-
Zawartość
2367 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez EGM
-
Qbusiu i ...AAA... Ja wcale przecież nie twierdzę, że PRL był państwem idealnym - znam wady realsocu lepiej, niż wielu innych, bo sam na własnej (_!_) doświadczałem niedogodności. Dla mnie TEŻ zdobycie lepszej kiełbasy graniczyło niemal z cudem (teraz mamy dziesiątki gatunków, wszystkie prawie jednakowo obrzydliwe). Też (ba, czemu też? Zwłaszcza ja, jako wojskowy) nie mogłem sobie wyjechać ot tak, do Grecji chociażby. Mógłbym te niedogodności wyliczać do użygu... Nie mogę się jednak pogodzić z postawami rozmaitych hunwejbinów, którzy w PRL-u dostrzegali jedynie ocet na półkach i usiłują przekonać wszystkich pozostałych, że Polacy przez dwadzieścia parę lat tym octem żyli, a ich biadania zagłuszał łomot esbeckich pałek. Jak to ktoś powiedział, naród, który się odwraca od swojej przeszłości, często musi powtarzać lekcję. Według danych statystycznych, ponad połowa Polaków dziś nie dojada. Jak sądzicie, długo jeszcze wytrzymają? I czy wtedy wystarczy policyjnych pał, by utrzymać "porządek"? ...AAA... Jeszcze jedno, mój drogi. "Przesłuchanie" z Jandą to film i jako dowód prawdy kiepską ma wartość. We wczesnym PRL-u kręcono filmy ukazujące okrucieństwa i bestialstwa przedwojennej DEFY i bezlitosny wyzysk robotników przez kapitał. Jedne filmy warte są drugich... A 100 ofiar stanu wojennego to oczywiście okropność i hańba, ale alternatywy były znacznie gorsze. A już porównywanie Jaruzela do Pinocheta to bezczelność - w Chile Pinocheta kilka tysięcy osób ZAGINĘŁO BEZ ŚLADU (poza oczywiście zabitymi, o których wiadomo). Miejcież umiar, waćpanowie... I juz na koniec ...AAA... Opierając się na filmie "Przesłuchanie" utrzymujesz, że polskie społeczeństwo chodziło zastraszone, bo SB mogło każdego oskarżyć, o co chciało? "Patriot Act" pozwala amerykańskim służbom specjalnym każdego oskarżyć o terroryzm i wpakować do więzienia bez przedstawiania mu jakichkolwiek zarzutów i bez żadnych tam ceregieli prawnych. I co, uważasz, że amerykańskie społeczeństwo to gromada zastraszonych? Polacy byli wtedy mniej więcej tak samo zastraszeni, jak dziś Amerykanie.
-
Hehe, też go lubię, ale w tym pierwszym tomie to jakiś taki cwaniaczek jest - na przykład zwalił na Jorama winę za zabicie jakiegoś tam człowieka z bractwa Blachlocha, zamieniając się w zakrwawioną cegłę. Ale poczucie humoru (o ile dobrze pamiętam) to ma niezłe. Simkin jest personifikacją magii tamtego świata - przypomnij sobie, że nie potrzebował usług żadnych katalistów. Znalazłem III tom. Podaj mi adres na priva.
-
Ba! Najbardziej, co chyba oczywiste, polubiłem Simkina. Sprawdzę jutro, czy nie mam jeszcze przypadkiem obu tomów...
-
Tancerzu Oblicza, za komuny ludzie marzyli o wolności. Niech będzie. Teraz ponad połowa obywateli III RP marzy o najedzeniu się do syta... Nie wiem, co gorsze.
