-
Zawartość
303 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Cmb
-
Jestem ciekaw, czy ktoś próbował iść do więzienia i nauczyć się "spadniętych" skilli od nowa, czy poziom się też cofa czy daje to możliwość nieskończonego levelowania . No to gildia złodziei za mną, bractwo też... W sumie mógłbym już przejść główny wątek, ale jest on banalnie krótki, boję się że jak go ukończę to zabraknie mi chęci na dalszą eksplorację.
-
Chyba sztylet Mehrunesa jest daedryczny, ale to z questa więc nie bardzo się liczy . Też mam 24 poziom i z najlepszych rzeczy to szklana buława... Nie wiem gdzie znalazłeś szklany/ebonitowy łuk ale wyruszam na poszukiwania .
-
Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że grę można przechodzić powoli, jednak to nie dla mnie. Po prostu po kilku długich jaskiniach przeszukanych bezcelowo ma się to prawo znudzić. Zwłaszcza, że są one bardzo schematyczne (te questowe próbują być oryginalne). Ciekawe są zadania dla daedr, ale np. dla gildii złodziei czuję pewien niedosyt, gdyż Może ktoś mnie oświeci i powie, że da się z tej gildii wycisnąć coś jeszcze? Staram się robić wszystkie misje jednak przy robieniu 1 pojawia się 5 następnych. Jak ktoś napisał, większość totalnie bez sensu i losowa, do tego bez wyczucia nagród (za proste włamanie i podrzucenie pierścionka 800 złota, a za misje z zabiciem jakichś hersztów dostaję po 200). Oczywiście jeśli pogram te 2h i później mam przerwę to mnie dalej ciągnie do gry, ale jak już gram to nie wiem za co się złapać ;p. Byłem już wampirem oraz wilkołakiem (tym drugim przez chwilkę i postanowiłem wczytać). Wampir to więcej minusów niż plusów, w związku z co dla mnie jako łotrzyka nie było akurat wielkim problemem, ale już i zdecydowałem się na uleczenie wampiryzmu. Teraz mam już sztylecik Mehrunesa, set Słowików, więc teoretycznie mogę zaczynać wątek główny z drobną odskocznią do misji pobocznych i gildii. A zapewne po ukończeniu wątku głównego będzie tak jak z Oblivionem - znudzenie grą i odstawienie do lamusa. Naprawdę oczekiwałem czegoś lepszego, i zazdroszczę tym, którym rzeczywiście nie przeszkadzają wymieniane przeze mnie wady. Dalej czekam na grę przełomową, chociaż z moim podejściem czeka mnie chyba growa emerytura...
-
Dokładnie, Skyrim to ulepszony Oblivion. Co do ebonitowego miecza to domyślam się, że masz wysoki poziom postaci. Sam zauważyłem już level scalling, wrogowie w elfich zbrojach, elfickie i orkowe bronie to normalka, a jeszcze trochę czasu temu było samo żelastwo. W głównym jestem niestety na (dalej) więc nie bardzo mogę pomóc. Jestem za to mistrzem gildii złodziei i tutaj mogę na jakieś pytania ewentualne odpowiedzieć (chociaż to jest banalne i zapewne każdy daje radę sam). Czas na Mroczne Bractwo - ale nie wiem ile wytrwam w robieniu misji, które nic nie dają...
-
Ekscytacja powoli przemija i gra zaczyna mi się autentycznie nudzić... A gram kilka dni. Po pierwsze to, co miało być najważniejsze, czyli walki ze smokami. Zaczęło to przypominać mi wrota otchłani w Oblivionie - po prostu losowo się pojawia, każda walka wygląda tak samo, jedyny plus to kości na sprzedaż (bo nie wiem, co to wchłonięcie mocy daje - może tego nie odkryłem jeszcze, ale mi z tym dobrze). W Markarcie już pojawił się 3 razy i tylko mnie wnerwiał, bo nie mogłem skorzystać z szybkiej podróży dopóki go nie zabiłem. Po drugie, system nagród nie jest zbyt dobry - dostaje się na ogół jakiś bezużyteczny przedmiot albo kasę (co kot napłakał). Demotywuje to do wykonywania misji pobocznych, bo po co. Zwiedzanie po raz N ruin, gdzie znajdzie się tylko kilka miksturek, jest mdłe. A sama kasa przydaje się w większości tylko do nauki, bo przedmiotów dobrych się u kupca nie znajdzie. Są wyjątki, ale ich zbyt mało. Ogólnie świat zaczął mnie nudzić, wędrówki i eksplorowanie tak miłe z początku zmieniło się w katorgę "oby dotrzeć do celu". Cwaniakowanie, wspinanie się po górach, spadanie z wodospadów - byle szybciej. Bo oczywiście misja musi być oddalona o 500 km od miejsca jej akceptacji. Przypomina mi to sposób z Sacreda, gdzie 60% gry stanowiło bieganie i przedzieranie się przez spawnujących się wrogów. Nie mówię, że to zła gra, bo tak nie jest. Ale moim zdaniem podzieli los Obliviona i szybko się znudzi. Brak w niej klimatu Morrowinda, oraz tych skarbów - jeszcze nie znalazłem nigdzie nic daedrycznego/ebonitowego, w Morrowindzie można było się natknąć już na początku...
