Jump to content

mistew

Forumowicze
  • Content Count

    2,234
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutralna

About mistew

  • Rank
    Skalny Troll
  • Birthday 07/16/1995

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array
  • Konfiguracja komputera
    Array

Sposób kontaktu

  • Discord
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array
  1. Myślę, że blogi wychodzą powoli na prostą, ostatni rzut wpisów historycznych i wszelakich AAR-ów, czytałem z wypiekami na twarzy i twierdzę że jakościowo nie było lepiej nigdy wcześniej. Oczywiście, jest sporo wpisów liczących na efekt trolololo, ale łatwo je namierzyć Warto też zauważyć, że ostatnio nikt (lub prawie nikt...) już nie pisze o sporcie - w 2010 jednym z najpopularniejszych tematów w naszej blogosferze. Jestem ciekaw czy to chwilowe czy permanentne - myślę że okaże się podczas EURO. Swoją drogą zaliczenie mnie do opuszczonych blogów postaci eminentnych z tak elitarnym gronem - prawdziwą elitą sprawia, że aż mi głupio (wrodzona skromność? ) Czasem jednak człowiek tęskni za swoim blogowpisem, ale jakoś głupio tak wrócić
  2. Dziękuje, także wesołych świąt i dobrego nowego roku :>

  3. I jedna i druga strona to debile. Jedni to troglodyci, którzy najchętniej wszystko i wszystkich paliliby i kopali i tylko czekają na argument, żeby mieć czym takie zachowanie usprawiedliwić, a drudzy są na tyle durni, że dają co chwilę pretekst tym pierwszym. Oczywiście w każdym obozie znajdzie się na pewno sporo normalnych ludzi, z poglądami bliższymi jednej czy drugiej stronie. Tacy jednak są na tyle inteligentni, że (w moim odczuciu) mogliby się chyba obejść bez organizacji "marszów". Oby faktycznie rząd zajął się jakąś ustawą, dającą możliwość delegalizacji tego typu "marszów", bo już z czysto finansowego punktu widzenia nie stać nas na pokrywanie strat. A do tego wstyd na całą Europę. Kiedyś walką o niepodległość wzbudzaliśmy podziw, teraz wszyscy wokół się z nas śmieją. Z resztą co to za bzdurny argument - TV szuka sensacji, obejrzyjcie "obiektywne" media... "Obiektywne" media z kolei nie pokażą pewnie żadnej "sensacji" i będą starały się udowodnić, że marsz był pokojowy. Do tego - czy to, że "nieobiektywne" media pokazały rozróby, to znaczy, że tych rozrób nie było? Nawet, jeżeli przez 90% czasu było spokojnie i pokojowo, to i tak 10% stało pod znakiem rzucania kamieniami i racami. Czy tych 90% usprawiedliwia rozpierduchę? Kiedy w ciągu meczu kibice siedzą na swoich miejscach, a dopiero po ostatnim gwizdku wybiegną na boisko i pobiją piłkarzy, to już znaczy, że wszystko jest w porządku?
  4. I. Japońskie lolity (seria), LouisFreakman - bardzo interesujący temat, do tego widać pracę włożoną w powstanie wpisu. II. Canal+ Sport, Castiel - tekst interesujący, do tego sam miałem o tym napisać, ale mnie wyprzedzili III. Ekoterroryzm ? Wymysł polityków czy realne zagrożenie?, Amdarel - interesujący i niezwykle ciekawie napisany.
  5. Owiec jak zwykle konkretna rozkminka Przez Wasze reakcje - Twoją i Szfonka, coraz głupiej mi się robi że go zamknąłem. Serio!
  6. Trudno było, trudno wybrać ten jeden. Było chyba kilka lepszych, ale przy tym pracowało mi się najprzyjemniej: http://forum.cdaction.pl/blog/mistew/index...showentry=31757