-
Wiesz co, Pezecie? Mógłbym cię też obrazić nazywając głupim pałkarzem i konformistą, bo czymże innym niż konformizmem jest koniunkturalne sr... w przeszłość swojego kraju i gloryfikowanie teraźniejszości? Mógłbym powiedzieć, że jako pracownik resortu siłowego nie możesz mówić inaczej - a czyż to właśnie nie charakteryzuje aparatczyka? Gdybym był konformistą, to klaskałbym razem z tobą. Dawniej policja lała wrogów systemu? Wczoraj w Poznaniu zapadł wyrok; sąd Rzeczypospolitej uniewinnił policjantów, którzy zabili jednego człowieka i uczynili kaleką drugiego, bo im się zdawało, że tamci to gangsterzy. Z twoich wcześniejszych wypowiedzi wywnioskowałem, że pracujesz w policji. Po takim wyroku zamknąłbym przynajmniej paszczę. Ale nie, dyskusja z Tobą - a przekonuję się o tym po raz kolejny - ma tyleż sensu, co rozmowa z księdzem o finansach Kościoła. Patrzysz na PRL przez pryzmat wręcz nienawiści i mierzi cię każdy, kto przyznaje tamtej rzeczywistości choć trochę pozytywów. Skoro jest tak wspaniale, skoro każdy może się wypowiedzieć, to czemuż aktualna rzeczywistość nie obfituje wybitnymi filmami, dramatami, książkami? Pokaż mi osiągnięcia kultury III RP. Pozostań sobie w swojej nienawiści, pamiętaj tylko o tym, że twojego ojca pobili nieznani sprawcy (nie dopuszczasz do siebie myśli, że może istotnie byli nieznani?). Jak to powiedział Churchill? Publikuj i idź do diabła... Trymusie, ciekawe spojrzenie... Dawna władza pozwalała się artystom nienawidzić i hojnie im płaciła. Obecna każe się kochać, ale płacić nie zamierza. Soly.. i tak dalej. Nawet nie warto ci odpowiadać... Stephen Hawking zapytany kiedyś o to, czemu naukowcy nie prostują rewelacji Denikena odpowiedział, że gdy jakiś idiota wystąpi z teorią, iż Księżyc jest zbudowany z zielonego sera, nie należy oczekiwać, że poważni uczeni oderwą się od swoich prac i zaczną wygłaszać w tej kwestii publiczne oświadczenia...
-
Hy, Tygrysie, pozwolisz może, że się wypowiem. Mogę? Przeżyłem parę lat w PRL-u, więcej niż Ty, i wiem, co mówię. Powiem więc tak: albo zepsuł Ci się ośrodek odpowiedzialny za racjonalne myślenie, albo świadomie pomijasz pewne sprawy. O tej wolności myśli opowiedz kmiotkom, których policja ostrzeliwała gumowymi kulami. w PRL-u myśleć każdy sobie mógł, co chciał i guano to kogoś obchodziło - gorzej było z głoszeniem poglądów, ale przypomnij mi, bo zapomniałem, jak to teraz jest z głoszeniem ideologii komunistycznej? Demokracja ludowa lud miała w (_!_)? No tak, istotnie, reforma rolna, powszechny dostęp do oświaty, darmowe studia, bezpłatne lecznictwo, leki dla emerytów - istotnie, strasznie był ten lud zaniedbywany. To inteligencja miała gorzej - a komuchy potknęły się na tym, że obiecywały więcej, niż można było dać. Aparat państwowy wykonywał zadania zlecone przez Moskwę? No tak, Gomułka postawił się Chruszczowowi w kwestii zakładania kołchozów po pijaku, prawda? Nasze rolnictwo poszło inną drogą i nikt nikomu niczego nie narzucił. Uważasz, że rządziły mendy. No, nie wszyscy byli mendami - zresztą, czy teraz jest lepiej? Nie wiem, czy bym z pieśnią na ustach desantował się pod Kopenhagą, ale przypomnij mi, czego polscy żołnierze szukają teraz w Afganistanie, czy w Iraku? I psiakrew, nie porównuj okupacji z PRL-em, bo wystawiasz sobie świadectwo idioty, albo zacietrzewionego dupka, który nie widzi oczywistości. Choć z drugiej strony... skoro tak myśli taki tytan intelektu, jak Łapicki, to czemu niby Ty miałbyś być mądrzejszy?
