Skocz do zawartości

PIMP

Forumowicze
  • Zawartość

    142
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wpisy blogu napisane przez PIMP

  1. PIMP
    Dzisiaj luźny wpis .
    Jak wiecie, w wielu grach mamy wybory moralne, które wpływają na nasz charakter i rozwój (choć niekoniecznie) naszej postaci/fabuły w danym kierunku. Najczęściej takie zabiegi występują w grach RPG, bo to w sumie jest ich integralna część.
    Ostatnimi czasy tego typu zabiegi, zostają wprowadzane również do innych gatunków gier. W związku z tym, mam do Was pytanie...
    (Patrz sonda)
    Ja osobiście preferuje grę dobrymi postaciami. Odpowiadajcie ;]. Pozdrawiam!
  2. PIMP
    Na pewnej stronce znalazłem bardzo ciekawą notkę. Otóż na niemieckiej stronie VideoGamesZone, pojawiły się informację na temat GTA V, a mianowicie jej premiery. Teoretycznie ma się ona odbyć 15.1.2012 roku. Co o tym sądzicie?

    Link do źródła - http://grrr.pl/2010/12/07/pierwsze-przecie...-premiery-gta-v
  3. PIMP
    Ostatnimi czasy, coraz częściej spotykam się z nieciekawym zjawiskiem. Otóż "pewna część" graczy wyśmiewa nawzajem swoje platformy. Pewnie wiecie o czym mówię. Wojny w stylu "PSP vs DSi" albo "PS3 vs 360" doprowadzają mnie do szału. Jest takie przysłowie "każdy swoje chwali" i z tym w zupełności się zgadzam. Tylko dlaczego ta "pewna część" graczy staje się ignorantami? Uważają, że ich konsole są objawieniem i nie mają równych sobie. Prześcigają się w ilości epitetów i szyderstw na temat konkurencji... Pytam, jak można wyrażać swoją opinię na temat czegoś, z czym nie miało się kontaktu? Polegać na internetowych trollach? Dajcie spokój.
    Pragnę przypomnieć, że wszyscy jesteśmy graczami. I nie ważne jest czy przechodzimy nowe GTA na xboxie, pececie czy ps3. Jesteśmy jedną wielką wspólnotą i uważam, że tego typu sprzeczki są bezsensowne. Każda platforma ma swoje plusy, a każda swoje minusy. Czy nie możemy dostrzec piękna ich wszystkich? Czy nie nauczymy się żyć w zgodzie? Dla mnie nie jest ważne, na jakiej platformie przeszedłeś daną grę. Dla mnie ważne jest to, że Ci się ona podobała (bądź nie), że możemy wymienić się spostrzeżeniami itd. Z kolei, kłótnie, na której platformie gra wygląda najlepiej, są również durne jak pozostałe. Przecież nie jest ważna grafika, tylko sama rozgrywka.
    Wpis jest dosyć chaotyczny. Jednak postanowiłem go napisać pod wpływem impulsu. Oglądałem wszelkiej maści gameplaye na youtube. Uwierzcie mi, pod każdym filmikiem z danej platformy, pojawiał się chociaż jeden durny komentarz w stylu "xxx* is crap. XXX is a way better". Jeśli nie zgadzasz się z moją opinią, ja tego nie potępię. Po prostu chciałem, podzielić się ze światem, moimi przemyśleniami. Kto wie, może ktoś weźmie sobie to do serca...
    * tu wstaw platformę
    ** Jeśli czujesz się w jakikolwiek sposób obrażony, wybacz.

  4. PIMP
    Wpis troszkę krótszy od poprzednich. Dla tych co jeszcze nie wiedzą, Microsoft się rzucił i podarował nam, graczom darmowy weekend na live. Sądzę, że to z powodu premiery Halo:Reach i nowego multiplayera. Cóż, dosyć gadania! Taką okazję trzeba należycie wykorzystać. Do zobaczenia na live.

  5. PIMP
    Achievementy, czy jak ktoś woli osiągnięcia możemy spotkać w wielu grach. Wydaje mi się, że całą tą historię rozpoczął Microsoft specjalnie dla usługi LIVE. Możemy je również spotkać na Steamie, w grach niezależnych, przeglądarkowych, a nawet tych na telefony komórkowe. Czy są one udanym pomysłem? Według mnie, jak najbardziej. Często bywa tak, że wydłużają one rozgrywkę i czas obcowania z daną produkcją. By osiągnąć jakiś najlepiej punktowany achievement, należy najpierw ukończyć grę na 100%, co wydłuża jej żywotność. W przypadku LIVE, nasze osiągnięcia liczone są za pomocą Gamer Score'a. Automatycznie zostają dopisane do naszego taga gracza, by każdy, inny gracz mógł dostrzec ile już osiągnęliśmy. Fajna sprawa... gorzej jednak zostaniemy opętani rządzą zbierania osiągnięć i będziemy marnować godziny na zrobieniu jednego, "malutkiego" acziwa....
    A oto kilka przykładów, tych najbardziej czasochłonnych, szalonych i często niesmacznych achievementów.
    Listę zacznijmy od kilku osiągnięć w drugim Half Life i epizodach do niego. Pewnie już domyślacie się o co chodzi. Jeśli nie, to już wyjaśniam. Otóż autorzy Half Life, naprawdę zaszaleli z osiągnięciami. W grze spotkałem 3 bardzo fajne i ciekawe osiągnięcia, o których warto wspomnieć.
    1. Keep Off the Sand! - 20 G - achievement występujący w podstawce HL2. Jak sama nazwa wskazuje, naszym zadaniem jest niedotykanie piasku. Nic w tym trudnego, jednakże naszym zadaniem jest pokonać plaże. Jeśli dotkniemy piasku, wyłonią się z niego przeokropne i jakże upierdliwe stwory - antliony. Połowę plaży możemy pokonać skacząc niczym w mario, z kamyka na kamyk. Jednakże, w drugiej części musimy improwizować i samemu tworzyć sobie drogę z przedmiotów które znajdziemy. Osobiście polecam dwa łóżka .
    2. Little Rocket Man - 30 G - świetny achievement. Naszym zadaniem jest przeniesienie przez 3/4 gry jakże milusińskiego i zawsze uśmiechniętego ogrodowego gnoma, by na końcu wsadzić go do rakiety i wystrzelić. W sumie nie byłby trudny, gdyby nie fakt, że musimy transportować go samochodem, z którego co chwilę niesforny skrzat ucieka... a trudno go gonić po krzakach, kiedy atakuje nas śmigłowiec kombinatu.
    3. The One Free Bullet - 40 G - tak, jak nazwa mówi sama za siebie. Naszym zadaniem jest przejście całego epizodu pierwszego, nie używając broni (Mamy jednak ułatwienie. Możemy używać gravity Guna, łomu, Rakietnicy i granatów. Pewnie tylko dlatego, że w kilku momentach gry musimy zestrzelić kanoniarki kombinatu). Możemy oddać tylko jeden strzał i lepiej nie zmarnować go od razu na bzdury. Otóż w jednym z rozdziałów napotkamy kłódkę, którą możemy zniszczyć tylko i wyłącznie strzałem z pistoletu. Pomysłowe.
    No i to by było na tyle, jeśli chodzi o serię Half life. Teraz zajmę się innymi, również "ciekawymi" osiągnięciami.
    4. 7 Day Survivor - 20 g - Jest to jeden z achievementów Dead rising. Naszym zadaniem jest przeżyć 7 dni będąc zamkniętym w centrum handlowym, opanowanym przez zombie. Niestety, nie możemy ani zginąć, ani zapisywać stanu gry. Musimy regularnie, co kilkanaście minut zjeść posiłek, gdyż energia życiowa naszego bohatera co chwilę spada w dół. Aby zrobić tego achievementa, należy poświęcić koło 12 godzin. Wydaje mi się to zupełnie nieopłacalne, w końcu 20 G to mało. Nie polecam również robić tego osiągnięcia komuś, kto nie ma xboxa na płycie głównej Jasper. Taka sesja, pewnie go silnie obciąży...
    5. The Swinger - 5G - Jedno z kilku "odważnych" osiągnięć znajdujących się w fable 2. Naszym zadaniem jest pójście do łóżka z dwoma lub trzema osobnikami. Pragnę jednak nadmienić, że oprócz tego osiągnięcia w grze jest jeszcze kilka podobnych, m.in musimy przespać się z wieśniakami 25 razy ale i również odbyć stosunek homoseksualny. Autorzy musieli wykazać się niebywałą odwagą...
    6. Dastardly - 5g - Red Dead Redemption. Naszym zadaniem jest przywiązać kobietę do torów i cierpliwie czekać, aż przejedzie po niej, rozpędzony, stalowy rumak. Niesmaczne.
    Cóż, na dzisiaj koniec. Wymieniłem tylko te achievementy, z którymi się spotkałem. Jeśli znajdę, kolejną garść dziwnych osiągnięć, na pewno opisze je ponownie. A może Wy znaleźliście jakieś ciekawe/śmieszne/niesmaczne/trudne/czasochłonne achievementy? Pochwalcie się w komentarzach!
  6. PIMP
    Kilka lat temu, spod skrzydeł EA wyszła gra Ojciec Chrzestny (2006). Jako wierny fan filmu i tematyki mafijnej, postanowiłem w nią zagrać. I się zawiodłem... Gra była brzydka i nudna. Jedyne co ją ratowało to sylwetki postaci z filmów i muzyka. Jak jest z częścią 2 (2009)?
    Odkąd mam Xboxa, Ojciec chrzestny 2 był jedną z pozycji "must have". W momencie kiedy na allegro pojawiła się oferta za niespełna 30 zł długo się nie zastanawiałem, od razu kupiłem. Czytałem trochę o tej grze, na jednej ze stron pisali, że gra to rozrywka na 30 godzin. Czy tak jest?

    Już na samym początku tworzymy swojego gangstera, za pomocą całkiem fajnego narzędzia do tworzenia postaci. Jeśli opuściliśmy już edytor ujrzymy cutscenkę wprowadzającą do fabuły. Kilka drobnych informacji i wio, zaczyna się główna rozgrywka. Jeśli o samą historię chodzi, niczym mnie nie zaskoczyła. Wszystkie ważniejsze momenty znałem z filmu więc zakończenie nie było dla mnie niespodzianką. Pozostałe elementy, które nie występowały w filmie są drętwe i brak im polotu. W cale nie miałem ochoty poznawać dalszego biegu wydarzeń.
    Świat gry został podzielony na trzy miasta. Nowy York, Floryda i Kuba. Czy grał ktoś w Scarface? Pamiętacie ogromną Kubę i wspaniałą florydę? Niestety, w tej grze nie ujrzymy takich widoków. Miasta są małe, brzydkie a sieć dróg jest beznadziejna. Powtarzalność budynków potrafi przyprawić o mdłości. Z biegiem fabuły możemy podróżować pomiędzy miastami za pomocą samolotów. Szkoda, że nie widzimy żadnej cutscenki kiedy odlatujemy z lotniska, a jedynie zaciemnienie ekranu.
    Jak już wspomniałem pierwsza część do najładniejszych nie należała. I tak samo jest w przypadku dwójki. Grafika przypomina tą z Saints Row. Jest zbyt "komiksowa". Animacje postaci/przedmiotów kuleją i to bardzo. Kradnąc samochód nie ujrzymy wywlekania kierowcy zza kółka. Nasz bohater bąknie jakiś głupawy tekst, a właściciel samochodu z niego ucieknie. Jedyne co mi się spodobało to wybuchy. Są naprawdę fajne, szczególnie kiedy wysadzamy jakąś większą "melinę". No i niektóre samochody są całkiem ładne, niestety trzeba się przyjrzeć by zobaczyć małe detale. Z reguły jest to spowodowane zbyt długim rysowaniem się obiektów. Często bywa tak, że stojąc od samochodu w odległości pięciu metrów nie ujrzymy jego wnętrza. Dopiero po bliższych oględzinach, raczy się ono pojawić. Słabo
    Dźwięk również nie przypadł mi do gustu. Samochody, stłuczki, wszelkiego rodzaju odgłosy broni palnej są po prostu słabe. Głosy postaci są zrealizowane w nienaganny sposób, da się tego słuchać. Na szczęście mamy do dyspozycji kilka stacji radiowych.... lecz jedyny utwór, który przypadł mi do gustu to "kick in the head", który znam z Mafii 2. Nawet głowny motyw godfathera, został zastąpiony przez "nowocześniejszą wersję". Oryginału możemy posłuchać tylko kilkukrotnie w czasie gry. Szkoda.

