-
Zawartość
303 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Cmb
-
@up Ty byś pewnie stał i się przyglądał, a najlepiej ich upomniał? W nie swoje sprawy nie powinno się wtrącać, chyba że naprawdę kilku ludzi kogoś kopie, to oddalić się bezpiecznie i dzwonić. Czasem taka bijatyka rozejdzie się przed przyjazdem policji i to Ty masz wtedy problem za fałszywy alarm.
-
Znamy się od zerówki/podstawówki więc dziwnym by było się nie odzywać . Tutaj chodzi bardziej o nieśmiałość wobec kobiet, ale też się powoli zaciera, nie wiem skąd się to w ogóle brało... Pewnie niska samoocena, hehe. A kawy nie piję
-
Ja tam wybieram się do klubu, chociaż nie lubię, to moi kumple tam idą i sami organizatorzy mnie zaprosili to why not. Znów połowa nabrzdąka się jak czołg przed 22, do północy przetrwa 1/4, no ale może będzie fajnie . Miało nie być rozmów o alkoholu ale muszę dodać, że żałosne jest patrzeć jak inni robią coś na pokaz... Też żem z ludzi nieśmiałych, ale jakoś tak się złożyło że kumpli mam podobnych i zbytnio od siebie nie odstajemy, co pomaga - nie czujesz się taki sam ze swoim problemem . Nie ma to u mnie gigantycznych rozmiarów (podejść do kogoś nieznajomego i o coś zapytać to nie problem), jednak do dziewczyny, która mi się podoba już mam problemy. Szczęście że to one często zaczynają rozmowę, to nie muszę, chociaż nerwy w rozmowie nie pomagają . Dlatego między innymi nie lubię klubów, ale jak są sami swoi to luzik. Najważniejsze żeby nie zrobić jutro czegoś głupiego, tego Wam wszystkim i sobie życzę. Ja już miałem dość w życiu przypałów, ale jakoś sylwester był zawsze jedną z imprez którą zawsze obchodziłem dobrze, mam nadzieję że to się nie zmieni .
-
Dla mnie nie ma już czegoś takiego, jak magia świąt, wyrosłem z tego. To tylko 2 tygodnie wolnego . Pory roku się chyba poprzestawiały, bo mamy piękną jesień...
-
Co do finiszerów w sneaku to myślę, że to po prostu jak masz wroga na hita, wtedy załącza się podcinanie gardła. To, że wyświetlił się finiszer a przeciwnik wciąż żył to pewnie jakiś bug, ja tak nigdy nie miałem. Przy power attackach finiszerów nie ma (albo mi się nigdy nie wyświetlił).
-
Właśnie czekałem, aż wszystkie fanboye Skyrima pokończą grę i w końcu odkryją wady, bo jak się rozmawiało po premierze to przecież Skyrim gra idealna... Jak dla mnie to jest wciąż średniak, fajnie rozwiązany system walki i tyle, zmarnowany potencjał. Wątki krótkie i nudne, jaskinie takie same rządzące się level scalingiem (kilka ruin pozytywnie mnie zaskoczyło, jak ta z kośćmi w trybach), losowe zadania poboczne typu "przynieś wynieś pozamiataj", to wszystko sprawia, że jeśli naprawdę nie jest się fanem serii, grę porzuci się bardzo szybko. Ja początkowo porzuciłem wszystkie wątki, zająłem się eksploracją, jednak odkryłem że jest to bezcelowe... Zacząłem więc gildię złodziei i bach, mam najlepszy lekki pancerz jaki mogłem znaleźć. Tutaj łażenie po jaskiniach straciło jakikolwiek sens (wybaczcie, nie jestem fanem exploitów typu "automatyczne chodzenie na skradaniu i masz max lvl" albo "kuj sztylety przez godzinę i masz max kowalstwa" - to nie jest zgodne z duszą rpg, a więc i lvl miałem stosunkowo niski. Po ~80 godzinach gry 34), dokończyłem więc wszystkie wątki jakie się da (luźno w 2 dni grając po 6h dziennie z przerwami na sprawki osobiste) i co pozostaje dalej? Strach wyjść z miasta żeby kolejny smok nie latał 2 godziny nad głową żeby później paść na strzała... Rozpisałem się, a to wszystko by udowodnić, że Twoje 10 (powiedzmy nawet 9.5) to stanowczo za wysoko jak na taką grę. Dla mnie to jest po prostu Oblivion z lepszą grafiką i systemem walki - wszystko. Morrowindowi bym nie wystawił 10, a co dopiero Skyrimowi. Ale każdy ma prawo do swojej opinii. Też czekam na DLC, może one bardziej zbalansują rozgrywkę. Pozdrawiam .