-
Powtarzasz slogany oklepane jak ładna panna młoda na wiejskim weselu. Wybuch III Wojny Światowej był równie prawdopodobny, jak złapanie rekina "tygrysa" w Bałtyku. Nawet gdyby Rosjanie zechcieli rozjechać czołgami Polskę, w czym bardzo chętnie pomogliby im Niemcy, i nawet gdyby (co nie było niemożliwe) polskie oddziały (nie wszystkie, ale i tak byłaby niesamowita rozpierducha) stawiły opór najeźdźcom, Jankesi nie kiwnęliby palcem w bucie. W 1968 roku mieli znacznie bardziej wojownicze dowództwo, niż w 1981, a jednak nawet wtedy uznali, że interwencja Rosjan w Czechosłowacji to wewnętrzna sprawa UW. Pod kopułą czaszki masz chyba trochę szarej substancji. Naucz się z niej korzystać, nie powtarzaj gotowych formułek prasowych...
-
Siekla, raz już napisałem, że po 45-tym roku nikt nas nie pytał, w jakim obozie chcemy żyć. Decyzję podjęli za nas inni. Można było zająć się odbudową kraju i urządzaniem sobie życia - jak z mniejszą lub większą ochotą zrobili niemal wszyscy, albo można było pójść "do lasu" i czekać na wybuch III- Wojny Światowej (wyobraź sobie, z jak ogromną radością przyjęłyby wieść o jej rozpoczęciu narody Europy Zachodniej, czy choćby Amerykanie). PRL był okresem trwającym 45 lat - i miewał rozmaite oblicza. Ludzie, którzy objęli władzę w pierwszym okresie, byli przedwojennymi komunistami, którzy dostawali w (_!_) od przedwojennej Defy i mieli doprawdy złe wspomnienia związane z II Rzeczpospolitą. Po 56 roku nastawienie mocno się zmieniło. Jako podchorąży odwiedzałem z kolegami przedwojennych oficerów - były to takie wspominki przeszłości z okazji Święta WP (akcję jednak starannie organizowano), którzy witali nas często bardzo uroczyście w swoich starych mundurach i mieli łzy w oczach widząc, że ktoś jednak ich ceni i interesuje się przeszłością. Jeden z tych ludzi powiedział mi na przykład o tym, że wcale nie Hubal pierwszy podjął walkę z Niemcami (i miał na to dokumenty, rozkazy dzienne jednostki, której żołnierze podjęli walkę w 1939 roku z marszu). PRL nie odcinała się od przeszłości, w odróżnieniu od obecnie rządzącej prawicy, nikt później nie organizował żadnych IPN-ów; ich pracownicy prowadzą niejednokrotnie kretyńskie śledztwa wydając spore pieniądze na ściganie np. człowieka, który zwolnił z wojska oficera urządzającego sobie kościelny ślub (nawiasem mówiąc, wielu moich kolegów brało kościelne śluby i nikt ich nie sekował, pod warunkiem, że nie czynili z tego demonstracji. Ale w końcu ślub to uroczystość dla dwojga ludzi, prawda?). Dla mnie zdrajcą jest każdy, kto wskazuje innym cele do ataku na mojej ziemi - i guzik mnie obchodzą jego pobudki (Kukliński zresztą brał forsę od Jankesów aż milo). Ciekawe, że w PRL-u im dalej od cezury 1945, tym cieplej władze wypowiadały się o przedwojennej Polsce, a teraz im dalej od 1989 roku, tym większe świnie wiesza się na przeszłości. I jeszcze jedno - z tymi prosowieckimi elitami w wojsku też bym uważał. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, iż decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego Jaruzel podjął i dlatego, że miał sygnały o możliwości walk, jakie dowódcy wielu jednostek zamierzali podjąć z wkraczającymi do Polski oddziałami rosyjskimi i niemieckimi. Byłoby strasznie...
