PIMP
Forumowicze-
Zawartość
142 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez PIMP
-
Mnie to denerwuje i to strasznie Ale to wszystko przez to, że nie czytają książek. Wolą "ekspić" :<
-
Ja mam xboxa 360 w wersji elite. Jest on moim trzecim xboxem. Pierwszego dostałem rok wcześniej. Był on używany i nie miał gwarancji. Jego data produkcji to 2006. Miałem wtedy tylko GTA IV i zakatowałem go na śmierć po 2 miesiącach. Próbowałem go naprawiać, lecz to nic nie zmieniało. Za jakiś czas i tak sie psuł. Drugiego dostałem od wujka za darmo. Chorował na 3rod, ale na szczęście tylko na błąd 0203. Chodziło tylko o to, że trzeba było raz na 2 - 3 tygodnie wymienić pastę na radiatorze. I tak chodził z 3 - 4 miesiące, az w końcu symbol błędu zmienił się na 0020 i niestety nie da się tego naprawić domowymi sposobami. Zwykły człowiek już dawno by się poddał i wyrzucił xboxy do kosza, kończąc z nimi przygodę. Ale nie ja. Coś w nich jest, co lubię. Nie mam pojęcia co. I stało się, na urodziny dostałem nowego xboxa elite 120GB. I (odpukać w niemalowane) chodzi już 4 miesiące bez problemu. I raczej nic się z nim nie stanie bo jest już na jasperze. (rocznik 2010) Jeśli chodzi o osiągnięcia. Mam nieco ponad 11k gs na koncie live. Z czego jestem najbardziej dumny? Chyba z mafii 2, bo była moim pierwszym "calakiem". Ostatnio pogrywałem w BFBC, Orange boxa, a teraz czekam (oby jutro) na paczkę z assassin's creedem 2. Mój login na live to tadeoo793 Chcesz, to zapraszaj.
-
Ja tam go nie lubię. Ostatnio traktował widza jak [beeep] i mam gdzieś co się z nim stanie
-
A co z ortografią jest nie tak?
-
Ostatnimi czasy, coraz częściej spotykam się z nieciekawym zjawiskiem. Otóż "pewna część" graczy wyśmiewa nawzajem swoje platformy. Pewnie wiecie o czym mówię. Wojny w stylu "PSP vs DSi" albo "PS3 vs 360" doprowadzają mnie do szału. Jest takie przysłowie "każdy swoje chwali" i z tym w zupełności się zgadzam. Tylko dlaczego ta "pewna część" graczy staje się ignorantami? Uważają, że ich konsole są objawieniem i nie mają równych sobie. Prześcigają się w ilości epitetów i szyderstw na temat konkurencji... Pytam, jak można wyrażać swoją opinię na temat czegoś, z czym nie miało się kontaktu? Polegać na internetowych trollach? Dajcie spokój. Pragnę przypomnieć, że wszyscy jesteśmy graczami. I nie ważne jest czy przechodzimy nowe GTA na xboxie, pececie czy ps3. Jesteśmy jedną wielką wspólnotą i uważam, że tego typu sprzeczki są bezsensowne. Każda platforma ma swoje plusy, a każda swoje minusy. Czy nie możemy dostrzec piękna ich wszystkich? Czy nie nauczymy się żyć w zgodzie? Dla mnie nie jest ważne, na jakiej platformie przeszedłeś daną grę. Dla mnie ważne jest to, że Ci się ona podobała (bądź nie), że możemy wymienić się spostrzeżeniami itd. Z kolei, kłótnie, na której platformie gra wygląda najlepiej, są również durne jak pozostałe. Przecież nie jest ważna grafika, tylko sama rozgrywka. Wpis jest dosyć chaotyczny. Jednak postanowiłem go napisać pod wpływem impulsu. Oglądałem wszelkiej maści gameplaye na youtube. Uwierzcie mi, pod każdym filmikiem z danej platformy, pojawiał się chociaż jeden durny komentarz w stylu "xxx* is crap. XXX is a way better". Jeśli nie zgadzasz się z moją opinią, ja tego nie potępię. Po prostu chciałem, podzielić się ze światem, moimi przemyśleniami. Kto wie, może ktoś weźmie sobie to do serca... * tu wstaw platformę ** Jeśli czujesz się w jakikolwiek sposób obrażony, wybacz.
