Skocz do zawartości

Cmb

Forumowicze
  • Zawartość

    303
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez Cmb


  1. Przykro mi, ale takie są zasady. Na upartego każdy mógłby opisywać, że np. sprzęt mu się zepsuł - taki a taki, wyskakuje mu błąd taki i inny i jest mu przez to źle i chciałby pomocy. Pośrednio - to też jest o nim, prawda? Dopóki rozmowy krążą dookoła jakiegoś tematu, to jeszcze pozwalamy im tu być. Jednak jeśli mówi się o nich bezpośrednio, to naszym zadaniem jest już zachęcić forumowiczów do przeniesienia się do innych działów. Po pierwsze dlatego, że w odpowiednim dziale szybciej znajdą kogoś, kto będzie chciał z nimi rozmawiać o danym temacie. Po drugie - od zajęcia się jedną sprawą związaną z tematem 'X' często rozwija się dyskusja o tym samym, ale w innym kierunku. Czasem więc wolę poprosić o przenosiny, zanim trzeba będzie urywać wątek w połowie dyskusji.

    I po co przepraszasz za wybuch w poście, w którym go napisałeś, skoro mogłeś po prostu zachować kulturę wypowiedzi bez 'choler' i zmienić treść.

    Nie rozumiem, dlaczego nazwa choroby jest dla Ciebie obraźliwa :)

    Chcę tylko coś wyjaśnić. Wiem, że to jest troszkę poważniejsze forum i wszelkie przejawy łamania zasad mają być tłumione w zarodku. Ale należy rozróżnić przypadek, kiedy ktoś w wątku o ludziach pyta o problemy techniczne związane ze swoim komputerem (swoją drogą jest to zupełnie inny dział), a kiedy ktoś mówi o sobie w sposób bezpośredni, nawiązując do studiów i pytając innych o opinie. Dla mnie temat o studiach to taki temat, w którym ludzie rozmawiają tylko o nich. Chcesz się o coś zapytać, coś dodać - wchodzisz tam. A tutaj, jak już się pojawia jakiś temat, to powinno się go wyczerpać i iść dalej, jak to ma miejsce (oczywiście bez znaczących offtopów). Przecież tutaj obiekt dyskusji zmienia się co kilka godzin.

    Znowu niesprawiedliwe uogólnianie. Znam osoby, które noszą żółte buty i są całkiem normalni oraz osoby, które ubierają się bardziej poważnie, a są kompletnymi idiotami.

    W dodatku sam czasem kupuję coś w Croppie i nie mają tam tylko różowych rurek i czapeczek. Można na przykład kupić normalnie jeansy, w normalnym kolorze. W dodatku są dobrej jakości. Więc w czym problem?

    Ja nie mówię, że tam wszystko jest fikuśne, tylko właśnie w tym sklepie można takie rzeczy znaleźć. Akurat dzisiaj wybrałem się do centrum poszukać kurtki, odwiedziłem też Croppa. Był to jedyny sklep, który można było rozpoznać nawet do niego nie wchodząc - po różowych/niebieskich/zielonych kurtkach pokrytych jakimiś bohomazami w całości. I nie mówię, że takie osoby nie mogą być normalne, ale to typowy przykład przykuwania uwagi za wszelką cenę, większość ludzi mimowolnie się z nich śmieje, a oni dalej swoje.

    Jak dziewczyna chce się ubierać jak kobieta lekkich obyczajów, to niech tak robi. To świadczy o tym, że faktycznie ma pustkę w głowie. Ale jest wiele innych ubrań, już całkiem na poziomie. Choć by w mojej klasie większość dziewczyn nie nosi miniówek krótszych od majtek i dekoltów do majtek. Ale najlepiej znowu uogólniać...

    "Najlepiej uogólniać". Przecież ja nie uogólniam, tylko podaję przykład. To spora różnica, proszę czytać ze zrozumieniem. Nie użyłem przecież zwrotu "wszystkie". Poza tym sam napisałeś, że świadczy to o tym, że ma pustkę w głowie - czyżbyś właśnie użył znienawidzonego stereotypu? :)

    @ metal bo zapomniałem

    To, jakiej muzyki słuchasz nie ma znaczenia, długie włosy i skóra też - ale wszędzie jest przesada, jak moda na te tunele w uszach, nosie i innych otworach... Litości.


