-
Zawartość
61 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Blacken3d
-
Swoją przygodę z San Andreas zakończyłem na misji... wymagającej określonej objętości płuc. Przeżyłem wszystkie Simsopodobne motywy, jedzenie, ubieranie się, siłownia. Przeżyłem cały ten ziomalski klimat, który niezbyt mi odpowiadał. Ale praca nad objętością płuc była przegięciem.
-
FORUMOWO I PERSONALNIE: Imię: Daniel Wiek: 17 lat Skąd sie wzięła moja ksywka: Blackened to pierwszy utwór z czwartego studyjnego albumu Metallici, And Justice For All. Nie istnieje żadna związana z nickiem historia, słówko jeno podchwyciłem - i tak zostało. Skąd się wziął mój avatar: Pewne zdjęcie, na którym znalazłem się w tle po krótkim randez-vous z Paintem i IrfanView. Rodzeństwo: Gdzieś tu pełza... Motto: Aut viam inveniam aut faciam Ulubiony cytat: "Without music, life would be a mistake" - F. Nietzsche Za 10 lat: Będę bogatszy o dziesięć lat życiowych doświadczeń. O innych forumowiczach: Za krótki staż na FA, by się sensownie w tej kwestii wypowiedzieć. Ulubiony moderator: Pytanie jest... tendencyjne. Najbardziej znienawidzony moderator: To też. KOMPUTEROWO: Sprzęt: Wystarczający. Teraz gram w: Po rzuceniu World of Warcraft nadrabiam zaległości - Assassin's Creed i Wiedźmin. Ulubiony gatunek gier: Brak - dobra gra zainteresuje mnie bez względu na swą etykietę. Ulubiona gra: Brak. Największy zawód: Nie przypominam sobie. Nigdy nie oczekiwałem żadnej gry na tyle, by wybitnie się na niej zawieść. Najbardziej oczekiwana gra: Mirror's Edge ROZRYWKOWO: Jeśli nie komp to co? Czyli hobby: Muzyka (gitara). Teraz czytam: Slash, biografia. Ulubiona książka: Świat Dysku w ogóle i Ojciec Chrzestny. Teraz słucham: Paktofonika, Kinematografia Najlepszy zespół muzyczny: METALLICA Ulubiony film: Pulp Fiction? Shawshank Redemption? The Godfather? Metallica: Some Kind of Monster? Sport: Piłka nożna. Na bezludną wyspę zabrałbym: Gitarę. Wymarzone wakacje: Możliwość na odetchnięcie i beztroskie zapomnienie. SZKOLNIE: ( tfuu... ) Ulubiony przedmiot szkolny: To żart, prawda? Parę słów o szkole: Każde parę słów o szkole w moim wykonaniu kończy się sporym monologiem nt. porażki jaką jest polski system edukacji i tym podobne. Daruję wam. EMOCJONALNIE: Wzór do naśladowania: James Hetfield (wątpiącym polecam chociażby dokument Some Kind of Monster) Przyjaciel to: Dajmy już spokój tym banałom... Najszczęśliwsze dni: Patrz wyżej. Najbardziej cenię w ludziach: Szczerość i umiejętność współczucia. Najbardziej mi mierzi w ludziach: Okrucieństwo oraz łatwość i premedytacja, z jakimi okrucieństw się dopuszczają. Co cenię w sobie: Asertywność. Co chcę zmienić: Łatwość, z jaką ponoszą mną emocje. Przedmioty, z którymi jest się emocjonalnie związanym: Gitara. RÓŻNIE: ( a nawet bardzo... ) Gdybym był(a) władcą galaktyki: Okulary od Gucciego dla wszystkich? Ulubione trunki: Alkohole (bo o to się pytacie, prawda?) mi nie smakują. Stosunek do rządu: Zdaję sobie sprawę z jego istnienia. Powód i dzień swojej śmierci: Nie zasługujący na nagrodę Darwina. Czego bym w życiu nie zrobił: Wielu rzeczy bym w życiu nie zrobił. Ostatnia przysługa, która wyszła mi bokiem: Każda? Zawsze marzyłem o: Zdradzone marzenia (życzenia?) mają tendencję to bycia złośliwymi - i niespełniania się. Rozczarowałem się: Odkryciem, że półtora miesiąca wakacji gdzieś się rozpłynęło... Rozśmieszyło mnie: Ostatnimi czasy mam mnóstwo powodów do śmiechu. Czym skorupka za młodu nasiąkła: Aha? Czego Jaś się nie nauczył: Tego już się pewnie nie nauczy. Co to jest lotopałanka: Zdradzę odpowiedź, gdy ktoś mi w końcu wytłumaczy... co u diabła znaczy tręślizować smędomorfnie amorficzne grążdybele?
-
Właśnie dzięki tym nawiązaniom (do Miami Vice, Scarface), odwzorowaniu kiczowatego stylu i oddaniu klimatu lat 80. Vice City jest moją ulubioną odsłoną Grand Theft Auto. Trójka jest nijaka, San Andreas zbyt ziomalskie.
-
W rzeczy samej, jest jedna rzecz, która mnie w CD-Action denerwuje. Otóż... Smuggler na starość spokorniał! Spokojnie tłumaczy i wyjaśnia miast bezlitośnie mieszać z błotem piszących doń błaznów.