-
To drogi interes jak na dziś ;]
-
Wpis troszkę krótszy od poprzednich. Dla tych co jeszcze nie wiedzą, Microsoft się rzucił i podarował nam, graczom darmowy weekend na live. Sądzę, że to z powodu premiery Halo:Reach i nowego multiplayera. Cóż, dosyć gadania! Taką okazję trzeba należycie wykorzystać. Do zobaczenia na live.
-
Achievementy, czy jak ktoś woli osiągnięcia możemy spotkać w wielu grach. Wydaje mi się, że całą tą historię rozpoczął Microsoft specjalnie dla usługi LIVE. Możemy je również spotkać na Steamie, w grach niezależnych, przeglądarkowych, a nawet tych na telefony komórkowe. Czy są one udanym pomysłem? Według mnie, jak najbardziej. Często bywa tak, że wydłużają one rozgrywkę i czas obcowania z daną produkcją. By osiągnąć jakiś najlepiej punktowany achievement, należy najpierw ukończyć grę na 100%, co wydłuża jej żywotność. W przypadku LIVE, nasze osiągnięcia liczone są za pomocą Gamer Score'a. Automatycznie zostają dopisane do naszego taga gracza, by każdy, inny gracz mógł dostrzec ile już osiągnęliśmy. Fajna sprawa... gorzej jednak zostaniemy opętani rządzą zbierania osiągnięć i będziemy marnować godziny na zrobieniu jednego, "malutkiego" acziwa.... A oto kilka przykładów, tych najbardziej czasochłonnych, szalonych i często niesmacznych achievementów. Listę zacznijmy od kilku osiągnięć w drugim Half Life i epizodach do niego. Pewnie już domyślacie się o co chodzi. Jeśli nie, to już wyjaśniam. Otóż autorzy Half Life, naprawdę zaszaleli z osiągnięciami. W grze spotkałem 3 bardzo fajne i ciekawe osiągnięcia, o których warto wspomnieć. 1. Keep Off the Sand! - 20 G - achievement występujący w podstawce HL2. Jak sama nazwa wskazuje, naszym zadaniem jest niedotykanie piasku. Nic w tym trudnego, jednakże naszym zadaniem jest pokonać plaże. Jeśli dotkniemy piasku, wyłonią się z niego przeokropne i jakże upierdliwe stwory - antliony. Połowę plaży możemy pokonać skacząc niczym w mario, z kamyka na kamyk. Jednakże, w drugiej części musimy improwizować i samemu tworzyć sobie drogę z przedmiotów które znajdziemy. Osobiście polecam dwa łóżka . 2. Little Rocket Man - 30 G - świetny achievement. Naszym zadaniem jest przeniesienie przez 3/4 gry jakże milusińskiego i zawsze uśmiechniętego ogrodowego gnoma, by na końcu wsadzić go do rakiety i wystrzelić. W sumie nie byłby trudny, gdyby nie fakt, że musimy transportować go samochodem, z którego co chwilę niesforny skrzat ucieka... a trudno go gonić po krzakach, kiedy atakuje nas śmigłowiec kombinatu. 3. The One Free Bullet - 40 G - tak, jak nazwa mówi sama za siebie. Naszym zadaniem jest przejście całego epizodu pierwszego, nie używając broni (Mamy jednak ułatwienie. Możemy używać gravity Guna, łomu, Rakietnicy i granatów. Pewnie tylko dlatego, że w kilku momentach gry musimy zestrzelić kanoniarki kombinatu). Możemy oddać tylko jeden strzał i lepiej nie zmarnować go od razu na bzdury. Otóż w jednym z rozdziałów napotkamy kłódkę, którą możemy zniszczyć tylko i wyłącznie strzałem z pistoletu. Pomysłowe. No i to by było na tyle, jeśli chodzi o serię Half life. Teraz zajmę się innymi, również "ciekawymi" osiągnięciami. 4. 