    Sama mechanika gry również często szwankuje. Budynki to wielkie, liniowe labirynty, na końcu których jest sejf i właściciel lokalu, którego możemy "przekupić" by zaczął płacić nam za ochronę. Kto grał w pierwszą odsłonę, poczuje się jak w domu. Model jazdy to kolejna wpadka... Samochodami jeździ się tragicznie. Myślałem, że model jazdy z Saints Row jest kiepski... do czasu kiedy nie zagrałem w GF2. Rzecz jasna, za różne występki będzie gonić nas policja. Niestety... Ilekroć do gry wkraczali stróże prawa, dostawałem szewskiej pasji. Ich AI jest fatalne. W dodatku respią się nie wiadomo skąd, chyba tylko po to by jak najbardziej wkurzyć gracza. Zresztą tak samo jest z gangsterami. Cały czas modliłem się bym nie miał za sobą pościgu. Jadąc najszybszym samochodem w grze po autostradzie, gliniarze i tak staranują nas "od tyłu" opancerzoną furgonetką. W grze istnieje coś takiego jak system osłon. Niestety tylko z pozoru, nie ma sensu go używać bo jest słaby i toporny. W ciągu całej gry użyłem go z dwa razy. Jedyne co podoba mi się w mechanice gry to strzelanie. Wydaje mi się dosyć (jak na standardy tej gry) przyjemne. Fajnym aspektem jest również to, że możemy mieć własną rodzinę, której będziemy rozkazywać. Z poziomu 'widoku dona" możemy kupować im ulepszenia i wysyłać ich na akcje.

    Główną oś fabularną przeszedłem w siedem godzin, wcale się przy tym nie spiesząc. Po jej skończeniu, podobnie jak w GTA mamy możliwość dalszego penetrowania miasta. Możemy dokończyć pozostałe sprawy... lecz to i tak nieznacznie wydłuży nam czas rozgrywki (góra jakieś 3h). Szkoda również, że jeden z achievementów jest niemożliwy do zrobienia po skończeniu gry.
    Pewnie doszedłeś do wniosku, że nastawiłem się na narzekanie i wady tej gry? Nie, po prostu spodziewałem się czegoś o niebo lepszego. Jednak, co ciekawe pod taką ilością błędów, bugów i niedoróbek gra jest całkiem fajna. Może to zaprzecza moim wcześniejszym argumentom, ale momentami da się pograć. Może dlatego, że lubię tematykę mafijną...
    Plusy:
    -Wybuchy
    -Kilka utworów
    -Widok dona
    -Rodzina i możliwość jej ulepszania
    -Bogaty wachlarz broni
    -Znajome twarze z filmu

    Minusy:
    -Głupota przeciwników
    -Model jazdy
    -Wtórność (musimy zniszczyć wszystkie rodziny, co za tym idzie przejąć wszystkie organizacje)
    -Grafika
    -Liniowość budynków
    -Długość gry
    -Animacje
    -System osłon
    -Brak Ala Pacino w postaci Michaela Corleone.

    Oceniam ją na 4/10.
  7. PIMP
    Miałem się pochwalić doznaniami z Mafii, zaraz po jej otrzymaniu... ale nie dałem rady. Powód? Już śpieszę z wyjaśnieniem.
    Gry nie otrzymałem 26.08, jak się wcześniej spodziewałem. Tego dnia dwukrotnie zawitał do mnie listonosz. Dwa razy, jak głupi cieszyłem się, że w końcu dotarła do mnie ta gra. I dwa razy się zawiodłem... cóż z zaciśniętymi zębami doczekałem się piątku, 27 (europejskiej premiery). Dzień był strasznie brzydki. Obudziłem się koło dziewiątej by czekać cierpliwie na kuriera. O 9:30 domofon. Jakiś narwany facet mówi, że paczka. Dobra otwieram, cały ucieszony. Wlekł się na górę i daje mi paczkę. O dziwo, w tę paczkę spokojnie zmieściłby się zwykły piecyk. Po co taka ogromna paczka dla zwykłej gry?
    Dobra, zaczynam otwierać. Przecinam nożem solidne pudełko i... kartka. Jakaś faktura. A gdzie gra!? Nie myśląc dłużej, dzwonie do sklepu, w którym kupiłem grę i mówię co i jak. Miły pracownik mówi mi, że jeśli nastała pomyłka, to wyślą drugi egzemplarz. Tylko co mnie drugi egzemplarz, ja byłem tak spragniony gry, że nie mogłem czekać ani chwili dłużej! Po 15 minutach solidnych nerw na pudełku znalazłem napis. I co ciekawe, nie był on napisany maczkiem a wielkimi bykami - "Państwa przesyłka znajduje się pod wkładką pudełka"... Tak! Gra była wewnątrz. Tak jakby w ściance... Głupio mi się zrobiło. Musiałem zadzwonić ponownie do sklepu i przeprosić za moją drobną pomyłkę. Na szczęście pracownik tego sklepu, nie miał nic przeciwko. Ale wstydu się najadłem...
    Dlaczego piszę dopiero teraz? Uległem urokowi empire bay. Ta gra naprawdę mnie wciągnęła. Jestem nią do tej pory oczarowany. Od 27 sierpnia ukończyłem ją dwukrotnie, za każdym razem zagłębiając się w fabułę i wszystkie smaczki. Ukończyłem wszystkie Achievementy...
    Gra jest naprawdę świetna! Właśnie na to czekałem 8 lat. Nic dodać nic ująć. Jest lepsza od jedynki (pod względem mechaniki, rozbudowania), bardziej przystępna graczom. Wiele ludzi wypomina jej liniowość. Cóż, pierwsza mafia też była liniowa. Obydwie gry, według mnie udają sandboxy ale to nie jest żaden problem. Ja osobiście nic nie mam do oskryptowanych i liniowych gier. Są one przez to bardziej dynamiczne.
    Graficznie : PIĘKNIE! Grałem na xboxie, wszyscy wiedzą, że konsolowcy dostali troszkę brzydszy produkt od tego na PC, ale i tak jest czym oko cieszyć. Nie wiem jak Was ale mnie urzekły sylwetki postaci, szczegóły miasta, samochody i pory roku. Tak, w mafii ujrzymy pory roku. Według mnie, najlepiej prezentuje się zima. Ośnieżone samochody, drogi... coś pięknego. Jednakże najbardziej za serce złapały mnie reflektory samochodów nadjeżdżających z naprzeciwka w nocy. Majstersztyk! Jedyne co mogę zarzucić grafice to fakt, że niektóre postaci poboczne (np.Angela) są dosyć brzydko i kanciasto wykonane.. a no i czasem jest zbyt dużo aliasingu, ale na to nic nie poradzimy... A no i nie mogę zapomnieć o tej denerwującej "dematerializacji" się trupów, skrzynek itp. Może przy włączonym psyhix (czy jakoś tak) rzecz ma się inaczej.
    Dźwiękowo: Bezprecedensowy hit. Muzyka jest wspaniała. Motyw przewodni gry jest po prostu wspaniały! Nie mogę przestać go słuchać. Również urzekły mnie inne utwory nagrane przez orkiestrę symfoniczną. Muzyka w radio to kolejny wspaniały aspekt gry. W trzech rozgłośniach radiowych usłyszymy takie hity jak "Mr. Sandman" czy "When you're smilling". Naprawdę jest czego posłuchać.
    Co do dżwięków otoczenia, znowu same ochy i achy. Tłuczona blacha, szkło, deszcz, odgłosy samochodów. Świetne. Idąc po klatce usłyszymy rozmowy albo radio grające w mieszkaniu obok. Maszerując nocą, ciemną ścieżka słyszymy płacz dziecka albo jakieś inne odgłosy. W tle unosi się przepiękny zgiełk wielkiego miasta. To naprawdę daje kopa!
    Fabularnie: Świetnie. Fabuła stoi na wysokim poziomie, co zresztą nie jest dziwne. Pierwsza odsłona również miała świetną historię. Jedyne co mnie zdenerwowało w historii, którą żyłem przez 10 godzin jest zakończenie. Dla mnie zbyt dużo nie jest wyjaśnione. Pewnie czeka nas DLC, albo autorzy zrobili podstawkę do historii trzeciej części.. cóż. Fabuła jest pełna zwrotów akcji. Jest kilka smakowitych scen (Np, kiedy Pijany Joe wraz z Eddiem śpiewają piosenkę Dina Martina...), a także wzruszających (W 6 rozdziale, przed zgaszeniem światła np.). Wciąga i trzyma w napięciu! Jestem jak najbardziej na tak
    Rozgrywka: Jest świetna. Do dyspozycji zostało oddane nam przepiękne miasto Empire bay. Może nie jest zbyt duże, ale i tak powala swoim wykończeniem. Każdy element jest świetnie wykonany, gwarantuje, że nie znajdziemy w grze takich dwóch samych uliczek (podobne, pewnie tak). Miasto najlepiej prezentuje się w zimę, o czym już wspomniałem. Po prostu nie mogłem się oderwać od tej metropolii. Jest pełna smaczków, które naprawdę poszerzają horyzonty wyobraźni.
    Samochody również są świetnie. Może nie jest ich dużo, ani nie są zbyt różnorodne (około 50 modeli) ale jeździ się nimi cudownie. Kiedy już w pełni opanowałem model jazdy na symulacji, uległem. Pokonywanie zakrętów wygląda świetnie. Co ciekawe, samochody inaczej zachowują się podczas zimy ,a inaczej podczas wiosny.
    Bronie również są różnorodne. Brakowało mi tylko lupary i jakiejś broni białej.
    W mieście możemy również tuningować samochody, zmieniać ubrania, chodzić do barów itp. Tylko szkoda, że nie można się spotkać np. z Joe po pracy i iść na kilka głębszych. Pijąc hektolitry alkoholu ani na chwilę nie zachwieje się nam krok co też trochę wkurza. No i gdzie do cholery są salony samochodowe, które obiecali nam twórcy? Tak samo, nie możemy kupić żadnych domów.. troszkę to jest przykre.
    Po skończeniu głównego wątku nie mamy w sumie nic do roboty. Możemy jedynie zebrać 159 listów gończych albo 50 playboyów. Szkoda, że nie ma żadnych misji pobocznych (Jest jedna. Ale to za mało). Co ciekawe wydaje mi się, że są perfidnie wycięte w celu dlc. Jak pojedziemy do Dereka albo Mike'a to powiedzą nam nic więcej jak "nie mam dla Ciebie żadnej roboty, w tym momencie". W dodatku kiedy otworzymy mapę i włączymy legendy zobaczymy odpowiednie oznaczenie z opisem - fuchy. No Panowie, dajcie spokój...
    Kończąc: Gra jest świetna. Właśnie na to czekałem i nie zawiodłem się ani trochę. Ma świetną fabułę, ładną grafikę, dźwięk... No i to miasto. Jestem zadowolony, że ostatnie dni wakacji, spędziłem właśnie w nim...
    Plusy:
    -Fabuła
    -Dźwięk
    -Samochody
    -Postaci
    -Nawiązanie do pierwszej odsłony
    -Grafika
    -MIASTO!
    -Pory roku
    -Model jazdy