-
Imię: Voltage Płeć: Mąż Rasa: Khajit Charakter: Nie wiem do końca ocb z tym zagadnieniem ale jestem cichym skrytobójcą i złodziejem ;p Klasa (archetyp) lub jakiej mieszanki używacie: jak wyżej, skradanie + łuk + sztylety Styl gry: To, co najbliżej, czyli branie wszystkich questów naokoło i szukanie tego najbliższego, po drodze znajdując jakieś ciekawostki Krótka historia postaci: kilka godzin grania, 12 poziom, żadnych cenniejszych przedmiotów (niestety), w głównym wątku mam , koń kupiony, 2 smoki zabite, cud miód i orzeszki
-
Witam, moje pytanie do Ciebie pod względem piractwa, ale trochę inaczej. Nie wiem, może już było. Otóż, jak wiesz, panuje moda na gry, które wymagają połączenia z internetem, przez rozmaite platformy. Jest to dla mnie problem bardzo problematyczny i zarazem wnerwiający - oczywiście wymuszanie pieniędzy: jedna rodzina musi kupować kilka tych samych gier, żeby pograć, zamiast jak kiedyś jednej kopii... Powiesz, że "jak nie chcesz, to nie kupuj, ale ściąganie to kradzież". A ja odpowiem, że to co robią twórcy to właśnie kradzież! Albo może inaczej - wymuszenie. Skoro kupiłem produkt, to chciałbym robić z nim to, co chcę, a jest zgodne z prawem (co zresztą nasze prawo stanowi). Nie kopiuję gry, nie udostępniam jej, chcę tylko zainstalować na dwóch komputerach i grać. Zrozumiałbym grę mmo - każdy musi mieć indywidualny klucz, bo połączenie z internetem jest non stop. Ale robienie gry online z gier single player to szczyt debilizmu i żenady - po pierwsze nie każdy ma dostęp do internetu, a po drugie nie każdy może sobie pozwolić na stałe połączenie (np. limity internetowe). W związku z tym konkretne pytanie - co Ty myślisz o tej sytuacji? Przepraszam, że takie długie, jednak po rozterkach dotyczących "Skyrima" musiałem z kimś podzielić opinie, a skoro Ty jesteś zobligowanym przeciwnikiem piractwa, wskaż dobre strony takiego systemu.
-
@ 2up mamy własne laptopy, chodziło mi o to czy można jakoś grać :S Po postach widzę, ze jednak nie... I jak tutaj można powiedzieć, że gra nie zachęca do piractwa? Lepiej sobie ściągnąć jakąś wersję non - steam i grać... Dlaczego wszystko ostatnio tak popieprzone, jedna rodzina musi kupować 5 gier... n/c
-
Pytanie do tych z rodzeństwem: da radę na jednej kopii na 2 kompach grać? Czy gra jednak propaguje piractwo? Zamierzałem kupić na współę z bratem, jednak nie kupię kota w worku.
-
hahhahahahaha Epickie Samo to, że ktoś wpadł na taki pomysł .
-
Dla mnie to zdecydowanie jeden z najlepszych filmów ostatnich lat. Szybka akcja, znakomita fabuła, gra aktorska na bardzo wysokim poziomie - na Filmwebie oceniłem na 10/10. Jeden z moich ulubionych filmów w ogóle, mógłbym oglądać cały dzień .
-
Następne części zdecydowanie gorsze, ale jedynka z Kutcherem to arcydzieło. Polecam, sam chyba obejrzę ponownie .
