-
Zawartość
2367 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez EGM
-
Nie. CDA też nie zbieram. Redakcyjny egzemplarz czytam, a potem ucałowawszy ze czcią swoją dłoń - jeśli znajdę swój tekst - przekazuję znajomej kioskarce, która daje go jednemu chłopakowi z sąsiedztwa. Książki pani Rowling owszem, podobają mi się, choć nie najlepiej są tłumaczone. Wolę czytać oryginały.
-
Felessanie, to nie Rosjanie tak mają, tylko ich rządy. Ciekaw jestem, ilu Polaków tak ma, że uważają, iż polscy żołnierze powinni stacjonować w Iraku czy Afganistanie? A propos papy Józefa. Zechciej gdzieś poszukać - na przykład w wydanej za PRL czterotomowej Encyklopedii Powszechnej - portretu pewnego polskiego generała w służbie rosyjskiej (nazywał się Przewalski - tak, ten odkrywca azjatyckich koników), który pod koniec XIX wieku był carskim gubernatorem Tbilisi i porównaj je ze zdjęciem niejakiego Józefa Dżugaszwili, znanego później pod partyjnym pseudonimem Stalin... General miał płomienny romans z piękną żoną pewnego gruzińskiego szewca.
-
Jaaasne! No to teraz moskalik w związku z Olimpiadą: A kto powie, że Chińczycy Są narodem takich synów, Temu wetkniem grot sulicy W zad u braci kapucynów...
-
Można odrobinę poprawić, żeby był pełny moskalik? ... Zaraz walnę go po glacy u przeora, na dywanie...
-
Wiesz, Felessan, podejrzewam, że Polacy nie współczują Gruzinom, bo tamci są słabsi, tylko na złość wrednym Rosjanom. Mamy żal do Rosjan o zabory, Powstanie Warszawskie, czy rządy komuny (choć trzeba powiedzieć, że Rosjanie nie byli tak bezczelni jak amerykański Kongres, który uchwalił niedawno niesłychane w dziejach dyplomacji oświadczenie wzywające państwo polskie do zwrotu mienia zagrabionego Żydom. Rosjanie dyktowali nam politykę, ale robili to znacznie bardziej dyskretnie. Zechciej się zresztą zastanowić, jak zareagowaliby Jankesi, gdyby polski Sejm uchwalił oświadczenie wzywające rząd amerykański do zwrotu ziem zagrabionych Indianom). Stąd każdy, kto się stawia Rosji, słusznie czy nie, ma nasze poparcie.
-
Felessan, jak pragnę zaćwierkać! To nie jest moskalik. Mój zresztą też nie do końca, ale w tłoku ujdzie. Twój - nie.
-
Rozumiem. Finlandia przez dwieście lat (od czasów Piotra I i Wojny Północnej) należała do Rosji. Znaczy, gdyby teraz rozpętała się jakaś zawierucha na granicy rosyjski fińskiej, uznałbyś pewnie, że to wewnętrzna sprawa rosyjska i nikt nie powinien się wtrącać? Gruzja zresztą też przez minione 200 lat należała do Rosji... B)
-
Ciekawe podejście. Jak zajączek nafajda niedźwiedziowi na próg wejścia do nory, a niedźwiedź się wkurzy i spierze mu tyłek, to też będziesz całym sercem po stronie zajączka, bo taki biedny i tak zabawnie mruga oczkami?
-
Zechciej zauważyć, murgrabio, że chudymer pisze o "społeczeństwie amerykańskim", a to kategoria nieco inna, niż Amerykanie. A Polacy, cokolwiek by o nich nie myśleć, nie uważają, że sam Bóg dał im prawo do decydowania o tym, w którym kierunku potoczyć się ma nasza cywilizacja. Nie mamy w godle "In God we trust". Wańkowicz Melchior w jednej ze swoich książek opisuje program nauczania historii w stanie Texas. Klasa I-sza licealna (niedokładnie tak, bo oni mają nieco inny system, ale z grubsza się zgadza) - Historia Teksasu Klasa II licealna - Historia Stanów Zjednoczonych A.P. Klasa III-cia licealna: pogłębiona historia stanu Texas Zgadnijcie co mieli w IV-tej licealnej... Tak jest! A np. w informatyce obecnie najlepsi są Hindusi...