    Minusy:
    -Za krótka
    -Brak misji pobocznych (które są wycięte)
    -Brak broni białej
    -Nijakie zakończenie
    Wystawiam jej ocenę : 9/10.
    Jest godną następczynią pierwszej części. I to najważniejsze...
    PS. Na pewno zapomniałem o kilku sprawach. Wybaczcie.
  8. PIMP
    ...to kolejny wpis o Mafii 2. Dziś jest już 24 sierpnia, premiera tej gry w USA. Dlaczego my, europejczycy jak zwykle mamy opóźnioną datę premiery... Nie mogę się doczekać kiedy w moje łapska (26 najprawdopodobniej) dorwę Mafię. kupiłem wersję xboxową. Uważam, że za grę niecałe 200zł to stanowczo za dużo. Tyle, że na tę grę czekam już 8 lat. Czy warto?
    Sam nie wiem. Demko było pełne małych niedoróbek, oceny również nie są zadowalające (79/100 to średnia). Sądzę jednak, że gra mnie nie zawiedzie. Uważam również, że ludzie zbyt wiele od niej oczekują... Zobaczymy, wyjdzie w praniu. Najgorsze jest to, że na każdym kroku będą pojawiać się spoilery z mafii. Chyba do 26 odłączę się od internetu, by nie psuć sobie zabawy ^^. Ah, trochę ten wpis odbiega od reszty, nieprzemyślane zdania i w ogóle... ale cóż, dopiero się obudziłem.
    Kolejną sprawą są ci piekielni piraci... Pewnie nie liczni już ukończyli tę grę i patrzą z pogardą na resztę. Złodzieje. Wielcy fani. To tak jakby być mega fanem jakiegoś zespołu i mieć same pirackie krążki... ah, ręce opadają. Oby mafia starczyła na jakieś 12 - 13 godzin. Autorzy zapewniają główny wątek na 16 godzin, ale to zawsze jest wygórowane...
    Co do ceny, płacimy prawie 2x tyle co PCtowcy. I co w zamian otrzymujemy? Brzydsza grafikę i brak apexu czy jak to się nazywa. Ta, nie raz mówiłem, że nie gra się w gry dla grafiki, ale polscy wydawcy gier na konsole mogliby czasem przemyśleć stosunek ceny do jakości... I bez fanbojstwa tutaj proszę.
    Dobra koniec pierdzielenia, idę zrobić sobie kawy i dojść jako tako do siebie. To przedostatni wpis nt. mafii. Postaram się jeszcze napisać o przeżyciach itp itd...
    W sumie to co ja robie o 4:50 na blogu? Powinienem spać albo robić se kawe a nie pisać swoje nędzne wywody na blogu, którego i tak nikt nie czyta. Dlaczego akurat pierwsze co zrobiłem to usiadłem do komputera? Uzależnienie? Mnie nie można sądzić, mnie trzeba leczyć...
  9. PIMP
    Przyznaje mam leciwy sprzęt. I nawet nie zamierzam go modernizować, bo najzupełniej w świecie mi się nie opłaca. Jednak ostatnimi czasy mam problem z moim Piecykiem. Ale po kolei.
    No więc na początku wakacji zepsuła mi się karta graficzna. Miałem 7300, chciałem coś podobnego i nie drogiego. No i dobra, kupiłem Geforce 8400GS. Nie zależało mi na nowych grach, chciałem tylko by komputer chodził. O i tutaj rodzi się problem...
    Moja leciwa 7300 padła z powodu zasilacza. Jak zasilacz trzasną, pociągną ją za sobą. To znaczy nie do końca. Po wyzionięciu ducha przez zasilacz chodziła już na nowym jakieś dwa dni, góra. Potem pojawiły się artefakty i brak reakcji przy wczytaniu windowsa. Trudno, karta padła. Poszedłem do sklepu i kupiłem tanią i jedyną dostępną kartę (mieszkam w małym mieście, a nie chciałem czekać tydzień zanim przyjdzie z jakiegoś sklepu internetowego). Może nie był to świetny zakup, ale jak już mówiłem nie zależy mi na nowych grach (jak już to te starsze, klasyki. Które spokojnie ta karta udźwignie).
    Przez kilka dni było wszystko ok. Aż w końcu komputer zaczął się wylączać po 15 minutach gry (I to te mało wymagające, San andreas, Mafia...). Ściągnąłem program do sprawdzania temperatury podzespołów. Na karcie w spoczynku było około 50 stopni, a w grze około 65. Około, bo zauważyłem, że w granicach tej temperatury komputer się wyłączał. Moja 8400 ma pasywne chłodzenie, więc ze starego zasilacza wyjąłem wiatraczek i zrobiłem chłodzenie aktywne (prowizorycznie, podstawiając pod nią). Efekt? Karta w mgnieniu oka miała 35 stopni w spoczynku i max 48 w stresie. Wydawało się, że to koniec męki.
    A jednak, komputer dalej się wyłącza. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego tak się dzieje. Czasami potrafi zaskoczyć mnie tym przy siedzeniu w windowsie. Od razu mówię, testowałem komputer na dwóch monitorach i na obydwóch jest to samo. Sytuacja wygląda tak, że nagle monitor gaśnie i przechodzi w stan spoczynku, a komputer się najprawdopodobniej zawiesza.
    Próbowałem już przeinstalować system, bo takie częste wyłączanie robiło błędy w nim. Nie pomogło. Czy podczas uszkodzenia zasilacza, mogło popsuć się jeszcze coś innego? Według mnie to wina karty, tylko że ichciałbym się dowiedzieć, czy to rzeczywiście jej wina i czy ją mogę reklamować/ ewentualnie zmienić na inną? Proszę o pomoc, gdyż już dwa miesiące męczę się z tym fantem i nic.
    PS. Zasilacz ma 450W, więc raczej za słaby nie jest. Sterowniki do karty mam. Testowałem zarówno te starsze (na cd) i te nowsze (ze strony producenta)
  10. PIMP
    Ho ho ho, święta zbliżają się pewnym i szybkim krokiem. Tak samo wyczekiwane przez wszystkich ferie zimowe, chwila relaksu i przygotowania się do końca pierwszego półrocza. Dzień coraz krótszy, to i szybciej się spać chce. Widać, że mój blog okrył się już pierzyną. Nie, nie śniegiem, a raczej kurzem, bo dawno tutaj zaglądałem. Dzisiaj chcę wyżalić się na temat szkoły.
    Jestem uczniem 1 klasy technikum informatycznego. Brzmi głupio i dziwnie? Jakoś tak wyszło. Nie planowałem tego. Ale lepsze to niż zawodówka. No cóż, kontynuując.. zbliża się półrocze, nauczyciele zaczynają szaleć. Nienawidzę tego. Zacznijmy o mojej półtora tygodniowej przerwie od nauki. Był pewien okres w życiu mojej klasy, gdzie z 31 uczniów na zajęcia uczęszczało tylko 10. I tak przez pięć dni. Taki obraz rzeczy nie ukazywał się tylko w mojej klasie, ba nawet szkole. Większość szkół chcieli zamknąć z powodu "epidemii grypy". Kto był chory to był, kto wykorzystał chwilę aby się polenić, trudno jego sprawa. Ja byłem naprawdę chory. I cholernie tego żałuję. Czemu? A bo wróciłem do szkoły i się zaczęło... poszedłem pierwszego dnia po chorobie do mojej wychowawczyni. Nie powiem fajna babka, miła sympatyczna, można nawet na niej zawiesić oko... no dobrze mówie jej jaka była/jest sytuacja i, że chciałbym mieć jakiś czas na uzupełnienie lekcji. Powiedziała, że porozmawia z nauczycielami, aby nie pytali tak od razu, tym bardziej, że nie byłem odosobnionym przypadkiem. Ok, wszystko "elegancko", rozpoczyna się pierwsza lekcje w środę (pierwszy dzień po chorobie w szkole) Dzień dosyć uciążliwy, bo same "najgorsze" według mojego uznania lekcje. Sytuację ratuje to, że 2 ostatnie godzinki to wf. Więc rozpoczynamy PO. Idę, zgłaszam jaka jest sytuacja, ok. Nie będę pytany, mam czas na uzupełnienie lekcji. Spoko, siedzę i czekam na dzwonek. Następna lekcja. Chemia. Nie to, że nie lubię chemii. Po prostu za nią nie przepadam. Jakoś nigdy nie kręciły mnie te wszystkie pierwiastki i inne szmery bajery. Dobra rozpoczyna się lekcja, idę zagadać do nauczycielki. Okazuje się, że pod moją nieobecność była klasówka z Chemii. Oczywiście nie było gadania, że jestem pierwszy dzień po chorobie, że jeszcze się nie zaklimatyzowałem... nie. Usłyszyałem - SIADAJ W PIERWSZYM RZĘDZIE I PISZ!. Trochę zdruzgotany i zawiedziony usiadłem i czekałem na kartę pracy jak na wyrocznie. Napisałem. Pod koniec lekcji co? A no niedostateczny proszę ja Ciebie. Do poprawy. Fajnie. 3 lekcja. Podstawy przedsiębiorczości. Nie wiem po co mi ten przedmiot na informatyce, ale cóż. Wchodzę. Wszystko ok, temat, data... otwieram książkę. W technikum dojrzałem. Od początku roku nie dostałem żadnej uwagi, to też nie w głowie mi jakieś rozmowy czy kręcenie się. W gimazjum o tej porze miałbym już nieodpowiednie (pkt karne...). Wracając. Mam w klasie 31 osób z czego 29 to płeć męska. Jakieś 10 z nich uważa się za fajnych, spoko i wyluzowanych ziomali. Więc zaczynają nawijkę do facetki. Widać po jej minie, że ma już dość. Przegieli. Wyciągamy karteczki. Genialnie! Dziękuje wam kretyni za kolejną ocenę niedostateczną. Co z tego, że zgłosiłem na początku lekcji, że mam nie uzupełniony zeszyt. Cytuje moją psorkę od pp - "zgłosiłeś, że masz nieuzupełniony zeszyt, nic nie mówiłeś o nieprzygotowaniu". I c*uj bombki strzelił choinki nie będzie. Piszę kartkówkę, nie ma rady. Wyniki? Ano 1, ale za to z +. Rzeczywiście dużo mi po tym plusie. Kontynuując, kolejna jedynka jakże pięknej środy. 3 lekcja. Fizyka. Wyciągamy karteczki. Na szczęście koleś od fizyki to wyrozumiały człowiek i pozwolił mi nie pisać. Upiekło mi się. Kolejna lekcja. Geografia. Ciekawy i przyjemny przedmiot? Owszem. Do czasu. Powtarza się ta sama sytuacja co na chemii. Kolejna jedynka. Genialnie! Kogo to obchodzi, że mnie nie było tydzień, a nawet więcej. Od razu założenie, że jak 20 osób było nieobecnych to, że połowa waliła w ch**a za przeproszeniem. Zdruzgotany i wkurzony na maxa idę na ostatnią lekcję - matematykę. I co się okazuje? Przy ławce czeka już na mnie kobieta, która śni mi się w koszmarach, moja matematyczka. Stoi i z głupim uśmieszkiem - XXX była klasóweczka jak byłeś nieobecny. Musisz dzisiaj napisać. A, że wykorzystałem już nieusprawiedliwienia, muszę napisać. Tak, a jakże inaczej. Potęgowanie. Potęga do pierwiastka? Ja pierdole, co to jest?! Zgadnijcie jaka ocena. Tak dzień był po prostu cudowny. 4 jedynki. Pozostał wf, ale to jest mało istotna rzecz. I pytam się, do cholery jasnej, czy nie mam prawa być chory, a potem mieć 3 dni (regulaminowe) na uzupełnienie wiadomości? Czy wyjaśnienia wychowawczyni nie wystarczyły? Nie rozumiem tego! Przecież nasze oceny, będą świadczyć o ich poziomie nauczania. Cóż, dziwny jest ten świat jak mawiał Czesław Niemen.
    Kolejną sprawą jest pchanie 150 klasówek w jednym tygodniu. Na dzień dzisiejszy czekają mnie jeszcze 3 sprawdziany i 2 poprawy w/w klasówek. W tym tygodniu oczywiście. O przyszłym tygodniu już nie wspomnę. Rozumiem, że to szkoła średnia, że to już nie to cackanie się co było w gimnazjum... ale ludzie, do K***Y nędzy! Nie dość, że musisz być przygotowany do 15 przedmiotów z 3 ostatnich lekcji to jeszcze klasówki i prace domowe. Siedzisz człowieku w szkole od 8 do 16. Cały dzień, wracasz do domu z nadzieją odpoczynku. Gdzie tam. Żeby spełnić wymagania nauczycieli musisz siedzieć tylko nad książkami. A gdzie rozrywka, spotkania ze znajomymi? W weekendy? Pewnie. Sobotę prześpisz a w niedziele na nowo uczenie się i zaległe prace domowe... Wiem, że może ktoś z Was nie ma z tym problemu. Ja mam. I mnie to strasznie irytuje, że mogę poświęcić tak mało czasu dla przyjaciół.
    Ostatnim wątkiem jaki poruszę jest zbieżność nazwisk. Mam w klasie kolegę, który szczęśliwym bądź nie, trafem ma takie samo nazwisko jak ja. Co za tym idzie? A no, że nygusom nauczycielom nie chcę się sprawdzać, w którą rubrykę wpisują ocenę i stawiają moje oceny jemu i na odwrót. Co ciekawe to z reguły ja dostaje te negatywne. Taki mój pech. Była wywiadówka. Pewien byłem, że mam z 7 jedynek, okazuje się, że mam znacznie więcej. I co? Teraz muszę iść i się tłumaczyć i wyjaśniać. Dość, że mam wyrozumiałych rodziców i nie dostałem wp*****l za nie moje oceny. To drastycznie obniża moją średnią, która nie ukrywam nie jest wysoka. To trochę nie fair.
    Dobra, kończę już moje narzekanie. Jeśli Was zanudziłem, przepraszam. Musiałem z kimś się tym podzielić. Wiem, może gdybym się bardziej przykładał... ale co z tego jak i tak wyżej wymienione problemy nie pozwolą mi w pełni rozwinąć moich możliwości. Może jak nauczyciele się w końcu łaskawie nauczą, że w ATI jest dwóch XXX, będzie lepiej. I może kiedyś zrozumieją, że przedmiotów jest 18 a nie, ich jedyny i najważniejszy. Przepraszam za miejscowy brak sensu albo zaplątanie się myślach. Idę pouczyć się troszkę. To będzie desperacki akt, tym bardziej, że jestem już zmęczony, a gdzie tu jeszcze do końca dnia... Cóż, pozdrawiam i życzę powodzenia w szkolę i oby takie sytuacje Wam się nie przytrafiały. Do zobaczenia... oby. :]
  11. PIMP
    Jak wiadomo wczoraj ukazało się demko mafii 2. W większości zostało przyjęte dosyć gorąco. Między falą "ohów" i "ahów" można było dostrzec kilka negatywnych komentarzy... i po części się z nimi zgadzam, ale o tym później.