-
Ja do mojego lenistwa ostatnio muszę dodać masę zajęć (studia w tygodniu i szkoła zaoczna w weekendy) i niestety także się nie mam okazji wyspać. Teraz doszła mi jeszcze praca (mam dorabiać w wybrane dni) więc nie mam dni wolnych. Nie wiem, jak to wytrzymam, mam nadzieję że się nie potnę
-
Mi się zdaje, że ze Skyrima można było wycisnąć 2 razy więcej, ale twórcy chcieli to wydać przed Diablo aby zyskać na sprzedaży. Sama gra jest krótka (wątki), zwiedzanie po wykonaniu wszystkich wątków nie ma praktycznie sensu (niczego lepszego niż z questów się nie znajdzie, nawet daedryczne nagrody to jakaś kpina), ogólnie można zrobić sobie lepsze rzeczy niż znalezione przez kowalstwo i zaklinanie. Skille są niezrównoważone, niektórymi "klasami" gra się łatwiej (jak ktoś już wspomniał łotra). Spędziłem w Skyrim jakieś 80h i za groma nie mogę siebie zmusić do włączenia go ponownie, bo po prostu nie mam po co. Nie jestem jakimś tam maniakiem robienia nowych postaci, bo gra od nowa na tych samych zasadach mnie nudzi. Mam nadzieję, że w DLC rozwiążą lepiej problem level scallingu, bo jak na razie wynika to powinno się na samym początku olać wszystko i po prostu bić poziom, zamiast brać się od razu za questy - tak od 40 poziomu zaczyna się znajdywać lepsze rzeczy. Uważam, że twórcy powinni bardziej wzorować się na Morrowindzie, który jest jednak najbardziej uwielbianą częścią serii, niestety to co widzimy to ulepszona wersja Obliviona, na którego ludzie wyklinali (może przesadzam, bo to wciąż dobra gra, ale poniżej oczekiwań). A smoki w późniejszym etapie gry to już po prostu sztuczne utrudnianie, które najczęściej się po prostu przebiega żeby mieć spokój.
-
@Kulik Ja nie sądzę, że mi się ten punkt NIE NALEŻY, przecież napisałem dlaczego powinna mnie puścić. Sam zapewne nie byłeś w takiej sytuacji nigdy, a gadasz pierdoły. Ja wolę schować ambicję w kieszeń i zobaczyć, co da się zrobić w tej kwestii - może dopyta czy coś - niż tracić kilka dni na naukę jakichś bezsensów. Liczy się efekt końcowy, a cel uświęca środki (nie w każdym przypadku, ale w tym jak najbardziej).
-
Trzeba do tego podejść obiektywnie. Studia nie uczą tylko wiedzy, ale też kombinowania w różny sposób, skoro ma mi się to opłacić to wolę skomleć o ten jeden punkcik niż później wkuwać na egzamin coś, co mi się w życiu nigdy nie przyda, a spędzę przy tym kilka dni. Poza tym moja sytuacja jest taka, że sam wykładowca mówił, że za obecności + własny kodeks + notatki jest premia. Mam to wszystko, więc ten jeden punkcik nie powinien stanowić problemu. Jeśli nie będziesz się czasem kłócił i próbował, to Świat Cię zje, nie można być tak nastawionym do życia.