  7. Zagłębie Lubin - Korona Kielce 1:3 Korona ponownie w walce o wysoką lokatę zmiecie słabujących Miedzianych. Górnik Zabrze - Ruch Chorzów 1:1 W wielkich derbach Śląska najsprawiedliwszym rozwiązaniem będzie remis. Jagiellonia Białystok - GKS Bełchatów 2:0 Jaga rozjuszona poziomem sędziowania meczu z Wisłą pokona Bełchatowian. Śląsk Wrocław - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:0 Wydaje się że będzie rzeź niewiniątek z Bielska... Lechia Gdańsk - Lech Poznań 0:2 Lech spokojnie wygra ze słabiutką Lechią. Łódzki KS - Wisła Kraków 0:1 Lekkie zwycięstwo Wisły Legia Warszawa - Widzew Łódź 2:0 Hit dla Legii po fartownych bramkach zawodników z Serbii Cracovia - Polonia Warszawa 2:1 "Mecz przyjaźni" tylko na trybunach, na boisku jak zwykle nas pojadą....
  8. @MattiR jeeej, odgrzebałeś to zdjęcie i dopiero teraz zobaczyłem jak ono pasuje do tej sytuacji Nawet nie wiesz jak mi miło @LouisFreakman haha dzięki @Cas no niestety @Owiec :O :O :O Oł men madafaka... jam nie ze stowarzyszenia faperów polskich @Amdarel Ale nadal kilku dobrych jest.... i pisze... i to naprawdę cieszy @Dane O proszę. Widzę że się znalazłem w doborowym towarzystwie łobuziaków
  9. Kiedyś musiał w końcu nadejść ten dzień... mógłbym to przedłużać w nieskończoność, twierdzić że nic się nie dzieje... ale nie byłoby to prawdą. A więc oficjalnie - w dniu dzisiejszym kończę pisanie tego bloga. Poświęciłem temu zadaniu bardzo dużo czasu, ale i pasji. Przez ponad dwa lata, dzień w dzień, wchodziłem na stronę tych blogów i pisałem, albo patrzę jak piszą inni. Dużo zdrowia zostawiłem pisząc kolejne wpisy na tematy, które po prostu były mi bliskie - zwykłemu, szaremu chłopakowi z Bródna. Było to zadanie tym sympatyczniejsze, że poznałem wielu ludzi, których bez blogów był zwyczajnie nie poznał - Diacona, Zircia, Castiela, Szwonka, Zorzina, Danewcielo, Owca, MattiR, Orga, MAGneta, Drainiaca. Z pewnością jeszcze długo będę miał w pamięci to niezapomniane lato 2010, ze studiami FA i długimi rozmowami na gg. Nie podejmę się - jak niegdyś Owiec - sklasyfikowania swoich najlepszych wpisów na blogu. Po prostu za trudno byłoby to odsiać. Zresztą - co tu kryć - na moim blogu nigdy nie zagościł tekst wybitny. Były dwa czy trzy niezłe pomysły, które skrzętnie wykorzystałem, ale nadal nie było w tym "tego czegoś" - jakiejś niesprecyzowanej iskry. Pomimo tego pisałem... często dzień w dzień, czasem nawet dwa wpisy jednego dnia, nie zważając na błędy interpunkcyjne i merytoryczne... po prostu mnie to radowało... a gdy jeszcze potem czytałem komcie... O tak, komentarze, sól ziemi blogowej. Nie powiem często to właśnie one motywowały lub odbierały tą motywację do pisania kolejnego wpisu. Tak się rozpisałem, a nie napisałem o rzeczy najważniejszej - czemu? Rzecz ta jest prozaiczna - po prostu straciłem motywację. Czy bardziej - fazę, która pozwalała na pisanie coraz to nowych wpisów. Przez ostatnie dwa miesiące próbowałem to troszkę zagłuszyć, ale uznałem, że to po prostu nie ma już dłużej sensu. Czasem trzeba wiedzieć kiedy skończyć, żeby nie narazić się na śmieszność. Zaznaczam, że moje opuszczenie sfery blogów nie ma absolutnie związku z manifestacją czegokolwiek - a już szczególnie ze stwierdzeniem, że blogi są "be" - bo to po prostu stwierdzenie idiotyczne, w ostatnich, chyba najlepszych jakościowo czasach tych naszych wypocin. Do tego - będę jeszcze pojawiał się na forum i blogach. Co więcej - teraz dam sobie więcej czasu na komentowanie prac innych i działalność forumową. Czy wrócę do pisania tutaj? Nie sądzę... no chyba, że za kilkadziesiąt miesięcy... Tak czy inaczej - blog z dniem dzisiejszym zamykam. Miło było tu pisać.