    Godzina 9:20 (około), steam dostarczył wersje demo Mafii. Nie zastanawiając się zbyt długo postanowiłem pobrać, tym bardziej, że na Mafię II oczekuje już 8 lat. Z moją prędkością internetu pobrała się około 11:30. Włączyłem i... zaniemówiłem. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to płynność gry. Na moim leciwym piecyku wyciągam naprawdę dużo klatek (Z reguły koło 20, choć czasem w porywach, w niektórych miejscach do 28! Na pentium 4 i geforcie 8400!).
    Graficznie... cóż by rzec o grafice. Urzekła mnie! Wysokiej rozdzielczości tekstury, nawet na najniższych szczegółach (no może nie wszystkie), pełno kolorów... coś pięknego. Śmiało mogę powiedzieć, że graficznie jest lepiej od GTA IV. W produkcji rockstara, tekstury były rozmyte i miasto było strasznie szare (mówię o wersji konsolowej). Rozumiem, wielka metropolia i w ogóle, ale czasami ta monotonność kolorów nudziła, tak samo jak w Gears of war. Woda jest świetnie wykonana, a twarze bohaterów są takie ludzkie. Blizny, zmarszczki, zadrapania... wszystko to wygląda tak rzeczywiście, przecież facet w wieku 30 - 40 lat nie będzie miał gładkiej cery jak pupa niemowlaka.

    Misja przestawiona w demie jest najprawdopodobniej inna, w mniejszym lub większym stopniu, od tej którą zobaczymy w pełnej wersji. Na filmików promujących i pierwszych gameplayach, ta misja dzieje się podczas zimy. Szkoda, ze jest ucięta w połowie, ale wyczucie zakończenia dema naprawdę świetne. Coś jak odcinki Skazanego na śmierć. Muzycznie jest świetnie. Już sam motyw w menu powala, a stacje muzyczne puszczają same hity z epoki. Inaczej jest jednak przy dźwiękach środowiska. Jakoś nie za bardzo mnie urzekły...

    No ale dosyć pitolenia! Nie będę recenzować demka, bo po pierwsze, to wersja próbna, nie finalny produkt, a po drugie nie umiem i nie lubię pisać recenzji... Ten wpis miał mieć trochę inną treść. Otóż chciałbym porozmawiać nt. wszystkich "Wad" dema. Dużo ludzi wypomina drobne usterki mafii, co chciałbym skomentować.



    1.Najczęściej chyba gracze narzekają na model jazdy... No niestety, muszę Im przyznać rację. Model jazdy okazuje się być zbyt arcadowym. Niby można brać pod uwagę fakt, że pierwsza mafia miała do zaoferowania starsze, cięższe i słabsze maszyny, co wpływało na ich zachowanie się na drodze ale tutaj jest to troszkę przesadzone. Samochody prowadzą się w stylu GTA czy ojca chrzestnego. W ogóle nie mogę poczuć, że prowadzę samochód. Raczej kartonowe pudełko. Zmiana modelu jazdy na tryb symulacyjny dużo nie pomaga. Większość samochodów zaczyna ślizgać się jak na lodzie. Sądzę, że w finalnej części zostanie to naprawione, tym bardziej, że będziemy mieć odo dyspozycji różne warunki pogodowe. Może samochody w demie tak kiepsko się prowadzą, z powodu tego, że w oryginalne ta misja odbywała się w zimę? Być może, czas pokaże.

    2.Vio nie umie skakać!? Wspina się i wskakuje na ogrodzenia, samochody, schody itp. Tylko dlaczego nie możemy wykonać... jakby to nazwać... spontanicznego skoku? Tego nie wiem, może autorzy uznali to za nieprzydatną opcje... tylko czy rzeczywiście tak jest? A co jeśli będę chciał przeskoczyć przez przerwę w drodze/ścieżce/budynku itp. Wiecie jacy są poszukiwacze ciekawostek. Bez skakania będzie to trudniejsze.

    3.Strzelanie w samochodzie. No to mi się nie spodobało... dlaczego nie możemy strzelać prowadząc samochód? "Stawiamy głownie na pościgi, dlatego usunęliśmy strzelanie bla bla bla..." Może i misje nie będą tego wymagać, ale taka opcja powinna na stałe być w grze. Nic by ona nie zmieniła, a uciekanie policji byłoby łatwiejsze.

    4.Jeśli przy policji jesteśmy.Policjanci nie mogą aresztować Vita. Kiedy coś przeskrobiemy i pojawi się ikonka kajdanek, funkcjonariusz będzie chciał nas aresztować. Wówczas podejdzie do nas, a vito zacznie klęczeć z rękami na głowie. Mamy wtedy do wyboru łapówkę albo ucieczkę. Nawet jak czas się skończy to automatycznie włącza się opcja ucieczki. Dlaczego tak jest? Moim zdaniem dlatego, że w obszarze, który mamy udostępniony nie ma posterunku policji? Mam nadzieję...



    5. Vito nie umie pływać. W sumie to żaden problem, Tommy też nie umiał i dało się grać. W mafii II mamy jeszcze tą możliwość, że zostaniemy "zrespieni" na brzegu kiedy wpadniemy do wody autem. Mi takie rozwiązanie nie przeszkadza, ale w dobie dzisiejszych gier to trochę za mało (Gta - bohater umie pływać, ACII - Ezio w stosunku do Altaira, również). Być może to dlatego, że w demie mamy ograniczenia mapy? Jeśli weszlibyśmy do wody, moglibyśmy dopłynąć do drugiej wyspy... Tyle, że co za problem postawić ścianę graficzną?

    6. Brak zmiennej pogody i efektu dnia i nocy. Jeśli sobie dobrze przypomnimy, w pierwszej mafii też nie było czegoś takiego. Każdy rozdział miał przypisaną pogodę i porę dnia. Budowało to klimat. Wyobraźcie sobie teraz "wycieczkę na wieś" za dnia, w słoneczny dzień. Czar pryska?

    7.Model uszkodzeń. Może nie jest liczony w czasie rzeczywistym, ale wygląda schludnie. Wątpię by to zmieniło się do pełnej wersji.

    8. Łee, Vito wsiada do każdego samochodu. A gdzie włamywanie? - No w sumie nie wiem dlaczego Tommy musiał uczyć się otwierać zamki jak mógł wybić szybę czy przeskoczyć przez drzwi w kabrioletach. Czy to traci na realiźmie? Wątpię, uważam, że gra zyska przez to na grywalności. Każdy samochód będzie stał otworem, a nie tylko te, które otwierać się nauczymy. Co do włamywania, słyszałem, że w finalnej wersji ma być wytrych.

    9. Mały wachlarz broni. Ludzie, to jest wersja demo. Nie mamy dostępnych wszystkich broni, a autorzy nie udostępnili jeszcze pełnej listy rozpylaczy i kropideł. Wiadomo tylko, że nie będzie pisane postrzelać nam z lupary...



    10.Fizyka - silnik Rage i euphoria to to nie jest, ale kubły, słupy i inne tego typu rzeczy zachowują się w sposób nienaganny. Trochę inaczej to wygląda, kiedy zostaniemy potrąceni przez wóz, czy kiedy my kogoś potrącimy. Wygląda to jak w San andreas, bez polotu i ragdolla. Mam nadzieję, że to poprawią.

    11. Mało samochodów i powtarzający się przechodnie - Demko waży 1GB. nie sądzę, by pełna wersja również była mała. Między innymi ze względu, że w demie nie mamy pełnego wachlarza samochodów. Pomogło to odchudzić grę, tak samo jak fakt, że nie wrzucili wszystkich modeli postaci. Co do pojazdów, ludzie narzekają na brak różnorodności, że w gta jest ich więcej... No trudno, zebyśmy w latach 50 latali śmigłowcami czy wielkimi samolotami. Nie wiadomo, być może w finalnej wersji zostaną oddane do dyspozycji jakieś łodzie czy specyficzne pojazdy (Traktory?). Szkoda, że najprawdopodobniej nie będzie jednośladów.. ale jak sobie przypomnę filmy z tej epoki, to nigdy ich tam nie było. Trzeba brać pod uwagę, że gra nie dzieje się we współczesności, jak GTA.




    Jej, dużo tego... a było jeszcze więcej ale jak to często bywa, połowy zapomniałem. Ogółem, mam nadzieję, że Czesi w finalnej wersji poprawią kilka tych drobnych niedoróbek i gra będzie naprawdę fajna. Do premiery coraz bliżej, nie mogę się doczekać końcowego efektu. Według mojego zdania, ta gra ma duży potencjał i możliwości by zostać grą roku. Nie powinno porównywać się jej do GTA IV, chociaż sam to robiłem... po prostu wydaje mi się, że te gry dużo się od siebie różnią. Pierwsza mafia nie była takim sandboxem pełną michą. W dodatku nie możemy na starcie skreślać mafii (dużo tak uczyniło). W końcu to demo i nie wiadomo z jakiego okresu produkcji gry ono pochodzi. Cóż nie pozostaje nic tylko czekać i przekonać się czy ta gra okaże się lepsza od poprzedniczki. Swoją drogą to to demko nie zaspokoiło mojego głodu, a wręcz przeciwnie... jeszcze go zwiększyło.

    A jakie jest Wasze podejście do w/w argumentów? Co Was denerwowało, a co Was zaskoczyło? Zapraszam do pisania komentarzy.


    /edit

    Chodząc po www.tvgry.pl znalazłem gamplay mafii 2 z e3. Data publikacji tego filmiku to 18 czerwca. Co ciekawe, Krzysiek gra w tą samą wersję dema co my mieliśmy okazję. Oznacza to, że to demo ma ponad 2 miesiące i mogło się w grze już wiele zmienić.
  12. PIMP
    Dzisiaj jest 8 sierpnia, za dwa dni otrzymamy dostęp do dema Mafii 2. Gry na którą wyczekuje od ukończenia jedynki (jakieś 7-8 lat). Moje podniecenie grą nigdy nie było tak wielkie. Nawet kiedy miało wyjść San Andreas, a potem IV nie byłem AŻ TAK nakręcony. Dobra, premiera w tym roku, pod koniec wakacji. Myślę, umilę sobie początek roku grając w moją wymarzoną i tak upragnioną grę. W sumie nic nie stoi na przeszkodzie, oprócz...