-
Wstępne daty wstępnymi datami, a wszyscy i tak wiemy, że Blizzard ma tylko jedną zasadę w tej kwestii - when it's done. Poza tym, wydaje mi się, że Blizzard jest firmą, która nie musi obawiać się i uzależniać dat premier swoich gier od podobnych gorących okresów, jak Boże Narodzenie. Z drugiej strony, poza stałą i pewną bazą fanów i wyznawców Blizzarda, jest jeszcze grupa nieświadomych rodziców kupujących prezenty dla swoich pociech...
-
Cytowanie Tony'ego Montany jest zresztą jak najbardziej na miejscu - w końcu jednym ze źródeł inspiracji dla Vice City był także Scarface i postać Montany.
-
Nie mogę się zgodzić. Teksty z Kill 'em All prezentują wyższy poziom i określenie napisane przez gówniarzerię jest dosyć krzywdzące, przynajmniej w niektórych przypadkach (The Four Horsemen, Jump in the Fire czy No Remorse, który jest pierwszym poruszającym kwestie wojny tekstem). Powiedziałbym raczej, że tematyka tekstów na Ride the Lightning jest dużo bardziej dorosła i dojrzała, gdy Kill 'em All jest swoistym manifestem jesteśmy młodzi, jesteśmy tutaj i czujemy się świetnie (na ten przykład, Hit the Lights czu Whiplash traktują o graniu na żywo, byciu na scenie i towarzyszącym temu emocjom).
-
Zwykł grać na serwerze Emeriss, w chwili obecnej gra na Stormscale (tyle, że już nie jako Athene, lecz jako Athenelól).
-
St. Anger był owocem pewnego burzliwego okresu. Eksperymentem, poniekąd. Nie był to określony kierunek rozwoju i zmiana wizerunku, lecz coś jednorazowego - przynajmniej lubię tak myśleć. Bębnów Larsa wytłumaczyć nie potrafię, ale co do braku solówek - był to czas, gdy sporo zespołów odrzucało ideę gitarowego solo, taką też propozycję wysunął Lars. Kirk protestował, twierdząc, że brak chociażby jednej solówki cementuje album w tym właśnie okresie. Zgodzono się jednak, że jeśli Kirk jest w stanie napisać coś co uatrakcyjniłoby utwór - nie ma przeciwwskazań. Uwaga, brak solówek wcale nie oznacza, że Kirk poniósł porażkę. Proces twórczy diametralnie różnił się od tego co działo się w przypadku pozostałych albumów, tym razem cały zespół jammował, pisał i ściśle współpracował w każdym zakresie. W utworach najzwyczajniej nie było miejsca na gitarowe solo, sposób w jaki były skonstruowane nie współgrał z ideą solówki. Tak przynajmniej twierdził zespół, i czy będziecie w to wierzyć lub nie zależy już tylko od Was.
-
Tylko czy jest co wybaczać? St. Anger być może nie jest albumem wyśmienitym muzycznie, ale bez wątpienia jest intrygujący i godzien uwagi ze względu na swoją historię. W dokumencie Some Kind of Monster James określa album jako swoisty dziennik - nagrane na płytę wspomnienia i przeżycia. Nieoszlifowana forma, szorstkość i surowy charakter jakimi charakteryzuje się St. Anger doskonale oddają i odzwierciedlają nastroje, myśli i emocje, jakimi kierowała się Metallica w tamtym okresie. Kto widział wyżej wspomniany dokument pewnie doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że zespół sporo przeszedł, a Anger swoiście potwierdza słowa z Whiplash - We will never stop, we will never quit, 'cause we are Metallica.
-
Raz jeszcze rzuciłem okiem na post L1zarda - brak jakiejkolwiek interpunkcji totalnie mnie zmylił, byłem pewien, że odnosi się on nie do gier z CDA w ogóle, a jeno do przygodówek ("najgorsza to byla jakas przygodowka runaway czy cos i wiekszosc to taki szit no soryyy ale niekupuje cd ekszyna dla gier"). Przepraszam i zwracam honor, zaś z forum uciekam, by dalej offtopu nie rozpowszechniać
-
Przy pierwszym odsłuchaniu Cyanide byłem sceptyczny. Przy każdym kolejnym rozkochiwałem się w tym kawałku - tyle, że brakuje mi trzeźwego i obiektywnego podejścia do jakiegokolwiek tematu związanego z Metallicą, bo zespół ten kocham od pierwszych taktów Hit the Lights po ostatni riff All Within My Hands. Sporo osób zapewne ulega też drobnej autosugestii, i niejako przekonuje się do utworu na siłę w konfrontancji z dużymi obietnicami i jeszcze większymi oczekiwaniami. Tak czy owak, generalnie sugeruję wstrzymać się z osądami i poczekać do 12-ego września.
-
Przyjmę na chwilę Twoją logikę i sposób rozumowania. Jeśli uważasz, że Gods to słaba gra - jesteś zakompleksionym dzieciakiem albo wiecznym narzekaczem. Fani tego typu gier byli zadowoleni z tego tytułu. Sam go jeszcze nie zainstalowałem, ale jestem przekonany, że to naprawdę dobra gra. Średnio wesoło, co nie? L1zard jedynie wyraził swoje zdanie, i jeśli faktycznie uważa, że Runaway tudzież większość przygodówek to słabe gry - so be it, ma pełne prawo do tego typu opinii. Tobie z kolei nie dane go w ten sposób oceniać. Wracając do tematu. Bez bicia przyznam się, że w dodane do czasopisma gry po prostu nie gram - ale o ile pamięć mnie nie myli, kiedyś dodano grę z Kaszanki. Załóżmy w takim wypadku, że była to najgorsza z dodanych gier - w końcu coś musi być na rzeczy. ;P