-
Dzisiaj miałem "konkurs" zaliczenie z Prawa Kanonicznego, 30/50 dobrych odpowiedzi zaliczało. Można się domyślić, ile miałem. Idę walczyć o ten jeden punkt w piątek na konsultacje. Szlag mnie trafia, jak można się tak czepiać jednego punkciku, ja bym naciągał...
-
Dla mnie atmosfera świąt już dawno umarła, jedyne co mnie w nich cieszy to niestety dni wolne od studiów. Moja rodzina jest niezbyt ciekawa żeby spędzać z nimi święta (zazwyczaj kończy się na kłótni jak się wszyscy zjadą...), prezenty to zazwyczaj kasa (co jest akurat dość dobre), dobrze że przynajmniej można się najeść. A śnieg zaraz robi się czarny od spalin, później plucha, sypią tę sól dzięki czemu moje czarne buty są do wyrzucenia - podziękuję.
-
Śniegu u mnie nie widać i lepiej, żeby tak pozostało. Zmywarka jest przeto bardzo użytecznym urządzeniem, nie muszę marnować czasu na zmywanie codziennie tylko wkładam sobie naczynia, raz na 3-4 dni włączam i voila .
-
Ja jako facet mam wiadome podejście do mycia. Nie jestem jakimś maniakiem, ale nie wyobrażam sobie nie umycia rąk po "załatwieniu potrzeb" bądź codziennej kąpieli. Szkoda tylko, że nie mam prysznica (jeszcze), bo zajmuje to sporo czasu. Mój brat niestety ma inne podejście do spraw higieny i zagonić go do kąpania nie można. Jedyny plus, że po włosach mu nie widać, że się tego dnia nie mył. Po prostu brudas, ale co zrobić... Ja jestem chudy i też nie mogę tego zmienić... Wadą jest ku temu mój nieregularny tryb życia, często zarywam nocki bo nie chce mi się uczyć w dzień na studia, przez co nie jem czasem kilka godzin niczego, a organizm z czegoś energię mieć musi. Więc co troszkę przytyję to zaraz spalę. Planuję w wakacje wziąć się za trening i zobaczyć efekty, jeśli będzie dobrze to przy tym zostanę .
-
O ile ładnie napisane, to nie jest to obiektywne i ocena jest moim zdaniem kpiną. Powinieneś podchodzić do recenzowania z troszkę większym dystansem, widać, że specjalnie nie dostrzegasz wad gry.
-
Owszem istnieje takie coś, jak skłonność do tycia, a wraz z tym im człowiek grubszy tym ma większy apetyt. Ja też obżeram się fastfoodami, frytkami i innym śmieciem, a jestem chudziutki . Natomiast znam ludzi, którzy jedząc jeden posiłek dziennie mają oponki. Higiena zależy często tylko od zwykłego lenistwa, komuś się nie chce myć rąk to nie myje. Zapewne większość ludzi pomija tą czynność gdy nikt nie patrzy... No i pozdrawiam człowieka, który będzie szczęśliwy spędzając życie z jakimś plastikiem... Uroda przemija lub się nudzi, jakbym miał codziennie obcować z jakąś barbie, która jest piękna, ale w głowie ma tylko nowe ciuchy i wszystko inne ma gdzieś, porozmawiać można z nią tylko o jakichś głupotach, to chyba bym chwycił któregoś dnia młotek...
-
Chyba to było jako news w CDA... @wygląd Nawiążę jeszcze do tego tematu na chwilkę. Nie rozumiem, jak można kogoś traktować inaczej ze względu, że jest brzydki/a. Przecież to nie jego wina, że się taki urodził. Jedni są piękni, inni brzydcy, jedni są grubi bo mają tendencje do tycia, inni chudzi bo takowej nie mają. Owszem, często wygląd wpływa poniekąd na nasz charakter. Wiele razy spotykałem się z komentarzami moich kolegów "patrz ale ona brzydka", kiedy sam komentujący Adonisem nie był. Pozostaje się uśmiechnąć i ubolewać nad głupotą. Szczególnie, że kiedy pozna się czasem czyiś charakter, wygląd przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.