7 Day Survivor - 20 g - Jest to jeden z achievementów Dead rising. Naszym zadaniem jest przeżyć 7 dni będąc zamkniętym w centrum handlowym, opanowanym przez zombie. Niestety, nie możemy ani zginąć, ani zapisywać stanu gry. Musimy regularnie, co kilkanaście minut zjeść posiłek, gdyż energia życiowa naszego bohatera co chwilę spada w dół. Aby zrobić tego achievementa, należy poświęcić koło 12 godzin. Wydaje mi się to zupełnie nieopłacalne, w końcu 20 G to mało. Nie polecam również robić tego osiągnięcia komuś, kto nie ma xboxa na płycie głównej Jasper. Taka sesja, pewnie go silnie obciąży... 5. The Swinger - 5G - Jedno z kilku "odważnych" osiągnięć znajdujących się w fable 2. Naszym zadaniem jest pójście do łóżka z dwoma lub trzema osobnikami. Pragnę jednak nadmienić, że oprócz tego osiągnięcia w grze jest jeszcze kilka podobnych, m.in musimy przespać się z wieśniakami 25 razy ale i również odbyć stosunek homoseksualny. Autorzy musieli wykazać się niebywałą odwagą... 6. Dastardly - 5g - Red Dead Redemption. Naszym zadaniem jest przywiązać kobietę do torów i cierpliwie czekać, aż przejedzie po niej, rozpędzony, stalowy rumak. Niesmaczne. Cóż, na dzisiaj koniec. Wymieniłem tylko te achievementy, z którymi się spotkałem. Jeśli znajdę, kolejną garść dziwnych osiągnięć, na pewno opisze je ponownie. A może Wy znaleźliście jakieś ciekawe/śmieszne/niesmaczne/trudne/czasochłonne achievementy? Pochwalcie się w komentarzach!
-
Kilka lat temu, spod skrzydeł EA wyszła gra Ojciec Chrzestny (2006). Jako wierny fan filmu i tematyki mafijnej, postanowiłem w nią zagrać. I się zawiodłem... Gra była brzydka i nudna. Jedyne co ją ratowało to sylwetki postaci z filmów i muzyka. Jak jest z częścią 2 (2009)? Odkąd mam Xboxa, Ojciec chrzestny 2 był jedną z pozycji "must have". W momencie kiedy na allegro pojawiła się oferta za niespełna 30 zł długo się nie zastanawiałem, od razu kupiłem. Czytałem trochę o tej grze, na jednej ze stron pisali, że gra to rozrywka na 30 godzin. Czy tak jest? Już na samym początku tworzymy swojego gangstera, za pomocą całkiem fajnego narzędzia do tworzenia postaci. Jeśli opuściliśmy już edytor ujrzymy cutscenkę wprowadzającą do fabuły. Kilka drobnych informacji i wio, zaczyna się główna rozgrywka. Jeśli o samą historię chodzi, niczym mnie nie zaskoczyła. Wszystkie ważniejsze momenty znałem z filmu więc zakończenie nie było dla mnie niespodzianką. Pozostałe elementy, które nie występowały w filmie są drętwe i brak im polotu. W cale nie miałem ochoty poznawać dalszego biegu wydarzeń. Świat gry został podzielony na trzy miasta. Nowy York, Floryda i Kuba. Czy grał ktoś w Scarface? Pamiętacie ogromną Kubę i wspaniałą florydę? Niestety, w tej grze nie ujrzymy takich widoków. Miasta są małe, brzydkie a sieć dróg jest beznadziejna. Powtarzalność budynków potrafi przyprawić o mdłości. Z biegiem fabuły możemy podróżować pomiędzy miastami za pomocą samolotów. Szkoda, że nie widzimy żadnej cutscenki kiedy odlatujemy z lotniska, a jedynie zaciemnienie ekranu. Jak już wspomniałem pierwsza część do najładniejszych nie należała. I tak samo jest w przypadku dwójki. Grafika przypomina tą z Saints Row. Jest zbyt "komiksowa". Animacje postaci/przedmiotów kuleją i to bardzo. Kradnąc samochód nie ujrzymy wywlekania kierowcy zza kółka. Nasz bohater bąknie jakiś głupawy tekst, a właściciel samochodu z niego ucieknie. Jedyne co mi się spodobało to wybuchy. Są naprawdę