada się to na spanie w weekend, nawet jak mam okazje pospać dłużej to organizm jest przyzwyczajony i po godzinie 8:00 już nie mogę wyleżeć i wstaje. Tak samo mam po imprezach, jak dzisiaj na przykład zleciałem po balowaniu o 5:00 rano. Coś tam pospałem i o 10:00 rano już biegać poszedłem
wiadomo wyjątkami są jak człowiek nazwijmy to "popłynie" to wtedy czy chce, czy też nie wstać nie można i cały dzień się śpi. Co do złamań to na szczęście i oby tak zostało nie miałem nigdy w życiu, nawet zwichnięcia. Wielu mi zazdrości, tym bardziej że biegam sporo, po płaskim jak i po górach, biorę udział w maratonach górskich rowerowych więc ryzyko jest bardzo duże. Ale widocznie ktoś czuwa nademną i nie daje mi się połamać 
-
Ostatnio wpadłem na pewną refleksje dotyczącą sensu życia która skłania jednak do zastanowienia się...brzmiała ona następująco "Sens życia zanika w momencie kiedy to marzenia zostają zastąpione wspomnieniami" coś w tym jest. Bo przecież przez całe nasze życie do czegoś dążymy, chcemy jak najlepiej je przeżyć póki mamy jeszcze możliwości, siły. Ale gdy ich zabraknie, nie będziemy mogli spełniać naszych marzeń bo nie będziemy do tego zdolni, pozostaną nam tylko wspomnienia. Niby jedne piękne, drugie mniej, ale przypominajace nam o tym co już minęło. Oraz o tym czego już w życiu nie bedziemy mogli osiągnąc, doświadczyć
-
Fander, nie wiem czy zacząłeś już biegać czy jeszcze nie. Ale na początek musisz zachować umiar bo najważniejsze to nie przeforsować organizmu. Jeżeli masz bardzo słabą kondycje, powiedzmy że przebiegniesz szybkim tempem 50m na autobus i nie możesz złapać oddechu to proponuje zacząć od interwałów, czyli marszu łączonego z biegiem. Sam dawno, dawno temu od planu Pumy zaczynałem, nazywał się 4 tygodniowy i bardzo go polecam. Mimo że nie miałem problemów z kondycją to i tak zaczynałem przygodę kiedyś z marszem połączonym z bieganiem. Po 4 tygodniach w jakiej kiepskiej formie nie byłbyś po tym planie jeżeli będziesz do niego się stosował przebiegniesz "biegiem" ciągłym 20 minut conajmniej. Lecz jeżeli czujesz się na siłach i masz wyćwiczony organizm to możesz od razu przejść do samego biegania. Proponuje na początek jak chcesz biegać tylko rekreacyjnie 3 treningi w tygodniu. Najlepsze z doświadczenia wiem jest bieganie w poniedziałem, środę oraz piątek, wtedy jak masz chęci i siły możesz dodać jeszcze jeden trening w sobote. Najlepiej w poniedziałek bieg dosyć krótki powiedzmy 5 km, w środę coś dłuższego od 10 km do 20 km w zależności na jakim etapie jesteś budowania formy i wytrzymałości. Piątek to znowu 5km, a sobota jak będziesz miał ochote to powiedzmy 10 km ze względu na to że niedziela jest wolna to sobie odpoczniesz i organizm się zregeneruje. Ale zaznaczam że powyższy plan jest tylko pod warunkiem, że masz