-
Niestety dla mnie tylko HT i Meteora są warte uwagi, te nowe to chłam jakich mało, poza objawami typu "New Divide"... Od dziecka słucham tych dwóch płyt i chyba nigdy mi się nie znudzą.
-
Zgodzę się, że Oblivion nie był złą grą, tak samo jak Gothic 3 (przy Arcanii to nawet jest arcydziełem ), ale nie były grami wybitnymi, Obliviona przeszedłem tylko raz, zaliczyłem gildie itp. i już nigdy nie chciałem wracać. O dziwo w Morrowinda grałem dziesiątki razy i nigdy(!) nie przeszedłem wątku głównego tylko zwiedzałem i robiłem wątki poboczne. Nie ma w tej grze nic, co by ją wybijało ponad przeciętność, tak samo jak Gothica 3. Ot, kontynuacja serii, co by pograć (w mojej subiektywnej opinii). Oceny rzędu 8/9 tutaj mi nie za bardzo pasują. Uważam, że powinien być bezwzględny zakaz recenzowania gier przez fanów, bo to właśnie rodzi takie pomyłki. A samemu wybierając gry czasami można się naciąć, a tutaj chodzi o pieniądze - wydać 100 zł na grę, która będzie się kurzyć?
-
Ma troszkę racji, recenzje nie zawsze ukazują prawdę, zwłaszcza tych najbardziej oczekiwanych gier - wyścig szczurów kto pierwszy i tyle. Przykłady - Oblivion, Gothic 3. Jednak wierzę, że Skyrim to jednak dobra gra bo kupię ją za jakiś miesiąc . Mam nadzieję że do tego czasu stanieje, teraz nie za bardzo mam czas na granie.
-
Np. na wykładzie jak nie ma neta nie pograsz Albo w podróży itp. Naciąganie na steamy to szczyt chamstwa i raj dla piratów, którzy dzięki temu przeżywają rozkwit .
-
To co najważniejsze w serii Heroes czyli hot seat (tu moja subiektywna opinia) było, więc multiplayer był :S. Naprawdę ten kto szuka znajdzie zawsze jakieś bugi itp, ale ja grając dla przyjemności z kumplami naprawdę dobrze się przy tym tytule bawiłem.
-
W CDA dają dobre pełniaki (mam nadzieję, że łapiesz), dają je w tekturowych opakowaniach (to też łapiesz?) ogólnie nie ma się czego czepiać, ale zawsze można znaleźć dziurę w całym (łapiesz) , więc niektórzy nie mając się czego czepić, czepiają się tych opakowań tekturowych, stąd ta ironia (wystarczy mieć IQ Jolanty Rutowicz, żeby załapać), więc mam nadzieję, że już odkryłeś "wielce ukryty przekaz" mojego postu. PS Łapiesz? Szkoda, że z poprzedniego postu wynika coś innego, może Jola by to załapała ale moja inteligencja nie pozwala mi na podobne zinterpretowanie Twoich dwóch postów .
-
Heroes IV była próbą stworzenia czegoś nowego, zachowując zarazem najważniejsze elementy - mimo, że zdecydowanie gorsza od III, dalej niesamowicie grywalna i bardzo ją lubię. Bohater na polu walki i jednostki poruszające się bez bohatera to dla mnie chyba jedyny minus tej gry (więcej sobie przypomnieć nie mogę). Wybór między jednostkami dawał dużo możliwości i grę tym samym zamkiem na wiele sposobów, czyli dłuższą żywotność gry. Tak jak ktoś napisał uważam, że po prostu po genialnej trójce poprzeczka była zbyt wysoko i nie udało się jej przeskoczyć.
-
Tak, ale skoro mówisz, że cena takiego to ~1 zł dla nas, to hurtowo pewnie wychodzi taniej. Ciężko mi uwierzyć, że alternatywą są gorsze pełne wersje, przecież licencja jest zawsze w tej samej cenie, a zwiększając cenę pisma i tak zwróci się (przynajmniej powinno, zakładając że ta złotówka nie zrazi 20% czytelników) cena pudełek. No, ale ekonomistą nie jestem więc mógłbyś wytłumaczyć mi jak to dokładniej działa . A co do stron - dla mnie nieważne jest czy 200 czy 300 - ważne, żeby były zapełnione w należyty sposób, wolę 100 "dobrych" stron niż 500 na siłę. @up nie łapię, czy to ironia czy co, ale trochę bez sensu.
