-
Zawartość
2367 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez EGM
-
Idź, pitusie166 z takimi argumentami do piaskownicy, bo na jej poziomie są właśnie. Sam nie uważam się za wierzącego, ale jak czytam takie posty, to mnie diabli biorą.
-
Widzisz, Pezecie, trzeba by zatem podyskutować o samej kwestii przedawnienia. Była kiedyś w Stanach taka sprawa faceta oskarżonego o gwałt i morderstwo. Nazywał się - o ile mnie pamięć nie myli - Chessmann. Skazano go na śmierć, on jednak czekając na wykonanie wyroku poduczył się prawa i złożył apelację wskazując błędy proceduralne w procesie i argumentując, że jest niewinny (jego wina istotnie nie była bezdyskusyjna). Apelację rozpatrywano coś ze dwa lata, po czym sąd ponownie wydał wyrok: śmierć. Ale Chessmann przez te dwa lata obkuł się jeszcze bardziej i złożył kolejną apelację. I tak to trwało. Wyrok wykonano - po chyba trzydziestu latach poszedł do komory gazowej. Podczas tych trzydziestu lat stał się uznanym w Stanach autorytetem w dziedzinie procedur karnych. Napisał kilka książek. Pytanie: jak widzisz wykonywanie wyroku, czy egzekwowanie prawa na innym de facto człowieku? I czy nie wypacza to w jaki sposób idei sprawiedliwości? Może na tym etapie należałoby przenieść dyskurs w inne miejsce?
-
Drogi Pezecie, nie raczyłeś zwrócić uwagi, że nie tego dyskusja w zasadzie dotyczy. Nie rozpatrujemy winy Polańskiego, ani tego, czy rzecz się przedawniła, czy nie. Rozmawiamy o reakcji naszych mediów i rozmaitych celebrytów czyniących z niego niemal ofiarę rozhukanej seksolatki. Dyskutujemy o tym, czy wielkim wolno więcej. Zechciej nieco uważniej śledzić nurt dysputy, bo z taką dyspersją uwagi nabawisz się dyspepsji...
-
Być może jestem nihilistą, anarchistą, pacyfistą a na pewno cyklistą, ale może mi zechcesz przypomnieć, jakie to ja mam interesy w Afganistanie, czy w Iraku? Albo - żeby już zadąć w większą dudkę, jakie interesy ma tam nasz bohaterski Naród?
-
Turambarze, wzajemne pranie się po mordach jest naturalne, owszem. Ale naciskanie guziczka, by wymazać z powierzchni planety kilkadziesiąt tysięcy ludzi - już nie. W bitwie pod Waterloo szeregowiec Tomlinson z angielskiego regimentu Black Watch w pewnej chwili rzucił karabin i wybiegł przed szyk wołając: "Ludzie! Dlaczego się zabijamy! Przecież my się nawet nie znamy!" Zastrzelono go jako wariata - ale on był chyba jednym z niewielu normalnych i nie ogłupionych patriotycznym pieprzeniem starych ludzi uczestników tej bitwy.
-
Co wobec tego Szanowne Zbiegowisko powie o wypowiedzi ministra Zdrojewskiego, któremu rezygnacja Jankesów z tarczy, "szykany wobec polskiego zespołu" (góralskiej kapeli), i aresztowanie Polańskiego "wpisują się" w wyraźny spisek przeciwko Polsce. Coś takiego mógłby powiedzieć węszący wszędzie knowania niemieckich rewizjonistów Gomułka w swojej nie najlepszej formie. Zawsze uważałem, że Zdrojowi baaardzo daleko do orła, ale żeby palnąć taki idiotyzm...
-
Kilka dni temu na Onecie pojawiła się informacja o jakimś policjancie z Kielc, który - jak Polański - "zażywał rozkoszy" z nieletnią. Dlaczego koryfeusze świata filmu i nasi celebryci nie otwierają paszczy w jego obronie? Polańskiemu wolno więcej, niż temu glinie z Kielc? A niby dlaczego? Polański jeździł po całym świecie nietknięty jak befsztyk na wegetariańskim przyjęciu, ale do Szwajcarii udał się z pompą po odbiór nagrody. Mocno przesadził i tego już Jankesi nie mogli zdzierżyć.
-
Qubusiu, klasycznym przykładem władcy, któremu złą gębę dorobili nie historycy nawet, ale genialny dramatopisarz, był Ryszard III. Szekspir pisał pod patronatem Elżbiety, wnuczki Henryka VII, ten zaś jako hrabia Richmondu miał dość wątpliwe (bo przez żonę) prawa do korony. Trzeba więc było jego poprzednika zohydzić - co Szekspirowi znakomicie się udało. Historycy oceniają Ryszarda jako niezłego władcę mającego pecha do buntowniczych baronów...
-
A co z rzezią Jaffy, zacny Trymusie? Kazać rozstrzelać 4000 jeńców, którym obiecano łaskę, jeżeli się poddadzą... Nieładnie jakoś.