  10. Trololo, całkiem zapomniałem o naszej zabawie No nic, jedna kolejka przepadła Podbeskidzie Bielsko-Biała - Cracovia 1:0 Podbeskidzie gra u siebie z rywalem w walce o utrzymanie... więc z taką motywacją powinni wygrać. Lech Poznań - Korona Kielce 2:1 Obie drużyny do niedawna były liderami Ekstraklasy... a Lech gra u siebie, więc zwycięzca jest wiadomy GKS Bełchatów - Śląsk Wrocław 1:3 Śląsk pójdzie za ciosem i pokona dawną drużynę trenera Lenczyka, choć Bełchatów z pewnością nie będzie takim prostym rywalem. Polonia Warszawa - Górnik Zabrze 0:0 Jak to zwykle bywa. Górnik postawi "autobus" w swym polu karnym, rozpaczliwe próby dogrywania do Caniego nie przyniosą rezultaty, ergo: 0:0 Wisła Kraków - Jagiellonia Białystok 2:2 Wisła traci punkty gdzie popadnie, a Jagiellonia wypunktuje ich słabe strony. Szykuje się ciekawy spektakl. Zagłębie Lubin - Lechia Gdańsk 0:0 Zieew... Kolejny nudny mecz KGHM-u, zakończony bezbramkowym remisem. Ruch Chorzów - Legia Warszawa 0:2 Ruch! Ruch! Niebiescy! - pamiętam jeszcze tą radość gdy Ruch wygrał na Łazienkowskiej tej wiosny... ech... teraz to się już raczej nie powtórzy. Widzew Łódź - Łódzki KS 2:0 Forma Widzewa na tą chwilę mnie bardziej przekonuje.
  11. @FD Oj tam, u Ciebie Narutowicz jest postacią pierwszoplanową wokół której kręci się cała opowieść. Miałem to w pamięci, dlatego też u mnie wybory prezydenckie 1922 są tylko krótką wzmianką, niezbędną jednak do ukazania całego kolorytu tej epoki
  12. Na forum i blogach powoli dogasa burza powyborcza, ja tam wolę zachować milczenie, może kiedyś się trochę poprodukuję. Dziś zajmiemy się jednak wyborami... tylko że tymi z 1922 roku. Na dobrą sprawę jedynymi demokratycznymi do 1991 roku! Plakaty jak widzicie trochę się zmieniły od tamtego czasu, ale cel nadal jest jeden... PSL "Piast", a także inne ważne partie tamtych czasów już wiedziały, że bez dobrej agitacji nie będzie dużej ilości stołków w sejmie i senacie, a przecież o to się nam rozchodzi czyż nie? Wybory do Sejmu i Senatu I kadencji były wielkim wydarzeniem, co zresztą nie powinno dziwić. W końcu sytuacja w Polsce w miarę się ustabilizowała i można było spróbować kogoś wybrać. Jak już napisałem - tym razem zrobiono to jeszcze uczciwie, zgodnie z normami demokracji. Były one skrajnie proporcjonalne, bez dolnego progu procentowego, co oznaczało ni mniej ni więcej to, że każda partia mogła wywalczyć jakiś tam mandacik. Nie dziwi więc fakt, że zgłoszono 20 list ogólnokrajowych i całą masę pomniejszych, regionalnych. Ludzie wtedy mieli większe poczucie obowiązku wyborczego, pomimo to gazety motywowały swych czytelników, żeby wybrali się na wybory. Myślę, że warto tu przytoczyć słowa gazety "Słowo Pomorskie", aktualne po dziś dzień: W końcu nadszedł dzień wyborów! Jak to zwykle bywa, wpierw należy podać rekordy frekwencji. Zdecydowany szacunek należy się tutaj powiatowi puckiemu - 94.4%, powiatom Śmigiel i Koźmin - 92.5% oraz powiatom Grodzisk Wielkopolski i Wolsztyn 92.1%. Na Śląsku, w Galicji Zachodniej i na Kresach była już niższa, ale i tak wysoka - coś w stylu 60-70%. Najmniej osób zagłosowało w Galicji Wschodniej, co nie dziwi mając na uwadze bojkot Ukraińców. Do sejmu weszło ponad 20 partii! Był jednak pewien problem - regulamin wymagał że aby stworzyć klub poselski potrzeba mieć co najmniej 10 posłów, dlatego też potworzyło się wiele koalicji. Wygrała znów endecja ze swoimi sojusznikami (podobnie jak w 1919 roku, kiedy to miały miejsce wybory do sejmu ustawodawczego) - 39 procent. Partie umiarkowane i lewicowe (PPS oraz PSL) miały poważny problem, bo nie miały wystarczającej mocy do przeciwstawienia się ND, bez ułożenia się z przedstawicielami mniejszości narodowej - 17 procent. To właśnie dzięki temu sojuszowi w grudniu 1922 roku Gabriel Narutowicz wygrał z Maurycym hrabią Zamoyskim. To właśnie dlatego wynikł tak wściekł endecję, która zaczęła