fajne, szczególnie kiedy wysadzamy jakąś większą "melinę". No i niektóre samochody są całkiem ładne, niestety trzeba się przyjrzeć by zobaczyć małe detale. Z reguły jest to spowodowane zbyt długim rysowaniem się obiektów. Często bywa tak, że stojąc od samochodu w odległości pięciu metrów nie ujrzymy jego wnętrza. Dopiero po bliższych oględzinach, raczy się ono pojawić. Słabo Dźwięk również nie przypadł mi do gustu. Samochody, stłuczki, wszelkiego rodzaju odgłosy broni palnej są po prostu słabe. Głosy postaci są zrealizowane w nienaganny sposób, da się tego słuchać. Na szczęście mamy do dyspozycji kilka stacji radiowych.... lecz jedyny utwór, który przypadł mi do gustu to "kick in the head", który znam z Mafii 2. Nawet głowny motyw godfathera, został zastąpiony przez "nowocześniejszą wersję". Oryginału możemy posłuchać tylko kilkukrotnie w czasie gry. Szkoda. Sama mechanika gry również często szwankuje. Budynki to wielkie, liniowe labirynty, na końcu których jest sejf i właściciel lokalu, którego możemy "przekupić" by zaczął płacić nam za ochronę. Kto grał w pierwszą odsłonę, poczuje się jak w domu. Model jazdy to kolejna wpadka... Samochodami jeździ się tragicznie. Myślałem, że model jazdy z Saints Row jest kiepski... do czasu kiedy nie zagrałem w GF2. Rzecz jasna, za różne występki będzie gonić nas policja. Niestety... Ilekroć do gry wkraczali stróże prawa, dostawałem szewskiej pasji. Ich AI jest fatalne. W dodatku respią się nie wiadomo skąd, chyba tylko po to by jak najbardziej wkurzyć gracza. Zresztą tak samo jest z gangsterami. Cały czas modliłem się bym nie miał za sobą pościgu. Jadąc najszybszym samochodem w grze po autostradzie, gliniarze i tak staranują nas "od tyłu" opancerzoną furgonetką. W grze istnieje coś takiego jak system osłon. Niestety tylko z pozoru, nie ma sensu go używać bo jest słaby i toporny. W ciągu całej gry użyłem go z dwa razy. Jedyne co podoba mi się w mechanice gry to strzelanie. Wydaje mi się dosyć (jak na standardy tej gry) przyjemne. Fajnym aspektem jest również to, że możemy mieć własną rodzinę, której będziemy rozkazywać. Z poziomu 'widoku dona" możemy kupować im ulepszenia i wysyłać ich na akcje. Główną oś fabularną przeszedłem w siedem godzin, wcale się przy tym nie spiesząc. Po jej skończeniu, podobnie jak w GTA mamy możliwość dalszego penetrowania miasta. Możemy dokończyć pozostałe sprawy... lecz to i tak nieznacznie wydłuży nam czas rozgrywki (góra jakieś 3h). Szkoda również, że jeden z achievementów jest niemożliwy do zrobienia po skończeniu gry. Pewnie doszedłeś do wniosku, że nastawiłem się na narzekanie i wady tej gry? Nie, po prostu spodziewałem się czegoś o niebo lepszego. Jednak, co ciekawe pod taką ilością błędów, bugów i niedoróbek gra jest całkiem fajna. Może to zaprzecza moim wcześniejszym argumentom, ale momentami da się pograć. Może dlatego, że lubię tematykę mafijną... Plusy: -Wybuchy -Kilka utworów -Widok dona -Rodzina i możliwość jej ulepszania -Bogaty wachlarz broni -Znajome twarze z filmu Minusy: -Głupota przeciwników -Model jazdy -Wtórność (musimy zniszczyć wszystkie rodziny, co za tym idzie przejąć wszystkie organizacje) -Grafika -Liniowość budynków -Długość gry -Animacje -System osłon -Brak Ala Pacino w postaci Michaela Corleone. Oceniam ją na 4/10.