-
A może by tak moskaliki? Też niezła zabawa... Kto o grach komputerowych Rzeknie: "Ludzi ogłupiają!". Temu nocnik zrobim z głowy U świętego Rocha w Kłaju...
-
Święte słowa! Niebezpieczne jest jednak to, że te matoły zamierzają dyktować światu swoją wolę i chcą, żeby wszyscy myśleli równie matołkowato, jak oni...
-
A wiesz, ksiądz Twardowski powiedział kiedyś tak: Czasami, jak nie mam nic do roboty, to sobie siadam i myślę. A jak nic nie wymyślę, to sobie myślę: po co ja tak siedziałem i myślałem, bo przecież gdybym tak nie usiadł i nie myślał, to też bym nic nie wymyślił...
-
Odpowiem tak, senior. Nie wiem, czy spiskowa teoria dziejów jest prawdziwa. Pewnie nie jest. Ale gdyby była (w całości, albo w części chociażby), to zakulisowym graczom zależałoby pewnie na tym, żeby ją ośmieszyć powołując się na cytowaną przez Ciebie trójcę.
-
Mój drogi, chyba ja wiem lepiej, czego nie wiem...
-
No oczywiście. W drugiej albo trzeciej części na przykład spotykasz handlującego używanymi trumnami Stana, który w pierwszej handlował używanymi okrętami. A czy pierwsza część jest abonwarem? Pytanie jasne, zrozumiałem, odpowiadam: NIE WIEM. Czy ta odpowiedź Cię zadowala?
-
Co do Tacyta toś mnie waść zaskoczył - moja ignorancja jest widać bardziej wszechstronna, niż myślałem. Podaj mi dokładniejsze dane. W kwestii Abrahama nie twierdzę, że nie istniał. Krak też przecież mógł być jakimś lokalnym władyką. Ale legendy są jak lawiny - im dalej od źródła, tym potężniejsze i bardziej "nośne" . Napisałem też przecie wyraźnie, że nie odmawiam Jezusowi istnienia. Co się tycze jego boskości... Czy on w ogóle kiedykolwiek powiedział o sobie wprost, nie tak jak kuszącemu go Szatanowi, że jest Bogiem? Owszem, mówił że jest Synem Bożym, ale wszak wszyscy jesteśmy bożymi dziećmi, prawda?
-
Owszem, stracisz. Znakomity pojedynek na wyzwiska na przykład, na którym bardzo nieudolnie wzorowali się twórcy So blonde.
-
Najczęściej daję własne screeny, choćby po to, żeby udowodnić, że grałem osobiście (tego zresztą domaga się Naczelny - Oby Żył Wiecznie!). Niekiedy jednak, dyabli wiedzą dlaczego, mój (redakcyjny) Hypersnap nie łapie niektórych gier. No, wtedy mówi się trudno i dajemy screeny z materiałów prasowych. Czasami też DTP wrzuca screeny producenta, bo są zwyczajnie ciekawsze i lepsze od tych, które ja butnie połapałem...