    No właśnie. Od jakiegoś czasu jestem konsolowcem, gdyż komputer zbyt szybko przestaje dokazywać (Nie chce kłótni na ten temat) więc i najnowszą odsłonę mafii postanowiłem kupić na Xboxa. Wchodzę na allegro, wpisuje Mafia II i wyświetla mi się dosyć sporo ofert. Kilkanaście na PC, PS3 i Xboxa. I tutaj spotykam się z zażenowaniem. Czy ktoś widział ile będzie kosztować Mafia II? Otóż już śpieszę powiedzieć :
    200zł!
    Wiem, gry na konsole nigdy nie były tanie... ale ostatnimi czasy nowe odsłony to był wydatek rzędu 150zł. Nie podoba mi się również stosunek wydawców gier. Dlaczego PC'towcy mogą kupić tę samą grę, o POŁOWĘ TANIEJ! To jawna dyskryminacja .
    Będzie trzeba dalej ciułać pieniążki i niestety nie zdążę pograć w pierwszym terminie... troszkę mnie to zniesmaczyło, 200zł to naprawdę dużo jak za grę. Powiecie - trwają wakacje - zarób. No niestety nie jest to prosta sprawa, ale zrobię wszystko co w mojej mocy...Chyba, że zdąży się cud i mój Penitum IV i słaby 8400 pociągnie tę wersję na pc.. No co! Pomarzyć można
    A Wy jakie macie zdanie o cenach gier i ich rozbieżności pomiędzy platformami? Podzielcie się, pisząc komentarz. Pozdrawiam!
  13. PIMP
    Mamy połowę roku moi drodzy. To oznacza, że już znacznie mniej czasu pozostało do ?masowych premier?. Nie wiem jak nazwać ten termin fachowo. Mniemam, że wiecie o co mi chodzi. No więc postanowiłem przestawić Wam listę. Zawiera ona kilka tytułów, które mają ukazać się w 2010 roku, na które czekam z utęsknieniem...
    5. Na początek nowe Call of Duty ? Black ops. Jestem fanem serii, grałem w każdą część (No dobra, oprócz Big Red One na PS2 i Finest Hour). Już nie raz twórcy udowodnili, że potrafią zrobić porządną grę. Może, nie zawsze fabuła jest dobra (Na początku jej nie było, a MW2 jest trochę sci-fi) ale z każdej części zapamiętałem chociaż jedną scenę, zarówno tą wzruszającą (Zakończenie MW) jak i tą... hmm, jakby to nazwać... Podniosłą? (plotka głosi, że w grze zostanie umieszczona scena zamachu na JFK. Być może, to nam przyjdzie wykonać zlecenie?)
    4. Dead Rising 2. Warto podkreślić, że DR nie jest już wyłącznością na Xboxa. Tym razem trafi również na PC i PS3. Mam nadzieję, że będzie równie udana, jak poprzednia część. Musze przyznać, że gra naprawdę mnie wciągnęła. Otwarty świat, całe centrum handlowe do naszej dyspozycji. Niestety, gra okazała się być grą trudną. Szczególnie na początku. Aby w pełni się nią cieszyć należy zdobyć gdzieś 15 level, kiedy jesteśmy znacznie wytrzymalsi. W nowej odsłonie będziemy mieli do dyspozycji całe miasto. Premiera już we wrześniu!
    3. Fable III. Bezprecedensowo jedna z pozycji na którą czekam. Owszem, uważam, że Fable II było zbyt łatwe i przeznaczone dla większej rzeszy graczy niż pierwsza część, ale nadal trzymała ten bajkowy klimat i fason. Oby trzecia część była duchowym spadkobiercą poprzedniczek? Premiera w Październiku.
    2. Fallout: New Vegas. Jestem oczarowany urokiem Fallouta trzeciego, o czym wspominałem w poprzednim wpisie. Nie powinno to nikogo dziwić, że z utęsknieniem czekam na nową odsłonę. Tym razem przyjdzie nam grać kurierem, w post-nuklearnej Nevadzie. Tylko, czy ?mniej zniszczone miasto? to dobry pomysł? Przekonamy się już w Październiku.
    1.Panie i Panowie! Czapki z głów. Oto gra, na którą czekam już prawie 8 lat. Wielu uważa, ze gdyby pierwsza część wyszła kilka miesięcy wcześniej, przed trzecią odsłoną Grand Theft Auto, dzieje gier komputerowych potoczyłyby się zupełnie inaczej. Czy już wiecie co to za gra?
    (Ufam, że) Zgadliście! <fanfary> MAFIA II. Miejmy nadzieję, że kilkukrotnie przesuwana premiera, która doprowadzała fanów do obłędu pozwoliła przygotować grę pod każdym względem. Miejmy nadzieję, że fabuła będzie epicka i pełna zwrotów akcji, tak jak poprzedniczki. No i żeby jej za bardzo nie ?skażualowali?? Premiera już pod koniec wakacji! (Dobrze by było, by były jakieś nawiązania do pierwszej mafii. Jakby nie patrzeć lata rozgrywki będą się zazębiały, kto wie, SPOILER może będziemy świadkami śmierci Angelo na końcu gry?)
    Nie pozostaje nic innego jak czekać. Tylko jak długo można? Miejmy nadzieję, że daty premier już się nie zmienią? szczególnie ostatniego tytułu
  14. PIMP
    Tak, ostatnio w moje łapy wpadła gra na którą długo oczekiwałem. O jaką grę chodzi? A tytuł przeczytałeś?
    Nie będę się rozpisywał bo tego nie lubię. Nie jest to recenzja, nie umiem ich pisać i jestem zbyt leniwy, bo czytać swój wywód na nowo w poszukiwaniu byków. Jeśli nie masz ochoty czytać o moich wrażeniach wywołanych tą grą, nic Cię tu nie trzyma.
    Od czego tu zacząć? W moje łapska trafiła edycja kolekcjonerska Fallouta 3 na Xboxa. Już dawno miałem zamiar zakupić tę grę. Pierwsze co zrobiłem, po przypływie gotówki, to wklepałem w allegro tytuł i zacząłem szukać jak najlepszej oferty. Pierwsza aukcja która się wyświetliła dotyczyła właśnie kolekcjonerki F3. Wychodziło tanio, nowa, w folii, polska wersja za 50zł+przesyłka. No ok, myślę, może da się kupić jeszcze taniej (Dla mnie w sumie nie ważne czy gra jest używana. Wiadomo, że za taką wersję zapłacimy mniej. To nic dziwnego, można to porównać do książek z antykwariatu czy czegoś...). Problem w tym, że pozostałe aukcje na allegro wahały się koło 50 zł, rzadko zawierających polską wersję (ta, mogłem grać po angielsku... ale orłem nie jestem, poza tym zawsze więcej człowiek zrozumie z rodzimego języka). Może po prostu trafiłem na jakiś zastój falloutów. Wybór był prosty i opłacalny. Kolekcjonerka. Moja pierwsza w życiu....
    I przyznam, że się opłacało, bardzo miła obsługa i dostawa w niecałe 2 dni. Żyć nie umierać. Ale nie o tym mowa. Co wchodzi w skład? Ano wyobraźcie sobie, że gra. I to nie byle jaka. Toż to sam fallout3. No a tak poza tym, to oryginalne pudełko. Blaszany pojemnik na śniadanie. Dodam, że taki sam można spotkać w grze. Dodatkowo, figurka Vault-Boya (również, można zebrać w grze. Są rozmieszczone po całym pustkowiu) z kiwającą główką. Poezja. Świetny, ilutrowany przewodnik (czy co to jest...) zawierający wcześniej nie publikowane arty. No i tradycyjnie, płytka z produkcji.

    Istnieje jeszcze edycja z koszulką i butelką nuka-coli. Niestety w Polsce nieosiągalna.

    Ale dosyć gadania. Czas wziąć się za samą grę...
    Do fallouta nigdy nie miałem przekonania. Nie wiem czemu, może trzeba było dorosnąć. Może zmiana silnika, na pełne 3D zmieniła podejście do gry. Pamiętam, że za dzieciaka, do gustu przypadł mi Fallout Tactics. To była gra, niestety trochę odbiegająca od specyfiki fallouta (Fuzja strategii z RPG) ale wspominam ją dosyć dobrze. Co do 1 i 2 fallouta... nie to, że grafika mnie odstrasza(ła) tylko system walki. Coś czego nienawidzę. Potyczki były turowe... dla mnie to zawsze była strata czasu....
    No ale patrz, miałem gadać o grze. No dobra. Włącza się, klimatyczne przekładanie się slajdów z logiem wszystkich producentów itp, itd... Nowa gra. Uległem... Stare radio, które ostatkiem sił zaczyna grać w zniszczonym autobusie, to epicki moment. Do tego świetna nutka "I dont want to set the world on fire". Poezja powiadam, POEZJA. W tle pomnik Waszyngtona i zniszczone elewacje Waszyngtońskich budynków.
    Grę zaczynamy w dosyć oryginalny sposób, jako dziecko. Obserwujemy kilka ważnych wydarzeń z życia, które służą nam jako swoisty trening. Którejś nocy budzi nas przyjaciółka, mówiąc, że nasz ojciec zwiał z krypty. No i tu zaczyna się rozgrywka... musimy za wszelką cenę wydostać się z piekła krypty 101, na powierzchnię w poszukiwaniu ojca. Po drodze do celu, spotka nas wiele wyborów moralnych, które wpłyną na naszą karmę. Jeśli będziemy źli, ludzie będą się nas bać, kiedy będziemy dobrzy, będą nas uwielbiać. Ale to chyba oczywiste...
    Nie będę rozpisywał się na temat fabuły, należy samemu zagrać. Może główny wątek nie jest taki super, cud, miód jakbyśmy chcieli, ale trzyma fason. Dodatkowo mamy całą masę pobocznych questów. Jeśli chcemy poznać dużo ciekawych NPC, lokacji, koniecznie musimy je wykonać. Najbardziej zapadły mi w pamięci questy takie jak, zebranie 30 butelek Coli quantum i pomoc w pisaniu książki. Dlaczego? Bo to były dwa najżmudniejsze questy w grze...
    Ogrom świata mnie przytłacza. Krajobraz post nuklearnego Waszyngtonu jest świetny. W grze jest naprawdę dużo rzeczy do zwiedzania, co serdecznie polecam. Pośród pustkowi możemy trafić na różne rzeczy. Oazę(quest), która jest jedynym miejscem, w którym można spotkać "fotosyntezę i te fajne rzeczy" jak rzekł mówić Three Dog. Jeśli dobrze poszukamy, spotkamy również rozbity statek kosmitów z mega blasterem (Kojarzycie kreskówki WB? A tego śmiesznego Marsjanina? Ta, tego co miał jeszcze śmieszniejszy pistolecik. To właśnie coś bardzo podobnego). Największe wrażenie zrobiła na mnie krypta 106. Niby nic, a jednak. Dlaczego? Klimatem przypominała mi feara. Może nie taka widowiskowa, ale było kilka zjaw i dusza na ramieniu. Polecam również przechadzkę po stolicy usa. Nie tylko ze względu na zabytki (pomnik Lincolna, Waszyngtona itp...) ale również na Biały dom. A raczej krater, który po nim pozostał. W sumie nic w tym dziwnego, że bomba wylądowała właśnie w jego centrum...
    W grze są wspomniane przeze mnie znajdźki w postaci figurek Vaul-Boya. Każda z figurek jest w innym miejscu, często wymaga od nas sporego poszukiwania. Wszystkie 20 figurek posiada przeróżne właściwości ( Możemy również znaleźć figurkę Lincolna). Mamy w brud stworzeń, które są nieprzyjazne. Od wielkich, napromieniowanych karaluchów, przez skorpiony, szczury, błotniaki, dzikie psy, roboty, aż po supermutanty i zabójczo szybkie stworzenia przypominające wilkołaki (szpon śmierci). Oczywiście, mamy jeszcze większy wachlarz broni, którym możemy im dokopać. Pałki, Pistolety, karabiny, strzelby, bazuki i inne fikuśne bronie są w stanie obronić nas przed zdziczałym światem. Jedyną rzeczą, jaką brakowało mi podczas gry, to pojazdy. Obojętne co, byle tylko można szybciej podróżować.
    Muzyka jest świetna. Radiostacja GNR (Galaxy news radio) prowadzona przez w/w Three doga puszcza kawałki z lat 30-40 XX wieku. Również nasze poczynania, na bierząco są komentowane, w zależności czy jesteśmy dobrzy czy źli. (Ciekawostką jest to, że po zabiciu Three Doga, nie będzie on już prowadził radia, a bliżej mi nie określona kobieta. Nie wiem kto i co mówi, to była tylko próba. Dobry detalik) Dodatkowo mamy do dyspozycji propagandowe radio enklawy i (po wykonaniu questa pieśń Agathy) radia Agathy, w którym ta gra na skrzypcach. Żyć nie umierać. Graficznie nie jest źle. Weźmy pod uwagę, że to gra z 2008 roku. Może tekstury pustkowi nie są zawsze wspaniałe, ale za to Waszyngton wszystko nadrabia. Minusem jest również powtarzalność kanałów, ścieków itp, itd...
    Wszystkie questy, to podobno 60-80h. Zrobiłem wszystkie zadania i zebrałem wszystkie figurki + osiągnięcie 20 levela (dla osiągnięcia), nie wiem ile mi to zajęło. Szczęśliwi czasu nie liczą, a po przejściu tej gry, czuje się usatysfakcjonowany jak nigdy... Może czas sięgnąć do pierwszego i drugiego fallouta? Jedno jest pewne, październik będzie gorący (New Vegas). Polecam!
    Plusy:
    -KLIMAT!
    -Muzyka
    -Rozbudowanie świata. (wiadomo, jakby nie patrzeć siostra obliviona)
    -Masa smaczków (ołtarzyk Lincolna na cmentarzu, czy zniszczony Biały Dom...)
    -Vault BOY!
    -Osiągnięcia, nawet na PC
    Minusy:
    -powtarzalność ścieków i metra
    -kilka miejsc, w których można się zablokować
    -masa płatnych dodatków (mianowicie 6)
    -brak możliwości gry po skończeniu głównego wątku w podstawce (broken steel pozwala na to). Wszystkie questy chcąc, nie chcąc musimy zrobić wcześniej.
    -kilka byków w polonizacji. Niektóre zdania po angielsku albo zwracanie się do nas per Pan grając kobietą. Na szczęście w niektórych momentach.
    Ocena? 9/10. Idzie, do moich ulubionych gier, do których z chęcią będę wracał. (W końcu "siostra Obliviona, co już mówiłem...^^)