-
grubasssss
-
Jeśli kable by były źle podłączone to świeciłyby się 4diody. Problem może być z samym kablem, może coś z nim nie tak. Jak wyskoczy Ci 3rod to sprawdź kod błędu i poszukaj info nt. w necie. (To amatorska wypowiedź! Mogę się mylić)
-
Top 10! Najbardziej charyzmatyczne postacie z gier!
wpis blogu skomentował PIMP WinnetouApacz w RAJ KONSOLOWCÓW
Price jest grywalny w Czarnobylu w mw ;] A Tommy Angelo jest moim ulubionym bohaterem, ze wszystkich gier ; ] Lemmy, dobre skojarzenie xD -
sejper
-
Rzyga nie żyga ; ] Polecam poszukać informacji nt. "Nagród Darwina".
-
Dla mnie konsole są takie same jak PC. Służą do rozrywki (chodzi mi o przeznaczenie PC do gier) i nie ma powodu kłócić się co jest lepsze a co gorsze. Niestety debilni fani tego nie mogą pojąć...
-
Miałem się pochwalić doznaniami z Mafii, zaraz po jej otrzymaniu... ale nie dałem rady. Powód? Już śpieszę z wyjaśnieniem. Gry nie otrzymałem 26.08, jak się wcześniej spodziewałem. Tego dnia dwukrotnie zawitał do mnie listonosz. Dwa razy, jak głupi cieszyłem się, że w końcu dotarła do mnie ta gra. I dwa razy się zawiodłem... cóż z zaciśniętymi zębami doczekałem się piątku, 27 (europejskiej premiery). Dzień był strasznie brzydki. Obudziłem się koło dziewiątej by czekać cierpliwie na kuriera. O 9:30 domofon. Jakiś narwany facet mówi, że paczka. Dobra otwieram, cały ucieszony. Wlekł się na górę i daje mi paczkę. O dziwo, w tę paczkę spokojnie zmieściłby się zwykły piecyk. Po co taka ogromna paczka dla zwykłej gry? Dobra, zaczynam otwierać. Przecinam nożem solidne pudełko i... kartka. Jakaś faktura. A gdzie gra!? Nie myśląc dłużej, dzwonie do sklepu, w którym kupiłem grę i mówię co i jak. Miły pracownik mówi mi, że jeśli nastała pomyłka, to wyślą drugi egzemplarz. Tylko co mnie drugi egzemplarz, ja byłem tak spragniony gry, że nie mogłem czekać ani chwili dłużej! Po 15 minutach solidnych nerw na pudełku znalazłem napis. I co ciekawe, nie był on napisany maczkiem a wielkimi bykami - "Państwa przesyłka znajduje się pod wkładką pudełka"... Tak! Gra była wewnątrz. Tak jakby w ściance... Głupio mi się zrobiło. Musiałem zadzwonić ponownie do sklepu i przeprosić za moją drobną pomyłkę. Na szczęście pracownik tego sklepu, nie miał nic przeciwko. Ale wstydu się najadłem... Dlaczego piszę dopiero teraz? Uległem urokowi empire bay. Ta gra naprawdę mnie wciągnęła. Jestem nią do tej pory oczarowany. Od 27 sierpnia ukończyłem ją dwukrotnie, za każdym razem zagłębiając się w fabułę i wszystkie smaczki. Ukończyłem wszystkie Achievementy... Gra jest naprawdę świetna! Właśnie na to czekałem 8 lat. Nic dodać nic ująć. Jest lepsza od jedynki (pod względem mechaniki, rozbudowania), bardziej przystępna graczom. Wiele ludzi wypomina jej liniowość. Cóż, pierwsza mafia też była liniowa. Obydwie gry, według mnie udają sandboxy ale to nie jest żaden problem. Ja osobiście nic nie mam do oskryptowanych i liniowych gier. Są one przez to bardziej dynamiczne. Graficznie : PIĘKNIE! Grałem na xboxie, wszyscy wiedzą, że konsolowcy dostali troszkę brzydszy produkt od tego na PC, ale i tak jest czym oko cieszyć. Nie wiem jak Was ale mnie urzekły sylwetki postaci, szczegóły miasta, samochody i pory roku. Tak, w mafii ujrzymy pory roku. Według mnie, najlepiej prezentuje się zima. Ośnieżone samochody, drogi... coś pięknego. Jednakże najbardziej za serce złapały mnie reflektory samochodów nadjeżdżających z naprzeciwka w nocy. Majstersztyk! Jedyne co mogę zarzucić grafice to fakt, że niektóre postaci poboczne (np.Angela) są dosyć brzydko i kanciasto wykonane.. a no i czasem jest zbyt dużo aliasingu, ale na to nic nie poradzimy... A no i nie mogę zapomnieć o tej denerwującej "dematerializacji" się trupów, skrzynek itp. Może przy