już pewną kondycje i nie masz problemu z ciągłym biegnięciem bez zatrzymywania się pewnych dystansów. W przeciwnym razie strona Pumy, plan 4 tygodniowy i jest od czego zaczynać, aby potem przejść do samego biegu. Oczywiście podstawą są buty do biegania, patrzeć nie mogę na ludzi co biegają w trampkach czy butach do tego nie przystosowanych. A za 10 lat zaczną się problemy ze stawami, czy to ścięgnami. Oczywiście bieganie w butach przygotowanych do tego również nie jest zdrowe, bo uczymy stope nienaturalnej amortyzacji ale to opowieść całkiem inna...Mam nadzieje że pomogłem lub nakierowałem chociaż trochę jeżeli jeszcze potrzebowałeś rady
-
Wakacje...tak można je zaplanować pod warunkiem że urlop się dostanie
jeżeli juz o tym temat się rozwinął to coś tam opowiem. Chociaż u mnie już od kilku lat wakacje wyglądają tak samo, rozwijanie swojej pasji i tego co mnie kręci. Na początku czerwca jadę na kilka dni znowu w rejony Kotliny Kłodzkiej z rowerami na dachu auta, gdzie po stronie Polskiej mam noclegi, a głównie po stronie Czeskiej jak już na nią przejedziemy siłą własnych nóg jeździmy po górach. Znaczy się ja, mój brat oraz nasz wspólny kumpel, szalona trójka
Nie ma to jak 6 godzin podjeżdzać 7-8 km/h na wyższe partie gór, aby potem nieskazitelnie równym Czeskim asfaltem gnać z prędkością 70 km/h na zjazdach. Uśmiech na twarzy jednym słowem, potem pod koniec czerwca jadę w Karpaty ale to jest wyjazd można powiedzieć firmowy, z szefostwem oraz kolegami i koleżankami z pracy. Ale mozna zaliczyć do odrobiny relaksu
Kolejny wypad to nasze piękne Tatry w lipcu, co prawda najwyższe szczyty zdobyte, ale zawsze warto tam wracać dla tych samych, ale pięknych widoków. A pod koniec ciepłych dni, tak pewnie we wrześniu jeszcze jeden wypad w góry pojeździć na rowerach pod warunkiem że w pracy grzeczny będe i dostane jeszcze kilka dni urlopu
Tak to u mnie wygląda, wiadomo na wyjazdach takich równiez robimy sobie jakieś terningi biegowe, bo bez tego nie da się żyć.Tak swoją drogą co myślicie o tegorocznym lecie, jakieś przewidywania czy bedzie upalne, czy też chłodne ? Osobiście wolę jak jest błękitnie niebo, +30C bo w końcu po to jest lato, powinny być upały. Ale pożyjemy, zobaczymy co nam natura przyniesie tym razem
-
Z tego co pamiętam grałem w tą gre dawno temu, ale wspomnienia mam jak najbardziej miłe. Miała fajny klimat, trochę taki ponury, bo mroczny to za wiele powiedziane. Walka była w niej satysfakcjonująca, tak samo opowieśc jak na ten gatunek gier była zjadliwa. Jedno co mnie denerwowało pamiętam, to że grałem na kompie który wtedy spełniał średnie wymagania tego tytułu, a i tak gdy doczytywał się poziom, czy też coś innego mogłem iść herbate sobie zrobić. Ale ogólnie wyrożniająca się gierka z kilkoma fajnymi pomysłami na rozgrywke.