swoją nagonkę na elekta wybranego niepolskimi głosami. W 6 dni po zaprzysiężeniu Narutowicz padł od kuli Eligiusza Niewiadomskiego. Zamachowiec butnie stwierdził, że wolałby strzelać do Piłsudskiego i na początku nawet tak chciał... no, ale że Marszałek jednak nie ubiegał się o urząd... No właśnie - a co z marszałkiem? W proteście wobec wrogiej mu większości sejmowej, gdy wybrano już prezydenta Stanisława Wojciechowskiego wycofał się ze stanowisk, został jednak recenzentem spraw w Polsce i pielęgnował powiązania legionów z wojskiem. Często wprost krytykował endeków. Słynna mowa, którą przytoczę miała miejsce 3 lipca 1923 roku na bankiecie ku czci Piłsudskiego przez grono jego zwolenników: Jak widać pod względem schamienia debaty publicznej nie jesteśmy prekursorami. Marszałek wiele razy twierdził że nie wróci do życia publicznego. A jednak - wrócił. W maju 1926 roku w wojskowym zamachu stanu. Wtedy na dobre zakończyły się postanowienia sejmu 1922 roku. A jako ciekawostkę warto dodać, że "zapluty karzeł" był przez pewien czas popularną obelgą polityczną, co więcej w 1945 roku wylądowało na znanym plakacie LWP wymierzonym w AK. ? "Mistew" spółka - z tym - z ograniczeniem umysłowym 2011
  13. Jako domorosłego fascynata historii, szczególnie okresu XX-lecia międzywojennego, zawsze interesowały hasła, które głośno wykrzykiwali ludzie. Być może za kilkadziesiąt lat ktoś tak samo zainteresuje się, dlaczego teraz wykrzykuje się "Donald matole..." No, ale nieważne. W świadomości Polaków utarło się, że było to typowe hasło naprawdę skrajnej prawicy, obrażające Żydów Polskich. Jak to zwykle w takich legendach - trochę prawdy w tym jest, ale jednak nie do końca... Dla wielu Polaków to niewiele znaczący epizod, wielu go może nawet nie zna, ale jednak bardzo interesujący. Chodziło co ciekawe głównie o polskie osadnictwo. W 1937 nasza delegacja pojechała na tą Afrykańską wyspę, żeby wymienić dokumenty i doświadczenia, oraz, jak to się mówi, zrobić rekonesans. Według kilku źródeł - co ciekawe Francuskich - chodziło głównie o region Ankaizina, dosyć wyżynny, nad którym góruje wulkan o tej samej nazwie. Skąd w ogóle taki pomysł? Trzeba wrócić wstecz do zakończenia I wojny światowej. Gdy Liga Narodów przejęła dawne kolonie niemieckie, prędko ozwały się hasła zrewidowania ogólnie przyjętego porządku. Polska - jako teoretyczni zwycięzcy tamtej batalii oraz kraj chcący mieć jakieś ambicje - oczywiście zdeklarowała gotowość do posiadania jakiejś kolonii. Wiecie jak to jest - na gruncie politycznym oczywiście dyplomacja, a prócz tego wiele obywatelskich stowarzyszeń. Do dziś pamięta się o takich jak Liga Morska i Kolonialna, a także Polskie Towarzystwo Emigracyjne. Były oczywiście programy osadnictwa, wszystko było już gotowe... tylko kolonii brak. Nie myślcie sobie, że to Polacy wystąpili pierwsi z propozycją Madagaskaru. Powiedzmy sobie szczerze - moglibyśmy zostać wtedy wyśmiani. Zrobili to nasi "wierni" sojusznicy - Francja, a dokładniej ich minister kolonii, pan Marius Moutet (ciekawa postać, miał dość liberalne poglądy w sprawie kolonii, zrobił sporo dobrego), który na ręce znanego wam szefa MSZ Józefa Becka złożył tą ofertę. Wiadomo, taka wiadomość zafascynowała ówczesną Polskę. Nie wiem czy znacie, pamiętacie, słynną piosenkę o znamiennym tytule "Ajaj Madagaskar". Jeśli pójdziecie do Teatru Żydowskiego na jakieś bardziej kabaretowe przedstawienie, to może usłyszycie tą piosnkę. Warto coś zaznaczyć. Propozycja Francji nie oznaczała, że Polska dostałaby całą wyspę. Bądźmy uczciwi - nikomu by się to nie opłacało. To miało tylko ułatwić - jak już