  2. Ja się kontaktu wzrokowego nie boję, w ogóle boję się niewielu rzeczy (wcale żadnym koksem ani mistrzem muay thai nie jestem), ale mimo wszystko jak widzę bandę drechów to lekki niepokój odczuwam. Jak widzę jednego kolesia w dresie to nie myślę o nim stereotypowo - ot człowiek, który nie lubi chodzić w dżinsach to sobie chodzi w dresie. Ale banda ubranych tak samo już ma prawo wzbudzać podejrzliwość. Na takich nawet nie patrzę (szczególnie idąc ciemną ulicą, dziś miałem taki przypadek).

    Staram się ogólnie nie traktować ludzi stereotypowo - ale niektórym po prostu widać z twarzy jacy są. O ile nie chodzą ubrani tak, jak to opisałem (wszystkie kolory tęczy, zapomniałem o tym Starbucksie 47 dzięki :D) to mnie nie interesują. Ale na niektórych wystarczy jedno spojrzenie, a rodzi się agresja. Te babcie bazarkowe, hipsterki, bandy dresów i koksy - wszyscy wymienieni przez 47. Od razu ich wyczuć i nie mam ochoty zadawać się z takimi ludźmi.

    O ile jeszcze niektórych da się zrozumieć, to te nowoczesne mody XXI wieku są po prostu tak debilne, że psycha siada. Panienki w spódniczkach 20cm, dekolt który praktycznie nic nie zakrywa, szpilki mimo potykania się o własne nogi, i jakie pretensje że ludzie wyzywają ją od k. Ale cóż, ich życie ich wybór, później takie tylko spamują na portalach społecznościowych jakie to z facetów świnie i że nie może znaleźć kogoś fajnego. Żenada.

    Zresztą też nie wiem, jak jakaś dama może potraktować panów od kolorów tęczy poważnie.


  3. O studiach to do "Studiów" proszę ;) Ew. "plany na przyszłość"

    Najlepiej załóżmy tematy na każdy temat (masło maślane ale przekaz zachowany) i wywalmy ten do kosza ok? W końcu nazywa się Forumowicze o Sobie, do cholery, przecież studia to też o nas, nie?

    Przepraszam, ale taki formalizm mnie dobija...

    @krzychu20000

    Facebooka możesz usunąć, ale Twoje dane zostają w nim i tak na zawsze i mogą posłużyć do celów marketingowych (może nie teraz, ale w przyszłości możesz stać się sławny :D).

    @studia

    <cenzura bo nie można się wypowiadać w tym temacie>...

    @ojcostwo

    W większości takie sprawy są w tym stuleciu nie planowane, tak zwane "wpadki", później małżeństwo żeby ratować dziecko... Dlatego widuje się tyle 16-latek w ciąży. Panuje pogląd, że powyżej tych 16 lat nie można być już dziewicą, jakby to był jakiś wymóg. Dla mnie to po prostu głupota, widać to bezstresowe wychowanie. Nie popieram tego, tak samo, jak nie popieram 15 latków palących fajki. Jedyne co mi się ciśnie na język, to "co się dzieje z tym światem?"

    Tak samo jak tzw. "Ludzie alternatywni", hipsterzy czy jak im tam - jak widzę takiego kolesia w rureczkach, zielonej kurtałce (głównie z Croppa bo tam sprzedają takie super ciuchy) różowej czapeczce z daszkiem (tzw. "fullcap" - trzeba używać modnych zwrotów!) i fioletowych trampkach, których cena osiąga 500 zł, to mam ochotę podejść i walnąć w twarz. Ja naprawdę nie zwracam uwagi na wygląd i takie tam - ale bez przesady. Ciekawe co taki ma we łbie...

    Przepraszam za agresję, ale nie najlepszy dzień.


  4. To też robimy, jednakże przyziemne sprawy nie posiadają głębszego celu, a tutaj dyskutujemy także o tym, co jest ogólną powinnością człowieka jako istoty i co wynika z takowej jego pozycji. Pozostanie tylko w sferze przyziemnej nie popchnie nas wielce naprzód, aż tak się rozwojowi nie przysłuży. Ograniczając się do przyziemności, ograniczamy też zakres bardzo ważnych pytań.

    Jakie przyjęte schematy? Z tego co wiem, to zagadnienie sensu życia jest zagadnieniem otwartym i nie podlega jakimś przyjętym schematom, konwenansom czy torom, chyba że chodzi o coś innego.

