Jump to content

DarkShadowMW

Forumowicze
  • Content Count

    363
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1 Neutralna

About DarkShadowMW

  • Rank
    Człowiek
  • Birthday 06/28/1991

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array
  • Konfiguracja komputera
    Array

Sposób kontaktu

  • Strona WWW
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array

Recent Profile Visitors

4,943 profile views
  1. Tak, tak fan Thiefa, jedna z lepszych gierek w jakie grałem. Mnie również miło poznać kolegę po fachu :)

  2. Czyżby fan Thiefa? Jeżeli tak to miło poznać kolegę po fachu:D

  3. O ile się nie mylę, to było jego
  4. No i proszę. Nowy chapter i wreszcie Całość typowa - jak zawsze. Chwilowy triumf, nostalgiczne przerywniki, odwrócenie sytuacji i zaskoczenie na koniec... Cały Kubo.
  5. DarkShadowMW

    Gejmsy

    Dobra, dajemy: Teściowa Może Płakać 4 (Devil May Cry 4) - Przygodówka turowa, w której elementy sportowe połączono ze strategicznym szuterem i wyścigami z elementami gier ekonomicznych. Cel jest jeden - utrudnić życie teściowej. Aneks kontra Prokurator 2 (Aliens vs. Predator 2) - realistyczny symulator życia prawnika, walczącego z hordami wykształciuchów. Dostępny już na 50 cd. Super Duper Bracia Marian (Super Mario Bros.) - realistyczna gra ekonomiczna, w której usiłujemy rozwinąć włoską spółkę hydraulików i pokonać złego Kuupę, pod którego pseudonimem ukrywa się złowrogi Rysio z Klanu. Idź Se Windą Dalej (Icewind Dale) - niesamowity szuter z perspektywy czwartej (a nawet i piątej) osoby, w której dowodzimy sześcioma hirołsami, by doprowadzić ich na sam skraj przeznaczenia. Dostępne już na (nowość!) płytach winylowych. Meks Łejn (Max Payne) - świetna symulacja taktyczna, w której główny bohater wykonuje niesamowite akcje w powietrzu, w tym nowość Turret Tajm, tryb przyspieszający ruchy wrogów, ułatwiając im zabicie bohatera!
  6. DarkShadowMW