wcześniej zaznaczyłem - polskie osadnictwo . To jest właściwie punkt wyjściowy całych rozważań. No więc wracając... W 1937 wyruszyła oficjalna, rządowa delegacja. Szefował jej niejaki Mieczysław Lepecki, postać zdaje się dosyć zapomniana, a bardzo ciekawa także ze względu na jego książki podróżnicze, dziś już w zasadzie białe kruki. Prócz tego w jej skład wchodzili - i to jest bardzo ważne! - przedstawiciele organizacji żydowskich. Rozwińmy ten temat: W 1936 właśnie ludzie z organizacji syjonistycznych, pytali wcześniej przez nas wspomnianego pana Mouteta, czy możliwe jest osiedlenie gdzieś narodu żydowskiego w koloniach francuskich, takich właśnie jak Madagaskar czy inne włości w Afryce. No i sprawa nabrała rozpędu. Jak możemy przeczytać choćby na Wikipedii w północnych regionach Madagaskaru mamy znakomitą ziemię o dużych wartościach agronomicznych. Tak więc, pomysł żeby jeździli tam także polscy chłopi ze zwykłych wiosek, nie był taki zły... Można było tam uprawiać owoce, warzywa (klimat też przecież sprzyjający), więc żyć nie umierać... Wszystko po europejskiemu, z pełnym sukcesem końcowym. Jak widzicie, wszystko było tak blisko celu, tylko trochę popracować. Niestety - jako że zbytnio się z tymi zamierzeniami nie kryto, nastąpiła olbrzymia krytyka ze strony zarówno Francuzów jak i samych Malgaszów. W sumie nic dziwnego - z narzuconego, ale jednak pewnego kraju jakim jest Francja, miano ich przerzucić do dziwacznego kraju, jakim jest Polska, którego dziecko z tego kraju pewnie nie umie pokazać na mapie... Potem przyszła jeszcze II Wojna Światowa i sprawa ostatecznie umilkła. W sumie... trochę mi szkoda, że jednak nie udało się zasiedlić Polaków w Afrykańskim buszu. Wyobraźnia pracuje, a takie obrazy jak Murzyńskie dzieciaki deklamujące Inwokację byłyby dosyć sympatyczne. Jednak niestety. Żaden (albo naprawdę niewielki odsetek) Polak w latach 30. nie osiedlił się na stałe na wyspie. O polskich Żydach nie wspominając. I dziś pozostaje nam zanucić: "Ajaj, Madagaskar, Kraina czarna, skwarna, Afryka na wpół dzika jest! Tam drzewa bambusowe, orzechy kokosowe, tam są dzikie stepy, tam mi będzie lepiej. Ajaj, ja lubię dziki kraj! " Dziękuję za rozmowę w samolocie z Paryża z wakacji na ten temat panu, który zajmuje się tym tematem, ufam, że niczego nie poplątałem ? "Mistew" spółka - z tym - z ograniczeniem umysłowym 2011
  14. Cała prawda o Żydach ...AAA... Mały cykl ustrojowy: Władza wykonawcza ...AAA... Aliens vs Predator [recenzja] GuyFawkes
  15. Owszem, należy Ci się prezencioch :wub: To prawda. Olisadebe miał niedawno swoje pięć minut sławy, gdy był na testach w Lechii, ale kto wie, że gra teraz w greckiej II lidze? O Rogerze słuch zaginął, nie wiem czy nadal jest w AEK czy już nie... Bardzo ważna kwestia. Jeśli obejrzymy naszą kadrę do lat 20 czy 21 (nieraz leci na TVP Sport), to widać że trochę nam brakuje do rówieśników np. z Rosji. Zresztą na dobrą sprawę ilu młodych Polskich graczy gra w Ekstraklasie? Skorupski i Olkowski w Górniku, Tymiński i Kupisz w Jagiellonii, Borysiuk w Legii, Wszołek w Polonii... No i Klich, Krychowiak, Sobiech za granicą... ale smutna prawda jest taka, że mało ich, także przez beton w PZPN i jakieś zaściankowe myślenie, że piłkarz ma wypłynąć na głębie około 25 roku życia. Niestety - kiedyś piłkarzem był bardzo dobrym piłkarzem na polskie realia. Teraz w zasadzie został po tym tylko teatrzyk po faulu i wsadzanie palców gdzie nie wypada. Bardzo fajnie, że pokochał ten kraj. Ja też pokochałem Węgry, a Łukasz Sosin Cypr... ale od tego jeszcze daleka droga do gry w reprezentacji.
×
×
  • Create New...