    Otóż właśnie ja myślę, że skoncentrowanie się na sprawach przyziemnych, jak rozwój technologiczny i umysłowy popchnie nas do celu bardziej niż rozmyślanie na tym etapie czym jesteśmy. Chodzi mi o to, że to myślenie abstrakcyjne można traktować jako ciekawostkę i próbować się nad tym zastanawiać, jednak nie jest to istotne co do sensu życia - bo takowy istnieje dla każdej istoty - choćby najsłabsze ogniwo łańcucha pokarmowego ma jakiś sens istnienia. Mały, ale ma. Jeżeli wchodzimy tutaj w dysputy egzystencjalne, to nazwa tematu jest źle sformułowana.


  5. Nie jesteśmy istotami boskimi dlatego nie możemy ogarnąć rozumem czegoś, czego nie potrafimy udowodnić. Jesteśmy jedynie częścią Wszechświata, może gdzieś istnieją byty rozumiejące naturę wszystkich zjawisk, jednak u nas takie pojmowanie jeszcze się nie wykształciło i może się nigdy nie wykształcić. Dlatego powinniśmy skupić się na tych przyziemnych sprawach i określić nasz sens tutaj zamiast wybiegać daleko poza przyjęte schematy. To są moje przemyślenia, rozumiem, że niektórym ludziom to nie wystarcza i chcą czegoś więcej. Jednak nie wiem, czy warto bezustannie ganiać za marchewką zamiast zastanowić się i pomyśleć racjonalnie.


  6. Wyjść ze swojego ciała to sobie możesz po śmierci jeśli tam rzeczywiście coś jest. Moim zdaniem teksty typu "skąd wiesz, że istniejesz" są głupie, bo po pierwsze to niemożliwe do weryfikacji, a po drugie - przecież coś Tobą kieruje, czyli istnieje jakaś świadomość. Istniejesz.

    Jest jak jest i każdy to widzi, idąc ulicą nie zastanawiasz się, czy to drzewo istnieje, czy jest tylko projekcją Twojego możliwie nie istniejącego umysłu. Skoro możemy wszystko odczuć to powinno zostać ogłoszone za prawdziwe. Dlatego nasz sens życia opieramy na tym świecie, a nie na gdybaniu... Oczywiście Twoim sensem życia może być badanie mające na celu zweryfikowanie naszego istnienia. Dalej jednak pozostajemy w tym samym temacie. Każdy żywot ma sens i tyle.


  7. Jak można mówić, że życie nie ma sensu? Tu nie chodzi już o przyziemne sprawy, typu przedłużenie gatunku - tak było może dla jaskiniowców i jest dalej dla większości zwierząt. Ale rozmawiamy tutaj o ludziach, istotach najbardziej rozumnych na planecie. Jaki jest więc nasz sens życia? Wystarczy się rozejrzeć - Świat się rozwija i my jesteśmy jego integralną częścią. Teraz to nasze poczynania wpływają na rozwój planety. W tym systemie każdy może odnaleźć swój indywidualny sens - pogoń za pieniądzem, nauka, różnorakie organizacje i zrzeszenia... Większość z tych rzeczy nie umiera po naszej śmierci, nawet, jeśli nasze ciało zostanie pogrzebane, idee idą dalej. Nie mówiąc już o tym, że każda spotkana osoba w jakiś sposób nas kształtuje, to samo czynimy my wobec innych.

    Jak więc powiedzieć, że życie jest pozbawione sensu?


  8. A tak na marginesie - wiatr nikomu głowy nie urwał?

    Obudziłem się o 3 w nocy to myślałem, że wojna - szumy, piski i grzmoty. Później się okazało, że to jakieś tornado, powyrywało mi śmietniki przy bloku i porozrzucało śmieci, puszki obijające się o polbruk nie dawały mi zasnąć, udało się dopiero po 5... a o 6:30 musiałem wstać, ogarniać się i być gotowym na 2 kolokwia. Niezbyt mogłem się skupić, zwłaszcza że w weekend też spałem jakieś 4h na dobę... Wynik mogę przewidzieć już dziś.