-
Kurcze również macie takiego lenia w pracy przez tą pogode, ciepło się robi coraz bardziej człowiekowi nie chce się siedzieć w biurze. Wysiedzieć nie można, staram się wyrwać jak mogę, tu do sklepu się przejść, tu dotlenić z kumplami z pracy. Jeszcze jak człowiek patrzy za okno i błękitne niebo, temp bliska 30 stopni jak dzisiaj, dziewczyny uroczo rozkwitające wiosennie...ach to lato nadchodzące
jeszcze pod oknem w pracy mam bez, wiecie taka roślinka gdy jak kwitnie na wiosne wydziela piękny zapach który unosi się i wlewa do pomieszczenia przez otwarte okno, cudna sprawa. Jak wtedy skupić się na pracy, wtedy tylko telefon przyciąga człowieka z rozmyslań do rzeczywistości i spojrzenia na zegarek czy to już może godzina 16:00

-
Muszę przyznać że chciałbym mieszkać gdzieś zdala od miasta, cisza, spokój i dużo miejsca do treningów. Zobaczymy może kiedyś przeprowadze się za miasto, a narazie nie mam co za bardzo narzekać. Mieszkam co prawda w mieście dosyć sporym ale w takim miejscu, że jak wybiegam na trening to po okolo 15 minutach biegu co przekłada się średnim tępem na 3 km trasy pojawiam się przy rzece jaką jest Warta i zaczynają się lasy i tak przez kilkanaście jak nie więcej kilometrów można biec przez odludzia. Tak samo rowerkiem chwila moment i jestem za miastem. Ale najbardziej chcialbym przeprowadzić się w nasze Tatry, jestem tam co roku na wakacjach, najwyższe szczyty zdobyte ale nadal się nie nudzą. Gdy dodać jeszcze bieganie górskie to tylko kupić tam chate ładną i nic do szczęścia mi nie potrzeba...ach
No dobra jeszcze jedną chate bardziej w zachodnich rejonach Kotliny Kłodzkiej gdzie jeźdzę po górach rowerkiem, wtedy to naprawde pełnia radości z życia 
-
Ja podchodzę do konsultantów różnie, ale zawsze miło. Taka ich praca i nie każdy ma ją taką jakby chciał, mówi się trudno. Nie żebym litował się nad nimi bo do takich ludzi nie należę. Każdy ma to co sobie wypracował w zyciu, ale jak dzwoni jakaś miła Pani i mam wtedy czas, mimo że i tak nie skorzystam z usługi to wysłuchuje ją do końca. Ona ma za to płacone, a mi nic się nie stanie jak zmarnuje kilka minut z życiorysu. Czasami nawet rozmowa przebiega miło, co przeradza się w korzyść obustronną...

-
Myśle że nie mam problemów ze stworzeniami jakimi są owady, pajęczaki i inne tego typu pochodne. Chociaż wiadomo jak to jest latem, denerwujące są trochę ugryzienia, a raczej ukąszenia. Ale ogólnie jest ok, co do psów to inna bajka, naprawdę lubie psy. Darze je pewną sympatią chociaż że sam nie mam z prostego powodu lenistwa. Ale co mi przeszkadza to podczas treningów biegowych "luzem" biegające, pól biedy te bezpańskie, są jakieś mniej agresywne. Przynajmniej w Poznaniu zaobserwowałem takie zjawisko, może boją się ludzi z różnych powodów. Ale te co mają właścicieli to masakra. Idzie taki kretyn z puszczonym psem bez smyczy, gada sobie przez telefon, a piesek robi co mu się podoba. W tym momencie biegne sobie ja i widzę jak ten pies się wprost na mnie oblizuje i widzi zamiast mojej łydki pięknie wypieczonego steka...
Co zrobić, po miescie tak bywa, tym bardziej dosyć sporym, a jak robię sobie wybiegi przed maratonami i tymi podobnymi imprezami gdzie muszę przebiec duży dystans poza miastem to biorę w kieszeń gaz na niedzwiedzie którego używam chodząc po naszych przepięknych Tatrach. -
Różnie to bywa z oglądaniem wiele razy tego samego filmu. Z regóły jest tak że raz obejrzy się go w kinie, czy to wypożyczy z biblioteki. Potem czy się chce, czy też nie jak leci w telewizji ogląda się go po raz kolejny, kolejny...

Najczęściej jest tak że ogląda się takie filmy raz jeszcze bo i tak nic ciekawszego nie puszczają nawet na kilkunastu filmowych kanałach w telewizji, albo co ostatnio mi się zdarza lubię czasami z premedytacją obejrzeć film przez neta w telewizorze na Smart TV który już widziałem kilka razy ale zawsze dobrze się na nim bawie.