włączonym psyhix (czy jakoś tak) rzecz ma się inaczej. Dźwiękowo: Bezprecedensowy hit. Muzyka jest wspaniała. Motyw przewodni gry jest po prostu wspaniały! Nie mogę przestać go słuchać. Również urzekły mnie inne utwory nagrane przez orkiestrę symfoniczną. Muzyka w radio to kolejny wspaniały aspekt gry. W trzech rozgłośniach radiowych usłyszymy takie hity jak "Mr. Sandman" czy "When you're smilling". Naprawdę jest czego posłuchać. Co do dżwięków otoczenia, znowu same ochy i achy. Tłuczona blacha, szkło, deszcz, odgłosy samochodów. Świetne. Idąc po klatce usłyszymy rozmowy albo radio grające w mieszkaniu obok. Maszerując nocą, ciemną ścieżka słyszymy płacz dziecka albo jakieś inne odgłosy. W tle unosi się przepiękny zgiełk wielkiego miasta. To naprawdę daje kopa! Fabularnie: Świetnie. Fabuła stoi na wysokim poziomie, co zresztą nie jest dziwne. Pierwsza odsłona również miała świetną historię. Jedyne co mnie zdenerwowało w historii, którą żyłem przez 10 godzin jest zakończenie. Dla mnie zbyt dużo nie jest wyjaśnione. Pewnie czeka nas DLC, albo autorzy zrobili podstawkę do historii trzeciej części.. cóż. Fabuła jest pełna zwrotów akcji. Jest kilka smakowitych scen (Np, kiedy Pijany Joe wraz z Eddiem śpiewają piosenkę Dina Martina...), a także wzruszających (W 6 rozdziale, przed zgaszeniem światła np.). Wciąga i trzyma w napięciu! Jestem jak najbardziej na tak Rozgrywka: Jest świetna. Do dyspozycji zostało oddane nam przepiękne miasto Empire bay. Może nie jest zbyt duże, ale i tak powala swoim wykończeniem. Każdy element jest świetnie wykonany, gwarantuje, że nie znajdziemy w grze takich dwóch samych uliczek (podobne, pewnie tak). Miasto najlepiej prezentuje się w zimę, o czym już wspomniałem. Po prostu nie mogłem się oderwać od tej metropolii. Jest pełna smaczków, które naprawdę poszerzają horyzonty wyobraźni. Samochody również są świetnie. Może nie jest ich dużo, ani nie są zbyt różnorodne (około 50 modeli) ale jeździ się nimi cudownie. Kiedy już w pełni opanowałem model jazdy na symulacji, uległem. Pokonywanie zakrętów wygląda świetnie. Co ciekawe, samochody inaczej zachowują się podczas zimy ,a inaczej podczas wiosny. Bronie również są różnorodne. Brakowało mi tylko lupary i jakiejś broni białej. W mieście możemy również tuningować samochody, zmieniać ubrania, chodzić do barów itp. Tylko szkoda, że nie można się spotkać np. z Joe po pracy i iść na kilka głębszych. Pijąc hektolitry alkoholu ani na chwilę nie zachwieje się nam krok co też trochę wkurza. No i gdzie do cholery są salony samochodowe, które obiecali nam twórcy? Tak samo, nie możemy kupić żadnych domów.. troszkę to jest przykre. Po skończeniu głównego wątku nie mamy w sumie nic do roboty. Możemy jedynie zebrać 159 listów gończych albo 50 playboyów. Szkoda, że nie ma żadnych misji pobocznych (Jest jedna. Ale to za mało). Co ciekawe wydaje mi się, że są perfidnie wycięte w celu dlc. Jak pojedziemy do Dereka albo Mike'a to powiedzą nam nic więcej jak "nie mam dla Ciebie żadnej roboty, w tym momencie". W dodatku kiedy otworzymy mapę i włączymy legendy zobaczymy odpowiednie oznaczenie z opisem - fuchy. No Panowie, dajcie spokój... Kończąc: Gra jest świetna. Właśnie na to czekałem i nie zawiodłem się ani trochę. Ma świetną fabułę, ładną grafikę, dźwięk... No i to miasto. Jestem zadowolony, że ostatnie dni wakacji, spędziłem właśnie w nim... Plusy: -Fabuła -Dźwięk -Samochody -Postaci -Nawiązanie do pierwszej odsłony -Grafika -MIASTO! -Pory roku -Model jazdy Minusy: -Za krótka -Brak misji pobocznych (które są wycięte) -Brak broni białej -Nijakie zakończenie Wystawiam jej ocenę : 9/10. Jest godną następczynią pierwszej części. I to najważniejsze... PS. Na pewno zapomniałem o kilku sprawach. Wybaczcie.