-
Dobra, Chi. Zachowam spokój. Ale używajmy argumentów, nie inwektyw. Czy ja Chudymera nazywam... no nie, nie napiszę, jak mógłbym go nazwać. Byłoby w istocie nieładnie.
-
Wiesz, mój drogi, te opowieści bohaterskich dziadków można wierzyć, lub nie. Ja wtedy miałem sześć lat i pamiętam, że widziałem płaczących ludzi na ulicy (utkwiło mi to w pamięci, bo widok był dość niezwykły). Być może płakali z radości, choć nie sądzę. Bali się nowych czasów? Możliwe. Ale nie przypominam sobie pałowania, ani ponurych kazamat. Pamiętam uśmiechy ludzi i szkolne uroczystości, na ktorych mówiono po polsku i nad szkołą powiewała polska flaga, więc nie pieprzcie mi o zaborach. Trymus ma zresztą rację - inne było oblicze PRL-u w roku 53, a inne w 53 czy 73. Oczywiście, masz prawo mówić o PRL, ale mam nieodparte wrażenie, że ja jednak lepiej wiem, o czym mówię. Bardzo dobrze, że mówisz "po linii". W roku 1953 te zwieszano psy na Piłsudskim czy Becku. Nic nowego, stary... Przepraszam, ale pozwalasz sobie na zbyt wiele, kufniaszu. Nie zamierzam bronić komunistycznych zbrodniarzy, ale chce oddać sprawiedliwość czasom. Pytasz, kogo zdradził Kukliński? Mnie, bo służyłem wtedy w wojsku i nic ci smarku do tego, czym się kierowałem idąc na WAT. Wespół ze mną w Polsce żyło 38 mln. ludzi - a Kukliński zdradzając np. położenie jednostek wojskowych (nie tylko o plany wojenne wypytywali go Jankesi) wystawiał na uderzenie ludzi w miastach i wioskach położonych nie opodal. Uważasz, że wszyscy byliśmy moskiewskimi pachołkami, bo tu się urodziliśmy i mieszkaliśmy? Ty masz decydować o tym, kto był i jest patriotą? Tfu!
-
No, stary... Nieźle ci we łbie zabełtano. Ileż Ty masz lat, mędrcze, który z taką pewnością siebie wyrokujesz w tym, co było zdradzą, a co nie? Ja w PRL-u przeżyłem 42 lata, a Ty? Mogę coś powiedzieć o tamtych czasach... Ciekawe, jakie są twoje wspomnienia z PRL-u? Nie Polacy nas ustawili po tej stronie Żelaznej Kurtyny, o ówczesne, jak Ty ich nazywasz, marionetki robiły co mogły, żeby Polska była Polską. A o zaborach wiesz jeszcze mniej, niż o PRL-u...
-
Na Onecie jest dziś pełne dramatyzmu przypomnienie tragicznego losu pilota wojskowego, który w 1975 roku uciekając z PRL-u został zestrzelony nad Czechosłowacją przez czeskie samoloty. Osierocił też biedaczek żonę i dzieci. Zapytyłowywuję Szanowną Frekwencję, czy raczej nie należałoby użyć stwierdzenia "porzucił żonę i dzieci"? Z pewnością wiedział, że już ich nie zobaczy i skazuje rodzinę na niezbyt miły wówczas los politycznych dysydentów (nota bene niech ktoś dziś zostanie uznany przez rząd USA za terrorystę, dopiero zobaczy, gdzie raki zimują i los tamtych dysydentów wyda mu się jednym pasmem szczęścia). I drugie pytanie: czy gdyby w przestrzeni powietrznej USA dzisiaj pojawił się jaki obcy samolot, nie odpowiadający na zapytania, powitano by go z kwiatami? Rozpatrujmy wszystko w realiach odpowiednich czasów - ucieczka wojskowego pilota była zdradą. Już CIA byłoby się postarało wycisnąć z niego ostatnie soki. Ten człowiek doskonale wiedział, co robi - był więc zdrajcą - albo nie wiedział (był więc idiotą)... Jak długo jeszcze będziemy gloryfikować podłość albo głupotę tylko dlatego, że były skierowane przeciwko PRL-owi?