    A miałem nie recenzować... Nie, to był wywód. Nie recenzja. A zresztą...
  15. PIMP
    Po kilkugodzinnych sesjach na usłudze xbox live, muszę się trochę pożalić. Sam pomysł jest fajny, - gry, demka, filmy, muzyka - wszystko za pośrednictwem internetu. Do tego dochodzi "wspaniały świat" i rzecz jasna możliwość gry ze znajomymi. Jeśli w tym właśnie momencie, chcesz prawić mi wykład nt. PSN, proszę, wyjdź. Nie chcę tutaj fanbojstwa, ani niczego w tym stylu (nie grałem na PSN, od razu podkreślam i nie sądzę, że któraś z platform jest lepsza).
    Może źle zacząłem. Nie będę wyjaśniał czym jest xbox live, bo to każdy gracz (xboxa) pewnie wie. Pragnę ponarzekać na kilka aspektów, które mnie bardzo frustrują.
    Jeśli chodzi o komunikację, rozumiem, że jakość pisania na padzie będzie gorsza i bardziej czasochłonna w stosunku do tego za pośrednictwem klawiatury. Wiem, że jest keypad (tak to się nazywa?) do xboxa i kilka innych możliwości (podobno klawiatury na usb pozwalają pisać) ale to nie o to chodzi. Sądzę, że przyjemność z korzystania z live byłaby większa, gdybyśmy do dyspozycji mieli kilka podstawowych szablonów wiadomości. Wiecie o czym mówię? Coś w stylu szablonów sms. Mogłyby być to proste wiadomości typu "Dobra gra" albo "Witaj". Zaoszczędziłoby to sporo czasu. Oczywiście, jeśli ktoś chciałby, mógłby napisać swoją wiadomość. Moglibyśmy mieć również oddany czat, na którym moglibyśmy wysyłać wiadomości innym graczom, a nie, każdemu z osobna. Przynajmniej w lobby.
    Kolejnym aspektem jest czas wysyłania wiadomości. Jest to beznadziejna sprawa, jeśli chcemy napisać do kolegi, musimy odnaleźć jego gamertag, włączyć go, wejść w zakładkę napisz, poczekać zanim wczyta, napisać, zakończyć, zatwierdzić, wysłać... brzmi frustrująco? Właśnie. Gdyby do naszej dyspozycji oddany był prosty przycisk, który od razu przerzucałby nas do edytora wiadomości byłoby znacznie lepiej. W dodatku mogliby dodać różne emotki, które moglibyśmy wstawić w odpowiednich miejscach, a nie męczyć się z szukaniem średnika i nawiasu...
    Ta, wiem, czepiam się... ale zastanówcie się, przez xbox live nie da się poznać kogoś wartościowego. Każdy z graczy, jest niczym innym jak zwykłym nickiem, który najprawdopodobniej zobaczymy raz w życiu. Może przy odrobinie szczęścia trafimy na niego drugi raz, w następnej rundzie. Nie wiem, czy ktokolwiek chciałby pisać wiadomości i zapoznawać się z kimś. Rozumiem, że są headsety (o wątpliwej jakości) i inne duperele, ale nie każdy jest na tyle odważny by pokazywać swój wizerunek w kamerce (podczas gry byłby problem). Poza tym, by chcieć się z kimś zapoznać, musimy najpierw poznać charakter tej osoby. Bynajmniej ja muszę, nie będę pchał się do kogoś, kto jest chamem i kretynem (wysoko oceniam? Nie, ja tylko szukam ludzi zaufanych). Dobra kończąc już motyw komunikacji w XBL...
    Gry rankingowe z przyjaciółmi. I tutaj zaczyna się Pulp Fiction. Może nie w każdej grze tak jest, ja podaje przykłady z autopsji. No więc, za każdym razem jak chcę pograć ze znajomym w, dajmy na to, GTA IV, na serverze rankingowym muszę się nieźle namęczyć by trafić z Nim do pokoju. Tragedią jest 10 minutowe szukanie pokoju, w którym znajdę się wraz z nim. Dlaczego nie mogę Go zaprosić (bądź On mnie) jak w innych trybach (nie rankingowych)? Czy ta jedna opcja zmieniła by jakość rozgrywki?
    Jeśli już przy samej rozgrywce jesteśmy. Dziwni ludzie graja w internecie. Często są to dzieci (o czym już kiedyś wspominałem - COD4), które starają się jak najbardziej uprzykrzyć życie. Dlaczego nie możemy pozbyć się z pokoju takiego delikwenta, kiedy zaczyna szaleć? Jest możliwość tylko podczas pobytu w lobby, potem już nie. Często (przykład GTAIV) ludzie jeżdzą pod prąd, spychając innych z toru, mając przy tym wątpliwą zabawę. Dlaczego nikt nie wpadł na to, by oddać graczom do dyspozycji proste komendy w stylu "rozpocznij głosowanie za wyrzuceniem xxx" albo coś takiego. Jedyne co możemy, to wystawić po grze graczowi ocenę w xbox live, którą się nie przejmie....
    Tak, wiem, narzekam i większość tych teorii jest na wyrost. Pewnie wzięło się to z tego, że od kilku dni próbuję zrobić pewien achievement i za każdym razem mi ktoś przeszkadza (ktoś jedzie pod prąd albo spycha). Nie mogę (nie chcę) nawet Mu nic powiedzieć, bo jest to zbyt czasochłonne. Cóż, idę próbować dalej, może mi się uda...
    ||| Jeśli chodzi o GTA IV. Dlaczego Panowie z R* nie wpadli na pomysł by w wyścigach wyłączyć kolizje? |||
  16. PIMP
    Muzyka to piękna sprawa. Zawsze, kiedy znasz już najbardziej wybujałe kompozycje, pojawi się coś co Cię zaskoczy. Dziś chciałbym podać krótka listę, najlepszych (według mojego uznania) motywów muzycznych z gier. A oto ona:
    1. Mafia
    http://www.youtube.com/watch?v=yw_hu93-Efg
    2. Mafia II

    3. Max Payne 2 - the fall of max payne
    http://www.youtube.com/watch?v=wGvwmZmFi0w
    4. The Elder Scrolls IV - Oblivion
    http://www.youtube.com/watch?v=V3EOibiVzq4
    5. Gothic 3

    6 .Gothic 3-Vista Point

    7. Grand Theft Auto IV

    8. Wiedźmin - menu
    http://www.youtube.com/watch?v=Q4yg73uusHo
    9. Fable - Oakvale

    10. Halo 3 odst - Rain

    11. Assassin's Creed - chase Theme

    12. Assassin's Creed 2 - Venice Rooftops

    13. Assasins' Creed 2 - Heart
    http://www.youtube.com/watch?v=010TZSd9s7A
    14. Brothers in Arms

    15.Arcanum
    http://www.youtube.com/watch?v=ftvpi-6Z6qw
    Dlaczego akurat te tytuły? Może dlatego, że zawsze jak ich słucham wywołują dreszcze i emocje. Oczywiście nie są to wszystkie wspaniałe motywy, kiedyś, jak znajdę czas dodam kolejną dziesiątkę.
    Mam nadzieję, że się podobało. Pozdrawiam ;]
    Dokonałem aktualizacji, ponieważ kilka utworów uciekło mi z pamięci. Numerki są przypadkowe
  17. PIMP
    Witam wszystkich w "Dzień ignorowania pracy" (wilq kalendarz). Mając za dużo wolnego czasu postanowiłem zrobić skin do forzy... Wybrałem moje bmw m5. Stuningowałem na maxa, (klasa S 666 ]:->) i zacząłem brać się do roboty.
    Włączam edytor i zaczynam klejenie warstw. Od tygodnia mam xboxa elite z jasperem. Problem w tym, że wczoraj napędził mi niezłego stracha. Po 15 minutach tworzenia grafiki, konsola się zawiesiła. Cóż, zdarza się, przecież to tylko sprzęt. W dodatku od MS (Znacie windowsa? Każdy go zna). Mówię, trudno... reset i zaczynam od nowa. Włącza się, klikam "zagraj w forzę 3" i zonk. Konsola zawiesiła się po raz drugi. Pamiętając co się kiedyś stało z moim Arcadem (i to nie raz) po kilkukrotnym zawieszaniu się zacząłem się obawiać. Wyłączyłem konsolę i postanowiłem jej nie włączać do końca dnia.
    Podobno 1-2% jasperów jest awaryjnych. Czemu by mnie nie zdziwiło gdybym akurat trafił w tą statystykę. Takie moje szczęście. Dobra, przyszedł kolejny szczęśliwy dzień. Włączam konsolę ze strachem ujrzenia RRoda. Dobra, chodzi. Włączam forze, wybieram losowy samochód , tor i testuję. Zawiesi się czy nie? Szczęśliwie złożyło się, że po godzinie gry żadnej ścinki nie było. I dobrze.
    Wracając do forzy. Zrobiłem skin "przypominający" okładkę trzeciego albumu Metalliki - Master Of Puppets. Dlaczego przypominający? Zobaczcie sami (link poniżej). Jest to mój pierwszy skin, może kiedyś popracuje nad kolejnym i go bardziej wykończę. Jeśli chcesz mieć ten skin do swojej bety, nic trudniejszego. Wystarczy, że kupisz go w storefront za 5k. Ale jeśli nie chcesz płacić AŻ tyle kasy, to dodaj mnie do znajomych. Napisz wiadomość i postaram się jak najszybciej wysłać skin. Czas jest ograniczony, bo dzisiaj kończy mi się live na 2 dni. (nadal nie wiem jak aktywować darmowy na miesiąc, na starym gamertagu) Mój Gamertag to tadeoo793
    . Pozdrawiam
    Link do skinu. Nie śmiać się!