-
Po kolei... Można (i właściwie należy) zwracać się do mnie per "Ty" - jeszcze się nie czuję zmurszałkiem. Twórczość Pilipiuka budzi we mnie mocno sprzeczne emocje, ale generalnie jestem na "nie". Podobały mi się jego niektóre opowiadania, ale zdecydowanie za mało tego, żebym go polubił. No, trudno. Pilipuik obejdzie się bez mojego podziwu, a ja nie muszę go nim darzyć, prawda? Pewnie, że jestem! Jakiem muzyki słucham? najczęściej klasycznej (niedawno odkryłem Telemanna). Ale lubię też muzykę celtycką (Clannad!), ballady Wysockiego czy Okudżawy, country (Johny Cash) i sporo innych "kawałków". O "Panu Lodowego Ogrodu" nie będę się wypowiadał . Bardzo cenię twórczość Grzędowicza, lubię go (mam ten zaszczyt, że raczy mnie darzyć przyjaźnią), ale nie wypowiadam się o książkach jeszcze nie skończonych. Sam Jarek mi kiedyś powiedział, że z nagrodą im. Zajdla czytelnicy powinni poczekać, dopóki nie skończy powieści. Nie wiem, czy obaj pamiętamy to tak samo. Mac Abrę poznałem w Klubie Miłośników Fantastyki przy wrocławskim "Indexie". Było to... bo ja wiem... w połowie lat 80-tych minionego wieku. Młody człowiek, którego wtedy poznałem, zaimponował mi szybkostrzelnością wypowiedzi i tym, że z rzadka tylko udawało mi się zaskoczyć go nowym dowcipem. Jako młodzian o ogromnie rozległej wiedzy (dotyczącej literatury fantastycznej - choć nie tylko) był jednym z filarów drużyny, która monotonnie wygrywała kolejne edycje organizowanego przez łódzki ośrodek telewizyjny teleturnieju "Kosmiczny Test". Różni nas ocena potrawy z wątróbki (MacAbra serdecznie jej nie znosi, a ja mogę wątróbkę jeść beczkami). Dobra. Proście, a będzie wam dane - powiada Pismo. Nie wiem, czy w Batmanie są "elementy detektywistyczne". Klasyczną grą, w której zabawiasz się w detektywa jest np. Still Life (obie części), albo cykl o Sherlocku Holmesie.
-
MaryYanOooo, tego typu zagadki były modne w "Przekroju" ze czterdzieści lat temu, trzydzieści lat temu Lech Pijanowski opublikował całą książkę pełną takich zagadek. Kreślisz kwadrat 5x5 i zaznaczasz w nim odpowiednie dane wyjsciowe. W pewnym momencie musisz przyjąć jakieś założenie (np. środkowy domek jest żółty, czy coś w tym rodzaju), które po uwzględnieniu dalszych warunków okazuje się trafne, albo nie. Żmudne to trochę, ale całkiem nietrudne. Można by się nawet pokusić o ułożenie algorytmu rozwiązywania tego typu zadań.
-
Powiedzmy, że walki toczyły się pomiędzy Rodanem a francuskim wybrzeżem Atlantyku. A teraz moja zagadka. Czyim zwyczajem było przymierzanie jeńców do kola wozu? I dlaczego to czyniono?
-
Hm... stawiałbym na prowansalską krucjatę przeciwko albigensom. Katarzy, to inaczej "czyści"
-
Filip był człowiekiem praktycznym. Wynajął go, żeby łucznik (Asteros się nazywał) strzelał dla niego. Po kilkunastu latach Asteros chybił wskazany mu cel - i wtedy został ukrzyżowany. Nawiasem mówiąc Filip pod Tebami został z odległości półtora stadionu trafiony w lewe oko strzałą, na drzewcu której był napis "W Lewe oko króla Filipa" (W ten sposób Asteros zamierzał potwierdzić, że to on ugodził króla). Filip uszedł z życiem tylko dlatego, że w momencie trafienia odwrócił się nieco do rozmówcy i strzała weszła w oko ukosem.
-
Jak Filip Macedoński ukarał łucznika, który pod Tebami zranił go w lewe oko?
-
Iskier, CDA nie było i nie jest nisko na liście moich priorytetów, po prostu mocno się już wypaliłem. W "Głosie Pana" Stanisław Lem wkłada w usta genialnego matematyka, profesor Hogartha, takie (mniej więcej, bo cytuję z pamięci) słowa: "Jeżeli czytając swoje dawne prace czujecie, że można by je poprawić, to wszystko w porządku. Ale jeżeli stękacie z podziwu, to czas się wycofać i spocząć na laurach"... Dajcie mi choć jedną Laurę, to sobie na niej spocznę...
-
Trafiłeś - zadawaj, bo jak nie...
-
Niejaki Herostrates z Efezu spalił świątynię Diany. Jego imię skazano na zapomnienie - choć zapomniane nie zostało, oj, nie zostało...
-
Piękna panna ofiarowała mu swoją miłość, on jednak nią wzgardził. Pragnąca zemsty dziewczyna trzykrotnie go atakowała: raz jako węgorz, raz jako wilk, a raz jako byk. Nasz bohater złamał jej żebro (węgorz), wybił oko kamieniem z procy (wilk) i złamał nogę. Potem ją uzdrowił trzema wyrazami podziękowań za trzy łyki mleka. Imię bohatera, jego boskiego ojca i imię dziewczyny proszę...
-
Oko za oko, ząb za ząb... To czemu (_!_) za pieniądze?
-
Nie czytałem Nietzschego, co napisał Dukaj. Przymierzałem się do "Lodu", ale jakoś nie wyszło. Sorry...
-
Kowalem bogów był również fiński Ilmarinen...