-
Dobra, zadawaj. A tak przy okazji, kto był matką trojki koszmarnych dzieci Lokiego, Węża, Wilka i Władczyni Piekieł?
-
Dobra, to znowu ja. Proszę wymienić dzieci Lokiego...
-
Prawdę rzeczesz, choć może jeszcze należałoby dodać, że matka Odysa, Antyklea, była córką Autolikosa i poprzez Hermesa prawnuczką samego Zeusa. Ci greccy bogowie parzyli się jak króliki i z kim popadło... Jeden z Tytanów zgwałcił nawet chmurę...
-
Jakie imię nadano Heraklesowi przy urodzeniu i jaki był jego stosunek pokrewieństwa do Odyseusza?
-
Młot Thora? Może jednak zadawajmy pytania bardziej konkretne. Bo młot może się też skojarzyć z fińskim towarzyszem Veino, kowalem Ilmarinenem...
-
Dwu facetów ogląda obraz przedstawiający karę Prometeusza. Jeden długo patrzy, po czym zwraca się do drugiego: - Wiesz, żal mi trochę tego sępa. Nic, tyko wątróbka i watróbka...
-
A bohater tej książki nie zobaczył przed jej zakończeniem osobliwej monety?
-
Oglądałem Mad Maxa (wszystkie trzy części), zanim twój tatko spojrzał na twoją mamę z jak najabrdziej zrozumiałym błyskiem w oku. Podobaly mi się wszystkie trzy, choć uroda Tiny Turner w ostatniej jest mocno dyskusyjna. Pozdrawiam...
-
Oczywiście, Cny Qubusiu, odgadłeś (a czytałeś waść może?) Tak czy kwak, zadawaj!
-
Lata siedemdziesiąte, ćwiczenia, poligon pod Zieloną Górą, do grupki oficerów palących w przerwie papierosy podchodzi gen. Kuropieska, który nie znosił palaczy. W pomieszczeniach zamkniętych oczywiście nikt przy nim nie palił, ale na zewnątrz się zdarzało. - Jak wy śmiecie palić przy mnie! - wścieka się Kuropieska. - Obywatelu generale - odzywa się jakiś śmiałek - myśleliśmy, że na świeżym powietrzu można... - Tak, gdzie ja jestem, nie ma świeżego powietrza! - ucina Kuropieska, który w chwilę potem nie może pojąć przyczyn homeryckiego śmiechu, jaki ogarnął wszystkich bez wyjątku ćwiczących...
-
Nie mam pojęcie, co to znaczy oryginalne tłumaczenie i czego dotyczą aluzje o niedopuszczonych kwestiach. Nas grą pracowałem ja (najwięcej, bo ponad cztery tygodnie) ale spory był też wkład Ghosta i korekty, którą przeprowadził Adam Szumilak. Potem grę testował niemal cały zespół. Grafika jest moim zdaniem mocną stroną gry - ale jeden lubi miód, a drugi kocha, jak go skórzanym batem w rzyć leją. Niech każdy zostanie przez swoim zdaniu...
-
Książka nie jest niszowa. Pisałem już o niej w swoich ulubionych lekturach. XVIII wiek, piraci, handlarze niewolnikami, knowania jezuitów, rodzący sieq Anglii przemysł, Nowy Świat... Każdy znajdzie tak coś dla siebie...
-
Holy, twoja wypowiedź na temat braku szacunku nie załamała mnie psychicznie. Zależy mi raptem na szacunku kilku osób, a Ty się do nich nie zaliczasz. Nie dramatyzuj, tylko się pakuj i przyjeżdżaj. Kto wie, może się poznamy, polubimy i po przedyskutowaniu kwestii autorytetów zaczniemy się szanować? Ty siebie, a ja siebie...