-
Nie samo to, że nie oglądam telewizji, ale nawet, jakbym oglądał, to takie akcje jak ten niby blok reklamowy omijałbym łukiem. To kolejny wyzysk, na tym zarabia wyłącznie stacja... Takie moralne przymuszanie człowieka do oglądania reklam. Gdyby jakaś stacja rzeczywiście chciała pomóc dzieciom, to by przeznaczała kilka z ich codziennie zarabianych tysięcy na cele charytatywne, czego nie robi. Nienawidzę telewizji. @Agatix no to przynajmniej ten chłopak miał odwagę, żeby wyznać uczucia, czego nie robi 90% ludzi i to jest powód ich samotności. Ja sam nie odważyłbym się na to, ba wstydzę się nawet zagadać do dziewczyny która mi się podoba (chyba że w stanie nietrzeźwym). Cóż poradzić ;p.
-
Też tak przez chwilę myślałem, że jako jedyny wyglądam tutaj inaczej o0 @Ylthin Z jednej strony nie dziwię się, że nie możesz znaleźć chłopaka, skoro jesteś "outsiderką" i mówisz, że nie masz znajomych. Z drugiej strony mnie też nie interesują gadki o niczym i wolę stać z boku, niż rozmawiać z moją grupą studyjną o tym ich szalonym życiu, które jest nudne jak flaki z olejem (oni chwalą się tym, co ja robiłem już kilka lat temu i mnie nie dziwi), ale mimo wszystko z każdym mogę porozmawiać i się dogadać, mam też grupę przyjaciół (od podstawówki niektórzy, jeden od zerówki) więc nie wiem, czy Twoja samotność wynika z aż tak negatywnego nastawienia do innych ludzi czy z Twojego charakteru, że nikt nie chce się z Tobą przyjaźnić. Troszkę mocne słowa, ale czasem potrzeba kopa żeby się ogarnąć . @Agatix Mężczyzna poniżej 180 cm to nie mężczyzna Takie stwierdzenie wypuściła ostatnio moja koleżanka, nie bijcie bo nie moje słowa . Jak się ostatnio mierzyłem było jakieś 185 cm, ciekawe jak teraz...
-
Prace domowe Poważniej to nie wiem, czy dyskoteka = klub, a jeśli tak to chodzę tam czasem ale tylko ze znajomymi, sam nie lubię klubów bo po pierwsze jest mała szansa na spotkanie tam kogoś interesującego, a po drugie nie kręci mnie ten typ "rozrywki". Wolę już domówki, gdzie jest grono osób wybranych i więcej opcji rozrywkowych niż podbijanie do losowych dziewczyn i picie piwa za 5 zł. Na koncercie to ostatnio byłem chyba w wieku 6 lat .
-
Nie będę już wracał do tematu tępoty umysłowej więc wypowiem się na temat świateł . Otóż ja mam także takie skrzyżowanie, które mijam praktycznie codziennie (w drodze na przystanek) i jest bardzo wnerwiające- są 3 pasy ruchu w każdą stronę więc dosyć skomplikowane, długo się czeka na zielone światło, a jak już się przejdzie pierwszy etap to trzeba 2 tyle czekać dalej, bo dochodzi się do wysepki z której można w lewo lub prawo. O ile w lewo nie ma problemu, bo stamtąd praktycznie nikt nie wyjeżdża i ludzie spokojnie cisną na czerwonym, to w prawo już trzeba czekać kolejne 3-5 minut. Ogólnie nie lubię dużych miast, ale życie zmusiło mnie do przeprowadzki do Olsztyna - mieszkam tu 2 lata i już dostaję nerwicy, bo żeby dojść gdziekolwiek trzeba stać 20 minut na światłach, już nie mówię o jeździe samochodem, bo autobusem wychodzi 10 razy taniej. Skończę studia i chyba poszukam sobie czegoś w mniejszej miejscowości, ale to nieprędko bo za jakieś 4 lata . Tęsknię za moim 30-tysięcznym miasteczkiem, gdzie były może 3 skrzyżowania z sygnalizacją świetlną... Nie mówiąc już o parkach, jeziorach i takich sprawach.
