-
Zawartość
2367 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez EGM
-
Mnie to istotnie nie przeszkadza. Jest co prawda pewien maleńki niuansik. Jeżeli kobietę z okiem pośrodku czoła namaluje Salvatore Dali, wiem, że zrobił to celowo - mistrz potrafił malować realistycznie. W przypadku nieznanego mi bliżej Błażeja Chędymira Ciuciurupy wcale takiej pewności nie mam - i mocno mnie to bawi. A propos Salvatere'a Dali... Mistrz zeznawał w jakimś procesie sądowym jako świadek i zapytany o zawód stwierdził krótko: "Największy malarz świata!". Kiedy przyjaciel zwrócił mu uwagę na niestosowność takiej chełpliwości, odpowiedział poważnie: - "Mój drogi, nie mogłem powiedzieć nic innego. Zeznawałem pod przysięgą!".
-
To już wolę zapomniane niemal formy takie jak: 1. Wasza Niekompetencjo! 2. Wasza Brakrozeznalność! 3. Wasza Nieudolność! 4. Wasza Zapalczywość! 5. Wasza Ograniczoność! 6. Wasza Impotencjalność... I wiele, wiele innych
-
Krąpiel waści w kalabrak!!! Co to za forma: "waszmościu"? Nikt tak nigdy nie mówił! "Waszmość panie", albo "Proszę waszmości"... owszem, ale nie tak koszmarnie...
-
Przykro mi, sahibie, ale nie jestem Alfem ani Omegiem ... Nie wiem, o jakiej grze piszesz. Swoją drogą tyle ich było, że i mnie się mykicą...
-
No cóż... usiłowałem dość długo się domyślić co podstawić pod uprzejmość czy zmysłowość, ale w końcu doszedłem do wniosku, że ten element gry to typowy "opóźniaczek". I też zajrzałem do solucji. Wiem, to nie honor, ale też i twórcy gier nie powinni podkładać takich świń graczom. W niektórych grach była dawniej opcja "Skip"... ale dawniejsze gry były też (IMVHO) bardziej logicznie skonstruowane.
-
Owszem, z tym że Sinking Island dla mnie było niewypałem. Ograniczona ilość lokacji, żmudne śledztwo, konieczność porównywania zeznań, dowodów, odcisków palców... trochę mnie to znużyło. A Post Mortem - dobra była! Oczywiście można tę grę potraktować jako prequel Still Life.
-
Widzisz, nie mam pojęcia. Nie lubię wyrokować z góry. Zakończenie Still Life w dość oczywisty sposób sugerowało kontynuację tematu. Mnie osobiście zaskoczyło okrucieństwo tej gry. Scena, w której bohater związany jak baran musi patrzeć na tortury zadawane jego ukochanej, wzbudziła mój sprzeciw. Rozmaite chlastaniny, w których bohater siecze masy rozmaitych stworów mnie nie ruszają, ale ten fragment gry mi się nie podobał. Życie bywa okrutne, ale twórcy gier niekoniecznie muszą nam o tym przypominać. Zobaczymy, jaka będzie kontynuacja...
-
A wiesz, nawet nie zauważyłem. Cóż, zdążyłem już przywyknąć do tego, że niektórym moderatorom wydaje się, iż gdyby mogli coś poradzić Bogu, to świat byłby dużo lepszy Co prawda grzeczność nakazywałaby powiadomić autora wyrzucanego postu, ale - jak mawiał święty Franciszek - nie wymagajmy zbyt wiele od uboższych duchem naszych braci...
-
Nie znam pism markiza de S. Poza beletrystyką czytywałem kiedyś książki historyczne (Tukidydes, Swetoniusz, Gibbon). No i oczywiście Sun Tsy oraz Makiavelli. Filozofia jakoś mnie nie pociągała.
-
Polecam także Jacka Keane...
-
Nie mam pojęcia, markizie. Tyle tego było... nigdy się nad tym nie zastanawiałem, bo i po co?
-
Grałem w Diablo II i w dość podobne NOX-a i Darkstone. Darkstone bardzo mi się podobał...
-
Rolek! Piękne dzięki with cherry on top!
-
Ratunku! Nie odzaczajcie mnie, cokolwiek by to znaczyło!!!
-
Kiedyś tak, grałem dużo, choć może nie najlepiej, bo nigdy mi si nie chciało tracić czasu na literaturę fachową. Teraz od dawna już mnie to nie bawi. Owszem, to była chyba pierwsza gra z serii. Ale za bardzo się nie przykładałem
-
Na trójząb Posejdona! Czy ja po raz kolejny muszę tłumaczyć, że mam refleks szachisty i nie lubię gier, w których animowaną postać steruje się z klawiatury i są jeszcze "czasówki"? Grałem w "Dead Reefs" - też "klawiaturna", ale tam przynajmniej nikt mi nie wisiał nad karkiem!