Takimi przykładami napewno są Szybcy i Wściekli, Bad Boys, HellBoy, Kevin sami wiecie gdzie, rózne bajki jak Epoka Lodowcowa i tak dalej, rózne anime i dugo by wymieniać. Ale napewno na pierwszym miejsu jest tytuł który wymieniłem na początku

-
Również brałbym TR, osobiscie biorąc pod uwage te trzy gry przy niej się najlepiej bawiłem. Swoją drogą przy rozdziałce 1024x... możliwe że odpalisz go nawet na takich słabych srednich, pod warunkiem że masz system który wykorzystuje całe 4GB ramu to może bedzie ok.
-
Zależy kto co lubi, osobiście od tylu lat biegam i jeźdze w maratonach górskich że przyzwyczaiłem się do wysokich temperatur. Nie mówię tu o jakiś astronomicznie wysokich, ale nie widzę problemu jak powiedzmy lipiec i sierpień byłaby temp koło 25-30C. Za to można w takich przedziałach popracować i nieźle sobie poprawić wydolność organizmu podczas treningów, świetna sprawa i potem nic nie wydaje się ciężkie
Ale to już rozmowa na inny temat, w każdym razie czekam na lato jak co roku, wyjazdy już poplanowane na cały okres letni, organizm przyzwyczajony do trenowania w temp -20C jak i +30C więc dla mnie to bez różnicy. Ale oczywiście jak wcześniej wspominałem wolę te na plusie 
-
Jak dla mnie lato może być bardzo upalne, lubię takie temperatury. Z resztą jestem zwolennikiem ciepłych klimatów, bez zim, w każdym razie poniżej zera stopni. Ale co zrobić narazie jak się żyje w takim rejonie, a nie innym niestety. Dla mnie co ważne może być powiedzmy przez równe dwa miesiące gorąco, wtedy można w ciemno nie bojąc się o pogode planować rowerowe maratony górskie jak i biegowe. Nie ma nic lepszego jak wyjazd na urlop ze świadomością że pogoda nie zawiedzie
U mnie przynajmniej od kilku dni, chyba z tego co pamiętam od niedzieli pogoda w miare słoneczna, zero sniegu i wiosna wreszcie, teraz tylko czekać aby jak najszybciej temperatura podnosiła się na termometrze. -
Jak FPS to Call od Duty, napewno dwie pierwsze części. Potem tak samo Medal jakieś jedne z pierwszych części. Możesz pograć w pierwszą częśc Kane&Lynch, co do RPG to co tu dużo mówić...coś starszego jak Baldur, Fable pierwszy, Fallout. Pewnie jeszcze sporo znalazłoby się do zaproponowania na twojego kompa
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
- Strona 2 z 19


Euro Truck Simulator (seria)
w Dyskusje o Grach (PC i Konsole)
Napisano · Raportuj odpowiedź
No i jest nowy patch, wgrałem i śmigam pokonywać kolejne kilometry
W symulatory gram od dawna, zawsze kibicowałem producentom tego typu gier, zwłaszcza symulatorów ciężarówek. Ale nowy Euro Truck wciągnął mnie strasznie, jest naprawde dopracowany w szczegółach. A nowe uaktualnienie wprowadziło sporo drobnostek które dla starych wyjadaczy rzucają się od razu w oczy. Na przykład jak zjedzie się na awaryjny pas jak przepięknie "buczą" opony, a jeszcze lepsze wsparcie dla kierownic jest genialne, kurcze jak moja kierownica Logitecha współpracuje z tą grą... Nie ma to jak zrobić sobie herbatke, uszykować paluszki, podpiąć kierownice, wygodnie na fotelu się rozsiąść i można po całym tygodniu pracy się odstresować. Oczywiście nabijać kolejne kilometry, bo na razie mam w statystykach przejechane 90 tys. km, 35 poziom i nadal nie mam dosyć 