-
Muszę niestety się zgodzić i powiedzieć, że też wolałem plastikowe pudełka z okładkami, nawet za wyższą cenę pisma. CDA powinno zwiększać standardy a nie je zmniejszać, nie rozumiem takiego "cofania" się w rozwoju, jak coś się daje kilka lat i nagle *bum* jakieś kartony . Może powinniście wrócić do folijek z pierwszych numerów .
-
Jestem uczulony na zwrot "no i", który większość ludzi stosuje z braku argumentów - faktycznie nie wziąłem pod uwagę tego, co naprawdę możesz mieć na myśli, jednak dalej myślę, że to trochę kiepska odpowiedź jak na "Twój poziom" . @mandarynek nie wiem, czy dobrze zrozumiałem, ale chyba jesteś kolejnym krytykiem wprowadzenia recenzji konsolówek do CDA, i po raz kolejny nie wiem, co Ci to przeszkadza. Czy jakby gazeta piłkarska DODAŁA 5 stron do swojego magazynu, w którym byłby podjęty temat koszykówki, to ludzie interesujący się piłką nożną przestaliby kupować, bo w jakiś sposób naruszono ich uczucia? Uważam, że nie. Co więc, jeśli CDA po prostu wyrzuciłoby te kilka stron z magazynu? Jedyna zmiana to aprobata "purystów PC-towych" (którzy de facto i tak CDA kupowali), natomiast ludzie korzystający z PC oraz konsol jednocześnie straciliby dostęp do recenzji najlepszych gier na drugą platformę, więc ich wydatki rosną bo muszą kupić drugie pismo o konsolach, co w przyszłości może przeobrazić się w rezygnację z jednego kosztem drugiego - bo kupowanie co miesiąc dwóch pism po 15 złotych poniekąd jest wydatkiem dla człowieka zarabiającego na siebie uczciwą pracą. Wybór ten mógłby odebrać CDA czytelnika. A każde czasopismo ma swoich speców od marketingu i każdy odradzi takiego działania. O czym więc ta dyskusja, bo nie rozumiem? To tak, jakby gardzić czymś co się i tak dostaje za darmo (użyłem tego sformułowania, bo w zamian za tych kilka stron recenzji trzeba coś dodać, więc albo recenzje kaszanek pecetowych, publicystykę, albo po prostu to wywalić w grom. Kaszanek nikt recenzować raczej nie lubi, aby publicystyka była co miesiąc ciekawa należy zachować pewien umiar, a wywalać?).
-
Nie powiem, że zgadzam się w 100% ze Smugglerem, ale też Twoje argumenty nie są zbyt trafne... Osobiście uważam, że "Click" był tylko znacznie tańszą i gorszą alternatywą dla CDA, w dobie internetu było jasne, że padnie, gdyż nic odkrywczego sobą nie przynosił. Sam się zastanawiam, co dalej robi "PLAY" na rynku . Smuggler słynie ze swojego stylu i znają go nawet ci, co CDA nie wzięli do ręki nigdy, a Ty nagle prosisz go o zmianę stylu - chyba zbyt dużo, nie? Gdyby nagle zaczął być uprzejmy, odpowiadać mechanicznie na każde pytanie jak jakiś robot bez własnej woli, to byłbyś zadowolony? Ja się w ogóle cieszę, że człowiek starszy i zapracowany ma czas siedzieć tutaj i dyskutować, nie dziwię się, że po tylu latach roboty z listami, z których większość to jakaś nieczytelna papka albo obrażanie, do tego kilka lat na forum, przejawia objawy arogancji. @Smuggler Za to muszę powiedzieć, że nie ma bardziej denerwującego zwrotu od "no i?". Używa się tego zazwyczaj z braku argumentów, więc dalsza wypowiedź: Jest dla mnie także nie na miejscu, gdyż popełniasz ten sam błąd co pan Cougar. Nawet ironiczna wypowiedź była by w tym wypadku lepsza .
-
Próbowałem także tego programu jednak właśnie gałki działały "połowicznie" (to jest lewa była od prawo-lewo a prawa od góra-dół, przez co nie można było grać, jakiekolwiek inne próby konfiguracji też zawodziły). Może to wina mojego pada, którego kupiłem dla jednej gierki więc fortuny nie wydałem (20 złotych ) więc nie dziwi mnie to specjalnie. Teoretycznie klawiaturą też grać można, ale tego zbyt nie lubię.