    Co do frugo, to uważam, że za czasów dzieciństwa pamiętam że ludzie się nim tak nie jarali. Ot, taki tymbark teraz. Ma jakiś tam wyjątkowy smak, ale nie jest to warte wydawania 2zł... Zwłaszcza, że mam wrażenie, że on zamiast zwalczać pragnienie, tylko je potęguje (zapewne potężna zawartość cukru bądź słodzika to powoduje) i trzeba kupić z 3 żeby się jako tako napić - czyli 6 zł, a za to mamy 4l Pepsi w promocji.

    Zostając w temacie napojów - czy ktoś oprócz mnie zauważył, że kilka lat temu Pepsi/Coca Cola miały lepszy smak? Teraz mi zupełnie nie podchodzą, piję bardzo rzadko chociaż stoi w domu praktycznie zawsze. Pewnie teraz jest bardziej rozcieńczana z wodą :/.

    Batonów nie jadam, a jak już się zdarzy to Twix/KitKat. Był też ten popularny onegdaj WW ale nie spotykam ostatnio. Ogólnie jestem ektomorfikiem (czyli jem co chcę i nie tyję) więc wszelkie śmieciowe żarcie pochłaniam zawsze, kiedy mam ochotę. Wiem, że od tego można nabawić się nadciśnienia i miażdżycy, ale cóż, w tych czasach nie ma już nic zdrowego.


  9. @Arnie

    Ale np. ja nie widziałem, to jawna dyskryminacja.

    @Alfik

    Ministrant? Sam za młodu byłem i pamiętam to zamieszanie z kolędami, każdy ścigał się żeby zaklepać jak największe ulice co by więcej kasy dostać :D.

    A avatar to ja ustawiłem chyba zaraz po rejestracji w 2008 roku (Itachi to mój fejwryt shinobi z Naruto, większość pewnie traktuje tu mangę jako zło i w sumie nie dziwię się bo mnie też odpycha, oglądam tylko Naruto, kiedys Bleacha, i oczywiście - kto nie oglądał Dragon Balla? :>) i później dłuuuugo nie wchodziłem na forum, bo po prostu zapomniałem o nim i wydawało mi się niefajne. Pewnie dlatego jestem tu anonimem, podczas gdy jak widzę większość się zna na wylot...


  10. Wracając do tematu włosów, ja lubię takie jak ma np. Zac Efron w haj skul muzikalu (ale jeszcze zanim wyszedł ten głupi film), chyba większość wie jakie, taka typowa fryzura serialowych lovelasów. Przyjaciele wyzywają mnie przez to od Bieberów, ale my się wszyscy wyzywamy nawzajem to się nie przejmuję (np. jeden z racji bródki jest nazywany Tumnusem, od tego fauna z Narnii). Z racji, że moje włosy są dość cienkie, nie wyobrażam sobie żeby ich nie umyć codziennie - na drugi dzień od razu widać że są przetłuszczone. Za młodu myłem je co 3 dzień z prostego lenistwa, ale na szczęście w gimnazjum zmądrzałem.

    Ogólnie nie spotykam się ostatnio z ludźmi którym brak higieny poza moim bratem, który jest pod tym względem wręcz odrażający :P. Ale nie widać po jego włosach, że myje co kilka dni, a ma jak jakiś hejwimetalowy muzyk. (może stąd ta awersja do mycia)

    Sam mam problem z zębami, bo z racji wypadku straciłem po obu stronach dolne 6, a w podstawówce nie przejmowałem się tym zbytnio i nie wstawiłem. Efekt to przestawienie się zębów nr. 7 wzwyż trochę bliżej i teraz wstawienie jest niemal niemożliwe. Nie przeszkadza mi to oraz nie widać, ale trochę głupio. Tak samo mam sztuczną górną jedynkę, którą straciłem w 4 klasie podstawówki po tym, jak bawiąc się na górce w zimie ktoś zjeżdżając podciął mnie i bum. Ogólnie jestem osobą pechową i powinienem się cieszyć że dożyłem swojego wieku. Podobno nie widać że jest sztuczny, ale czuć :P.

    @Święta

    Ja zwykle rodzinie kupuję rzeczy symboliczne, jakieś perfumy czy coś, będą stały to będą ale nikt mi nie zarzuci że zapomniałem. Sam dostaję głównie pieniądze, co mnie chyba najbardziej satysfakcjonuje.