    Filmik krótki z racji tego, że mój telefon ma bardzo mało wolnej pamięci, w dodatku nagrywałem na końcówce baterii.
  18. PIMP
    Nie jestem fanem gier wyścigowych. Szczerze powiedziawszy, odkąd w 2005 przeszedłem piątą odsłonę Colina, gry o tematyce wyścigowej mnie nudziły. Owszem, były okresy kiedy przez kilka dni włączałem na 10 minut nfsa albo grida. Nie miałem jednak ochoty grać w mistrzostwach/karierze. Wszystko zmieniło się wczoraj.
    A to za sprawą nowej odsłony Forzy. Zapewne większość użytkowników Xboxów, miało przyjemność obcować choć z jedną odsłoną serii. Jest to produkt dość powszechny, często dodawany do zestawów premiumek albo elitów. Ale nie o tym mowa. Czym mnie urzekła nowa forza? Nie widzę wielkich zmian od 2 odsłony (która podobała mi się średnio), przeciwnie, gra stała się jakby łatwiejsza. Jest to pewnie jeden z głównych czynników mojej sympatii do FM3. Nie lubię się stresować, kiedy ktoś przed linią mety mnie wyścignie o jedną dziesiątą sekundy. Często są to wyścigi trwające 10 minut.
    Najlepsze jest to, że co chwile dostajemy achievementy. Wiem, wiem, może to chore. Ale lubię wyciągać z gier achivy, nic mnie tak nie uspokaja jak 100g przy jednym posiedzeniu ^^. W dodatku łatwiej się prowadzi samochód. Być może dlatego, że jest opcja automatycznego hamowania przed zakrętem. Możemy w ten sposób skończyć wyścig, pchając gaz do dechy. Grę dodatkowo ułatwia system cofania czasu (który jest zapożyczony z grid'a). Kiedy nam coś nie wyjdzie? Proste, wystarczy kliknąć magiczne "back" i mamy drugą szansę.
    Podoba mi się również możliwość widoku z kokpitu. Może nie ułatwia to gry, ale jak na rasową wyścigówkę przystało, jest to rzecz obowiązkowa. Wnętrze każdego samochodu jest ciekawie zrobione i przypomina prawdziwe modele. Skoro już przy samochodach jesteśmy. Ponoć w 3 forzy jest ich około 400. Możemy je dowolnie modyfikować (Jestem lamerem i nie wiem jak. Na razie).
    Sądzę, że skok w trochę bardziej "casual'owaty" świat wyszło grze na dobre. Już nie muszę się nudzić i męczyć przez 10 minut wyścigu. Teraz siadam do gry i rozkoszuje się rykiem mojego astona albo zondy. Oczywiście i dla fanów hardkorowych symulacji znajdzie się coś ciekawego. Możemy włączać lub wyłączać przeróżne asysty, które pozwolą graczowi ustawić rozgrywkę według własnych upodobań. Moim zdaniem jest to obowiązkowa pozycja dla posiadaczy xboxów, nie koniecznie dla fanów wyścigów .
  19. PIMP
    Nie wiem, czy ktokolwiek poruszył ten wątek. Nie miejcie mi tego za złe, nie będę przesiadywał tutaj 24/7 i obserwował każdego wpisu.
    Nie będę wypisywał cytatów z wikipedii bo nie takie jest moje założenie. 16 maja umarł Ronnie James Dio*. Muzyk od kilku miesięcy walczył z rakiem żołądka. Był ikoną metalowego świata i chcę oddać mu hołd, tym symbolicznym wpisem. Mam nadzieję, że większość z Was wie, kim był Dio. Występował m.in w Black Sabbath (grupa, która uważana jest za prekursora muzyki metalowej) jako wokalista (po Ozzym Osbournie), a także w grupie Dio i dosyć młodym projekcie - Heaven and hell**. Jego kawałki możemy usłyszeć w kilku odsłonach GTA (Na pewno w VCS i IV). Dio wystąpił również w Tenacious D - pick of destiny. Metalowy półświatek stracił jednego z najwybitniejszych artystów, który wprowadził wiele innowacji do tej jakże, pięknej muzyki. Jesteśmy Ci za to wdzięczni!
    Kilka kawałków:


    PS. Kiedyś oglądałem dokument o muzyce metalowej. To dio wprowadził "metalowy gest" (Tak, nie znam tego terminu) machających rogów. Ujawnił tam, że Jego babka pokazywała tak w stronę ludzi, którzy wydawali jej się nieczyści. Założeniem tego gestu miało odpędzenie złych mocy czy coś w tym stylu. Nie sugerujcie się zbytnio tą "definicją" bo moglem coś pokręcić. Linku do filmu nie podam, ponieważ został usunięty z YT.
    Prosiłbym również, by nie pisać komentarzy w stylu "ogłośmy żałobę narodową" albo "kolejny wpis o tym samym...". Kilka takich sytuacji miało miejsce na demotywatorach i po prostu jestem na to uczulony.
    * - właściwie Ronald James Padavona
    ** -więcej info zapewne znajdziecie na Wikipedii ^^
  20. PIMP
    Ja rozumiem, że od starych gier nie można wymagać zbyt wiele... ale od początku. Ostatnimi czasy, dorwałem nową odsłonę Splinter cella. Co tu dużo mówić, trochę się zawiodłem. Nie tylko z powodu optymalizacji (grałem w wielkich męczarniach 15 fps. Wiem, nikt mnie do tego nie zmuszał, ale jako fan Sama Fishera chciałem poznać kolejny epizod jego historii) ale i również nowego systemu gry. Nie będę bawił się w recenzenta, (w przedostatnim numerze CDA jest obszerna recka) lecz powiem tylko tyle, ta gra to już nie skradanka, a beznadziejna strzelanina, która nie wprowadza nic nowego. Nic tylko, zaznacz, zniszcz i ucieknij przez okno. No ale wracając do głównego wątku tego wpisu...
    Otóż postanowiłem przypomnieć sobie historię nowoczesnego ninja od początku. Przeszukałem stosik pudełek z Cda i znalazłem tą płytkę, której szukałem. Cover sprzed kilku lat (nie pamiętam nr, a nie chcę mi się szukać na nowo) zawierał dwa hity. Pierwszą odsłonę gothica i splinter cella. Na pudełku widniał jakiś elf z Tolkiena (mi się on z Geraltem kojarzy ^^) Wrzuciłem płytkę i zainstalowałem. Włączam grę. Tak jakoś się składa, że zawsze przy pierwszym włączeniu gry, wchodzę w opcje graficzne. No więc ustawiam wszystko na maxa, bo gra dosyć stara, więc powinna hulać. I tu pojawia się pierwszy problem... rozumiem, że w 200(2 czy 3?) nikt nie myślał o monitorach w formatach 16:9 i dlatego nie ma żadnych panoramicznych rozdzielczości. No cóż, jakoś musiałem przemęczyć się z faktem, że przy każdym włączeniu będę zmuszony przestawiać monitor na 4:3. Pierwszy raz przechodziłem Splinter cella kilka tygodni po premierze, kiedy to pożyczyłem grę od brata. Chodziła na sprzęcie 128mb, jakimś tam procesorku 1GHz i karcie GeForce MX 2 64mb. Wiadomo, wtedy jeszcze karty nie miały shaderów (GF 3 miał), ba nie wiedziałem nawet co to jest. No ale pamiętałem kilka obrazów, szczególnie kilka lokacji, w których Sam rzucał śliczny cień. Pamiętałem również, jak recenzenci zachwycali się dbałością o szczegóły cieni, tym, że nawet ćmy latające wokół lamp rzucały realne cienie.
    Przechodząc tę grę ponownie (dzisiaj) przypominały mi się te sceny. Zacząłem zastanawiać się, czy mi się to śniło, czy być może to co pamiętam, pochodziło z innej odsłony splinter?a. Niemniej nie zastanawiałem się nad tym, aż do misji (chyba chińska ambasada.) w której najemnicy mieli latarki, którymi bezczelnie mogli nas oświecić kiedy zwisaliśmy im nad głowami. Tylko tu pojawi się problem. Owszem, wrogowie byli wyposażeni w latarki, ba nawet w najgłębszych ciemnościach mnie dostrzegali bez rzucania w moja stronę strugą światła. Zacząłem się zastanawiać o co chodzi? Doszedłem do wniosku, że to pewnie coś nie tak ze sterownikami karty graficznej. Wszedłem w panel nvidii. Miałem wszystko ustawione na najniższe, ponieważ gram w wymagające gry, a to ponoć przyśpiesza płynność o kilka fps?ów (mam 7300GT 256mb, sami rozumiecie.) Ustawiłem wszystko na On i High i wbiłem ponownie do gry. Ku mojemu zdziwieniu nic się nie zmieniło. Doszedłem do wniosku, że sceny, które pamiętałem miały miejsce w rzeczywistości i, że prawdopodobnie mają coś wspólnego z tymi latarkami. W takim przypadku? GOOGLE POMOŻE!
    Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Szperam i szperam. Co się okazuje? A no, że karty z serii GeForce 6xxx, 7xxx, 8xxx itd. Nie wyświetlają cieni w splinterze. Chłonąc kolejne tematy, w końcu znalazłem ten jeden, który pomógł mi rozwiązać problem. Był to temat na jakimś forum, poświęconym serii z Samem Fisherem. Pewien użytkownik doszedł do tego, jak to naprawić. Wrzucił drobny pliczek .ini, który wystarczyło podmienić z tym w katalogu gry. Świetnie, cienie wróciły, gra od razu poprawiła się na jakości. Z bananem na buzi włączam level w rzeźni. Całe szczęście, że znalazłem ten pliczek. Sądzę, że bez niego nie przeszedłbym tego poziomu. (Ci co grali, wiedzą, że jest to dosyć nieprzyjemny moment, kiedy dwóch wartowników oświetla podwórko, w którym roi się od min przeciwpiechotnych.) Właśnie skończyłem grę i postanowiłem zagrać w drugą odsłonę serii... I co się okazuje? To samo! Tylko tym razem nie ma żadnego sposobu na naprawę cieni. Grając w pierwszą misję, często bywało tak, ze sądziłem, że jestem w ukryciu, a wskaźnik pokazywał 3 (niemniej, jesteśmy widoczni jak burdel w Amsterdamie. Lambert...)
    I co teraz? Dlaczego Ubisoft nie wydał jakiegokolwiek patcha dla posiadaczy ?nowszych? kart graficznych? Problem powtarza się również w multi CT. Jestem troszkę tym zniesmaczony, tym bardziej, że chciałem odświeżyć sobie serię ( Pandory nigdy nie ukończyłem. Może dlatego, że grałem w nią dopiero po przejściu CT, najlepszej części i wydawała mi się troszkę sztywna.). Jestem fanem serii więc nie stanowi to dla mnie żadnego problemu, grę przejdę ze względu na wzgląd. Tylko dlaczego mam się męczyć, skoro na karcie graficznej z innej epoki (no może przesadzam. 7300 jest stara... no chociaż ma te SM 3.0) powinienem w pełni cieszyć się możliwościami starego już silnika. Ubisoft już raczej nie poprawi tego problemu, zostaje czekać jak jakiś fan sam weźmie sprawy w swoje ręce. Tylko, znając życie, wtedy na nowo zapomnę o Samie i rzucę go w głąb półki...
    BONUS!! AAA!!!!
    Swoją drogą, Thief:Deadly Shadows miał ten sam silnik i cienie śmigają jak powinny na mojej karcie. Cóż...
    Kilka zdjęć.
    http://img522.imageshack.us/i/splintercell21nv7.jpg/
    http://img522.imageshack.us/i/splintercell22ta4.jpg/
    http://img373.imageshack.us/i/splintercell41pi3.jpg/
    http://img373.imageshack.us/i/splintercell42pt9.jpg/
    W pandorze tak samo to wygląda. Zdjęcia nie są moje, a użytkownika ConraDzik z http://www.splintercellcentre.fora.pl/spli...ie-ale,514.html.
  21. PIMP
    Witam wszystkich serdecznie! Jest 2 Maj, czyli w najlepsze trwa "długi weekend majowy". Jak to zwykle bywa, wolne dni okazują się obfite w opady deszczu... Wczoraj ukończyłem drugą część Assassins Creed'a. Naprawdę polubiłem Ezio i jego sztuczki. Owszem, kiedyś grałem w pierwszą odsłonę, niestety w języku angielskim więc nie zrozumiałem zbyt dużo. Odstraszały mnie długie sekwencje dialogowe. Nie można było ich przyspieszyć ani opuścić. W dodatku, może nie zżyłem się z Altairem tak samo jak z Eziem. Może przez to, że pokonując AC miałem akurat remont i ciągle mi ktoś przeszkadzał. Inaczej było z ACII. Cały czas żałuję, że to już koniec (bynajmniej na teraz) historii Desmonda i Jego przodków. Z niecierpliwością czekam na ACIII. No ale nie o tym mowa (może napisze co nieco o tym w innym wpisie). Zauroczony historią opowiedzianą w tych grach zrobiłem pewien tuning pustej puszki po dezodorancie. Za pomocą papieru, taśmy klejącej (o zgroozoooo, nie miałem kleju i musiałem improwizować co nie wygląda zbyt estetycznie... [mogłem użyć kropelki ale nie chciałem posklejanych palców]) kredek i bibuły stworzyłem szaty Altaira. No dobra, przesadzam. Nie szaty a coś co kolorystycznie przypomina szaty Altaira. Przed Wami...