-
...to kolejny wpis o Mafii 2. Dziś jest już 24 sierpnia, premiera tej gry w USA. Dlaczego my, europejczycy jak zwykle mamy opóźnioną datę premiery... Nie mogę się doczekać kiedy w moje łapska (26 najprawdopodobniej) dorwę Mafię. kupiłem wersję xboxową. Uważam, że za grę niecałe 200zł to stanowczo za dużo. Tyle, że na tę grę czekam już 8 lat. Czy warto? Sam nie wiem. Demko było pełne małych niedoróbek, oceny również nie są zadowalające (79/100 to średnia). Sądzę jednak, że gra mnie nie zawiedzie. Uważam również, że ludzie zbyt wiele od niej oczekują... Zobaczymy, wyjdzie w praniu. Najgorsze jest to, że na każdym kroku będą pojawiać się spoilery z mafii. Chyba do 26 odłączę się od internetu, by nie psuć sobie zabawy ^^. Ah, trochę ten wpis odbiega od reszty, nieprzemyślane zdania i w ogóle... ale cóż, dopiero się obudziłem. Kolejną sprawą są ci piekielni piraci... Pewnie nie liczni już ukończyli tę grę i patrzą z pogardą na resztę. Złodzieje. Wielcy fani. To tak jakby być mega fanem jakiegoś zespołu i mieć same pirackie krążki... ah, ręce opadają. Oby mafia starczyła na jakieś 12 - 13 godzin. Autorzy zapewniają główny wątek na 16 godzin, ale to zawsze jest wygórowane... Co do ceny, płacimy prawie 2x tyle co PCtowcy. I co w zamian otrzymujemy? Brzydsza grafikę i brak apexu czy jak to się nazywa. Ta, nie raz mówiłem, że nie gra się w gry dla grafiki, ale polscy wydawcy gier na konsole mogliby czasem przemyśleć stosunek ceny do jakości... I bez fanbojstwa tutaj proszę. Dobra koniec pierdzielenia, idę zrobić sobie kawy i dojść jako tako do siebie. To przedostatni wpis nt. mafii. Postaram się jeszcze napisać o przeżyciach itp itd... W sumie to co ja robie o 4:50 na blogu? Powinienem spać albo robić se kawe a nie pisać swoje nędzne wywody na blogu, którego i tak nikt nie czyta. Dlaczego akurat pierwsze co zrobiłem to usiadłem do komputera? Uzależnienie? Mnie nie można sądzić, mnie trzeba leczyć...
-
A no i na moim GF 8400GS i Pentium IV 3,2 GHz na niskich ustawieniach, przy 800x600 mam 16-19 fps (w porywach, ale rzadko 22) a na 640x480 ponad 20 (w porywach do 28!!) Jestem z tego zadowolony jak na 4 letni komputer, ale i tak wolę wersje konsolową :]
-
Nie mówcie, że gracie w gry dla grafiki? Rozumiem, że może to jest cios dla PS3, ale nie tylko dla nich. Na xboxie gra również wygląda gorzej, rozmyte tekstury w lustrze itp. Przecież tak samo było z GTA IV, nic na to nie poradzimy. Po prostu dzisiejsze komputery przewyższają mocą 7 generację konsol.