-
Najgorsze jest to, że najlepsze dziewczyny właśnie lecą na chamów. Zawsze, kiedy mi się jakaś spodoba, ma fajny charakter, to ma chłopaka (w większości bezmózga) który ją olewa. Ja sam mam stonowany charakter, co prawda od alkoholu nie stronię jak i od imprez, ale nie szukam sobie dziewczyn na jedną noc, tudzież poznawanie jakichś lafirynd (przepraszam ale to wyrażenie pasuje najlepiej) po klubach mnie nie kręci. Wolę poznać dziewczynę na trzeźwo, najlepiej przypadkowo i powoli odkrywać jej osobowość. Jestem chyba z tego pokolenia romantyków, które umiera. Może nie jestem aż taki spokojny, ale nie popadam w żadną skrajność - to wypiję, to porozmawiam, odprowadzę... Właśnie 2 ostatnie dziewczyny poznane w klubie grzecznie odprowadziłem do domu (same by chyba nie trafiły albo skończyły w jakimś rowie ) i na propozycję wejścia odmówiłem, choć byłem też w niezbyt trzeźwym stanie. A i tak większość dziewczyn zarzuca nam myślenie dolną częścią ciała i chamstwo - co tu się dziwić, skoro same takich jegomościów wybierają? Oczywiście generalizować nie można, tak jak i 20-letnie dziewczyny nie zawsze szukają partnera na stałe.
-
Ja noszę zazwyczaj tylko albo czarne albo białe/szare ciuchy, ze skrajności w skrajność. Nie lubię jaskrawych kolorów, może jakieś ciemne odcienie, ale takiej rażącej zielonej bluzy to bym nie założył. A kurtka inna niż czarna lub biała to już w ogóle... Wiem jestem dziwny.
-
Chyba coś źle zrozumiałeś, bo to nie ja kazałem komuś przenosić się do innego tematu... Przeczytaj lepiej jeszcze raz do czego się odnosiłem w tamtym poście. @praca/studia Umiejętności też się liczą, jest coś takiego jak rozmowa kwalifikacyjna, poza tym można takie zdolności specjalne wpisać w CV, wykształcenie jest owszem ważne ale sam papierek daje tyle co nic. Jak idzie się na studia trzeba się liczyć ze zmarnowaniem jeszcze kilku następnych lat na dokształcanie i zdobywanie doświadczenia, niestety. @down konstytucja mówi, że osoby poniżej 16 roku życia nie mogą być zatrudniane na stałe, nie poniżej 18. Za zgodą przedstawiciela ustawowego (w większości przypadków rodzica) osoby w przedziale 16-18 mogą być zatrudnione jako osoba młodociana.
-
Ja klnę troszkę za dużo, ale i tak znam ludzi pod tym względem gorszych (np. moja matka...) więc nie jest chyba tak źle . Ludzie z subkultury "metali" darzę ogromnym szacunkiem, nie kojarzą mi się z szatanem jak niektórym tylko z ludźmi, którzy są w porządku. Wynika to z moich znajomości z nimi, znam wielu i z każdym można normalnie porozmawiać itp., nie mają się za nie wiadomo co i ogólnie jest to jedna z lepszych subkultur jaka moim zdaniem powstała. @niziołka nawet w guglach szukałem i nie mogę dojść znaczenia tego wyrażenia . @up zacząłem pisać posta przed Twoim więc nie wiedziałem że jest jakiś temat o metalach czy subkulturach ;f Celnie Wczoraj zaczęłam pisać jakąś odpowiedź i nie zdążyłam dokończyć, bo musiałam się zająć nie cierpiącą zwłok sprawą i zupełnie o tym zapomniałam. A dziś już za nic nie pamiętam, co tam miało być dalej - NZK #2 zaczął się temat o metalu, który niby można byłoby wpisać w rozmowy o subkulturach, ale wolę poprosić o przeniesienie się dyskusją do 'metalu ogólnie' w KM2 - NZK