    Ezio Dezodoranto De Adidaso.

    http://img190.imageshack.us/i/p02051019360001.jpg/
    http://img29.imageshack.us/i/p02051019370002.jpg/
    http://img52.imageshack.us/i/p02051019380001.jpg/
    Przystojniak prawda? Wszedł po rusztowaniu widocznym za oknem.
    Produkcja tego zajęła mi około godziny. Owszem, mogłem się postarać i zrobić estetyczniej (chociaż bez tej okropnej taśmy) ale nie było sensu. Na początku chciałem miśka przebrać za asasyna ale nie miałem odpowiednio dużo materiału. Może kiedyś to nadrobię... Nie oceniajcie źle. W ogóle nie oceniajcie. To był tylko sposób na nudę, a nie sposób (bo nie ma czym) żeby zabłysnąć wśród forumowiczów, phi. A no i wszelkie prawa zastrzeżone! ^^
    PS. Tworząc tego stworka cały czas mi czegoś brakowało. I zapomniałem to umieścić. Ukrytego ostrza i pasa z nożami do rzucania. Tak bywa. Pozdrawiam
    ps. Nie mogę wrzucić miniaturek bo zdjęcie musi być w jpg.
  22. PIMP
    Nigdy nie spotkałem się z sytuacją, by ktoś z taką werwą grał wszystkim dobrze znane utwory. Być może po kilku(nastu) latach to nie jest wielka filozofia. Możliwe, że człowiek ten korzystał z jakiś wysublimowanych tabulatur. Jedno jest pewne. Wychodzi mu to wręcz świetnie. Oto wykonanie takich utworów jak m.in "Hej sokoły" w rockowej wersji:
    Hej sokoły

    Skrzypek na Dachu

    Mozart Rock

    Jestem oszołomiony talentem tego człowieka. Jego profil na YT --->
    Jest to pierwszy wpis z serii "rockowo". Już niedługo dodam kilku kolejnych gitarowych geeków. Pozdrawiam.
  23. PIMP
    Witam wszystkich serdecznie. Chciałbym poruszyć pewien temat. Każda osoba, która choć raz zdecydowała się zagrać w gry on-line, zapewne spotkała się z tym zjawiskiem. O czym mowa? O zachowaniu niektórych graczy. Ostatnimi czasy, po długiej przerwie od jakichkolwiek gier On-Line, postanowiłem powrócić na stare śmiecie. Po kilkumiesięcznej przerwie, odpaliłem Call Of Duty Modern Warfare i postanowiłem zagłębić się w rozgrywce. Jak wszyscy wiemy, multiplayer czwartej odsłony call of duty, to prawdziwa gratka dla zapalonych miłośników gier typu FPS. Zwarta akcja, oraz kolejne poziomy, motywujące do szlifowania swoich umiejętności to jedne, z głównych atutów tego tytułu. Zainstalowałem grę po czym postanowiłem znaleźć jakiś polski server. Wiadomo, ze swoimi raźniej.
    Poszukiwania nie trwały długo, już po chwili moim oczom ukazało się kilka serverów. Wybrałem pierwszy z brzegu i postanowiłem do niego dołączyć. Spojrzawszy na poziom mojego żołnierza, zakręciła mi się łezka za moim, 55 levelem, za wszystkimi osiągnięciami i orężem jaki zdobyłem podczas rozgrywki. Nie zastanawiając się długo, wybrałem domyślną grupę, z m16 na wyposażeniu. I tak powróciłem do Call Of Duty.
    Przyznam, że gram kilka dni i doczłapałem dopiero do 35 poziomu. Od kilku dni, wieczorami na czatach przewlekały się różne dialogi. Od takich luźnych, o życiu, upodobaniach, na kłótniach kończąc. Nie zwracałem na to zbytniej uwagi, gdyż co wieczór towarzyszył mi kolega po drugiej stronie skype. Dziś mój kompan nie mógł rozmawiać, więc postanowiłem z nudów wejść i pograć trochę. CrossFire. Fajna mapka. Moja ulubiona. Lecz nie o tym mowa. Wybrałem snajperkę, wdrapałem się na balkon i czekam jak myśliwy na zwierzynę. Zza rogu wybiega terrorysta, z karabinem w ręku. Bez mniejszego zastanowienia, wycelowałem i oddałem celny strzał. Napisałem na czacie, zupełnie niewinne ?bumszakalaka?. I tym słowem wywołałem wilka z lasu?
    Spytacie dlaczego? Otóż, osoba, która dostała podarunek, w postaci kuli w głowię, okazała się być niezadowolona z tego faktu. Nie zaprzestała na przyjęciu porażki, wręcz przeciwnie. Zasób słownictwa tego gracza nie powala. Jego wypowiedź brzmiała następująco ?Ja ci dam bumszakalaka ty $%^&* twoja matka to ^&*@#, weź @#$#@ z tego servera?. Nie odpisałem nic. Zrozumiałem, że gracz którego zabiłem jest albo niedorozwinięty umysłowo albo ma około 14 lat. Cudowny wiek prawda? Człowiek wtedy myśli, że jest najlepszy i najwspanialszy na świecie. Wszystko mu się należy. Postanowiłem to zignorować.
    Sytuacja się powtarza, tym razem nie dragunov odkrywał tutaj główną rolę, a G3. Zabiłem tego samego gracza. Po raz kolejny błysną swoją elokwencją i kulturą. Epitetów wachlarz posypał się na czacie w zastraszającym tempie. Dowiedziałem się między innymi, kim jest moja mama, kim tata, co porabiałem wczoraj wieczorem jak i również, że za chwilę spotka mnie przykra sytuacja, w postaci ?wjazdu na chatę?. Takie sytuację mnie bawią, odpisałem więc na czacie ???. Możecie domyślić się reakcji w/w gracza.
    Z zegarkiem w ręku (a raczej na ścianie) liczyłem ile minut zajmuje przeciętnemu czternastolatkowi wyrażenie swoich poglądów. Otóż czynność ta trwała (fanfary) ? 20 minut. Najlepsze jest to, że pomimo ciężkich wywodów tegoż gracza, nie uległem jego zachowaniu i siedziałem niczym mysz pod miotłą, nie odzywając się ani słówkiem. ( w jego kierunku.)
    Nie rozumiem tego człowieka. Nie spotykam takiej sytuacji po raz pierwszy. Często miałem przyjemność konwersacji z takimi osobnikami. Zaczynając na counter strike?u, poprzez gadu-gadu, na youtubie kończąc. Jakiż był tego cel? Nie wiem. Może chciał być fajny? Może. Nie wyszło, rozumiem. Chciał zabłysnąć? Możliwe. Znacie Damianero prawda? W jego videoblogach jest sporo prawdy. Podoba mi się szczególnie jego ostatni filmik, w którym to mówi o pomyśle z Internetem, by był on dozwolony od piętnastego roku życia. I w 100% się z nim zgadzam. Osoby poniżej piętnastego roku życia zniszczą wszystko?
    Wracając do tematu. W końcu ktoś temu osobnikowi zwrócił uwagę, by się zachowywał. Nie muszę opisywać jego reakcji? była praktycznie identyczna, jak w moim przypadku. Prowokator postanowił iść po, rzekomo, swojego kolegę, admina. Chwilę później rzeczywiście, na serwerze pojawił się administrator. Sprawa zakończyła się Banem. Tak, dobrze słyszycie. I co jest najciekawsze, to nie prowokator dostał Bana, a osoba, która stanęła w mojej obronie, bo miała już dość wywodów czternastolatka. Administrator okazał się równym dzieckiem (bynajmniej emocjonalnym) rzucającym mięsem jak popadnie.
    Co do mojej osoby. Zdaje sobie sprawę z tego, że jestem ?gówniarzem?, że byle co wiem o życiu? ale chociaż wiem jak się zachować by nie uprzykrzać życia innym. Według mojego zdania, dzieci nie powinny mieć dostępu do gier sieciowych (apropo, gdzie są ich rodzice? Cod4 dozwolony jest od lat szesnastu?) ponieważ je niszczą. Chociażby swoim zachowaniem, naprawdę nikt nie chcę słuchać w kółko tych samych epitetów, lecących pod adresem, na ogół, Bogu ducha winnej osobie.
    Kończę moje wywody, a dla osób które w ten sposób się zachowują, apeluję. Dajcie spokój. Proszę. Nikt nie ma ochoty Was słuchać, a Wy robicie z siebie tylko pośmiewisko, ot co. Pozdrawiam.
    PS. Dorzucę kilka zdjęć z owego servera. Chciałbym zapoznać Was, z atmosferą tam panującą.

  24. PIMP
    Witam wszystkich. Już dawno chciałem zabrać się za ten wpis. Otóż jak dobrze pamiętamy, tydzień temu steam zaoferował użytkownikom darmowy dostęp do Multiplayera Modern Warfare 2. Jakoby nie chcę wydawać 120zł na tę grę, postanowiłem skorzystać z okazji. Lubię dobre internetowe strzelaniny, takie które mój blaszak pociągnie z werwą kilkumiesięcznego sprzętu. Jedną z takich gier było Modern Warfare. Do dziś pamiętam zarwane godziny, fragując ile popadnie. Ostatnio nawet powróciłem tymczasowo do rozgrywki (wspominałem o tym, kilka wpisów wcześniej). Więc mam kolejny pretekst by sięgnąć po modern warfare 2. I jaki okazał się wynik...?
    Po kilku godzinach oczekiwania w końcu ściągnąłem grę. Odpalam. Zdziwienie i zażenowanie. Myślałem, że już pogram sobie w hiciora od IW a tu [tu wstaw odpowiednie słowo] aktualizacja. No cóż, nie ma rady na układy, pobieram... Kilka godzin później (chyba po połowie dnia pracy steama, dłużej niż w przypadku samej gry...), w końcu się udało. Włączam, nie tworzę klas bo mi się nie opłaca. Sam początek, bez nowych broni i dodatków. Łączę się do jakiegoś pokoju i zaczynam rozgrywkę. Akurat wybrałem tryb sabotażu. Grało się dosyć przyjemnie. Z początku, poza nowymi mapami, nie widziałem znaczącej różnicy pomiędzy pierwszą częścią. Po kilku minutach rozgrywki zauważyłem, że gra wydaje się być jakby szybsza, sprawniejsza. I poniekąd tak jest. Za zabicie jednej osoby dostajemy 100+PD, a nie jak w przypadku MW 10+. Dodatkowo, możemy łączyć i efektownie zabijać cele, za co dostaniemy więcej PD. Nie zmienia to, całe szczęście, czasu wbijania kolejnego poziomu. Wachlarz broni również się poszerzył. Broni wydaje się być znacznie więcej niż w podstawie. Tak samo z perkami, jak i również wyzwaniami. Ciekawym dodatkiem (choć praktycznie zbędnym) są emblematy, które możemy zdobyć podczas rozgrywki. Fajnie również, że mamy dostępne inne nagrody za killstreaki. Wprowadzili również nagrody za deathstreaki, o czym wszyscy dobrze wiedzą. Mi się wydaje to nieprzydatne.
    Jedyną rzeczą, którą mnie wkurzyła, był konsolowy system łączenia się z serverami... Troszkę to niekomfortowe. Nie mogę wybrać Teamu, do którego chcę dołączyć, nie ma adminów i konsoli.
    Kończąc. Grało mi się bardzo przyjemnie. Poświęciłem tej grze kilka godzin, dobiłem 26 poziom postaci i przestałem grać, już w sobotę po południu. Dlaczego? Połączyło mnie na server, w którym po zabiciu jednego przeciwnika otrzymałem 70, najwyższy poziom. Uznałem, że nie mam ochoty grać, jeśli nie mogę już niczego osiągnąć. Z początku chciałem w jakiś sposób usunąć save, lecz sobie nie mogłem z tym poradzić. Obawiam się, że rozwiązanie było bliżej niż sądziłem, lecz po prostu nie miałem ochoty się tego doszukiwać. Dla każdego newbie w CoD, akcja w multi w pierwszych dniach jest szybka, szczególnie po przerzuceniu się z Counter strike. Tak samo było ze mną , chociaż grałem wcześniej w pierwszą odsłonę. Po prostu trzeba przywyknąć. O ile mechanika pozostaje bez zmian, trzeba poznać nowe otoczenia i bronie. Sądzę, również, że wiele elementów rozgrywki jest zbędnych, a niektóre za bardzo uproszczone. Niemniej jednak, jeśli zdobędę gotówkę, nie omieszkam zakupić Modern Warfare 2, chociażby dla multi. Dodatkowym smaczkiem będzie single (którego poznałem troszkę u kolegi). Takich promocji powinno być więcej. Plus dla steama i Activision za tą akcję.
    Plusy
    - rozgrywka trzyma fason. Jest szybka i nie sposób się nudzić
    - większy wachlarz broni, perków i wyzwań
    - Ciekawe mapy
    - Nowe możliwości Killstreaków
    - Działa lepiej niż MW.
    Minusy
    - Brak dedyków, konsoli i możliwości zmiany drużyny
    - Jakby nie patrzeć to MW tylko z nowymi bajerami
    - Pokój, przez który otrzymałem 70 level.
    - Kilka niepotrzebnych rzeczy
    Ocena? 7/10. Dodaje do listy "kupić przy najbliższej okazji"
  25. PIMP
    Po raz kolejny twórcy walą prosto z mostu. Przed Wami odcinek South Park'u - You Have 0 Friends', z napisami.
    http://www.megavideo.com/?v=XE2NSXWT
    Znalazłem na JM.
×
×
  • Utwórz nowe...