-
Mój drogi, sformułuj pytanie nieco inaczej ("Kogo spalono za głoszenie poglądów niezgodnych z Biblią") , a sam znajdziesz kilka odpowiedzi. Co się tycze Jezusa i Abrahama... Abraham jest postacią klasy króla Kraka, wawelskiego smoka i szewczyka Dratewki, tylko że Hebrajczycy mieli więcej czasu do snucia opowieści przy ogniskach. Z byle plemiennego kacyka potrafili zrobić mędrca, proroka i przywódcę. Mieli - jak to już powiedziałem w innym miejscu - znakomitych "pijarów". Z Jezusem jest sprawa bardziej interesująca. Choć żadne wiarygodne świadectwo historyczne nie potwierdza jego istnienia - nie będziesz się chyba upierał przy Testimonium Flavianum, bo dawno już udowodniono, że to apokryf, nie jest wykluczone, że był realnym człowiekiem z krwi i kości i istniał jak najbardziej naprawdę. Jest to nawet bardzo prawdopodobne. W owym czasie w Judei niemal w każdym miasteczku objawiał się jakiś Mesjasz. Jezus był o tyle ciekawy, że nie podejmował zbrojnych prób restauracji państwa żydowskiego, natomiast ofiarował pociechę wszystkim uciśnionym tłumacząc, że Bóg ich kocha. Jak na owe czasy była to rewelacyjna koncepcja, ponieważ bogowie starożytności (Jahwe zresztą też) wymagali, ale niewiele w zamian dawali. I nie darzyli wyznawców (poza nielicznymi wyjątkami - przykładem podboje miłosne Zeusa, czy Posejdona) cieplejszymi uczuciami. Bóg Ojciec Jezusa przemawiał do ogromnych rzesz biedaków - i stąd sukces jego uczniów.
-
Przyjacielu! Zwracam się do Ciebie i pozostałych uczestników dyskusji. Zostawcie kabotyna jego kabotyństwu, bo jeszcze zacznie sobie za wiele wyobrażać... Chorych na manię wielkości się leczy, ale niech to robią inni, my nie mamy kwalifikacji.
-
Gaiman jest jednym z tych bardziej oryginalnych anglojęzycznych twórców fantastyki, którzy wbrew powszechnemu owczemu pędowi nie piszą o elfach, goblinach i smokach ("Smok jaki jest, każdy widzi" - jak mi powiedzieli kiedyś Gromow i Ładyżenski, czyli Henry Lion Oldi). Bardzo dobry jest jego "Gwiezdny pył", doskonałe są "Nigdziebądź" czy "Koralina". No i oczywiście "Amerykańscy bogowie" - świetna książka, która każdy wielbiciel fantastyki powinien przeczytać.
-
No dobrze, ale czy ja mam z tego powodu w kółko odpowiadać cna te same pytania?
-
Rzekłeś, sahibie. Też typowałbym tych samych.
-
Jest takie stare powiedzenie, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. A Rzymianie zawsze mówili: "...cui prodest.." Ten popełnił zbrodnię, któremu przyniosła ona korzyść. Jak myślicie, kto zarobił na 11-tym września?
-
Mą szer ami! Przecież nie mogli wybrać Barabasza, bo inaczej diabli by wzięli wszystkie wcześniejsze biblijne przepowiednie proroków. I jak w tym sensie wygląda wolna wola? Cały tłum - nie pojedynczy człowiek - postąpił tak, jak Bogu pasowało. Judasz biedaczyna musiał zdradzić Jezusa, bo cóż byłby robił na Ziemi Syn Boży bez krzyża? Przecież on przyszedł na świat, żeby umrzeć na krzyżu (tak nawiasem mówiąc, czy nikogo nie zastanawia śmierć Jezusa po trzech godzinach na krzyżu? Zwykły skazaniec zdychał na krzyżu w mękach przez kilka dni!). Piłat też musiał wydać taką, a nie inną decyzję, bo zawaliłby się cały boski plan... Ba! Ewa musiała zerwać jabłko, bo pomyślcie, co by się stało, gdyby tego nie zrobiła. A - przypominam tym, co zapomnieli nauki z lekcji religii, że w Raju były DWA drzewa - jedno drzewo wiadomości dobrego i złego, a drugie - było drzewem życia. Czemu Szatan - idiota! - kusił Ewę, żeby zerwała owoc z drzewa wiadomości? A gdyby tak najpierw ją namowił do zjedzenia owocu z drzewa życia? Może ktoś zechciałby się habilitować w temacie: "Boski Plan i wolna wola?"