-
Widziałem zrzuty na yt, jak Vito z walizką idzie do rodzinnego domu. Pada śnieg itp itd. Może to właśnie jest 1 etap. Ale ja i tak nie psuje sobie niespodzianki nie obejrzę tego, poczekam do premiery ;]
-
Nie wiem co to za model, ale takiż sam na 7300 hulał przez 3 lata
-
Przyznaje mam leciwy sprzęt. I nawet nie zamierzam go modernizować, bo najzupełniej w świecie mi się nie opłaca. Jednak ostatnimi czasy mam problem z moim Piecykiem. Ale po kolei. No więc na początku wakacji zepsuła mi się karta graficzna. Miałem 7300, chciałem coś podobnego i nie drogiego. No i dobra, kupiłem Geforce 8400GS. Nie zależało mi na nowych grach, chciałem tylko by komputer chodził. O i tutaj rodzi się problem... Moja leciwa 7300 padła z powodu zasilacza. Jak zasilacz trzasną, pociągną ją za sobą. To znaczy nie do końca. Po wyzionięciu ducha przez zasilacz chodziła już na nowym jakieś dwa dni, góra. Potem pojawiły się artefakty i brak reakcji przy wczytaniu windowsa. Trudno, karta padła. Poszedłem do sklepu i kupiłem tanią i jedyną dostępną kartę (mieszkam w małym mieście, a nie chciałem czekać tydzień zanim przyjdzie z jakiegoś sklepu internetowego). Może nie był to świetny zakup, ale jak już mówiłem nie zależy mi na nowych grach (jak już to te starsze, klasyki. Które spokojnie ta karta udźwignie). Przez kilka dni było wszystko ok. Aż w końcu komputer zaczął się wylączać po 15 minutach gry (I to te mało wymagające, San andreas, Mafia...). Ściągnąłem program do sprawdzania temperatury podzespołów. Na karcie w spoczynku było około 50 stopni, a w grze około 65. Około, bo zauważyłem, że w granicach tej temperatury komputer się wyłączał. Moja 8400 ma pasywne chłodzenie, więc ze starego zasilacza wyjąłem wiatraczek i zrobiłem chłodzenie aktywne (prowizorycznie, podstawiając pod nią). Efekt? Karta w mgnieniu oka miała 35 stopni w spoczynku i max 48 w stresie. Wydawało się, że to koniec męki. A jednak, komputer dalej się wyłącza. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego tak się dzieje. Czasami potrafi zaskoczyć mnie tym przy siedzeniu w windowsie. Od razu mówię, testowałem komputer na dwóch monitorach i na obydwóch jest to samo. Sytuacja wygląda tak, że nagle monitor gaśnie i przechodzi w stan spoczynku, a komputer się najprawdopodobniej zawiesza. Próbowałem już przeinstalować system, bo takie częste wyłączanie robiło błędy w nim. Nie pomogło. Czy podczas uszkodzenia zasilacza, mogło popsuć się jeszcze coś innego? Według mnie to wina karty, tylko że ichciałbym się dowiedzieć, czy to rzeczywiście jej wina i czy ją mogę reklamować/ ewentualnie zmienić na inną? Proszę o pomoc, gdyż już dwa miesiące męczę się z tym fantem i nic. PS. Zasilacz ma 450W, więc raczej za słaby nie jest. Sterowniki do karty mam. Testowałem zarówno te starsze (na cd) i te nowsze (ze strony producenta)
-
JCraft, mnie nie chcieli z cholerkę zamknąć Co do tego efektu dnia-nocy to gdzieś czytałem, że w pełnej wersji również tego nie uświadczymy ;]. Mnie z kolei zaskoczyło kilka aktywnych postać, np pucybut, który za symbolicznego dolara wypucuje nam buty edit - rzeczywiście, wystarczy poczekać chwilkę i policjant skuwa nas w kajdanki. Wybacz ;]