-
Nie za bardzo, mój drogi. Dyskusję, którą mi wskazałeś, prowadzą ludzie powołujący się na autorytety starożytnych historyków z ludźmi powołującymi się na współczesnych zawodowych "obalaczy mitów". Otóż wolę wierzyć dawnym historykom, bo współcześni żyją z tego, że obalają mity właśnie. Aktualnie wydana książka, której autor potwierdza relacje dawnych historyków cieszy się średnim wzięciem. Co innego, jeżeli autor napisze np. że w rzeczywistości Dawid miał ponad dwa metry wzrostu i ważył ponad 150 kilogramów, a Goliat był chorowitym kurduplem (co może i odpowiadało prawdzie, Żydzi mieli znakomitych propagandystów ). Taka książka wzbudzi mnóstwo emocji - a w rezultacie przyniesie sporo grosza autorowi. Wolę już polegać na relacjach historyków starożytnych, którzy nie byli płatni od sprzedanego egzemplarza. Ich relacje też zresztą się różnią, ale nie są przynajmniej zabarwione chęcią zdobycia rozgłosu... A heloci absolutnie nie mogli mieć broni. To już totalna bzdura. Zresztą helota, który miał w pamięci kilka ostatnich rajdów członków kryptei, prędzej by poderżnął gardło swemu panu, niż w bitwie stanął w jego obronie. Poczytaj sobie o kryptei i nie pleć bzdur. Poza tym pozdrawiam bardzo słonecznie...
-
Ad. 1. Gdzieś już tu chyba napisałem, że IMVHO Dukaj popadł w artystyczny autyzm. Nie czytałem i nie zamierzam tykać "Lodu". Ad. 2. Pytanie sformułowane tak, że nie da się na nie sensownie odpowiedzieć. Jeśli lubisz hard SF (fantastykę naukową), to polecam np Simaka (niedawno "Solaris" wznowiło dwie bardzo dobre powieści Simaka w jednej książce. Droga, bo kosztuje coś ze 45 zeta, ale warto ją mieć i przeczytać). Doskonały jest też Heinlein czy Bester (znów wydani przez Solaris). Jeżeli wolisz fantasy, to polecam Gaimana ("Gwiezdny pył". "Nigdziebądź" lub "Amerykańskich bogów"), albo niektóre powieści rosyjskich pisarzy - na początek znakomity byłby Łukianienko. Tego autora możesz brać w ciemno cokolwiek ci wpadnie w rękę. Łukianienko pisze książki, które trudno zaklasyfikować do fantasy, czy SF - ale wszystkie na najwyższym światowym poziomie, a opowieści o "Patrolach" ("Nocny patrol", "Dzienny patrol", "czy "Patrol zmroku") zostały sfilmowane, a jedna stała się podstawą gry komputerowej "Nightwatch".
-
A to już jest wierutna bzdura, mój drogi, starożytność nie znała instytucji giermka. Niektórzy z ateńskich hoplitów mieli niewolników, ci jednak nie brali udziału w walce - byli obozowymi ciurami. A Spartanie? Każdy dbał o siebie, więc nie potrzebowali żadnego wsparcia. Wojownicy tebańskiego Świętego Hufca walczyli w parach, ale oni byli... hm... kochankami. Specjalnie ich tak zestawiano, uważając, że bardziej zaciekle i odważnie walczą. I rzeczywiście, walczyli bardzo dobrze - rozniósł ich po raz pierwszy Aleksander na czele swojej agemy. Polegli wszyscy co do jednego - jak Spartanie pod Termopilami...
-
Przyjacielu, piszesz o jednej z dwudziestu, trzydziestu najważniejszych książek w historii fantastyki. Dick nie był genialnym autorem, IMVHO wiele z jego książek to knoty, ale kilka mu się genialnie udało...
-
Zafrapowałeś mnie, maharadżo! Co masz na myśli pisząc o polonizacjach na zachodzie? I czy na południu są lepsze? Mój ulubiony gatunek literacki to po prostu dobre książki. Ale wśród nich oczywiście prym daję fantastyce... Obie wymienione przez ciebie książki są bardzo dobre, choć "Ubika" cenię wyżej.
-
Obie gry są bardzo dobre - tylko że nieco już stare...
-
Pisałem już kiedyś, że w dubbingowych polonizacjach gier irytują mnie momenty, w których aktor nie stosuje głosu do sytuacji. Wysiekłszy wszystkich niemilców i potwory na jakimś poziomie,, bez śladu zadyszki bohater wchodzi na następny i spokojnym głosem angielskiego arystokraty zamawiającego pierwszą whisky w klubie mówi: - "Zdaje się, że są tu jakieś wrogie stwory..." Gdy natykam się na taką sytuacje, krzywię się jak ówże lord, gdy wyrywa sobie włos z nosa...
-
Ale dzięki temu gracz się nie pogubi, prawda? Bo to, panie dzieju, z tym rozróżnianiem rozmaitych głosów kłopot może być...
-
Nie sądzę, żeby chodziło o brak aktorów do dubbingu. Po prostu polski aktor jest wszechstronny: w razie potrzeby podłoży głos za Królewnę Śnieżkę, Złą Macochę, Leśniczego, Siedmiu Krasnoludków, Zatrute Jabłko, Królewicza i jego Konia...