  11. Tak to nawet fajny element Bractwa, ale fatalnie zrealizowany. Ja po prostu przeskradałem się obok strażników i po prostu go załatwiłem, zero trudności, a to przecież

    najważniejsza osoba w Tamriel

    . Może, gdyby się okazało trochę dramaturgii, że np. po akcji wpadną wszyscy strażnicy i zaczną mnie gonić, czy ktoś będzie czekał na mnie na lądzie, to by było super, a tak lekki niedosyt.

    Ogólnie sama kampania bractwa była dosyć ciekawa, ale też uważam, że lepsza była w Oblivionie (

    ten moment kiedy znajdowaliśmy to, co pozostało z Luciana

    był o wiele lepszy niż cokolwiek tutaj). Ale to znowu subiektywna opinia.


  12. No ja np. uważam, że questline MB był lepszy w Oblivionie niż w Skyrimie :)

    Osobiście uważam, że te questy MB w Skyrimie są bardziej ambitne niż w Oblivionie , toż przecież w finałowym queście zabijamy samego

    cesarza Tamriel

    :P

    a to już bardzo ambicjonalne jest ;) Już questy przygotowujące do tego zdarzenia były bardzo ciekawe a poniekąd i wyrafinowane jak

    morderstwo panny młodej na własnym weselu czy udawanie najlepszego kucharza Skyrim czyli Smakosza

    ..;p

    Emocjonujące jest to, że

    cesarza Tamriel jest łatwiej zabić niż byle pachołka otoczonego strażnikami?

    nope.


  13. Po tatuażu nie można przez pół roku oddawać krwi więc nie będzie problemu.

    Nie wiem, co gorsze - lęk przed igłami czy mój lęk wysokości :D. W sumie to nie wiem, czy to nawet nazwać lękiem. Jak jestem na wysokim budynku, mam chęć z niego skoczyć, dlatego boję się wspinać na wysokości bez barierek. Może ktoś ma to samo, albo coś ze mną nie tak? :P.


  14. SplaTt333 - o to trzeba pytać optiego, bo od niego się o tym queście dowiedziałem. W każdym razie znam położenie dwóch masek, każdą znalazłem podczas gry inną postacią - jedna jest w Volskygge, a druga tam, gdzie Laska Magnusa (nie pamiętam nazwy lokacji :()

    @UP - można się pośmiać, ale myślę że wszyscy dalej są zbyt zajęci chichotaniem z Twojego 'Skyrim to bardzo krótka gra', żeby znaleźć powód do śmiechu w mojej wypowiedzi (zresztą - patrz post nad swoim) ;] Poza tym - >>Pisałem długiego posta, ale go usunąłem, bo szkoda czasu na taką "dyskusję"<< == "Nie mam już argumentów, poddaję się".

    Nie, ale napisałem już kilka postów to pomyślałem, że się tylko będę powtarzał. Skoro dla Was jest ta gra długa to macie bardzo małe wymagania polegające na wybijaniu wszystkiego co się rusza nie czekając na nagrodę.

    A to co pisałem - między innymi o tym, że 90% Twoich konkretów występowało w Morrowindzie, a jedyną różnicą chyba jest grafika, która tak Ci przypadła do gustu. Ja wolę np. grać w Planescape Torment niż w NWN2 i nie patrzeć na efekty wizualne tylko cieszyć się rozgrywką. Ale co kto woli - zwiedzanie 1000000 grobowców w celu znalezienia "Ostrza mrozu" o statystykach żelaznego miecza +5 obrażeń od zimna, czy przejść 10 "nudnych" grobowców zrobionych z pomysłem (a nie "idź dłuższą drogą, bo krótsza zawaliła się po raz n przy okazji omijając takie same pułapki", co dla Ciebie jest wielkim atutem), nie zastanawiając się gdzie iść bo przecież wszystko jest zaznaczone. Chylę czoła.


  15. Pisałem długiego posta, ale go usunąłem, bo szkoda czasu na taką "dyskusję". Napiszę tylko, że można się pośmiać z tych hmm... "konkretów" Nargogha. I zarazem spytać, czy grafika naprawdę tak wpływa na Waszą ocenę gier.

    @up

    Myślałem podobnie o tych questach, dopóki nie zacząłem wykonywać coponiektórych, za wyczyszczenie jaskini z dreugarów dostałem 100 sztuk złota, to przestałem.

×
×
  • Utwórz nowe...