    Nintendo DS

    Nieprawda. Ostatnio najczęściej widać GTA - Chinatown Wars na półkach. A to nie jest gra dla każuali. Podobnie jak Advance Wars: Dark Conflict i Fire Emblem. A co do Mario, to zważ - parę osób musi to lubić skoro, pomimo paru lat od premiery NSMB jest nadal na szczycie i wyszła kontynuacja na Wii. Coincidence?
  7. Czemu? To było fajne! Taka przemiana ze
  8. Dokładnie. Następny chapter dla efektu poświęcony będzie na pewno Co do Tousena, to po raz pierwszy od dłuższego czasu Bleach mnie zaskoczył. Można więc na jego przykładzie przypuszczać, że
  9. Więc można zaryzykować tak nawiasem stwierdzenie, że Kubo boi się zabić (lub choćby zranić poważnie = trwale) którąś z pozytywnych postaci? Jak dla mnie, to byliby pierwszymi kandydatami do odstrzału, gdyby mangace się odmieniło:-) Co do akcji z Hyiori, to ratunek przez Orihime był tam nawet już zasugerowany przez Shinjiego, więc to raczej pewne. ( )
  10. Trudno powiedzieć. Na pewno Swoją drogą, to nie wyobrażam sobie Aizena wkurzonego i krwawiącego. To będzie coś. Co do overpoweru, to zgadzam się. Widać to było już na początku Bleacha. - to tylko przykłady. Ale szczerze - gdzie tak nie było? Naruto czytałem tylko trochę i tam też były owe cuda. O Dragon Ballu to nawet nie wspomnę, bo tu można przytaczać nieskończone przykłady, z których większość jest przemianami w SS. Takie są standardy. I o ile w czasach Akiry, niejednemu wyrwało się głośne "Och!" gdy zobaczył jak umierający z pozoru bohater, zyskuje ogromną przewagę nad wrogiem, to jednak dzisiaj jak widzimy że main hero przegrywa, w głowach zaświeca się dioda pod tytułem "Acha, zaraz nastąpi jakaś super - duper przemiana i antagonista legnie w kałuży krwi, planeta rozleci się i będzie koniec!" Tak to niestety jest, przynajmniej według mnie.
  11. Ja mam Bleacha na drugim miejscu zaraz po DBZ (czasem nawet na równi). Od przygód złotowłosych, manga Tite Kubo jest na pewno mądrzejsza. Szczególnie podobają mi się walki na miecze, co w Dragon Ballu jest rzadkością. Niestety, nie mogę tego samego powiedzieć o walce wręcz, która nie wygląda tutaj zbyt efektownie. Fabuła trzyma poziom, choć w anime za dużo tu jest fillerów. Postaci są bardzo sensownie wykreowane, mają dopracowane osobowości. Zwłaszcza lubię tutaj Aizena i Byakuyę, którzy każdą akcję podejmują ze stoickim spokojem i klasą. Z żeńskiej części bohaterów lubię duet Yoruichi i Soifon (Chociaż nie podoba mi się pomysł na Bankai pszczółki, tak jak ). Cenię humor serii - w tym aspekcie podoba mi się postać Dona Kanonjiego. Także Ichigo jest jednym z nielicznych "strawnych" głównych bohaterów tego typu anime (W odróżnieniu od Naruto i Goku, przez których głupota i naiwność przemawia cały czas). Z warstwy technicznej, okropnie podobają mi się soundtrack, openingi i endingi. Wystarczy przytoczyć tutaj "Asterisk", albo "Houki Boshi", a z tracków na przykład "Number One" albo "On the Precipice of Defeat" - miód. Reasumując, jest to naprawdę fajne anime. Jeżeli ktoś lubi szybką akcję, japoński humor i zróżnicowanych bohaterów, niech wali śmiało do Bleacha.
  12. Bardzo fajna gra (choć nawiasem mówiąc, dodatek nieco gorszy), warta uwagi ze względu na świetną fabułę, klimat i ogromną grywalność. No i na uznanie zasługuje wyśmienita polska wersja językowa, zrealizowana z dowcipem i zawierająca nawiązania do polskich (i nie tylko) filmów. Polecam.
  13. Jak gra o grafice rodem z GBA może wciągnąć w dzisiejszych czasach? Zapraszam do czytania i komentowania. Załóżmy zatem, że jest rok 1992. Nasze komputery nadal przypominają przerośnięte kalkulatory, zaś pod naszymi telewizorami króluje (albo i nie) konsola Snes. Wtedy właśnie za sprawą firmy Silicon & Synapse (dzisiejszy Blizzard) w odmętach 32 bitówek zagubili się Wikingowie. Erik, Baleog i Olaf - to nasi trzej bohaterowie, którzy wracając z polowania zostali porwani na statek kosmiczny złego Tomatora. Naszym zadaniem jest przebrnąć przez pięć światów najeżonych pułapkami, których sposób rozwiązania może być o tyle zręcznościowy, o ile logiczny. Każdy z naszych wikingów jest wyspecjalizowany w określonej dziedzinie - Erik potrafi szybko biegać, rozbijać głową mury i jako jedyny umie skakać, Baleog umie walczyć mieczem i strzelać z łuku, zaś Olaf może bronić pozostałych za pomocą tarczy, której często używa jako spadochron. Cały "fun" tej gry polega na tym, żeby te zdolności łączyć i dzięki temu przechodzić kolejne levele. Przykładowo, mamy sytuację gdzie poza zasięgiem Baleoga i Olafa znajduje się przycisk. Skaczemy w to miejsce Erikiem i wciskamy przycisk. Powoli zaczyna opadać wąski fragment ściany. Wybieramy więc Olafa, żeby swą tarczą przytrzymał rzeczony fragment w miejscu. Wykorzystując zrobioną w ten sposób "furtkę" Erik i Baleog przechodzą dalej, gdzie ten drugi pokonuje wroga mieczem. Takich sytuacji jest tu bez liku i są naprawdę dobrze przemyślane. W roku 1994 powstał sequel jedynki wprowadzający dwóch nowych bohaterów - wilkołak Fang i smok Scorch i nowe zdolności wikingów. Fabuła jest taka: Tomator znowu atakuje przenosząc naszych wikingów w czasie i wysyłając na nich swoje roboty. Dzielni wojownicy pokonują puszki i przywdziewają ich poszczególne fragmenty. Gra jest równie miodna jak część pierwsza, a przy tym prostsza - w jedynce np. zetknięcie z płomieniem zabijało z postać z miejsca, w dwójce zabiera jeno punkt zdrowia. Nadal można prowadzić tylko trzy postacie, a w poziomach z nowymi bohaterami, zwykle zastępują oni jednego z wikingów. Reasumując, obie gry są bardzo fajne i choć nie wiem czy można je gdzieś dzisiaj legalnie pozyskać (Choć Blizzard coś tam umieścił do pobrania), to polecam z całej siły - niedawno odpaliłem moje kopie na Snesie i dałem się porwać wspaniałej nostalgicznej przygodzie, przenosząc się w czasy, kiedy miało się mniej zmartwień niż dziś... PS. W jedynkę po raz pierwszy grałem w roku 1997, a w dwójkę rok później.
×
×
  • Create New...